operacje - czy naprawdę warto

11.02.09, 01:45
Zupełnie przypadkiem (czytałam tekst o wyborach w Izraelu) natknęłam
się na reklamę chirurgicznego powiększania piersi. I kliknęłam,
obejrzałam galerię zdjęć. I jestem w szoku. Zwłaszcza po obejrzeniu
dwóch galerii - pomniejszonych piersi (wszystkie panie na zdjęciach
mają buły pod pachą):
www.aestetica.pl/index.php?lang=pl&page=zdjecia&zdj=redukcja
podobnie w galerii korekty wyglądu:
www.aestetica.pl/index.php?lang=pl&page=zdjecia&zdj=mastop
Nie jest tak, że się wymądrzam, sama nosiłam latami złe staniki i na
szczęście mój biust jakoś to wytrzyma ł, a na dodatek mądry mężczyzna
sprawia, że sama jestem moim biustem zachwycona. Ale czy nie lepiej,
zamiast inwestować 12-15 tys. w operację, która niewiele daje,
zainwestować w dobry biustonosz? Może nie mam racji i dla wielu osób
operacja to ostatnia deska ratunku, by poczuć się lepiej? Jak
myślicie? Nie chce występować jako ta, która ma świetne samopoczucie
(nawet, jeśli obiektywnie mojemu biustowi można by wiele zarzucić).
Ale tak myślę gdzieś we głębi duszy, że operacje to naciąganie
kobiet z niepotrzebnymi kompleksami.
    • daslicht Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 02:15
      Czasem pewnie operacje są przydatne, przykładowo dla kobiety 160 cm
      wzrostu, 50 kg wagi, z czego 5 kg ważą piersi (10%). Wtedy już
      piersi mogą zagrażać kręgosłupowi, a staników, które by te piersi
      prawidłowo podtrzymały, jak na razie nie ma - i zresztą nie wiadomo,
      czy przy takich proporcjach podtrzymanie jest w ogóle możliwe.

      Była tu kiedyś dziewczyna po operacji zmniejszenia, może coś opowie -
      jak to wygląda, jak duże trzeba mieć piersi żeby się załapać itepe?
      Ja miałam iść się kroić i jakoś nie poszłam :)
      • semele2 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 14:25
        Posta napisałam o jakiejś nieistniejącej godzinie porannej, ale forum mi się
        wysypało i nie chciało zapisać. To przeklejam teraz.

        Tu się zgadzam w całej rozciągłości. Czasem po prostu ortopeda względnie
        neurolog kierują na redukcję, bo nie ma innego sposobu na odciążenie kręgosłupa.
        Taką motywację rozumiem w pełni.

        Natomiast mam wewnętrzną niezgodę na poprawianie samopoczucia skalpelem. Może i
        jestem teraz arogancka, ale uważam, że radzenie sobie z problemem "Mam
        monstrualny / mikroskopijny biust i nie mogę na to patrzeć" powinno się zacząć
        od psychologa, a nie od chirurga plastycznego. Po pierwsze takie operacje do
        poważne zabiegi, w których zawsze może się coś nie udać. Po drugie - w bardzo
        wielu wypadkach wcale nie rozwiązują problemu, bo po jakimś czasie nienawiść
        przeniesie się na nos / brzuch / uda / stopy / cokolwiek innego.

        Człowiek żyje w ciele. Taką ma naturę. I nie można tego ciała nieustannie
        trzymać na cenzurowanym, zwalczać, rzeźbić, ujmować w ramy, które sobie
        wymyślimy. Można się ładnie ubrać i umalować, można próbować schudnąć lub
        przytyć, można to ciało pielęgnować na różne sposoby, można dbać o zdrowie. Ale
        nie wyobrażam sobie, żeby traktować je jak wroga, negować nieustająco. To już mi
        pachnie ascetycznymi nurtami średniowiecznego mistycyzmu.

        Być może patrzę w ten sposób dlatego, że duża część kobiet zrozpaczonych
        wielkością swojego biustu, na które się natykam, ma wyraźnie mniejsze piersi,
        niż ja. A z drugiej strony znam kilka kobiet o podobnych do moich lub większych
        gabarytach, które czują się świetnie (do sklepu, w którym pracowałam, przyszła
        kiedyś w poszukiwaniu jasnego stanika dużobiuściasta kobieta epatująca takim
        optymizmem i "dobrym czuciem się we własnym ciele", że aż się potem samoistnie
        szczerzyłam cały dzień). Sama w życiu nie dałabym się pociąć.

        Tak naprawdę rozważanie operacji powinno się zacząć od nauczenia się
        prawidłowego postrzegania proporcji. Kompleksy są w głowie i wykrzywiają
        patrzenie. Przekonałam się na własnym przykładzie. 6-7 lat temu byłam absolutnie
        przekonana, że jestem gruba i mam przeogromny biust. Wpadły mi ostatnio w ręce
        zdjęcia z tamtego okresu. Jest na nich ładna, szczupła, średniobiuściasta
        nastolatka z fatalnym stanikiem. Byłam w szoku.

        Przepraszam za domorosłą filozofię, to taki efekt uboczny moich ostatnich
        dyskusji ze znajomymi feministkami. Przy okazji tych wymian zdań wpadło mi do
        głowy, że nie da się walczyć o żadne swoje prawa czy równe traktowanie, jeśli
        się najpierw nie zaakceptuje i nie doceni własnej odrębności. Jestem kobietą,
        odczuwam jak kobieta, myślę jak kobieta i wyglądam jak kobieta. Albo to docenię
        i zrobię z tego swój atut, albo będę musiała całe życie, pardon le mot,
        udowadniać otaczającym mnie facetom, że jestem tyle samo warta, co oni, bo mam
        większe jaja, niż oni.

        A tutaj mamy dowód, że jak człowiek się bierze za metafizyczne rozważania o 7
        rano, to może dojść od redukcji piersi do "szklanego sufitu" na rynku pracy... :P
    • yaga7 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 06:52
      Nie każdy wałek ciała pod pachą to zbłąkany biust.
      Nie raz było o tym na forum i nie raz Kasica pisała o tym na Stanikomanii.
      • effuniak Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 07:37
        Żaden stanik świata nie poprawi kondycji takich biustów jak te na zdjęciach na
        tyle , by ich właścicielki poczuły się komfortowo
        A z tymi bułami to przesada
        Ja tam nie widzę żadnych buł
        • maheda Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 10:39
          Nie siej wrażej propagandy, ja Cię bardzo proszę. Jestem świetnym przykładem
          nieprawdziwości tego, co powiedziałaś.

          Zanim zaczęłam nosić (w miarę) poprawnie dobrane staniki, zamiast piersi miałam
          dwa wory "wypełnione wodą", z sutkami skierowanymi w stronę podłogi, które to
          wory wisiały mi smętnie wokół (!) klatki piersiowej, zaczynając się z przodu na
          mostku, a z tyłu kończąc w bliżej nieokreślonych okolicach łopatek. Byłam
          absolutnie i bezwzględnie przekonana, że pomóc mi mogłaby jedynie operacja
          plastyczna, bo przecież czegoś takiego NIC już nie może uratować.
          I co się okazało? Że po dwóch latach noszenia (w miarę) dobrze dobranych
          staników zamiast tamtych dwóch worów na klatce piersiowej mam dwie piersi, które
          już absolutnie nie "patrzą" w dół, tylko do przodu, które mają określony kształt
          i tak dalej.
          Efekt wciąż wprawia w osłupienie moją wieloletnią Przyjaciółkę, ilekroć się
          gdzieś razem przebieramy.
          • kura17 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 10:45
            Maheda, czyli Tobie byly potrzebne mniej wiecej dwa lata na zauwazalna poprawe?
            to mnie pocieszylas :) bo ja myslalam, ze skoro po pol roku nie widze zadnej
            roznicy, to juz mi nic nie pomoze ;)
            • maheda Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 11:26
              Nie, był mi potrzebny rok.
              Owszem, i tak mam teraz lepszy biust, niż rok temu :)
              Najbardziej spektakularna poprawa zaczęła się, gdy zaczęłam nosić staniki
              również do spania.
      • panthera_tigris Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 09:28
        No właśnie, ja też nie bardzo te buły widzę, może gdzie nie gdzie. Jak znalazłam
        lobby i wątki o bułach to byłam przerażona, że jak to TO też buła? Zawsze miałam
        takie fałdki, swój rozmiar już od dawna znałam i nagle tu się okazuje, że
        jeszcze coś nie tak :( Na szczęście szybciutko doszłam do wniosku, że może część
        z was ma idealnie wszystko gładkie ale ja nie i mieć tak nie będę :) Tylko, że
        na początku po tych linkach i komentarzach "ale ma buły!" myślałam, że
        najmniejszy fałd to buła... :/ Więc proszę dziewczęta, bez przesady :)
    • akna Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 08:51
      Po obejrzeniu zdjęć w galerii LB przeszła mi ochota na zmniejszanie
      biustu. Blizny nie zejdą, piersi będą mniej wrażliwe. Może kiedyś-
      wiadomo medycyna idzie do przodu.
      Odkąd noszę w miare dobrany stanik minęły mi problemy z kręgosłupem.
      Piszę w miarę, ponieważ przy moich wymiarach nie znalazłam póki co
      nic idealnego.
    • szarsz Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 08:52
      Arleora, są biusty naprawdę duże i ciężkie, którym dobry stanik nie
      jest w stanie pomóc. Mieliśmy tu na forum dziewczynę po operacji
      zmniejszenia, która była z tejże bardzo zadowolona, i której biust
      pozostał spory. Ona pisała, że wycięto jej z tkanki piesi coś między
      trzy czy cztery kilogramy, a sylwetkę ma naprawdę mocno "normalną"
      (w sensie wagi)... Wierzę, że taki biust może być przesłanką do
      operacji, bo żaden kręgosłup temu nie poradzi.
    • bebe.lapin Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 09:57
      To tak na oko ja tez sie kwalifikuje do zmniejszania, bo biusty 1 i 4
      wielkosciowo cos mi przypominaja ;)
      Ale tego nie robie, bo wierze, ze jak znajde dobry stanik, to bedzie mi sie
      lepiej nosilo te "przerosniete" piersi. Zas mojemu mauzowi efekt grawitacji nie
      przeszkadza.
      I znowuz efekty tych operacji tez nie sa powalajace, nalezaloby zapytac, czy te
      panie sa zadowolone ze swoich piersi PO.
      W ogole mysle, ze operacje plastyczne ingerujac w cialo, maja naprawic cos
      zupelnie innego.
    • kura17 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 10:42
      syty glodnego nie zrozumie
      i tyle

      czy masz piersi takie jak panie, ktore zmiejszaly?
      nie?
      no wlasnie...
      ja mam takie jak one, a nawet gorsze (nie chodzi tylko o rozmiar, ale o kondycje
      i obwiskosc). i je rozumiem.
      w staniku (teraz) wygladam swietnie, biust swietnie usniesiony, zebrany i w
      ladnym ksztalcie. ale wyglad bez stanika niezbyt mi sie zmienil (nosze dobrzy
      stanik ok pol roku). i chetnie bym go poprawila, co tu duzo gadac...
      na razie zadnej operacji nie planuje. co tu duzo gadac - boje sie spaprania i
      ingerencji chirurgicznej (wystarcza mi 2 cesarki, brrr, choc znioslam
      rekonwalescencje super).
      ale marzy mi sie operacja, nie tyle zmniejszenia, co podniesienia piersi.

      nie mam z tego powodu kompleskow, nie przyslania mi to "radosci zycia", nie
      nienawidze swoich piersi lub swojego ciala z tego powodu.
      ale mam poczucie dyskomfortu, ktore raczej nie ustapi, bo piersi sie raczej za
      duzo nie poprawia. taka ich uroda, od zawsze takie mialam (duze i raczej
      obwisle). jak ktos gdzies tutaj napisal - grawitacji nie oszukasz :)
      • kura17 aha 11.02.09, 10:43
        w galerii zmniejszanych piersi (tych korygowanych zreszta tez) widze wyrazna
        poprawe na rzecz tych po operacji. na kilka z nich zdecydowalabym sie bez
        wahania...
        ... gdyby nie trzeba bylo do tego operacji ;)
        • maith Re: aha 11.02.09, 11:17
          No nie wiem, obejrzeliśmy te zdjęcia z mężem i tylko siedzieliśmy się dziwiąc:
          Z pierwszego linku:
          1) Po co jej operacja? Przecież to się da poprawić stanikiem.
          2) Co oni jej zrobili?
          3) Jak 1 i ta blizna na lewym sutku...
          4) Jak 1 i obecny widok z boku wygląda strasznie nienaturalnie
          5) Ok, biust był w złym stanie, ale to co jest teraz, to o wiele gorszy stan.
          Sutki zostały zmienione w nieregularne blizny.

          Z drugiego linku tylko w 3 i 4 widzę poprawę. W pozostałych przypadkach straty
          przeważają nad zyskami. A już o co chodziło pani 5, to się nie domyślę.

          To jest poważna operacja. Do tego dochodzi tam wycięcie sutków i doszycie ich w
          innym miejscu. To się może kiepsko goić. No i nagi biust widać, że jest
          pooperacyjny.

          Tak jak rozumiem, że u części osób noszących przed sobą np. brytyjskie 75M
          czasem operacja jest konieczna, tak jak rozumiem biuściaste kobiety, które po
          mastektomii chciałyby mieć odtworzoną od razu drugą pierś, więc dopasowują sobie
          tę, która pozostała do istniejących możliwości, żeby były takie same....
          tak w większości tych podlinkowanych sytuacji jestem pewna, że dziewczyny po
          prostu nie poznały innych możliwości, nie dowiedziały się, że można inaczej i
          nie spróbowały opcji mniej inwazyjnych.
          • martaaa21 Re: aha 11.02.09, 11:33
            Rozumiem kobiety, które mają tak duży biust, że zagraża ich kręgosłupowi. Natomiast na większości tych zdjęć żadnej nie zagraża a przynajmniej mnie się tak wydaje. Owszem nie maja piersi o przepięknym kształcie ale.. po operacji również nie wygląda to najlepiej.. a do tego te 'powycinane' sutki, blizny..grr..!
            Ja również jak większość kobiet dosyć długo nosiłam 85D tylko dlatego, że tylko przy takim obwodzie mogłam się upchać do miski D (bo większych oczywiście nie było). Ale jakieś 2 lata temu gdy byłam po okresie rocznego karmienia (biust mimo iż duży nie stracił na kształcie ponieważ 24h na dobę byłam w staniku, jedynie stracił na jędrności) trafiłam wreszcie w dobre ręce i Pani jak usłyszała o jaki rozmiar proszę postukała się bez mała w głowę ;-) Wyszłam z rozmiarem 75F - moim pierwszym pasującym stanikiem. Dziś po dwóch latach..kiedy noszę już tylko właściwe staniki mój biust wygląda dużo lepiej. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero ja zaczęłam czytać forum biuścistych bo wcześniej myślałam, że albo mi się coś zdaje albo to tylko w mojej głowie. Ale to fakt.. zero buł pod pachami i znaczna poprawa kształtu.. trochę jak bym oszukała tą grawitację ;-)
            Kończąc.. nigdy nie zdecydowałabym się na taką operację z przyczyn estetycznych.
          • kura17 Re: aha 11.02.09, 11:43
            tak, te blizny i przeszywanie sutkow mnie przerazaja.
            i ponoc robi sie to takze przy podniesieniu, a nie pomniejszeniu piersi.
            dlatego, jesli technika sie drastycznie nie zmieni (na lepsza ;) ), to nie bede
            sobie robila zadnej operacji.
            zwlaszcza, ze to powazna operacja.
            ale wiekszosc piersi po mi sie podoba (ksztalt, nie mowie o bliznach). ciekawe,
            czy blizny bledna i znikaja po jakims czasie? patrzac na moja po cesarkach
            mysle, ze jednak nie :(
            no i moga sie nieladnie bliznowacic...

            naprawde uwazacie, ze takie duze, obwisle piesi sie "naprawia" stanikiem? ja po
            pol roku nie widze zadnej roznicy nago (w ubraniu ogromna za to! :)). spie w
            staniku mniej wiecej pol-na-pol... moze powinnam "zainwestowac" w spanie non stop?
            • beauty-gosiek Re: aha 11.02.09, 13:08
              kura17 napisała:
              > naprawde uwazacie, ze takie duze, obwisle piesi sie "naprawia" stanikiem? ja po pol roku nie widze zadnej roznicy nago (w ubraniu ogromna za to! :)). spie w staniku mniej wiecej pol-na-pol... moze powinnam "zainwestowac" w spanie non stop?

              No właśnie też mnie to zastanawia, też pół roku noszę w miarę dobrze dobrane staniki (bo nie do końca wiem czy idealnie dobrane), a wygląd piersi nic się nie poprawił, jak wisiały tak sobie wiszą, wałki podpachowe nie znikły, tyle że ja nie śpię w stanikach, fiszbiny i spanie, hmm, dla mnie niewygodne..
              Nooo, ale poczekam jeszcze z rok i zobaczę :)
            • maheda Re: aha 11.02.09, 13:34
              Co tu uważać, skoro ja to wiem?
              Żadne pół-na-pół... Spać codziennie i szlus!
              • kura17 Re: aha 11.02.09, 13:46
                Maheda, no ale zdajesz sobie sprawe, ze kazdy biust jest inny ;)

                ja wiem, ze MOZE sie poprawic, ale nie sadze, ze KAZDY.

                ja juz spalam przez miesiac w staniku non-stop i... nic :(
                wiem, wiem, nie nalezy sie zniechecac za szybko ;)

                tylko czasem taki hurra-optymizm na forum (na pewno ci sie poprawi!) jest troche
                drazniacy ;) ja wyznaje zasade "nigdy nie mow nigdy" (w tym wypadku "na pewno" ;).
                • maheda Re: aha 11.02.09, 13:51
                  Ja do tego dołożyłam masaże (codziennie po sto okrążeń), plus ten stanik na noc
                  był naprawdę bardzo dobrze dopasowany...
                  Oczywiście, że nie każdy biust będzie wyglądał jak silikonowy (wręcz śmiem
                  twierdzić, że żaden nie będzie), ale każdemu się poprawi.
                  Mój wygląda tak, jak przed ciążą i karmieniem. Albo i ciut lepiej.
                  I to mimo tego, że jest większy.

                  Oczywiście, jeszcze lepiej będzie wyglądał, jak schudnę do swojej wagi studiowej ;)
                  • kura17 Re: aha 11.02.09, 13:55
                    kurcze, moj przed ciaza i karmieniem tez nie wygladal fajnie :(
                    taki juz mam...

                    masaze po 100 okrazen??? ojej... kiedy masz na to czas? ;) ja nie mam
                    cierpliwosci do zabiegow upiekniajacych...

                    ... i zaraz mi powiecie (i pewnie bedziecie miec racje!), ze kiepski biust to
                    moja wlasna wina... :)

                    a poprawy do stanu sprzed karmienia i ciaz gratuluje! i zycze tego schudniecia
                    (ja tez "sie staram" :))
                    • maheda Re: aha 11.02.09, 15:10
                      > masaze po 100 okrazen??? ojej... kiedy masz na to czas? ;) ja nie mam
                      > cierpliwosci do zabiegow upiekniajacych...

                      Zaraz po kąpieli, jak wcieram balsam.
                      To raptem dwie minutki, nie przesadzaj z czasem...
                      Raczej brak cierpliwości może być problemem.
                      • kura17 Re: aha 11.02.09, 15:25
                        maheda napisała:


                        > Raczej brak cierpliwości może być problemem.

                        a to na pewno :)
                        ja wiem dokladnie, po kim nasze dzieci sa niecierpliwe...
                      • agastrusia Re: aha 11.02.09, 18:21
                        Można to robić podczas namydlania się pod prysznicem ;-P
                  • beauty-gosiek Re: aha 11.02.09, 13:57
                    w jakich stanikach spałaś??
                    • maheda Re: aha 11.02.09, 15:11
                      Z fiszbinami.
                      Najchętnie w Millie 70J - ma miękkie fiszbiny i jest zrobiona z mięciutkiego
                      materiału :)
                      • beauty-gosiek Re: aha 11.02.09, 22:12
                        i tak cale życie spać w tych stanikach czy tylko do czasu poprawy biustu??
                        • maheda Re: aha 11.02.09, 22:52
                          Chirurdzy plastyczni twierdzą, że przez całe życie.
                          Myślę, że wyjątki można robić, ale niestety zasada dla dużych biustów jest
                          właśnie taka.
                    • szarsz Re: aha 11.02.09, 17:13
                      Ja śpię w starych avocado 75H (normalny mój rozmiar to 30HH/J)
                      Chodzi o to, że stanik do spania ma być wygodny (baaardzo wygodny) i
                      luźniejszy niż na dzień, bo w nocy nie podskakujemy, nie chodzimy i
                      nie potrzebujemy tak mocnego podtrzymania.
                      • maheda Re: aha 11.02.09, 19:02
                        Ja normalnie powinnam chodzić w 75JJ, a śpię w Millie (rozciągliwym
                        wielkomiseczkowcu) 70J, więc w obwodzie dobrym, a w misce nieco tylko za małym.
                        Nie śpię więc wcale w dużo luźniejszym staniku - wg mnie, w dużo luźniejszym
                        biust raczej by mi nie wrócił do normy, bo nie miałoby go co trzymać.

                        W nocy nie chodzimy, nie podskakujemy, ale za to biust jest przez grawitację
                        ściągany na boki, w kierunku obojczyków, jest przygniatany, gdy przewracamy się
                        lub śpimy na brzuchu... Gdzieś czytałam, że jeśli ktoś prowadzi raczej siedzący
                        tryb życia, to biust się niszczy zasadniczo w nocy, a nie w ciągu dnia.
                        Nie pamiętam, gdzie to było :(
              • olusimama Re: aha 11.02.09, 19:28
                ja się podpisuję pod Mahedą. U mnie zmiany zaczęły się od noszenia dobranych
                staników ale jak zaczęłam też spać w staniku to dopiero pooooszło.

                I teraz mam naprawdę fajny biust. A też zamierzałam zbierać na operację.
            • adomix Re: aha 13.02.09, 16:02
              Kuro,
              nie wierzę w to że blizny znikają lub wyrażnie bledną.Mam podstawy
              do takiego myślenia gdyż miałam kiedyś chirurgicznie usuwany guz z
              piersi.Na szczęście nie był złośliwy i obyło się bez amputacji.Do
              dziś po zewnętrznej stronie prawej piersi mam wyrażną,czerwoną
              bliznę.Zabieg przeprowadzony był 25 lat temu.
      • bebe.lapin Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 11:12
        kura17-nie chce rozpetywac tu zadnej klotni, to po pierwsze. Nie moge
        powiedziec, ze mam na pewno dokladnie takie same, ale skoro pisze, ze cos mi
        przypominaja, to znaczy, ze moje piersi tez nie sa idealne-sa duze, ciezkie,
        wiszace i bynajmniej nie jest to ideal o ktorym sie marzy w moim wieku.
        Nie przecze tez, ze zdarzaja sie osoby ze wskazaniem do operacji.
        A w poprzedniej notce pozwolilam sobie na wyrazenie subiektywnej opinii, do
        ktorej mam prawo.
        • kura17 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 11:38
          moj post nie byl odpowiedzia na Twoj :)
          chyba jakies nieporozumienie...
      • szarsz Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 11:31
        kura17 napisała:
        > ale wyglad bez stanika niezbyt mi sie zmienil (nosze dobrzy
        > stanik ok pol roku).

        A śpisz w staniku? Wiele z nas zauważyło naprawdę spektakulany
        efekt, gdy zaczęłyśmy ściągać stanik tylko wtedy, kiedy to niezbędne.
        • semele2 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 14:40
          Swoją drogą - jak Wy to robicie? Ja od lat noszę staniki z fiszbinami, druty
          mnie nie uwierają, nie zauważam ich nawet. Ale w brytyjczykach fiszbiny układają
          mi się tak, że w pozycji półleżącej i leżącej chcą mi zgnieść żebra. Nie da się
          w tym spać.

          A co do ściągania stanika tylko wtedy, kiedy to niezbędne - nie bolą Was piersi,
          kiedy już musicie i zdejmujecie biustonosz?
          • madzioreck spanie w staniku 11.02.09, 18:56
            Semele, a musisz spać akurat w staniku z fiszbinami? Poza tym mnie na gniotące
            na leżąco fiszbiny pomogło poluzowanie zapięcia/przedłużka :)
          • olusimama Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 19:31
            semele2 napisała: ż

            > A co do ściągania stanika tylko wtedy, kiedy to niezbędne - nie bolą Was piersi
            > ,
            > kiedy już musicie i zdejmujecie biustonosz?

            Mnie bolą. Bo walczą z grawitacją ;-)
          • madzioreck Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 20:34
            Bolą, owszem :)
          • myszonor Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 21:19
            > Swoją drogą - jak Wy to robicie? Ja od lat noszę staniki z fiszbinami, druty
            > mnie nie uwierają, nie zauważam ich nawet. Ale w brytyjczykach fiszbiny układają
            > mi się tak, że w pozycji półleżącej i leżącej chcą mi zgnieść żebra. Nie da się
            > w tym spać.
            ANO
            Przyzwyczajenie - od lat tylko w fiszbinowych chodzę i śpię, bo bez na mój
            rozmiar nie ma a nawet jakby był to i tak nie utrzymałby mych piersi.

            > A co do ściągania stanika tylko wtedy, kiedy to niezbędne - nie bolą Was piersi
            > ,
            > kiedy już musicie i zdejmujecie biustonosz?

            Lecą w dół i to boli, oj!

            A twój 3 post zaraz na górze - REWELACJA! :)
          • asiabudyn11 Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 11:53
            Ja śpię w staniku odkąd mam biust niemal.
            I wcale nie mam dużego biustu.
            Ale jakoś po wstaniu z łóżka chodzę po domu w piżamie, wieczorem tak samo, więc
            uznałam, kiedyś, że to dla mnie konieczne.
            Gdy czasem śpię bez to po pobudce odruchowo łapię biust w ręce, bo mi się
            wydaje, że-nie wiem-czy się zniszczy, czy, że straszenie mi ciąży.

            Kiedy w dzień nosiłam bardzo za małą miseczkę + dobry obwód :NIE MOGŁAM spać bez
            stanika, bo bolał mi po zdjęciu tego dziennego a po założeniu nocnego (=lekko
            podtrzymującego ból ustępował).

            Wygląda to więc u mnie od lat tak, że mam staniki do spania zupełnie oddzielnie
            od tych na dzień. Te do spania są bawełniane, z szerszym obwodem i bez fiszbin
            zawsze.
    • prazanka2 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 11:47
      Z jednej strony jestem wam wdzieczna za ten watek a z drugiej ...
      jeszcze bardziej mnie zasmuca ... Czesto bywam na jednym czeskim
      potralu, ktory pierwotnie powstal wlasnie celem wymiany doswiadczen
      na temat operacji plastycznych wszelkiego rodzaju. Pojawiaja sie tam
      mlodziutkie dziewczyny po zmniejszeniu, ktore przedtem nosily "D",
      jak i starsze, z faktycznie sporymi biustami ... sa tez takie, ktore
      decyduja sie na operacje wylacznie ze wzgledu na bol plecow, nie z
      przyczyn estetycznych, o wymiarach cca 80/115 ... na
      poeksperymentowanie ze stanikiem nie dala sie namowic ANI JEDNA!
      • maith Prazanko 11.02.09, 14:55
        Prazanko, to dopiero jest przerażające.
        Co sprawia, że kobiety wolą iść od razu na ciężką operację, zamiast choć
        spróbować czegoś, co jest znacznie tańsze i bezpieczniejsze? Tylko wypróbować,
        zanim dadzą się pokroić...
        • prazanka2 Re: Prazanko 11.02.09, 15:05
          wlasnie dlatego o tym pisze ... sa to przy tym czesto dziewczyny,
          ktore placa za operacje same, wiec kwestia pieniedzy za droga
          bielizne nie gra roli, sa tez takie, ktore maja termin OP np.
          dopiero pod koniec lata ... pisze do nich - nawet jakbys z operacji
          nie zrezygnowala, to przeciez pol roku bez bolu warte jest tego
          wydatku i niewielkiego w koncu ryzyka zwiazanego z zakupem
          sieciowym, ale one: nie, juz teraz stanikow nie bede kupowala i
          koniec.
          • kura17 Re: Prazanko 11.02.09, 15:29
            ja mysle, ze za tym ida powazne klopoty, a nie tylko "za duzy biust" :(

            i takie zaparcie sie, ze skoro juz sie zdecydowala na operacje, to najlepiej nic
            nie robic, zeby...
            ... no wlasnie, zeby co???

            smutne to, co piszesz, Prazanko :(
            i tych kobiet tez mi zal, mimo ze to pewnie nieelegancko
          • maith Re: Prazanko 11.02.09, 20:09
            Mam pomysł :)
            Wygląda na to, że w im gorszym stanie jest biust, tym gorszy jest efekt
            operacji. To widać na zdjęciach. Nie tylko tutaj.
            Znajdź kilka takich przykładów i przekonaj je, że warto przez te parę miesięcy
            poprawić sobie kondycję biustu stanikiem, choćby po to, żeby operację sobie
            robiły na biuście, który ją lepiej zniesie.

            Pokaż im zdjęcia porównawcze. I pod tym pretekstem dotrzyj do nich z
            informacjami i o lepszym wyglądzie i może nawet o spaniu w staniku.
            Przestaną się blokować na "już się zdecydowałam, aaaaaaa" i zaczną Cię słuchać.
            Tą metodą jest szansa, że załapią, że to w ogóle działa, a jak zobaczą, że to
            działa, to jest szansa, że osoby, które nie potrzebują operacji przemyślą to
            sobie jeszcze raz :)
            Powodzenia! :)
            • prazanka2 Re: Prazanko 11.02.09, 20:46
              Maith, pomysl fajny, sprobowac moge, ale nie jestem zbyt
              optymistyczna ... te panie, z ktorymi probowalam rozmawiac, dotad
              nosily w zasadzie najlepsze mozliwe rozmiary stanikow dostepne na
              czeskim rynku, w rozmiarach 80-90H, wiec nie wciskaly sie w jakies
              zupelnie bezsensowne rozmiary, biusty maja spore, ale w zasadzie w
              nienajgorszej kondycji /niektore maja na tym portalu swoje galerie/,
              raczej nie sa to snobki, myslalam, ze to pozbycie sie bolu do nich
              przemowi, ale niestety, zadna nie uwierzyla ...
        • agastrusia Re: Prazanko 11.02.09, 18:31
          Ja mam wrażenie, że niejednokrotnie to swego rodzaju snobizm. Fajnie się jest
          pochwalić w towarzystwie, że zrobiło się operację plastyczną. Zawsze to lepiej
          brzmi niż to, że nosi się stanik z monstrualnym Gie.
          • magdalaena1977 Re: Prazanko 11.02.09, 18:52
            agastrusia napisała:

            > Ja mam wrażenie, że niejednokrotnie to swego rodzaju snobizm. Fajnie się jest
            > pochwalić w towarzystwie, że zrobiło się operację plastyczną.
            No nie wiem. Dla mnie brzmiałby to okropnie. W pierwszej chwili uznałabym, że z
            taką osobą coś jest nie tak - bo albo psychicznie nie była w stanie zaakceptować
            siebie, albo wyglądała naprawdę fatalnie .

            Bo o ile IMHO ma sens chirurgiczne korygowanie pewnych anatomicznych
            nieprawidłowości (zajęcza warga) czy efektów urazów, to większość osób przed
            operacją wygląda raczej przeciętnie, a po niezbyt idealnie.
            • lily.inez Re: Prazanko 11.02.09, 18:59
              ja również nie chwaliłabym się operacją plastyczną, co więcej powiedziałabym o
              niej jedynie osobom najbliższym a nie znajomym. nie wiem czym tu się
              chwalić...już wolałabym żeby robili wielgachne oczy na wielgachne Gieee :D
    • zuz-anka Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 13:47
      Ja jestem tą osobą o której pisały dziewczyny.
      Jestem już 2 lata po operacji, moje zdjecia są w galerii.
      Jestem bardzo zadowolona; czucie w piersiach mam - w sutkach 100%,
      pod piersiami ciut mniejsze;
      staniki noszę 75F, wreszcie moja sylwetka wygląda proporcjonalnie, a
      piersi nie uderzają o brzuch;
      z gojeniem - nie ma problemu; blizny są - średnio widoczne, bikini
      doskonale je zasłania;
      wreszcie przestałam miec poważne problemy z kręgosłupem - choć
      operacja była także ze względów estetycznych. Po urodzeniu 2 dzieci.
      osobiście polecam - ale decyzję trzeba podjąć samodzielnie, i jak
      najbardziej w oparciu o własną psychikę;
      Ibezwzgledną prawdą jest, że nie każdy biust da się wymodelować za
      pomocą dobrego stanika, i odwrócić skutki noszenia latami byle
      czego. W przypadku pytań jestem do dyspozycji:)
      I tu trochę ostrzej - uważam że osoba, która NIE miała operacji, nie
      ma prawa wypowiadać się o niej w tonie wyłacznie negatywnym -
      odwrotnie zresztą też nie.
      • magdalaena1977 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 18:58
        zuz-anka napisała:

        > I tu trochę ostrzej - uważam że osoba, która NIE miała operacji, nie
        > ma prawa wypowiadać się o niej w tonie wyłacznie negatywnym -
        > odwrotnie zresztą też nie.
        A narkotyki ?
        uważasz, że krytykować mogą tylko te osoby, które spróbowały i się uzależniły ?
        • zuz-anka Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 08:18
          To zupełnie co innego, moę nie zauważyłaś.
          A co do chwalenia się - nie informuję każdego,kogo spotkam, że
          miałam taką operację. Ale się tez tego nie wstydzę.
          • magdalaena1977 Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 09:00
            zuz-anka napisała:

            > To zupełnie co innego, moę nie zauważyłaś.
            Moim zdaniem to nie jest coś zupełnie innego. Zdecydowanie nie zgadzam się z
            Twoim poglądem, że "osoba, która NIE miała operacji, nie ma prawa wypowiadać się
            o niej w tonie wyłacznie negatywnym -
            odwrotnie zresztą też nie. "
            Moim zdaniem tkwi w tym wewnętrzna sprzeczność - bo jeśli ktoś ma zdecydowanie
            negatywny stosunek do jakiegoś zjawiska (operacje plastyczne dla poprawy urody,
            narkotyki) to z zasady nie będzie się w to angażował. A ty chciałabyś odebrać
            prawo do krytykowania właśnie tej najbardziej negatywnie nastawionej grupie osób.
            Przecie wszystkie osoby, które poddały się operacji, chciały ją zrobić ergo
            miały do niej pozytywny stosunek.
            • zuz-anka Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 09:38
              Chodziło mi o to, że nikt kto nie miał operacji nie powinien pisać -
              operacje są złe, niebezpieczne, kup sobie lepiej dobry stanik.
              Ani odwrotnie - tak, nie miałam, ale operacja to cudowna rzecz, zrób
              sobie ją koniecznie;
              a tu wiele opinii było bardzo skrajnych - własnie w tonie "nie
              róbcie, bo po co".
              Co innego wyrażanie opinii, co innego sugerowanie innym, co mają
              robić.
              • zuz-anka Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 09:46
                "Blizny nie zejdą, piersi będą mniej wrażliwe" - akna
                "Natomiast na większości tych zdjęć żadnej nie zagraża a
                przynajmniej mnie się tak wydaje. " martaaa21 - na zdjęciu
                naprawdę nie widać zwyrodnień kręgosłupa...
                "Ja mam wrażenie, że niejednokrotnie to swego rodzaju snobizm.
                Fajnie się jest
                pochwalić w towarzystwie, że zrobiło się operację plastyczną. Zawsze
                to lepiej
                brzmi niż to, że nosi się stanik z monstrualnym Gie." to opinie,
                ktore mnie po prostu porażają
                • effuniak zuz-anka 12.02.09, 10:00
                  Zgadzam się z Tobą
                  Czasem wyrażane sa na forum opinie skrajne , tracące fanatyzmem a przecież nic
                  na siłę
                  Nie da się na siłę zmusić kogoś do noszenia dopasowanego stanika skoro uważa ,
                  że tak jak jest , jest ok
                  To tak jakbyśmy nagle oceniły, że fryzura afro jest the best i przekonywały do
                  niej wszystkie inne kobiety

                  A jeśli jakaś osoba chce zrobić korektę biustu JUŻ a nie czekać na jego poprawę
                  dwa lata (i to też nie pewne) to przeciez jej prywatna sprawa
                  I jaki w tym snobizm ?
                  Rzeczywiście uważasz , że jest się czym chwalić?
                  Że taka osoba wchodzi na imprezę i ogłasza radośnie wszem i wobec
                  "Z ROBIŁAM SOBIE CYCKI" ????
                  Toż to absurd !
                  • zuz-anka Re: zuz-anka 12.02.09, 10:57
                    No własnie:)
                    Ja czekalam na operację kilka lat; w tym czasie pogarszal się mój
                    stan fizyczny i psychiczny. Operacja dał mi wiele - i wcale nie mam
                    ochoty operacyjne zmieniac sobie innych rzeczy - choć mam dużą dupę
                    i grube uda - ale z tym umiem żyć, umiem się ubrać, zatuszować
                    niedoskonałości - no i m.in. dzięki lobby noszę fajne staniki:) 75F -
                    to malo? a piersi są piękne.
                    • akna Re: zuz-anka 12.02.09, 12:08
                      A czy istnieje możliwość zobaczenia jak Twoje piersi wyglądają
                      teraz? Chodzi mi właśnie o blizny. Bo zdjęcia z galerii roku po
                      operacji mnie jednak przeraziły.
                      Jeśli chodzi o mój biust to zdaję sobie sprawę, że po ciąży może być
                      jeszcze gorzej.
                      Mam zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie, właśnie przez cycki. Ale z
                      drugiej strony wiem, że to mój atut :) i akceptuję siebie taką jaka
                      jestem. Z wszelkimi krągłościami tu i tam.
                      • zuz-anka Re: zuz-anka 12.02.09, 13:23
                        wrzucę do galerii, i tak miałam się obfotografować w nowych
                        staniczkach
    • tfu.tfu jedynym bezbolesnym sposobem 11.02.09, 13:49
      jest photoshop. i nie ma się co oszukiwać, że po operacji nagle będziemy mieć
      cycki jak angelina jolie (czy inny ideał). ja sobie żartowałam kiedyś, że po
      wykarmieniu 5 progenitury pewnie bym pomyślała o takim rozwiązaniu, chociaż
      głęboko wierzę, że zanim wykarmię, to zaczną szyć i brytyjskie 34M, N i resztę ;)
      z moich osobistych doświadczeń: migracja mi poszła w jakość. nie ma żadnych
      smętnych zwisów, są śliczne melonki. a że lata długie masakrowane w Deee, to
      zanim się całkiem poprawią, trochę czasu minie. wyfotoszopować się będę mogła,
      jak podłączę peceta do monitora, którego jeszcze nie mam ;))
    • palacsinta Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 13:50
      Ja na tych zdjęciach nie widzę żadnych buł. Poza tym żyjemy w wolnym kraju, jak
      ktoś chce sobie operować piersi, to nikt mu tego nie może zabronić. Sama noszę
      32G, dla wielu to rozmiar kosmiczny, dla mnie zupełnie normalny, a na lobby
      średni. W więlu polskich sklepach nie znalazłabym na siebie nic albo coś bardzo
      brzydkiego. Przed lobby wiedziałam, że stanik musi podtrzymywać, że pierś ma być
      w miseczce, a nie obok, ale byłam przeświadczona (moja mama dalej tak uważa), że
      stanik w odpowiednim rozmiarze musi kosztować kupę pieniędzy i wyglądać
      ortopedycznie, więc koniec końców chodziłam w stanikach może i dobrych, ale
      porozciąganych i zabudowanych. I przez to kilka razy zastanawiałam się nad
      operacją jako sposobem przywrócenia się do "normy". Przeszło mi:) Nie mam
      wątpliwości co do tego, że istnienie tego rodzaju przeświadczeń jest na rękę
      chirurgom plastycznym, którzy przecież żyją z pacjentek. Dobrze, że lobby z tym
      walczy.

      Nie mogę natomiast wypowiadać się za dziewczyny, które wypadają z rozmiarówki
      tych "przyjaznych" firm, są skazane na Tango i źle skrojone modele G+ (a
      przecież o G przy niskich obwodach trudno powiedzieć, że to biust
      ponadprzeciętnie duży), cierpią na bóle kręgosłupa, nie mogą się dopiąć w
      ubraniach. Rynek bieliźniany i odzieżowy są ciągle niedoskonałe (Chociaż jest
      trochę lepiej niż wtedy, kiedy byłam nastolatką i zamiast biustu nosiłam na
      klatce rozpłaszczoną za małymi stanikami bulwę. Notabene długo byłam przekonana,
      że biust mam mały.) i bardzo łatwo, mając zupełnie przeciętną sylwetkę, wylecieć
      poza arbitralnie ustalane normy. Nie mogę potępiać kogoś, kto w pewnej chwili
      stwierdza, że operacja oszczędzi mu nerwów i wydatków. Bo te dziewczyny mają
      problemy jak najbardziej realne i pewnie zostaną one kiedyś rozwiązane, ale
      chyba nieprędko. A nie każdy ma czas i pieniądze na szycie sobie ciuchów albo
      kombinowanie z przekładaniem fiszbin.

      Podziwiam (to nie jest ironia) lobbystkę (best bra?) agitującą na kafeterii,
      sama jestem osobą leniwą i niecierpliwą, nie chciałoby mi się po raz setny
      wałkować tego samego tematu i wytrzymywać ataki zajadłych przeciwniczek
      "ściskania się".
      • semele2 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 14:57
        Kraj jest wolny i nikt nikomu kliniki chirurgii plastycznej nie zamyka ;).

        Nie jestem pewna, czy operacja i rekonwalescencja naprawdę pozwalają oszczędzić
        czas i pieniądze. To już by się musiał wypowiedzieć ktoś, kto zapłacił za operację.

        Poza odczuwam wewnętrzny sprzeciw na myśl o tym, że ja, mogąc pokroić i
        pozszywać kawałki materiału, miałabym zamiast tego dać pokroić i poszyć swoje
        ciało. Dla zdrowia - rozumiem. Ze względów estetycznych - mogę zrozumieć, choć
        nadal uważam, że często to nie jest metoda. Dla zmieszenia się w rozmiarówki -
        nie rozumiem i nie zrozumiem.
        • pierwszalitera Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 15:15
          semele2 napisała:

          > Poza odczuwam wewnętrzny sprzeciw na myśl o tym, że ja, mogąc pokroić i
          > pozszywać kawałki materiału, miałabym zamiast tego dać pokroić i poszyć swoje
          > ciało. Dla zdrowia - rozumiem. Ze względów estetycznych - mogę zrozumieć, choć
          > nadal uważam, że często to nie jest metoda. Dla zmieszenia się w rozmiarówki -
          > nie rozumiem i nie zrozumiem.

          No ale pomyśl, czy nie raz miałyśmy już potrzebę, by przy jakimś uwierającym nas problemie, ktoś potrząsnął różdżką i problem znika, albo się rozwiązuje? Ja pracuję z ludźmi z nadwagą i największym, ciągle powtarzanym marzeniem tych ludzi jest położyć się spać i obudzić się szczupłym. Tęsknimy do takich natychmiastowych, nierealistycznych rozwiązań. A operacja plastyczna jest takim cudem. A przynajmniej iluzją cudu. Gwarantuje szybkie pozbycie się problemu, połączone naturalnie z nieprzyjemnymi konsekwencjami, jak strata forsy, ból, rekonwalescencja, ale to wydaje się nie takie straszne, w porównaniu z ulgą i uczuciem szczęścia, które przychodzą, gdy na horyzoncie pokazuje się właśnie taka wróżka z różdżką, czyli skalpelem. Za dużo bajek się nasłuchałyśmy i nie zawsze jesteśmy w stanie logicznie opanować sytuację i ocenić, czy cena do zapłacenia za taki cud nie jest jednak za wysoka.
          • agastrusia Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 15:25
            Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że większość (moim zdaniem) jest głęboko
            przekonana, że efekty operacji dane będą na wieki. Niestety tak nie jest -
            jeżeli osoba dalej będzie katowała swoje ciało złą bielizną bądź jej brakiem po
            jakimś czasie znowu będzie musiała się poddać operacji. To taka niekończąca się
            opowieść.
          • semele2 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 15:42
            To ja albo jestem za wielkim tchórzem, albo mam zbyt bujną wyobraźnię ;). Bo jak
            słyszę "operacja zmniejszenia biustu", to nie widzę tej swojej cudownej, nowej
            sylwetki. Pierwszym skojarzeniem jest: "Jezu, jak to musi cholernie boleć, jak
            już znieczulenie puści...". I taki argument przekonywał mnie też wtedy, kiedy
            nie znosiłam swojego biustu.

            Może z tego wynika moje patrzenie. Pewnie, że chciałabym się obudzić z idealną
            sylwetką (albo raczej z idealnymi wynikami - nie, żebym właśnie była na diecie,
            wrrrrrrr). Ale akurat chirurgia plastyczna za nic nie chce mi się skojarzyć z
            taką "czarodziejską różdżką", zamiast tego przywodzi mi na myśl długą i parszywą
            rekonwalescencję.
            • magdalaena1977 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 18:56
              semele2 napisała:

              > To ja albo jestem za wielkim tchórzem, albo mam zbyt bujną wyobraźnię ;). Bo ja
              > k
              > słyszę "operacja zmniejszenia biustu", to nie widzę tej swojej cudownej, nowej
              > sylwetki. Pierwszym skojarzeniem jest: "Jezu, jak to musi cholernie boleć, jak
              > już znieczulenie puści...".
              Ja też słyszę przede wszystkim słowo OPERACJA czyli duże ryzyko, obciążająca
              narkoza, głodówka przed, koszmarny ból po, blizny do końca życia.
            • zuz-anka semele 12.02.09, 08:20
              uwierz, bólu nie czuć właściwie żadnego; o wiele bardziej bolalo
              mnie po wycięciu woreczka żółciowego...
    • sylviacokolada operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 14:40
      Witam, pewnie jestem tu jedna z wielu ktore myslały o operacji.
      Odkładałam na nia pieniądze i w kwietniu br miałam udać sie na
      pierwszą wizytę. Nosze w miarę ;) dobry biustonosz dopiero 2
      miesiace i juz widze ogromna róznice. Wczesniej moje cycki były
      koszmarne nawet w biustonoszu. Teraz jak mam dobry stanik to
      poprostu ładnie w nim wygladają. A to juz bardzoooo dużo. Wierze ze
      za rok to będzie przyzwoity biust.
      Druga sprawa jest taka, że Lobby jakby mnie oświeciło. Teraz widze,
      ze decyzja o operacji wynikała nie tylko z powodu brzydkiej
      fizycznosci. To też sprawa psychiki. Poprostu juz lubie mój biust.
      Gdybym tu w grudniu 2008 nie trafiła w najbliższe wakacje miałabym
      blizny na klacie za ktore sama bym zapłaciła!!!
      Rozumiem operacje zmniejszenia piersi!!! przy pierwszym karmieniu
      mialam ogromny biust i ciagle bardzo bolal mnie kregosłup. Nie
      mogłabym tak zyc.
      • maheda Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 15:13
        > ze decyzja o operacji wynikała nie tylko z powodu brzydkiej
        > fizycznosci. To też sprawa psychiki. Poprostu juz lubie mój biust.

        Otóż to. A źle dobrane staniki nie pomagają nam w lubieniu swoich biustów, oj,
        nie...

        > Rozumiem operacje zmniejszenia piersi!!! przy pierwszym karmieniu
        > mialam ogromny biust i ciagle bardzo bolal mnie kregosłup. Nie
        > mogłabym tak zyc.

        Gdybyś miała poprawnie dobrany stanik, to byś mogła. Naprawdę wszystko od niego
        zależy.
        Myslę, że przy większych obwodach z bardzo dużymi miseczkami lepiej sprawdzałyby
        się w ogóle gorsety zamiast staników, żeby ciężar rozkładał się po większej
        długości kręgosłupa.
        • sylviacokolada operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 15:34

          > Gdybyś miała poprawnie dobrany stanik, to byś mogła. Naprawdę
          wszystko od niego
          > zależy.

          Pewnie racja ! :) ale naprawde rozumiem. Moze ogromny to złe słowo.
          Cięzki.
          Generalnie gdybym miała od pierwszej ciązy dobry biustonosz...eh...
          bo że od początku to nawet nie myśle.
          • leolo22 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 17:13
            > Generalnie gdybym miała od pierwszej ciązy dobry biustonosz...eh...
            > bo że od początku to nawet nie myśle.

            ahas, to samo pomyslalam jak zalozylam moj pierwszy dobry biustonosz.
            Przypomnialy mi sie wszystkie cierpienia i kompleksy wieku nastoletniego ktorych
            moglabym ominac, nie wspominajac juz o tym ze moj biust prezentowalby sie o
            wiele lepiej. Nie ukrywam jednak ze mam zal do mojej matki, ktora nie nauczyla
            mnie prawidlowego podejscia do siebie podczas dojrzewania a nawet wpedzala mnie
            w kompleksy, kupowala mi straszne i niewygodne staniki pancerne "na oko" czyli
            za male, bo nawet jej sie nie chcialo zrozumiec ze jej corka TEZ ma duzy biust.
            I dlatego ja tez zaczelam sie interesowac operacja. Nie dlatego ze mam duzy
            biust tylko dlatego ze zawsze byl jakims powodem do wstydu i cierpienia.
            Teraz juz nie chce operacji bo nosze dobry stanik. Mam dorodny, kragly biust,
            faceci sie za mna ogladaja na plazy itd. ale dalej mam z tym troche problem,
            jeszcze nie widze tego jako atut.
            Jakbym miala kiedys corke to oprocz dobrania wygodnego stanika postaralabym sie
            ja nauczyc samoaceptacji.
            Przyznam ze czuje sie szczesciara bo zalapalam na Lobby. Jak moja matka byla
            mloda to nie bylo:DDDD
        • koza-1985 re 11.02.09, 19:06
          ale problem polega chyba na tym, że gorsetów G+ po prostu nie ma:(
          • maheda No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 19:12
            Bo powinny być właśnie zasadniczo w G+!
            • semele2 Re: No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 19:15
              Jako J+ ciężko chore na gorset podpisuję się wszystkimi kończynami i biustem na
              dodatek :D.
              • koza-1985 Re: No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 19:27
                jako nieuświadomione i młode dziewczę myślałam, że gorsety są właśnie dla
                bardzo biuściastych....i co i doopa:(
            • daslicht Re: No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 20:58
              Otóż to!

              Bardzo mi się "podobało" gdy oglądałam na stronie Panache Siennę
              stanik do K, gorset do G.

              Mi się wydaje, że chodzi o to, ze gorsety są już za ładne dla
              TAKICH - według producentów oczywiście. Wszystkie modele do K to te
              najbrzydsze.

              Ewentualnie o to, że gorset, który owija cały korpus, byłby
              bezlitosny i wyszłyby wszystkie błędy konstrukcyjne.
              To samo ze strojami kąpielowymi - bo tu już nie wystarczy wziąć 90G
              i obciąć tyłu, trzeba się postarać. A tym leniom śmierdzącym ciężko
              siąść i przeskalować proporcje, wolą wziąć najbardziej pancerne
              modele (wycięte zdradzają błędy) i poobcinać paski.

              Tak samo modelem wręcz stworzonym do noszenia przez panie z prawego
              górnego rogu tabeli jest PLUNGE, ponieważ nie ma mostka. A najlepszy
              byłby plunge szyty na "L" czy z podtrzymaniem boczno-dolnym |_,_| i
              żadnych więcej dopancerzeń nie trzeba :P

              No ale jeszcze wytłumacz tym pancernym łbom, że pomimo, że zarówno
              80G i 65JJ są na 109 w biuście (pisze na swoim przykładzie, bo znam
              go najlepiej), to te biusty nie są tej samej wielkości. 65J jest
              MNIEJSZY. No ale można gadać, fotki pokazywać, a efekt jak Best_Bra
              na Kafeterii - jak do ściany.
              • koza-1985 Re: No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 21:08
                no przecież taaaaki biust trzeba zakryć, schować, najlepiej czymś nijakim i
                brzydkim, a gorset?? ty chcesz gorset?? a po co ci? takie monstra nie
                noszą gorsetów...
              • semele2 Re: No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 21:13
                Trochę tak offtopowo, ale mam nadzieję, że mnie nikt nie zastrzeli.

                Daslicht, a masz gdzieś zachomikowane przykładowe zdjęcia tworów
                plunge-podobnych z prawego górnego rogu tabelki? Zaciekawiłaś mnie. Z jednej
                strony trudno mi sobie coś takiego wyobrazić na własnym biuście (nie jestem zbyt
                dobra w wyobrażaniu sobie takich przestrzennych konstrukcji, których nie widzę),
                z drugiej mam porównanie, jak mi się biust układa w stanikach z wyższym (Tango)
                i niższym (Sienna, Confetti) mostkiem i faktycznie im niższy mostek, tym fajniej
                to wygląda. Z drugiej strony - im wyższy mostek, tym stanik wygodniejszy,
                przynajmniej u mnie (Siennę i Confetti mam na "specjalne dekolty", bo tak do
                codziennego noszenia bym w nich nie wytrzymała). Ciekawe, czy to wynika z
                niedbalstwa projektantów, czy po prostu nie da się inaczej...
                • koza-1985 Re: No i to jest właśnie DZIWNE, prawda? 11.02.09, 21:43
                  semele ja natomiast zdecydowanie lubię niskomostkowe siennny, i nie wiem
                  czy ich wygląd rekompensuje ich niewygodnośc, czy po prostu są dla mnie
                  wygodne. plandżpodobny effuniak tak samo.
          • tfu.tfu Re: re 11.02.09, 20:00
            kiedyś były gorseciarki. moja babcia miała biust większy niż wszystkie panie z
            fotek "przed" i jakies 150cm wzrostu. biustonosze szyte na miarę. mam jej
            zdjęcie ślubne, biust mniejszy od mojego teraz :) ale moja babcia wykarmiła 5
            sztuk potomstwa, w tym 2 w czasie wojny. my naprawdę nie mamy na co narzekać w
            porównaniu z pokoleniem naszych babć.
            trzeba lobbować o gorseciarki ;)
            • madzioreck Re: re 11.02.09, 20:33
              Gorseciarkę to się znajdzie, w moim mieście w centrum jest ich kilka, ale to, co
              one szyją... jak raz weszłam (zanim znalazłam LB), tak zaraz wyszłam. Pani za
              taki koszmarek zawołała od 100 w górę (100 to bez bajerów). Któraś ma w
              sygnaturce takie coś... że jak ją by w coś takiego do trumny ubrali, toby
              straszyła po nocach :)
              • tfu.tfu Re: re 13.02.09, 08:58
                ale ja mówię o PRAWDZIWYCH gorseciarkach (czyt. sklonować Effuniak :P), a nie
                takich własnie ;)
    • magdalaena1977 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 19:02
      wątek czytałam w pracy, ale dopiero teraz popatrzyłam sobie na zdjęcia i też
      zupełnie mi się nie podobają zdjęcia "po".
      Przede wszystkim blizny są strasznie widoczne i jeszcze takie symetryczne i
      nienaturalne (o ile blizny mogą być naturalne) - może przez ubranie tego nie
      widać, ale nie chciałabym patrzeć na takie piersi codziennie pod prysznicem, nie
      mówiąc o sytuacjach intymnych.
      Po drugie wszystkie wcale nie miały takiego cudownego kształtu, a niektóre
      wyglądały wręcz nienaturalnie.
      • kuraiko Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 23:22
        ale kilka tygodni po operacji te blizny są już niewidoczne... a na
        takich stronkach dają foty robione niedługo po operacji
        • magdalaena1977 Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 08:54
          kuraiko napisała:
          > ale kilka tygodni po operacji te blizny są już niewidoczne... a na
          > takich stronkach dają foty robione niedługo po operacji
          ciekawe dlaczego ?
          czemu nie dają efektu finalnego po zakończeniu leczenia ?
          może dlatego, że zależy to od osoby i jej skłonności do gojenia się ran ?

          zresztą - tak poważnie to czy masz gdzieś zdjęcia po zakończeniu leczenia ?
          • effuniak Magdalaena 12.02.09, 09:36
            To są zdjęcia robione w klinice czyli przed - to wiadomo ,a po - gdy pacjentka
            ma ściągane szwy
            Szkoda, że nie ma też zdjęć porównawczych po ok pół roku od operacji

            Np moja blizna po cesarce wyglądała strasznie i ciało miałam ściągniete podobnie
            jak na tych zdjęciach a teraz prawie nie mam śladu a z pewnościa nie szył mnie
            lekarz plastyk
            • maith O bliznach i chwaleniu się 12.02.09, 19:39
              effuniak napisała:
              > Np moja blizna po cesarce wyglądała strasznie (...)
              > a teraz prawie nie mam śladu

              A dla odmiany moja "niewinna" blizna po wyrostku, szyta tak, żeby nie było
              śladu, specjalnymi nićmi blebleble, przez pierwsze dni była tylko cieniuteńką
              kreseczką, a potem wszystko się popsuło. I gdybym coś takiego miała mieć na
              biuście, to dopiero byłoby kiepsko.

              agastrusia napisała:

              > Ja mam wrażenie, że niejednokrotnie to swego rodzaju snobizm.
              > Fajnie się jest pochwalić w towarzystwie, że zrobiło się operację >
              plastyczną. Zawsze to lepiej brzmi niż to, że nosi się stanik z
              > monstrualnym Gie.


              Nikt nie jest taki głupi, żeby ciąć się z powodu snobizmu.
              Chociaż przepraszam, ostatnio Magda Gessler wygłupiła się podając ludności za
              wzór swoje nowobogackie koleżanki, które tną się, bo w ich środowisku pojawiła
              się taka moda.
              No dobra, to może nie nikt, ale to są przykłady karykaturalne, żałosne.

              Normalnie ludzie decydują się na operację, bo widzą faktyczny problem. I teraz
              części osób do likwidacji problemów wystarcza dobry stanik (ale najczęściej o
              tym nie wiedzą) a części nie wystarcza, albo w ich rozmiarach jeszcze nie ma
              staników.

              Zuz-anka po operacji nosi 75F, a wcześniej miała naprawdę bardzo duży biust. Nie
              wyglądała wcześniej źle, tylko było jej naprawdę bardzo ciężko, nawet mimo
              dobrego stanika. To nie to samo, co panienka, która uważa, że musi sobie
              zmniejszyć "to monstrualne De", bo jej biust, wielkości obecnego Zuz-ankowego
              75F jest taaaki ciężki, a nigdy nawet nie spróbowała dobrego stanika. Te 2
              sytuacje trzeba od siebie odróżniać.

              A pochwalenie się "monstrualnym Gie" przed ludźmi myślącymi, że masz "duże Ce"
              grozi najwyżej, że zapytają "ale jak to, przecież Jolka ma większy biust, a nosi
              tylko De?" Czyli okazją do lobbowania :)
            • magdalaena1977 Re: Magdalaena 12.02.09, 22:36
              effuniak napisała:
              > Np moja blizna po cesarce wyglądała strasznie i ciało miałam ściągniete podobnie
              > jak na tych zdjęciach a teraz prawie nie mam śladu a z pewnościa
              > nie szył mnie lekarz plastyk
              Mam dwie blizny - jedną na szyi, która jest duża, nierówna i nadal widoczna (po
              usunięciu znamienia przez chirurga platyka) i drugą w tzw. okolicach bikini,
              której w półtora roku po operacji kompletnie nie widać.
              Podejrzewam, że zmiany na biuście byłyby raczej pierwszego rodzaju.
          • kuraiko Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 23:12
            tak, na jednej stronce widziałam zdjęcia biustu i po operacji
            (oczywiście nie zaraz po zabiegu, ale jakiś czas potem, kiedy były
            jeszcze widoczne blizny) i kilka tygodni później, już bez blizn.
            czasem to były foty tych samych piersi, tzn "przed, po i kilka tyg
            później", czasem "przed i kilka tyg później", no i oczywiście "przed
            i po"
    • madzioreck Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 19:08
      Trudno jednoznacznie powiedzieć: warto/nie warto. Wszystko zależy, jeśli np. nie
      wyrabia kręgosłup, to może warto. Jeśli chodzi o wygląd, to - moim zdaniem - nie
      warto. Oglądałam już kilka różnych galerii efektów przed/po
      powiększeniu/redukcji/podniesieniu piersi, i tak naprawdę żaden nie powalił mnie
      na kolana aż tak, żebym się zdecydowała. Przerażają mnie blizny, ból,
      przesuwanie sutków - czemu zawsze "po" są mniejsze!? Nie ma się też co
      oszukiwać, że uzyskamy biust jak panie na rozkładówkach.
      Piszę z pozycji osoby o biuście dużym i dość wiszącym, ale też odkąd jestem
      dorosła, nie spędza mi to snu z powiek, lubię mój biust. Już gdzieś pisałam, że
      tak sobie to wytłumaczyłam, że nie można mieć wszystkiego. Mam duży biust,
      super, trochę wisi, trudno, praw fizyki pan nie zmienisz. Nawet to, że z dobrymi
      stanikami bieda nie sprawia, że nie dałabym pokroić moich dziewczynek :)
      • madzioreck Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 19:21
        O aspektach psychologicznych, które mogą leżeć u podstaw decyzji o operacjach
        plastycznych, też sporo czytałam. Uważam, że w szeregu badań wykonywanych przed
        operacją powinna być wizyta u psychologa. Jeśli ktoś chce sobie coś tam podnieść
        czy naciągnąć tak po prostu, to niech sobie naciąga, ale jeśli komuś się wydaje,
        że wiszący biust to powód niepowodzeń np. z związku, i że jak poprawią biust, to
        związek odżyje, to ja tu jednak widzę pracę dla psychologa, a nie dla chirurga :(
        Kiedyś, lata temu, w TS był fajny artykuł. Dziennikarka, ładna, zgrabna
        dziewczyna około30-ki, chodziła do różnych klinik chirurgii plastycznej, że niby
        to chce sobie coś tam poprawić. Do jednej z nich poszła z zamiarem usunięcia
        jakiejś blizny, a dowiedziała się, że warto by wyciąć garbek na nosie, usunąć
        pieprzyki, odessać tłuszcz skądśtam, podnieść piersi... W innej za to pan doktor
        wziął ją na rozmowę, powypytywał, co on niby miałby jej zoperować, dziewczyna
        wymieniła to i tamto, a pan doktor grzecznie powiedział "dziecko, ja nie będę
        wycinał takich rzeczy, wróć, jak będzie naprawdę co operować" :) Szkoda, że
        takich jest jak na lekarstwo, z czego by żyli...
        • leolo22 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 20:10
          Ja tez widzialam taki dokument BBC o operacjach plastycznych w Hollywood.
          Mozecie sobie wyobrazic co tam sie dzialo:D
          I jeszcze jeden o operacjach biustu po ktorym wiekszosc kobiet byla bardzo
          zadowolona ze swojego wygladu po powiekszeniu/redukcji/podniesieniu. Pamietam ze
          byla w nim taka babka ktora chciala miec duuuzy biust. Na moje oko to zrobila
          sobie cos a la G. Po operacji i rekonwalescencji reporter ja zapytal jak sie
          teraz czuje. Na co ona: Swietnie! Jestem bardzo zadowolona! Tylko mam problem z
          kupieniem stanikow, bo jestem bardzo szczupla a miseczke potrzebuje duuuza i
          takich nie robia:DDDD
          • leolo22 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 20:22
            dodam jescze ze byly w tym dokumentalu kobiety ktore przeszly komplikacje po
            operacjach i w efekcie mialy zdeformowany lub amputowany biust i bardzo zalowaly
            i tesknily za swoim "starym biustem".
            To mi dalo do myslenia....Jezeli chcesz to zrobic, przede wszystkim zrob to
            dobrze, u dobrego lekarza etc.
          • madzioreck Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 20:25
            leolo22 napisała:

