Ciągle mi to nic nie mówi :(

31.12.08, 16:50
Witam po raz kolejny.
Nie chce nikogo męczyć, ale strasznie zaciekawił mnie temat
odpowiedniego biustonosza.

Dostałam odpowiedz dotyczącą prawidłowego rozmiaru dla mnie tylko
że....troszke sobie nie umiem tego wbić do głowy.

cyt. odpowiedź:
Dlatego spróbuj przymierzyć raczej brytyjskie 80F (36F), co w
rozmiarówce
kontynentalnej daje 80G-H.

Tylko właśnie, to bardzo ważne, żebyś nie pomyliła literek z
rozmiarówki
polskiej i brytyjskiej, bo ta sama literka w różnych rozmiarówkach
ma INNE
znaczenie.

W rozciągliwcach natomiast warto przymierzyć brytyjskie 75G (34G),
co w
rozmiarówce kontynentalnej daje 80J-K.


Lukam na stronke podaną w wątku o linkach do sklepów i..... nie wiem
jaki rozm. wpisać. 80 K ? czy te 75 G?

Które są polskie ? albo w sklepie Avocado jaki mam szukać rozmiar?

Przepraszam że tak truje ale nie umiem sobie poradzić.

    • klymenystra Re: Ciągle mi to nic nie mówi :( 31.12.08, 16:57
      Avocado jest polskie, ale jego rozmiarowka jest jeszcze inna - powinno to byc w
      watku o tej firmie (poszukaj w spisie producentow ze spisu tresci). Wiekszosc
      firm, ktore sie tu pojawia, jest brytyjska, badz operuje brytyjska rozmiarowka -
      Freya, Panache, Masquerade, Fayreform itd. Z polskich to tylko Melissa, Avocado,
      Milena, Ewa Bien, Comexim. Sklepy, w ktorych beda brytyjskie staniki (Intimo,
      Bellissima, Dopasowana, Peachfield i inne) beda miec brytyjska rozmiarowke.
      Pamietaj - jak juz znajdziesz model, ktory chcesz kupic, poszukaj o nim
      informacji na forum - moze sie okazac, ze ma bardzo scisly obwod albo male miski
      i trzeba bedzie znow modyfikowac rozmiar. Poszukaj watku o stanikach dobrych na
      poczatek i moze pojdz tym tropem :)
      ¨Pozdrawiam
      • agnes181jaw2008 Re: Ciągle mi to nic nie mówi :( 31.12.08, 17:16
        Dziękuje za odpowiedź.
        Rozjaśniła mi conieco umysł :)

        Szkoda tylko ze te sklepy to do tanich nie należą.....a ja zarabiam
        500 zł - porażka ... no ale nie ma tego złego...Przynajmniej wiem
        czego szukać :)

        Dzięki wielkie.
        • maith Tanie sklepy :) 31.12.08, 17:39
          Sklepami się nie martw, zaczęłaś akurat od wyjątkowo drogiego, bo Avocado. Dobre
          rozmiarowo staniki da się kupować też znacznie taniej.
          Mamy tu specjalny wątek oszczędnościowy, gdzie podajemy różne możliwości,
          zwalczając mit o konieczności wydawania 200 zł na stanik. Tu jest ten wątek:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=80397922&a=80397922
    • kochanica-francuza Agnes - polecam allegro 31.12.08, 20:32
      sama nabyłam tam 5 staników, wszystkie pasują lub prawie pasują

