joankb
22.02.09, 15:30
Sklepy, nawet "nasze", trochę mnie wkurzają. I producenci takoż. Ja tam dość
często zmieniam rozmiar, ale część nowych ma to samo. Wchodzi tzw. nowa
kolekcja. Popularne rozmiary potrafią być w
sklepach dwa-trzy tygodnie, albo i to nie...Części nie ma jeszcze przed
rozpoczęciem sprzedaży - vide maskaradki w polskich sklepach, mniejsze (i
pewnie większe) już nie do kupienia, a jeszcze nikt ich na oczy nie widział.
Na listkach z Maii zostały ogryzki, na wyprzedażach i przecenach to bywa 36B
:)) Musisz mieć pieniądze w określonym momencie, musisz wiedzieć kiedy się
"przedsprzedaż" zaczyna, o wymianie na inny rozmiar można zapomnieć. Jak Ci
się między sezonami zdarzy zmiana rozmiaru to o odkupieniu tego samego stanika
w większym rozmiarze możesz pomarzyć. Niby możemy polecać jakieś modele "dobre
na początek" - co z tego, nie do upolowania. W okresach takich jak teraz -
starej kolekcji już nie ma, nowej jeszcze nie ma. Będzie za dwa trzy tygodnie
- na dwa tygodnie. Wizyta w sklepie teraz - bez sensu.
A, niestety, z kolekcji bazowych to niewiele się nadaje (akurat dla mnie).
Wkurza mnie to!!!!! Ciągle się czuję jak petent, nie jak klient.
Wiem, że z punktu widzenia sklepu zamówienie za dużej ilości może się źle
skończyć, choć mam co do tego wątpliwości. Stanik udany, entuzjastycznie
przyjęty, zrecenzowany, sprawdzony - sprzedał by się na pewno.
A zamawianie po jednej sztuce z każdego rozmiaru - bez możliwości domówienia
(chyba tak jest) to jest robienie z nas idiotek.
Zamówiłam, z wyprzedzeniem, dwa rozmiary z któregoś modelu Masquerade. Już
wiem, że ten mniejszy na bank będzie za mały, ten większy pewnie na styk, albo
i nie. A następnego, większego - "niestety już nie ma". Nożżżżż...
Doradziłam wczoraj dziewczynom na spotkaniu w Katowicach jakieś modele i
rozmiary. Co z tego - jeśli nie mogę odpowiedzieć na pytanie gdzie je kupić?