Taniej nie zawsze znaczy uczciwie.

04.01.09, 13:13
Witam,

Wprawdzie jestem tu świeżynką, ale od jakiegoś czasu wertuję to
forum i zastanawia mnie jedna rzecz. Nie chcę wywoływać burzy, nie
chcę nikogo krytykować, napiszę tylko co mnie szalenie drażni w
niektórych opiniach.

Mianowicie - część z was otwarcie przyznaje, że w sklepie
stacjonarnym mierzy konkretny model biustnosza, by potem na Allegro
kupić go dużo taniej. Dla mnie jest to zachowanie, które otwarcie
krytykuję z prostego powodu: sklepy stacjonarne muszą w swojej cenie
uwzględniać podatek vat, który wynosi w naszym kraju aż 22%, do tego
dochodzi ryzyko ubrudzenia bielizny podczas mierzenia, a upapranego
biustnosza nie sposób jest sprzedać w normalnej cenie.

Dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że kupując bez faktury na
Allegro po prostu uczestniczy w kradzieży - okrada nie tylko skarb
państwa, ale i uczciwych sprzedawców.

Może też takie Panie nie wiedzą, że jeśli sprzedawca nie zapłaci
podatku, a urząd skarbowy go skontroluje, to wówczas obciążenia
podatkowe za zakup przechodzą na kupującego, który w zeznaniu
rocznym powinien wykazać zakupy od osoby nieprowadzącej działaności
gospodarczej.

W Polsce ściganie szarej strafy przez Urzędy Skarbowe nadal
pozostaje w sferze marzeń, bo kontrolowani są głównie uczciwi
przedsiębiorcy, ale w priorytetach na 2009 r. ustalono m.in. walkę z
szarą strafą, więc może coś się w tej materii zmieni.

Od razu mówię: nie jestem sprzedawcą, ale uważam się za osobę
wyedukowaną i dlatego wolę zapłacić 22% więcej niż nabijać kasę
oszustowi. Mam nadzieję, że jest więcej osób, które myślą podobnie
oraz co najmniej kilka, które po moim poście zapyta sprzedawcę z
Allegro o fakturę (ja to zrobiłam i 8/10 osób nie wystawia faktur -
od nich nie kupię).

NIE MAM NIC PRZECIWKO TANIM ZAKUPOM - WYSZUKUJMY NAJTAŃSZE OFERTY,
JEŚLI NASZ PORTFEL SIĘ TEGO DOMAGA, ALE OGRANICZMY SWOJE
POSZUKIWANIA DO UCZCIWYCH SKLEPÓW I UCZCIWYCH SPRZEDAWCÓW.

P.S. Oczywiście są też uczciwe firmy handlujące na Allegro -
wystaczy przeczytać czy podają NIP i REGON na stronie "O mnie".
    • pitupitu10 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 13:26
      Rozumiem, że piszesz o osobach, które kupują na eBay po to, by drożej sprzedać
      na Allegro?

      Z tego co słyszałam to przychody do iluśtam złotych nie trzeba zgłaszać fiskusowi.

      > Dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że kupując bez faktury na
      > Allegro po prostu uczestniczy w kradzieży - okrada nie tylko skarb
      > państwa, ale i uczciwych sprzedawców.

      Duża część ofert to staniki używane lub nietrafione zakupy, więc nie wrzucaj
      wszystkich do jednego worka i nie stwierdzaj, że jak ktoś nie ma REGONu i nie
      wystawia faktury, to od razu jest nieuczciwy.

      Dostęp do sklepów stacjonarnych ma bardzo mała liczba osób, i nie każda z nich
      przymierza upatrzony stanik w sklepie przed kupieniem, więc nie mieszaj z błotem
      wszystkich Allegrowiczów jak leci.

      Z tego co się orientuję, to w kradzieży uczestniczy ten, kto kupuje kradzione,
      więc twoje stwierdzenie jest bez sensu. Nigdzie nie widzę okradania sprzedawców,
      a za niepłacenie podatków odpowiada tylko i wyłącznie sprzedawca.
    • narcyza5 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 13:39
      można posiadać i NIP i REGON, prowadzić całkowicie całkowicie zgodną
      z prawem działalność a VATu z tytułu prowadzonej działalności
      gospodarczej nie płacić. Do 50 000 zł przychodu opodatkowanie vat
      jest fakultatywne (pomijając niektóre, enumeratywnie wskazane w
      ustawie rodzaje usług) - podatnikiem vatu być można, ale
      obowiązkowe jest to dopiero od przekroczenia progu 50 000 obrotów.

      nottowear napisała:
      > Może też takie Panie nie wiedzą, że jeśli sprzedawca nie zapłaci
      > podatku, a urząd skarbowy go skontroluje, to wówczas obciążenia
      > podatkowe za zakup przechodzą na kupującego, który w zeznaniu
      > rocznym powinien wykazać zakupy od osoby nieprowadzącej >
      >działaności gospodarczej.

      prosimy o podanie podstawy prawnej owych tez
    • l-u-l-u Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 13:55
      nottowear napisała:


      > Mianowicie - część z was otwarcie przyznaje, że w sklepie
      > stacjonarnym mierzy konkretny model biustnosza, by potem na Allegro
      > kupić go dużo taniej. Dla mnie jest to zachowanie, które otwarcie
      > krytykuję z prostego powodu: sklepy stacjonarne muszą w swojej cenie
      > uwzględniać podatek vat, który wynosi w naszym kraju aż 22%, do tego
      > dochodzi ryzyko ubrudzenia bielizny podczas mierzenia, a upapranego
      > biustnosza nie sposób jest sprzedać w normalnej cenie.
      >
      > Dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że kupując bez faktury na
      > Allegro po prostu uczestniczy w kradzieży - okrada nie tylko skarb
      > państwa, ale i uczciwych sprzedawców.

      Po pierwsze nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, że Allegro z założenia
      miało być "targiem dla osób prywatnych" miejscem gdzie możesz sprzedać coś co
      zalega Ci na półkach, a czego nie potrzebujesz.

      A jeśli chodzi o sprzedawców sklepach stacjonarnych, no cóż - jeżeli jedni z
      tych sprzedawców potrafią w sklepach stacjonarnych sprzedawać po cenach
      internetowych np. Intimo 4 you to wybacz, ale nie rozumiem czemu w innym sklepie
      się to nie opłaca.


      > Może też takie Panie nie wiedzą, że jeśli sprzedawca nie zapłaci
      > podatku, a urząd skarbowy go skontroluje, to wówczas obciążenia
      > podatkowe za zakup przechodzą na kupującego, który w zeznaniu
      > rocznym powinien wykazać zakupy od osoby nieprowadzącej działaności
      > gospodarczej.
      >
      > W Polsce ściganie szarej strafy przez Urzędy Skarbowe nadal
      > pozostaje w sferze marzeń, bo kontrolowani są głównie uczciwi
      > przedsiębiorcy, ale w priorytetach na 2009 r. ustalono m.in. walkę z
      > szarą strafą, więc może coś się w tej materii zmieni.
      >
      > Od razu mówię: nie jestem sprzedawcą, ale uważam się za osobę
      > wyedukowaną i dlatego wolę zapłacić 22% więcej niż nabijać kasę
      > oszustowi. Mam nadzieję, że jest więcej osób, które myślą podobnie
      > oraz co najmniej kilka, które po moim poście zapyta sprzedawcę z
      > Allegro o fakturę (ja to zrobiłam i 8/10 osób nie wystawia faktur -
      > od nich nie kupię).

      No to niestety chyba nie jesteś dość wyedukowana bo:

      "Kupując na aukcji od osoby fizycznej przedmiot droższy niż 1000 złotych, trzeba
      zapłacić podatek PCC. Obowiązek - w odróżnieniu od poprzednich lat - spoczywa na
      kupującym, a sprzedawca nie zawsze informuje o tym w opisie aukcji. ", a podatek
      PCC wynosi 2% (nie 22%)

      "Kiedy osoba staje się firmą?

      Użytkownik kupuje na aukcjach internetowych książki. Po przeczytaniu sprzedaje
      je, również na aukcjach. Co miesiąc przez jego ręce przechodzi w ten sposób 10
      książek. W ciągu roku jest ich około 150. Żadnej książki nie trzyma dłużej niż 6
      miesięcy. Rocznie ze sprzedaży ma 1000 złotych przychodu. Czy w takiej sytuacji
      trzeba założyć działalność gospodarczą? Jak oszacować dochód?

      - Jeżeli celem zakupu było wykorzystanie towarów na cele osobiste, wówczas
      późniejsza ich sprzedaż nie powinna być traktowana jako działalność gospodarcza,
      mimo regularności transakcji i spełnienia warunku ciągłości - tłumaczy Krzysztof
      Gratka z biura Accreo Taxand. - Nie zwalnia to jednak od zapłaty podatku
      dochodowego. Dochodem do opodatkowania będzie cena uzyskana ze sprzedaży
      pomniejszona o koszt zakupu towaru oraz prowizje zapłacone przy sprzedaży danej
      rzeczy. "


      >
      > NIE MAM NIC PRZECIWKO TANIM ZAKUPOM - WYSZUKUJMY NAJTAŃSZE OFERTY,
      > JEŚLI NASZ PORTFEL SIĘ TEGO DOMAGA, ALE OGRANICZMY SWOJE
      > POSZUKIWANIA DO UCZCIWYCH SKLEPÓW I UCZCIWYCH SPRZEDAWCÓW.
      >
      > P.S. Oczywiście są też uczciwe firmy handlujące na Allegro -
      > wystaczy przeczytać czy podają NIP i REGON na stronie "O mnie".

      I jeszcze raz, Allegro to nie e-centrum handlowe dla sklepów, to e-hala targowa
      dla osób prywatnych.
      • bebak21 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 14:18
        > I jeszcze raz, Allegro to nie e-centrum handlowe dla sklepów, to e-
        hala targowa
        > dla osób prywatnych.

        A niby dlaczego tylko dla osób prywatnych?? Skoro allegro umożliwia
        sprzedaż również firmom (np. poprzez możliwość wpisania firmy w
        ustawieniach konta) i wystawia im faktury VAT, to firmy mają takie
        samo prawo sprzedawać na allegro, jak osoby prywatne!

        Poza tym to przesąd, że nie trzeba mieć założonej działalności, jak
        się sprzedaje za mniej niż 1000zł miesięcznie. Przepisy mówią, że
        każda osoba, która prowadzi sprzedaż ciągłą i zorganizowaną i nabywa
        towary z zamiarem ich późniejszego odsprzedania (nawet jak będzie je
        posiadać powyżej 6 m-cy), powinna taką działalność otworzyć. Jeśli
        tego niezrobi, to nie chciałabym być w jej skórze w razie kontroli z
        US...
        Co innego sprzedać na allegro kilka, kilkanaście staników rocznie,
        jak się nie trafiło z rozmiarem, a co innego wystawiać po
        kilkadziesiąt aukcji tygodniowo, unikając płacenia podatków! I
        myślę, że właśnie to autorka wątku miała na myśli, więc nie wiem
        czemu tak na nią napadacie.
        ____________
        Baby-shop.pl - Wszystko dla Twojego dziecka
        • nomina Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 14:31
          Jedna uwaga: brak NIP i Regon w O mnie nie oznacza oszusta; informacją jest
          wystawienie rachunku/faktury lub brak dokumentu. W przypadku rzeczy nowych.
        • narcyza5 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 14:31
          bebak21 napisała:

          > I
          > myślę, że właśnie to autorka wątku miała na myśli, więc nie wiem
          > czemu tak na nią napadacie.

          nie napadamy, tylko (my, narcyza) nie lubimy gdy ktoś takie bzdury o
          prawie podatkowym wypisuje.
          • antyka Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 14:41
            Kupilam pare stanikow na ebaju - w czasach poszukiwania wlasciwego
            rozmiaru, na paru z nich nawet zarobilam :) 5-10 zl :)
            Na paru tez stracilam - nosilam kilka razy i okazalo sie, ze
            rozmiar/ stanik niekompatybilny z moim biustem i sprzedawalam za
            1/2 - 1/3 ceny.

            I jak tu mnie opodatkowac :)
        • fairy-of-the-lake Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 14:39
          Jedyne, co w tym wszyskim wydaje mi się być nieuczciwe, to przymierzanie czegoś w sklepie stacjonarnym, a potem kupowanie przez internet (wiem, że to pewnie dotyczy tylko nielicznych i nikogo nie oskarżam. To chyba kwestia do rozważenia z włąsnym sumieniem i honorem). Sama na wakacjach dorabiałam sobie przez miesiąc w sklepie (co prawda nie z bielizną) i znam to uczucie, kiedy przez godzinę ja albo któraś z koleżanek pokazujemy klientowi wózki dziecięce, potem on wychodzi - nie kupuje oczywiście, a po tygodniu przychodzi po coś innego z takim samym wózkiem, jaki oglądał, ale kupionym na allegro 10 zł taniej (sklep, w którym pracowałam i tak miał świetne ceny!). Rozumiem tutaj kwestię oszczędności, ale czy nie można już zapłacić tych 10zł za godzinę czasu poświęconego (albo zmarnowanego - bo przecież możnaby zająć się innymi klientami) przez obsługę.

          Mam to szczęście, że we Wrocławiu mamy dobry sklep i chociaż na nadmiar pieniędzy jeszcze nigdy nie mogłam się pożalić, to myślę, że jeśli po przymierzeniu czegoś u Pani Magdy w Milli kupiłabym to na internecie, to byłoby to prawie równoznaczne z kradzieżą.

          Nie wnikam w uczciwość osób sprzedających na allegro. Tam też często coś kupuję i właściwie to wszystko mi jedno, czy sprzedawca odprowadza vat, czy nie.
          • mag-ia1 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 15:13
            "> Jedyne, co w tym wszyskim wydaje mi się być nieuczciwe, to przymierzanie czegoś
            > w sklepie stacjonarnym, a potem kupowanie przez internet "

            nie wiem jakbym się czuła, bo jeszcze nie miałam okazji skorzystać:)

            ... ale jak mam możliwość kupić w sklepie stacjonarnym za 189zł i na allegro o
            połowę taniej ten sam stanik i do tego nowy z metkami to nie mam się nad czym
            zastanawiać i biorę tańszy z allegro, a czy kogoś okradam? zastanawiam się
            raczej, dlaczego sklep stacjonarny w Polsce ma tak wysoką cenę w porównaniu ze
            sklepami zagraniczn:(
            • fairy-of-the-lake Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 15:40
              mag-ia1 napisała:
              > ... ale jak mam możliwość kupić w sklepie stacjonarnym za 189zł i na allegro o
              > połowę taniej ten sam stanik i do tego nowy z metkami to nie mam się nad czym
              > zastanawiać i biorę tańszy z allegro

              Nie mam nic przeciwko, jeśli upolowałaś na allegro okazję i chcesz go kupić, bo sama tak robię. Ja mówię tylko, że nie jest w porządku iść do sklepu, żeby przymierzać przez godzinę wiedząc, że i tak kupisz go na allegro. Sklep stacjonarny daje nam wygodę przymierzania, czego chcemy, ale ponosi on koszty za czynsz, prąd, ładne wnętrze i masę innych dziwnych rzeczy, więc w konsekwencji my wybierając taki sklep powinnyśmy za ten komfort uczciwie zapłacić. Jeśli kupujemy na allegro, ryzykujemy, że rozmiar będzie zły, krój niepasujący, materiał też jakiś taki nieładny etc. Oczywiście, że to ryzyko się opłaca, ale jeśli chcemy kupić na allegro, to zróbmy to, niewykorzystując nikogo. :)

              > dlaczego sklep stacjonarny w Polsce ma tak wysoką cenę w porównaniu ze
              > sklepami zagraniczn:(
              Może zainteresowanie jest mniejsze? Może to koszty importu? Nie wiem, nie znam się, ale bardzo chciałabym doczekać jakiś zmian w tym kierunku. :)
        • l-u-l-u Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 16:21
          bebak21 napisała:

          > > I jeszcze raz, Allegro to nie e-centrum handlowe dla sklepów, to e-
          > hala targowa
          > > dla osób prywatnych.
          >
          > A niby dlaczego tylko dla osób prywatnych?? Skoro allegro umożliwia
          > sprzedaż również firmom (np. poprzez możliwość wpisania firmy w
          > ustawieniach konta) i wystawia im faktury VAT, to firmy mają takie
          > samo prawo sprzedawać na allegro, jak osoby prywatne!

          A no dlatego, że właśnie takie było założenie początkowe tego serwisu jak się
          tworzył (czyli już jakiś czas temu), a utworzenie sklepu zostało dodane w
          momencie kiedy w Polsce pojawił się ebay (jeśli dobrze pamiętam - wcześniej był
          tylko super sprzedawca) teraz wygląda to tak:

          "Allegro jest internetowym targowiskiem, na którym każdy może sprzedawać i
          upolować poprzez licytację oraz po stałych cenach. Znajdziesz tu od dawna
          poszukiwane przedmioty. Sprzedasz to, czego już nie potrzebujesz. Dzięki Allegro
          poznasz też wiele ciekawych osób"

          Tak to wygląda na stronach allegro.

          A że od jakiegoś czasu właściciel serwisu zauważył, że można też wpuścić firmy
          na ten targ to już jego sprawa.
    • chocochoco Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 14:55
      Większość modeli na Allegro, to nietrafione zakupy z Ebaya lub angielskich
      sklepów, więc nie ma się czego czepiać.
      • narcyza5 Re: ależ jest, 04.01.09, 15:33
        wg prawa przychód (po odliczeniu pewnych ustawowo wskazanych i
        udokumentowanych kosztów ich nabycia) ze sprzedaży rzeczy przed
        upływem 6 miesięcy od ich nabycia powinnaś wykazać w swoim zeznaniu
        podatkowym - będąc zwyczajną osobą fizyczną, nie prowadząc
        działalnośi gospodarczej, ot jak wielu innych innych (w tym ja)
        okazjonalnie sprzedając na allegro nietrafione zakupy, przeczytane
        książki itp.
        Uważam też, że na allegro działa sporo osób, których rozmiar
        działalności kwalifikuje do 'prowadzenia działalności gospodarczej'
        i stosownego do tego opodatkowania (acz niekoniecznie vatem) i
        spełniania innych obowiązków prawnych. Tyle, że akurat argumenty
        przedstawione przez autorkę wątku niewiele z prawem obowiązującym
        mają wspólnego. I tego się czepiam.
        • yasmin79 Re: ależ jest, 04.01.09, 15:43
          narcyza5 napisała:

          > wg prawa przychód (po odliczeniu pewnych ustawowo wskazanych i
          > udokumentowanych kosztów ich nabycia) ze sprzedaży rzeczy przed
          > upływem 6 miesięcy od ich nabycia powinnaś wykazać w swoim zeznaniu
          > podatkowym <ciach>

          I to w wiekszosci przypadkow zalatwia sprawe: bo jesli wiekszosc z nas sprzedaje na allegro wczesniej tam lub na ebayu kupione i nietrafione staniki po cenie zakupu lub nawet nizszej, to nie mamy zadnego przychodu do opodatkowania. Nie demonizowalabym wiec tej kwestii.

          A juz zupelnie inna sprawa jest szara strefa istniejaca na allegro - przy tym chorym poziomie podatkow w Polsce bedzie istniec zawsze. I szczerze mowiac, wcale mnie jej istnienie nie bulwersuje, zwlaszcza jak patrze na odcinek z pensja (acz w efekcie owego patrzenia to i owszem, krew mnie zalewa...).
    • ellabillie Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 15:54
      Oprócz prawa jest chyba jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek.
      W ciągu 3 lat obecności na Allegro sprzedałam jakieś 20 rzeczy, parę płyt
      nudnych, ze 2 swetry w bezsensownym kolorze i parę staników, swoich i znajomej -
      niepasujących z różnych powodów. W tym ze 3 wcześniej kupione na Allegro.
      I co, wpisywać to wszystko do deklaracji podatkowej? Sweterek sprzedany za 17
      zł, stanik za 19?
      Mój zarobek przez ten czas to pewnie jakieś 100 zł. Optymistycznie licząc.
      Inny problem to mierzenie w sklepie, żeby kupić w necie - rzeczywiście, staniki
      się brudzą, utrzymanie sklepu jest kosztowne. Tu można pewnie mówić o uczciwości
      lub jej braku.
      • alex331 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 16:51
        Kupuję i sprzedaję nie pasujące biustonosze na Allegro, pojedyncze
        egzemplarze, nie masowo:-))
        Ja nie pracuję i nie wiem kiedy do pracy wrócę, moje dziecko wymaga
        stałej opieki, nasz domowy budżet jest raczej skromny, nie stać mnie
        na zakup nowych biustonoszy za ok. 200zł
        Cieszę się bardzo, że istnieje taki ‘ bazarek” jak Allegro, bo
        potrzebuję staników, a rozmiary typu 75B już mnie nie interesują i
        nie bardzo wiem, gdzie w moim mieście mogłabym kupić mój rozmiar.
        Nie można wszystkiego generalizować i wrzucać do jednego worka, nie
        twierdzę, że nie ma szarej strefy na Allegro, ale większość
        sprzedawców to raczej jednak osoby prywatne.
        Ale faktem jest, że nie bardzo jest uczciwie iść do sklepu z
        przeświadczeniem tylko przymierzenia, choć gdybym miała gdzie iść to
        poszłabym sobie choć zobaczyć dany model z bliska.
        • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 17:02
          Kupiłam dwa biustonosze. Jeden z dopasowanej de facto, od osoby prywatnej, bo mi
          pasował ( pozdrawiam, jeśli tu jest - aragon oyster, właśnie doszedł ;)
          wystawiłam Ci pozytywny komentarz ;) ). Drugi to jakiś M&S za grosze, aby
          poeksperymentować.

          Wydaje mi się, iż większość ludzi na allegro to osoby prywatne. A zdrowy
          rozsądek też się liczy.

          Kupuję masowo na allegro książki, od antykwariatów, ale one raczej mają
          zarejestrowaną działalność.
    • edytaf5 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 16:11
      Ja w sklepie stacjonarnym nie kupilam jeszcze ani jednego stanika. Powod?
      Wiekszosc takich sklepow w moim rozmiarze oferuje tylko freye a ja jestem
      bardziej panachowa. Ale przyznam szczerze, ze chcac uswiadomic siostre zabralam
      ja do jedynego sklepu w moim miescie, ktory posiada cale 2 lub 3 modele frei i
      tam znalazlysmy odpowiedni model a kupilam go dla niej na e-bayu. Dlaczego? Bo
      nie stac mnie na stanik za 189zl. Kupilam go chyba za 100zl i nawet cene ukrylam
      przed siostra, bo inaczej nie przyjelaby go. Gdyby ten sam stanik byl o te 10
      czy 20 zl drozszy w sklepie, to kupilabym go na miejscu, ale on bym prawie 2
      razy drozszy!
      Rozumiem forumke, ktora powyzej napisala, ze ktos ogladal godzine wozek a potem
      kupila pare zl taniej. To faktycznie jest nie w porzadku w stosunku do
      sprzedajacego ze sklepu, ale mi samej, jako klientce nie chcialoby sie najpierw
      zawracac komus glowe godzine a potem isc i kupic gdzie indziej, zeby oszczedzic
      kilka zl. Ale w sytuacji, gdy cena jest zdecydowanie wyzsza a ja nie zarabiam
      kokosow, to wole kupic przez net.
      • kuraiko Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 18:03
        no i skąd wiadomo, że ten wózek kupili na allegro ;) (chyba że się
        przyznali)
        mnie się zdarza mierzyć np buty w sklepie danej sieci w galerii
        handlowej, bo akurat jestem w okolicy, a jeśli się zdecyduję to
        kupić na drugi dzień w sklepie tej samej sieci w centrum handlowym
        bliżej domu, albo jeszcze w innej części miasta bo tak mi po drodze.
        i też ekspedienci mogliby narzekać, że "namierzyła, namierzyła, a
        kupiła gdzie indziej". z tym, że to sklepy sieciowe, więc pewnie
        wpływy i tak trafiają w jedno miejsce. z tym wózkiem też mogło być
        podobnie. tak samo ze stanikami, ubraniami, etc. jak mam dwa Trolle
        w mieście to czasem zajrzę do jednego i pomierzę, a mogę na drugi
        dzień kupić w tym drugim bo mi bardziej po drodze.
        • fairy-of-the-lake Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 20:19
          kuraiko napisała:

          > no i skąd wiadomo, że ten wózek kupili na allegro ;) (chyba że się
          > przyznali)
          W żadnym stacjonarnym sklepie w okolicy lepszych cen nie ma i za to mogę poświadczyć, więc musieli kupić na allegro (głowy nie dam, bo zawsze mogli dostać, ale pewnie jednak znaczna większość takich klientów allegro wybiera.


          > z tym wózkiem też mogło być
          > podobnie. tak samo ze stanikami, ubraniami, etc. jak mam dwa Trolle
          > w mieście to czasem zajrzę do jednego i pomierzę, a mogę na drugi
          > dzień kupić w tym drugim bo mi bardziej po drodze.

          Nie, bo to zwykły, prywatny sklep był, a nie sieciówka.


          Chyba przez to, że zaczęłam wylewać swoje prywatne frustracje, robi nam się jakaś dziwna wózkowa dygresja, ale nic. ;] Chociaż bardzo tą pracę lubię, to jednak cieszę się, że mam od niej spokój do przyszyłych wakacji i się spokojnie tych frustracji pozbywać.
          • kuraiko Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 23:11
            wiesz, mnie chodziło o to, że mogli kupić gdzie indziej w podobnej
            cenie, a nie koniecznie taniej ;)
            jak ja kupowałam ostatnio buty, to zapłaciłam ze 20zł więcej niż w
            tym sklepie, w którym mierzyłam pierwszy raz, a nie było sensu się
            rozbijać po mieście, skoro miałam sklep pod ręką...

            tak czy owak na pewno wiele osób tak robi - jeśli chodzi o
            sieciówki, o których wspominałam.
            • nisiaczek28 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 23:31
              Ja miałam taką sytuację dwa miesiące temu. Rodzice wyprowadzili się do nowego
              domu i potrzebowali różnych sprzętów AGD. Ponieważ wszystkie oszczędności i
              ostatnie pieniądze z kredytu poszły na wykończenie domu, nie mieli za dużo
              środków na ten cel. Zdecydowali się kupić je w sklepie takim sieciowym, ale na
              tyle małym, że klient może dostać fachową poradę, można pooglądać, pomęczyć Pana
              sprzedawcę itp. Mam wybrała sobie lodówkę, pralkę, odkurzacz, żelazko, czajnik i
              piecyk do ogrzania wody. No i zamówiła. Jednak ja kupowałam w tym czasie w
              sklepie internetowym telewizor i przy okazji sprawdziłam ceny wybranych przez
              nią produktów i się okazało, że można je wszystkie kupić przez internet o 700zł
              taniej. No i mama zadzwoniła do sklepu odwołała zamówienie i kupiliśmy przez
              internet. Gdyby różnica była 100zł to pewnie byśmy zostali przy tamtym zamówieniu.
              LOBBY_BIUŚCIASTYCH
              • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 23:46
                Normalne prawa rynku :) Nie będę płacić kilkaset złotych więcej za
                sprzęt/kilkadziesiat za ubrania, jeśli są miejsca, gdzie można to kupić taniej.
                A internet jest przy tym bardzo pomocny ;) Co o oczywiście nie znaczy, że ktoś,
                kto się wybiera przymierzyć bieliznę do stacjonarnego wiedząc, że i tak kupi
                przez internet oszukuje i kłamie, a to jest sprzeczne z zasadami moralności.
                Poza tym, nie jest to wybitnie eleganckie zachowanie. Dlatego najlepiej, gdyby
                każdy stacjonarny miał przyzwoite ceny internetowe i można by kupić w tym
                konkretnym sklepie, gdzie się przymierza, przez internet/zakupić na miejscu w
                cenach sklepów internetowych.
    • kasienka.b Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 17:50
      Jak to mawiają - każdy kij ma dwa końce. Normalne jest, że chcemy kupować jak
      najtaniej - niestety nasze polskie zarobki nas do tego zmuszają. Dlatego
      chodzimy do sklepów, oglądamy co nas interesuje i jesli mamy możliwośc kupic
      sporo taniej to kupujemy. Też tak robię. Ale tylko wtedy jeśli róznica w cenie
      jest na prawdę znaczna. Jesli jest to np. 10-20 zl na danej rzeczy to kupuję na
      miejscu, bo nie chce mi się czekać na przesyłkę, wolę mieć od razu.
      Patrząc od strony sprzedawcy - można poczuć się wykorzystywanym i oszukanym,
      poświęcamy komuś czas, pokazujemy, doradzamy, a on odchodzi i kupuje w sieci.
      Cóż... Rada jest na to taka - albo sprzedawac taniej (co oczywiscie nie zawsze
      jest do zrobienia, bo sklep stacjonarny ma duzo wieksze koszty utrzymania niz
      internetowy) albo pogodzić się z tym. No chyba nic na to sie nie da poradzic, bo
      przeciez nie bedziemy na wejściu mowic klientowi, ze owszem pokazemy mu towar
      ale pod warunkiem, ze go kupi....
    • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 18:10
      nottowear napisała:

      >
      > Mianowicie - część z was otwarcie przyznaje, że w sklepie
      > stacjonarnym mierzy konkretny model biustnosza, by potem na Allegro
      > kupić go dużo taniej. Dla mnie jest to zachowanie, które otwarcie
      > krytykuję z prostego powodu: sklepy stacjonarne muszą w swojej cenie
      > uwzględniać podatek vat, który wynosi w naszym kraju aż 22%, do tego
      > dochodzi ryzyko ubrudzenia bielizny podczas mierzenia, a upapranego
      > biustnosza nie sposób jest sprzedać w normalnej cenie.
      Ale przecież sklepy stacjonarne uwzględniają w swoich cenach detalicznych także
      biustonosze zniszczone w trakcie mierzenia, ubrudzone itp.
      Wielokrotnie już się wypowiadałam, że ja nie liczę na dobra wolę sprzedawców,
      tylko na ich pragnienie zysku. I jeśli ktoś przychodzi do sklepu chcąc
      przymierzyć stanik, to już jest to wspaniała okazja do namówienia go na zakupy -
      może się skusi i zapłaci dużo ? może będzie się mu śpieszyć ? może klientka chce
      być pewna rozmiaru ? może weźmie coś z wyprzedaży ? a może nie kupi, ale zachowa
      sklep we wdzięcznej pamięci i poleci zamożniejszej koleżance ?
      IMHO jest coś chorego w sytuacji, gdy sklep widzi w mierzącej klientce nie
      okazję do zarobku, ale osobę, która chce coś wyłudzić. I sprzedawcy, którzy
      chcieliby, żeby klient tylko brał i płacił (bez mierzenia) mnie nie interesują i
      nie zamierzam się nimi przejmować.

      > Może też takie Panie nie wiedzą, że jeśli sprzedawca nie zapłaci
      > podatku, a urząd skarbowy go skontroluje, to wówczas obciążenia
      > podatkowe za zakup przechodzą na kupującego, który w zeznaniu
      > rocznym powinien wykazać zakupy od osoby nieprowadzącej działaności
      > gospodarczej.
      Bzdura PCC jest dopiero od 1000 zł .
      Jeśli się nie zgadzasz, podaj źródła.

      W zasadzie nie kupuję staników na allegro, bo mało jest nowych biustonoszy w
      moim rozmiarze i w sensownej cenie. Ale ilekroć się do czegoś przymierzam, to
      albo sprzedawca wygląda na przedsiębiorcę, albo na klientkę z nieudanym zakupem.
      • friday133 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 21:30
        Zaraz, zaraz.
        Sprzedałam na allegro masę staników. Wszystkie - co do jednego - to nieudane zakupy. Na żadnym nie zarobiłam, wiele sprzedałam taniej, niż kupiłam - bo mi się nie chciało dodatkowo płacić za wysyłkę do Anglii. Albo za długo kokosiłam się ze zwrotem, albo zapomniałam, że miałam odesłać.
        Gdzie tu jest nieuczciwość???
        A sądzę, że dla kupujących to mogły być prawdziwe okazje.
    • butters77 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 21:55
      Odniosę się do początkowej części Twojej wypowiedzi:

      > Mianowicie - część z was otwarcie przyznaje, że w sklepie
      > stacjonarnym mierzy konkretny model biustnosza, by potem na Allegro
      > kupić go dużo taniej.

      Przyznam, że sama mam wątpliwości, jeżeli słyszę, że ktoś REGULARNIE chodzi do
      dobrego, polecanego przez Lobby sklepu stacjonarnego (prowadzonego przy tym
      często przez sympatyczną forumkę;) TYLKO po to, żeby poprzymierzać. Rozumiem,
      rzecz jasna, ograniczenia finansowe - i rozumiem, że fajnie jest najpierw
      obejrzeć na żywo, a potem w sieci kupić niedrogo - ale w takim razie starałabym
      się chociaż od czasu do czasu dokonać zakupu w regularnej cenie, a jeśli nie -
      to mniej korzystać ciągle "testowo" z czyjegoś asortymentu;)

      Wydaje mi się jednak, że takie skrajne przypadki zdarzają się rzadko, bo kto ma
      czas (i taki tupet;), żeby regularnie wpadać do sklepu tylko na przymiarki? I to
      bez żadnej gwarancji, że model, który akurat dziewczynę interesuje, jest w
      ofercie sklepu. Chyba tylko osoby, które mieszkają po sąsiedzku ze sklepami;)
      Poza tym - jaka jest gwarancja, że taki przymierzony model znajdzie się później
      w ofercie jakiegoś Allegrowicza? Ja nieraz szukałam tam upatrzonych modeli i ni
      hu-hu:)

      Dodam jednak, że dla mnie sytuacja jest całkowicie hipotetyczna, bo nie
      pamiętam, kiedy ostatni raz PRZYMIERZAŁAM stanik w sklepie stacjonarnym. Jeśli
      zaglądam do takiego sklepu, to głównie, żeby zorientować się, czy coś się
      zmieniło w asortymencie - i dowiedzieć, że owszem, mają już E;), ale poza tym
      nic. Gdybym jednak miała możliwość dokonywania zakupów w dobrym sklepie
      stacjonarnym, bez wahania robiłabym tam zakupy - po pierwsze, bo fajnie jest od
      czasu do czasu kupić coś poza internetem;), po drugie - żeby utrzymać taki cenny
      sklep przy życiu. Oczywiście nie Freyę za 400 zł - ale dzięki naszym forumkom
      posiadającym sklepy wiem co nieco o cenach rynkowych i mam swoją granicę
      tolerancji;)

      Osobiście na Allegro kupiłam ze dwa razy, a najczęściej zaopatruję się w staniki
      na naszej giełdzie oraz w posezonowych przecenach sklepów (to szczególnie
      polecam:). Jednak mniej więcej raz na pół roku funduję sobie jakieś cudo w
      regularnej cenie np. z Bravissimo - bo zależy mi na nim, a boję się, że w
      wyprzedaży nie dorwę. Chętnie więc robiłabym to samo w sklepie stacjonarnym - i
      jestem pewna, że wiele dziewczyn ma podobne zdanie.
      • sybla1 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 04.01.09, 22:14
        Nawet bardzo chętnie pomierzyłabym i zrobiła zakupy w stacjonarnym
        sklepie. Tyle, że najbliższy mam 130km ode mnie, więc nijak mi się
        nie kalkuluje np jechać tylko poprzymierzać. Jeśli już, to zabiorę
        uskładaną kasę chociaż na jeden stanik - wyjazd dopiero w
        planach,obecnie czasu brak na wojaże :). Jak na razie wszystkie
        dobre staniki mam dzięki sprzedaży/zakupom internetowym i nie
        wyobrażam sobie, że Allegro czy sklepów internetowych mogłoby
        zabraknąć.
        Ale chodzenie do sklepu jedynie aby poprzymierzać też mi się wydaje
        nie fer. Chociaż przyznam, że czasami miewam ochotę, kiedy jestem
        mocno sfrustrowana nieudanym zakupem i brakiem stacjonarnego sklepu
        w moim mieście...
      • kasica_k Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 01:18
        butters77 napisała:
        > Przyznam, że sama mam wątpliwości, jeżeli słyszę, że ktoś REGULARNIE chodzi do
        > dobrego, polecanego przez Lobby sklepu stacjonarnego (prowadzonego przy tym
        > często przez sympatyczną forumkę;) TYLKO po to, żeby poprzymierzać.

        Mam podobne zdanie. Uważam, że jeśli ktoś chadza do stacjonarnego sklepu
        wyłącznie w celu przymierzenia towaru upatrzonego wcześniej gdzie indziej, to
        nie jest to uczciwe wobec sklepu. I prawdę mówiąc nie przypominam sobie, żeby
        ktoś tutaj takie praktyki opisywał, dlatego trochę mnie ten wątek zdziwił.

        Natomiast zwykłe przymierzenie czegoś z ciekawości, nawet gdy wiemy, że nie
        możemy pozwolić sobie na zakup, uważam za święte prawo klienta. Zresztą często
        owocuje to zakupem, tyle że odłożonym w czasie. Raz "napoczętą" czynność lubimy
        kontynuować, taka właściwość ludzkiej psychiki :) Klient, który przymierzył,
        może wróci. Klient, któremu nie pozwoli się nawet dotknąć towaru, nie wróci nigdy.
        • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 01:30
          Chyba w wątku o głupich tekstach klientek było coś takiego. Kobieta przymierzała
          staniki, wybrzydzała i wyszła z niczym. A po jakimś czasie wróciła ze stanikiem
          kupionym w internecie, który jej nie pasował. I nie za bardzo było wiadomo czego
          oczekuje od ekspedientki :)
          • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 12:28
            Jak to czego: obiżki ceny o 50% - tak, żeby jej się opłaciło jeszcze
            odesłać stanik, a może nawet kupić dwa, z czego jeden sprzedać na
            Allegro :-)))
            No i oczywiście pochwały, że jest taka mądra i sprytna cwaniara :-))
    • nottowear Zbiorowo - w punktach. 04.01.09, 23:53
      Odpowiem zbiorowo.

      1. 22% VAT
      Wiem, że nie wszystkich obowiązuję vat, ale większość firm go płaci
      (nie dotyczy to głównie nowopowstałych firm, które rozpoczynają
      działalnośc oraz firm, które świadczą usługi na małą skalę, itp.).
      Jednakże w handlu vatu się raczej nie uniknie prędzej czy później.
      2. Kiedy nie trzeba zawiadamiać fiskusa?
      Otóż nie jest prawdą, że "do iluś tam złotych obrotów" nie trzeba
      zawiadamiać US. US należy zawiadamiać gdy sprzedaż ma znamiona
      sprzedaży ciągłej, tj. prowadzonej regularnie, niezależnie od
      osiąganej kwoty sprzedaży.
      3. Przecież to rzeczy używane!
      Coż to za argument? Czy myślisz, że ciucholandy nie płacą podatków
      tylko dlatego, że sprzedają używane rzeczy?
      4. Przecież to nietrafione zakupy.
      Nie popadajmy w paranoję - po to jest m.in. allegro, by sprzedaż
      nietrafiony zakup, ale gdy ktoś ma wystawione 3 strony z aukcjami
      (ponad 60 sztuk), sprzedaje od kilku miesięcy i nie ma działaności
      gosdparczej to raczej trudno to określić nietrafionym zakupem? A do
      tego te nietrafione zakupy mają zwykle duże rozmieżności w
      rozmiarach: 10 aukcji z rozmiarem 70d, 10 z 70g i 10 z 85f - z
      pewnością to nietrafione zakupy robione przez użtykowniczkę, która
      nie zna tego forum ;-))
      5. Przecież Allegro to targ!
      Niezależnie od założeń autorów serwisu (choć wydaje mi się, że było
      inne niż sugerujesz, ale widocznie mam zbyt mała wiedzę w tej
      materii) HANDLOWCY NA TRAGACH TEŻ PŁACĄ PODATKI. Nie ma znaczenia
      czy to lokalny bazar czy e-targ - w obu tych miejscach policja
      gospodarcza ma prawo przeprowadzac kontrole.
      6. Nie rozumiem czemu w sklepie stacjonarnym jest tak drogo?
      Sklep internetowy mozesz sobie otworzyc w domu - we wlasnym pokoju.
      Wydatki stanowi glownie reklama, bo towar mozna pozyskiwac przez
      dropshopping.
      Sklep stacjonarny to czynsz (srednio od 5-10 tys. zl) + 10% na
      rzeczy zniszczone przy mierzeniu + wyposazenie sklepu (regaly
      wieszaki, przymierzalnie dla sredniego sklepu to koszt 20-50 tys. zl
      + pensej dla sprzedawcow + reklama.
      No i na pewno ejst drozej przez klientow, ktorzy tylko mierza, nie
      zwracajac uwagi, ze upapraja cos fluidem.
      7. Jak rozpoznac firme?
      Niestety, przy sprzedazy internetowej nie ma obowiazku posiadania
      kasy fiskalnej, a wiec wystawiania paragonow - taki obowiazek jest w
      sklepie stacjonarnym. Na zyczenie wiec mozna uzyskac fakture vat lub
      rachunek uproszczony, ale paragon juz nie jest obowiazkowy.
      Natomiast z ustawy wynika obowiazek podawania informacji o
      prowadzonej dzialanosci w postaci nipu, regon i wpisu do ewidencji
      (nie chce mi sie wklejac - ciekawskie znajda na googlu :-))
      8. Wszystko mi jedno czy ktos placi vat czy nie!
      A ja wlasnie zalozylam ten watek informacyjnie, bo sadzilam, ze
      jednak nie jest Wam wszystko jedno. Poprzez bierne patrzenie na
      szara strefe dajemy upadac naprawde dobrym sklepom - pewnie sa tu
      osoby, ktore prowadza swoje "legalne" biznesy i wiedza, ze to ciezki
      kawalek chleba, a klient i tak pozniej przyjdzie ze stanikiem i
      powie: hahaha, kupilam taniej na Allegro albo kupilam taniej u kogos
      innego (a co mi tam, ze nie ma dzialanosci).
      9.Jaka ja jestem biedna - nie wolno mi dorobic?
      to najgorszy rodzaj arumentow z jakimi sie kiedykolwiek spotkalam i
      zawsze zastanawiam sie jaki tupet trzeba miec, by sugerowac, ze
      mozna krasc jesli sie jest w zlej sytuacji zyciowej, bo nie mam
      praco, mam chore dziecko - az trudno mi sie do tego odniesc.
      Szczerze Ci wspolczuje, ale wyobraz sobie, że wiele osób jest w
      trudnej sytuacji i te osoby prowadzą działaność i muszą odprowadzać
      podatki. Gdy ścignie Cię Urząd Skarbowy za regularny handel to nie
      będzie się zastanawiał czy jesteś zdrowa oraz czy jesteś w trudnej
      sytuacji? Wierz mi na słowo - nikt wtedy nie zapyta czy masz kilka
      tysięcy na zapłacenie zaległego podatku, a do tego dojdzie kara.
      10. Zdrowy rozsądek.
      gdyby liczył się tak bardzo zdrowy rozsądek to myślę, że większość
      osób przyznałaby rację, że nieuczciwe jest okradanie innych osób i
      robienie im fałszywej konkurencji. jeśli sprzedaje się regularnie,
      ciągle ma się wystawione jakieś aukcje w liczbie przekraczającej 20
      sztuk to już nie jest zdrowy rozsądek, ale świadome oszustwo - jeśli
      ktoś o tym nie wiedział to mam nadzieję, że tym wątkiem zdobył
      podstawowe informacje, choć może faktycznie większość jest bardzo
      powierzchowna. Polecam bezpłatną infolinię podatkową - można się
      zapytać o szczegóły.

      Mam nadzieję, że nie ma macie mi za złe wywoływania burzy. Z góry
      ustawiłam się na złej pozycji "uświadamiacza", bo takich osób raczej
      się nie lubi, ale sama jestem przedsiębiorcą (choć zajmuję się
      usługami) i po prostu drażni mnie ignoracja ludzi.

      Dziekuję też niektórym forumkom za zrozumienie mojego przesłania.

      • mika_p Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 00:12
        Ad. 9 - odpowiadasz chyba nie foremkom w wątku. One pisały, że wybierają tańsze
        zakupy w internecie od droższych stacjonarnych, a nie że dorabiają sobie
        handlowaniem.
        Chyba że przeoczyłam jakiś post?
      • kuraiko Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 00:49
        zaraz zaraz... ale tu jest porównanie staników nowych, nieużywanych
        z używanymi na allegro.
        nie powiedziałabym, że osoba sprzedająca używane staniki (gdzie jest
        wyraźnie zaznaczone że używane) jest nieucziwa wobec sklepu
        stacjonarnego czy wobec klienta, który wie co kupuje. sorry, ale jak
        się ma kupienie używanej Frei za ok. 50zł do takiej mierzonej w
        sklepie? zwłaszcza, że w sklepie jest dość szeroki wybór, a na
        allegro jakiś model w odpowiadającym rozmiarze raz na ruski rok.
        przecież nie ma tak, że ktoś na allegro oferuje panache/freję w
        pełnej rozmiarówce i wiele modeli ;)


        ps. to co zabiera fiskus to nazwałabym kradzieżą, kiedy np po
        potrąceniu podatków itd zostaje np 2/3 z przyznanej emerytury.
        państwo tak obdziera swoich obywateli, że moim zdaniem aż wstyd
        mówić o "uczciwości" wobec skarbu państwa, można co najwyżej
        przestrzegać przepisów, aby nie popaść w konflikt z prawem, a nie z
        uśmiechem na twarzy oddawać im vat, płacić podatki, zusy, składki
        zdrowotne, etc a potem i tak obywatel goowno z tego ma - marną
        opiekę zdrowotną, dziurawą ulicę i jeszcze opłaty idące w górę


        sorry
        i ja mierzę, bo TAK MI SIĘ PODOBA. jeśli mam zamiar kupić sobie
        jakiś stanik, to wiadomo, że nie wezmę pierwszego lepszego, muszę
        często zmierzyć kilkanaście modeli, a w moim mieście nie ma dobrze
        zaopatrzonego sklepu, więc trzeba odwiedzić kilka i tam paniusie też
        mogłyby się oburzyć, że "tylko mierzy, a nie kupuje". (piszę o syt.
        sprzed paru miesięcy, z obecnymi wymiarami nie mam co szukać w
        sklepach w moim mieście).
        no i to logiczne, że kupuje się tam gdzie taniej. w jednym sklepie
        facet opisywał nam cyfrówki itd. w końcu nie kupiłam tam, tylko w
        media markt, bo cyfrówka+pokrowiec+karta pamięci kosztowała taniej o
        ok 150-200zł (nie pamiętam dokładnie) od samej cyfrówki w tamtym
        sklepie. równie dobrze mogłabym kupić na allegro (gdybym miała w
        zwyczaju kupowanie takiego sprzętu przez internet). i co pójdę za to
        do piekła?
        poza tym sprzedawcy NIC DO TEGO czy klient kupi po
        mierzeniu/obejrzeniu produktu. być może szuka prezentu (w przypadku
        sprzętu, a nie ubrania) i się zastanawia. może szuka idealnego
        stanika/bluzki i nie chce od razu podejmować decyzji. może teraz nie
        ma kasy, a za jakiś czas będzie mieć, a teraz sobie zmierzy, bo ma
        akurat czas?

        ps. podczas kiedy wiele osób zarabia na rękę ok. 800zł to ja bym się
        zastanowiła pisząc o KRADZIEŻY, MORALNOŚCI etc.
        to można oceniać w zamożnym społeczeństwie
        • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 01:54
          Witaj!
          > ps. podczas kiedy wiele osób zarabia na rękę ok. 800zł to ja bym się
          > zastanowiła pisząc o KRADZIEŻY, MORALNOŚCI etc.
          > to można oceniać w zamożnym społeczeństwie

          Piszesz o moralności, więc czuję się wywołana do tablicy. Nie nazwę chodzenia do
          sklepów stacjonarnych tylko żeby poprzymierzać staniki, które kupi się później w
          internecie kradzieżą. Zresztą nikt tego tak nie nazwał do tej pory... I nie
          przesadzajmy, nasze społeczeństwo nie jest skrajnie ubogie. Jesteśmy chyba
          gdzieś pośrodku między ubogimi, a bogatymi państwami. Osoby, które nie zarabiają
          kokosów chyba raczej nie powinny kupować masowo Freye, Panache, Milleny i tym
          podobne, kiedy modele kosztuję kilkaset złotych. Zejście z około 200 zł do stu
          to nie jest dla nich chyba specjalna okazja, bo nie da się kupić jednego stanika
          na rok, a poza stanikami jest jeszcze mnóstwo innych wydatków. Więc w takiej
          sytuacji (jak nie znajdę pracy po przeprowadzce, to w takiej będę ;)) nie ma się
          co decydować na markowe i drogie staniki. Lepiej zacisnąć zęby, używać tych
          staników które się już posiada i poczekać na obniżki cen, albo zdecydować się na
          modele bez znanych metek. I dlatego to jest trochę dziwny argument: jestem
          biedna, mało zarabiam, więc poprzymierzam sobie ubrania w sklepie XXX, a potem
          na allegro poszukam tańszego.

          I to trochę jest dla mnie wątpliwe moralnie: bo chcemy mieć tanie staniki w
          sklepach stacjonarnych, a jednocześnie próbujemy te sklepy przechytrzyć. Jakby
          wszyscy zaczęli stosować takie praktyki to nie pozostałoby nic innego, jak
          pozamykać stacjonarne. I to naprawdę nie jest kradzież, ale ja bym miała wyrzuty
          sumienia. Kiedy idę do sklepu przymierzyć coś, żeby zobaczyć czy pasuje, a przy
          tym z premedytacją nie a przy tym nie planuję zakupów tego w sieci, to jak dla
          mnie jestem w porządku. A kiedy wchodzę do sklepu i zajmuję czas ekspedientce (a
          może się wtedy zająć poważniejszymi klientkami) i wybrzydzam, a przy tym jednak
          ją oszukuję i okłamuję: bo nikt się chyba nie przyzna się otwarcie, że planuje
          nie zakupić w stacjonarnym, to moralnie coś mi nie gra. Chodzi mi o takie celowe
          nie zakupienie: pasuje, podoba mi się, ale NIE kupię, poszukam taniej w sieci.
          Więc oszustwo i kłamstwo mi tu nie gra, a nie sam fakt przymierzania. Dlatego
          idealnym wyjściem byłoby, żeby wszystkie sklepy bieliźniane były internetowe,
          ale z możliwością przymiarki po umówieniu (jak było w Peachfieldzie, a jest w
          dopasowanej obecnie). Sprzedawcy nie płacą czynszu wysokiego (jak to jest ich
          własny teren), a przy tym ceny są niższe niż stacjonarnie. Ale takie rozwiązanie
          jest wydumanym półśrodkiem: chcemy tanio i z możliwością przymiarki. A tak się
          na większą skalę nie da :)
          • kuraiko Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 03:29
            "Lepiej zacisnąć zęby, używać tych
            staników które się już posiada i poczekać na obniżki cen"

            no tak... tylko w sklepach aż takie obniżki się nie zdarzają. tzn
            nie wiem jak to się ma to brytyjczyków, ale w zwykłych sklepach z
            bielizną (nie mówię o bieliźniakach z asortymentem A-D i stanikami
            biel, beż, czerń do ok 40zł) przeceny to rzadkość i dotyczą
            przeważnie końcówek serii, czyli tego co się po prostu nie
            sprzedało, a więc rozmiarów niszowych. np kiedyś w La Vantil
            szukałam jakiejś jasnej dalii soft i na przecenie nie było NICZEGO w
            moim rozmiarze.

            tu raczej nie chodzi o "masowe" kupowanie staników. dlaczego osoba
            gorzej sytuowana nie może mieć prawa do dobrego stanika? są osoby,
            które liczą każdy grosz i dla nich nie będzie się liczyło,
            czy "oszukują", ale znaczna oszczędność. w takiej sytuacji człowiek
            się zastanowi kilka razy nad każdą złotówką i na pewno nie opłacalne
            jest odsyłanie z powrotem nietrafionego stanika, koszty wysyłki etc.
            zresztą można taki stanik odsprzedać na allegro, ale można też
            usłyszeć, że jest się nieuczciwym :DDD
            poza tym właśnie drogie, ale w sklepie stacjonarnym... a na
            wyprzedaży w necie tańsze o jakieś 30-40% mniej więcej.
            "nie ma się co decydować na markowe i drogie staniki" - nie rozumiem
            tej uwagi. jak ktoś ma okazję kupić na allegro czy na ebay, to czemu
            nie ma sobie kupić stanika za 80zł razem z wysyłką, który w sklepie
            kosztuje jakieś 160zł?

            ciekawa jestem, czy takie same wyrzuty mają osoby kupujące
            elektronikę w internecie, po uprzednim obejrzeniu w sklepie i
            zapytania sprzedawcy o zalety :P jeśli w grę wchodzi oszczędność 200-
            300zł itp to chyba nie? :P

            poza tym jestem spokojna o los stacjonarnych sklepów - są klientki,
            które spokojnie stać na zakupy, gdyby tak nie było, to sklepy te
            dawno by upadły.
            no i pamiętam, że tu na lobby (tak!!) poradzono mi, że jakbym miała
            okazję, to żebym sobie pomierzyła staniki np w intimo i potem
            ewentualnie kupiła w necie (skoro nie mam dużo kasy i się boję m.in.
            odsyłania). mnie samej wydało się to niesmaczne. ale potrafię
            zrozumieć osoby, które to robią.
            sorry, ale już lepsza taka droga, niż siedzieć w rozciągniętym 75B i
            w imię uczciwości ciułać na stacjonarną freję (zakładam że chodzi o
            rozmiar, którego nie dostaniesz w bieliźniaku za rogiem czyli jakieś
            60FF albo 65E), albo ryzykować kilkukrotne zwroty staników.
            • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 05:00
              To mówi się trudno z przecenami. I szuka okazji gdzie indziej. Sama przywołałaś
              osoby które zarabiają koło 800 zł, to się przyczepię :) Jestem na bieżąco z
              liczeniem budzetu domowego dla dwóch osób, które mają ok 1000-1200 zł do
              rozdysponowania. I po odliczeniu rachunków, tego co się wydaje na żywność,
              telefon, bilety nie zostaje jakiś majątek. I prawdę mówiąc nie wiem, czy przy
              takich pieniądzach zdecydowałabym się nawet za stanik za 80 zł ;) bo to jest
              znaczna część tego, co zostaje po powyższym odliczaniu ;)I stanik to nie jest
              jedyny cel w życiu (a może)? Nie zużywa się jakoś drastycznie szybko. Kosztów
              odsyłania nawet nie przywołuj, bo jak ktoś naprawdę oszczędza to są sklepy
              (chyba już ze dwa takie widziałam), które nie naliczają kosztów wysyłki przy
              wymianie. Co do allegro: nie odniosę się, ale ja rozumiem, że nottowear mówi
              (nawet dosyć wyraźnie) o osobach, które na allegro i tym podobnych sprzedają
              towar niczym sklep, a przy tym nie rozliczają się z odpowiednimi urzędami. I
              przestrzega nas, że w razie kontroli, karę ponosi również kupujący (dobrze
              zrozumiałam nottowear?). Jeżeli tak jest naprawdę to dobrze wiedzieć, co się
              ryzykuje. I ja bym nie czepiała się tylko zastanowiła jak to jest naprawdę, bo
              nie wytłumaczy się później w razie kontroli, że nie wiedziało się o tym, co może
              grozić za kupowanie od takiej osoby... I ten typ osób: które sprzedają hurtowo
              staniki, a nie płacą za to podatków (chałupnictwo stanikowe) to są złodzieje.
              Kiedyś się mi wpadły w oczy wyliczenia: gdyby każdy kto powinien płacić podatek
              to robił, to otrzymane w ten sposób pieniądze możnaby zagospodarować
              następująco: (tu była lista proponowanych wydatków, jak dodatkowe zajęcia w
              szkole, ileś set km autostrad etc.).

              I w tym kontekście, osoba która odsprzedaje nietrafiony zakup złodziejem nie
              jest. A przynajmniej to na razie wynika z dyskusji, nie jestem znawcą od
              podatków, ale wierzę wypowiadającym się.

              > "nie ma się co decydować na markowe i drogie staniki" - nie rozumiem
              > tej uwagi. jak ktoś ma okazję kupić na allegro czy na ebay, to czemu
              > nie ma sobie kupić stanika za 80zł razem z wysyłką, który w sklepie
              > kosztuje jakieś 160zł?

              Bo być może to przekracza jego możliwości? Może na Lobby tego tak nie widać, ale
              poza nim dziewczyny które dowiadują się jakie powinny nosić staniki po prostu z
              tego rezygnują. Nie wiem ile zarabiają, ale jeśli stwierdzają, że przekracza to
              ich możliwości finansowe to tak jest. I chodzi właśnie o polecane tu i szeroko
              omawiane firmy: nawet mimo przecen, okazji, zniżek one nie mogą sobie na nowe
              staniki pozwolić. Więc albo używane, albo stary numerek 75B od pani z bazarku.

              > ciekawa jestem, czy takie same wyrzuty mają osoby kupujące
              > elektronikę w internecie, po uprzednim obejrzeniu w sklepie i
              > zapytania sprzedawcy o zalety :P jeśli w grę wchodzi oszczędność 200-300zł itp
              to chyba nie? :P
              >

              Nie :) Chyba, zeby zażyczyli sobie wcześniej pokazowego prania, albo wymycia ich
              stery brudnych naczyń w zmywarce. Bielizna jest bardzo blisko ciała i przy
              intensywnym używaniu, przymierzaniu, naciąganiu niszczy się. Więc naprawdę wolę
              mieć spokojne sumienie i nie przymierzać przed zamówieniem, a po prostu wliczyć
              sobie ryzyko w cenę(a przecież dzięki Lobby i opiniach o modelach ryzyko to jest
              naprawdę zminimalizowane, bo można poczytać dobre rady przed złożeniem
              zamówienia w odpowiednich wątkach). Naprawdę mnie irytuje, jak na fajnej bluzce
              widzę pomarańczowy tłusty krem starty z czyjejś twarzy przy ściąganiu. Nie jest
              tak, że ubrania do przymiarki są pokazowe i dostaniemy nowiutki i zapakowany
              pakunek po zakupie ;) Ktoś go wcześniej przymierzał... I jak dojdziemy do
              filozofii: przymierzę w stacjonarnym, kupię w necie, to nie chcę sobie wyobrażać
              stanu ubrań.

              > poza tym jestem spokojna o los stacjonarnych sklepów - są klientki,
              > które spokojnie stać na zakupy, gdyby tak nie było, to sklepy te
              > dawno by upadły.

              To się mi nie podoba. Dzielisz ludzi: bogatych stać na zakup w stacjonarnych, a
              biednych nie. Co mi przypomina wątek o stanikach za dwieście złotych: "bo was
              stać, a nas nie"... Na jednym wózku jedziemy. Cały czas się mówi: im więcej
              uświadomionych tym lepiej, bo staniki będą tańsze. To samo ma się do sklepów.
              Też się mi marzy, żeby skoczyć do bieliźniaka za rogiem i kupić coś od ręki na
              siebie :) Jak się nie będzie sklepom opłacać tym handlować, to nie będą. I dalej
              prym będą wiodły chińskie skorupki w czterech literkach i obwodach do 150 włącznie.

              > no i pamiętam, że tu na lobby (tak!!) poradzono mi, że jakbym miała
              > okazję, to żebym sobie pomierzyła staniki np w intimo i potem
              > ewentualnie kupiła w necie (skoro nie mam dużo kasy i się boję m.in.
              > odsyłania).

              Nie ja to poradziłam :) I nie spotkałam się z taką poradą od ponad dwóch
              miesięcy czytania Lobby. Najczęściej słyszę: na pierwszy stanik wybierz się do
              sklepu (oczywiście z podanym linkiem do wątku o nich :)) i korzystając z naszych
              porad i pomocy ekspedientek dobierz sobie pasujący rozmiar. Kup w stacjonarnym,
              a później szalej w necie, jak już będziesz pewna swojego rozmiaru.

              > mnie samej wydało się to niesmaczne. ale potrafię
              > zrozumieć osoby, które to robią.

              Mnie też wydaje się to niesmaczne. I dlatego mówię, że moralnie wątpliwe jest
              takie postępowanie. Bo nie można usprawiedliwiać się w nieskończoność, tylko
              trzeba wziąć odpowiedzialność za to, co się robi. Skoro przyczyniam się celowo
              do niszczenia staników w sklepach to powinnam im to zrekompensować kupując coś.
              Niech też mają coś z życia :)


              Jeśli kogoś nie stać na stanik za sto parę złotych, to osoba mająca odrobinę
              uczciwości nie kupi sobie takiego stanika, a zainwestuje w tańszy egzemplarz. CK
              produkuje ładne biustonosze w przyzwoitych cenach, widziałam także tańsze
              staniki znanych firm (Panache za 50 zŁ), które nie są szczytem bieliźnianych
              umiejętności, ale są w przyzwoitych rozmiarach i gatunkach. Chcieć to móc, a nie
              trzeba rozmawiać o tym tak: bo osoby biednej nie stać na stanik za 200 zł i musi
              oszukiwać, więc ja ją rozumiem...
              • kuraiko Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 05:23
                zaraz zaraz... odnośnie "dzielenia osób" na biedne i bogate.
                no właśnie sama o tym wcześniej napisałaś, że jak ktoś nie ma kasy,
                to nie kupi w stacjonarnym drogiego stanika.
                a ktoś kto ma kasę to kupi. to jest oczywiste. na pewno jest sporo
                klientek, które kupują nawet nie patrząc na cenę. znam takie osoby
                (może się to nie tyczy staników, ale np kosmetyki, produkty
                delikatesowe). kupują, bo je stać. a inni nie kupią bo ich nie stać.
                jednak tych pierwszych jest wystarczająco dużo, aby sklep się
                utrzymał.
                nie widzę w tym rozumowaniu nic, co by się mogło "nie podobać"...

                "Kiedyś się mi wpadły w oczy wyliczenia: gdyby każdy kto powinien
                płacić podatek
                > to robił, to otrzymane w ten sposób pieniądze możnaby
                zagospodarować
                > następująco: (tu była lista proponowanych wydatków, jak dodatkowe
                zajęcia w
                > szkole, ileś set km autostrad etc.)."

                yhm jasne, a świstak siedzi i zawija. ciekawe czy w tym podsumowaniu
                wzięli pod uwagę przekręty podatkowe polityków, radnych, etc. bo w
                moim regionie co chwilę się prześwietla ich majątki i czasem
                wychodzą jakieś machloje. a taki koleś co zarabia na łapę z 10
                tysiaków, to chyba większy podatek powinien płacić niż osoba z 1126
                brutto. do tego przepisywanie firmy na rodzinę, jak nie mogą
                prowadzić działalności (radni), etc.
                a takie głodne hasła "ile to obiadów dla dzieci by było", "ile km
                dróg", to padają przy każdej okazji, a w praktyce kasa by szła do
                kieszeni tych na stołkach, nie czarujmy się.

                wiesz co zrobiła nasza rada miasta ostatnio? stwierdziła, że
                większość ludzi i tak nie płaci podatku na psa, więc zrezygnowali w
                ogóle z podatku!!!!!!! mimo, że do kasy wpływała corocznie naprawdę
                spora suma z tych pieniędzy jednak wpłacanych. a oni stwierdzili, że
                to mała suma (a coś kilkanaście-kilkadziesiąt tys. zł), żeby się tym
                przejmować O____o a np się usprawiedliwiają, że mają za mały budżet,
                aby pomóc schronisko dla zwierząt. a mogli tą kasę przeznaczać na
                to, ale nie. bo co tam tyle pieniędzy, sami mają kokosy, to im nie
                zależy :/

                więc nie ma co przeliczać, ile by było, gdyby...
                uczciwi ludzie płacą podatki i g.... z tego mają, gdyby wszyscy
                płacili, to byłoby tak samo, tylko społeczeństwo byłoby ciut
                biedniejsze :P


                aha i zrozumiałam, że nieetyczne jest kupno nowego stanika na eBay,
                skoro mam za piękną cenę 160zł stacjonarnie xD
                bo moja wypowiedź się odnosiła do tego, że logiczne jest, że jak
                ktoś nie ma kasy, to szuka tańszych rozwiązań. i szczerze
                powiedziawszy mam gdzieś, jak sklep z ebaya sprzedający "bnwt" się
                rozlicza z brytyjskim fiskusem, jeśli mogę mieć nowy stanik za 38zł
                łącznie z wysyłką. a CBA, ABW i CBŚ raczej do mnie nie wpadnie
                grzebać mi w bieliźnie, bo oni się zajmują obecnie
                największym "byznesmenem" w moim mieście, więc na taką płotkę jak ja
                raczej nie znajdą czasu :P
                • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 13:20
                  > zaraz zaraz... odnośnie "dzielenia osób" na biedne i bogate.
                  > no właśnie sama o tym wcześniej napisałaś, że jak ktoś nie ma kasy,
                  > to nie kupi w stacjonarnym drogiego stanika.
                  > a ktoś kto ma kasę to kupi. to jest oczywiste.

                  Ale Ty to trochę zasugerowałaś. Nie potępiasz osób, o których dyskutujemy, bo sa
                  osoby na tyle bogate, żeby móc sobie wejść do sklepu i nie patrząc na cenę kupić
                  staników a staników. A osoby, które na to nie stać (tu się zgadzamy, jak
                  dotąd)nie kupią tam nic, albo niedużo. Ale jednego nie rozumiesz: osoby takie
                  same powinny o tym zdecydować, a nie przeć wszystkimi sposobami na posiadanie
                  chwalonych i używanych szeroko staników/innych ubrań. Stanik firmy XXX nie
                  powinien być celem samym w sobie. I mi nie pasuje nieuczciwość w zdobywaniu
                  takich staników. Nie są one ze złota, jakieś super (Maskaradki zachwalane i
                  pochwalane, kosztujące ok 160 zł spłaszczają biust, niektórym robią kacze
                  dzioby, są nierówne miseczkowo etc.). I dlatego jeśli kogoś nie stać na taki
                  stanik to powinien świadomie zdecydować się na tańszy, bo przecież on równie
                  dobrze będzie spełniał swoją rolę i będzie miał podobne problemy jak droższe
                  staniki. Effuniaki są po sto złotych, a po krakowskim zlocie uważam, że stoją
                  wysoko, wysoko ponad innymi firmami. I cena nie może być wyznacznikiem jakości.
                  A SĄ tańsze staniki polecanych na Lobby firm. Jak ktoś chce, to znajdzie je w
                  sklepie.

                  na pewno jest sporo
                  > klientek, które kupują nawet nie patrząc na cenę. znam takie osoby
                  > (może się to nie tyczy staników, ale np kosmetyki, produkty
                  > delikatesowe). kupują, bo je stać. a inni nie kupią bo ich nie stać.
                  > jednak tych pierwszych jest wystarczająco dużo, aby sklep się
                  > utrzymał.

                  I co z tego że znasz? Mamy czasy kryzysu, więc może będą chciały kupić taniej
                  bieliznę, żeby pojechać na tak samo ekskluzywne wakacje? ;) Z takich osób sklepy
                  się nie utrzymają. Albo po prostu podniosą ceny jeszcze bardziej, skoro je stać.
                  Naprawdę, chcę móc w drodze z uczelni czy pracy wpaść do staniklandu i tam coś
                  sobie dobrać w normalnej cenie. Dwa lata temu ceny były podobno dwakroć wyższe
                  niż obecnie. A Lobby działa i dzięki zainteresowaniu powstają sklepy stacjonarne
                  i ceny idą w dół. A kto powiedział, że doszliśmy do cen zaporowych i taniej już
                  nie będzie? Będzie zainteresowanie większe, to raczej nie będzie problemu z
                  obniżeniem cen, jeśli będziemy się domagać cen stosownych do jakości. I dlatego
                  jednak warto wspierać sklepy stacjonarne.

                  yhm jasne, a świstak siedzi i zawija. ciekawe czy w tym podsumowaniu
                  > wzięli pod uwagę przekręty podatkowe polityków, radnych, etc. bo w
                  > moim regionie co chwilę się prześwietla ich majątki i czasem
                  > wychodzą jakieś machloje. a taki koleś co zarabia na łapę z 10
                  > tysiaków, to chyba większy podatek powinien płacić niż osoba z 1126
                  > brutto. do tego przepisywanie firmy na rodzinę, jak nie mogą
                  > prowadzić działalności (radni), etc.
                  (...)
                  > więc nie ma co przeliczać, ile by było, gdyby...
                  > uczciwi ludzie płacą podatki i g.... z tego mają, gdyby wszyscy
                  > płacili, to byłoby tak samo, tylko społeczeństwo byłoby ciut
                  > biedniejsze :P

                  A nie płacąc podatków łamiemy konstytucję... I jak to przy okazji świąt się
                  mówi: pokazujemy ze nie jesteśmy patriotami. Dla mnie to kwestia uczciwości
                  obywatelskiej. Płacę podatki, rozliczam się, więc mogę oczekiwać. A bez obrazy,
                  ale czego ma się domagać notoryczny oszust i złodziej? :D Dajcie mi bezpłatną
                  służbę zdrowia na wysokim poziomie i ekskluzywne życie na wysokim poziomie? Phi,
                  figa z makiem.

                  Elaborat o politykach podsumuję krótko: sami sobie jesteście winni :)
                  Społeczeństwo obywatelskie w Polsce prawie nie istnieje, frekwencja na wyborach
                  jest marna (a w II RP nie spadała poniżej 70%), wyborcy muszą mieć interes, żeby
                  zagłosować. A nie wmówisz mi, że każdy polityk to złodziej, krętacz i oszust.
                  Skoro Polacy to głupi naród, który nie potrafi trzeźwo podejść do polityki i nie
                  chce poznać kandydatów ze swojego okręgu i ich dotychczasowych działań to niech
                  później nie psioczy. Ktoś Pana Leppera musiał wybrać, tak samo jak telenowele
                  polskie lecą, bo oglądają je miliony. Jest show, jest zainteresowanie, więc nie
                  głosujemy "trzeźwo". A potem psioczymy i wymagamy. Uczciwi politycy są,
                  wystarczy odrobina zaangażowania i zainteresowania. Nie popieram lewicy, ale
                  organizowałam w liceum wycieczkę do Warszawy dla całej klasy i w planie było
                  zwiedzanie Sejmu. Ale niestety w ostatniej chwili odwołano zwiedzanie, bo miała
                  się odbyć nadzwyczajna sesja (a wtedy zwiedzania nie ma). Wystarczył telefon do
                  posła z SLD z mojego okręgu, przedstawienie sprawy i dobre uargumentowanie. I
                  poseł załatwił nam wejście :) I była dodatkowa atrakcja, bo spotkaliśmy
                  wszystkie twarze znane z TV ;) Spytaj się losowo kilku znanych osób, pewnie
                  praktycznie żaden z nich nie wymieni wszystkich posłów na Sejm ze swojego
                  okręgu, bo co go to? Trochę zaangażowania i możemy wymagać i się domagać. Lobby
                  tak działa, kontaktuje się z producentami, pisze się listy i efekty są.

                  Więc nie wykręcaj się polityką od płacenia podatków. Bo to też jest kwestia
                  uczciwości. Bo Twoja logika jest trochę na zasadzie: skoro on zabił i nie
                  siedzi, to ja też mogę i mi skoczcie!

                  >
                  > aha i zrozumiałam, że nieetyczne jest kupno nowego stanika na eBay,
                  > skoro mam za piękną cenę 160zł stacjonarnie xD
                  > bo moja wypowiedź się odnosiła do tego, że logiczne jest, że jak
                  > ktoś nie ma kasy, to szuka tańszych rozwiązań. i szczerze
                  > powiedziawszy mam gdzieś, jak sklep z ebaya sprzedający "bnwt" się
                  > rozlicza z brytyjskim fiskusem, jeśli mogę mieć nowy stanik za 38zł
                  > łącznie z wysyłką. a CBA, ABW i CBŚ raczej do mnie nie wpadnie
                  > grzebać mi w bieliźnie, bo oni się zajmują obecnie
                  > największym "byznesmenem" w moim mieście, więc na taką płotkę jak ja
                  > raczej nie znajdą czasu :P
                  • masza.s Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 15:44
                    eponak napisała:

                    > A nie płacąc podatków łamiemy konstytucję... I jak to przy okazji świąt się
                    > mówi: pokazujemy ze nie jesteśmy patriotami. Dla mnie to kwestia uczciwości
                    > obywatelskiej. Płacę podatki, rozliczam się, więc mogę oczekiwać.

                    Dla mnie życie w państwie pod względem podatkowym quasi-scojalistycznym nie jest
                    rajem. Tak, moi rodzice płacą podatki. 40%, co jest chore, zwłaszcza, że dziwnym
                    trafem nie mogę oczekiwać np. państwowej służby zdrowia. O, przepraszam, mogę -
                    albo za pół roku, albo bardzo kiepskiej, praktycznie zerowej jakości. I wybacz,
                    ale dla mnie patriotyzm niekoniecznie idzie w parze z płaceniem podatków. Dużo
                    Szwedów za czasów największych podatków wyemigrowało - nie byli patriotami?
                    Wątpię. Nie popieram nie płacenia podatków, popieram solidne zmiany w systemie
                    podatkowym. Popieram prywatyzację służby zdrowia ( zwłaszcza, że w państwowej
                    nie da się leczyć i cud miód zachód też to pokazuje, jakieś kretyńskie 'limity
                    wiekowe", gdzie państwo refunduje Ci badania i inne idiotyzmy), popieram
                    kapitalizm ze znacznie mniejszą ilością socjalistycznego sosu.

                    Czy to sprawia, że nie jestem patriotką? :> Owszem, jestem i obawiam się, że
                    należę do nielicznej grupy ludzi, która tak siebie określa czy określa siebie
                    także poprzez narodowość.

                    A bez obrazy,
                    > ale czego ma się domagać notoryczny oszust i złodziej? :D Dajcie mi bezpłatną
                    > służbę zdrowia na wysokim poziomie i ekskluzywne życie na wysokim poziomie? Phi
                    > ,
                    > figa z makiem.

                    Nie. Po pierwsze, ja nie jestem złodziejem. Ja chcę, abym NIE MUSIAŁA finansować
                    sobie i innym pozornej służby zdrowia. Czyli: na dzień dzisiejszy absolutnie
                    podstawą dla mnie jest zmiana systemu podatkowego i rozwijanie wolnego rynku.

                    >
                    > Elaborat o politykach podsumuję krótko: sami sobie jesteście winni :)

                    Owszem, zawsze to powtarzam. W tej chwili absolutnie nie ma ani jednej partii,
                    która mi odpowiada, swoją drogą. I co mam zrobić? Oczywiście w następnym
                    wyborach wybiorę mniejsze zło. ( Nie mogłam głosować, bo byłam niepełnoletnia).
                    Ale jaki to ma sens, jak nie niewyedukowane społeczeństwo, które nie rozumie, że
                    NIC nie jest za darmo?

                    > Społeczeństwo obywatelskie w Polsce prawie nie istnieje, frekwencja na wyborach
                    > jest marna (a w II RP nie spadała poniżej 70%), wyborcy muszą mieć interes, żeb
                    > y
                    > zagłosować. A nie wmówisz mi, że każdy polityk to złodziej, krętacz i oszust.

                    Nie. Za to praktycznie nie ma specjalistów na stanowiskach w swoich dziedzinach.
                    Nawet jeśli są uczciwi, to zwykle są po prostu miernie wyedukowani.

                    > Skoro Polacy to głupi naród, który nie potrafi trzeźwo podejść do polityki i ni
                    > e
                    > chce poznać kandydatów ze swojego okręgu i ich dotychczasowych działań to niech
                    > później nie psioczy.

                    Ma prawo psioczyć, jeśli nie spełnia się jego obietnic, swoją drogą.

                    Ktoś Pana Leppera musiał wybrać, tak samo jak telenowele
                    > polskie lecą, bo oglądają je miliony. Jest show, jest zainteresowanie, więc nie
                    > głosujemy "trzeźwo". A potem psioczymy i wymagamy. Uczciwi politycy są,
                    > wystarczy odrobina zaangażowania i zainteresowania.

                    A są wyedukowani?

                    Nie popieram lewicy, ale
                    > organizowałam w liceum wycieczkę do Warszawy dla całej klasy i w planie było
                    > zwiedzanie Sejmu. Ale niestety w ostatniej chwili odwołano zwiedzanie, bo miała
                    > się odbyć nadzwyczajna sesja (a wtedy zwiedzania nie ma). Wystarczył telefon do
                    > posła z SLD z mojego okręgu, przedstawienie sprawy i dobre uargumentowanie. I
                    > poseł załatwił nam wejście :) I była dodatkowa atrakcja, bo spotkaliśmy
                    > wszystkie twarze znane z TV ;) Spytaj się losowo kilku znanych osób, pewnie
                    > praktycznie żaden z nich nie wymieni wszystkich posłów na Sejm ze swojego
                    > okręgu, bo co go to? Trochę zaangażowania i możemy wymagać i się domagać. Lobby
                    > tak działa, kontaktuje się z producentami, pisze się listy i efekty są.

                    Też znam jednego fajnego polityka lewicy. Super gość. Naprawdę. Tylko jakim
                    byłby specjalistą i od czego? :> Wycieczkę do sejmu zorganizować łatwo.
                    Tworzenie dobrego prawa jest dwadzieścia miliardów razy trudniejsze i oni tego
                    NIE UMIEJĄ nadal.

                    • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 22:15
                      Trochę wkraczam w niestanikowy temat, ale o to mi chodzi. Że łatwo jest
                      powiedzieć: mamy beznadziejnych polityków, bo w kampanii robią słodkie oczka,
                      wygrywają wybory i bimbają sobie równo. Świadomy obywatel podejmie trud
                      dowiedzenia się więcej o kandydatach i nie zdecyduje się na mniejsze zło, a
                      popiera ludzi którzy naprawdę coś robią. Wywalić ulotki, wyłaczyć reklamówki TV
                      i zmanipulowane wiadomości i popytać, poszukać, poszperać, podociekać. Jak ktoś
                      chce: potrafi.

                      > Nie. Po pierwsze, ja nie jestem złodziejem. Ja chcę, abym NIE MUSIAŁA finansowa
                      > ć
                      > sobie i innym pozornej służby zdrowia. Czyli: na dzień dzisiejszy absolutnie
                      > podstawą dla mnie jest zmiana systemu podatkowego i rozwijanie wolnego rynku.

                      To się zaangażuj w politykę i domagaj swojego. Polskie społeczeństwo jest
                      konformistyczne i bierne politycznie, więc politycy robią sobie co chcą. I nasze
                      rozwiązania ustrojowe nie są idealne, bo żeby nie było przepychanek (i tak są)
                      głosujemy na partie, a nie na ludzi. I tu tez jest problem, bo partia ma się
                      czasami nijak do reszty. I dlatego trzeba edukować i uświadamiac, nie zrzucać na
                      innych: bo i tak do wyborów nie pójdą, a jak pójdą to zagłosują na osoby
                      medialne. Nawet jak tak jest, to i tak wolę zagłosować na ludzi którzy jednak
                      robią, potrafią się porozumieć z "szarymi" obywatelami.


                      > Nie. Za to praktycznie nie ma specjalistów na stanowiskach w swoich dziedzinach
                      > .
                      > Nawet jeśli są uczciwi, to zwykle są po prostu miernie wyedukowani.

                      Nie generalizujmy, zawsze są jakieś rodzynki porządne ;) I to, co mówię o
                      politykach to się tyczy równiez administracji. Mamy możliwość domagania się
                      swojego, ale nie korzystamy z tych możliwości, więc nie narzekajmy później ;)

                      > Ma prawo psioczyć, jeśli nie spełnia się jego obietnic, swoją drogą.

                      Jak po 18 latach do ludzi nie dotarło, że trzeba odróżnić kiełbasę wyborczą od
                      działań to przykro mi. Nie ma prawa psioczyć.
                      I są wyedukowani politycy :D Niektóre osoby naprawdę cenię na naszej scenie
                      politycznej, bo jednak mimo medialnego szumu wokół nich i manipulacji
                      materiałem, niektórzy mówią naprawdę do rzeczy, mają dobre rozwiązania. Więcej
                      takich, mniej oszołomów ;)

                      >
                      > Też znam jednego fajnego polityka lewicy. Super gość. Naprawdę. Tylko jakim
                      > byłby specjalistą i od czego? :> Wycieczkę do sejmu zorganizować łatwo.
                      > Tworzenie dobrego prawa jest dwadzieścia miliardów razy trudniejsze i oni tego
                      > NIE UMIEJĄ nadal.

                      Aha, zwolenniczka rządu fachowców :) Sprawdził się w latach międzywojennych :)
                      Też jestem za tą opcją. A wycieczkę do Sejmu nie było łatwo zorganizować, bo ze
                      względu na rózne przepisy nie można wejść w czasie obrad. I to jest mała rzecz,
                      ale pokazuje że współpraca z naszymi posłami z okręgu może być skuteczna :) Są
                      ludzie wartościowi i ich się warto trzymać i próbować coś zdziałać.
                  • drzazga1 To ja poprosze o adres, gdzie moge kupic: 07.01.09, 20:45
                    eponak napisała:

                    "Effuniaki są po sto złotych, a po krakowskim zlocie uważam, że stoją
                    > wysoko, wysoko ponad innymi firmami. I cena nie może być
                    wyznacznikiem jakości.
                    > A SĄ tańsze staniki polecanych na Lobby firm. Jak ktoś chce, to
                    znajdzie je w sklepie."


                    Konkretny adres sklepow, gdzie bede mogla kupic, poprosze.
                    Przysiegam, ze pojade i kupie kilka od razu.

                    Acha, bylabym zapomniala - potrzebuje odpowiednika brytyjskiego
                    rozmiaru 32HH - 32J, waskofiszbinowca. Naprawde pilnie potrzebuje.
                • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 13:33
                  > aha i zrozumiałam, że nieetyczne jest kupno nowego stanika na eBay,
                  > skoro mam za piękną cenę 160zł stacjonarnie xD

                  Źle zrozumiałam. Odpowiedziałam pod postem Magdaleny (wcześniej zapomniałam na
                  ten fragment odpowiedzieć, a skasowałam go przypadkiem). Dla mnie w porządku
                  jest kupowanie tanich rzeczy :) A nie w porządku oszukiwanie i kłamstwo ;)

                  > a CBA, ABW i CBŚ raczej do mnie nie wpadnie
                  > grzebać mi w bieliźnie, bo oni się zajmują obecnie
                  > największym "byznesmenem" w moim mieście, więc na taką płotkę jak ja
                  > raczej nie znajdą czasu :P

                  Uczciwość :) Wobec siebie i innych. Dla mnie to jest ten problem. Może złapią,
                  może nie. Ale zawsze jest ryzyko, prawda? I wydaje sie mi, że kupując od osób
                  uprawiających nielegalny handel też możemy odpowiadać za to w jakiś sposób (z
                  sądem włącznie). Bo nie powiemy, że nie wiedzieliśmy (świadomy konsument
                  powinien się zainteresować wszelkimi kwestiami zakupowymi) i nie chcemy
                  odpowiadać za nielegalny handel sprzedawcy.
              • magdalaena1977 Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 09:19
                eponak napisała:

                > dzięki Lobby i opiniach o modelach ryzyko to jest
                > naprawdę zminimalizowane, bo można poczytać dobre rady przed złożeniem
                > zamówienia w odpowiednich wątkach).
                A jaką masz trafialność w rozmiar ? bo u mnie mimo czytania, oglądania itp. to
                jest jakieś 50 %

                > Skoro przyczyniam się celowo do niszczenia staników w sklepach to powinnam
                > im to zrekompensować kupując coś.
                Ale dlaczego zakładasz, że zakupy przez net nie niszczą staników ?
                Przecież w sklepie internetowym masz możliwość przymierzenia i odesłania. I
                akceptujesz to, że stanik który dostaniesz już odbył kilka takich podróży i był
                mierzony. Tak samo jak stanik z wieszaka w sklepie.
                • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 13:26

                  > A jaką masz trafialność w rozmiar ? bo u mnie mimo czytania, oglądania itp. to
                  > jest jakieś 50 %

                  Jasne, że czasami nie trafiamy. Ale jeśli komuś się chce jeździć i szukać
                  tańszego rozwiązania, to przecież można sobie w cenę wkalkulować KILKA złotych
                  za wymianę? To jest taki problem? Ryzyko kupna, tak bym ro nazwała. Nie kupię
                  stanika w sklepie, gdzie je poprzymierzałam, więc zamówię przykładowo połowę
                  tańszy. I skoro ktoś się już uparł żeby mieć znaną markę to niech weźmie i
                  pójdzie po rozum do głowy i sobie uświadomi, że kupując przez internet płacimy
                  za przesyłki. Plus stacjonarnego: zero przesyłek :) A mówiłam: są sklepy które
                  nie naliczają za przesyłkę przy wymianie...


                  > Ale dlaczego zakładasz, że zakupy przez net nie niszczą staników ?
                  > Przecież w sklepie internetowym masz możliwość przymierzenia i odesłania. I
                  > akceptujesz to, że stanik który dostaniesz już odbył kilka takich podróży i był
                  > mierzony. Tak samo jak stanik z wieszaka w sklepie.

                  A zakładam? :) Jakby zamawianie staników przez net tylko po to, żeby je
                  poprzymierzać, jak leżą i oddać i kupić w stacjonarnym było powszechne, to też
                  bym to potępiła. Dla mnie to subiektywna różnica: intencja kiedy idę
                  poprzymierzać wiedząc, że NIE kupię i tak, a kiedy robimy inaczej i zakładamy,
                  że jak będzie pasować, nas będzie stać to kupimy. Intencja :) I zła intencja
                  jest dla mnie naganna moralnie ;)
                • eponak Re: Zbiorowo - w punktach. 05.01.09, 13:27
                  > A jaką masz trafialność w rozmiar ? bo u mnie mimo czytania, oglądania itp. to
                  > jest jakieś 50 %

                  Jasne, że czasami nie trafiamy. Ale jeśli komuś się chce jeździć i szukać
                  tańszego rozwiązania, to przecież można sobie w cenę wkalkulować KILKA złotych
                  za wymianę? To jest taki problem? Ryzyko kupna, tak bym ro nazwała. Nie kupię
                  stanika w sklepie, gdzie je poprzymierzałam, więc zamówię przykładowo połowę
                  tańszy. I skoro ktoś się już uparł żeby mieć znaną markę to niech weźmie i
                  pójdzie po rozum do głowy i sobie uświadomi, że kupując przez internet płacimy
                  za przesyłki. Plus stacjonarnego: zero przesyłek :) A mówiłam: są sklepy które
                  nie naliczają za przesyłkę przy wymianie...


                  > Ale dlaczego zakładasz, że zakupy przez net nie niszczą staników ?
                  > Przecież w sklepie internetowym masz możliwość przymierzenia i odesłania. I
                  > akceptujesz to, że stanik który dostaniesz już odbył kilka takich podróży i był
                  > mierzony. Tak samo jak stanik z wieszaka w sklepie.

                  A zakładam? :) Jakby zamawianie staników przez net tylko po to, żeby je
                  poprzymierzać, jak leżą i oddać i kupić w stacjonarnym było powszechne, to też
                  bym to potępiła. Dla mnie to subiektywna różnica: intencja kiedy idę
                  poprzymierzać wiedząc, że NIE kupię i tak, a kiedy robimy inaczej i zakładamy,
                  że jak będzie pasować, nas będzie stać to kupimy. Intencja :) I zła intencja
                  jest dla mnie naganna moralnie ;)
              • nottowear Zgadzam się z eponak w 100% 05.01.09, 10:49
                jak w temacie...

                Kurczę - jak mnie nie stać na Freyę to jej nie kupuję. Mam
                koleżanki, które nie wydadzą na stanik więcej niż 20zł i ja to
                rozumiem. Pewnie też chciałyby być uświadomione, chciałyby mieć i
                Panache i Freyę, ale ich po prostu nie stać.

                Mam wrażenie, że dla niektórych posiadanie dobrego stanika stało się
                wyznacznikiem ich pozycji społecznej - nie ważne w jaki sposób go
                kupiłam, ważne, że mam Freyę i jestem kimś :-))) Jakkolwiek
                absurdalnie to nie brzmi to tak właśnie niektóre posty można
                odczytać.

                I jak zauważyłaś eponak - nie mam na myśli osób, które kupują coś
                dla siebie, po przymiarce im to nie pasuje, więc sprzedają na
                Allegro. Myślałam o kobietach, które prowadzą zorganizowaną
                sprzedaż, a na zwrócenie im uwagi reagują świętym oburzeniem, bo
                przecież im wolno, bo:
                - każdemu wolno dorobić;
                - bo Allegro to bazar;
                - bo sprzedają używane.
                Co to za argumenty? Żyjemy w XXI wieku, a przeciętna Polka nie wie
                co podlega opodatkowaniu, a co nie? Przecież wszystkie wypełniamy
                pit lub robi to za nas biuro rachunkowe? Wszystkie się na picie
                podpisujemy? Może zamiast metod na dobre dobieranie stanika bardziej
                przydałby się kurs ABC Przedsiębiorczości, by wiedzieć, że
                uczestniczycie w kradzieży?

                Oczywiście, nie piszę tu o wszystkich, ale o tych osobach, które w
                nielegalnym handlu nie widzą nic złego.



                • drzazga1 O szarej strefie na Allegro 07.01.09, 21:10
                  pisalam juz jakis czas temu, co nastepuje:
                  - ze kupujac od osoby, ktora ma kilkadziesiat aukcji stanikow w
                  rozmiarach od 70A do 95G, na ogol sa to angielskie staniki uzywane,
                  kupujemy od szarej strefy, co znaczy, ze oprocz wspierania tejze
                  strefy, pozbawiamy sie rozmaitych praw przyslugujacych klientom
                  sklepow internetowych
                  - jest spore prawdopodobienstwo, ze staniki z takiego zrodla beda
                  niezgodne z opisem w aukcji - np. bardziej zniszczone, oczywiscie
                  teoretycznie mozemy je reklamowac, ale taki sprzedajacy nie sa
                  sklonni do uznawania reklamacji
                  - i w tym wypadku mozemy takiego cwaniaczka poinformowac, ze Urzad
                  Skarbowy bedzie niezwykle zainteresowany jego handelkiem, jesli ma
                  watpliwosci - niech pyta na allegrowej Cafe Pomoc, jest tam paru
                  userow, ktorzy go chetnie i dokladnie zaznajomia z konsekwencjami.
      • narcyza5 Re: dalej źle 05.01.09, 08:28
        > 2. Kiedy nie trzeba zawiadamiać fiskusa?
        > Otóż nie jest prawdą, że "do iluś tam złotych obrotów" nie trzeba
        > zawiadamiać US.

        tylko że samego obowiązku zawiadomienia US o prowadzeniu
        działalności gospodarczej akurat nikt tu nie negował. W pierwszym
        poście, na który Ci m.innymi ja odpowiadałam wprowadziłaś powszechne
        opodatkowanie vatem z racji samego faktu prowadzenia działalności
        gospodarczej. A to nieprawda

        > Niestety, przy sprzedazy internetowej nie ma obowiazku posiadania
        > kasy fiskalnej, a wiec wystawiania paragonow - taki obowiazek jest
        w
        > sklepie stacjonarnym.

        zacytujmy więc ustawę o podatku od towarówi i usług:
        "Art. 111. 1. Podatnicy dokonujący sprzedaży na rzecz osób
        fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników
        ryczałtowych są obowiązani prowadzić ewidencję obrotu i kwot podatku
        należnego przy zastosowaniu kas rejestrujących."

        forma w jakiej dokonywana jest sprzedaż jest bez znaczenia dla
        obowiązku posiadania kasy fiskalnej. Znaczenie mają: bycie
        podatnikiem_i_prowadzenie działalności na rzecz osób fizycznych, nie
        prowadzących działalności gospodarczej.


        Na zyczenie wiec mozna uzyskac fakture vat lub
        > rachunek uproszczony, ale paragon juz nie jest obowiazkowy.


        ekhm:)
        paragon to nic innego jak rachunek, tyle że w formie wydruku z kasy
        rejestrującej (która niekoniecznie musi być kasą fiskalną). Nie ma
        kompletnie żadnych przesłanek, by uznawać paragon za jakąś wyższą,
        bo ja wiem, bardziej wiarygodną formę czegokolwiek (a zwłaszcza
        legalności prowadzonej działalności). Mój szewc, z pewnością
        (legalnie!) nie będący podatnikiem vat też wystawia rachunki w
        paragonu (z niefiskalnej kasy rejestrującej), bo mu tak wygodniej.
        • nottowear Re: dalej źle 05.01.09, 10:30
          > zacytujmy więc ustawę o podatku od towarówi i usług:
          > "Art. 111. 1. Podatnicy dokonujący sprzedaży na rzecz osób
          > fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników
          > ryczałtowych są obowiązani prowadzić ewidencję obrotu i kwot
          podatku
          > należnego przy zastosowaniu kas rejestrujących."
          >
          > forma w jakiej dokonywana jest sprzedaż jest bez znaczenia dla
          > obowiązku posiadania kasy fiskalnej. Znaczenie mają: bycie
          > podatnikiem_i_prowadzenie działalności na rzecz osób fizycznych,
          nie
          > prowadzących działalności gospodarczej.

          MOŻNA MOJE INFORMACJE UZNAĆ ZA LAKONICZNE, ALE TY PO PROSTU NIE
          PISZESZ PRAWDY. WYJĄTKI OD EWIDENCJONOWANIA SĄ WYMIENIONE POD USTAWĄ
          W SPRAWIE KAS REJESTRUJĄCYCH (WYJĄTKIEM JEST SPRZEDAŻ PROWADZONA
          WYŁĄCZNIE PRZEZ INTERNET).
          Zacytuję znajomego przedsiębiorce: przy sprzedaży WYŁACZNIE
          wysyłkowej nie ma zadnego pułapu, który nakaze z bezrachunkowej
          (która tez jest ovatowana) się sfiskalizac.
          Co wiecej, obecnie nie nalezy (od 2007r.) zakładac kasy jesli
          bedziesz sprzedac wyłacznie wysyłkowo( pomijam branze które mają
          obowiązek się sfiskalizowac). Potwierdzone ostatnio na infolinii
          podatkowej.



          > ekhm:)
          > paragon to nic innego jak rachunek, tyle że w formie wydruku z
          kasy
          > rejestrującej (która niekoniecznie musi być kasą fiskalną). Nie ma
          > kompletnie żadnych przesłanek, by uznawać paragon za jakąś wyższą,
          > bo ja wiem, bardziej wiarygodną formę czegokolwiek (a zwłaszcza
          > legalności prowadzonej działalności).

          NIE PARAGON TO NIE TO SAMO CO RACHUNEK.
          Gdy jest się np. na ryczałcie i jest to początek działalności to
          (przy braku kasy fiskalnej) na życzenie klienta wystawia się
          rachunek uproszczony.
          Paragon fiskalny natomiast - jak sama nazwa wskazuje - podlega
          fisklaizacji Urzędu Skarbowego, tj. kasę fiskalną należy zgłosić do
          US, który w przypadku kontroli sprawdza odbyte transakcje na
          podstawie "rolek" zkasy fiskalnej. Rolki należy przechowywać bodajże
          przez okres 5 lat (choć głowy nie dam).
          • magdalaena1977 Re: dalej źle 05.01.09, 14:09
            nottowear napisała:

            > MOŻNA MOJE INFORMACJE UZNAĆ ZA LAKONICZNE, ALE TY PO PROSTU NIE
            > PISZESZ PRAWDY.
            Nottowear - nie krzycz. A jeśli chcesz dyskutować o prawie, przygotuj się na
            cytowanie konkretnych przepisów, a nie na powoływanie się na autorytet znajomych
            przedsiębiorców.
            • nottowear Re: dalej źle 05.01.09, 14:33
              Nie, to prostu brak czasu, ale jeśli nalegasz- oto odpowiedni
              przepis:
              www.vat.pl/zwolnienia_i_wylaczenia_kasy_fiskalne_twoja_kasa_fiskalna_722.php


              I nie powołuję się na opinie znajomych, ale na infolinię podatkową,
              gdzie możesz to sprawdzić. Polecam nim zaczniesz powoływać się na
              swoją wiedzę prawniczą.
    • kuraiko Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 03:35
      aha, a obejrzenie stanika na żywo, pomacanie itd to też grzech? :P
      chyba normalne, że chce się zobaczyć coś, co ma się zamiar zamówić?
      jestem pewna, że wiele dziewczyn byłoby bardzo wdzięcznych gdyby
      mogły wcześniej obejrzeć w stacjonarnym różne niewypały, taki jak
      Verona Mauzonki ;))))))
      to wejść do sklepu i obejrzeć jeszcze można, czy też nie? :PPPP
      a jak ja mierzę dla spróbowania stanik z danym obwodem, żeby
      sprawdzić jak się będę w nim czuła, a nie mam zamiaru w tym momencie
      kupować, to też jestem wykorzystywaczem? :P
      • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 05:05
        Powiedziałam w którymś miejscu dość wyraźnie, że nie :) Jeśli ktoś idzie z
        nastawieniem: nie kupię od tych zdzierców to to jest nie fair. A co innego
        celowe oszustwo. I dobranoc Kuraiko :) Gdyby nie potrzeba wstania do pracy od 7
        rano z chęcią bym dyskutowała dłuzej ;)
    • kuraiko Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 03:37
      "część z was otwarcie przyznaje, że w sklepie
      stacjonarnym mierzy konkretny model biustnosza, by potem na Allegro
      kupić go dużo taniej."

      a co z przymierzeniem stacjonarnie i późniejszym kupnem np na
      przecenie w bravissimo? wszak bravissimo to legalny sklep, a nie tak
      jak wspomniani "bezfakturowcy" z allegro ;)


      a w ogóle mierzenie w sklepie czegoś i potem czekanie na przecenę?
      przecież odbieramy sklepowi część marży, więc jesteśmy nieuczciwe? xD
    • maith Nottowear, zagalopowałaś się w kwestii prawa 05.01.09, 04:34
      nottowear napisała:
      > Dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że kupując bez faktury na
      > Allegro po prostu uczestniczy w kradzieży - okrada nie tylko skarb
      > państwa, ale i uczciwych sprzedawców.

      To nieprawda. Kupując bez faktury równie dobrze można uczestniczyć w legalnej
      sprzedaży. Zatem Twoje zdanie jest równie sensowne, jak stwierdzenie "ludzie
      chodzący w kurtkach z kapturem to przestępcy"
      (bo część przestępców ma kurtki z kapturem, ale wielu uczciwych obywateli też).

      Wśród sprzedających na Allegro są:
      1) osoby prywatne, które mają prawo sprzedawać swoje (posiadane od ponad pół
      roku rzeczy) jako osoby prywatne
      2) firmy
      3) osoby, które powinny sprzedawać jako firmy, ale łamią prawo

      Kupując stanik od osoby z 1 grupy nie łamiesz prawa, bo przy takiej sprzedaży
      nie ma faktur.

      Kupując stanik od firmy też nie musisz dostać faktury, bo nie wszystkie firmy są
      płatnikami Vat. Zatem możesz dostać paragon i to będzie legalne.

      nottowear napisała:
      > Może też takie Panie nie wiedzą, że jeśli sprzedawca nie zapłaci
      > podatku, a urząd skarbowy go skontroluje, to wówczas obciążenia
      > podatkowe za zakup przechodzą na kupującego, który w zeznaniu
      > rocznym powinien wykazać zakupy od osoby nieprowadzącej działaności
      > gospodarczej.

      Robiąc zakupy na Allegro forumki kupują staniki za 20, 60 czy nawet 100 zł. Ale
      bądźmy racjonalne, nie za ponad 1000.
      Zwolnienie z podatku dotyczy 1 umowy. Prawdopodobieństwo, że któraś z forumek w
      1 umowie nakupi staników za 1000 zł na Allegro jest znikome.
      Dlatego "panie nie wiedzą" tego, co ich nie dotyczy.

      Myślę, że chciałaś dobrze, ale się zagalopowałaś.
      • kuraiko Re: Nottowear, zagalopowałaś się w kwestii prawa 05.01.09, 05:00
        hmm pół roku? a jeśli ja sprzedałam np bilet na koncert, który nie
        leżał u mnie pół roku? xD (konikiem nie jestem, sprzedałam taniej
        niż zakupiłam :P). albo stanik, który kupiłam np 2 miesiące
        wcześniej?
        • narcyza5 Re: pół roku 05.01.09, 07:55
          to proste: jeśli sprzedajsze rzecz (jakąkolwiek, w ustwie nie ma nic
          o tym, w jakim stanie jest rzecz, istotny jest tylko okres jej
          posiadania) to powinnaś przychód z niej (nie mylić z dochodem,
          nieistotne tu jest, że się ją sprzedaje taniej, niż kupiło) doliczyć
          do swoich innych dochodów i zapłacić od tego stosowny podatek w
          ramach dorocznego rozliczenia.
          Jeśli przetrzymasz rzecz ponad 6 miesięcy (licząc od końca miesiąca
          w którym nastąpiło jego nabycie) i ją wtedy sprzedasz - nie ma wtedy
          opodatkowania przychodu (mówimy cały czas o podatku dochodowym od
          osób fizycznych).
          • nottowear Re: pół roku 05.01.09, 10:36
            Jeśli przetrzymasz rzecz ponad 6 miesięcy (licząc od końca miesiąca
            w którym nastąpiło jego nabycie) i ją wtedy sprzedasz - nie ma wtedy
            opodatkowania przychodu

            ZNOWU NIEPRAWDA I ZNOWU OD CIEBIE. Nie obraź się, ale zanim zacznie
            się komuś przytaczać jakieś przepisy warto znać ich dokładne użycie
            w praktyce. To co piszesz to jest mit rozpropagowany przez jakiegoś
            miernego prawnika w internecie (bodaj na stronie vat.pl).
            Nawet jeśli sprzedajesz rzeczy, które przeleżały u Ciebie w szafie
            pół roku, rok, dwa lata, ale robisz to w sposób ciągły i
            zorganizowany to ZAWSZE ZAPŁACISZ PODATEK. Ciucholandy też sprzedają
            rzeczy, które maja powyżej 6 miesięcy i też płacą podatki.
            • magdalaena1977 Re: pół roku 05.01.09, 11:00
              nottowear napisała:

              > Jeśli przetrzymasz rzecz ponad 6 miesięcy (licząc od końca miesiąca
              > w którym nastąpiło jego nabycie) i ją wtedy sprzedasz - nie ma wtedy
              > opodatkowania przychodu
              >
              > ZNOWU NIEPRAWDA I ZNOWU OD CIEBIE. Nie obraź się, ale zanim zacznie
              > się komuś przytaczać jakieś przepisy warto znać ich dokładne użycie
              > w praktyce.
              Ale tu cały czas chodzi o takie okazjonalne sprzedawanie staników, które akurat
              nam nie pasowały. Nikt nie mówi o zorganizowanej działalności.
              • nottowear Re: pół roku 05.01.09, 12:30
                Już pisałam na początku wątku, później jeszcze kilkakrotnie
                wspomniałam, że NIE CHODZIŁO MI O SPRZEDAŻ 5 STANIKÓW, KTÓRE CI NIE
                PASUJĄ, ale o sprzedaż zorganizowaną, noszącą znamiona działaności
                gospodarczej.
            • panistrusia Re: pół roku 05.01.09, 11:03
              > zorganizowany to ZAWSZE ZAPŁACISZ PODATEK. Ciucholandy też
              sprzedają
              > rzeczy, które maja powyżej 6 miesięcy i też płacą podatki.


              Ale tu nie chodzi o to, że rzecz ma powyżej 6 miesięcy, tylko że była
              posiadana przez sprzedającego 6 miesięcy - zarzucasz innym
              nierzetelność, a sama też jesteś nieścisła. Komu wierzyć?
            • narcyza5 Re: pół roku 05.01.09, 11:33
              eh:(
              a słyszałaś kotuś o czymś takim jak podatek dochodowy od osób
              fizycznych?
              Otóż z art. 10 ust 1. pkt 8 ustawy o podatku dochodowym od osób
              fizycznych wynika, że
              Źródłami przychodów są:
              8) odpłatne zbycie, z zastrzeżeniem ust. 2:
              a) nieruchomości lub ich części oraz udziału w nieruchomości,
              b) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego lub
              użytkowego oraz prawa do domu jednorodzinnego w spółdzielni
              mieszkaniowej,
              c) prawa wieczystego użytkowania gruntów,
              d) innych rzeczy,

              - jeżeli odpłatne zbycie n.i.e n.a.s.t.ę.p.u.j.e w
              w.y.k.o.n.a.n.i.u d.z.i.a.ł.a.l.n.o.ś.c.i g.o.s.p.o.d.a.r.c.z.e.j
              i zostało dokonane w przypadku odpłatnego zbycia nieruchomości i
              praw majątkowych określonych w lit. a)-c) - przed upływem pięciu
              lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło nabycie
              lub wybudowanie, a innych rzeczy - przed upływem pół roku, licząc od
              końca miesiąca, w którym nastąpiło nabycie; w przypadku zamiany
              okresy te odnoszą się do każdej z osób dokonującej zamiany.

              (ustęp 2 dotyczy wyjątków w przypadku przewłaszczenia na
              zabezpieczenie, wnoszenia w formie aportu i innych takich, nie
              mających raczej zastosowania w przypadku staników)
              • panistrusia Re: pół roku 05.01.09, 11:53
                1. Rozumiem, że z jakiegoś powodu masz bardzo (za bardzo) emocjonalny
                stosunek do sprawy, ale staraj się wyrażać kulturalnie i nie
                prowokować - po co to 'kotuś'? Szkoda Twojego czasu na pisanie
                postów, które miałyby być wycięte ze względu na łamanie zasad forum.

                2. Może spróbuj zebrać swoje uwagi w jakąś rzeczową, bez osobistych
                wycieczek, logiczną całość i załóż watek informacyjny? Może
                skontaktuj się z autorkami blogów może Ci pozwolą na akcję
                uświadamiającą w dziedzinie prawa?

                Naprawdę: szkoda Twojej energii na krzyczenie tutaj i pisanie wyrazów
                z kropkami między literkami.
                • narcyza5 Re: pół roku 05.01.09, 12:00
                  przepraszam za kropeczki, ale chodziło mi o podkreślenie, że chodzi
                  o zbywanie nie w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, tylko
                  okazyjnie.
                  • panistrusia Re: pół roku 05.01.09, 12:26
                    Kropeczki to mi się akurat godne podziwu, dla benedyktyna, który je
                    pisał, wydają;)

                    Bardziej chodziło o bijący z Twego postu protekcjonalizm - naprawdę
                    można nie mieć zielonego pojęcia o podatkach, prowadzeniu
                    działalności gospodarczej. Np. ja mam głębokie poczucie i potrzebę
                    postawy obywatelskiej zwłaszcza w gospodarce. Ale od paru lat moje
                    pity wykazują 0zł, podatek od 0 to też 0 i myślę, że nie jestem w tej
                    kwestii (przejmowania się podatkami, wyliczaniem innym gdzie i na ile
                    oszukali) zbyt odosobnionym przypadkiem.

                    Ty natomiast niby chcesz czegoś nauczyć, zwrócić na coś uwagę, ale
                    zachowujesz się raczej jak nauczyciel z 'Syzyfowych prac' niż z
                    'Dobrej pani'.
                    No chyba że zakładasz, że jesteśmy bandą świadomych oszustek, to
                    przepraszam.
            • maith Re: pół roku 05.01.09, 17:14
              Nottowear, napadasz na Narcyzę, a sama w pierwszym poście podałaś nieprawdę.
              Napisałam Ci wyżej, gdzie podałaś dziewczynom mocno naciągnięte informacje.

              Do tego mylisz pojęcia.
              Ciucholand jest sklepem, czyli firmą. Dla firmy nie ma znaczenia, po jakim
              czasie sprzeda rzecz. Przyjmuje ją na stan i musi się z niej rozliczyć.

              Te 6 miesięcy ma pozwolić odróżnić ludzi, którzy kupują coś na handel od tych,
              którzy faktycznie chcą sprzedać jakąś używaną rzecz, bo już jej nie potrzebują.

              I ja naprawdę rozumiem, że prowadzisz działalność i irytują Cię ludzie robiący
              to samo, co Ty, ale w szarej strefie. Ale "nasze" staniki w sposób zorganizowany
              sprzedają albo sklepy, które mają je od dystrybutora, ich sprzedaż jest
              rejestrowana i dystrybutor kontroluje im nawet ceny, albo ludzie, którzy
              podkupują nam staniki na zagranicznych aukcjach i wyprzedażach i potem sprzedają
              nam drożej. I te osoby stanowią też dla nas problem, z którym staramy się walczyć.

              Forumki najwyżej odsprzedają stanik nie pasujący, a kupują taki, który pasuje.
              • nottowear Re: pół roku 05.01.09, 18:42
                ludzie, którzy
                podkupują nam staniki na zagranicznych aukcjach i wyprzedażach i
                potem sprzedają
                nam drożej. I te osoby stanowią też dla nas problem, z którym
                staramy się walczyć.

                - i ja właśnie również do tych osób mam żal. Przyznaj sama, że te
                osoby bywają na tym forum i je czytają i stąd czerpią informacje o
                aktualnych stanikowych trendach, prawda?
                • maith Forum jest otwarte 05.01.09, 20:09
                  Forum jest otwarte, zatem nie jesteśmy w stanie przekazać informacji o
                  wyprzedażach, tak żeby powszechnie skorzystały z nich osoby potrzebujące, ale z
                  ominięciem uszu spekulantów. Miałyśmy tu już dyskusje o tym, co zrobić, żeby
                  osłabić spekulantów podkupujących nam staniki. Ale nie odszukałaś tamtego
                  tematu, nie dopisałaś się tam z żadnym pomysłem, tylko oskarżyłaś nas o
                  nielegalne handlowanie stanikami.
                  • nottowear Re: Forum jest otwarte 05.01.09, 22:55
                    Nie było moją intencją kogokolwiek oskarżać. Chodziło o
                    przedstawienie problemu, który pojawił się poniekąd wraz z
                    powstaniem tego forum - jest to niestety niegatywny skutek uboczny :-
                    )) Po prostu to forum jest na tyle popularne, że niekoniecznie
                    uczciwe osoby postanowiło zrobić na tym nielegalny biznes.
                    Niezależnie od Twoich intencji często jest tak, że w dużej
                    społeczności tworzą się pewne nieformalne grupy. I w tym przypadku
                    ja widzę taką grupę: nielegalnie handlujących panien, którym się
                    wydaje, że tak wolno. I do tej grupy był skierowany ten wątek. Może
                    faktycznie zbyt dużo emocji weń włożyłam, ale jestem nowa na forum i
                    nie wiedziałam, że ktokolwiek uczciwy mógłby się poczuć urażony.
                    • yarshiva Re: Forum jest otwarte 05.01.09, 23:24
                      Wiesz co, nie sądzę, żeby te "nielegalnie handlujące panny" zagłębiały się w ten
                      wątek, a tym bardziej, żeby brały go sobie do serca (o ile jakaś w ogóle się na
                      niego napatoczyła). Takie apele tutaj wydają mi się bez sensu. Te panny z
                      pewnością nie czytują forum codziennie, wyszukują tylko informacji, które mogą
                      im się przydać. Podchwycą, jakich rozmiarów szukamy, jakich firm, gdzie itp. i
                      będą podkupywać na zagranicznych serwisach i sklepach tak jak to robią i
                      sprzedawać drożej na allegro. Więcej info nie potrzebują poza rozmiarem i
                      ewentualnie marką. Ewentualnie któraś "zaszaleje" i poszuka informacji o cechach
                      szczególnych danego modelu. I tyle.
                      Wiemy już, że intencje były dobre :) Tylko skierowane w złą stronę. My niestety
                      nie mamy żadnego wpływu na to, jak niektóre osoby wykorzystają informacje z
                      Lobby i czy będą uczciwe czy nie. Niestety nie możemy zabronić "podkupywania"
                      staników i sprzedawania ich drożej przez allegro.
                    • panistrusia Re: Forum jest otwarte 06.01.09, 16:03
                      Wiesz co, ja sama jestem 'cięta' na cwaniacką przedsiębiorczość. To, o czym
                      piszesz zauważyłyśmy same - w efekcie przeorganizowałyśmy wątek o
                      sprzedaży/wymianie nietrafionych zakupów. Aczkolwiek wiele osób, przy okazji
                      dyskusji na ten temat, zadeklarowało, że interesuje je tylko to, by eliminować
                      podkupywaczki. Kwestia zainteresowania się legalnością, podatkami upadła. Jedna
                      osoba napisała wręcz, że nie czuje się w obowiązku wyręczania US z obowiązków, a
                      reszta... należy liczyć na to, że jak pierwsze stanikowe potrzeby zostaną
                      zaspokojone, to dziewczyny zaczną bardziej myśleć nad tymi kwestiami.

                      Uważaj jednak szafując oskarżeniami, bo wątek jednak jest do 'wszystkich', nie
                      napisałaś 'oszustki wstydźcie się, ich klientki wstydźcie się', ale właśnie
                      jakby wyszłaś z założenia (nie znając historii naszych bojów z tego typu
                      procederami), że istnieje odgórne przyzwolenie - toteż nic dziwnego, że wiele
                      osób próbowało zwrócić Tobie uwagę na błędne rozpoznanie.

                      Ja osobiście czuję się urażona - godzinami śledziłam wątki 'sprzedażowe' tu i na
                      LMB, porównywałam z aukcjami na allegro i ebay, pisałam maile do nieuczciwych
                      sprzedawców. Nie tylko ja z resztą tak robiłam. Do tego wspieramy osoby chcące
                      założyć sklep stacjonarny (za darmo udostępniamy zgromadzoną przez nas wiedzę,
                      know-how). Więc naprawdę nie dziw się, że jest sprzeciw i gorąca dyskusja, gdy
                      ktoś chce 'przyprawić nam gębę'.
                      • joankb Re: Forum jest otwarte 06.01.09, 16:13
                        Dodam jeszcze jedno, bo może nie wszyscy pamiętają, ale były i takie
                        "podkupywaczki", które tłumaczyły się prowadzoną działalnością gospodarczą,
                        fakturami i podatkami, sprzedając z horrendalnymi narzutami tanie zakupy z ebaya.
                        Wielu, obstawionych prawnikami przedsiębiorców, uważam na nieuczciwych, mimo
                        zgodności ich działań z literą prawa. I na odwrót też bywa...
    • maith A co do problemów, które chciałaś poruszyć 05.01.09, 04:57
      Były poruszane z wielu stron od dłuższego czasu.

      Miałyśmy już kilka dyskusji na temat korzystania z usług bra-fitterskich w
      sklepie, żeby potem kupić stanik w Internecie.

      Sytuacja wygląda tak, że obie strony muszą sobie zdawać sprawę z konsekwencji
      swoich wyborów.

      Klientki, że jeśli w ich mieście wyjątkowo jest dobry sklep, ale się nie
      utrzyma, to pewnego dnia ten sklep zniknie, a drugiego ktoś długo może nie otworzyć.

      A sprzedawcy, że nie mogą sprzedawać 2 razy drożej staników, które o tyle taniej
      są dostępne w Internecie. Ryzyko oczywiście wzrasta przy starych modelach w
      bazowych kolorach, bo tu różnica z Internetem jest za duża.

      I tu dochodzi niestety kolejny problem, bo sprzedawcy naprawdę nie są głupi i
      wcale nie chcą sprzedawać starego modelu w cenie nowego. Jedyne co mogą często
      zrobić, to nie zamówić starych, a zamówić nowe.
      Bo tu pojawia się kolejny problem, a mianowicie ceny zaporowe narzucane sklepom
      odgórnie przez dystrybutorów/producentów.
      Przyczyną pierwotną było prawdopodobnie błędne przeliczenie walut (zupełnie,
      jakby ktoś posiadał wiedzę o wartości złotego sprzed dobrych paru lat). Ale
      efekt jest taki, że w biedniejszej Polsce ceny są sztucznie zawyżane w stosunku
      do bogatszej Anglii.

      Od dłuższego czasu dostrzegamy też problem z osobami, które podkupują faktycznym
      zainteresowanym staniki na aukcjach zagranicznych, a potem te same staniki
      sprzedają na Allegro, drożej. Są też osoby kupujące staniki w lumpeksach i
      sprzedające jako "krótko używane", "ledwie parę razy założone". Takie osoby są u
      nas traktowane jako persona non grata i np. nie mają prawa informowania o swoich
      aukcjach na naszej giełdzie Rozmów osób zirytowanych takim postępowaniem było sporo.

      Natomiast nie słyszałam o żadnym przypadku, żeby na Allegro działał nielegalny
      sklep z naszymi stanikami, postępujący wg Twojej teorii, czyli różniący się od
      zwykłych sklepów tylko niepłaceniem podatków.

      Co jeszcze? Zdarzyło się też kiedyś, że jedna z forumek zauważyła, że ktoś
      sprzedający różne rzeczy, ale nie staniki, nagle wystawił dokładnie zawartość
      jej ukradzionej paczki. To były staniki w "naszych" rozmiarach, zatem
      ogłosiłyśmy, że jest taki problem. Nikt ich nie kupił i miałyśmy tu cały długi
      wątek zachęcający poszkodowaną do zaufania Policji. Niestety jak ją wreszcie
      namówiłyśmy to trafiła na niekompetentnego policjanta.

      Tak czy inaczej, jeśli interesują Cię te problemy, czy nasze dyskusje na ich
      temat, to wystarczy skorzystać z wyszukiwarki :)
      • kuraiko Re: A co do problemów, które chciałaś poruszyć 05.01.09, 05:06
        tylko jedno słówko odnośnie lumpeksów ;) raz trafiłam na stanik M&S
        i on rzeczywiście wyglądał jak nówka O_o w ogóle nie rozciągnięty,
        jakby nietknięty. zero śladów użytkowania. czasem trafiają się takie
        staniki w lumpeksach ;) myślę, że gdybym prowadziła taki "biznes" to
        potrafiłabym rzetelnie ocenić stan stanika. oczywiście są osoby
        nieuczciwe, sprzedające stanik jako "idealny", a w rzeczywistości to
        szmata nadająca się na ścierki (jak w jednym z aktualnych topików),
        ale jeśli on jest rzeczywiście idealny? :D jeśli chciałabym sprzedać
        tego M&S (wówczas po zakupie), to pewnie napisałabym, że stanik nie
        nosi żadnych absolutnie żadnych oznak użytkowania i stan można
        określić jako idealny xD
    • masza.s O moralności - czyli uczciwość względem sklepu. 05.01.09, 08:36
      Umówmy się - sklep ma wykalkulowane to, że ileś kobiet przyjdzie oraz przymierzy
      staniki oraz ich nie kupi. Mam wrażenie, że "uczciwość wobec sklepu" bierze się
      z tego, że nasza mentalność jest bardziej socjalna/socjalistyczna niż jeszcze
      kapitalistyczna, o ile można o takiej mentalności mówić.
      Ja wiem, że sklep nie upadnie, jeśli jedna osoba pójdzie do niego zmierzyć 10
      staników i żadnego nie kupi. Większość sklepów w Warszawie raczej nie narzeka na
      brak klientek - byłam w Pachfieldzie 30 minut przed zamknięciem w którąś sobotę
      i było pełno dziewczyn. Poszłam z zamiarem kupienia dwóch staników, nie kupiłam
      niestety żadnego, chociaż Freya Rio była dobra. Tylko, że mi się nie podoba, nie
      czułam się przekonana, jakaś taka... nieidealna była, gładka, zachowawcza. W
      moich obecnych okolicach rozmiarowych 65G/GG 70F/FF naprawdę mogę wybrzydzać co
      do urody stanika, mimo wszyscy. Czy "okradłam" Peachfield? Przecież mogłam kupić
      dobry stanik.
      Czy okradnę go, jak za 3 miesiące zobaczę freyę 65G na allegro za 50-60 zł,
      kupioną, ale nie pasującą?
      Czy może wesprę KRADZIEŻ, jak w przypadku jednego nietrafionego stanika, bo pani
      najpewniej nie odpisze sobie tego od podatku?

      Dla mnie to nie mentalność ludzi trzeba naprawiać, a chory system podatkowy.
      Skłaniam się raczej ku bardziej rozpasanemu kapitalizmowi. Nie "gdyby ludzie
      uczciwie płaciliby podatki" byłoby lepiej, ale gdyby system był zdrowy. Jeśli
      moi rodzice płacą b. wysokie podatki, a ja nie jestem w stanie korzystać z
      państwowej służby zdrowia i tak dalej, to coś jest chyba nie tak, prawda?

      Nie twierdzę, że chałupnictwo jest dobrze, przeciwnie. Twierdzę, żeby nie
      popadać w paranoję. Wątpię, czy osoby sprzedające na allegro masowo naprawdę aż
      tak często nie dbały o swoje bezpieczeństwo oraz klientów. Tym bardziej, że tu
      wchodzi w grę zdrowy rozsądek. I na nim naprawdę można się oprzeć. Nie jest
      okradaniem sklepu szukanie legalnych okazji poza tym sklepem. Nie jest
      okradaniem sklepu wejście i przymierzanie ubrań, staników, pooglądanie
      biżuterii, wąchanie testerów perfum bez zamiaru kupienia. To jest naturalne. Z
      tego, co śledzę rynki takie jak allegro, nie ma szans, by one były w stanie
      zaszkodzić naszym sklepom stacjonarnym. Tam są naprawdę zwykle pojedyncze sztuki.
      • masza.s sklep na allegro, bielizna. 05.01.09, 08:40
        Jest jeden. E-bras. Załącza faktury VAT/paragony na życzenie.

        Swoją drogą ja mam większość staników z dopasowanej. Jeden z allegro( też z
        dopasowanej, swoją drogą ), drugi w drodze, dwa z bellissimy, jeden z Intimo4you
        i jeden niewiadomego pochodzenia, bo prezent, aczkolwiek na pewno kupiony w
        którymś stacjonarnym w Warszawie/wysyłkowym na terenie polski.

        I nie były koszmarnie drogie - w tej chwili można znaleźć nowe, śliczne staniki
        za 80 zł.

        • naama2 Re: sklep na allegro, bielizna. 05.01.09, 10:53
          małe sprostowanie

          sklep ebras jest prowadzony przez "sympatyczną forumkę ;D" więc:

          Paragon jest dołączony do każdego zakupu, a na życzenie może byc
          wystawiona faktura - zamiast paragonu

          Wszystko oczywiście legalnie :)
      • kuraiko masza ---> podatki a opieka zdrowotna 05.01.09, 23:29
        moi rodzice zawsze płacili podatki. tata od pewnego czasu
        niebagatelne, bo prowadzi własną działalność, mama zarabiała w
        firmie sporo więc i podatki nienajmniejsze. i mimo tego, jak byłam
        poważnie chora, to chodziłam głównie prywatnie do lekarzy, bo do
        państwowego hematologa to np 2-3 miesiące trzeba było czekać. a czy
        człowiek z podejrzeniem nowotworu może czekać? i tak płaciliśmy
        grubą kasę za wizyty i za badania. równie dobrze mogli zrezygnować
        ze składki zdrowotnej, skoro i tak się płaci dodatkowo...
        • panistrusia Re: masza ---> podatki a opieka zdrowotna 06.01.09, 16:12
          > moi rodzice zawsze płacili podatki. tata od pewnego czasu
          > niebagatelne, bo prowadzi własną działalność, mama zarabiała w
          > firmie sporo więc i podatki nienajmniejsze. i mimo tego, jak byłam
          > poważnie chora, to chodziłam głównie prywatnie do lekarzy, bo do
          > państwowego hematologa to np 2-3 miesiące trzeba było czekać. a czy
          > człowiek z podejrzeniem nowotworu może czekać? i tak płaciliśmy
          > grubą kasę za wizyty i za badania. równie dobrze mogli zrezygnować
          > ze składki zdrowotnej, skoro i tak się płaci dodatkowo...


          Wiesz, kiedy Twoi rodzice mogliby narzekać? Gdyby wrócili z rachunkami od
          prywatnych lekarzy do NFZ, złożyli reklamację, cokolwiek. A tak to tylko są
          kolejnymi, którzy dają ciche przyzwolenie na taki stan rzeczy. PO CO NFZ ma
          robić cokolwiek, skoro kasa ze składek płynie, a ludzie leczą się własnym
          sumptem?
    • doris.bytom Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 09:11
      nottowear napisała:

      > Witam,
      >
      > Wprawdzie jestem tu świeżynką, ale od jakiegoś czasu wertuję to
      > forum i zastanawia mnie jedna rzecz. Nie chcę wywoływać burzy, nie
      > chcę nikogo krytykować, napiszę tylko co mnie szalenie drażni w
      > niektórych opiniach.
      >
      > Mianowicie - część z was otwarcie przyznaje, że w sklepie
      > stacjonarnym mierzy konkretny model biustnosza, by potem na Allegro
      > kupić go dużo taniej. Dla mnie jest to zachowanie, które otwarcie
      > krytykuję z prostego powodu: sklepy stacjonarne muszą w swojej cenie
      > uwzględniać podatek vat, który wynosi w naszym kraju aż 22%, do tego
      > dochodzi ryzyko ubrudzenia bielizny podczas mierzenia, a upapranego
      > biustnosza nie sposób jest sprzedać w normalnej cenie.

      (...)

      Częściowo się zgadzam, częściowo nie. Staram się kupować w sklepach
      stacjonarnych, jeśli różnica w cenie jest niewielka i przesyłka wyszłaby mi w
      sumie tak samo (np. 20-30 zł różnicy to jeszcze dla mnie nie tragedia, bo jednak
      na paczkę trzeba czekać, kurier to wydatek kilkunastu złotych, a za samo paliwo,
      czy bilet na dojechanie do stacjonarnego sklepu też trzeba wydać, więc po co
      jechać po nic). Poza tym sklepy zakładane przez osoby, które dostrzegły niszę
      rynkową (zapotrzebowanie na różne rozmiary staników dla różnych biustów) jakoś
      się muszą utrzymać i myślę, że warto je wspierać zakupami (jeśli mają ciekawą
      ofertę i nie zawyżone ceny). A da się mieć ceny takie, jak w necie - przykładem
      tego Kamea z Zabrza. Na Allegro nie kupuję, jakoś nie ufam.

      Ale nie można potępiać tych osób, które chcą oszczędzić (i to czasem sporo) i
      kupują np. na Allegro. Nie mogą odpowiadać za to, że sprzedawca jest nieuczciwy
      w stosunku do różnego rodzaju urzędów. Przenoszenie odpowiedzialności sprzedawcy
      na kupującego - trudne do wykonania, kto miałby to niby kontrolować?

      Sprzedawcy w sklepach stacjonarnych mogą śmiało konkurować z Allegro
      uprzejmością, fachowością, ciekawą, bogatą ofertą i cenami. Naprawdę da się,
      trzeba tylko chcieć, a nie narzekać na Allegro.
      • doris.bytom Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 09:42
        I oczywiście większość sklepów internetowych to uczciwe (względem rozliczeń z
        fiskusem) podmioty.
      • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 11:00
        W porządku, ale napisz mi proszę w jaki sposób ma konkurować legalny
        sklep, sprzedający na Allegro z nielegalnym sprzedawcą, który też
        korzysta z tego serwisu?

        Pisałam już kiedyś w tej sprawie do komisji Przyjazne Państwo i
        uzyskałam zapewnienie, że walka z szarą strefą jest priorytetem
        polityki gospodarczej na 2009 rok, ale nadal brakuje jednoznacznych
        przepisów pozwalających przeprowadzać takie kontrole. Nagminne więc
        stało się zgłaszanie przez legalnych sprzedawców firm lub osób
        wspierających szarą strefę. I choć jest to postawa godna potępienie,
        to po wypowiedziach z tego wątku przestało mnie to dziwić - jak
        widać niektóre osoby są zatwardziałe w swoich poglądach, choć nie
        mają one racjonalnych podstaw. I może faktycznie tylko kara
        finansowa + zaległy podatek do zapłacenia jest w stanie ich
        uświadomić.
        Od dwóch lat prowadzę swoją firmę, zostawiam mnóstwo kasy co miesiąc
        w US, ale przynajmniej śpię spokojnie. Czego i innym życzę.
        • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 11:10
          nottowear napisała:
          > W porządku, ale napisz mi proszę w jaki sposób ma konkurować legalny
          > sklep, sprzedający na Allegro z nielegalnym sprzedawcą, który też
          > korzysta z tego serwisu?
          Dobrą obsługą, dobrym towarem, niskimi cenami.
          A jeśli nie potrafi, niech zwinie firmę i znajdzie sobie pracę na etacie.

          Ja i tak uważam, że pod względem podatkowym przedsiębiorcy są nieproporcjonalnie
          lepiej traktowani od pracowników, więc oczekuję za to ponoszenia ryzyka ich
          działalności.
          • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 12:22
            Podobnie można napisać o osobach na etacie: jeśli za mało zarabiasz,
            to zmień sobie pracę na lepiej płatną, zamiast handlować nielegalnie
            na Allegro. Sama chyba zauważasz, że jest to myślenie raczej płytkie?

            Uważam, że najważniejszy jest wzajemny szacunek. Ja szanuję swoich
            pracowników, oni wiedzą na czym polega moja praca i nigdy nie
            usłyszałam, że mam lepiej, bo jestem właścicielem. Wprost
            przeciwnie - jestem przed wszystkim w pracy i po wszystkich
            wychodzę. Zapieprzam po 14-16 h, o urlopie w tym roku nie marzę, ale
            nie jest to powód, by za ten stan rzeczy kogokolwiek obwiniać.

            Oszust jest oszustem i nie zmieni tu nic stwierdzenie czy pracuje na
            etacie, czy jest bezrobotny czy tez jest wlascicielem firmy. Wiem
            przeciez, za sa tez firmy, ktore kradna i oszukuja, ale akurat watek
            skierowalam do handlujacych nielegalnie. Jak się jednak okazuje
            każdy doskonale wie, co robi, a nawet więcej - sam potrafi sobie
            napisać usprawiedliwienie moralne. Dla mnie to jest koszmarne -
            widocznie mało jeszcze ludzi znam, a takie sytuacje otwierają mi
            tylko oczy.

            Wychodzi na to, że z uświadamiającej zostałam uświadomiona.

            Kradnij, ale nie daj się złapać - oto kwintesencja dobrego stylu i
            smaku niektórych Pań. Tylko pogratulować.

            P.S. Jeśli czujesz, że przedsiębiorca jest w Polsce osobą
            uprzywilejowaną to rozumiem, że sama prowadzisz firmę, by takie
            rzeczy opowiadać?
            • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 12:53
              nottowear napisała:

              > P.S. Jeśli czujesz, że przedsiębiorca jest w Polsce osobą
              > uprzywilejowaną to rozumiem, że sama prowadzisz firmę, by takie
              > rzeczy opowiadać?
              Dlaczego tak zrozumiałaś ? co w moich postach doprowadziło Cię do wniosku, że
              jestem przedsiębiorcą ?
              Jestem wysoko wykwalifikowanym pracownikiem i zdaję sobie sprawę z tego, że
              płacę dużo wyższe podatki (w tym roku będzie trochę lepiej) niż przedsiębiorcy,
              składki od całej pensji, nie mogę wliczyć samochodu czy telefonu w koszty.
              Ale mimo tych niedogodności cenię sobie bardziej swój wybrany zawód i pewność
              zatrudnienia, które nie jest zależne od przejściowej sytuacji gospodarczej.

              > Podobnie można napisać o osobach na etacie: jeśli za mało zarabiasz,
              > to zmień sobie pracę na lepiej płatną, zamiast handlować nielegalnie
              > na Allegro.
              Ale praca na etacie nie ma żadnego związku z nielegalnym handlem na allegro.
              To jest kwestia wyboru pomiędzy pracą na etacie (wysokie podatki, wysokie
              składki, pewność zatrudnienia), a własną działalność gospodarczą (podatek
              liniowy, elastyczne składki, biznesowe ryzyko).
              To Ty sama zauważyłaś problem konkurencji osób, które nie płacą podatków.

              > Kradnij, ale nie daj się złapać - oto kwintesencja dobrego stylu i
              > smaku niektórych Pań. Tylko pogratulować.
              Wiesz co, jestem prawnikiem i wyjątkowo mi przeszkadza utożsamianie wszelkich
              form nieuczciwości z kradzieżą.
              Kradzież to kradzież. Ale przywłaszczenie, paserstwo czy ukrywanie źródeł
              przychodów nie są kradzieżą.
              • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:55

                > Kradzież to kradzież. Ale przywłaszczenie, paserstwo czy ukrywanie źródeł
                > przychodów nie są kradzieżą.

                Mrru :P Okradanie skarbu państwa z należnych podatków to także okradanie
                pośrednie współobywateli naszego pięknego kraju :)
              • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:25
                Dlaczego więc nie zaczniesz pracować na własną rękę? Te możliwości
                bycia na KPiR, ten brak presji, masz wolne kiedy chcesz, płacisz
                niższe podatki, a składki to bułka z masłem, ufff... cud, miód i
                orzeszki :-))
                Tylko dlaczego to nasz kraj ciągle obrywa za to, że jest
                nieprzyjazny przedsiębiorcom? Dlaczego, skoro to takie łatwe, wiele
                firm nie utrzymuje się dłużej niż rok (co w porównianiu do UE czy
                USA) jest bardzo niskim wynikiej)?
                Odpowiem Ci jako wykwalifikowany politolog - otóż, polskie prawo (o
                którym Ty powinnaś wiedzieć znacznie więcej niż ja) jest
                niekorzystne zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla pracowników.
                Stawia wiele barier, o każdą pierdołę trzeba Urząd Skarbowy pytać na
                piśmie co kosztuje.... uwaga... tylko 75zł. Na odpowiedź się czeka
                od 2-3 miesięcy.
                Z perspektywy przedsiębiorcy to nie Ty płacisz za siebie składki,
                ale to przedsiębiorca je płaci, nie mówiąc o dodatkowym
                ubezpieczeniu, któego już w koszty nie wliczysz. Pracownik kosztuje
                tyle, że większość przedsiębiorców, woli zapieprzać samodzielnie po
                14 godzin, bo po prostu nie opłaca się nikogo zatrudniać (piszę o
                mikroprzedsiębiorstwach).
                Sama ostatnio miałam zatrudnić kolejną osobę w firmie, ale gdy
                wyszło mi, że zarobiłaby niecały tysiąc na rękę, to stwierdziłam, że
                aż wstyd komuś proponować takie pieniądze, nie mówiąc o tym, że
                znalezienie dobrego pracownika za taką kasę graniczy z cudem. Wolę
                odłożyć więc decyzję na później z nadzieją, że za pół roku będę
                mogła zaproponować komuś godziwe warunki.

                I jak sama zauważyłaś - mimo tych niedogodności wolisz pozostać na
                etacie, prawda? Więc może jest coś na rzeczy?
                • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 15:01
                  nottowear napisała:
                  > Dlaczego więc nie zaczniesz pracować na własną rękę?
                  Jak już pisałam
                  1. wolę niższe, ale pewne zarobki,
                  2. lubię swój zawód, a nie da się go wykonywać w ramach działalności gospodarczej.

                  > Z perspektywy przedsiębiorcy to nie Ty płacisz za siebie składki,
                  > ale to przedsiębiorca je płaci,
                  jaki przedsiębiorca ? moja pensja jest finansowana z podatków zarówno od
                  przedsiębiorców jak i od emerytów.
                  • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 17:56
                    > 2. lubię swój zawód, a nie da się go wykonywać w ramach
                    działalności gospodarcz
                    > ej.

                    Kolejna informacja z księżyca: każdy zawód można wykonywać w ramach
                    działalności gospodarczej - określa się to terminem samozatrudnienie!

                    > 1. wolę niższe, ale pewne zarobki,

                    Aha - czyli ja z racji tego, że jestem przedsiębiorcą mam wyższe,
                    ale niepewne - rozumowanie iście prawnicze!

                    > jaki przedsiębiorca ?

                    emeryt Cię przyjmuje do pracy?
                    • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 18:07
                      nottowear napisała:

                      > > 2. lubię swój zawód, a nie da się go wykonywać w ramach
                      > działalności gospodarczej.
                      >
                      > Kolejna informacja z księżyca: każdy zawód można wykonywać w ramach
                      > działalności gospodarczej - określa się to terminem
                      > samozatrudnienie!
                      No niestety się mylisz, ale pewnych prac nie można wykonywać na własną rękę. Nie
                      napiszę co dokładnie robię, ale np. nie można być żołnierzem na własną rękę.
                      Trzeba być na służbie konkretnego państwa, bo organizowanie takiej małej
                      prywatnej armii jest źle widziane przez większość rządów ;-)

                      > > jaki przedsiębiorca ?
                      >
                      > emeryt Cię przyjmuje do pracy?
                      Nie, ale płaci podatki. Podatki trafiają do budżetu. A prosto z budżetu idzie
                      przelew na moje konto.
    • pieczyste Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 12:48
      Rozumiem Cię i w dużej mierze się w Tobą zgadzam. Gdybym miała
      mozliwość takiego wyboru w sklepie stacjonarnym jak mam w
      internecie, z zakupów internetowych bym w ogóle zrezygnowała. Ale
      niektóre wystawione na allegro staniki, to po prostu nasze
      nietrafione zakupy. Jeżeli sprzedaję stanik w cenie równej cenie
      nabycia lub niższej (bo chcę się go natychmiast pozbyć) to czy tez
      popełniam przestępstwo??
      • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 12:54
        Odpowiem za specjalistów od handlu. Czytajcie uważnie, bo była mowa o tych
        osobach, które np hurtowo skupują staniki w zagranicznych sklepach i sprzedają
        je nielegalnie (bez podatków, bez zalegalizowanej działalności) na allegro. I
        nie tylko na allegro, ale i na innych jemu podobnych. Nikt, poza kilkoma
        obrażonymi osobami, które to samosugerowały, nie nazwał dziewczyn sprzedających
        nietrafione zakupy złodziejami... To są DWIE, RÓŻNE sprawy.
        • kura17 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:07
          Eponak, ale nawet gdy sie zarejestruje dzialalnosc, to te staniki "skupowane w
          zagranicznych sklepach" beda duzo tansze, niz te w sklepach stacjonarnych.
          i wiekszosc osob te tansze wlasnie wybierze...

          co do nieuczciwych sprzedawcow, to sie zgadzam. sama kiedys kontemplowalam
          otworzenie allegrowego biznesu i nawet do glowy mi nie przyszlo, ze mialabym nie
          zaplacic od tego podatku.
          • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:18
            kura17 napisała:

            > nawet gdy sie zarejestruje dzialalnosc, to te staniki "skupowane w
            > zagranicznych sklepach" beda duzo tansze, niz te w sklepach stacjonarnych.
            > i wiekszosc osob te tansze wlasnie wybierze...
            I super. Im taniej, tym lepiej dla nas klientów.
            A może dystrybutor Freyi zorientuje się, że coś tu nie gra, skoro taniej jest
            czasami kupić indywidualnie stanik w UK niż w polskim sklepie.
          • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:40
            kura17 napisała:

            > Eponak, ale nawet gdy sie zarejestruje dzialalnosc, to te staniki "skupowane w
            > zagranicznych sklepach" beda duzo tansze, niz te w sklepach stacjonarnych.
            > i wiekszosc osob te tansze wlasnie wybierze...

            Jezusmaryjo, litości, mam nawał roboty w tym tygodniu i nawet narty musiałam
            schować głeboko żeby nie kusiły, a tu się muszę powtarzać :) Czytajcie
            dokładnie, o co mi chodzi. Z niezrozumienia wynikają spory ;) Nie potępiam
            kupowania taniej, ale podejścia osób. Gdzieś wyżej w wątku to rozwinęłam ;)A
            sklep im więcej sprzeda, tym bardziej może być elastyczny w kwestii obniżania
            cen :) Bo będzie to mógł zrobić nie doznając znacznego uszczerbku na tym, co
            zarabia na czysto (przychody? W każdym razie to, co zostaje po odliczeniu
            wydatków na utrzymanie biznesu). Poza tym w sklepie w tej wyższej cenie
            dostajemy to, co nam internet nie zapewni: coraz lepiej wyedukowane
            ekspedientki, spokój mierzenia i mnóstwo modeli i rozmiarów na wyciagnięcie
            ręki. I za te usługi warto czasem dopłacić :)

            > co do nieuczciwych sprzedawcow, to sie zgadzam. sama kiedys kontemplowalam
            > otworzenie allegrowego biznesu i nawet do glowy mi nie przyszlo, ze mialabym
            nie zaplacic od tego podatku.

            O! :) I to się mi podoba. O to chodziło autorce wątku i na to zwracałam uwagę :)
            • kura17 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:10
              nie no, ja wiem, o czym pisalas.
              ale zwracam Ci uwage, ze (tak mysle) nieuczciwe sklepy na allegro lub ebay NIE
              sa glownym powodem malej popularnosci sklepow stacjonarnych. lub mierzenia w
              stacjonarnych, a kupowania w necie...
              te sklepy to wg mnie maly odsetek.
              oczywiscie trzeba by walczyc, by byly uczciwe, ale nie sadze, by duzo to
              zmienilo dla sklepow stacjonarnych - po prostu na ogol ludzie wola kupic taniej :)
              • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:42
                Zanim odpowiedziałaś, zadumałam sie nad filiżanką herbaty, ze moderatorki jakby
                były uparte to by stwierdziły, że 3/4 wątku to nie jest to, co chciała poruszyć
                autorka pierwszego postu :) Sprawa przymierzania ubrań w sklepie przed zakupem
                internetowym wyewoluowała nieco ze złego zrozumienia intencji nottowear :)
                Dlatego nigdzie nie sugerowałam, że to jest przyczyną obniżenia skali zakupów w
                stacjonarnych ;) Nad przyczynami nie dumam, bo nie prowadziłam takiego sklepu :)
                Po prostu nie podoba mi się pewien schemat myślenia i o tym mówię. Zresztą nawet
                ekspedientki, które nie są właścicielkami i mają jednak jakąś stała pensję
                zapewnioną, też to chyba oburza ;)
        • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:15
          eponak napisała:

          > Czytajcie uważnie, bo była mowa o tych
          > osobach, które np hurtowo skupują staniki w zagranicznych sklepach i sprzedają
          > je nielegalnie (bez podatków, bez zalegalizowanej działalności) na allegro.
          Ale autorka wątku krytykuje nie tylko takie osoby (tu chyba nikt nie pochwala
          niepłacenia podatków), ale także
          1. ich klientki, które sprawdzają raczej komentarze dla sprzedawcy, a nie
          ustalają czy jest firmą i czy płaci podatki.
          2. dziewczyny, które sprzedają nieudane zakupy przed upływem 6 miesięcy.

          Drugie zachowanie niby nie jest dokładnie zgodne z literą prawa, ale nie wydaje
          mi się szczególnie godne potępienia i nie stanowi chyba konkurencji dla
          uczciwych przedsiębiorców.
          IMHO przesadą jest też oczekiwanie, że to klient będzie sprawdzał sytuację
          sprzedawcy. Z wypowiedzi forumek, które wpisywały się tutaj wynika, że zasady
          płacenia VAT, posiadania regonu itp. są skomplikowane i w dodatku wymagają
          uzyskania sporej ilości informacji o firmie. Mamy specjalne służby, które się
          tym zajmują, ale jeśli ktoś uczciwie sprzedaje i ma pozytywy, to nie widzę
          powodu, żeby go prześwietlać na własną rękę pod względem podatkowym - po prostu
          zakładam, że działa zgodnie z prawem.
          • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:53
            Kuraiko chyba pochwala (żart, mam nadzieję..) ;P

            > 1. ich klientki, które sprawdzają raczej komentarze dla sprzedawcy, a nie
            > ustalają czy jest firmą i czy płaci podatki.

            Nie jestem znawcą tematu, ale kiedy kupujemy coś (chociaż nie zawsze zdajemy
            sobie z tego sprawy) to nawiązany zostaje stosunek prawny. I autorka wątku nas
            przestrzega, żebyśmy jednak się upewniali, bo w razie kontroli tego sprzedawcy i
            wykazaniu nieprawidłowości możemy i my, kupujący, ucierpieć. Nieznajomość prawa
            szkodzi - to się tyczy także naszych codziennych decyzji i wyborów. Ja jestem
            wdzięczna nottowear, bo chce nam zwrócić uwagę na coś, przestrzega żebyśmy
            uważali na nieuczciwych sprzedawców. Bo nieuczciwy sprzedawca to nie tylko ten
            sprzedający towar niezgodny z opisem itd, ale także taki prowadzący nielegalną
            działalność.

            > 2. dziewczyny, które sprzedają nieudane zakupy przed upływem 6 miesięcy.

            Nie wkraczam i nie zagłębiam się w te 6 miesięcy, poczekam na ostateczny
            werdykt, jak się mniej wiecej dogadacie ;)

            > IMHO przesadą jest też oczekiwanie, że to klient będzie sprawdzał sytuację
            > sprzedawcy. Z wypowiedzi forumek, które wpisywały się tutaj wynika, że zasady
            > płacenia VAT, posiadania regonu itp. są skomplikowane i w dodatku wymagają
            > uzyskania sporej ilości informacji o firmie.

            Pozytywy nie są wykładnikiem uczciwości i działalności zgodnie z prawem
            sprzedawcy. Kiedyś się mu noga powinie, to nie obroni nas 100% pozytywnych
            opinii :) I jeśli się nie mylę, to w pierwszym poście nottowear wyraźnie
            wskazała co wystarczy sprawdzić (REGON i coś tam), żeby wiedzieć z jakiego typu
            sprzedawcą mamy do czynienia. Nie musimy być specami od prawa podatkowego i
            finansowego, żeby wiedzieć, że wystarczy sprawdzić kilka informacji, dopytać i
            mieć pewność. To nie jest jakiś nadludzki wysyłek ;)
            • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:04
              eponak napisała:
              > Nie wkraczam i nie zagłębiam się w te 6 miesięcy, poczekam na ostateczny
              > werdykt, jak się mniej wiecej dogadacie ;)
              Ja nie mam w tym zakresie żadnych wątpliwości.

              > I jeśli się nie mylę, to w pierwszym poście nottowear wyraźnie
              > wskazała co wystarczy sprawdzić (REGON i coś tam), żeby wiedzieć z jakiego
              > typu sprzedawcą mamy do czynienia.
              Ale te informacje notttowear zostały momentalnie zakwestionowane przez inne
              osoby. I nadal nie jestem przekonana co do negatywnych konsekwencji, jakie mogą
              spotkać kupującą stanik od takiego sprzedawcy, który nie płaci podatków.
              • eponak Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:48
                A ja jestem przekonana. Była kiedyś taka sprawa: grupa osób chciała się douczyć
                i poszła do szkoły zaocznej licealnej (? nie powiem, jak się nazywa ten typ
                szkoły, ale to taka licealna wieczorówka), która miała się kończyć maturą. I
                płacili za szkołę ciężką kasę, niektórzy z dośc daleka przyjeżdzali, żeby się
                uczyć. I niestety, tuż przed samą maturą okazało się, że szkoła była fikcyjna, a
                "nauczyciele" uczyli ot tak. I osoby, które zapłaciły za 3 lata nauki nie mogły
                nawet zdawać matury, bo w świetle prawa nie uczyli się w żadnej szkole. I to
                była ich wina, bo nie sprawdzili czy szkoła ma pozwolenie. I tak samo, jak dla
                mnie jest z kupowaniem od nieuczciego sprzedawcy. Jeśli ktoś nie pomyśli
                przyszłościowo i nie sprawdzi pewnych kwestii prawnych (zwroty, reklamacje,
                pozwolenia), to później sam sobie winien. Nie tai się prawa przed nikim, jeśli
                ktoś chce dokonywać świadomych zakupów to powinien się trochę zainteresować,
                popytać i poczytać. A nie jest to wiedza, która ucieknie szybko i się zmieni. A
                żyjemy w Polsce i lepiej się upewnić, że nie łamiemy nieświadomie prawa ;)
              • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 17:53
                > Ja nie mam w tym zakresie żadnych wątpliwości.

                - a można prosić o przepis prawny, że można bezkarnie prowadzić
                regularną sprzedaż rzeczy, które mają powyżej pół roku?
                W jaki sposób Urząd Skarbowy ocenia ile sprzedane
                rzeczy "przeleżały" u Ciebie w szafie?
                Bo mi się wydaje, że w tej sytuacji (jak w każdej innej podczas
                kontroli, a mam za sobą już 3 kontrole), gdy nie masz na piśmie
                decyzji interpretującej przepis, wydanej przez podlegający Tobie
                Urząd Skarbowy, racja jest po stronie Urzędu, a ten zazwyczaj (w
                60%) decyduje na swoją korzyść (czytaj nie niekorzyść podatnika).

                DANE FIRMY SĄ OBOWIĄZKOWE, WYSTAWIANIE PARAGONÓW CZY RACHUNKÓW JUŻ
                NIE - PRZEPIS PRAWNY:
                U S T A W A
                z dnia 2 lipca 2004 r.
                o swobodzie działalności gospodarczej


                Art. 21.
                Jeżeli przedsiębiorca oferuje towary lub usługi w sprzedaży
                bezpośredniej lub
                sprzedaży na odległość za pośrednictwem środków masowego przekazu,
                sieci
                teleinformatycznych lub druków bezadresowych, jest on obowiązany do
                podania w
                ofercie co najmniej następujących danych:
                1) firmy przedsiębiorcy;
                2) numeru identyfikacji podatkowej (NIP);
                3) siedziby i adresu przedsiębiorcy.

                cała treść;
                ks.sejm.gov.pl/proc4/ustawy/2118_u.htm
                • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 18:16
                  nottowear napisała:

                  > > Ja nie mam w tym zakresie żadnych wątpliwości.
                  >
                  > - a można prosić o przepis prawny, że można bezkarnie prowadzić
                  > regularną sprzedaż rzeczy, które mają powyżej pół roku?
                  To jest przepis z ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, mówiący, że
                  przy określaniu przychodu nie bierze się pod uwagę sprzedaży rzeczy używanych,
                  które się ma ponad pół roku. Numerek mogę podać jutro z pracy, bo nie mam w domu
                  lexa.
                  I nic tam nie ma o regularności.

                  > W jaki sposób Urząd Skarbowy ocenia ile sprzedane
                  > rzeczy "przeleżały" u Ciebie w szafie?
                  Chyba na ogólnych zasadach - np. w razie wątpliwości mogę pokazać maile o
                  wygraniu aukcji, gdzie je kupiłam.
                  Pomysł zwracania się o interpretację przepisów, które są dla mnie jasne wydaje
                  się być jakiś taki ... schizofreniczny.
                  • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 18:50
                    Pewnie, że nic tam nie ma o regularności, bo być nie może, gdyż z
                    założenia regularność oznacza działalność!

                    Ponadto, gdy idę do US i pytam o konkretny przepis, na co Pani
                    naczelnik nakazuje pisać interpretację, to jakkolwiek to
                    schizofreniczne Ci się wydaje - muszę się dostosować do tych poleceć.

                    Wiele razy już pisałam interpretacje w absurdalnych sprawach, które
                    każdy logicznie myślący człowiek rozważyłby w ten sam logiczny
                    sposób, ale nikogo to nie obchodzi co myślę ja czy moi klienci.
            • kuraiko Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 23:18
              sorry, ale jeśli do tej pory kupowałam na allegro tylko u firm (no
              od razu było wiadomo, czy to firma, bo jest regon czy coś w tym
              stylu, a przecież nie będę do nich pisać z pytaniem, czy płacą
              podatki:P) albo u osób, które po prostu sprzedają pojedyncze rzeczy
              (np kilka/kilkanaście rzeczy sprzedanych w ciągu np dwóch lat).
              to na pierwszy rzut oka widać, że nie handlują zarobkowo.

              poza tym nie wiedziałam, że należy czekać 6 miesięcy ze sprzedażą.
              sorry, miałam bardzo drogie dwa karnety na koncert, nie mogłam ich
              już zwrócić w sklepie. gdybym nie sprzedała na allegro (jakieś 3
              miesiące po zakupie), to ok 500zł poszłoby się j**ać. a tak zwróciła
              się przynajmniej część kwoty.
              nie wiem jakie są zasady, ale jeśli ktoś ma nietrafiony
              zakup/prezent etc to nie widzę nic złego, że sprzeda go od razu żeby
              się zwróciła kasa, a nie czeka pół roku. no bez przesady, gdyby
              dziewczyny robiły tak ze stanikami to nadal część by chodziła w
              starych porozciąganych szmatach i czekała aż będzie w końcu mogła
              odsprzedać te kilka nieudanych modeli.

              moim zdaniem przesadzasz i to grubo.
              nie wiem czy jesteś po prawie, czy co, a może pracujesz w policji i
              masz już skrzywienie zawodowe, ale moja mama jest prawnikiem i
              zawsze mnie ostrzega przed czym czy przed tamtym i jakoś nigdy nie
              poruszyła kwestii moich zakupów internetowych.
              dla mnie jest proste. jeśli mam sklep - on jest zarejestrowany, ma
              adres, te wszystkie numery co trzeba itd, mogę chyba nawet w KRS
              sprawdzić ostatecznie. czasem jest info że mogą wystawić fakturę, że
              dodają paragon z kasy fiskalnej, etc. jak kupuję od osoby prywatnej,
              to wiadomo że mi nie da paragonu, bo nie prowadzi działalności.

              aa i przypomniałam sobie, że niedawno sprzedałam stanik, który
              miałam od września, a nie pół roku. chyba mnie wsadzą za kratki xD
          • panistrusia Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 23:13
            > IMHO przesadą jest też oczekiwanie, że to klient będzie sprawdzał
            sytuację
            > sprzedawcy.

            W moich śmiałych marzeniach to serwis aukcyjny, tak bardzo starający
            się nas zachęcić do korzystania z siebie, powinien dbać o to, żeby
            nie wspierać przestępców - myślę, że bardzo wielu ludzi ufa w to, że
            sprzedający są weryfikowani, że gwiazdki, tytuły supersprzedawców coś
            znaczą. A tymczasem już Allegro nas roluje przyznając swoje
            certyfikaty osobom, których towary już na pierwszy rzut oka można
            ocenić jako podróby albo 'spadnięte z ciężarówki'.
            • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 09:58
              Masz rację - Allegro zbija tylko na tym kapitał. Bardzo dużo osób z
              tytułem SuperSprzedawcy to szara strefa.
              Na głównej stronie Alla niedawno pojawił się link do ciuchów
              Abercrombie & Fitch mimo, że ta firma stosuje bardzo ostrą politykę
              sprzedażową, tj. zabrania sprzedaży poza swoim sklepem internetowym
              i poza stacjonarnymi sklepami. Co więc mamy na Allegro? Prawie
              wyłącznie chińskie podróbki - kiedyś werttowałam z ciekawości aukcje
              i z tysięcy znalazłam może 3-4 z oryginalnym towarem (ktoś kupił
              online w sklepie i chciał sprzedać, ale i tak nikt tego nie kupił,
              bo przecież oryginał kosztuje co najmniej 2 razy więcej niż
              podróbka, a to już dla ludzi za drogo).

              Niestety, jeśli więc portal nie reaguje, myślałam, że chociaż część
              osób, które do tej pory nieświadomie kupowały od oszustów zastanowi
              się przed dokonaniem zakupu.
    • pitupitu10 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 13:04
      Zgadzam się z kimś wyżej, że powoli popadamy w paranoję. Zgadzam się, że jak
      ktoś miesięcznie sprzedaje 200 staników na Allegro, to powinien płacić podatki,
      ale czytając ten wątek powoli dochodzę do wniosku, że sklepy robią klientom
      łaskę, że w ogóle coś sprzedają, a klient musi kupować co jest, całować klamki,
      chodzić na paluszkach wokół pani sprzedawczyni i broń Boże nie mieć żadnych
      wymagań. ;) Porównywanie cen w sklepach - zło, przymierzanie i nie kupienie -
      zło, za kupowanie na Allegro to w ogóle do kryminału. A ci przedsiębiorcy to są
      tacy biedni.., czynsz muszą płacić.., normalnie tylko przytulić i pogłaskać po
      główce.

      Ludzie!

      Mamy kapitalizm, światem rządzą prawa rynku! Jak ktoś nie potrafi tak prowadzić
      sklepu, żeby mu się opłacało, to znaczy, że nie powinien być przedsiębiorcą.
      • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:11
        Rozumiem, że Twój post jest za to zrównoważony i wcale
        nieparanoiczny ;-)))

        I naprawdę by Twoje przepowiednie się nie sprawdziły, bo gdy szara
        strefa zaczyna rządzić to niestety zwykłym ludziom - jak Ty czy ja
        zaczyna brakować pracy.

        Prawa rynku - mądre słowa, ale żeby rywalizować na rynku trzeba ten
        rynek tworzyć. Za tworzenie rynku odpowiadają przedsiębiorcy oraz
        ich klienci (osoby prywatne). Chyba gdzieś Ci umknęły te proporcje?
        Od kiedy to osoba prywatna, prowadząca handel tworzy wolny rynek???

        Rywalizacja, aby była uczciwa, musi trzymać się litery prawa.

        Aha - gdybyście sprzedawały tylko niedoapsowane staniki to bym nie
        zakładała tego wątku. Jednak większość już handluje - myślałam, że
        to kwestia nieuświadomienia, a tu się okazuje, że tak wolno i już
        (mimo, że nie wynika to z żadnym racjonalnych przesłanek).

        Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
        • kura17 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:17
          nottowear napisała:


          > Aha - gdybyście sprzedawały tylko niedoapsowane staniki to bym nie
          > zakładała tego wątku. Jednak większość już handluje - myślałam, że
          > to kwestia nieuświadomienia, a tu się okazuje, że tak wolno i już
          > (mimo, że nie wynika to z żadnym racjonalnych przesłanek).
          >
          > Uderz w stół, a nożyce się odezwą.

          jaka "wiekszosc" juz handluje??? kto to jest ta "wiekszosc", mozesz podac??? bo
          ja sie osobiscie poczulam znieslawiona.
          mozesz mnie sobie sprawdzic na allegro, sprzedaje pod linkien kura_bez_pazura i
          (wg siebie) sprzedaje TYLKO nietrafione zakupy (na ogol ze strata!), ale moze
          nie wiem, ze jestem wiekszoscia, ktora handluje...
          • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:23
            kura17 napisała:
            > nottowear napisała:
            > > Jednak większość już handluje - myślałam, że
            > > to kwestia nieuświadomienia, a tu się okazuje, że tak wolno i już
            > > (mimo, że nie wynika to z żadnym racjonalnych przesłanek).

            > jaka "wiekszosc" juz handluje??? kto to jest ta "wiekszosc", mozesz podac??? bo
            > ja sie osobiscie poczulam znieslawiona.
            Ja też. Na allegro działam jako magdalaena77 i od jakiegoś czasu nic nie
            sprzedałam ani nie kupiłam (ale lada dzień wystawię kilka odleżanych staników)
            • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:36
              Ze zacytuję siebie:
              "4. Przecież to nietrafione zakupy.
              Nie popadajmy w paranoję - po to jest m.in. allegro, by sprzedaż
              nietrafiony zakup, ale gdy ktoś ma wystawione 3 strony z aukcjami
              (ponad 60 sztuk), sprzedaje od kilku miesięcy i nie ma działaności
              gosdparczej to raczej trudno to określić nietrafionym zakupem? A do
              tego te nietrafione zakupy mają zwykle duże rozmieżności w
              rozmiarach: 10 aukcji z rozmiarem 70d, 10 z 70g i 10 z 85f - z
              pewnością to nietrafione zakupy robione przez użtykowniczkę, która
              nie zna tego forum ;-))"
              • kura17 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 14:42
                w tym cytacie nie ma nic o tym, ze "wiekszosc handluje".

                a wlasnie o ten cytat mi chodzi - mozesz wskazac ta wiekszosc?
                z dowodami najlepiej...
                • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 15:24
                  Ja też jestem ciekawa, gdzie jest ta większość.

                  Ja sprzeciwiam się w dużej mierze temu, co zostało powiedziane, co dokładnie
                  opisałam.
                  Czemu się sprzeciwiam?
                  a) wyimaginowanej odpowiedzialności i lojalności klientki do jakiegokolwiek
                  sklepu. Mam prawo wejść do sklepu, przymierzyć staniki ORAZ ich nie kupić. Mam
                  prawo zmienić zdanie, kupić w innym kolorze w innym sklepie, w innym sklepie
                  taniej ( np. zagranicznym) i sklep przez to nie upadnie. A że jedna klientka na
                  ile zabrudzi stanik fluidem - sklep musi mieć to wliczone w swoje koszty. Sklepy
                  internetowe sprzedają odesłane staniki. Dla mnie oczywiste, że przypadek fluidy
                  to przypadek rzadki i jest wliczony w koszty sprzedaży stacjonarnej.

                  b) Temu, jak wielkie "przestępstwo" ( nie w znaczeniu prawnym, opisuje aspekt
                  moralny, więc Magdaleno nie musisz tłumaczyć różnic między wykroczeniem,
                  przestępstwem i tak dalej ewentualnie :)) popełnia osoba sprzedająca rzecz po
                  okresie mniej niż 6 miesięcy.

                  Według mnie prawo w tym punkcie jest wręcz idiotyczne oraz niemożliwe do
                  wyegzekwowania. Istnieje obowiązek przechowywania każdego paragonu każdej
                  rzeczy, jaką posiadasz w swojej szafie? Którą mogłaś kupić w 20 różnych
                  miejscach, we Włoszech 6 miesięcy w Polsce i tak dalej? Tego nie da się egzekwować.

                  A co z naszą giełdą w takim razie? Nie ukrywajmy - sprzedawane są rzeczy jeszcze
                  z metkami, świeżuteńkie. Czyli de facto działamy niezgodnie z prawem. I tak,
                  mnie to nie rusza.
                  • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 15:32
                    masza.s napisała:
                    > b) Temu, jak wielkie "przestępstwo" ( nie w znaczeniu prawnym, opisuje aspekt
                    > moralny, więc Magdaleno nie musisz tłumaczyć różnic między wykroczeniem,
                    > przestępstwem i tak dalej ewentualnie :)) popełnia osoba sprzedająca rzecz po
                    > okresie mniej niż 6 miesięcy.
                    Ale ja się z Tobą zgadzam. IMHO ten wymóg jest przesadny skoro i tak dotyczy
                    sprzedaży okazjonalnej - niepasujących staników, nieudanych prezentów itp.
                    I ja też nie potępiam osób, które nie zachowują tego terminu.
                    • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 15:50
                      Tym bardziej, że... jak to egzekwować?

                      Naprawdę przydaje się zdrowy rozsądek. Jako nieletnia pracowałam jako tłumacz
                      parokrotnie na większych imprezach - musiano mnie rozliczać, zapisywać ( na
                      szczęście zajęła się tym moja mama).

                      Co jednak z kwestiami prezentów, jak sama mówisz? Co z "umową prawną"
                      nawiązywaną między trzylatkiem kupującym lizaka a sklepem? Co z odkupywaniem
                      ciuchów od koleżanek, nowych? ( Bardzo często mi się zdarzyło coś takiego,
                      ewentualnie wymiana). Co ze sprzedawaniem książek do antykwariatu? Czy jestem
                      uczciwa kupując książki od faceta na Dworcu Centralnym, a robię to notorycznie?
                      Co, jeśli moja mama płaci mi za usługę, np. farbowanie włosów, a rodzice
                      przyjaciółki dali mi parę groszy za wymycie i wystrzyżenie ich psa? O rany, co z
                      korkami, jakie parę razy dałam dziecku znajomych rodziców i dostałam za to jakiś
                      drobiazg czy coś takiego?

                      Prawo musi być rozsądne, aby być przestrzegane. Nie może być nierealne, z sufitu
                      i nie do wyegzekwowania, bo przestrzegane nie będzie. Po prostu.

                      Też się z Tobą zgadzam. :)
                  • roza_am Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 15:50
                    > Według mnie prawo w tym punkcie jest wręcz idiotyczne oraz niemożliwe do wyegzekwowania.

                    Czytając ten wątek dochodzę do wniosku, że prawo w tym zakresie po prostu nie nadąża za rzeczywistością, zmianami, które dokonują się w świecie. Jest wobec pewnych rzeczy bezsilne.
                    Przerzucanie odpowiedzialności prawnej za nieuczciwość sprzedawcy na jego klienta jest dla mnie właśnie wyrazem bezsilności prawa.

                    Uważam też, że dorosły człowiek ma prawo (w znaczeniu wolności wyboru) świadomie nie trzymać się litery prawa, jeśli uważa, ze dany przepis jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem czy wartościami ważnymi dla tego człowieka. Wybierając postępowanie niezgodne z literą prawa, świadomie bierze na siebie gotowość do poniesienia odpowiednich konsekwencji swojej decyzji. Na tym polega dorosłość i odpowiedzialność za swoje wybory.
                    • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 15:55
                      Ja się od razu przyznam, że ja świadomie codziennie, trzy razy dziennie albo i
                      cztery, nie trzymam się litery prawa.

                      Moja zbrodnia? Spuszczanie psa. Gdziekolwiek ( poza parkami dla psów, których
                      nie ma) mam mieć psa na smyczy/w kagańcu. Co robię ja? Otóż po pierwsze na psach
                      się znam prawie jak na książkach i znacznie lepiej niż na stanikach. Mój pies
                      jest wyszkolony. Mój pies nie zaczepia matek, dzieci oraz obcych ludzi czy psów.
                      Mój pies jest odwoływalny. Nie spuszczam mojego psa w parkach dla dzieci czy
                      przy dużej grupie dzieci, bo absolutnie szanuję to, że rodzice boją się o
                      siebie/dziecko, a nie każdy lubi psy. Ale spuszczam mojego psa. Lata ze mną.
                      Bawi się ze mną. W każdej chwili ją odwołuję.

                      Właściciele z nieokrzesanymi psami przeszkadzają mi tak bardzo jak ludziom,
                      którzy psów nie lubią.

                      Co jednak miałabym robić? Nawet mając ogród żaden pies nie zdoła się w nim
                      właściwie wybiegać - spacer to też socjalizacja zwierzęcia z właścicielem. Na
                      smyczy pies się nie wybiega. Kagańca nie chcę kupować, bo a) na wymiar b) nie
                      widzę powodów, by niemal idealnie ułożony pies chodził bez.

                      I ten przykład najjaskrawiej mi pokazał, że czasami prawo naprawdę jest
                      nierozsądne. Co więcej - mijam ze spuszczonym psem policję ORAZ straż miejską i
                      w mojej dzielnicy nie są zainteresowani, chociaż są okresy, kiedy mogą za to
                      spisać.
                      • turzyca Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 12:49
                        W mojej niemieckiej okolicy jest kilkanascie miejsc oznaczonych jako miejsce do
                        wybiegiwania psow. Niektore ogrodzone - zazwyczaj w parkach o duzej liczbie
                        gosci, niektore nieogrodzone - np. taki nieuzytek niedaleko mojego dawnego
                        akademika. Oczywiscie wlasciciel nadal odpowiada za zachowanie psa, w tym musi
                        po nim posprzatac - pod tabliczka sa woreczki i kosz. Ale mozna bez stresu
                        spuscic psa ze smyczy, ktory moze sie pokotlowac z innymi psami, pobiegac za
                        patykiem (lub tez mowiac jezykiem bardziej oficjalnym pocwiczyc aportowanie), po
                        prostu normalnie sie pozachowywac. W Polsce chodze na spacer z dwoma duzymi
                        psami i tak jak Ty nielegalnie spuszczam je ze smyczy. Mimo ze nie sa agresywne,
                        to staram sie unikac sytuacji konfliktowych i chodze w miejsca wzglednie
                        odludne, gdzie nie chodza przypadkowe osoby, ale wolalabym moc to robic
                        legalnie. Naprawde nie da sie postawic slupka z odpowiednia tabliczka?
                        • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 20:35
                          Turzyca, u nas kultury posiadania zwierzęcia nie ma - to jedna z rzeczy, w
                          których Zachód przoduje. W naszych wspólnych parkach psy by się zagryzały, bo
                          nie są uczone. Podejście do zwierząt domowych jest chore. Znam system zachodni i
                          jest super - u nas to nie może przejść. A ja obrywam z moim wychowanym psem za
                          agresywne psy ludzi, którzy nie powinni posiadać paprotek.

                          Parków nie ma w ogóle i projektów żadnych też nie ma - a my psiarze i tak
                          sceptycznie do nich podchodzimy właśnie przez brak "psiej edukacji".
                          • turzyca Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 20:45
                            W naszych wspólnych parkach psy by się zagryzały, bo
                            > nie są uczone.

                            Myslisz? U nas na psiej laczce problemow nie ma. To znaczy wiadomo, kto z kim
                            nie powinien sie spotykac, psy tez miewaja swoje anse, ale poza tym pozwala sie
                            psom kotlowac, dogaduja sie bez problemow. Aczkolwiek fakt, ze spora czesc psow
                            w mojej okolicy przeszla porzadne szkolenie organizowane przez fachowcow i lyse
                            karki z pitbulami u nas nie wystepuja, moze nieco paczyc perspektywe.

                            Swoja droga w Rosji tez podejscie do psow jest fajne, ciekawe czemu my jestesmy
                            w takiej dziurze?
                          • tfu.tfu Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 21:48
                            Glasgow nie ma kultury również, sprawdzam od marca ubiegłego roku ;)
                  • kuraiko Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 23:40
                    na dodatek NIE DA SIĘ przechowywać paragonów, bo te przeważnie
                    blakną po kilku tygodniach... zostawcie sobie kilka paragonów z
                    zakupów i sprawdźcie ich stan za miesiąc lub dwa...
          • roza_am Uzasadnij swój zarzut 05.01.09, 15:34
            Dziewczyny słusznie zwróciły ci uwagę, że wytoczyłaś tutaj poważną armatę. Oskarżasz większość forum o prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej w internecie. Naprawdę tak uważasz, czy to tylko emocjonalne wyolbrzymienie? Jeśli faktycznie chciałaś nam to zarzucić - uzasadnij swoje stwierdzenie. Jeśli to tylko metafora, to bardzo cię proszę, wycofaj się z niej. Sugeruje ona bowiem, że jesteśmy bandą nieuczciwych handlarek albo grupą nieuświadomionych osób, które można z racji tego nieuświadomienia publicznie oskarżać i obrażać.
            Krótko mówiąc: podaj konkrety albo zrewiduj swoje stanowisko.
            • butters77 Podpisuję się pod Różą. n/t 06.01.09, 15:46

            • nottowear Re: Uzasadnij swój zarzut 07.01.09, 10:05
              Miałam na myśli "większość osób, które handlują stanikami na
              Allegro," a nie "większość dziewczyn z tego forum". Myślałam o
              osobach, które sprzedają po kilkadziesiąt staników, a nie o tych,
              które sprzedają 5 nietrafionych :-)) Faktycznie - nie wyraziłam się
              precyzyjnie, ale wystarczyło przeczytać którykolwiek z moich
              wcześniejszych postów, by wiedzieć o co mi chodzi i że nic nie
              zarzucam osobą, które tworzą Waszą giełdę czy sprzedają nietrafione
              rozmiary.

              Jeśli ktoś poczuł się urażony moim nieprecyzyjnym określenie - to
              przepraszam - nie było to moją intencją.

              I tak jak już wspominałam: wystarczy przeczytać większość moich
              postów, by wiedzieć co piętnuję i co mi się nie podoba.
              • butters77 Re: Uzasadnij swój zarzut 07.01.09, 10:09
                Nottowear, dziękuję Ci za uściślenie. Zanim napisałam, przeczytałam CAŁY wątek -
                i uwierz mi, można było mieć wątpliwości:)
                • nottowear Re: Uzasadnij swój zarzut 07.01.09, 10:18
                  Jak już pisałam - jeśli którakolwiek z Was miała wątpliwości -
                  szczerze przepraszam :-))
        • maheda Nottowear - bardzo proszę. 05.01.09, 15:58
          nottowear napisała:
          (...)
          > Aha - gdybyście sprzedawały tylko niedoapsowane staniki to bym nie
          > zakładała tego wątku. Jednak większość już handluje

          Nie jestem prawnikiem, ale to się nazywa zniesławienie lub oszczerstwo chyba?

          Albo podaj, na jakiej podstawie wytykasz takie zarzuty, albo się z nich wycofaj.
        • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 16:17
          W znaczeniu prawnym osoba prywatna nie tworzy wolnego rynku.
          W przypadku socjalizmu/komunizmu jak np. w krajach ZSRR absolutnie są to
          przejawy kapitalizmu. Pani Wiesia kupi więcej wstążki, sprzeda panu Gieniowi,
          który załatwi więcej kury, pani Kasia kupi więcej cukru i tak dalej. I handel
          nagle zaczyna funkcjonować. ;)
          • roza_am Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 16:24
            A propos socjalizmu/komunizmu. Pamiętacie PRL-owska nagonkę na tzw. spekulantów?
            • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 16:32
              Pamiętać nie pamiętamy, ja nie miałam najmniejszej okazji.
              Ale wiedzieć to wiemy, o czym mówisz.

              Problem w tym, że spekulanci akurat rozwijali ewentualny rynek. :>

              Toteż podałam przykład właśnie PRLu kiedy tzw. "szara strefa" czy przestępstwa
              są objawami kapitalizmu i tworzą zalążki wolnego rynku.
    • kura17 ok, prosze o informacje praktyczna 05.01.09, 14:30
      zaczelam patrzec na sprzedajacych w aukcjach, ktore obserwuje - pod wplywem tego
      watku.

      i prosze o pomoc. widze, ze jedna ze sprzedajacych handluje duuuza iloscia
      uzywanych (na ogol) stanikow. ale jako osoba prywatna, nie sklpe, przynajmniej
      nic o sklepie nie ma na stronie "o mnie". podanych wyzej numerow tez nie ma.

      o co (dokladnie) mam zapytac sprzedajaca, zeby miec pewnosc, ze prowadzi legalny
      biznes? moze to glupie pytanie, ale ja naprawde sie na tym nie znam, a zgadzam
      sie z autorka watku, ze powinno sie starac z szara strefa wealczyc. wiec pomozcie ;)

      o co zapytac?
      i kiedy odpowiedz jest jednoznaczna, tzn wskazuje na nielegalny handel? bo juz w
      tym watku tutaj opinie sie roznia... a nie chce nikogo nieuzasadnienie oskarzac.
      ani rezugnowac z zakupu, gdyby jednak osoba handlowala uczciwie (bo jesli
      nieuczciwie, to u niej nie kupie).
      i jak zareagowac na nieuczciwego sprzedawca? tylko nie kupic u niego?
      • czikita1515 Re: ok, prosze o informacje praktyczna 05.01.09, 16:51
        Mozesz zapytac, czy ma zarejestrowana dzialalnosc, czy wystawia za
        staniki rachunek itd. Z tym, ze wg mnie w tym przypadku mija sie to
        z celem, gdyz od dochodu/przychodu pochodzacego ze sprzedazy rzeczy
        uzywanych w naszym kraju nie trzeba odprowadzac podatku. Ponadto
        istnieje pewien prog (ale nie miesieczny, a ROCZNY - nie przytocze
        teraz dokladniej kwoty bo nie chcialabym kogos wprowadzic w blad),
        do ktorego kazdy moze cos sprzedac nie prowadzac dzialalnosci
        gospodarczej i nie odprowadzajac podatku.
        • nottowear Re: ok, prosze o informacje praktyczna 05.01.09, 18:08
          Raczej nie chodzi o ten przypadek, bo koleżana wyżej napisała,
          że "handluje duuuza iloscia uzywanych (na ogol) stanikow".
          Od rzeczy używanych też należy odprowadzać podatek - osoby, które
          mają lumpeksy to obowiązuje.

          Wyznacznikem czy biznes jest legalny są dane firmy zawarte na
          stornie aukcji lub na stronie "O mnie":

          U S T A W A
          z dnia 2 lipca 2004 r.
          o swobodzie działalności gospodarczej


          Art. 21.
          Jeżeli przedsiębiorca oferuje towary lub usługi w sprzedaży
          bezpośredniej lub
          sprzedaży na odległość za pośrednictwem środków masowego przekazu,
          sieci
          teleinformatycznych lub druków bezadresowych, jest on obowiązany do
          podania w
          ofercie co najmniej następujących danych:
          1) firmy przedsiębiorcy;
          2) numeru identyfikacji podatkowej (NIP);
          3) siedziby i adresu przedsiębiorcy.

          cała treść;
          ks.sejm.gov.pl/proc4/ustawy/2118_u.htm


          Na tej podstawie można sprawdzić czy kupujesz od firmy czy z
          nielegalnego źródła. No i oczywiście na zakupy od firmy przysługuje
          Ci zwrot biustnosza w terminie do 10 dni lub jeśli nie jest taki
          termin podany w ofercie to wówczas masz prawo aż do 90 dniowego
          okresu zwrotu. Dotyczy to jednak towarów zakupionych wyłącznie w
          opcji Kup Teraz (nie dotyczy licytacji).
        • maith Dziewczyny, nie mieszajcie, pliiissss 05.01.09, 18:22
          W przepisie nie chodzi o rzeczy używane (bo wtedy ciucholandy nie musiałyby
          rejestrować działalności gospodarczej a muszą)
          tylko o odróżnienie sytuacji, kiedy osoba prywatna chce sprzedać jakąś swoją
          rzecz (czy więcej rzeczy) bo np. z nich wyrosła od sytuacji, kiedy ktoś kupuje
          rzeczy od razu z zamiarem ich odsprzedawania.

          Rzeczy, które sprzedaje osoba fizyczna (legalnie!) nie muszą być nawet używane.
          W dzisiejszych czasach ludzie miewają od lat rzeczy, które chcieli do czegoś
          użyć, ale teraz już nie pasują i w efekcie nigdy nie zostały użyte. I mają prawo
          pewnego dnia postanowić pozbyć się przydasi i sprzedać je na Allegro.

          Mają też prawo sprzedać niepasujący stanik od razu, nie czekając pół roku, tylko
          że wtedy muszą tę sprzedaż uwzględnić w PIT-cie (co w praktyce oznacza, że mają
          prawo ODLICZYĆ SOBIE STRATĘ).
          Bo przecież sprzedając niepasujący stanik na Allegro sprzedajemy go najczęściej
          taniej niż go kupiliśmy.
      • maith Informacje praktyczne 05.01.09, 18:44
        Jeśli widzisz, że ktoś handluje duuużą ilością staników i te staniki mają bardzo
        różne rozmiary, to wyklucza to wyprzedaż szuflady jej, mamy i siostry.
        Jeśli staniki są używane, to należy przyjąć, że:
        -albo jest to sprzedaż prowadzona przez jakiś lumpeksach
        -albo jakaś osoba kupuje staniki w lumpeksach i odsprzedaje je przez Allegro.

        W tym drugim przypadku masz do czynienia z osobą, która działa w szarej strefie.

        W pierwszym może być różnie.
        Równie dobrze może być też tak, że po zakupie dostaniesz dane firmy, a ze
        stanikiem przyjdzie rachunek.

        To, że jakiś prowadzący lumpex może nie znać przepisów, wiążących się ze
        sprzedażą przez Internet nie znaczy jeszcze, że nie płaci podatków.

        Zgodnie z prawem przedsiębiorca oferujący swoje produkty w Internecie musi
        również opracować regulamin świadczenia usług drogą elektroniczną, zarejestrować
        bazę danych klientów w Giodo itd.

        NIE WYSTARCZY podanie danych, o których pisała Nottowear.

        Zatem nie wiązałabym określonego poziomu znajomości prawa dotyczącego
        przedsiębiorców w ogóle z niepłaceniem podatków.

        JAK ZATEM SPRAWDZIĆ, Z KIM MASZ DO CZYNIENIA?
        Zapytałabym tę osobę, z jakiego źródła pochodzą jej staniki i czy dostanę rachunek.
    • masza.s O wykrywaniu nieuczciwości 05.01.09, 16:14
      Skąd można wiedzieć, że osoba sprzedająca kilka staników w innych rozmiarach od
      razu nie sprzedaje nieudanych zakupów?

      Macie w domu matkę/babkę/siostrę/współlokatorkę?

      Dla mnie są to cholernie trudne kwestie do egzekwowania.

      Można czepiać się do ilości kilkudziesięciu sztuk, ale czegoś innego? Nie widzę
      możliwości.
      • nottowear Re: O wykrywaniu nieuczciwości 05.01.09, 18:11
        Dla mnie są to cholernie trudne kwestie do egzekwowania.

        a o tym niech już decyduje w razie kontroli Urząd Skarbowy. Ja mam z
        nimi do czynienia regularnie, więc wiem jakie decyzje są podejmowane
        w spornych kwestiach (wierz mi - nikt wtedy nie pyta jaką miskę nosi
        Twoja babka, ciotka, siostra, itp). Liczy się historia Twojego
        rachunku bankowego, na który wpływały pieniądze oraz Allegro na
        życzenie przedstawia historię transakcji dla danego loginu.
        • masza.s Re: O wykrywaniu nieuczciwości 05.01.09, 18:21
          Mam wrażenie, że chcesz uznać US za coś obiektywnego także pod względem moralnym.
          Co jest BARDZO niebezpieczne. Bardzo bardzo bardzo.

          Urząd Skarbowy na razie współgra z wyjątkowo kiepskim prawem.
          • nottowear Re: O wykrywaniu nieuczciwości 05.01.09, 18:37
            Niestety to prawda.

            I dlatego w razie wątliwości należy najpierw posłuchać US w mieście,
            w którym się prowadzi (lub nie prowadzi) działalność niż artykułu w
            prasie, na który później nijak nie można się powołać.

            Niestety - Urzędy Skarbowe w Polsce dyktują warunki, nawet nie
            współgrają z prawem. Decyzja organu podatkowego z miasta A może być
            zupełnie inna niż z miasta B i dlatego lepiej zapytać w Urzędzie niż
            sugerować się okrojonymi artykułami, do tego bez podanych podstaw
            prawnych.

            Ja w swojej firmie musiałam np. kilkakrotnie pytać o interpretację
            przepisu, choć jego internpretacja była opisana szczegółowo
            w "Gazecie Prawnej".
    • roza_am Jesteśmy grupą konsumencką 05.01.09, 16:18
      Mam wrażenie, że spora część tej dyskusji wynika z pomieszania pewnych pojęć. Lobby jest grupą konsumencką, skupioną na realizacji celów pewnej grupy klientek. Dążymy do powszechnego, uczciwego i rozsądnego cenowo dostępu do dobrej jakości bielizny w pełnej gamie rozmiarowej.

      Prawa rynku polegają na ścieraniu się interesów producenta, sprzedawcy i klienta, szukaniu złotego środka pomiędzy tymi interesami. Naturalną rzeczą jest, ze na pierwszym planie są dla nas nasze interesy jako klientek. Interes sprzedawcy jest dla nas o tyle ważny, o ile współgra z naszym. Np. jesteśmy gotowe płacić wyższą cenę w sklepie stacjonarnym, gdyż zależy nam na przetrwaniu tego sklepu czy uzyskiwaniu w nim dodatkowych usług (np. profesjonalnego bra-fittingu dla nas i naszych bliskich).
      Oczekiwanie jednak od nas, że będziemy stawiały interes sprzedawcy przed naszym własnym jest absurdem.

      Podstawowy zarzut poruszony w tym wątku - nieuczciwość NIEKTÓRYCH sprzedawców internetowych - jest zarzutem źle skierowanym. Należy go kierować do tychże sprzedawców, ewentualnie stosownych służb zajmujących się sprawami podatkowymi.

      Jeśli celem autorki było zaapelowanie: "Dziewczyny, część sprzedawców na Allegro jest nieuczciwych, nie kupujmy u nich", to uważam, ze był to cel słuszny, ale forma jego przedstawienia - fatalna. Zamiast prośby czy apelu pojawiły się zarzuty i wielkie słowa, typu "kradzież". Wyolbrzymiona i nieadekwatna forma nie tylko wywołuje niepotrzebne emocje, ale przede wszystkim nie służy zrozumieniu sprawy i nie pomaga w szukaniu praktycznych i skutecznych rozwiązań.
      Post Kury17 jest dobrą okazja do wrócenia do sedna sprawy i merytorycznego omówienia tematu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89283287&a=89333767

      Wiele ważnych kwestii poruszyła w swoich postach Maith. Polecam: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89283287&a=89315498
      • butters77 Re: Jesteśmy grupą konsumencką 06.01.09, 15:50
        Roza_am, chciałam napisać niemal identycznego posta. Bardzo bym chciała, żeby
        autorka wątku się do niego odniosła.

        > Podstawowy zarzut poruszony w tym wątku - nieuczciwość NIEKTÓRYCH sprzedawców i
        > nternetowych - jest zarzutem źle skierowanym. Należy go kierować do tychże sprz
        > edawców, ewentualnie stosownych służb zajmujących się sprawami podatkowymi.
        • nottowear Re: Jesteśmy grupą konsumencką 07.01.09, 10:08
          Już wyżej się odniosłam do wypowiedzi Roza_am, ale zacytuję:

          Miałam na myśli "większość osób, które handlują stanikami na
          Allegro," a nie "większość dziewczyn z tego forum". Myślałam o
          osobach, które sprzedają po kilkadziesiąt staników, a nie o tych,
          które sprzedają 5 nietrafionych :-)) Faktycznie - nie wyraziłam się
          precyzyjnie, ale wystarczyło przeczytać którykolwiek z moich
          wcześniejszych postów, by wiedzieć o co mi chodzi i że nic nie
          zarzucam osobą, które tworzą Waszą giełdę czy sprzedają nietrafione
          rozmiary.

          Jeśli ktoś poczuł się urażony moim nieprecyzyjnym określenie - to
          przepraszam - nie było to moją intencją.

          I tak jak już wspominałam: wystarczy przeczytać większość moich
          postów, by wiedzieć co piętnuję i co mi się nie podoba.
    • czikita1515 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 16:48
      > Dużo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że kupując bez faktury na
      > Allegro po prostu uczestniczy w kradzieży - okrada nie tylko skarb
      > państwa, ale i uczciwych sprzedawców.

      Wybacz, ale bzdury gadasz:)
      Osoby prowadzace zarejestrowana dzialalnosc gospodarcza i sprzedajac
      na allegro przedmioty z ktorych przychod roczny nie przekroczyl 50
      tysiecy zlotych sa zwolnione z podatku VAT. Natomiast w momencie
      przekroczenia tego progu do kazdego sprzedawanego przedmiotu trzeba
      doliczyc 22% VAT. Mozna wiec LEGALNIE sprzedawac i to taniej, oł maj
      gad, straszne, nie?

      A co do przymierzania, to rozumiem że również w przypadku, gdy
      przymierzam buty w sklepie A, ale kupuję w sklepie B bo obsluga
      bardziej mi pasuje/akurat tego dnia jestem w okolicy/bo tam mozna
      placic karta/bo nie sa przymierzane/i w koncu - bo sa tansze - to
      rowniez amoralne zachowanie?

      Pardon, reklama i konkurencja jest dzwignia handlu, sklepy
      stacjonarne i tak sobie niezle radza, bo i maja wiele plusow,
      ktorych nie maja sklepy internetowe. Np. zdarza im sie miec wiekszy
      wybor no i przede wszystkim towar dostajemy od reki. Ale nazywanie
      zlodziejkami dziewczyn, ktore staraja sie oszczedzac 50 zl bo np to
      1/8 ich zarobkow (a wiec SPORO) - to moim zdaniem
      gruuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuba przesada. I to jest wg mnie amoralne.
    • maheda Trochę prawa 05.01.09, 16:56
      www.pit.pl/sprzedaz_rzeczy_uzywanych_podatki_a_handel_w_internecie_965.php
      • nomina Kilka refleksji 05.01.09, 17:22
        Nietrudno chyba zauważyć, że dyskusja porusza kilka wątków naraz.

        1. Przymierzanie stacjonarne a zakup tańszego towaru w Internecie.

        Wolny rynek. Trudno mieć do klienta pretensje. Ma prawo. A skoro jest to legalne
        i nie narusza norm obyczajowych - trudno mówić o nieetyczności zachowania.
        I nie mówię tego tylko jako klientka, która chętnie kupi 20-30% tańszy produkt w
        necie, ale też jako sprzedawca.

        2. Szara strefa na Allegro.

        Istnieje i wszyscy o tym wiemy. Ale - ekspedientka niewydająca paragonu w
        sklepie, pani w szalecie miejskim inkasująca pieniądze, za które nikt nigdy nie
        zobaczył żadnego pokwitowania, czy każdy sprzedawca odmawiający mi wypisania
        faktury na kwotę mniejszą niż 10 zł - wszyscy naruszają przepisy gospodarcze.
        A co powiedzieć o interpretacji bodaj Izby Skarbowej, która na prowokację
        dziennikarską - pismo, dlaczego panowie z Wołomina czy Pruszkowa nie są
        kontrolowani w sprawie niepłacenia podatków, odparła, że dochody z przestępczej
        działalności zorganizowanej nie są wymienione w ustawie jako podlegające
        opodatkowaniu, więc nie interesują instytucji podatkowych.
        Białych plam i czarnych dziur w sferze podatków jest więcej...

        3. Koszty w sklepie a koszty w necie.

        Do kosztów lokalu, raczej pensji (chociaż e-sklepy też nie muszą opierać się
        tylko na pracy właściciela) dochodzą jeszcze koszty pośredników.
        Nie wiem, jak to jest przy bieliźnie, ale przy książkach muszę oddać 50% ceny
        detalicznej jako haracz dystrybutorowi, który niewiele robi poza tym, że książki
        niszczy. Wysyłam na własny koszt. Za wystawienie na półce w empiku - 15.000 za
        dwa tygodnie.
        W necie tego nie mam, kosztuje mnie reklama i różne promocje. To dlatego mogłam
        dorzucić "biuściastą" książkę gratis - w sprzedaży stacjonarnej nie dałabym rady.

        4. Poruszane są też trzy podobne, ale różne kwestie:

        - handel używanymi rzeczami (komercyjny, choć po cichu),
        - handel nowymi - jw.,
        - sprzedaż używanych rzeczy PRYWATNEGO użytku.
        No, ale tu już padło kilka wyjaśnień :).

        5. Nasze podejście do prawa:
        dopóki motornicza w tramwaju lata po nim z papierosem w gębie, dopóki próba
        uduszenia mnie przez menela, który w mojej bramie palił papierosa i zwróciłam mu
        uwagę, jest umarzana przez sąd, dopóki polityka zdrowotna nie rejestruje ani
        jednego leku dla mnie i odmawia mi leczenia, w tym - nie mam prawa skorzystać z
        sanatorium, dopóki NFZ zapowiada, że nie będzie płacił za leczenie osób, które
        nie mogły czekać i wyjechały do innych krajów Unii, a na uwagę dziennikarza, że
        to spowoduje pozwy tych klinik - rzecznik NFZ odpowiada, że mają już pieniądze
        na odszkodowanie, dopóki politycy jawnie wręczają sobie łapówki za
        przeforsowanie ustaw szkodliwych dla Polaków, dopóki mandaty i wyroki
        (odszkodowania) nie są egzekwowane, dopóki byle urzędas może naginać sobie
        prawo, jak chce - Allegro to naprawdę pikuś...
      • nottowear Re: Trochę prawa 05.01.09, 18:32
        Gdzie tutaj jest prawo? To jest wyłącznie interpretacja osoby, która
        napisała ten artykuł. Jak nasz wątpliwości to szczerze już polecałam
        infolinię podatkową: 0-801-055-055.
    • maith Nottowear, to co robisz jest nieuczciwe 05.01.09, 17:42
      1) Wprowadzasz ludzi w błąd w kwestiach prawa. Wyjaśniłam to już tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89283287&a=89315453

      2)Rzucasz absurdalne oskarżenia:
      nottowear napisała:
      > Aha - gdybyście sprzedawały tylko niedoapsowane staniki to bym nie
      > zakładała tego wątku. Jednak większość już handluje

      Przykro mi, ale przeniosłaś jakieś swoje problemy z szarą strefą, w Twojej
      działalności, na Bogu ducha winne forumki. Jakbyś chwilę pomyślała, to sama byś
      doszła do tego, że większość osób tutaj jeśli sprzedaje stanik, to dlatego, że
      im nie pasuje i to najczęściej po wyrośnięciu.

      3) Nie czytasz niczego, co nie pasuje do Twojego sztucznie stworzonego obrazu.

      Mam nadzieję, że weźmiesz teraz głęboki oddech i doczytasz się do tego, co
      zignorowałaś i przestaniesz brnąć w niczym nie poparte oskarżanie przypadkowych
      osób.

      Że doczytasz się do problemów, jakie mamy z osobami, które podkupują nam staniki
      np. na wyprzedażach sklepów internetowych, żeby potem
      sprzedać nam je drożej.
      Doczytałabyś się też do informacji, jak dystrybutorzy kontrolują rynek naszych
      staników, co wyklucza ich sprzedaż w szarej strefie.
      I doczytałabyś się do tego, w jakich okolicznościach dziewczyny sprzedają
      staniki. Najczęściej są w stanie dokładnie powiedzieć, co im nie pasuje, o ile z
      danego stanika wyrosły itp.
      • nottowear Re: Nottowear, to co robisz jest nieuczciwe 05.01.09, 18:30
        Forum to nie książka i z racji braku czasu oraz ze względu na formę
        (post) szukam uproszczeń tematu. Napisałam już o podatku vat, że
        zastosowałam to jako uproszczenie (w handlu legalny przedsiębiorca
        raczej nie uniknie vatu).

        Kolejna sprawa - ja nie mam problemu z szarą strefą, co mi
        instunuujesz. Działam w zupełnie innej branży, ale widzę problem,
        kiedyś w imieniu przedsiębiorców pisałam do komisji Palikota ;-))

        Dlaczego więc pozwoliłam sobie na poruszenie tego tematu na tym
        forum? Właśnie dlatego, że wiele ofert sprzedaży na Allegro (ponad
        50 wystawionych aukcji) nosi znamiona zorganizowanej działalności
        gospodarczej. Ponadto Panie, któe opisują biustnosze stosują
        nazewnictwo charakterystyczne dla tego forum (ściśliwiec,
        rozciągliwiec, dużo i małomiseczkowiec, itd.). O ile mnie logika nie
        zawodzi - mogę na tej podstawie stwierdzić, że są one bywalczyniami
        tego forum lub chociaż czytają je regularnie.
        Nie miałam absolutnie na myśli osób, które wymieniają się stanikami,
        sprzedają je "po kosztach" czy też przymierzyły i z racji
        niedopasowania odsprzedają na Allegro. Jak już ktoś wymienił - jest
        to grupa osób postępujących po prostu rozsądnie - po co trzymać
        staniki, które komuś mogą się przydać.

        Jednakże takich osób na Allegro jest bardzo mało. Bardzo dużo osób
        regularnie handluje, wystawia po kilkadziesiąt aukcji i dla mnie to
        jest zorganizowana sprzedaż. Jak zauważył ktoś wyżej - chciałam
        tylko zwrócić na to uwagę, choć może formę wybrałam niezbyt
        przyjazną (czasami treść sama narzuca taką formę - niestety).

        Nie chciałam tutaj absolutnie obrazić Pań, które kupują dla siebie,
        co już wielokrotnie podkreślałam, a co z kolei większość zignorowała
        w ferworze dyskusji.

        Nie ma też sensu podawanie w ramach "samooczyszczenia" nicków z
        Allegro - ja mam np. dwa :-)), a mój chłopak - trzy.
        • roza_am Re: Nottowear, to co robisz jest nieuczciwe 05.01.09, 19:06
          Nie wiem, jakie są faktyczne proporcje nielegalnych sprzedawców hurtowych do uczciwych osób indywidualnych na Allegro, ale widzę tu pewne pole do błędnej interpretacji.
          Otóż, duża liczba aukcji wystawionych przez nieuczciwych hurtowników nie musi świadczyć, że jest ich więcej niż sprzedawców pojedynczych sztuk.

          Np. 10 osób x 30 staników = 300 aukcji
          300 osób x 1 stanik = także 300 aukcji

          Czyli w tym przykładzie aukcje hurtowników stanowią 50% wszystkich aukcji, a jednocześnie oni sami stanowią zaledwie 3,2% wszystkich sprzedawców.

          Użyłam danych przykładowych dla zilustrowania mogącego tu potencjalnie (nieświadomie) wystąpić złudzenia percepcyjnego.
        • maith Re: Nottowear, to co robisz jest nieuczciwe 05.01.09, 20:16
          Nottowear, rozpoczęłaś wątek (od razu mieszając kilka tematów naraz, ale to
          nieważne) i od razu w pierwszym poście zawarłaś ewidentną nieprawdę. Żeby tylko
          jedną.

          Nie można pouczać ludzi, że łamią prawo, posługując się uproszczeniami,
          naciąganiem itp.

          Prawda jest taka, że kupienie stanika bez faktury nie oznacza uczestniczenia w
          przestępstwie. Firma może nie być płatnikiem Vatu.

          Prawda jest też taka, że przy zakupie stanika za 50 zł (bo tak to zwykle
          wygląda) na forumkę nie będą przechodzić żadne obciążenia podatkowe (chodzi o
          podatek od czynności cywilno-prawnych), ponieważ on nie dotyczy umów, w których
          wartość sprzedaży nie przekracza 1000 zł).

          Gdybyś od początku przygotowała post precyzyjnie, to nie miałabyś pod nim
          dyskusji wynikającej z wprowadzonego zamieszania, tylko dyskusję na temat. A w
          zasadzie na 2 osobne tematy. A w zasadzie, to mogłaś dopisać się do dwóch
          osobnych wątków, bo pisałaś o dwóch różnych sprawach.

          Co do posługiwania się naszymi określeniami. Pisałam Ci tu kilka razy, że mamy
          problem z osobami, które podkupują nam staniki np. na wyprzedażach sklepów
          internetowych, a potem te same staniki chcą nam sprzedawać drożej przez Allegro.
          Przecież jak ktoś podkupuje takie rozmiary, jak 60H, 65GG, 70J,
          to to oczywiste, że będzie chciał je potem sprzedać osobom, które takie rozmiary
          noszą. Czyli?
          Czyli ofiarami tych spekulacji mamy stać się my.
          A zatem taka osoba pisze do nas, używając naszych określeń.
          Przecież kobieta przekonana, że musi nosić 85D i ma dziwny biust może nie być
          zadowolona z sytuacji, ale na pewno nie wpadnie na to, że jej faktycznym
          rozmiarem jest np. 65GG. Zatem do niej z tym 65GG sprzedawca nie dotrze.

          Tak się składa, że forum jest otwarte, wiedza tu dostępna jest powszechna, zatem
          w końcu pojawiły się też osoby, które postanowiły wykorzystać nasze informacje.
          A starając się pomóc osobom biedniejszym podajemy tu np. od razu informacje o
          wszelkich wyprzedażach.
          Niestety nie da się naraz upowszechnić wiedzy potrzebnej potrzebującym, ale tak,
          żeby ominąć uszy spekulantów.
          Reasumując, napadłaś na nas o coś, z czym same mamy problem.

          Do tego w pewnym momencie zagalopowałaś się twierdząc, że większość forumek
          handluje stanikami. Mam nadzieję, że zdajesz sobie już sprawę, jakie to
          absurdalne. Z tego by wynikało, że więcej jest handlujących niż kupujących, a to
          niemożliwe. Bo tak się składa, że "nasze" rozmiary kupują wyłącznie osoby, które
          wiedzą, że to są ich rozmiary, czyli osoby z nami powiązane.
          Zatem wśród nas nie może być więcej handlujących (czyli sprzedających wiele
          staników) niż samych kupujących. Bo nie miałby kto od tych handlujących kupować.

          Generalnie wyszło, że założyłaś wątek mieszający dwie sprawy, naopowiadałaś
          dziewczynom bzdur i naobrażałaś je. Przykre.

          Tak się niestety kończy stosowanie uproszczeń i generalizacji.
          Gdybyś nie generalizowała, że większość handluje, to tyle osób nie poczułoby się
          urażonych Twoimi insynuacjami.

          Dziewczyny, które podały Ci swoje nicki z Allegro prawdopodobnie nawet nie
          wpadły na to, że można mieć dwa.
          Zrobiło im się tylko przykro, że je bez sensu oskarżasz o coś, czego nie zrobiły.
          Ale u Ciebie na 2 osoby przypada 5 nicków, więc Ty już pewnie najlepiej wiesz,
          do czego można je wykorzystać.

          Chciałaś dobrze, ale zamiast tego zniechęciłaś do siebie grupę przyjaźnie
          nastawionych osób, które w ogromnej większości z Twoją szarą strefą nie mają nic
          wspólnego.
          Wśród osób faktycznie tu działających prędzej znajdziesz osoby, które oddały
          stanik za darmo (mamy tu też taki wątek) niż nielegalny sklep.
          Ale w końcu co Cię to obchodzi. I tak wiesz lepiej...
        • limonka_01 Allegro - trochę statystyki 05.01.09, 20:56
          Niestety, ale Nottowear ma trochę racji. Przefiltrowałam sobie staniczki w moim rozmiarze 70G. Na 42 sprawdziłam pierwsza połowę czyli 21 i:
          - 11 sprzedających (+3 powtórzenia nicków) miało powyżej 10 staników
          - żaden z handlujących na większa skalę nie miał zarejestrowanego sklepu na Allegro, nie wiem czy któryś z nich ma zarejestrowaną d.g., nic nie piszą na ten temat, ale nie wykluczam, że moga mieć
          - 6 sprzedających można z czystym sumieniem uznać za osoby prywtne pozbywające się niepasujących zakupów lub staników, z których wyrosły (pojedyncze sztuki lub kilka w zbliżonym rozmiarze) i to chyba głównie takie allegrowiczki wypowiadają sie tutaj przeciwko Nottowear.

          I dodam jeszcze, że nie do nas należy ściganie osób, ktore mijają się z prawem. Ich bojkot jest bez sensu, bo zawsze ktoś sie znajdzie kto u nich kupi. poza tym my nie mamy wiedzy czy to uczciwa osoba czy ktoś oszukujacy US. Od tego są specjalistyczne służby, dysponujące naprawdę baaardzo szerokim wachlarzem narzędzi, łącznie z prawem do broni palnej i swobodnego wglądu do naszych rachunków bankowych, sowicie opłacane z naszych podatków. Nie widze powodu, aby wtykac nasze nosy do ich roboty.
Pełna wersja