      (jeden prawie - M&S - zapomniałam o nieco innej rozmiarówce -


      nie krzyczeć na mnie forumki, jeśli stanik jest za mały pół rozmiaru, to
      oczywiście źle, ale i tak lepiej, niż gdybym nosiła 5 rozmiarów za mały jako
      nieuświadomiona)

      wydałam średnio 46 na sztukę (wliczając koszty przesyłki), ale ja się uparłam na
      sprzedawane jako nowe -

      jeśli ci to nie przeszkadza, to możesz kupować używane, zaczynają się już od
      złotówki, dosłownie

      tinyurl.com/9oqkop


      • kochanica-francuza Re: Agnes - polecam allegro 31.12.08, 20:36
        Na ebayu też są sympatyczne ceny (już od pół funta, czyli 2 zł, tylko nie wiem,
        jak z wysyłką do Polski i ile to kosztuje - część sprzedających zaznacza, że
        wysyła tylko do UK, i nie wiem, czy daliby się namówić na wysyłkę do nas

        poza tym ja się okropnie boję kradzieży - nie wiem, jak u Ciebie, ale tam, gdzie
        ja mieszkam (Warszawa), jest osobna "zagraniczna poczta", na której całe miasto,
        niezależnie od dzielnicy, odbiera przesyłki zagraniczne - poczta owa słynie z
        kradzieży dokonywanych przez pracowników Poczty Polskiej
        • kocio-kocio Re: Agnes - polecam allegro 01.01.09, 15:31
          A cóż to za przedziwne informacje posiadasz???
          Przesyłki od sprzedających z ebaya odbiera się na swojej poczcie,
          albo je wrzucają do skrzynki.
          Ja kupiłam na ebayu chyba ze 30 staników i pomijając zamieszanie
          okołostrajkowe, nic mi nie zginęło.
          Długo mieszkasz w Warszawie?
          • the.munsters Re: Agnes - polecam allegro 01.01.09, 16:04
            Sądzę, że chodzi o Pocztowy Urząd Celny przy ul. Łączyny, ale tam to tylko kiedy
            trzeba załatwić jakieś sprawy związane z odprawą celną, jednak dotyczy to TYLKO
            przesyłek spoza Unii Europejskiej. Więc staników z Anglii to nie dotyczy. ;>
          • kochanica-francuza W Warszawie całe życie 01.01.09, 16:32
            kocio-kocio napisała:

            > A cóż to za przedziwne informacje posiadasz???

            Jakaś agresywna jesteś wobec mnie.

            Sprowadzili się do niej (do Warszawy) moi pradziadkowie.

            Wiesz, chyba powinnaś pomyśleć nad tłumieniem swojej agresji.
            • kochanica-francuza Re: W Warszawie całe życie 01.01.09, 16:34
              kochanica-francuza napisała:

              > kocio-kocio napisała:
              >
              > > A cóż to za przedziwne informacje posiadasz???

              Takie, jakie otrzymałam. Nie pytaj od kogo, bo nie pamiętam.

              Tylko że moja pierwsza przesyłka zagraniczna nie była z ebaya, a nigdy nie
              kupując na ebayu nie mogłam wiedzieć, JAK dochodzą z niego przesyłki - to chyba
              logiczne?

              To, że ludzie czegoś nie wiedzą, nie oznacza, że trzeba im agresywnie odpowiadać
              i czynić wycieczki osobiste.

              • maith Ja też odbieram brytyjczyki od zwykłego listonosza 01.01.09, 19:13
                Ja też odbieram brytyjczyki od zwykłego listonosza, jak najbardziej w Warszawie
                i odpukać od jakichś 2 lat nie zginęła mi żadna przesyłka, a zagranicznych
                przesyłek trochę w końcu zamawiamy :)
                • kochanica-francuza Ze sklepów internetowych? 01.01.09, 19:33
                  To byłaby dobra wieść. :-)))))
                  • turzyca Tez. Ale sie nie ciesz bardzo bardzo 01.01.09, 20:24
                    Bo to oznacza, ze czy przesylka do Ciebie dojdzie zalezy m.in. od uczciwosci
                    Twojej poczty - ja swojej warszawskiej nie wierze za grosz, poginelo juz nam
                    troche rzeczy, wiele osob ma podobne przezycia - wiec trzeba zawsze sie domagac
                    nadawania przesylek poleconym i ogladac uwaznie opakowania, czy nie maja jakichs
                    naciec lub uszkodzen, a w razie watpliwosci otwierac w obecnosci pracownika
                    poczty i sprawdzac, czy nic nie zginelo.
                    • kochanica-francuza Re: Tez. Ale sie nie ciesz bardzo bardzo 01.01.09, 20:34
                      turzyca napisała:

                      > Bo to oznacza, ze czy przesylka do Ciebie dojdzie zalezy m.in. od uczciwosci
                      > Twojej poczty - ja swojej warszawskiej nie wierze za grosz

                      Zaraz Kocio KOcio na ciebie wsiądzie, jak dawno mieszkasz w Warszawie.

