Czy wy też tak miałyście? / długie

01.02.09, 09:07
Piszę tutaj, bo potrzebuję... wsparcia? Żeby dowiedzieć się, że nie jestem jedyną, która ma takie "problemy"? Ot, po prostu, żeby się wygadać, a nie zanosi się na to, żebym w najbliższej przyszłości miała szansę zrobić to z kimś na żywo?

Forum czytam od jakiegoś czasu, ale nigdy się na nim nie wypowiadałam. Nawet pomierzyłam się jak należy, ale kartka z rezultatem leży głęboko w szufladzie, albowiem doszłam do wniosku, że moim piersiom nic nie pomoże, a wydawanie pieniędzy na stanik w rozmiarze, którego w życiu na oczy nie widziałam i o którego istnieniu nie wiedziałam przed lekturą Lobby to wyrzucanie ich w błoto.

Za każdym razem, kiedy widzę mój biust w lustrze, myślę to samo. Że "tego czegoś" nie wypada nawet nazywać biustem. Słowo "biust" emanuje wdziękiem kobiecości, ja zaś w wieku lat 22 posiadam cycki. Cycki zdeformowane, ciężkie i, za przeproszeniem, klapciate niczym psie uszy. Od lat nie myślę nawet, że są one specjalnie duże - one są po prostu długie. Obecnie noszę stanik 70E, który jakoś trzyma je w ryzach, ale zdaję sobie sprawę, że dobrze dopasowany to on nie jest - wszechobecne bułki i wolna przestrzeń pod mostkiem, w której mogę sobie zawartość portmonetki trzymać.

Ale, jak już wspominałam, nawet nie chce mi się odpowiedniego stanika szukać, bo tych moich cycków serdecznie nienawidzę. Obleśne, obrzydliwe cyce, tak o nich myślę. To przez nie nie mam co marzyć o przywdzianiu bluzki koszulowej w rozmiarze mniejszym niż 40, choć spodnie noszę 38, a że są luźnawe i bez paska ani rusz, to pewnie następnym razem powinnam przymierzyć 36. Tymczasem bluzki - L, XL, jakiś czas temu mierzyłam piękne koszule w H&M - w 42 wyglądałam jak w worku, a zapięcie na biuście i tak się rozłaziło. Myślałam, że sobie czymś krzywdę zrobię w tej przymierzalni.

Odkąd pamiętam, szczerze nienawidziłam tych moich cyców. Zaczęłam rozwijać się wcześnie i byłam chyba pierwszą biuściastą dziewczynką w klasie. A że cycki rosły szybko, to nikt nie dał rady mnie przegonić. Pamiętam, jak w podstawówce szłam korytarzem, ubrana w przylegający do ciała golf, i jakiś chłopak pokazał mnie palcem i krzyknął: "ale cycki!". Pamiętam, jak będąc w gimnazjum jechałam autobusem do szkoły i usłyszałam koleżankę ze szkoły, którą do tamtej pory uważałam za sympatyczną, rozmawiającą z kimś: "wiesz, u mnie na wuefie jest taka laska, co jak biegnie, to taaaaak jej te wieeeeelkie cycki lataaaaaają!". Pamiętam, jak na koloniach uciekałam i ukrywałam się przed zajęciami sportowymi, bo z przepięknej urody niebieskiego staniczka, jakim specjalnie na kolonie uszczęśliwiła mnie mama, moje piersi wylatywały górą i dołem po wykonaniu skłonu. Oczywiście, w pełni przekonana byłam, że tak ma być, stanik był dobry, to moje obrzydliwe ciało było błędem natury. Pamiętam, jak na koloniach i wycieczkach szkolnych spałam w staniku, bo wstydziłam się moich cycków dyndających luzem pod piżamą. Pamiętam, jak moja mama wzdychała "Boże, dziewczyno, znowu ci trzeba kupić stanik", jak z mieszaniną rezygnacji, zgorszenia i przerażenia dopytywała się pod przymierzalnią w bieliźniaku "co, ten też za mały?!" i szeptem pocieszała mnie "nie martw się, dorośniesz, zrobisz sobie operację, to nie jest znowu takie drogie".

Oczywiście, rozważałam to, ale chyba nie potrafiłabym się zdecydować. Po pierwsze, to przecież poważny zabieg w narkozie, który jest obciążeniem dla całego organizmu, a ja nie wyobrażam sobie poddania się tak poważnemu zabiegowi jeśli nie ma on na celu uratowania mojego zdrowia i życia, tym bardziej, że mam słabe serce - a przecież cycki nie przysparzają mi dolegliwości zdrowotnych. Po drugie, mam wrażenie, że mojemu ciału i tak nic nie pomoże, więc to strata wysiłku i pieniędzy... Po trzecie, byłby to dla mnie wyraz próżności i zapatrzenia w siebie - bo jakim prawem ja zamartwiam się nieforemnymi cyckami, skoro dookoła są ludzie z prawdziwymi problemami? Powinnam być wdzięczna za to, że mam zdrowe nogi, ręce, oczy, że mogę chodzić, biegać, uczyć się...

Ale jednak nienawidzę swojego ciała. Mam wrażenie, że mam najpaskudniejsze cycki na świecie, a przynajmniej wyjątkowo paskudne jak na kobietę w moim wieku. Wstydzę się rozbierać we wspólnej przebieralni na basenie. Wstydzę się nawet pójść do, podobno dobrego i z szerokim asortymentem, bieliźniaka w okolicy, bo a nuż okaże się, że jestem jakimś wyjątkowo obleśnym wybrykiem natury. Zresztą pewnie i tak nic mi nie pomoże. Wstydzę się te moje cycki pokazać komukolwiek, bo są długie, wiszące i z bliznami - bo czasami tak bardzo się nienawidzę, że się kaleczę...

Teraz mam wrażenie, że jestem idiotką, że piszę takie rzeczy, przecież ja nie mam w gruncie rzeczy żadnych problemów, jestem po prostu próżna i sobie te problemy wymyślam... Proszę, napiszcie, czy Wy też miałyście takie myśli, czy ja jestem sama? Za każdym razem, kiedy patrzę w lustro, mam wrażenie, że mi już nie pomoże...
    • aadrianka Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 09:13
      A czy czytałaś ten wątek?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=75213023
      Zobacz, ile dziewczyn miało mniej lub bardziej podobne odczucia do
      Twoich.
      Spróbuj dać swojemu biustowi szansę, zmierz się porządnie, wpisz do
      wątku rozmiarowego i dobierz sobie właściwy biustonosz - do
      stracenia masz co najwyżej złe nastawienie do swojego ciała.
      Szczególnie że dobry stanik likwiduje problemy związane z
      podskakiwaniem biustu.
      • thorrey Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 09:22
        Poza tym:
        1. Piszesz że się zmierzyłaś. CZy przeczytałaś sobie Przewodnik po
        Lobby, na samej górze spisu treści i jesteś pewna, że dobrze się
        zmierzyłaś?
        2. Jeśli tak, to czy dobrałaś rozmiar? Jeśli nie, wpisz się do wątku
        rozmiarowego przyszpilonego na górze Lobby.
        3. Jeśli chcesz spróbować kupić sobie stanik i nie wydać na to
        majątku, odiwedź ten wątek:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=80397922
        również zawarty w przewodniku po lobby. Są dziesiątki sposobów na
        kupno stanika naprawdę za średnio duże pieniądze.
        4. Jeśli boisz się kupować "w ciemno", dowiedż się, gdzie w Twoim
        rejonie jest najbliższa społeczność biuściastych
        lobby.blox.pl/2008/12/Alfabet-rozsiany-po-Polsce-1.html
        oraz dobre sklepy, również wymienione w kilku miejscach w
        przewodniku na forum.
        Może spróbujesz sie z kimś umówić na stacjonarne
        zakupy/przymierzanie? A może gdzieś w pobliżu organizowany jest zlot?

        Zapraszam do lektury :)))


    • hermenegilda_k Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 09:18
      irnaya, większość dziewczyn na tym forum tak miała :)
      Twoim piersiom pomoże przede wszystkim dobrze dobrany stanik, nie
      zamykaj się w myśleniu "tylko ja tak mam", bo jest wprost
      przeciwnie, zobacz, ile dziewczyn pisze na forum
      po pierwsze podaj swoje wymiary w wątku rozmiarowym, o tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89844722
      doświadczone biuściaste pomogą dobrać rozmiar stanika
      potem z tą wiedzą udaj się do dobrego, biustoprzyjaznego sklepu /w
      jakim mieście mieszkasz?/ - adresy możesz znaleźć w wątku "dobre
      sklepy stacjonarne"
      myślę, że po dobraniu dobrze leżącego i zbierającego piersistanika
      spojrzysz na siebie łaskawszym okiem
      mnie też się wydawało, że moje piersi są obrzydliwe, w dodatku
      krzywe i nadają się tylko do operacji plastycznej, odkąd mam staniki
      w dobrym rozmiarze sama się śmieję ze swoich starych myśli :)
    • aaravis Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 09:30
      Irnaya, po kolei:
      1) Jeżeli potrzebujesz wsparcia to podejrzewam, że trafiłas we
      właściwe miejsce :D
      2) wyciągaj jak najszybciej kartkę z rezultatami mierzenia z tej
      szuflady (a jeszcze lepiej zmierz się ponownie) i biegiem do watku
      rozmiarowego - przyszpilony
      3) Jeszcze rok temu też nosiłam 70E, jak udało mi się dostać to 70F
      więc proszę mi tu nie obrażac moich ślicznych piersi :P - żaden
      biust nie zasługuje na określenia "obleśny i obrzydliwy"
      4) Newt jeżeli noszenie złych staników pomogło zdeformować twój
      biust, podejrzewam, że nie są to zmiany nieodwracalne - czyli im
      szybciej kupisz pożadny stanik tym szybciej zauwazysz poprawę :D
      5) Szczerze współczuję traum z przeszłości - mówisz, że
      podczytywałaś lobby - czy trafiłaś na liczne watki o nieprzyjemnych
      komentarzach? I to dotyczących zarówno "małych" jak i "dużych"
      piersi? Kompleksy większosci kobiet nie biorą się zazwyczaj z
      obiektywnego postrzegania rzeczywistości, są przewaznie wynikiem
      czyjejś złośliwości lub głupoty
      6) Na LB i na lobby odzieżowym sa watki z pro-biuściastymi
      kolekcjami, poczytaj także blog "kobiece kształty" (osobiście
      polecam wizyte w VeroModzie - kupiłam tam wczoraj koszulę, która w
      rozmiarze 36 mieści biust 94cm i jest dopasowana w pasie 64cm)
      7) Moim zdaniem poważnie rozważasz operację plastyczną - czy nie
      prościej spróbować zainwestować w dobry biustonosz?
    • siamese67 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 09:49
      A ile masz lat?
      Popieram moje przedmówczynie - koniecznie się dobrze obmierzyć, znaleźć właściwy rozmiar, w sklepie stacjonarnym poprzymierzać staniki, dobrać jakiś, zaryzykować i nosić z dumą, to czym Cię natura obdarzyła.
      W żadnym wypadku nie odkładać głęboko do szuflady kartki z wynikiem pomiarów - to jest podstawowy błąd. Nie wolno myśleć "nic mi nie pomoże".
      Pomoże, jak sama sobie pomożesz.
      Większość z nas miała do swoich cycków jakieś zarzuty. Większość z nas teraz lubi swoje piersi: i w ładnym, dobrze dobranym staniku, i bez niego.
      Tobie też się to uda, powodzenia. Pierś do przodu ;-)
    • elayne_trakand Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 10:03
      Przede wszystkim na wyglad swojego biustu masz wplyw i mozesz go zmienic
      Jestes kobieta i zaslugujesz na to, zeby czuc sie dobrze i to nie jest proznosc.
      Troche wiem co czujesz choc do 30-tego roku zycia bylam posiadaczka ladnego,
      jedrnego chociaz nieduzego biustu ale potem zaczal przedstawiac soba obraz nedzy
      i rozpaczy. Po poczatkach karmienia dziecka zrobily mi sie bordowe od rozstepow
      zwisy, bardzo niesymetryczne, zezujace do srodka. Po schudnieciu po drugim
      dziecku te zwisy zmienily sie w uszy jamnika konczace sie gdzies okolicach pepka.
      Nosze dobrze dobrane staniki i wyglad piersi powoli sie poprawia, robia sie
      bardziej okragle, sutki znowu patrza przed siebie a nie na siebie na wzajem.
      W stanikach wygladaja tak dobrze, ze mam ochote chodzic w nich caly czas.
      Do pelnej akceptacji jeszcze daleko ale to co jest a to co bylo to niebo a ziemia
    • cokkaina Moim zdaniem ... 01.02.09, 10:13
      Irnaya wszystko, co napisały Dziewczyny jest moim zdaniem jak najbardziej na
      miejscu i właściwe. I zgadzam się oczywiście z tymi radami. W twojej wypowiedzi
      przykuł moją uwagę fakt, ze kaleczysz własne ciało. To moim zdaniem wymaga
      interwencji dobrego lekarza, psychologa. Rozumiem Twoje problemy, ale takie
      destrukcyjne akty wymagają specjalisty, który Cię wysłucha i oceni
      profesjonalnie. Niezależnie bowiem od tego, co leży u podstaw takich zachowań
      (brak akceptacji własnego biustu, złe doświadczenia z przeszłości), to
      samookaleczanie się świadczy o tym, że problem jest bardzo głęboki. Życzę Ci
      powodzenia.
    • gos.w Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 10:58
      Nic sie nie martw naprawde. Jeśli chcialas sie dowiedziec, ze nie jestes jedyna,
      to po przeczytaniu "Co mi dala zmiana rozmiaru..." juz na pewno wiesz:) A teraz
      do dzieła. Do wątku rozmiarowego, a potem na zakupy! Gdzie mieszkasz? Moze masz
      w okolicy jakiś biusciasty sklep. O bielizniaku zapomnij... Pojdziesz do nich
      potem, jak juz bedziez miala narecze dobrych stanikow, zeby lobbowac ludzkie
      rozmiary:)
      To naprawde przykre, co mowila Ci mama, pewnie sama miala takie doswiadczenia,
      ale moze niedlugo ty uszczesliwisz swoja mame dobrym stanikiem.
      Poczucie, ze ma sie brzydkie piersi to zawsze jest wina stanika moim zdaniem w 100%
      Obejrzyj to stanikomania.blox.pl/2008/12/Twoje-cialo-jest-w-porzadku.html

      I nie wiń swojego ciała, tylko swoj stanik:)




      • ter-be Re: to nieprawda 01.02.09, 12:41
        ze juz zawsze bedziesz miala brzydki biust. Ja w wieku 50+ poprawilam sobie
        wyglad biustu (a przeciez moja skora nie jest juz tak sklonna to odbudowy jak
        twoja) dzieki dobremu rozmiarowi. Dzisiaj go lubie i uwazam, ze nie jest taki
        duzy, a kiedys wydawal mi sie WIELKI, i oczywiscie tez tylko ja tak mialam...
        Wiec przeczytaj dokladnie wszystko, co dziewczyny ci pisza i idz z kims ci
        przyjaznym do fajnego sklepu.

        85/108 36FF
    • masza.s Irnayo! 01.02.09, 12:36
      Większość z nas nie lubiła swojego biustu. Ja marzyłam, że schudnę i będę się
      mieścić we wszystkie urocze staniki. Co się jednak stało? Owszem, schudłam parę
      kg, ale na początku mojej diety znalazłam lobby. Kiedy przyjechał do mnie
      stanik, pierwszy dobry, zobaczyłam, że ja mam talię. Że... cholera, zgrabnie to
      wygląda. Potem rozmiar biustu mi się zmniejszył i zrobiło mi się aż trochę żal. ;)
      W chwili obecnej? Mam 18 lat. Moje piersi nie są wcale idealnie jędrne, ale je
      uwielbiam. W ogóle lubię siebie. Noszę dopasowane rzeczy. I to zasługa lobby i
      dobrego stanika.
      Wierz mi. Tutaj nie spotkasz się z niemiłymi głosami. Nie widziałam Twoich
      piersi, ale czym prędzej spraw sobie nowy stanik w rozmiarze, jaki Ci tu
      doradzą. Jeśli jesteś z Warszawy, to koniecznie Peachfield albo Dopasowana (
      www.peachfield.pl www.dopasowana.pl - w obu możesz kupić stacjonalnie. Jeśli
      chodzi o ciuchy - zajrzyj na blog Kobiece Kształty. Bo problemy z ciuchami to ja
      też mam. Bo producenci zakładają, że masz w biuście mniej więcej 10 cm mniej niż
      w biodrach. Na szczęście można kupić i dostać fajne ubrania mimo tego. Jakbyś
      chciała - w jakiś weekend mogłabym Cię zaciągnąć na zakupy i pokazać, co możesz
      nosić. I że nie masz "wielkich,obrzdliwych cyców", a zgrabną, pociągającą,
      bardzo kobiecą figurę. :)
    • kk345 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 12:49
      Wiesz, większość naszych kompleksów tkwi w głowie i nie ma zbytniego
      odzwierciedlenia w naturze:-) Podobno Claudia Schiffer uważa, że jest za gruba....
      Jeśli uważasz, że wszystkie kobiety oprócz Ciebie mają idealne biusty, to
      koniecznie zajrzyj tu:
      www.007b.com/breast_gallery.php
      to galeria PRAWDZIWYCH piersi, nietkniętych fotoshopem. A jak już sobie
      popatrzysz i przekonasz się, ze żadna z nas nie jest idealna, to czym prędzej
      dobierz właściwy stanik i ciesz się, patrząc, jak stan piersi się poprawia.
      Jesteś młodziutka, masz plastyczny biust, który będzie pięknie reagował na
      dobrze dobrany stanik.
      Może warto też, byś porozmawiała z psychologiem o swoim niskim poczuciu wartości
      i braku akceptacji własnego ciała? Rozmowa z fachowcem naprawdę może pomóc,
      zastanów się nad tym.
    • maith Irnaya :) 01.02.09, 12:55
      1) Problemy z samym biustem, masz podobne jak większość dziewczyn. O tym
      przekonasz się łatwo tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=75213023&s=0

      Czytając o historiach przed zmianą znajdziesz i ciężar i obwisłość i wypadania
      ze stanika.

      2) Ale to jak podchodzisz do swoich piersi, z jaką nienawiścią, to już kwestia
      psychiki. Na początku trafiłaś po prostu na kiepskie staniki, kiepską
      rozmiarówkę, jak wiele osób, ale Twoja własna mama winiła za tę sytuację...
      Twoje piersi. Reagowanie w bieliźniaku mieszaniną zgorszenia, rezygnacji i
      przerażenia nie miało dobrego wpływu na rozwój Twojej akceptacji własnego ciała.
      A sugerowanie dorastającej dziewczynce operacji, to jakiś horror. Czy to nie
      przez jej komentarze uważasz teraz, że nie warto nic zrobić dla swoich piersi?
      Ile jeszcze będziesz sama siebie karać za niekompetencję producentów i niechęć mamy?

      3) Zmiana rozmiaru stanika sprawia, że duży biust wygląda zgrabniej i lżej:
      stanikomania.blox.pl/2007/08/Kwestia-rozmiaru.html

      Biust w dobranym staniku jest odpowiednio uniesiony:
      stanikomania.blox.pl/2008/02/Biust-osiemnasty-czyli-pozegnanie-z-DD.html

      4) I ta poprawa utrwala się też w wersji bez stanika. Bo biust w złym staniku
      cały czas skacze i rozciąga Ci skórę w pionie. A w nocy nagi biust rozjeżdża się
      na boki i rozciąga w poziomie.
      Przed skakaniem biustu w dzień chroni naprawdę dobrze dobrany stanik. Dlatego
      koniecznie odwiedź wątek rozmiarowy:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89844722
      5) Ale jak śpisz, to biust rozjeżdża Ci się na boki (czyli rozciąga skórę w
      poziomie). Tego można uniknąć śpiąc w staniku, miękkim, który na pewno nie ma za
      małych miseczek, albo w przewiewnej przylegającej koszulce, która nie pozwoli
      piersiom się rozjeżdżać.
      Tu wątek o spaniu w staniku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=69140526

      6) Jak już dziewczyny dobiorą Ci rozmiar, to pamiętaj, że są tu szczęśliwe
      kobiety mające biusty znacznie większe od Twojego. Skąd to wiem? Bo ktoś kto
      jest w stanie zapiąć się w 70E nawet z wystającą połową biustu i tak ma biust
      znacznie mniejszy niż dziewczyny noszące odpowiednik polskiego 75R czy 80S. Ale
      one nie traktują swoich piersi z taką nienawiścią jak Ty i w dobranych stanikach
      wyglądają naprawdę super.

      7) Na pewno potrzebujesz dobranego stanika.
      Ale prawdopodobnie potrzebujesz również psychoterapii, bo Twoja niechęć do samej
      siebie jest na pewno wyjątkowa.
      Nie jesteś próżna, jesteś po prostu niewyobrażalnie zakompleksiona.

      W tym co opisałaś nie przeraża mnie stan Twojego biustu, bo ten naprawdę można
      bardzo poprawić nosząc staniki w precyzyjnie dobranym rozmiarze i dodatkowo
      śpiąc w nieco luźniejszym staniku. To co mnie w Twoim opisie przeraża, to że
      można aż tak bardzo nienawidzić naturalnej części swojego ciała.
    • panistrusia Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 13:18
      Wg mnie, to musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie chcesz
      zmienić stanu rzeczy.
      Jeśli czytasz forum, to doskonale wiesz, że nowy stanik można mieć
      nawet za darmo. Poza tym, jeśli naprawdę chciałabyś zmian, to
      pieniądze na chociażby jeden dobry stanik nie byłyby problemem.

      Forum dało Ci wędkę, a Ty wydajesz się chcieć ryby, i to od razu w
      formie wystawnej kolacji.
    • semele2 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 13:36
      Nie wiem, czy Ci ten wywód pomoże, ale mam nadzieję, że tak.

      Jestem mniej więcej w Twoim wieku (mam 21 lat) i jestem bardzo biuściasta. Te cyferki na górze sygnatury to wymiary - powinnam prawidłowo nosić nieistniejące 65L brytyjskie. Też swoje się komentarzy okołobiustowych nasłuchałam, znam uroki bycia "największym biustem w klasie", w zasadzie tego typu cyrki skończyły się dopiero na studiach. Miałam o tyle lepiej, że moje mama jest biuściasta i nie dziwiło jej, że też mam duże piersi (chociaż jak w wieku kilkunastu lat zaczęłam mieć większe od niej, to miałam na tym tle potężny kompleks - nie z jej winy, po prostu sama sobie gdzieś ubzdurałam, że powyżej mamy to już "za duże"). Nie znaczy to, że umiała mi dobrać stanik. Chodziłam w rozmiarach koszmarnych i niepodtrzymujących, mam rozstępy na biuście mniej więcej od 12-13 roku życia (pamiętam, że mniej więcej w tym wieku jakaś "życzliwa" pielęgniarka na szczepieniu mi podszepnęła, że jak się odchudzę, to mi to zniknie). Grawitacja też zrobiła swoje.

      Rok temu trafiłam na lobby z naprawdę niefajną kondycją biustu. Ale ten rozmiar, który mi dziewczyny dobrały, to jest akurat jedna z pomniejszych rzeczy, jakie zyskałam. Najważniejsze jest to, co lobbystki wbiły mi do głowy. Że piersi nie dzielą się na ładne i brzydkie, tylko na dobrze i źle ubrane. Zaczęło się skromnie, na początku dobre staniki kupiły mnie przede wszystkim tym, że nic mi nie będzie górą wypadać (nie cierpię tego jak zarazy) i że będę mogła dobiec do autobusu, trzymając w jednej ręce torebkę, a drugiej parasol.

      Gdzieś tak po 8-10 miesiącach nagle się okazało, że piersi mi się "zbiły w sobie". Pewnie, że nie wyglądają jak silikony. Ale są dużo bardziej jędrne, już się nie da ich upchnąć do złego stanika, bo są mniej plastyczne i po prostu sobie na to nie pozwolą. A tylko zmieniłam rozmiar, nie bawiłam się w żadne ćwiczenia, masaże, kremy i tym podobne cuda.

      Piszę to, żeby Ci pokazać, że się da. Że masz młodą skórę, która stosunkowo szybko dojdzie do niezłej kondycji i Twój biust będzie wyglądał lepiej nie tylko w staniku, ale też nago.

      Z drugiej strony - Twój problem nie jest w biuście tylko w głowie. Zmiana rozmiaru i nowe ciuchy mogą być dla Ciebie bodźcem, takim dobrym pretekstem, żeby zacząć zmieniać myślenie. Albo sobie wbijesz do głowy, że sama z siebie jesteś piękna i seksowna, a ubrania służą co najwyżej podkreśleniu Twoich największych zalet, albo żaden stanik Ci nie pomoże.

      Jesteś dorosła. Kiedy chodziłaś do szkoły, pojawienie się biustu było swego rodzaju sensacją dla otaczających Cię szczeniaków, bo Twoja figura różniła się od figur rówieśniczek. W Twoim wieku fakt samego posiadania biustu nie jest już żadną sensacją. Uwierz, nikt, absolutnie nikt nie zauważa, że masz nie taki biust, jak powinnaś. Ewentualnie mogłaby to wychwycić bra-fitterka albo mocno zaangażowana lobbystka, ale to wynika z tego, że one po prostu mają już pewne odruchy i wślepieją się w biusty kobiet, z którymi rozmawiają ;). 99% ludzi, z którymi się stykasz, nie wie, jaki masz biust, bo w ogóle Ci nie patrzą na klatkę piersiową. Oni widzą dwie rzeczy: że nie czujesz się atrakcyjna i że masz trochę "szerszą" sylwetkę, niż realnie. Jeszcze się nie spotkałam z przypadkiem, żeby po zmianie rozmiaru stanika jakaś kobieta usłyszała, że jej się biust uniósł czy poprawił. Wszystkie w czambuł słyszą: "schudłaś". Kształt sylwetki można poprawić stanikiem, ale jeśli nie zmienisz myślenia, to jestem gotowa się założyć o duże pieniądze, że bardzo szybko znajdziesz sobie inną część ciała, którą równie serdecznie znienawidzisz.
      • maith Semele, jaki piękny, mądry tekst 01.02.09, 16:14
        Aż bym bo chciała gdzieś utrwalić :)
        Tylko zupełnie nie wiem gdzie - stoją w rozkroku między "Co mi dała zmiana",
        "Bardzo mądre teksty", a może warto założyć wątek "Dla zakompleksionych" i tam
        go pieczołowicie umieścić? :)
        • roza_am Re: Semele, jaki piękny, mądry tekst 01.02.09, 17:01
          może warto założyć wątek "Dla zakompleksionych" i tam
          > go pieczołowicie umieścić? :)

          Nazwałabym raczej "Najbardziej dowartościowujące teksty" albo "Teksty zwalczające kompleksy". I od razu nominuję słynny i piękny tekst effki454 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=86773572&a=86950063
          • maith Re: Semele, jaki piękny, mądry tekst 01.02.09, 17:53
            Albo "Koniec kompleksów!" :)
            • luincir Jestem za "Końcem kompleksów" ;) n/t 01.02.09, 18:06
            • maith Koniec kompleksów 01.02.09, 18:12
              I w zasadzie cały ten wątek można by tam było przekopiować, a przynajmniej sporą
              jego część :)
      • nomina Odpowiedź i OT do Semele 01.02.09, 18:12
        Najpierw OT - Semele, co chcesz osiągnąć blogiem o piosenkach JK? Może mogę co nieco dorzucić? W razie czego - pisz na priv, ale pocztę verbariuszową, nie gazetową.

        Wracając do adremu:
        Dołączę do przedpiszczyń. Mam 30HH/28JJ - brytyjskie. Czyli 103-104 w biuście przy wzroście 154 cm i bardzo drobną budową od głowy do pasa: mały łebek, drobne ramionka - i ten biust. Biust przed uświadomieniem miałam jak woreczek z kaszą: długo sama skóra, a na końcu coś okrągławego merdało (rety, mam nadzieję, że nie czyta tego żaden facet, którego los postawi na mojej drodze...). Po migracji dalej nie przypomina silikonów Pameli Anderson, ale jest lepszy. Pewnie więcej się nie polepszy, bo ja mam jeszcze kłopoty zdrowotne, które odbijają się też na biuście, niemniej widać poprawę. No i jeszcze coś: odkąd mam podtrzymujący obwód, zaczęłam ruszać szyją. Bo w za dużym o ponad 20 cm Triumphie nabawiłam się takiego przykurczu (mam jeszcze fibromialgię, to dodatkowo potęguje problem), że prawie głową nie ruszałam, mięśnie karku bolały itd. A lekarze mówili, że to od stresu :).
        Oczywiście widzę minusy ciasnego obwodu (ale to akurat moje minusy, znowu rzeczona choroba wtrąca swoje trzy grosze, osoby "normalne" nie muszą mieć tak jak ja), jednak teraz nawet 2-3 cm za luźny stanik jest dla mnie dyskomfortowy.
        Poza tym - dopóki nie sprawdzisz, nie dowiesz się, czy naprawdę nie chcesz dobrego rozmiaru.
    • agafka88 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 13:53
      A czy ty wiesz jak wyglądają prawdziwe piersi, takie bez photoshopa?
      www.007b.com/breast_gallery.php
    • mefistofelia Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 14:11
      najlepiej zmierz się jeszcze raz, bo od jakiegoś czasu mogło się conieco zmienić.
      i koniecznie wpisz się do rozmiarowego!
    • iq133 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 17:19
      Jesteś młoda i życie przed tobą. Przestań się użalać, tylko weź się w garść i do roboty. Bo według mnie masz większy problem ze swoją psychiką, a nie ze swoim biustem. I gdybyś była zadowolona ze swojego biustu, to wynalazłabyć coś innego, na co być narzekała. Czytasz LB, zmierzyłaś się, kartka z wymiarami leży w szufladzie, a ty co? Dalej nic nie robisz tylko biadolisz. Może rzeczywiście przyda ci się najpierw dobry psycholog, ale ja sądzę, że tę funkcję doskonale spełni LB. Zobacz ile jest tu życzliwych i uczynnych osób. Ale żeby mogły ci pomóc musisz tego chcieć i musisz najpierw pomóc sobie sama. Nie masz pieniędzy ? A w czym problem ? Nie zauważyłaś wątku "oddam stanik za darmo", nie zauważyłaś, że można kupić stanik używany ? A nie łaska odszukać lobbystek z twojej okolicy ? Jesteś dorosła, a zachowujesz się jak dziecko. Zamiast wymyślać sobie problemy, skorzystaj z dobrych rad i do dzieła. Zobacz jak potrafią żyć pełnią życia ludzie naprawdę pokrzywdzeni przez los: niewidomi, głusi, na wózkach inwalidzkich, kobiety po amputacji piersi, a ty biadolisz, że cycki ci wiszą. Wstydź się dziewczyno. Nie płacz i zacznij działać, a zobaczysz, że życie jest piękne. Życzę ci powodzenia.
      • luincir Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 18:05
        Z tym postem akurat nie mogę się zgodzić - LB na pewno nie zastąpi wizyty u
        psychologa i bardzo bym ją polecała - psycholog to nie psychiatra i nie ma się
        czego bać, wielu osobom pomaga samo mówienie o swoich problemach i uczuciach.
        Nie sądzę też, żeby utwierdzanie irnayi w poczuciu, że przejmowanie się biustem
        jest objawem próżności i sztucznego wymyślania problemów (bo "przecież inni
        cierpią bardziej") było właściwe. Któryś filozof powiedział, że ludzie potykają
        się o kretowiska, nie o góry. Może to nie pasuje do sytuacji w 100%, ale
        bagatelizowanie czyich problemów wcale ich nie umniejsza. Nawet fałdka skóry na
        brzuchu może być dla kogoś problemem, który doprowadzi do anoreksji - a to już
        choroba. Samookaleczanie się świadczy o poważnym problemie. Ważne, by irnaya
        uświadomiła sobie, gdzie problem tkwi i podjęła działanie. Samo nic się nie
        poprawi - a lista małych kroczków, które mogą zmienić sposób postrzegania
        własnego biustu (i własnej osoby) została w tym temacie już wielokrotnie
        przedstawiona :)
        • iq133 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 20:37
          Naprawdę nie bagatelizuję niczyich problemów. Dobrze je znam, bo sama, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, nie jeden raz po durnych spojrzeniach i komentarzach chciałam zapaść się pod ziemię razem z moim biustem, podobnie jak moja koleżanka ze swoim trądzikiem. Podałam jedynie przykłady ludzi, którzy potrafili znaleźć nie tylko siły do życia, ale i odnaleźć w nim radość w sytuacjach, w których według innych nie ma po co żyć. To miał być bodziec do działania. A co do psychologa - popieram. Chciałam tylko zauważyć, że LB też (ale nie zamiast) jest takim psychologiem, choć może bardziej pasowałoby tu określenie grupa wsparcia.
    • m.arta.m Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 17:28
      marsz jeszcze raz do rozmiarowego i na poszukiwania właściwego stanika.

      Biust Ci się na pewno nie poprawi od marudzenia i narzekania nań, ale już dzięki
      dobremu stanikowi- jest spora szansa.
      My Ci tu możemy mówić i mówić o tym, że Twój biust na pewno nie jest tak
      straszny, jak Ci się wydaje.
      Ale dopóki będziesz nosić złe staniki- nie dowiesz się o tym, nie zobaczysz tego.

      Jeszcze rok temu nie lubiłam swojego biustu, uważałam, że jest brzydki i
      niepasujący do 22 latki.
      Przyszłam tu (jeszcze pod innym nickiem) z podobnym odczuciem- że tylko mój
      biust jest taki dziwny, nie ma na niego żadnego stanika i dziewczyny mogą sobie
      mówić, co chcą, ale one przecież nie wiedzą, że moim problemem nie jest ich
      wielkość, tylko kształt. i jeszcze raz- że na te moje piersi nie ma stanika.

      Minęło kilka miesięcy i zaczęłam go lubić w ubraniu i w staniku.
      Teraz jestem na etapie przechodzenia do lubienia go bez niczego.
      Jeszcze pewnie dużo czasu minie, ale już wiem, że w końcu będę dumna ze swojego
      biustu.
      A później z pupy i brzucha ;)

      A to wszystko dało mi Lobby i postanowienie, że spróbuję, bo w końcu co mi szkodzi.
      Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz.
      A jak spróbujesz- jest szansa, że choć trochę je polubisz;)

      Pozwól sobie pomóc. Nikt nie zrobi tego za Ciebie, nikt Cię na ulicy nie złapie
      i nie założy Ci odpowiedniego stanika.
      Ale możesz zacząć robić wszystko w kierunku tego, żebyś sama sobie go włożyła :)

      Zrób to. Pozwól sobie pomóc :D
    • grzanka72 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 17:41
      padło już wiele mądrych słów, ja sklecę zaledwie kilka uwag:
      1. jesteś kobitą, a twoje piersi to jeden z wyznaczników kobiecości- piękne,
      jędrne lub mniej jędrne, młode albo i nie, zadbane lub niekochane. Polub trochę
      siebie, choć to nie jest łatwe- bo koleżanka się śmieje, bo mama wzdycha przed
      przymierzalnią, a wszystkie staniki za małe... za małe- bo jesteś superbabką z
      superbiustem, młodą, z pewnością sympatyczną! nie pisz, nawet nie myśl o swoich
      atutach "cyce", to od razu kieruje twoje myślenie w stronę negowania wartości
      własnego wyglądu
      2. jesteś wyjątkowa- jak każda z nas! niech twój "pocisk" (ulubione przeze mnie
      określenie biustu, płynące z ust kolegi, z takim rozmarzonym wzrokiem) stanie
      się wartością, twoim atutem!a nie znienawidzonym elementem na dekolcie
      3. marsz się zmierzyć, do wątku rozmiarowego, szukaj dla siebie stanika, ale już!
      4. biust nie może szpecić kobiety!i nie szpeci, bo jest częścią nas. jednak
      warto trochę mu pomóc. dobierz odpowiednią bieliznę, zadbaj o jędrność ciałka,
      pij wodę,
      5, masz dopiero 22 lata- kiedy zaczniesz lubić swoje ciało? około 70-tki? nie
      jesteś błędem natury, ani wybrykiem, nie urodziłaś się z 567 nogami, albo z
      piersiami poniżej kolan, wszystko jest ok, tylko mam wrażenie, że siedzisz w
      jakimś zaczarowanym kole niechęci do siebie, podsycanym przez koleżanki,
      otoczenie, nie wiem kogo jeszcze, modelki w kolorowych gazetach?
      6. uśmiechnij się- do nas, do siebie, do lustra
      7. sklepy są dla ludzi odważ się i znajdż stacjonarnie coś dla siebie, być może
      gdzieś w większym mieście
      8. koniec pocieszania. wycieraj nos i po miarkę!
      • sssecret Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 20:46
        Dziewczyny już właściwie wszystko powiedziały. Dobry stanik na 100% poprawi Ci kształt biustu. Poza tym większość z nas ma jakieś kompleksy i bardzo często na temat biustu. Nie tylko Ty spotkałaś się z nieprzyjemnymi uwagami dot. biustu. Ja mam mały biust i do niedawna to także było dla mnie nie do zaakceptowania, wyjście z domu bez stanika z podwójną porcją wypchania było dla mnie nie do pomyślenia. Natomiast teraz zaakceptowałam swój biust, mimo że wolałabym żeby miał inny kształt (w dalszym ciągu uważam, że jest on nienormalny z wyglądu) i pomogły mi w tym dobre staniki! Natomiast martwi mnie to, że okaleczasz się z tego powodu. Spróbuj skontaktować się z psychologiem w tej sprawie- na pewno nie zaszkodzi, a pewnie pomoże.
        • kk345 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 22:08
          >(w dalszym ciągu uważam, że jest on nienormalny z wyglądu)

          sssecret, a jaki to jest "normalny" biust??? Kto wyznacza tę normę?? Przecież
          każda z nas ma najnormalniejszy w świecie biust, tyle, ze każda ma inny
          • myszka.xww Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 22:38
            kk345 napisała:

            > >(w dalszym ciągu uważam, że jest on nienormalny z wyglądu)
            >
            > sssecret, a jaki to jest "normalny" biust??? Kto wyznacza tę
            normę?? Przecież
            > każda z nas ma najnormalniejszy w świecie biust, tyle, ze każda ma
            inny



            Normalny biust to taki, ktory znajduje sie mniej wiecej z przodu
            klatki piersiowej, mniej wiecej w gornej polowie korpusu oraz
            zazwyczaj zwisa ku dolowi, miast ku gorze.
            Tak mi sie zdaje.
            • kk345 Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 22:44
              Dzielenie biustów na normalne i nienormalne jest źródłem kompleksów większości z
              nas, dlatego z uporem maniaka nie zgadzam się na stopniowanie normalności.
              BTW:
              > zazwyczaj zwisa ku dolowi, miast ku gorze.
              Gdyby zwisał ku górze, to byłby widok:-) Newton byłby skofundowany...
              • myszka.xww Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 22:46

                > Dzielenie biustów na normalne i nienormalne jest źródłem
                kompleksów większości
                > z
                > nas, dlatego z uporem maniaka nie zgadzam się na stopniowanie
                normalności.
                > BTW:
                > > zazwyczaj zwisa ku dolowi, miast ku gorze.
                > Gdyby zwisał ku górze, to byłby widok:-) Newton byłby
                skofundowany...


                dlatego wszystkie pozostale sa normalne :)
    • myszka.xww Re: Czy wy też tak miałyście? / długie 01.02.09, 22:00
      mialyscie. Przy wzroscie 165 mialam ponad 115 w biuscie. Biust
      wiszacy w pasie i wylatajacy z kazdego stanika. Dolem, gora bokami.
      Pewnie wiesz, co to znaczy miec cycki w pasie? Uwazalam, ze mam
      obrzydliwe, ogromniaste cycory, ktore trzeba uciac. Ba! Zbieralam na
      operacje redukcji. Jakos tak przypadkiem trafilam na lobby. Potem
      zaczelam nosic pierwsze dobrze dobrane staniki. Teraz, po niecalym
      roku moj biust powedrowal jakies 10 cm w gore, nad pepek. Zniknely
      rozstepy i brzydkie plamy. Zaokraglil sie, a ja kupuje dopasowane
      bluzeczki podkreslajace biust, mimo 25 kilo nadwagi ]:> W dalszym
      ciagu mam "cycki". Ale to sa moje cycki. Nikomu nie oddam. Nawet
      kawaleczka ]:>

      Wpisz sie do rozmiarowego, kup dobrze dobrany, fajny stanik i
      obserwuj siebie i biust. Nie ma brzydkich cyckow. Sa tylko biusty
      zle odziane.
Pełna wersja