            Na moje oko to zrobila
            > sobie cos a la G.

            Ale 60G czy 80G? :D
            • leolo22 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 20:35
              no szczuuuupla byla to raczej 60G. Ja nosze 60G, chociaz sztuczny biust troszke
              innaczej wyglada :D Skoro ta kobieta zaplacila ciezka forse za "moje proporcje"
              to chyba powinnam sie cieszyc :PPPP
    • vesper_lynd Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 21:53
      Wydaje mi się, że mamy mały problem z rozumieniem kwestii poprawy stanu biustu przez noszenie dobrego stanika. Dla niektórych kobiet jest to uzyskanie kształtu wysokich melonów a la silikon, choć nigdy takiego miały; dla innych będzie to poprawa jędrności, podniesienie, ale bez cudów - i już to wystarczy, żeby się cieszyć, choć biust nie jest "idealny" jak z rozkładówek. Obie strony nie do końca są w stanie się dogadać, bo jedno i to samo rozumieją inaczej.

      Maheda opisuje jakie metody stosuje - podziwiam :) Jest zadowolona z efektu, świetnie i się cieszę bardzo (bo przeżywam mniej-więcej to samo). Tylko, że są różne stopnie niezadowolenia z własnego wyglądu i samokrytyki, dla wielu kobiet poprawa i stan sprzed ciąży to i tak za mało. Nie będą się z tak wyglądającym biustem dobrze czuły dalej, mimo lat spania w najciaśniejszych stanikach i smarowania najlepszymi ujędrniaczami. Bo ta metoda to nie jest jakaś magiczna różdżka, która regularnie i długo stosowana wyczaruje nam jędrne melony ze smutnych jamniczych uszu :(
      Dlatego nie podchodzę jakoś bardzo krytycznie do kwestii operacji plastycznych. Każdego kwestia indywidualna; jeśli ktoś zniesie ból, blizny, wysokie koszty i PO operacji będzie bardziej pewny siebie i po prostu szczęśliwy - jego wybór. Ale to faktycznie w wypadku, jeśli się przetestowało metodę dobrze dobranego stanika.
      Na mnie ona podziałała - dwa lata dobrego rozmiaru i ani śladu bułek podpachowych, plecy gładkie, biust wyżej osadzony, jędrniejszy. Myślałam sobie o operacji podniesienia piersi kiedyś (jak miałam... 20 lat - sic!), że dobrze by było, bo już się NIC nie da zrobić. Spróbowałam przesiadki z 80D na 65GG. I efekt po już chyba nawet ponad dwóch latach mnie zadowala na tyle, żeby zapomnieć o skalpelu. Mimo, że nie przypominam meloniastych pań z CKM, biust asymetryczny i bez stanika traci nieco na urodzie ;) Ale lubię siebie bardziej i to wszystko dzięki Lobby.
      • magdalaena1977 Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 22:16
        vesper_lynd napisała:

        > Wydaje mi się, że mamy mały problem z rozumieniem kwestii poprawy stanu biustu
        > przez noszenie dobrego stanika. Dla niektórych kobiet jest to uzyskanie kształt
        > u wysokich melonów a la silikon, choć nigdy takiego miały; dla innych będzie to
        > poprawa jędrności, podniesienie, ale bez cudów - i już to wystarczy, żeby się
        > cieszyć, choć biust nie jest "idealny" jak z rozkładówek.
        A czy twoim zdaniem taki biust z rozkładówek naprawdę jest ładny ?
        Bo ja (z okazji balkonetkowej notki o Dodzie) przekonałam się , że po obejrzeniu
        iluśtam prawdziwych biustów w galerii, uważam sztuczne piersi za dziwne,
        nienaturalne i nieładne - na zdjęciach w ogóle nie mają odpowiedniej miękkości
        czy elastyczności tylko tak głupio sterczą.
        • vesper_lynd ... ;) 11.02.09, 22:33
          Gdyby podobały mi się sterczące silikony to pewnie bym do takich dążyła ;) a tak jak napisałam - skalpel mi się nie marzy. Lubię swoje piersi. Ale rozumiem, jesli się komuś taki biust podoba i uważa go za pewien ideał, bo właśnie taki lansowany jest jako atrakcyjny. Są różne gusta i czy ktoś lubi sterczenie melonów, czy swojską naturę - nie ma w tym nic specjalnie dziwnego. (Nie wchodząc w kwestie moralne lansowania biustów poprawianych, psucia kobietom w głowach obrazu ich niepoprawianego skalpelem ciała, itd. bo to inna sprawa.)
      • kuraiko Re: operacje - czy naprawdę warto 11.02.09, 23:20
        hmmm ja nadal myślę o operacyjnym podniesieniu piersi ;) ale kto
        wie, może rzeczywiście w końcu się podniosą ;)

        z tym, że biusty po podniesieniu to zupełnie co innego niż silikony :
        ( i niektóre silikony mi się podobają, bo nie wszystkie wyglądają
        jak piłki, teraz robią też naturalnie wyglądające implanty
    • arleora Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 02:16
      Nie mogłam dziś odwiedzić forum w ciągu dnia, a trochę wywołałam
      burzę. Z uwagą przeczytałam wszystkie posty. I od razu chciałam
      zaznaczyć, że nie chciałam w żaden sposób obrazić osób, które
      decydują się na operację. Bliska mi osoba zdecydowała się na korektę
      piersi i byłam jedną z niewielu osób, które nie krytykowaly tego
      pomysłu. Przez cały czas debat na ten temat mówiłam jej, że jeśli
      jest przekonana do tego, jeśli jest jej tak żle w swoim ciele, a to
      może się zmienić po operacji, to powinna się na nią zdecydować. Na
      poważnie, nie pod wpływem impulsu. Ale że to jednak lepsze, niż
      tkwić w ciele, którego się nie akceptuje. W jej przypadku operacja
      sprawdziła się fantastycznie. Tym bardziej rozumiem konieczność
      operacji ze względów zdrowotnych. Tu w ogóle nie ma dyskusji.
      Natomiast zastanawiam się nad pewną modą, czy też przekonaniem, że
      operacja zmieni wszystko i będzie już potem cudownie.
      Chodzi mi o to, żeby nie robić z operacji fetysza. No i też nie
      jestem przekonana, czy operacja spełniła aby wszystkie oczekiwania
      operowanych, bo na niektórych zdjęciach mam wrażenie, efekt po jest
      gorszy niż przed. A i zawsze mnie fascynowały kobiety, którym
      teoretycznie daleko do ideału, a przez to, że akceptują siebie
      takimi, jakie są, wydają się piękne i pożądane. Nie wiem, jak się
      można tego nauczyć, ale może my tu na lobby powinnyśmy też mocniej
      lobbować za afirmacją swojego ciała (oczywiście bez przesady :-).
      Ale może są na forum jakieś psycholożki i może pomysłem byłaby
      organizacja czegoś w rodzaju warsztatów przy okazji grupowego
      mierzenia staników, czyli zlotów. Taka luźna myśl. Ale jest na Lobby
      sporo forumek, które nie akceptują siebie. To się rozpisałam,
      zamiast spać :-)

      • maith Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 12.02.09, 17:11
        arleora napisała:
        > może my tu na lobby powinnyśmy też mocniej
        > lobbować za afirmacją swojego ciała (oczywiście bez przesady :-).
        > Ale może są na forum jakieś psycholożki i może pomysłem byłaby
        > organizacja czegoś w rodzaju warsztatów przy okazji grupowego
        > mierzenia staników, czyli zlotów. Taka luźna myśl. Ale jest na
        > Lobby sporo forumek, które nie akceptują siebie. To się rozpisałam,
        > zamiast spać :-)

        Przy Twoim pierwszym poście coś mi mignęło że próbujesz wyważać otwarte drzwi,
        ale teraz poważnie się zastanawiam, czy ty w ogóle przyjrzałaś się bliżej Lobby?

        Lobby różnią się od innych for właśnie ogromną afirmacją kobiecości. Kobiety,
        które tu dłużej siedzą zwykle nabierają pewności siebie i samoakceptacji.

        Czy Ty w ogóle czytałaś te wątki:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=80370093&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=75213023&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50580&w=80316287&v=2&s=0
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=90757951&a=90757951
        To tutaj od dawna pokazujemy wszystkim zdjęcia prawdziwych biustów.
        To tutaj walczymy o upowszechnienie informacji, że kobiety mają różne figury i
        mają do tego prawo, zatem jeśli np. klepsydra nie może kupić spodni, to nie
        znaczy, że z nią jest coś nie tak, tylko producenci ignorują różnice między
        nami, co jest wkurzające i z czym warto coś zrobić, ale co nie powinno wpływać
        na nasze nastawienie do siebie.

        To tutaj krytykujemy wypowiedzi nachalnie naganiające klientki chirurgom
        plastycznym, kiedy w niby obiektywnych programach, czasem wręcz o "zdrowiu"
        wmawia się ludziom, że operacje konieczne są także tym kobietom, które naprawdę
        ich nie potrzebują (poglądy, że od F czy temu podobne).

        Rozmowy na lobby zwykle pozwalają kobietom nabrać dystansu do swojego ciała.
        Jeśli gdzieś operacja nie jest traktowana jako fetysz, to właśnie tutaj. Jeśli
        zawsze fascynowały Cię kobiety, które wcale nie będąc doskonałe jednocześnie
        świetnie się czują w swoim ciele, to zapraszamy na nasze zloty. Spotkasz ich tam
        pełno.
        • arleora Re: Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 12.02.09, 22:02
          Maith, oczywiście, że czytałam Lobby. A w zasadzie wciąż je czytam.
          Masz absolutną rację, że Lobby lobbuje również zadowolenie ze
          swojego ciała. I takich zadowolonych forumek jest tutaj mnóstwo i
          taki jest też duch Lobby. Ale jest też sporo dziewczyn i kobiet
          wyrażających niezadowolenie ze swego ciała, a przede wszystkim swego
          biustu. Może jest ich mniej niż tych zadowolonych, tylko bardziej
          rzucają mi się w oczy. Nie chciałam nikogo urazić ani krytykować
          Lobby. Jeśli tak się stało, to przepraszam. Przepraszam też za
          "wyważanie otwartych drzwi". W tej sytuacji zamilknę na zawsze, nie
          chcę się wpychać na siłę ze swoimi spostrzeżeniami :-)
          • maith Re: Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 12.02.09, 22:41
            Przestań się wygłupiać z zamilknięciem, ok? :)
            Masz ciekawe spostrzeżenia. Chciałam tylko, żebyś zauważyła, że bardzo wiele
            osób trafiając na Lobby (oba) miało kompleksy, szczególnie dotyczące biustu. Na
            szczęście większość zaczyna tu na siebie patrzeć z właściwej perspektywy :)
        • arleora Re: Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 12.02.09, 22:06
          maith napisała:


          >Jeśli
          > zawsze fascynowały Cię kobiety, które wcale nie będąc doskonałe
          jednocześnie
          > świetnie się czują w swoim ciele, to zapraszamy na nasze zloty.
          Spotkasz ich ta
          > m
          > pełno.
          >
          Aha, Maith niepotrzebny jest ten ton delikatnej agresji wobec mnie i
          pouczanie z góry. Przykro mi, ale tak to odebrałam.