                      Btw, czytałaś "Oryks i Derkacz"? Twój nick zawsze mi tę książkę przypomina...
                      • dorianne.gray Re: Tez. Ale sie nie ciesz bardzo bardzo 02.01.09, 16:38
                        Wsiądzie?... Kocio napisała w tym wątku jeden post, a Ty w
                        odpowiedzi na ten jeden post - od razu trzy... kto tu na kogo
                        wsiadł?... odnoszę wrażenie, że to nie Kocio jest tutaj agresywnie
                        nastawiona. Ale rozumiem, ja też jestem przed okresem teraz...
                        • kochanica-francuza Re: Tez. Ale sie nie ciesz bardzo bardzo 03.01.09, 00:00
                          dorianne.gray napisała:

                          > Wsiądzie?... Kocio napisała w tym wątku jeden post, a Ty w
                          > odpowiedzi na ten jeden post - od razu trzy...

                          Kocio odpisała mi tylko dwa razy na tym forum i oba agresywnie.

                          Ja odpisałam trzy razy, bo czasem tak robię. Musiałam się odciąć.


                          > nastawiona. Ale rozumiem, ja też jestem przed okresem teraz...

                          A ja akurat po...
                      • turzyca Re: Tez. Ale sie nie ciesz bardzo bardzo 03.01.09, 23:58
                        kochanica-francuza napisała:

                        > Zaraz Kocio KOcio na ciebie wsiądzie, jak dawno mieszkasz w Warszawie.

                        To i tak niewazne, bo ta okolica, w ktorej mieszkam, jest Warszawa dopiero
                        kilkadziesiat lat - pozne powojenne rozszerzenia miasta. Mialam w reku taka
                        sliczny plan Warszawy, na ktorej wystepujemy jeszcze jako folwark, a obecnie
                        glowna ulica nosi nazwisko wlasciciela tegoz folwarku. :)



                        > Btw, czytałaś "Oryks i Derkacz"? Twój nick zawsze mi tę książkę przypomina...

                        Nie, czytalam Pratchetta. Rincewind spada z konia kolo kepy turzycy i mi to
                        slowo tkwilo w glowie, jak szukalam sobie nicka. A co ciekawe w niemieckim
                        tlumaczeniu nie ma tego slowa.
    • kuraiko OT - "ile mieszkasz gdzieś tam" 02.01.09, 04:01
      to wcale nie musi o niczym świadczyć. znam osoby mieszkające od
      urodzenia w moim mieście (przeważnie jako 3 pokolenie), które nie
      znają miasta, nie orientują się w urzędach, ważnych miejscach,
      właśnie tego typu gdzie trafiają jakieś paczki, albo gdzie załatwić
      daną urzędową sprawę. w przypadku osób, które mieszkają od kilku lat
      (np na studiach) w mieście to normalka (taki prawdziwy kawał krąży
      po Rzeszowie - po czym poznać osobę nie-z-Rzeszowa? po tym że na
      autobus linii "0" mówi "zero", a miejscowi mówią "koło" i jak się
      ktoś o "zero" zapyta to miejscowy w pierwszym momencie nie wie o co
      lata :P), ale w przypadku któregoś tam pokolenia można już wymagać
      jakiegoś zainteresowania własnym miejscem zamieszkania. mnie np
      zadziwia, jak można nie znać nazw głównych arterii własnego miasta,
      którymi się jeździ autobusem kilka razy w tygodniu :P być może dla
      innych oczywiste są zasady dotyczące dostarczania paczek :P
      • kochanica-francuza Re: OT - "ile mieszkasz gdzieś tam" 02.01.09, 16:26
        kuraiko napisała:

        > to wcale nie musi o niczym świadczyć. znam osoby mieszkające od
        > urodzenia w moim mieście (przeważnie jako 3 pokolenie), które nie
        > znają miasta, nie orientują się w urzędach, ważnych miejscach,
        > właśnie tego typu gdzie trafiają jakieś paczki, albo gdzie załatwić
        > daną urzędową sprawę. w przypadku osób, które mieszkają od kilku lat
        > (np na studiach) w mieście to normalka (taki prawdziwy kawał krąży
        > po Rzeszowie - po czym poznać osobę nie-z-Rzeszowa? po tym że na
        > autobus linii "0" mówi "zero", a miejscowi mówią "koło" i jak się
        > ktoś o "zero" zapyta to miejscowy w pierwszym momencie nie wie o co
        > lata :P), ale w przypadku któregoś tam pokolenia można już wymagać
        > jakiegoś zainteresowania własnym miejscem zamieszkania. mnie np
        > zadziwia, jak można nie znać nazw głównych arterii własnego miasta,
        > którymi się jeździ autobusem kilka razy w tygodniu :P być może dla
        > innych oczywiste są zasady dotyczące dostarczania paczek :P

        jeżdżę arteriami ZNACZNIE częściej niż odbieram paczki
      • turzyca Re: OT - "ile mieszkasz gdzieś tam" 04.01.09, 00:14
        ale w przypadku któregoś tam pokolenia można już wymagać
        > jakiegoś zainteresowania własnym miejscem zamieszkania. mnie np
        > zadziwia, jak można nie znać nazw głównych arterii własnego miasta,
        > którymi się jeździ autobusem kilka razy w tygodniu :P być może dla
        > innych oczywiste są zasady dotyczące dostarczania paczek :P

        A wiesz? To moze sie brac z tego, ze osoba tuz po studiach np. swiezo sie
        meldowala, swiezo kupowala samochod, swiezo zapisywala dziecko do szkoly,
        przedszkola itd i ma swieza wiedze, gdzie i jak sie takie sprawy zalatwia. A
        jesli ktos mieszka w danym miejscu od 15 lat, to skad ma wiedziec, ze wydzial
        obslugi mieszkancow zostal np. 5 lat temu przeniesiony i meldunki zalatwia sie
        gdzie indziej? Przeciez ta osoba z tej uslugi nie korzysta. I wychodzi ze zna
        miasto gorzej niz swiezy przybysz. Za to swiezy przybysz, jesli nie chce miasta
        polubic i sie nie zaangazuje, nie bedzie wiedzial mnostwa oczywistych dla
        zasiedzialych mieszkancow rzeczy - np. ze jak sie idzie na spacer do Lazienek,
        to lody kupuje sie w kultowej lodziarni na Pulawskiej, a nie ten szajs masowy z
        lodziarni w Lazienkach.

        PS a arterie - jak myslisz, ilu warszawiakow wciaz mowi o skrzyzowaniu
        marchlewskiego z swierczewskiego? A ze od 20 lat sie inaczej nazywaja...
        • kuraiko Re: OT - "ile mieszkasz gdzieś tam" 04.01.09, 00:30
          > PS a arterie - jak myslisz, ilu warszawiakow wciaz mowi o
          skrzyzowaniu
          > marchlewskiego z swierczewskiego? A ze od 20 lat sie inaczej
          nazywaja...


          :D myślę że podobny procent, co w Rzeszowie mówi o ul. Bieruta, Róży
          Luksemburg i Waryńskiego XD ja cały czas zapominam jak się nazywa
          obecnie Bieruta :P
          ale chodziło mi o CAŁKOWITĄ nieznajomość nazwy, wiesz jak ktoś
          powie, że jedzie przez 22 października (czy jak to się nazywało,
          obecnie Cieplińskiego) to git. ale jak ktoś mówi, że "nie ma pojęcia
          jak się nazywa ta ulica", to trochę nie teges.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja