yrlinead
07.01.09, 21:19
Nigdy w zyciu nie kupilam nic w internecie (moze oprocz biletow lotniczych) i
w ogole nie jestem przekonana do tego typu zakupow. Jestem do tego niestety
zmuszona, bo w sklepach nie ma zupelnie NIC na moj biust. Mieszkam we
Wloszech, bylam dzis we wszystkich sklepach z bielizna w blizszej i dalszej
okolicy i wszedzie panie ekspedientki slyszac moj rozmiar 70F (prawdopodobnie;
w rozmiar europejski 70E ktore nosilam do tej pory juz sie nie mieszcze)
reagowaly mowiac "o boze!". Nawet pokazywalam im w tabelkach producentow, ze
rzeczywiscie bym sie w to zmiescila, a one na to kiwaly glowa i stwierdzaly ze
im przykro i takich rozmiarow sie nie produkuje. Raz zaproponowano mi wloski
rozmiar 5, czyli 90B przy wymiarach 71/93 (po lekkiej migracji):)). Bylam w
watku rozmiarowym, zasugerowano mi 65F/FF brytyjskie, bede sie tego trzymac.
Obecnie mam bulkujace i podjezdzajace 70DD.
I teraz pytanie - jak przekonac siebie i moich rodzicow do zakupow on-line?
Jestem studentka i rodzice utrzymuja mnie na studiach za granica (co samo w
sobie jest sporym kosztem) i maja dostep do wyciagu z mojej karty kredytowej.
Gdyby tych 30 ilus funtow nie bylo widac to moglabym zaoszczedic na czyms
innym i byloby ok, ale tak po prostu wiem, ze bedzie awantura ze finansuje
swoja fanaberie stanikowe z ich ciezko zarobionych pieniedzy. Bo przeciez
"wygladam dobrze w 75C, to po co cos zmieniac?"
Co jest dodatkowo smutne, moja mama jest calkiem niezle ostanikowana, wie
jakie korzysci daje dobrze dobrany stanik, ale uwaza ze mi to nie jest
potrzebne bo mam jedrny i mlody biust.
Jakich argumentow uzyc, zeby przekonac ich i siebie??