          • kk345 Re: Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 12.02.09, 23:15
            Maith jest chyba jedna z najcierpliwszych i najmniej agresywnych forumek...
            Jeśli znalazłaś tu posty osób nie akceptujących swego ciała/biustu, to na pewno
            zauważyłaś też, z jakim zaangażowaniem dziewczyny rzucają się podnosić je na
            duchu, linkują prawdziwe biusty i w nieskończoność tłumaczą, ze żadna z nas nie
            jest doskonała. Mnie to lobby dało poczucie całkowitego pogodzenia się ze sobą i
            swoimi wymiarami i tak działa na większość "przybyszek". A ze nie na
            wszystkie... powoli, w końcu zmienimy cały świat:-)
            • arleora Re: Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 13.02.09, 14:07
              kk345 napisała:

              > Maith jest chyba jedna z najcierpliwszych i najmniej agresywnych
              forumek...
              > Jeśli znalazłaś tu posty osób nie akceptujących swego
              ciała/biustu, to na pewno
              > zauważyłaś też, z jakim zaangażowaniem dziewczyny rzucają się
              podnosić je na
              > duchu, linkują prawdziwe biusty i w nieskończoność tłumaczą, ze
              żadna z nas nie
              > jest doskonała. Mnie to lobby dało poczucie całkowitego pogodzenia
              się ze sobą
              > i
              > swoimi wymiarami i tak działa na większość "przybyszek". A ze nie
              na
              > wszystkie... powoli, w końcu zmienimy cały świat:-)

              Masz absolutną rację. Maith, zagalopowałam się. Miałam jakiś zły
              dzień. Jeśli to może być wytłumaczeniem :-)



              • kk345 Re: Arleora, czy Ty w ogóle czytałaś forum? 13.02.09, 15:04
                Zdarza się, każdy ma dzien nadinterpretacji:-) Podziwiam odwagę
                cywilną, by sie do tego przyznać i pokajać:-)
    • gos.w Re: operacje - czy naprawdę warto 12.02.09, 23:36
      Wiecie co, komentarze kilka postow wczesniej, ze takim biustom nic nie pomoze
      etc. troche mnie przerazily szczerze mowiac.
      Wchodzac na ta strone pomyslalam- ale podobne piersi do moich... naprawde- te
      przed oczywiscie. A ja nie karmilam nigdy ani nie bylam w ciazy i w ogole to
      niedawno przestalam byc nastolatka:P
      Nosze 65G/GG czyli wcale nie jakis duzy rozmiar i coz... moje piersi nie stercza
      do gory, zreszta zdziwilabym sie gdyby tak bylo. Jestem raczej zadowolona z
      mojego biustu i nie myslalam nigdy o operacji, natoniast dobry stanik bardzo mi
      pomogl, uwazam ze w staniku prezentuja sie super i robia wrazenie. A bez... no
      jest ok
      Nie jestem wojujaca przeciwniczka operacji, uwazam ze jak kto woli, sama chetnie
      zrobilabym sobie laserowa korekcja wzroku i laserowa depilacje (niech zyje
      laser)- to troche inny pokroj zabiegow niz zmniejszenie biustu, ale jednak.
      Tylko prosze nie piszcie rzeczy w stylu "no takie biusty jak na zdjeciach to sie
      nie dziwie ze zrobily operacje" itp. Moze nikt nie napisal tak doslownie, ale
      taki byl chyba ton wypowiedzi gdzies tam z poczatku watku.
      • effuniak gos.w 13.02.09, 07:41
        Taki był ton mojej wypowiedzi , bo rzeczywiście nie dziwie się tym paniom , że
        zdecydowały się na operacje
        Ja , Ty i inne forumki jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że spotkałyśmy się
        na pewnym etapie życia na tym Lobby.
        Spotkałyśmy się z akceptacją , dowiedziałyśmy , że jesteśmy "normalne" z naszymi
        dużymi/małymi piersiami i w silnej grupie uwolniłyśmy od kompleksów a nawet
        jeśli nie całkiem uwolniłyśmy to przynajmniej zostały one zminimalizowane
        Mam koleżankę , która nie może pogodzić się z upływem czasu świetności swojego
        biustu ktora minęła 10kg i dwójkę dzieci temu, i gdy tylko sie spotykamy to
        rozmowa w którymś momencie przechodzi na operacje biustu . Nie muszę dodawać, że
        staniki ma dobrze dobrane?
        I ja ją rozumiem doskonale
        Rozumiem jej tęsknotę za tym co miała i chęć zmiany NATYCHMIAST
        Jedyne co ją powstrzymuje to brak kasy
        Czy ja bym zrobiła operację - TAK !
        I nie widzę nic niestosownego w tym, że ktoś inny to zrobił
        Czy będę inne kobiety do tego namawiać - NIE !
        Ale z pewnością nie potępię nikogo , kto się podda takiemu zabiegowi
        • kasica_k Re: gos.w 13.02.09, 17:46
          effuniak napisała:

          > Taki był ton mojej wypowiedzi , bo rzeczywiście nie dziwie się tym paniom , że
          > zdecydowały się na operacje
          > Ja , Ty i inne forumki jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że spotkałyśmy się
          > na pewnym etapie życia na tym Lobby.
          > Spotkałyśmy się z akceptacją , dowiedziałyśmy , że jesteśmy "normalne" z naszym
          > i
          > dużymi/małymi piersiami i w silnej grupie uwolniłyśmy od kompleksów

          A ja się dziwię.
          Moja mama ma dużo gorszy biust od tych na zdjęciach "przed" i gdybym jej
          zaproponowała jakąś operację, nawet tych 20 lat temu, kiedy mogło jej bardziej
          zależeć na wyglądzie niż obecnie, to chyba by padła ze śmiechu. Nie zagląda na
          Lobby i nie miała wsparcia żadnej silnej grupy uwalniaczek od kompleksów. Ona po
          prostu wie, że jest normalna i że biust wisi, bo musi - wisi wszystkim, nie
          tylko jej. Tak samo, jak ona teraz, wyglądała jej matka i jej babka. Tak
          wyglądają miliony kobiet. Pewnego dnia i ja będę tak wyglądać, a nawet gorzej,
          bo biust mam większy :) Nie wszyscy mają kompleksy i chcą zmieniać coś, co jest
          całkiem zwyczajne.
          • effuniak Kasica-k napisała 13.02.09, 17:59
            Moja mama ma dużo gorszy biust od tych na zdjęciach "przed" i gdybym jej
            zaproponowała jakąś operację, nawet tych 20 lat temu, kiedy mogło jej bardziej
            zależeć na wyglądzie niż obecnie, to chyba by padła ze śmiechu. Nie zagląda na
            Lobby i nie miała wsparcia żadnej silnej grupy uwalniaczek od kompleksów. Ona po
            prostu wie, że jest normalna i że biust wisi, bo musi - wisi wszystkim, nie
            tylko jej.

            Ale Ona dorastała w zupełnie innej rzeczywistości i te 20 lat temu operacja plastyczna to była utopia , prawda?
            A i kult młodosci nie był taki jak teraz
            Teraz kobieta wie , że jej wisi ale tez wie , że nie musi jej wisieć
            Wystarczy tylko mieć pieniądze
            • kasica_k Re: Kasica-k napisała 13.02.09, 18:27
              No i właśnie wcale nie jestem pewna, czy te "teraźniejsze kobiety" są mądrzejsze
              od mojej mamy i czy podoba mi się ta obecna rzeczywistość. Przynajmniej w tej
              dziedzinie.

              Oraz teraz kobieta bynajmniej nie zawsze jest świadoma, że "wisi" jest stanem
              naturalnym, ponieważ widuje inne kobiety głównie na obrazkach, gdzie wszystkim
              sterczy. Wydaje jej się, że jest nienormalna. To jest też bardzo duża różnica
              między 20 czy 30 lat temu a obecnie.

              I to już zupełnie mi się nie podoba.
              • effuniak Re: Kasica-k napisała 13.02.09, 18:32
                Ale niestety na to nie mamy już wpływu
                A takie potępianie w czambuł tego typu praktyk , też nie jest normalne
                Ty się akceptujesz i chwała Ci za to !
                Inne kobietki chcą sobie to i owo poprawić - ich sprawa

                a tak na marginesie - koro jesteś o pół roku cięższa , to Twój biust jest tylko
                piękniejszy - takie prawo naczyń połączonych
                :DDD
                • kasica_k Re: Kasica-k napisała 13.02.09, 18:44
                  Pisałam więc, że nie potępiam nikogo, zwłaszcza że motywacje są bardzo różne -
                  trudno oceniać, nie siedząc w czyjejś skórze. Ktoś może naprawdę w żaden sposób
                  nie móc wytrzymać ze swoim biustem i operacja wtedy będzie dla niego
                  wybawieniem. Tylko na podstawie tego, co widziałam - mówię szczerze: JA bym tego
                  nie zrobiła i gdyby np. przyjaciółka poprosiła mnie o radę - odradziłabym.

                  Myślę, że warto pokazać osobom czytającym to forum, że ludzie myślą różnie i to,
                  że ktoś robi sobie lifting z "takim" biustem nie oznacza, że JA TEŻ MUSZĘ :)
                  Ludzie są bardziej skłonni do owczego pędu niż nam się wydaje. Warto pokazać
                  inne opcje myślenia i skłonić do refleksji.
                  • effuniak Re: Kasica-k napisała 13.02.09, 19:12
                    Co do owczego pędu to hamulcem bezpieczeństwa jest jednak cena
                    I masz rację, że warto pokazac iż ludzie myślą różnie choć niektórym nie zawsze
                    się to podoba
      • kasica_k Re: operacje - czy naprawdę warto 13.02.09, 17:55
        gos.w napisała:
        > Wiecie co, komentarze kilka postow wczesniej, ze takim biustom nic nie pomoze
        > etc. troche mnie przerazily szczerze mowiac.
        > Wchodzac na ta strone pomyslalam- ale podobne piersi do moich... naprawde- te
        > przed oczywiscie. A ja nie karmilam nigdy ani nie bylam w ciazy i w ogole to
        > niedawno przestalam byc nastolatka:P

        Ja też nigdy nie byłam w ciąży, nie karmiłam, noszę dobre staniki od lat i też
        mi biust pięknie zwisa tak, jak niektórym z tych pań na fotkach. Miękki jest, to
        zwisa, co ma robić :) Taka już natura biustu, że mniej lub bardziej poddaje się
        grawitacji. Przejmowanie się tym ma raczej mały sens :)
        • effuniak Kasico nie ściemniaj :))) 13.02.09, 18:02
          Twój biust z pewnoscia nie wygląda jak żaden z tych na zdjęciach :)
          Wiem, bo widziałam .
          Wprawdzie w staniku, ale juz bezblędnie potrafie określić kondycję piersi po ich
          wygladzie w biustonoszu
          :D
          • effuniak Re: Kasico nie ściemniaj :))) 13.02.09, 18:05
            ...zreszta gdyby to była prawda to to zadaje kłam np Mahedzie i jej poprawie
            biustu uzyskanej dzieki stanikom
            :DD
          • kasica_k Ja wiem lepiej ;) 13.02.09, 18:21
            jak mój osobisty biust wygląda :) W staniku to naprawdę inna bajka. Wydaje mi
            się, że jesteśmy bardzo przyzwyczajone do biustów ostanikowanych, nawet
            własnych, i myślę, że w dużej mierze stąd bierze się krytyka owych piersi ze
            zdjęć. Ja po prostu obejrzałam swoje walory chłodnym okiem - gdyby mi zrobić
            taką fotkę, jak tym paniom, to wyglądałabym bardzo podobnie.

            Poza tym widziałaś mnie, kiedy byłam o ponad pół roku młodsza i trochę lżejsza :)
    • kasica_k Będę brutalnie szczera ;) 13.02.09, 00:47
      Obejrzałam te fotki dokładnie. I oświadczam, że na miejscu żadnej z tych kobiet
      nie zrobiłabym sobie operacji ani redukcji, ani liftingu. Mam biust bardzo
      podobny do wielu z tych "przed", nie uważam go ani za brzydki ani dziwny - tak
      wyglądają miliony kobiet uważanych (i uważających siebie) za atrakcyjne, a już
      na pewno - normalne.

      Nie znam oczywiście motywacji tych pań, dlatego nie oceniam. Piszę, że gdybym to
      ja była na tych fotkach, to nie poszłabym na żaden zabieg.

      Za to chętnie bym sobie zafundowała liposukcję niektórych okolic, ale tylko pod
      warunkiem, że nie wymagałaby ani narkozy, ani rekonwalescencji, ani w ogóle
      podejmowania jakiegokolwiek ryzyka dla zdrowia - ale takiego postępu chyba się
      za swojego życia nie doczekam :) Trzeba więc będzie inaczej rozwiązać problem
      brzuszka :)
      • magdalaena1977 Re: Będę brutalnie szczera ;) 13.02.09, 08:55
        kasica_k napisała:
        > Za to chętnie bym sobie zafundowała liposukcję niektórych okolic, ale tylko pod
        > warunkiem, że nie wymagałaby ani narkozy, ani rekonwalescencji, ani w ogóle
        > podejmowania jakiegokolwiek ryzyka dla zdrowia
        Ale wiele z nas chciałoby dokonać pewnych zmian w swoim ciele także co do
        wielkości i jakości biustu, jakości cery itp.
        I w operacjach plastycznych problemem jest dla mnie nie cel, ale proporcja celu
        i zastosowanych środków a tym samym ryzyka.
        • kasica_k Re: Będę brutalnie szczera ;) 13.02.09, 17:22
          Jak by dało się osiągnąć dowolną zmianę w wyglądzie za pomocą pstryknięcia
          palcami, to cała nasza kultura inaczej by wyglądała. Trudno mi sobie nawet
          wyobrazić, jak. Ale tak nie jest i nie sądzę, żeby szybko tak się stało. Nasze
          ciała są materialne, z czasem wiotczeją i w ogóle się psują, ponadto znacznie
          różnią się od siebie, albowiem wciąż jesteśmy istotami biologicznymi. Ostatnimi
          czasy wielu ludzi ma z tym faktem straszny problem i nie budzi to mojego
          entuzjazmu szczerze mówiąc. Pewnie dzieje się tak dlatego, że więcej obcujemy z
          obrazkami i literkami, niż z ludźmi.

          A wracając do tematu, to ja widzę jeden powód, dla którego mogę sobie wyobrazić,
          że ktoś może chcieć zrobić sobie plastykę biustu: czysta wygoda. Rozumiem, że
          zwłaszcza w starszym wieku można mieć zwyczajnie dość staników i chcieć pohulać
          sobie bra-less, a bez stanika z dużym biustem wiszącym na brzuchu jest gorąco i
          niewygodnie. Dzieci dawno wykarmione, więc robimy sobie "małe C" i z głowy.

          O kręgosłupie to wiadomo, że nie ma dyskusji.
          • magdalaena1977 Re: Będę brutalnie szczera ;) 13.02.09, 17:47
            kasica_k napisała:

            > Jak by dało się osiągnąć dowolną zmianę w wyglądzie za pomocą pstryknięcia
            > palcami, to cała nasza kultura inaczej by wyglądała.
            Ale np. kolor włosów albo przedwczesne w stosunku do fazy w żyiu siwienie.
            Można to zmienić łatwo, szybko i tanio (jeśli się farbuje w domu).
      • maith Re: Będę brutalnie szczera ;) 15.02.09, 03:07
        Zgadzam się z Kasicą. Ja też na ich miejscu nie zrobiłabym sobie operacji.

        I jeszcze jedna rzecz - co innego gdyby jakaś wróżka zmieniała ludziom kształty
        z przed na po. A coś całkiem innego, kiedy próbując osiągnąć kształt po ryzykuje
        się bliny, biust ma się pocięty itd.
        Dla mnie to jest skórka niewarta wyprawki.

        Nie krytykuję kobiet, które się na to zdecydowały.
        Krytykuję media i chirurgów, którzy wmawiają kobietom, które normalnie nigdy by
        nawet nie pomyślały, że coś jest z nimi nie tak, że muszą się dopasować do
        jakiegoś jednolitego wzorca. W efekcie ten sam wygląd, z którym kobiety jeszcze
        parę lat temu były szczęśliwe i uważane za piękne teraz nagle jest przez nie
        uważany za problem.

        Jeszcze stosunkowo najbardziej odporni na tę propagandę są mężczyźni.
    • agmani Re: operacje - czy naprawdę warto 13.02.09, 14:20
      Nie, patrzac na zdjecia przed i po nie zdecydowalabym sie. Jak na
      moje wyczucie, niewarto. Moze sa jakies wyjatki, bo popatrzylam
      tylko pobieznie, ale generalne wrazenie na nie. Chyba zeby tak
      dochodzily jakies wzgledy medyczne.
      Na marginesie stwierdzilam, ze mam w sumie drobny biust,chociaz w
      rozmiarze dla wielu ciagle kosmicznym.
    • clarisse trochę off topic 13.02.09, 15:30
      ...ale nie mogę się powstrzymać: jak mam zważyć piersi, żeby upewnić się, czy
      kwalifikują się do zmniejszania operacyjnego? zdjąć z klaty i położyć na wagę? ;)

      Tak, wiem, prawidłowa odpowiedź brzmi: przeprowadź wywiad ze swoim kręgosłupem...

      Przepraszam, że pobredzam, ale po informacji Prażanki, że dziewczyny o wymiarach
      80/115 robią sobie operacje, musiałam jakoś odreagować, bo biust mi się
      zestresował...
      • x.armide Re: trochę off topic 13.02.09, 15:44
        moim zdaniem roznica jest kolosalna. taki zredukowany rozmiarowo i podniesiony biust napewno troche odmladza wyglad. gdybym miala miec biust taki jak kobiety mialy przed zdecydowala bym sie nawet gdybym miala miec jeszcze blizny wzdloz w poprzek i po skosie i nie odsylajcie mnie do psychologa bo co miala bym wyleczyc u niego ? poczucie estetyki ?
        • effuniak Re: trochę off topic 13.02.09, 16:08
          Jeszcze raz obejrzałam zdjęcia i wg mnie w większości przypadków wygladają
          lepiej PO niż przed operacją
          • gos.w Re: trochę off topic 14.02.09, 08:24
            ok, ok
            ja nie mowie ze wszystkim musza sie bardziej podobac "przed"
            nie mowie ze nie rozumiem tych kobiet
            ze je potepiam, ani nic takiego

            ale nie uwazacie ze to mimo wszystko troche no nie na miejscu po tym jak ja i
            ktostam jeszcze napisal ze ma bardzo podobne piersi do tych na zdjeciach pisac
            costam o poczuciu estetyki itd. "Gdybym miala TAAAKie piersi to bym sie nie
            zastanawiala"
            No bez kitu.
            To byly NORMALNE piersi, moze nie z tych najpiekniejszych, ale napewno
            przecietne w pewnym wieku i romiarze (w sensie ze w przecietnej kondycji).
            Pewnie pomogl by im troche dobry stanik. Ale tak wlasnie wygladaja kobiety, nie
            widze w tych zdjeciach nic dziwnego ani paskudnego ani nieestetycznego.
            I zgadzam sie z Kasica, ze piersi w dobrym ztaniku a bez to zupelnie inne bajka.
            Moje piersi w staniku wygladaja naprawde super.
            • gos.w "ztanik" to literowka :P n/t 14.02.09, 08:28
              • effuniak Re: "ztanik" to literowka :P n/t 14.02.09, 11:17
                Nie uważam , żeby takie piersi były czymś złym ale też nie uważam żebym miała
                prawo krytykować te kobiety za poddanie się operacji korygującej kształt
                A przyznaj sama, ze niektóre wypowiedzi z tego wątku są zdecydowanie negatywne
                • gos.w Re: "ztanik" to literowka :P n/t 14.02.09, 18:36
                  No przeciez czy ja krytykuje ze ktos sobie zrobil.
                  Tylko powoli ja czuje sie krytykowana, ze mam piersi do pepka, a sobie nie
                  zrobilam w imie poczucia estetyki...
                  Noż...
                  Nie mam piersi do pepka i mam mniej niz 25/35 lat i podobaja mi sie moje piersi
                  i mysle ze to nie jest kwestia przyzwyczajenia.
                  Tylko jesli ktos z kompleksami wchodzi do tego watku (a jak wiemy wiele takich
                  osob zaglada na to forum) to dowiaduje sie, ze owszem polecamy dobre staniki na
                  ich pozbycie sie, ale jak masz TAAAKI biust jak te ze zdjec to nawet my mozemy
                  ci jedynie doradzic operacje, bo taka jestes nieestetyczna...
                  No ale przeciez wyzej byla tez dyskusja odwrotna, zeby nawet osoby zdecydowane
                  namawiac do dobrego stanika, a noz im sie odwidzi, wiec rownowaga jest zachowana.
                  I nie spinam biustu:P Poptostu mam taki wymowny styl czasami:P Noł stres:P
                  Fajnie sie czasem po-nie-zgadzac z kims, nie?
                  Pozdrawiam Was dziewczyny
              • tfu.tfu Re: "ztanik" to literowka :P n/t 14.02.09, 15:41
                ztanik jest na zyzki ;)
            • x.armide Re: trochę off topic 14.02.09, 10:12
              jesli sama takie posiadasz to poprostu jestes przyzwyczajona do nich ale osoba majaca 25/35 lat moze sobie poprostu nie wyobrazac miec piersi nad pepkiem jesli ma mniejsze i stojace
              • maheda x.armide 14.02.09, 13:38
                Ależ ja właśnie w wieku 33 lat miałam takie nad pępkiem, wyglądały zresztą dużo
                gorzej od tych na zdjęciach.
                Obecnie wyglądają dużo lepiej od tych na zdjęciach, a nie dałam ich tknąć
                skalpelem ani laserem.
        • semele2 Re: trochę off topic 14.02.09, 13:05
          Mogłabyś dookreślić, co rozumiesz przez "taki biust"?

          Na marginesie - co ma rozmiar biustu do wieku?
      • semele2 Re: trochę off topic 14.02.09, 13:22
        Nie stresuj biustu :P. Mam podobne gabaryty do Twoich i stanowczo nie dam pociąć
        żadnego elementu swojej anatomii.

        A biustu nie wolno stresować, bo wiotczeje!
        • x.armide Re: trochę off topic 14.02.09, 14:40
          wielkosc ma do wieku malo chodzilo mi o jedrnosc
          • maheda Re: trochę off topic 14.02.09, 14:43
            No właśnie pisałam Ci wyżej.
            Konsystencja mojego biustu, gdy miałam 33 lata, był zaprzeczeniem jędrności.
            Teraz, gdy mam 37 lat z hakiem, mam o WIELE, bez porównania!, jędrniejszy biust,
            niż kilka lat temu.
            Bez skalpela ani lasera.
            • effuniak Re: trochę off topic 14.02.09, 15:11
              A co można zrobić laserem ?
              • effuniak Na LMB jest fajny wątek 14.02.09, 15:31

            • kasica_k Re: trochę off topic 14.02.09, 23:03
              Jak tak Cię czytam Mahedko, to zaczynam się jednak zastanawiać nad
              zainwestowaniem w stanik do spania :-) Nie pogardziłabym swoim biustem sprzed 10
              lat :-) (byle tylko nie zmalał! ;))
    • asiabudyn11 taka generalna refleksja 15.02.09, 00:24
      Najczęściej przebywam z paniami o mniejszym biuście. Sama mam biust "jak na
      Lobby" średni lub mały, a jak na kręgi moich znajomych: duży.
      Ogólnie biusty to temat (jak ktoś już w jakimś wątku pisał) i "kompleksogenny" i
      "okołooperacyjny". W tym sensie, że tylko słucham: "chcę sobie zrobić operację
      biustu", "ja też chcę mieć biust" itp.
      Na prawdę (nie wchodząc w czyjeś osobiste wybory i życiowe decyzje) sądzę, że
      skoro żyjemy w społeczeństwie, w którym ludziom media wpajają, że biust (i
      ogólnie człowiek) wygląda tak, jak nieczęsto w rzeczywistości, to warto wyrobić
      w sobie nawyk dystansu wobec zarówno takich danych, jak i uwag innych osób na
      ten temat.

      Kieruję te słowa głównie do gos w: rozumiem, że mogły Cię tamte słowa zaboleć i
      że się ich akurat na Lobby nie spodziewałaś, ale może warto by było spróbować
      nauczyć samą siebie dystansu do niektórych słów innych osób.
      Wiesz, fajnie jest być pewnym swego zdania/swojej wartości i już.

      Jeśli wyszedł mi moralitet to sorry, bo jestem ostatnią osobą uprawnioną do ich
      prawienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja