"nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników?

22.02.09, 15:30
Sklepy, nawet "nasze", trochę mnie wkurzają. I producenci takoż. Ja tam dość
często zmieniam rozmiar, ale część nowych ma to samo. Wchodzi tzw. nowa
kolekcja. Popularne rozmiary potrafią być w
sklepach dwa-trzy tygodnie, albo i to nie...Części nie ma jeszcze przed
rozpoczęciem sprzedaży - vide maskaradki w polskich sklepach, mniejsze (i
pewnie większe) już nie do kupienia, a jeszcze nikt ich na oczy nie widział.
Na listkach z Maii zostały ogryzki, na wyprzedażach i przecenach to bywa 36B
:)) Musisz mieć pieniądze w określonym momencie, musisz wiedzieć kiedy się
"przedsprzedaż" zaczyna, o wymianie na inny rozmiar można zapomnieć. Jak Ci
się między sezonami zdarzy zmiana rozmiaru to o odkupieniu tego samego stanika
w większym rozmiarze możesz pomarzyć. Niby możemy polecać jakieś modele "dobre
na początek" - co z tego, nie do upolowania. W okresach takich jak teraz -
starej kolekcji już nie ma, nowej jeszcze nie ma. Będzie za dwa trzy tygodnie
- na dwa tygodnie. Wizyta w sklepie teraz - bez sensu.
A, niestety, z kolekcji bazowych to niewiele się nadaje (akurat dla mnie).
Wkurza mnie to!!!!! Ciągle się czuję jak petent, nie jak klient.
Wiem, że z punktu widzenia sklepu zamówienie za dużej ilości może się źle
skończyć, choć mam co do tego wątpliwości. Stanik udany, entuzjastycznie
przyjęty, zrecenzowany, sprawdzony - sprzedał by się na pewno.
A zamawianie po jednej sztuce z każdego rozmiaru - bez możliwości domówienia
(chyba tak jest) to jest robienie z nas idiotek.
Zamówiłam, z wyprzedzeniem, dwa rozmiary z któregoś modelu Masquerade. Już
wiem, że ten mniejszy na bank będzie za mały, ten większy pewnie na styk, albo
i nie. A następnego, większego - "niestety już nie ma". Nożżżżż...
Doradziłam wczoraj dziewczynom na spotkaniu w Katowicach jakieś modele i
rozmiary. Co z tego - jeśli nie mogę odpowiedzieć na pytanie gdzie je kupić?
    • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 15:40
      Mam ten sam problem co Joankb - właśnie wpadło mi trochę pieniędzy i usiłowałam
      kupić sobie siennę, ewentualnie jakiś inny stanik - ale w sklepach teraz tylko
      tanga II, harmony i nic więcej. Większość bazowych modeli już mam, a tu nie ma
      nic poza tym do kupienia.

      Oczywiście, mogę kupić sobie coś w bravissimo, ale tu chyba nie o to chodzi?
      • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 15:41
        i jeszcze jeden aspekt - czasem trochę głupio uswiadamiać, gdy same tanga i rio
        do wyboru...
      • winter76 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 15:44
        To samo zauważyłam-tango i Harmony do wyboru do koloru.Niby rozmiar mi się zmniejszył,ale jak widzę to wybór niestety nie :(
        • roza_am Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:30
          Nie przesadzajmy z tym wyborem-kolorem. W stałej kolekcji mamy przecież tylko świętą trójcę + 1 dodatkowy kolor na dany sezon. W kolorowych kolorach nie ma zatem wyboru. Owszem, jeden czarny i jeden nudziarz na stanie się przydają, ale resztę kolekcji chyba każda z nas chciałaby kompletować wg własnych potrzeb i upodobań.

          Poza tym, jeśli chodzi o Harmony, to na ogół dostępne są głównie balkonetki. Korzystniejszy konstrukcyjnie full-cup jest zjawiskiem wymagającym polowania nań.

          Mnie generalnie wkurza zjawisko sezonowości. Kiedy byłam nastolatką goniłam za modą i sezonowymi kolorami/fasonami. Jako osoba dorosła kupuję to, co mi odpowiada fasonowo, kolorystycznie, jakościowo, niezależnie od obowiązujących modowych trendów. Tzn. chciałabym tak kupować, ale ze względu na sezonową podaż nie mogę.
          Niech sobie będą sezonowe kolekcje, skoro muszą być, ale postuluję zmianę proporcji na korzyść kolekcji bazowych. Niech baza liczy więcej niż 3 niekolorowe kolory i więcej niż 2 modele/fasony.
      • joankb Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 15:51
        W bravissimo wiele lepiej nie jest... Niedawny, NOWY model, Pandora (czarna) -
        28 właściwie brak, z 30-tek części brak. Wariacja na temat Polki, czyli Ola -
        była z miesiąc.
        Są biusty łatwe i trudniejsze. Czasem tylko się wydaje, że coś będzie ok. A
        zanim wymienisz na inny model - nie wymienisz, bo nie ma...
        Na początku można kupić i Harmony i Rio, ale o stałe klientki też wypadałoby
        zadbać. A my już to przysłowiowe Rio mamy, albo wiemy, że nie dla nas.
        Żeby na pewno mieć coś z nowej kolekcji to wypadałoby zamówić ze dwa-trzy
        miesiące wcześniej, z pięć modeli, w trzech rozmiarach. A to już jest paranoja.
    • besame.mucho Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 15:47
      I ja mam podobny problem. Zwłaszcza, że teraz, kiedy jest już kilka
      dobrych sklepów stacjonarnych, chciałabym mieć możliwość pójścia do
      takiego sklepu i przymierzenia kilku staników. A kiedy modele są
      zamówione jeszcze zanim pojawią się w sklepie, to takiej możliwości
      nie ma, w sklepach zostaje kilka bazowych staników.
      Bardzo bym chciała, żeby sklepy zamawiały więcej staników. Chyba by
      to nie było specjalnie nieopłacalne, biorąc pod uwagę jak szybko
      znikają te zamawiane teraz.
    • magdalaena1977 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 15:52
      w dodatku mam wrażenie, że część sklepów świadomie nie kupuje staników w
      niektórych rozmiarach - np. monache ma na stanie 13 staników z obwodem 70, a
      tylko 2 z 75 (w tym jeden w rozmiarówce A-D i tango)

      dopasowana.pl nie sprzedaje (ścisłych) 85 Mileny
      • kasica_k Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:11
        Ja ze swoim kosmicznie wielkim obwodem 75 też już zaczynam czuć się
        dyskryminowana ;)
        • yaga7 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:13
          Ja już od dawna się czuję jak mutant z takim obwodem ;)))
          • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:15
            yaga7 napisała:

            > Ja już od dawna się czuję jak mutant z takim obwodem ;)))

            nie wywołuj wilka (a raczej mutantów) z lasu ;))
            • yaga7 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:16
              hehe, racja, racja ;))
          • kasica_k Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:39
            To nie tylko kwestia samopoczucia :) Nie pomnę już gdzie, ale w którymś z
            naszych sklepów specjalnie prosiłam o sprowadzenie 75tki dla siebie, bo na
            stanie rozmiary były do 70.

            Więc, proszę Państwa, czuję się zmuszona podkreślić, że nam tu chodzi o szeroki
            wybór rozmiarów, nie tylko o tych kilka najpopularniejszych, niczym w zwykłych
            bieliźniakach.
          • lalkanieduza Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:14
            Ja się czuję jak mutant z obwodem 60. Porównanie oferty dla obwodu 28 i
            większych w Bravissimo:
            www.bravissimo.com/products/lingerie?back=28 - 35 odpowiedzi;
            www.bravissimo.com/products/lingerie?back=30 - 64;
            www.bravissimo.com/products/lingerie?back=32 - 67.
            Kostiumy kąpielowe:
            www.bravissimo.com/products/swimwear?back=28 - 2 (!);
            www.bravissimo.com/products/swimwear?back=30 - 28.
            O tym, że małe obwody sprzedają się jak świeże bułeczki świadczy ich ilość na
            wyprzedarzach.
            Bravissimo:
            www.bravissimo.com/products/lingerie/sale?back=28 - 18;
            www.bravissimo.com/products/swimwear/sale?back=28 - 6;
            www.bravissimo.com/products/lingerie/sale?back=30 - 43;
            www.bravissimo.com/products/swimwear/sale?back=30 - 20.
            Brastop:
            www.brastop.com/SearchPage.aspx?type=1&size=28F&brand=&colour=§ionid=&text=
            - 16 z czego tylko 3 (w tym 2 nieśmiertelne Inferno) to nie Curvy Kate,
            kostiumów brak;
            www.brastop.com/SearchPage.aspx?type=1&size=30F&brand=&colour=§ionid=&text=
            - 60;
            www.brastop.com/SearchPage.aspx?type=1&size=34F&brand=&colour=§ionid=&text=
            - 122 (!).
            Niech mi ktoś wytłumaczy czemu przy takim powodzeniu 60-tek, produkuje się ich
            mniej niż większych obwodów?
            • agafka88 (OT) 60tki 22.02.09, 17:23
              linki z wyprzedaży wcale ne świadczą o ty, że 60tki sprzedają się lepiej niż
              75tki - po prostu 75 jest conajmniej 10x więcej, to i więcej ich na wyprzedażach
              :) przecież skoro produkują 60tek liczbę X, 65tek 3x, to na wyprzedażach pojawi
              się 1/2x 60tek, a 65tek może się pojawić nawet 2x.

              Ale ten wątek to raczej nie miejsce na takie offtopy, mozemy sie przeniesc do
              "obwodowe 60tki laczcie sie". Problem 60tek jest taki sam jak G+
              • maith Co pierwsze znika 22.02.09, 17:49
                Wyprzedaże pokazują, co zostaje, a czego najszybciej zaczyna brakować. I
                niestety, ale najszybciej brakuje staników dla najbardziej uświadomionych
                kobiet. Czyli im mniejszy obwód i im wyższa miska, tym szybciej staniki znikają.

                W Polsce uświadomienie rośnie i naprawdę mogliby do nas przesyłać potem
                wszystko, co im nie zeszło w najbardziej uświadomionych rozmiarach, bo u nas to
                by spokojnie schodziło.
    • myszanka_88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:08
      też odniosłam wrażenie, że wybór staników jednak nie jest taki duży,
      jak się spodziewałam... Tak naprawdę rzadko mi się zdarza zobaczyć w
      ofercie czy to polskich, czy angielskich sklepów stanik, na który
      miałabym ochotę... Odwiedziłam trzy sklepy stacjonarne polecane na
      lobby i cóż... z każdego wyszłam z niczym. W jednym zmierzyłam 3
      staniki, w drugim 2, w trzecim co prawda ok 7, ale spośród tych,
      które dobrze leżały, też nic nie wybrałam. Np. dlatego, że
      interesujący mnie kolor już ,,wyszedł". ciężko też o
      przymierzenie ,,dla porównania" większej lub mniejszej miseczki -
      sprzedana. W internecie także nie widze jakiejś powalającej oferty -
      zostają same staniki właśnie w stylu beżowego rio lub białego Tango :
      (. jeden taki by mi się przydał, ale nie po to decyduję się płacić w
      funtach, żeby mieć w szafie tylko te i żadne inne. Dodam jeszcze, że
      odkąd przeglądam sklepy ze stanikami, to nie natknęłam się na
      maskardki z obwodem 60 (myślałam że nie istnieją, o tym, że jest
      inaczej uświadomiono mnie na Stanikomanii). Przyznaję, mam niewielką
      wadę wzroku, ale nie aż taką, żeby przeoczyć nawał pięknych
      staników.;) coś musi być na rzeczy.
      • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:13
        myszanka_88 napisała:

        > odkąd przeglądam sklepy ze stanikami, to nie natknęłam się na
        > maskardki z obwodem 60 (myślałam że nie istnieją, o tym, że jest
        > inaczej uświadomiono mnie na Stanikomanii).

        Do tej pory maskaradki z obwodami 60 były szyte tylko dla bravissimo, o tu masz:
        www.bravissimo.com/products/lingerie?back=28&brand=masquerade
        W polskich sklepach maskaradki 60tki będą w kolekcji jesiennej, problem w tym,
        że w ograniczonej przez panache ilości, widocznie chcą wysondować polski rynek.
    • zawsze_zielona Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:12
      Caly czas czuje sie jak na polowaniu w atmosferze jak z glebokiego prl, czyli
      kupuj poki jest, potem sie bedziesz zastanawiac, czy sie to do czegos przyda;)
      Ciekawa jestem, co odpowiedza na to sklepy..
    • idid Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:41
      Mnie też to drażni. Spodobały mi się dwa staniki z wiosennej kolekcji maskaradek
      - i już nie ma rozmiarów, nie mówiąc już o sąsiednich wymiarach, grrr...
      Już nie mówiąc o tym, że sklepy nie mają wszystkich modeli i jest tego tyle co
      kot napłakał.
      • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:58
        idid napisała:

        > Mnie też to drażni. Spodobały mi się dwa staniki z wiosennej kolekcji maskarade
        > k
        > - i już nie ma rozmiarów, nie mówiąc już o sąsiednich wymiarach, grrr...

        Jakas masakra - zapowiedzi maskaradek widziałam już dawna, ale myślałam, że
        skoro ich jeszcze nie ma w sprzedaży to się ich nie kupuje. A tu rzeczywiście,
        sprawdzam w jednym ze sklepów jedyną wiosenną maskaradkę, która mi się podoba -
        i już mojego rozmiaru nie ma! Paranoja jakaś, przecież to wygląda jak za komuny,
        że na wszystko są zapisy...

        W dopasowanej pandory z 30stek zostały tylko miseczki D i F, jakieś
        szaleństwo... A stanik nawet nie trafił jeszcze do sprzedaży

        > Już nie mówiąc o tym, że sklepy nie mają wszystkich modeli i jest tego tyle co
        > kot napłakał.
        • idid Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:41
          Ja potrzebuję bardzo białego stanika, najpierw myślałam o Hestii, ale zobaczyłam
          białą Isis, i co? Ma ją tylko Intimo i Ebras z czego w tym ostatnim został tylko
          65D (albo mają dziwny sposób prezentacji), w Intimo też moich potencjalnych
          rozmiarów brak.
          • naama2 "nasze sklepy" - słowo od sklepu :) 23.02.09, 13:22
            to teraz trochę szczegółów z punktu widzenia sklepu internetowego:

            dot. Panache

            1. Masquerade z wiosennej kolekcji będą na ebras, ale nie wiem
            jeszcze dokładnie, które i w jakich ilościach, bo nie było mnie na
            kontaktacji (chyba latem 2007 ;/ ), bo sklep jeszcze nie istaniał.
            Bielizna z linii Masquerade jest sezonowa - ot takie założenie
            producenta. Stąd też taki sposób prezentacji na stronach (tylko
            zdjęcie i "najmniejszy produkowany rozmiar" z opcją
            dostępności "wkrótce").

            2. Bazówka faktycznie jest zawsze do domówienia (tango, harmony,
            porcelain w podstawowych kolorach no i Hestia) Reszta to troche jak
            loteria, nikt nie obiecuje, że jeśli nie było zakontraktowane to
            dostaniesz zamówiony towar.

            3. Musimy więc kontraktowac na prawie rok do przodu, oceniając
            modele na podstawie własnej wiedzy, gustu, znajomosci konkurencji,
            trendów, możliwość finansowych czyli trochę jak wróżenie z fusów
            (jak któraś wcześniej napisała). Można ocenić model trzymajac go w
            rękach, ale niestety juz nie na biuście :( Nie można więc lepiej
            przyjżeć się konstrukcji, właściwościom podtrzymująco-kształtujcym,
            itd.

            3. jak juz model szcześliwie dotrze do Klientek i bedzie cieszył się
            popularnością, to mamy znowu klops, bo mamy ograniczone mozliwości
            domówienia go. Ot sprzedaż kolekcji jesień-zima mineła i np. sienne
            czerwoną możnaby "złowic" ewentualnie tylko w kilku rozmiarach, a
            antoinette to juz zupełnie inna historia.

            4. w tej chwili jest taki okres, że kolekcja "jesień zima" właściwie
            jest sprzedana, a "wiosna-lato" powoli wchodzi, z każdym tygodniem
            będzie lepiej :)

            5. i teraz tez się zastanawiam, czy udostepnić Wam
            mozliwość "zapisywania się" ;) na Masquerade z kolekcji "jesień-zima
            2009" czy dac sobie spokój i nie zawracać Wam głowy? Jesli się
            zapiszecie to mogę dać gwarancję, że Wasz rozmiar będzie dla Was
            dostępny. Jeśli nie, to zamówie wg własnej wróżby z fusów z zielonej
            herbaty :) Część powinna być w sprzedaży we wrześniu a cześć dopiero
            pod koniec października. Co o tym myslicie?


            6. a inne sklepy, co powiecie? Czemu mamy tak mało stanków?
        • plecha1 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 00:21
          Zgadzam się z tym. Zapisy to dla mnie jakiś absurd. Od paru miesięcy czaiłam się
          na jedną z Maskaradek, po czym jeszcze nie weszła do sprzedaży, a już mojego
          rozmiaru nie ma.

          Litości, przecież nie zamówię w listopadzie stanika, który ma wejść do sprzedaży
          w lutym, bo może się okazać, że np. wypadnie mi pilny wydatek. Niestety, nie
          pracuję i w przypadku nieprzewidywanego wydatku po prostu muszę zrezygnować z
          czegoś, na co czekałam. Albo zwyczajnie będę chciała mieć ten stanik koniecznie
          na wesele (czy inną imprezę), które mam na samym początku marca. Nie wiem w
          listopadzie, czy w ogóle opłaca mi się składać zamówienie, skoro stanik może
          wejść do sprzedaży zarówno 1, jak i 28 lutego. A co mi wtedy ze stanika
          wysłanego 28, skoro ja 1 marca muszę go mieć? Natomiast gdyby wszedł 1 lutego,
          to spokojnie miałabym szansę na to, żeby doleciał.

          Naprawdę nie rozumiem idei zapisów. Przecież te staniki i tak mu się
          sprzedadzą... Po co więc urządzać takie coś?
          • plecha1 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 00:25
            Mało tego - właśnie sprawdziłam i okazuje się, że w Dopasowanej nie została ANI
            JEDNA maskaradka 65E. Nie powiem, żeby taka polityka sklepu, wymuszająca
            deklaracje na kilka miesięcy przed zakupem, zachęcała mnie do zakupów w takim
            sklepie.
            • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 11:20
              Przedsprzedaż to ukłon w stronę klientek a nie działanie przeciw
              nim... Do niczego nie zmuszamy... jedynie dajemy możliwość.
              • plecha1 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 14:11
                Wiesz, ukłonem byłoby to w sytuacji, gdyby po rozpoczęciu sprzedaży ten towar w
                dalszym ciągu był. A nie wtedy, kiedy fizycznie nie ma możliwości kupienia go,
                jeśli nie zdecydowało się miesiąc czy dwa wcześniej.
                • joankb Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 14:41
                  Przy tak małej ilości towaru każdy sposób jest zły. Przedsprzedaż nieco
                  "rozkłada" popyt w czasie - i tyle.
                  Gdyby była zwykła sprzedaż to pewnie trzeba by ślęczeć przed komputerem z
                  nastawieniem - "rzucili już, nie rzucili?"
                  Ja stany tak zwanych "niedoborów" doskonale pamiętam - i prawdę mówiąc myślałam,
                  że już odeszły w niepamięć.
    • aaravis Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:54
      W pełni się zgadzam, mój rozmiar 28h/30G pojawia się i znika po 3-4
      dnaich w przedsprzedaży, a ja niestety zapominalska jestem i nie
      sprawdzam oferty sklepów codziennie, na dodatek jak po raz pierwszy
      Aragona zobaczyłam, nigdzie już nie mieli mojego rozmiaru, Portii
      czerwonej z zielonymi wstażeczkami też nie...
    • koza-1985 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 16:59
      ja chwilowo przeszukuję internet w poszukiwaniu sienny czerwonej 30jj lub 28k ,
      i szczerzę mówiąc to się zastanawiam czy nie kupić kolejnej niebieskiej bo
      tylko taką znalazłam. zmartwił mnie panache brakiem sienny w nowej kolekcji :(
      • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:01
        koza-1985 napisała:

        > ja chwilowo przeszukuję internet w poszukiwaniu sienny czerwonej 30jj lub 28k ,
        > i szczerzę mówiąc to się zastanawiam czy nie kupić kolejnej niebieskiej bo
        > tylko taką znalazłam. zmartwił mnie panache brakiem sienny w nowej kolekcj
        > i :(

        Koza, a wiesz ze czerwona sienna to scisliwiec? Bo ja w niebieska wchodze
        normalnie, a w czerwonej pomagaly mi sie dziewczyny dopinac, a potem z
        przedluzka mierzylam
        • koza-1985 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:50
          agafka88 napisała:
          > Koza, a wiesz ze czerwona sienna to scisliwiec? Bo ja w niebieska wchodze
          > normalnie, a w czerwonej pomagaly mi sie dziewczyny dopinac, a potem z
          > przedluzka mierzylam

          ja nie wiem czy to kwestia koloru czy jakiejś niejednorodności, niebieską
          30j ledwo dopinałam( nie z powodu zamałości miski) a 30jj jest dużo dużo
          luźniejsze.
          ale tak czy siak 32 j też nie widzę :(
      • be.b.e Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 19:08
        mowisz i masz :-)
        www.intimo4you.com/_,k16/Biustonosz_Sienna_Ruby,t1054.html sienna czrwona 65K
        • koza-1985 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 21:19
          nie mam :(
          30 JJ albo 28K
          w 30K się utopię :(
    • lalkanieduza Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:17
      Jeżeli różowa Lilly w moim rozmiarze zniknie z Bravissimo zanim uciułam na nią
      pieniążki to się zapłaczę.
    • ptysiowa_7 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 17:36
      Też mnie to wkurza. Zwłaszcza że Maskaradki (i nie tylko) wyglądają
      inaczej na zdjęciach niż w rzeczywistości, więc tak naprawdę nie
      wiem, która mi się podoba. Poza tym dzisiaj mi się podoba to, a za
      trzy miesiące co innego, w innym kolorze, a może i rozmiarze. W
      jesienno-zimowej kolekcji napaliłam się na Hestię strapless, okazała
      się beznadziejna, ale wpadła mi w oko Kokietka, na którą nie
      zwróciłam uwagi, oglądając zdjęcia. Dopiero jak ją przymierzyłam, to
      stwierdziłam, że muszę ją mieć. Z wiosennymi Maskaradkami to już w
      ogóle beznadzieja - na Dopasowanej nie ma nic w moim rozmiarze, a
      staników jeszcze w ogóle nie ma.
      Chciałabym po prostu pójść do sklepu i obejrzeć kilkanaście modeli,
      przymierzyć różne rozmiary, spokojnie zdecydować, a nie polować na
      coś, czego jeszcze w ogóle nie ma...
    • maith W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 22.02.09, 18:10
      Mają tu uświadomione konsumentki, które ZBIERAJĄ INFORMACJE o konkretnych
      modelach, te informacje zostają na stałe i następne osoby chciałyby z nich
      skorzystać.

      Dlatego u nas sprzedaż tych modeli mogłaby trwać DŁUŻEJ i ten długi dostęp byłby
      ważną dla nas wartością
      To że kupujemy tyle Tango (chociaż jest nudne jak flaki z olejem i nie wystaje
      tyle spod golfu) to dlatego, że z OPISANYCH modeli reszty zwykle już dawno nie ma.

      Patrząc z ich strony, to zapewniamy im znaczące przedłużenie czasu życia produktu.
      A producenci to zwyczajnie MARNUJĄ.
      • maith Re: W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 22.02.09, 18:53
        I oni są kompletnie niedostosowani do możliwości naszego rynku.

        Kontraktacje robione na rok wcześniej to głupota, bo nikt nie zaryzykuje
        kupienia dużo NIEZNANEGO modelu czy koloru (który może przecież mieć inną
        rozciągliwość), który pierwsze klientki skrytykują.

        Za to jak już się sprawdzi i wiedzą, że tak, mogą to brać, to firma już się na
        nich wypina. To jest sztuczne blokowanie polskiego rynku, który akurat wychodzi
        im naprzeciw.

        Prawda jest taka, że sprzedaż brytyjskich firm w Polsce rośnie WBREW blokadom
        wprowadzanym przez producentów. Oni nie walczą o klienta, to klient walczy o to,
        żeby móc ich produkty kupić, jak już zostaną sprawdzone.

        Będę szczera - ręce mi opadają.
      • joannea Re: W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 22.02.09, 22:07
        maith napisała:
        >
        > Patrząc z ich strony, to zapewniamy im znaczące przedłużenie czasu życia produk
        > tu.
        > A producenci to zwyczajnie MARNUJĄ.

        Maith, ale to nie jest tylko polityka Panache. To ogolny sposob postepowania
        koncernow. Zasada jest prosta: klient (zachodni, nie mowie, ze polski - polski
        jeszcze nie) przywiazuje sie do wybranego produktu. Wielbi go i chwali, opisuje
        na forach internetowych, poleca znajomym. Po jakims czasie produkt, cokolwiek by
        to nie bylo, umiera smiercia naturalna. Czy, jako producent, chcialabys, zeby
        klient wszedl do sklepu i kupil to samo? czy zeby wszedl, i kupil trzy kolejne
        artykuly (najpewniej Twojej firmy, bo juz sie do niej przywiazal), poszukujac
        wciaz czegos prawie-tak-samo-dobrego jak ulubiony
        stanik/puder/aparat/laptop/jogurt?
        Moj byly mial obsesje na punkcie jednego z modeli Canona, bardzo wysoko
        ocenianego przez internautow. I, kiedy Canon zakonczyl jego produkcje, zaczal
        szukac odpowiednika, wg dokladnie takiego samego modelu. Moj obecny ma takiego
        samego kota na punkcie innego aparatu. Juz wycofanego, i historia sie powtaza. A
        jak sobie pomysle o poszukiwaniu prawie-takiego-jak-moj-ulubiony kosmetyku w
        perfumeriach, i wytdawaniu potrojnej kasy, bo zla Estee Lauder wycofala... Coz,
        dajemy sie robic. Tyle, ze w tym wypadku Panache moze sie zlapac we wlasne
        sidla, bo tego modelu raczej sie nie da odniesc do Polski, gdzie ludzie wciaz
        obracaja kazda zlotowke i mimo wszystko kupuja z glowa.
        • kasica_k Re: W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 22.02.09, 22:25
          joannea napisała:
          > Tyle, ze w tym wypadku Panache moze sie zlapac we wlasne
          > sidla, bo tego modelu raczej sie nie da odniesc do Polski, gdzie ludzie wciaz
          > obracaja kazda zlotowke i mimo wszystko kupuja z glowa.

          Otóż to.

          Poza tym - rynek staników DD+ w PL cały czas jeszcze raczkuje. Nie jest tak, że
          gdy zabraknie mi "mojego" modelu - pójdę do pierwszego lepszego sklepu i kupię
          trzy inne. Nie tylko ze względu na pieniądze, ale także dlatego, że do
          najbliższego takiego sklepu wiele z nas ma dziesiątki kilometrów, albo jest
          praktycznie skazana na zakupy przez net. Poza tym zdarza się, że zamiast tych
          trzech do wyboru nie ma żadnego...
        • maith Re: W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 23.02.09, 05:18
          Ale u nas produkt umiera śmiercią NIEnaturalną, zabity przez firmę, zanim ten
          pierwszy produkt kupi większość osób, które normalnie by go kupiło. I TO jest
          głupotą.

          Śmierć produktu należy na czas przewidzieć, a nie wywołać, zanim na dobre się
          sprzedaż rozkręci.

          Bo kolejnego produktu też większość klientów z tego rynku im też nie kupi, z
          tych samych powodów.

          I na litość - stanik to nie telewizor - mogę ich kupić rocznie i 20. Ale w tym
          roku nie kupiłam. Wiesz, czemu? Tylko dlatego, bo nie miałam czego kupić. Bo
          albo mój rozmiar olali całkiem, albo już nie było tego, co bym chciała.

          Co zrobiłam z pieniędzmi? Kupiłam w tym roku np. bardzo dużo CD. Tam nikt mi nie
          wciska, że mam słuchać innego twórcy z tej samej wytwórni, bo też nie jest zły.

          To oczywiste, że po jakimś czasie chcemy nowych wzorów i kolorów.
          Ale warunki są jasne - większość kupi, jak z ocen pierwszych osób będzie
          wynikać, że produkt będzie nam pasować. No i rozmiarówka musi ich uwzględniać,
          bo tego się nie przeskoczy, nie zaczniemy kupować staników w celu wieszania na
          ścianie.

          Ludzie nie przywiążą się do firmy, w której, jak przychodzi co do czego, to mogą
          kupić tylko rzecz, która nie do końca im odpowiada, bo tej, którą by chcieli już
          nie ma.

          Za to będą się czuli przez taką firmę ignorowani i wcale jej nie polubią, bo nie
          będą mieli za co.

          I ludzie nie kupią ich 3 innych produktów, tylko kupią konkurencję, jeśli tylko
          potraktuje ich poważnie.
          • joannea Re: W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 23.02.09, 10:05
            maith napisała:

            > Ale u nas produkt umiera śmiercią NIEnaturalną, zabity przez firmę, zanim ten
            > pierwszy produkt kupi większość osób, które normalnie by go kupiło. I TO jest
            > głupotą.

            nie, mialam na mysli smierc produktu wywolana uzytkowaniem (czyli po prostu
            zuzycie).

            produkt sie zuzywa - Ty jestes przywiazana do firmy - wracasz do sklepu -
            produktu nie ma - kupujesz cos podobnego (czyli tej samej firmy) - a pozniej
            jeszcze jeden - i jeszcze jeden (bo nie sa do konca tak dobre jak "zuzyty"
            produkt).

            > Ludzie nie przywiążą się do firmy, w której, jak przychodzi co do czego, to mog
            > ą
            > kupić tylko rzecz, która nie do końca im odpowiada, bo tej, którą by chcieli ju
            > ż
            > nie ma.

            to, co piszesz dalej (takze poza tym cytatem), to swieta prawda, ale w
            odniesieniu do rynku polskiego. Watpie, zeby standartowa uzytkowniczka Panache w
            UK kierowala sie takim samym schematem - nie, raczej idzie do sklepu i kupuje
            nowe Panache, bo to jej ulubiona firma (zreszta, u nas tez widac "przywiazanie
            do firm": w duzym uproszczeniu, ja, przez ostatnie dwa lata, do pojawienia sie
            maskaradek, nosilam Freye i glownie Freye, Yaga kupowala glownie Fayreformy itp).

            Oczywiscie, uwazam, ze Panache przejedzie sie na tej polityce i wlasnej
            ignorancji, bo polski rynek i konsument jest inny. Innymi slowy, zgadzam sie z
            wszystkim tym, co piszesz na ten temat.
            • joankb Re: W Polsce jest całkiem INNY rynek konsumencki 23.02.09, 11:28
              Nie do końca. Uważałam niektóre modele za sprawdzone i dobre dla mnie, ale cały
              czas szukałam jeszcze lepszych.
              Mam okresy firmy A i firmy B, krótkie okresy.
              I ZAWSZE dla porównania, z ciekawości sprawdzam i A i B.
              Przestawię się bez najmniejszego sentymentu. "Jechanie" na sentymencie
              konsumentów to najbardziej wyrafinowana polityka - i zawsze w końcu prowadzi do
              pogorszenia jakości wyrobu.
    • maith A przykład Sienny to szczyt absurdu 22.02.09, 18:20
      A przykład Sienny to szczyt absurdu. Po tym jak:

      -szczegółowo ją opisałyśmy w naszych spisach i katalogach (z relacjami większej
      grupy osób stanik jest dla nas wiarygodniejszy)
      -wisiała tygodniami na wierzchu dodana w ZnamTo
      -właśnie wygrała Kusidełko roku w GG-plusach (jako najfajniejszy stanik GG-plusowy)

      I co?
      Nie tylko że Panache nie zapewnia sklepom możliwości dobrania więcej staników,
      skoro zainteresowanie tym modelem ROŚNIE,
      ale jeszcze bezmyślnie całkowicie się z tego modelu wycofali.

      Model stał się znany, sprawdzony, doceniony. I to szczególnie pod kątem
      GG-plusów. To jest moment, kiedy firma powinna wykazać się elastycznością i
      zrobić wszystko, żeby to wykorzystać.
      Bo TAKIE MARNOWANIE SZANS się na firmach mści.
    • kasienka.b Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 18:21
      myślę, że przyczyną tego może być fakt, iż na nowe kolekcje tzreba się zapisywać
      z dużym wyprzedzeniem. Później w trakcie sezonu już niestety z domówieniem jest
      różnie, bo nie zawsze jest dany model na stanie u producenta. Znowu,żeby zamówić
      każdego modelu po kilka sztuk w danym rozmiarze, to potrzeba wyłożyć mnóstwo
      pieniędzy, na co pewnie większość sklepów, zwłaszcza tych nowo powstających nie
      może sobie pozwolić. Myślę, że jest to kwestia czasu, dobrych sklepów
      stacjonarnych jest tak na prawdę ciągle nie wiele, będą one się rozwijać, obroty
      będą rosły to i będą zamawiać więcej sztuk z danego modelu :)
      • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 18:54
        kasienka.b napisała:

        > myślę, że przyczyną tego może być fakt, iż na nowe kolekcje tzreba się zapisywa
        > ć
        > z dużym wyprzedzeniem. Później w trakcie sezonu już niestety z domówieniem jest
        > różnie, bo nie zawsze jest dany model na stanie u producenta.

        Widzisz Kasiu, więc może my klientki, z Wami właścicielkami sklepów mogłybyśmy
        polobbować producentów i dystrybutorów, żeby zmienili zasady dotowarowywania w
        trakcie sezonu, bo to nie opłaca się ani nam, ani Wam, że sklepy w pewnym
        okresie świecą pustkami (a raczej tangami i harmony). Swoją drogą producentowi
        też powinno zależeć na sprzedaniu jak największej liczby staników. Bo to jest
        przecież chore, że czegoś zaczyna brakować w sklepach zanim to trafiło do
        sprzedaży. Miło mi, że się odezwałaś i mam nadzieję, że inne właścicielki
        sklepów też się odezwą.
        • kasienka.b Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 19:44
          Zgadzam się z Tobą Agafko, trzeba "męczyć" producentów, aby zmienili trochę
          zasady, ale to dla nich też wiąże się z kosztami, bo musieliby wyprodukować
          sporo więcej, tak "na zapas" w trakcie sezonu. A zapewne nie będą chcieli
          ponosić takiego ryzyka. Chociaż moim zdaniem dobry, sprawdzony model sprzeda się
          zawsze i w każdej ilości.
      • joankb Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 18:56
        A w życiu się nie będą rozwijać, skoro MOGĄC czegoś sprzedać 100 sztuk,
        sprzedadzą dwie. Te internetowe nawet się nie dowiedzą, że mogłyby - wchodzisz,
        nie ma - nie zamawiasz. Zdarza mi się pytać czy jeszcze będzie, ale w 100% mam
        szansę na odpowiedź, że nie. W stacjonarnym podobnie - jak nie wisi na wieszaku
        to 80% klientek nie ma pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje. W życiu nie
        zrozumiem dlaczego opłaca się mieć stale na stanie Harmony czy Tango - a
        Antośki, Sienny - nie. Przecież sprowadzenie ich do sklepu kosztuje tyle samo.
        Ile z nas poluje gdzie może na stare modele niektórych staników. Ciekawe ile
        poluje na stare modele Tango???
        W trakcie ostatnich zakupów w "niedostępnym" sklepie angielskim kupowałam same
        prawie Antośki. Gdyby mieli cztery razy tyle - też by były chętne. na niektóre
        modele i rozmiary było początkowo po kilkanaście chętnych. Nie tylko ze względu
        na cenę - głownie ze względu na to, że sprawdzone, polecone, i nigdzie nie ma.
        Te z Kusidełka 2008 powinny być właśnie teraz - do wyboru, do koloru.
        Nauczona jesienią, teraz zamówiłam OD RAZU. I co? I zmieniam rozmiar - już nie
        kupię.
        Jest nas sporo więcej niż rok temu. Z perspektywy sklepu tego nie widać??? W
        czasie kontraktacji (właśnie jest jesienna) nie można próbować negocjować?
        Większych dostaw, możliwości domówienia?
        Producent zgłupiał, sklepy zgłupiały, czy tylko my (jak zwykle)?
        • kasienka.b Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 19:42
          > A w życiu się nie będą rozwijać, skoro MOGĄC czegoś sprzedać 100 sztuk,
          > sprzedadzą dwie.

          oczywiście, że moga sprzedać 100 sztuk, ale samo to, że mogą nie wystarczy, bo
          potrzebują sporo gotówki, żeby ten towar mieć.
          Ja oczywiście się zgadzam z Waszym punktem widzenia, staram się tylko też
          pokazać jak to może wyglądać z drugiej strony. Nie możliwością jest zamówienie
          10 czy 20 sztuk w danym rozmiarze z każdego nowego modelu, bo na to trzeba by
          chyba ciężarówki z pieniędzmi ;) Wiem, że Was prawdopodobnie mało obchodzi to
          ile kto ma pieniędzy, jak juz się otwiera sklep to się liczy na to, że będzie
          tam zawsze to czego chcemy :)

          No chyba, że ktoś dysponuje takim kapitałem :)
          Jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła - Tanga, Harmony itd. to jest bazówka,
          dostępna w każdej chwili. Na Antośki kontraktacje były już daaawno temu, a
          większość sklepów istnieje od niedawna, więc albo nie miały możliwości się
          zakontraktować albo dopiero zaczynały rozkręcać sklep i nie miały odpowiednich
          funduszy aby od razu brać dużo.
          • joankb Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 19:51
            No to producenci źle widzą bazówkę :)). W bazówce powinny być także te fasony,
            które wzbudzają powszechne achy i ochy, ładnie leżą, dobrze podtrzymują. Choćby
            jedna np. czarna Antośka czy coś podobnego. A jest (chyba?) Hestia, która
            wzbudza bardziej mieszane uczucia.
            I nieśmiertelne Tango, które nosi ten, kto musi. Czy stanik bazowy musi być z
            tych najbardziej siermiężnych, najmniej dopracowanych? Żeby jeszcze kosztował
            połowę tego co inne - mogłabym zrozumieć.
            • turzyca O to jest madre! 22.02.09, 20:35
              Bo faktycznie problemy sa nastepujace:
              - modele bazowe sa niedopracowane.
              - modele bazowe moglyby byc dostepne w nizszej cenie - producent moze sobie na
              to pozwolic ze wzgledu na cykl produkcyjny, a zachecalby w ten sposob kobiety do
              sprobowania swoich wyrobow.
              - w modelach bazowych brakuje stanikow, ktore moglyby robic za bazowe, ale
              traktowane sa jako sezonowe. Czarna Antoska jest sezonowa, a czarne Tango nie?
              Dlaczego?
              • kasienka.b Re: O to jest madre! 22.02.09, 20:56
                i z tym się zgadzam oczywiście... Taka Antosia powinna na stałe zagościc do
                bazowej kolekcji... Z tym, że zdaje się, że cała linia Maskaradek jest kolekcją
                sezonową...
                • joankb Re: O to jest madre! 22.02.09, 21:07
                  Jakby dali jedną, czarną, białą do bazówki to te sezonowe schodziłyby jeszcze
                  lepiej...
                • semele2 Re: O to jest madre! 23.02.09, 11:48
                  Prawie cała. Obie Hestie są bazowe.
              • maith Re: O to jest madre! 22.02.09, 21:12
                Bo oni nie rozumieją naszego rynku.
                Ich polskie klientki są zorganizowane i zorientowane w temacie. Oni tego nie
                mają nigdzie na świecie.
                A my tutaj dobrym produktom zapewniamy długofalową sprzedaż, jak już trafią
                docenione do naszych spisów konsumenckich.
                Wycofywanie ich wtedy z naszego rynku to kolosalna głupota.
              • kasica_k Bazówka a niebazówka 22.02.09, 21:33
                Z tego co usłyszałam od managera eksportu Panache, w Polsce jest inna struktura
                popytu na staniki niż w UK. Bazówka, czyli nieśmiertelne kolory podstawowe i
                codzienne fasony schodzi znacznie lepiej niż sezonowe wariacje, stąd tych
                drugich zawsze produkuje się mniej.

                BTW będę szczera: nie mogę już patrzeć na Tango i naprawdę nie mogę zrozumieć,
                jak można przez tyle lat kupować ciągle ten sam stanik - chyba tyko sytuacji,
                gdy nie ma się innego wyboru, bo w innych modelach nie ma rozmiaru. Żeby chociaż
                ten wzór zmienili!
                • maith Re: Bazówka a niebazówka 22.02.09, 21:43
                  Bo Polki nie rzucają się masowo na niesprawdzone nowinki. Sprzedaż u nas byłaby
                  większa i dłusza, ale z opóźnieniem niezbędnym na testy konsumenckie.

                  Jak my wreszcie ocenimy i zrecenzujemy nowości, dopiszemy je do naszych spisów,
                  katalogów itd. zapewniając im dłuuuuugą i pewną sprzedaż, to ich już dawno u nas
                  nie ma.

                  Bo po sprawdzeniu staników w sklepach zostaje nam już tylko stara bazówka.
                  Jedyne sprawdzone, które możemy realnie kupić, to bazówka.
                  • kasica_k Nasza społeczność a producenci 22.02.09, 22:05
                    Jeśli rzeczywiście (a nie tylko w ładnych deklaracjach) firmie zależy na
                    rozwijaniu sprzedaży w PL, to dobrze byłoby, by zrozumieli, jak ta społeczność
                    funkcjonuje, bo to ona de facto w tej chwili kształtuje sprzedaż brytyjskich DD+.

                    Mam wrażenie, że ich pojęcie na ten temat jest mgliste. Wiedzą, że istniejemy,
                    ale czy wiedzą, że mamy recenzje, katalog, że organizujemy spotkania i akcje, że
                    wiele właścicieli sklepów decyduje się w ogóle wejść w ten interes po bytności
                    tutaj? Że kilka naszych dobrych recenzji jest w stanie nakręcić sprzedaż danego
                    modelu?

                    Ja widzę dwie możliwości: albo brak wiedzy, albo jednak nie jesteśmy aż tak
                    liczącym się rynkiem zbytu dla Panache i nasze specyficzne oczekiwania po prostu
                    nie będą brane pod uwagę - nie opłaca się specjalnie modyfikować strategii
                    działania dla ryneczku, który wchłania jedną setną całości sprzedaży. Nie
                    dowiemy się tego, póki nie poznamy liczb.
                    • klymenystra Re: Nasza społeczność a producenci 22.02.09, 22:16
                      Wydaje mi sie, ze jakas swiadomosc maja. Bravissimo i Brastop calkiem niezle
                      przeciez sie orientuja, co sie u nas dzieje - i na pewno sygnaly o tym ida do
                      producenta. Na spotkaniu Pani Iza ciagle podkreslala raniking Stanikomanii - nie
                      wierze, zeby nie wspomniala o nim temu facetowi. Itd itd. Wiedza np, ze chcemy
                      Maskaradki w Gplus, zmienili fiszbiny z dwoch modelach - musza sobie zdawac
                      sprawe, ze jestesmy spolecznoscia, skoro jako spolecznosc wystepujemy.
                      • maith Re: Nasza społeczność a producenci 22.02.09, 23:58
                        klymenystra napisała:

                        > Wydaje mi sie, ze jakas swiadomosc maja. Bravissimo i Brastop
                        > calkiem niezle przeciez sie orientuja, co sie u nas dzieje - i na
                        > pewno sygnaly o tym ida do producenta.

                        Absolutnie nie.
                        Sklepy nie są głupie i wiedzą, że jakby wszystko u producenta działało jak
                        trzeba, to robiłybyśmy zakupy w Polsce.
                        Zatem akurat brytyjskie sklepy nie mają żadnego interesu w tym, żeby
                        nieprzytomnego producenta wyprowadzać z błędu.
                        • klymenystra Re: Nasza społeczność a producenci 23.02.09, 00:25
                          No tak, o tym, idealistycznie, nie pomyslalam... Z drugiej strony- producenci
                          chyba maja dostep do statystyk tych sklepow i wiedza, ile z nich idzie do Polski?
                          • maith Re: Nasza społeczność a producenci 23.02.09, 00:49
                            Oczywiście, że nie mają do nich dostępu, bo i skąd.
                            Wiedzą tylko np., że ich sprzedaż znacząco wzrosła. Ale nie, nie kojarzą, że w
                            tym samym czasie podskoczyła sprzedaż na rynku polskim, w ogóle nie kojarzą tych
                            faktów.

                            Brytyjskie sklepy naprawdę starają się o nas dbać i są bardzo ok, ale nie można
                            się spodziewać, że idealistycznie oddadzą nas polskim sklepom.
                          • dunajka Re: Nasza społeczność a producenci 23.02.09, 11:23
                            Producenci nie mają dostępu do statystyk sklepów... z jakiej racji
                            mieliby mieć...
                • klaviel Re: Bazówka a niebazówka 22.02.09, 22:03
                  Ostatnio udało mi się nawrócic dwie koleżanki z dużym biustem, które(obie) noszą
                  całe życie biustonosze triumph ,ten bezfiszbinowy model chyba z lat 60-tych
                  ,który robi słynną jednopierś.Ale to są panie ,które nosiły stare rozmiary.
                  Zmierzam do tego, że chyba ta baza stanikowa jest zgodna z ciągle tą samą
                  filozofia ,stanik raz dobrany na całe życie niezbyt wyrafinowany, biały, czarny,
                  brudny beż. A przecież kobiety,które kupują inne rozmiary niż 75B, czy 90D są
                  całkiem inną kategorią klientek, jest nas dużo, mamy po kilkanaście,
                  kilkadziesiąt pięknych ,różnorodnych staników, nie przystajemy do standardów
                  znanych producentom
            • wolffie Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 24.02.09, 01:24
              joankb napisała:

              > No to producenci źle widzą bazówkę :)). W bazówce powinny być także
              > te fasony,które wzbudzają powszechne achy i ochy, ładnie leżą,
              > dobrze podtrzymują. Choćby jedna np. czarna Antośka czy coś
              > podobnego. A jest (chyba?) Hestia, która wzbudza bardziej mieszane
              > uczucia. I nieśmiertelne Tango, które nosi ten, kto musi. Czy
              > stanik bazowy musi być z tych najbardziej siermiężnych, najmniej dopracowanych?

              Ja też uważam, że to bardzo trafiona myśl, którą warto by producentom
              przedstawić skoro zaczęli nas trochę słuchać.
              Np. ja wciąż nie mogę się zmusić by kupić coś z bazówki. Mam 10 kolorowych
              staników i naprawdę biały i czarny by się przydały. Ale wciąż się kuszę na coś
              ładnego zamiast tego.
              • kasica_k Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 24.02.09, 01:30
                Mam to samo. Np. od dawna potrzebuję cielistego deep plandża usztywnianego, ale
                strasznie mi się nie chce go kupować, tyle jest ładniejszych staników :)

                Antośka czerń-krem zdecydowanie powinna wejść do bazówki :) Na etacie kusidełka
                dyżurnego. Toż to było istne objawienie stanikowe, do tego w tych klasycznych
                kolorach wygląda świetnie (prawdę mówiąc cały czas uważam, że to najlepsza wersja).
                • wolffie Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 24.02.09, 01:36
                  kasica_k napisała:

                  > Antośka czerń-krem zdecydowanie powinna wejść do bazówki :) Na
                  > etacie kusidełka dyżurnego. Toż to było istne objawienie stanikowe,
                  > do tego w tych klasycznych kolorach wygląda świetnie (prawdę mówiąc
                  > cały czas uważam, że to najlepsza wersja).

                  Popieram w całej rozciągłości. Jest najbardziej elegancka i efektowna. To są
                  nawet takie bazowe kolory. Wszystkim przypasują.
                  • joankb Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 24.02.09, 07:54
                    To jest cudny stanik. Na dodatek bardzo przyjazny w dopasowywaniu - w całej
                    swojej rozmiarówce, a z tego co słychać także poza...
                    Gdyby większość nowych mogła go kupić, ot tak, z wieszaczka, gdyby mogły go
                    kupić dziewczyny wchodzące do sklepu "z ulicy" to potem stałaby tam kolejka
                    domagająca się innych kolorów.
                    Sezonówka sprzedaje bazówkę, bazówka sezonówkę... A ta bazówka jest bardzo taka
                    sobie... My jej w końcu nie kupimy, a dziewczyny, którym rozmiarowo wszystko
                    jedno w innych sklepach znajdą większy wybór.
                    Ta bazówka, wzorniczo, NIJAK nie może konkurować - choćby z wyrobami polskich
                    firm. Z Intimissi - odpada w przedbiegach, z firmami francuskimi - w ogóle jej
                    nie ma...
    • luincir Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 18:30
      Hmmm, ja ostatnio zauważyłam poprawę - w moim rozmiarze było w sumie dziesięć
      staników :) Inna sprawa, że wszystkie miały za szerokie fiszbiny i były za luźne.
    • thorrey Polityka Panache = absurd 22.02.09, 20:39
      Dopowiem swoje parę groszy, bo tak jak zwykle staram się rozumieć
      producentów, tak za cholerę nie rozumiem polityki Panache.

      I rzeczywiście biedne sklepy detaliczne nie są wcale temu winne, że
      Panache ma taką polityę.

      Po pierwsze, kontraktacja prowadzona z rocznym wyprzedzeniem - no
      żesz jasna cholera, a co oni wprowadzają nowy model SUVa który
      przeciętny Europejczyk kupuje raz na pięć lat, czy stanik, któa
      przeciętna Europjeka kupuje raz na miesiąc?

      Skąd oni będą w takim razie wiedzeić, co się będzie klientkom
      podobać za rok, co się sprzeda? Rynek jest kapryśny.

      Nie wierzę, żeby im taką trudność prawiało doszycie staników i
      podrzucienie do sklepów modeli które się sprzedają, którym tysiące
      kobiet robią szeptany marketing - no chyba że im nie zależy. I
      właśnie na to wygląda.

      Prawdziwe koszty to nie jest materiał i wyprodukowanie stanika,
      szwaczka z Tunezji i trochę koronki . Prawdziwe koszty to R&D,
      konstrukcja i właśnie marketing, może technologia. I te koszty w
      przypadku sprawdzonych modeli zostały już poniesione, szablony są,
      nic tylko szyć, rynek wchłonie jeśli nie każdą ilość, to na pewno
      sporo. Ja rozumiem że Maskaradki to osobny problem, bo tu klietaka z
      założenia musi się ślinić i łapać co się da, aby
      podrzymać "ekskluzywność" marki. Ale nie Sienna, do cholery!

      Dlatego wydaje mi się, że firma ma jakichś kiepskich specjalistów od
      strategii. Brakuje im gorącego oddechu konkurencji na plecach. A i
      tak uważam, że zarzynają sobie kurę znoszącą złote jajka jaką jest
      Polska (no może nie zarzynają, ale duszą).

      Aha i jeszcze jedno - o ile wiem, Freyę znacznie łatwiej zamawiać w
      sklepach bo nie ma minimalnego zamówwienia kóre sklep musi złożyć
      czyli 1000 EUR. Szkoda tylko, że we Freyach rozmiarówka jest
      ograniczona (no i mnie zupełnie nie pasują :().
      • klymenystra Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:00
        Ja sie tak wlasnie zastanawiam à propos kontraktacji, ktora jest z tak ogromnym
        wyprzedzeniem... Czy firma nie liczy sie z tym, ze obudzi sie z reka w nocniku?
        Przeciez w ciagu pol roku moze powstac cos, co faktycznie bedzie konkurencyjne
        (chocby Effuniak) i klientki, obrazone na firme za wywalenie Sienny i maly
        wybor, z latwoscia sie od nich odwroca? Czy moze Panache jest na tyle pewne
        swojej pozycji, ze sie nie obawia takiego czegos?
        • kasienka.b Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:04
          myślę, że Panache jest zbyt pewne swojej pozycji na naszym rynku i nie zdaje
          sobie sprawy z tego, że może pojawić się konkurencja :) Może dobrze byłoby to im
          uświadomić :D
        • maith Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:09
          Bo oni w ogóle nie myślą, że dostali na srebrnej tacy konsumentki, które są w
          stanie z nimi na bardzo wysokim poziomie rozmawiać o konstrukcjach ich staników
          i które doceniają rzeczy dobre i są w stanie zapewnić im dłuuuugą sprzedaż.

          To przecież oczywiste, że jeśli z tego nie skorzystają, to obudzą się z ręką w
          nocniku.
      • maith Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:05
        A już zupełnie nie radzą sobie z polskim rynkiem.
        Mają tu ZOGRANIZOWANĄ GRUPĘ KONSUMENTEK. Co daje im nieprawdopodobne przebicie
        reklamowe i to bez wysiłku z ich strony (czysty zysk).

        Tylko że my ufamy sprawdzonym modelom (czyli zwykle dopiero miesiąc po
        wprowadzeniu modelu wiadomo, czy mu zaufałyśmy, czy nie).
        Jak model się spodoba, to chcemy go kupować.
        Tylko że wtedy to firma go już właśnie wycofuje z rynku i można najwyżej liczyć
        na nowy kolor za rok (też do sprawdzenia, bo co materiał, to inne parametry).
        A czasem firma może się wygłupić i modelu już nie ma, a na za rok sobie go "nie
        przewidziała".
        I całe zaiteresowanie coraz szybciej rosnącego rynku zostaje bezmyślnie zignorowane.

        Jednocześnie domaganie się od sklepów, żeby bawiły się we wróżki i zamawiały
        nieznane, niesprawdzone modele wcześniej, to absurd.

        Polki kupują rzeczy, jak je sprawdzą, Brytyjki pewnie biorą bezrefleksyjnie "o,
        nowy wzór, kupię se". Różnica jest taka, że w Polsce sprzedaż sprawdzonych
        modeli będzie coraz bardziej rosła i trzeba je będzie najwyżej trochę poprawiać.
        A sprzedaż kiepskich stanie szybko. W UK tym czasem wyjdzie pewnie po równo.
        • klaviel Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:27
          W zakupach ciuchowych Brytyjki rzeczywiście bardzo różnią się od Polek, z nowych
          kolekcji kupują dużo i to co jest nowością, hitem w sezonie. Chodzą w tym
          wszyscy ,trzeba to mieć , ale następnego roku już kupują nowe. My kupujemy
          modne, ale raczej nie tak, że wszyscy to mają ,nosimy 2-3 sezony, dlatego nie ma
          takiego efektu,że chodzi w tym cała ulica.Jeśli taki schemat przyjmowany jest
          też do kolekcji bielizny,to rzeczywiście nie przystaje do nas.
          • maith Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:37
            Szczególnie, że w Polsce brytyjską bieliznę kupują najbardziej świadome klientki.

            Które oczekują bielizny sprawdzonej i na których hasło "najmodniejszy model" nie
            robi żadnego wrażenia.
            Bo może i modny, ale czy coś warty?
            • roza_am Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:44
              Dochodzi też kwestia finansowa. Dla nas te staniki są stosunkowo droższe niż dla
              Brytyjek. Cena też wpływa na bardziej świadome zakupy i wybieranie modeli
              sprawdzonych, mogących służyć jak najdłużej.
            • joankb Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 21:44
              Modne to ja kupuję dodatki i rzeczy do-pierwszego-prania-będzie-dobre Bazowa
              garderoba ma być dobrej jakości i na dłużej. A "modny" stanik jest mi sto razy
              mniej potrzebny niż dobry.
              Kupię nowy kolor genialnego modelu... Ale genialność muszę sprawdzić, każda
              firma produkuje niewypały....
              • maith Re: Polityka Panache = absurd 22.02.09, 22:01
                Modne nowinki, to kupują miłośniczki chińskich puszapków i innej produkcji
                masowej, jak H&M etc., gdzie liczy się tylko wzorek na skorupce. I które są tak
                tanie, że w razie czego można je bez żalu ciepnąć do kosza po tygodniu.

                Brytyjczyki weszły na polski rynek jako poważna firma, za której staniki warto
                zapłacić więcej niż za chińczyka na bazarze.
    • dorianne.gray Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 21:46
      Przyszło Ci może do głowy, że na zamówienie niebotycznej ilości
      towaru do sklepu trzeba by mieć niebotyczną ilość kasy?...
      • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 21:49
        dorianne.gray napisała:

        > Przyszło Ci może do głowy, że na zamówienie niebotycznej ilości
        > towaru do sklepu trzeba by mieć niebotyczną ilość kasy?...
        >

        Wiesz, tylko chodzi o to, że w większości sklepów zalegają tanga i harmony, a na
        maskaradki czy na takie fajne modele jak sienna nie starcza kasy...
        • dorianne.gray Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 22:00
          Podejrzewam, że jest jednak inaczej - maskaradki i sienny schodzą
          natychmiast, a tanga i harmony zostają i zalegają. Nie ma się co
          dziwić, że znikają modele sezonowe, a nie znika bazówka, którą na
          dodatek zawsze można zamówić.
          • maith Dlatego oskarżamy politykę producentów 22.02.09, 22:06
            Bo sklep nie może rok wcześniej wiedzieć, które modele zostaną docenione. Skoro
            polskie konsumentki są zorganizowane, to informacje o złym modelu zablokują mu
            sprzedaż od razu, a informacje o dobrym zapewnią mu sprzedaż na długo.
            A producenci każą sklepom wróżyć z fusów rok wcześniej.
            I nie reagują potem na informacje, że dany model się sprawdził i klientki chcą
            go kupować.
            • dunajka Re: Dlatego oskarżamy politykę producentów 22.02.09, 22:29
              maith napisała:

              > Bo sklep nie może rok wcześniej wiedzieć, które modele zostaną
              docenione. Skoro
              > polskie konsumentki są zorganizowane, to informacje o złym modelu
              zablokują mu
              > sprzedaż od razu, a informacje o dobrym zapewnią mu sprzedaż na
              długo.
              > A producenci każą sklepom wróżyć z fusów rok wcześniej.
              > I nie reagują potem na informacje, że dany model się sprawdził i
              klientki chcą
              > go kupować.

              maith świetnie to ujęła...

              Wszyscy się uczymy, jestem pewna, że kiedyś będziemy
              bliżej "równowagi".
              Odpowiednia ilość sklepów - odpowiednia ilość produktów -
              odpowiednia ilość kasy na zatowarowanie sklepów - odpowiednia ilość
              kasy na zakupy w tych sklepach. I wszyscy będą szczęśliwi.
              --
              -----------
              KAROline.pl
              • agafka88 Re: Dlatego oskarżamy politykę producentów 22.02.09, 22:37
                Dunajko, a nie lepiej pomęczyć wspólnie (my klientki i Wy, sklepy) dystrybutora
                o to, żeby była możliwość swobodnego dotowarowania w trakcie sezonu?
                • dunajka Re: Dlatego oskarżamy politykę producentów 22.02.09, 22:48
                  agafka88 napisała:

                  > Dunajko, a nie lepiej pomęczyć wspólnie (my klientki i Wy, sklepy)
                  dystrybutora
                  > o to, żeby była możliwość swobodnego dotowarowania w trakcie
                  sezonu?
                  >
                  >
                  Męczymy dystrybutora... i to nie tylko tym tematem.
                  Jednak w sytuacji gdy cała PL jest niczym w porównaniu do jednego
                  tylko bravissimo... to wiadomo ile możemy.
                  • maith Re: Dlatego oskarżamy politykę producentów 22.02.09, 23:51
                    dunajka napisała:
                    > Męczymy dystrybutora... i to nie tylko tym tematem.
                    > Jednak w sytuacji gdy cała PL jest niczym w porównaniu do jednego
                    > tylko bravissimo... to wiadomo ile możemy.

                    Dunajko:
                    Po pierwsze - była niczym rok temu, a teraz jest najszybciej rozwijającym się
                    rynkiem. I zeszłoroczna polska sprzedaż była niczym wobec tegorocznej polskiej
                    sprzedaży. A to mocno zmienia naszą sytuację.

                    Po drugie - Bravissimo to także całe mnóstwo polskich klientek, o czym
                    producenci, którzy jak rozumiem odpowiadają za tę chorą sytuację, zapominają.

                    A po trzecie - co już pisałam, większość polskiej sprzedaży jest blokowana
                    zupełnie niedopasowaną do nas polityką producentów.
                    Sklepy w Polsce mogłyby sprzedawać sprawdzone przez nas modele długo i
                    szczęśliwie, notując silny wzrost sprzedaży po wyraźnym docenieniu danego
                    modelu. Ale muszą je dostać po ocenie, że to są właśnie te sprawdzone.

                    A przez tę głupią politykę modele znikają zanim staną się u nas naprawdę
                    popularne (bo u nas na popularność trzeba sobie zasłużyć) i w efekcie w czasie
                    zwiększonej popularności nie ma już czego kupować.
      • roza_am Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 21:50
        Przecież nie chodzi o to, żeby te niebotyczne ilości zamawiać naraz. Tylko o to,
        żeby była możliwość domawiania towaru, na który jest popyt. I na który masz
        pieniądze ze sprzedaży pierwszej transzy.
    • 987ania no to jeszcze ja się pożalę 22.02.09, 22:03
      Czasami marzy mi się powrót do 75B... Wchodziłam do sklepu czy to internetowego
      czy zwykłego, wybierałam i kupowałam 3-5 staników i już. A teraz mama 4 staniki,
      z których żaden nie jest do końca dobry a właściwie, to chodzę tylko w jednym
      najmniej przeszkadzającym :( :( :( Zamawianie w internecie mnie denerwuje, bo za
      każdym razem muszę odsyłać i okazuje się, że oczywiście na wymianę nic nie ma. A
      i stacjonarnie jest bez sensu.
      Ech pożaliłam się, czasami wydaje mi się, że lepiej być nieuświadomioną bo potem
      to już tylko udręka i rozczarowanie. Buuuuu
    • k_linka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 22:22
      A czy ktos wie kiedy ta wiosenna kolekcja zawita do polskich sklepow? Polowa
      lutego minela powoli, codziennie zagladam na strone intimo i wczoraj zauwazylam
      ze mimo, iz ciagle maskaradek fizycznie nie maja, to coraz mniej rozmiarow do
      wyboru. Czy chcac nabyc maskaradke jestem skazana na zamowienie tygodnie lub
      miesiace przez spodziewana dostawa?
      • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 22:32
        k_linka napisała:

        > A czy ktos wie kiedy ta wiosenna kolekcja zawita do polskich
        sklepow? Polowa
        > lutego minela powoli, codziennie zagladam na strone intimo i
        wczoraj zauwazylam
        > ze mimo, iz ciagle maskaradek fizycznie nie maja, to coraz mniej
        rozmiarow do
        > wyboru. Czy chcac nabyc maskaradke jestem skazana na zamowienie
        tygodnie lub
        > miesiace przez spodziewana dostawa?

        Jeszcze nie wiemy. Wszyscy czekamy równie niecierpliwie. Dystrybutor
        nadal powtarza, że nie ma informacji o wysyłce z Panache.
        Podejrzewam, że do sklepów nie dotrze przed początkiem marca.
      • kasica_k Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 22:36
        Ta sytuacja w ogóle jest cokolwiek absurdalna :)

        Potem, kiedy już dojdzie Twoja wymarzona maskaradka, ale rozmiar okaże się
        nieodpowiedni, to nie będziesz miała na co wymienić, bo rozmiarów już w sklepie
        nie będzie. Maskaradkę zwrócisz, a sama kupisz taniej na e-bayu. Następnym razem
        już będziesz mądra i zamówisz w Bravissimo :)
        • k_linka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 23:01
          kasica_k napisała:

          > Ta sytuacja w ogóle jest cokolwiek absurdalna :)
          >
          > Potem, kiedy już dojdzie Twoja wymarzona maskaradka, ale rozmiar okaże się
          > nieodpowiedni, to nie będziesz miała na co wymienić, bo rozmiarów już w sklepie
          > nie będzie.

          To i tak optymistyczna wizja. Zakladam, ze nie kazdy zakup okaze sie nietrafiony
          - wiec powiedzmy 25% z tych zamawiajacych bedzie sie cieszyc sliczna nowa
          maskaradka:)

          Pesymistyczna jest taka, ze malo doswiadczona stanikomaniaczka owladnieta
          pragnieniem wejscia w posiadanie swojego pierwszego slicznego staniczka tejze
          marki bedzie oczekiwac dostawy do sklepu stacjonarnego (wszak nie ma pojecia,
          jaki rozmiar nosi - nigdy maskaradki nie miala, nie jest tez pewna ktory ze
          staniczkow podoba sie jej najbardziej). A kiedy juz owa dostawa dotrze, a
          stanikomaniaczka wygospodaruje w napietym planie tygodnia kilka godzin na
          wyprawe na daleki Kurdwanow, to okaze sie ze w potencjalnie dobrym rozmiarze
          zostaly moze 2 modele, a zaden z nich nie pasuje... I znow trzeba bedzie czekac
          pol roku....

          • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 23:06
            k_linka napisała:

            > kasica_k napisała:
            >
            > > Ta sytuacja w ogóle jest cokolwiek absurdalna :)
            > >
            > > Potem, kiedy już dojdzie Twoja wymarzona maskaradka, ale rozmiar
            okaże si
            > ę
            > > nieodpowiedni, to nie będziesz miała na co wymienić, bo
            rozmiarów już w s
            > klepie
            > > nie będzie.
            >
            > To i tak optymistyczna wizja. Zakladam, ze nie kazdy zakup okaze
            sie nietrafion
            > y
            > - wiec powiedzmy 25% z tych zamawiajacych bedzie sie cieszyc
            sliczna nowa
            > maskaradka:)
            >
            > Pesymistyczna jest taka, ze malo doswiadczona stanikomaniaczka
            owladnieta
            > pragnieniem wejscia w posiadanie swojego pierwszego slicznego
            staniczka tejze
            > marki bedzie oczekiwac dostawy do sklepu stacjonarnego (wszak nie
            ma pojecia,
            > jaki rozmiar nosi - nigdy maskaradki nie miala, nie jest tez pewna
            ktory ze
            > staniczkow podoba sie jej najbardziej). A kiedy juz owa dostawa
            dotrze, a
            > stanikomaniaczka wygospodaruje w napietym planie tygodnia kilka
            godzin na
            > wyprawe na daleki Kurdwanow, to okaze sie ze w potencjalnie dobrym
            rozmiarze
            > zostaly moze 2 modele, a zaden z nich nie pasuje... I znow trzeba
            bedzie czekac
            > pol roku....
            >
            • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 23:07
              ups, coś poszło nie tak... a miało być:

              k_linka napisała:

              > To i tak optymistyczna wizja. Zakladam, ze nie kazdy zakup okaze
              sie nietrafion
              > y
              > - wiec powiedzmy 25% z tych zamawiajacych bedzie sie cieszyc
              sliczna nowa
              > maskaradka:)

              To oznacza, że 75% maskaradek wróci na wieszaczki do sklepów ;)
              • maith Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 00:44
                To oznacza, że bardzo wiele kobiet nie kupi swojej maskaradki. Wiele je
                przymierzy i to 100% maskaradek zostanie zagospodarowane wśród kobiet, tylko
                może 30% kobiet załapie się na swoją maskaradkę, bo w tym czasie kilka razy tyle
                maskaradek nie zostanie sprzedanych. A jak dany model w danym kolorze stanie się
                naprawdę popularny w Polsce, to już będzie można o nim zapomnieć. I w efekcie
                kolejne grupy nowe kobiet nie będą miały szans kupić tego, co by im pasowało.
                Stąd podejrzewam, że realna sprzedaż lubianego modelu, szczególnie w rozmiarach,
                w których nie ma godnej uwagi konkurencji, nie przekracza 10% swoich możliwości.
    • gania76 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 22:47
      A ja byłam ostatnio w polecanym na Lobby sklepie stacjonarnym i wybór staników był ogromny, ale co z tego, skoro nie w moim rozmiarze... ekspedientka powiedziała, że mam "popularny rozmiar" (czyli 30G) i te staniki schodzą najszybciej. No to, do jasnej anielki, nie można by zamawiać więcej, skoro tak szybko schodzą? W interesujących mnie modelach nie było nawet rozmiarów sąsiadujących, żebym mogła przymierzyć i ocenić, czy będą pasowały ewentualnie.
      W końcu kupiłam interesujący mnie stanik online. Podejrzewam niestety, że część z tych stacjonarnych sklepów może paść... bo ile razy można tam wchodzić i słyszeć, że tego rozmiaru nie ma? To już było przerabiane...
      • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 22.02.09, 22:51
        gania76 napisała:

        > A ja byłam ostatnio w polecanym na Lobby sklepie stacjonarnym i
        wybór staników
        > był ogromny, ale co z tego, skoro nie w moim rozmiarze...
        ekspedientka powiedzi
        > ała, że mam "popularny rozmiar" (czyli 30G) i te staniki schodzą
        najszybciej. N
        > o to, do jasnej anielki, nie można by zamawiać więcej, skoro tak
        szybko schodzą
        > ? W interesujących mnie modelach nie było nawet rozmiarów
        sąsiadujących, żebym
        > mogła przymierzyć i ocenić, czy będą pasowały ewentualnie.
        > W końcu kupiłam interesujący mnie stanik online. Podejrzewam
        niestety, że część
        > z tych stacjonarnych sklepów może paść... bo ile razy można tam
        wchodzić i sły
        > szeć, że tego rozmiaru nie ma? To już było przerabiane...


        I to jest jeden z powodów ostrożności sklepów podczas kontraktacji...
        Na wieszakach w sklepach wiszą conajmniej dziesiątki tysięcy zł... a
        i tak "nic nie ma".
        • magdalaena1977 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 01:04
          dunajka napisała:

          > Na wieszakach w sklepach wiszą conajmniej dziesiątki tysięcy zł... a
          > i tak "nic nie ma".
          Dunajko, a czy Ty w karoline świadomie stawiasz tylko na szczupłe klientki ?
          czy wręcz przeciwnie wszystkie 75 (poza tangiem) już zostały wykupione ?
          • agafka88 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 01:13
            magdalaena1977 napisała:

            > dunajka napisała:
            >
            > > Na wieszakach w sklepach wiszą conajmniej dziesiątki tysięcy zł... a
            > > i tak "nic nie ma".
            > Dunajko, a czy Ty w karoline świadomie stawiasz tylko na szczupłe klientki ?
            > czy wręcz przeciwnie wszystkie 75 (poza tangiem) już zostały wykupione ?


            ale przecież w karoline wyskoczyło mi 8 stron (135 staników) 75G... W tym jest
            też polskie, ale są obwody 75 w karoline.pl
            • mlekowtubce Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 01:46
              dodam coś od siebie,
              nie jestem specjalistką od rynku stanikowego, ale opowiem o mojej
              sytuacji. Otóż ośmieliłam się nawrócić i noszę rozmiar 28 H- tzn
              chciałabym. Nigdy w życiu, choćby za darmo nie założę na siebie
              obrzydliwego chomąta jakim według mnie jest harmony (przepraszam za
              określenie, ale to i tak jest najmilsze jakie mi do głowy
              przychodzi). Do wyboru zostaje mi tango- mam jedno plunge- fiszbiny
              oczywiście na plecach, cycki rozstawia na boki, ale przynajmniej nie
              bułkuje. W "bazowej" kolekcji są jeszcze CK, no ale ile do jasnej
              cholery można mieć wersji kolorystycznych portii, która nadaje się
              tylko do golfów?
              Kiedy tylko pojawia się jakaś nowość- zamawiam ją. Zamówiłam np w
              Bravissimo cudne wg mnie Kalyani Gipsy in me. Niestety biedactwo nie
              doszło, bo któraś z pań na poczcie widocznie miała ten sam rozmiar.
              Oczywiście jak to wszytsko wyszło na jaw, stanika nie było już
              nigdzie w moim rozmiarze.
              Teraz zamówiłam nowość czyli evie- bezramiączkowiec. Jestem pewna,
              że nie będzie pasowała no ale oczywiście nie wymienię jej, bo już
              nie będzie sąsiednich rozmiarów.
              Jak poleciłyście mi siennę to oczywiście tez już nigdzie jej nie
              było.
              I jak tu się cieszyć z nawrócenia?
              Wcześniej nosiłam samantę i corin, które oczywiście bułkowały
              potwornie a obwód miałam na karku, ale przynajmniej były seksowne i
              mogłam je bez wsytdu powiesić na balkonie do suszenia ;)
              A te wszytskie tanga i harmony nie dość, że powodują wstręt u mnie i
              chłopaka, to jeszcze nie leża idealnie, więc cycki też nie korzystją.
              Przepraszam za ten potok jadu, ale gdzieś musiałam się wyżalić
              • turzyca OT Harmony 23.02.09, 02:25
                A tak z zupelnej ciekawosci - dlaczego uwazasz Harmony za chomato?
                Bo ja sie cichcem przyznam, ze choruje na nie od dawna - wystarczy powiedziec,
                ze niekompatybilnosc stwierdzilam, jak bylo niebieskie i w kazdym kolejnym
                sezonie jest ze mna gorzej, bo akurat Harmony jest produkowane glownie w moich
                kolorach, wiec sie co sezon zzymam, ze taki fajny kolor i wzor, a ja tego nie
                moge nosic.
                Wiem, ze ktos moze miec diametralnie odmienne poglady, ale az tak zeby Harmony
                nazywac chomatem? :-o
                • nimrodella Re: OT Harmony 23.02.09, 13:32
                  Hehe :) aż się wypowiem. Tak jak koleżanka, ktora harmony określiła
                  wdzięcznym mianem chomata mam problemy z rozmiarówką (28GG z
                  tendencją na 28H) i akurat w akcie desperacji chwycilam Harmony. To
                  jest jednak bardzo wdzięczny model mimo wszystko. Ja go strasznie
                  lubię i chyba jestem jedną z niewielu kompatybilnych biustów.
                  Harmony nie jest taki zły w gruncie rzeczy. Nawet taki wdzięczny -
                  ale faktycznie taki bardziej zimowy - do zabudowanych bluzek i
                  sweterków.
                  Ale zgadzam się - ile można mieć CK???? A tango II plunge tez mi nie
                  pasuje ...
                  • mlekowtubce Re: OT Harmony 23.02.09, 14:44
                    Bo widzicie.. ja należę do tej grupy, która przed uświadomieniem
                    nosiła seksowne staniki, które owszem robiły buły ale przynajmniej
                    kręciły mnie i mojego faceta. Po zmianie rozmiaru nawet arabellką
                    się nie zachwycam (choć mam 2), ze wzgędu na zabudowanie i ramiączka
                    szerokości szelek od tornistra pierwszoklasisty. I jak ja mam się
                    wyrazić w pochlebnych słowach o harmony? Moja 55letnio mama nosi
                    bardziej seksowna bielizne- w polowie nawrocona ;). Dla mnie już
                    tango II jest bardziej sexi- według mnie ma ładniejsze kolory
                    • agafka88 Re: OT Harmony 23.02.09, 15:03
                      mlekowtubce, to po co się katujesz i nosisz te 28ki? Kup sobie 30tki, będziesz
                      musiała podszywać, ale świat kusidełek stanie przed Tobą otworem:)
                    • nie-realna Re: OT Harmony 23.02.09, 15:48
                      A widzisz, nie mogę się zgodzić. Harmony jest dla mnie o niebo lepsze od Tango.
                      Tango brzydkie i siermiężne. Harmony naprawdę ładnie kształtuje biust. I może
                      nie jest buduarowym stanikiem, ale z dziennych naprawdę dobrym.
                      Choć możliwe, że oceniam go na podstawie mojego 36J...
                      • mlekowtubce Re: OT Harmony 23.02.09, 17:30
                        agafka: może jestem dziwna, ale nie po to wydaje na staniki majątek,
                        żeby się potem męczyć i szyć- nie mam talentu ani czasu na to. A w
                        28 się nie męcze- mam na tyle "miękkie" ciało, że 28ki pasują na
                        mnie idealnie, a 30tki latają w okolicach karku

                        nie-realna: problem poolega na tym, że ja nie odróżniam staników
                        buduarowych od codziennych. Ja chcę nosić codziennie te buduarowe :)
                        Wyjątkiem jest jedna przeohydna melissa w kolorze brudnego beżu,
                        która jest niestety niezbędna pod białe bluzki, ale te noszę rzadko
                        na szczęście
            • magdalaena1977 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 09:07
              agafka88 napisała:
              > ale przecież w karoline wyskoczyło mi 8 stron (135 staników) 75G...
              Zagapiłam się po nocy - te dwa modele są w monache
              W Karoline jest lepiej.
          • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 09:32
            Ja sama noszę 80... więc nie zamierzam dyskryminować podobnych i większych niż ja.
            W tej chwili, jak ktoś wspomniał... starych kolekcji JUŻ nie ma a nowych JESZCZE
            nie ma.
            Wśród naszych klientek dominują 70 i więcej.
            Każde miasto jest inne... ciągle się uczymy... i klientki i my.
        • joankb Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 08:31
          Bo jak te tysiące wiszą nie w moim rozmiarze i fasonie - to nic nie ma. takie
          same tysiące wiszą w bieliźniaku z Triumphem i nikt nie twierdzi, że to dobrze.
          Plityka producenta jest absurdalna - fakt.
          A le, wybaczcie miłe panie, absurdalne jest tez podejście sklepów. ja sobie
          nijak nie wyobrażam żeby jakiś brytyjski sklep (mówię o stacjonarnym, w
          internetowych mieszamy my), który kontraktuje Masquerade nie miał ich choć do
          połowy/trzech czwartych sezonu.
          Mało tego, w tych sklepach, do których MY nie mamy dostępu one są nawet na
          wyprzedażach. Już nieco przebrane - ale nieco... Potem JESZCZE są w sklepach
          wyprzedażowych, czy to markowych czy ogólnych, jak brastop i podobne.
          Po prostu do sklepu, w którym jest tylko bazówka nikt by w końcu nie przyszedł.
          Bazówkę każdy miał, przymierzał, bazówkę najłatwiej i najtaniej zamówić gdzieś w
          internecie.
          Do sklepu idzie się tez z ciekawości - co nowego, jaka jest nowa kolekcja, a
          może coś mi się spodoba.
          Jak całymi miesiącami w sklepie ma być tylko bazówka - to po co mi taki sklep?
          • kasica_k Po co nam bazówka 23.02.09, 15:24
            joankb napisała:
            > Po prostu do sklepu, w którym jest tylko bazówka nikt by w końcu nie przyszedł.
            > Bazówkę każdy miał, przymierzał, bazówkę najłatwiej i najtaniej zamówić gdzieś
            > w
            > internecie.
            > Do sklepu idzie się tez z ciekawości - co nowego, jaka jest nowa kolekcja, a
            > może coś mi się spodoba.
            > Jak całymi miesiącami w sklepie ma być tylko bazówka - to po co mi taki sklep?

            Podpisuję się pod tym obiema rękami. Bazówka jest wszędzie i zawsze, więc żeby
            oferta była interesująca, musi być coś ekstra OPRÓCZ.

            Większość z nas już dawno obkupiła się w czarne, białe i cieliste. Prawdę
            mówiąc, gdybym spotkała teraz na mojej ulicy sklep z Brytyjczykami, a za szybą
            zobaczyła tyko trzy kolory podstawowe w najprostszych modelach, nie chciałoby mi
            się nawet tam wchodzić. Chciałoby się być może tym, które dopiero zaczynają się
            obkupywać i potrzebują czarny stanik "do wszystkiego" - ale za chwilę i te osoby
            będą miały chęć na coś więcej i sklepem z bazówką już się nie zainteresują, bo
            po co - żeby kupić kolejne Tango? Na ebayu zrobią to taniej.

            Sklep, który chce utrzymać klienta, musi mieć jedno i drugie - wszak mowa tu o
            osobach, które JUŻ mają pewne oczekiwania i przywiązują wagę i do rozmiaru, i do
            wyglądu bielizny - w przeciwnym wypadku zaopatrywałyby się w bieliźniaczku z
            Triumfem.
            • felisdomestica Re: Po co nam bazówka 23.02.09, 15:33
              Fajnie by było, gdyby "bazówka" to było 30 modeli, nie pięć...
            • mauzonka Dokładnie - sama biel i czeń nie wystarczy 23.02.09, 16:31
              Podpisuję się pod Kasicą obiema rączkami. Klientek, które już mają zestaw niesmiertelnych bieli i czerni i chcą czegoś ekstra - jest wbrew pozorom całkiem sporo. OK, może nie jest to większość osób, ale te, które już kupiły czarne Rio i białe Tango w następnym sezonie przyjdą po turkusowe maskaradki i fioletowe elizy.
            • glupia_ekspedientka Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 17:32
              1500 lobbystek wpisanych w wątek powitalny to na szczęście nie jest
              jedyna klientela polskich sklepów z bielizną. Większość to kobiety,
              które o Lobby nie słyszały nigdy. Większość z tych kobiet
              potrzebuje, żąda, wymaga, szuka staników białych, czarnych i
              beżowych. Statystyczna 1/3 nie chce staników kolorowych,
              koronkowych, przezroczystych. Bazówka w sklepach JEST potrzebna, co
              byście sobie nie myślały :)
              • missmurder Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 17:37
                Ok, jest potrzebna, to jasne. Tylko czemu taka mała?!
                • glupia_ekspedientka Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 17:41
                  Niestety nie odpowiadam za to, że gdzieś jest mała. U nas jest
                  duża ;)
                  • missmurder Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:25
                    A co to znaczy duża? Jakie modele (mówię o brytyjczykach) są zawsze? Lub możliwe
                    do domówienia w każdej chwili. Poza Rio i Tangiem w beżu bieli i czerni? ;)
                    • nie-realna Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:29
                      Jak to co jeszcze? Harmony ;) I Tango. I Arabelka czarna(choć tu już czasem
                      problem się pojawia). I niezapominajmy o Tango ;)
              • roza_am Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 17:52
                Przecież nie chodzi o to, żeby bazówki nie było. Chodzi o to, żeby w dowolnym
                momencie mieć sklepie wybór - fasonów, modeli i kolorów. Żeby kupując swój 3 czy
                10 stanik móc się kierować swoim gustem i potrzebami, a nie mocno ograniczoną
                podażą lub szczęściem w polowaniu na okazje.
                • glupia_ekspedientka Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 17:57
                  Fajnie by było, prawda? :)
                  Niestety, dopóki polskie klientki będą napędzać obrót w sklepach
                  brytyjskich, dopóty polskie sklepy będą klepały biedę :)
                  • agafka88 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:02
                    glupia_ekspedientka napisała:

                    > Fajnie by było, prawda? :)
                    > Niestety, dopóki polskie klientki będą napędzać obrót w sklepach
                    > brytyjskich, dopóty polskie sklepy będą klepały biedę :)


                    No ale jak polskie klientki mogą nie napędzać obrotów w sklepach brytyjskich,
                    skoro w sklepach sama bazówka, a nowości nie ma, zanim się już pojawią?

                    Kiedy kupuję stanik, chcę poczekać na kilka recenzji na forum, zobaczyć realne
                    zdjęcie w galerii - jednak kiedy już te kilka recenzji przeczytam, rozmiarówka
                    danego modelu przebrana, a ja jestem zmuszona zamawiać z UK.
                    • missmurder Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:31
                      Błędne koło :( No chyba, że np Panache się zreflektuje niebawem i ułatwi nam
                      życie...
                      Ja chwilowo czekam na jedną maskaradkę, która miała być w lutym. I mam już na
                      nią kasę, bo liczę się z tym, że potrzebna będzie natychmiastowa interwencja,
                      jeśli rozmiar będzie nie ten. Żeby się potem nie obudzić z ręką w nocniku i kasą
                      w kieszeni, bo rozmiaru obok nie ma. Ale nie powiem, że jest to przyjemna
                      perspektywa kupna. Nie mówiąc o tym, że sporo staników przeszło mi koło nosa już :/
                      Czasem naprawdę się zastanawiam, czy nie byłoby mi łatwiej zostać nieuświadomioną ;P
                  • kasiamat00 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 20:39
                    Znajdź mi proszę w polskim sklepie czarny balkonik Freyi lub Fantasie
                    (niekoniecznie całkiem czarny, Mimi jest OK) w rozmiarze 65G, który może się
                    znaleźć w moich łapkach w ciągu tygodnia, czyli jest dostępny od ręki. Ups...
                    Jedna Arabella w Peachfield, której nie zamówię, bo mi będzie jeździć po
                    plecach. Stacjonarnie w Chatte miesiąc temu też nic spełniającego te kryteria
                    nie było, muszę się przejść i sprawdzić jak jest obecnie. Czyli co? W całej
                    Polsce nie jestem w stanie kupić czarnego, wąskofiszbinowego stanika w
                    popularnym rozmiarze? Czy tylko dla mnie to jest absurd?

                    A, i to nie jest wydumana historyjka - miesiąc temu faktycznie dokładnie tego
                    szukałam. Wtedy udało mi się upolować Mimi w KAROline (swoją drogą, wyszukiwarka
                    w tym sklepie działa mi na nerwy jak mało co). Tyle, że zamiast polować, mogłam
                    wejść na stronę Bravissimo i zamówić Rio, Antoinette, Millie, Annę, Pollyannę
                    albo Smoothing. Od ręki. Czas dotarcia przesyłki taki sam.
                    • agafka88 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 20:49
                      kasiamat00 napisała:

                      Tyle, że zamiast polować, mogłam
                      > wejść na stronę Bravissimo i zamówić Rio, Antoinette, Millie, Annę, Pollyannę
                      > albo Smoothing. Od ręki. Czas dotarcia przesyłki taki sam.

                      I znając życie cena niższa. Naprawdę fraya i panache zachowują się, jakby wcale
                      im nie zależało na sprzedaży. Freya - zawyżane przez dystrybutora ceny w Polsce
                      w porównaniu z Anglią. Panache - z łaską wysyła nam staniki. Jakaś masakra.
                    • dunajka Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 22:09
                      kasiamat00 napisała:


                      > A, i to nie jest wydumana historyjka - miesiąc temu faktycznie dokładnie tego
                      > szukałam. Wtedy udało mi się upolować Mimi w KAROline (swoją drogą, wyszukiwarka w tym sklepie działa mi na nerwy jak mało co).

                      Nie bardzo rozumiem dlaczego ta wyszukiwarka jest tak wkurzająca... Nie wszystkie sklepy działają na tym samym skrypcie i mogą wyglądać inaczej... Wg mnie tej niczego nie brakuje, najważniejsze, że prowadzi do celu.
                      www.karoline.pl/index.php?d=szukaj&szukaj=&I1.x=12&I1.y=5
                      • kasiamat00 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 22:44
                        A widzisz... Bo ja szukam klikając w tabelkę z rozmiarami. I tam jak kliknę w
                        65G to dostanę taką listę:
                        www.karoline.pl/index.php?d=szukaj&szukaj=65G&szukaj_opis=1 (już widzę
                        czemu - szuka w opisie po prostu). No i na tej liście jest np. rodzynkowa
                        Eleanor, której w 65G już nie ma.

                        IMHO linki w tabelce są do podmiany i będzie super :)
                        • agafka88 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 22:49
                          ja tym samym sposobem zawsze szukałam i tez wyskakiwąły mi staniki, któryh już
                          na stanie nie ma
                      • tfu.tfu wyszukiwarka OT 24.02.09, 10:22
                        za dużo rozmiarów, zanim znalazłam swoje 75FF musiałam zrolować do końca (100A
                        za to na 1 pozycji ;)) inna rzecz, że wybór taki sobie :(
                        naprawdę, uwierz, nie umiem znaleźć przelicznika według którego 30 funtów się
                        zamienia w 250PLN i polskie ceny są dla mnie nie do przyjęcia. ja wiem, ze to
                        wina dystrybutora, ale szlag mnie trafia jak widzę w sklepach rzeczy z UK, które
                        w PL są 200-250% droższe... tak sobie myślę, że taniej wyjdzie wydać na bilet
                        lotniczy i skoczyć do UK po zakupy, niż kupować w Polsce :/ to jest straszliwie
                        frustrujące
                      • falcon_eye Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 11:02
                        Próba szukania według rozmiarów prowadzi do frustracji, dlatego, że
                        jak z tabelki wybiorę 70G to:

                        1) w wynikach pomieszane są staniki według rozmiarówki brytyjskiej i
                        polskiej

                        2) większość znalezionych staników nie jest dostępna w rozmiarze,
                        którego szukam. Po jakiego grzyba mi lista staników, które występują
                        w 70G, skoro nie mogę ich kupić.
                        • magdalaena1977 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 11:13
                          falcon_eye napisała:
                          > Próba szukania według rozmiarów prowadzi do frustracji, dlatego, że
                          > jak z tabelki wybiorę 70G to:
                          >
                          > 1) w wynikach pomieszane są staniki według rozmiarówki brytyjskiej i polskiej
                          Też mnie to wkurza. Wybieram 75H (nie ma 34H) i pokazują mi sie staniki Krisline
                          czy Comeximu, które mają inną rozmiarówkę i są na mnie za małe.
              • joankb Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:02
                Jednym słowem - sklepom doskonale żyje się bez nas i bez naszych głupich wymagań...
                Widzisz - sklepów dla "większości" jest mnóstwo. Bo jeszcze na dodatek ta
                większość żąda i wymaga 75B, no w porywach do D.
                Piszemy tu o sklepach, które także w NAS chcą widzieć swoje klientki.
                Piszemy - bo znowu trudno nam kupić to, co chciałybyśmy kupować.
                • glupia_ekspedientka Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:04
                  Ja to wszystko rozumiem, ale nie da się wszystkim dogodzić. Jedna
                  marudzi, że za dużo bazówki, inna, że za mało, jak staniki sezonowe,
                  to albo nie takie, albo coś innego... zapomniałyście już, jak było
                  choćby rok temu, oj, zapomniałyście...
                  Sklep to biznes, trzeba mieć pieniądze, żeby się rozwijać. Dajcie
                  nam szansę, dziewczyny! :)
                  • kasica_k Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:13
                    Dajemy szansę tłumacząc, dlaczego wiele z nas ciągle zamawia w UK. Mogłybyśmy
                    siedzieć cicho, a Wy byście się dalej głowiły, czemu obroty nie rosną :) Może
                    lepiej pogłówkować, czy da się coś zrobić, żeby polskie sklepy były równie
                    atrakcyjne jak angielskie, zdiagnozować, gdzie tkwi problem?
                  • nie-realna Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:25
                    Ja rozumiem Ciebie, ekspedientko. Rozumiem nakłady finansowe i chęć przetrwania
                    na rynku w czasie kryzysu.

                    Ale uwierz mi, dziwnie mi, gdy sklep, który chwali się marką Panache, sprowadza
                    BAZOWĄ kolekcję w BAZOWYCH kolorach po jednej sztuce z rozmiaru (a i często
                    BAZOWE kolory ograniczają się do bieli). Gdzie mam później szukać rozmiaru
                    (który zmienia się w zależności migracji, czy kolejnej cud-diety) BAZOWYCH
                    staników w NIEBAZOWYCH kolorach?
                    Przecież nie jestem jedyną biuściastą w dużym mieście... A gdy mi się uda, to
                    już innym się nie uda. I ktoś inny będzie niepocieszony.
                    Dziwnie mi też gdy sklep nie sprowadza (a może dystrybutor nie dostarcza) pełnej
                    rozmiarówki staników z kolekcji bieżących/sezonowych. I na dodatek sprowadza
                    jedynie dwa modele z nowych kolekcji.

                    Myślę, że jak już słusznie tu zauważono - dla innych 'mniej wymagających'
                    klientek jest całe multum sklepów.
                    A skoro ktoś już się zabrał za sprowadzanie tych marek do nas, to zabrał się za
                    to z chęci zysku. Bo rynek i popyt jest. A skoro jest, to nie ograniczajcie nas
                    do właśnie bazówki bardzo mocno okrojonej. Nie nastawiajcie się na towar 75B-D
                    (bo właśnie tak się zabezpieczacie). Bo klientek będzie brak, a Waszymi
                    klientkami zostaną 'ja na pewno nie mam F' lub 'G?! Czy pani oszalała? ja nie
                    mam takiego wielkiego biustu!' Że o H i J nie wspomnę.
                    _________
                    To jest właśnie największy problem sklepów, nie mogą się zdecydować dla kogo
                    chcę sprowadzać produkty...

                    A problemem producenta jest to, że nie widzi potencjału rynku. A może raczej
                    powinnam napisać nie chce widzieć...

              • kasica_k Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 18:17
                W wątku nie jest mowa o wszystkich sklepach, tylko o tych, które zdecydowały się
                wejść w sprowadzanie brytyjskich DD-plusów i tym samym trafiać w potrzeby
                określonej grupy klientek. I mowa tu o zaopatrzeniu tychże sklepów w brytyjskie
                DD-plusy.

                Nie rozmawiamy tu o statystycznej kobiecie z 75B, bo nie takim sprzedajesz Tango
                czy Pollyannę.
                • glupia_ekspedientka Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 21:23
                  Przede wszystkim takim, bo klientek uświadomionych stanikowo jest
                  jak na lekarstwo. Sprzedanie 65F kobiecie całe życie noszącej 75B
                  jest pewnym wyzwaniem i marzy mi się, aby zamiast wieszać psy na
                  polskich sklepach, które podjęły się tego trudu (i w ten sposób
                  jednak zmieniają rynek na lepsze) choć raz Lobby lub Stanikomania
                  powiedziały o nas dobre słowo :)
                  • agafka88 Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 23.02.09, 21:44
                    glupia_ekspedientka napisała:

                    > aby zamiast wieszać psy na
                    > polskich sklepach, które podjęły się tego trudu (i w ten sposób
                    > jednak zmieniają rynek na lepsze) choć raz Lobby lub Stanikomania
                    > powiedziały o nas dobre słowo :)

                    Mało jest pochwał w wątkach producenckich? Mało klientek odsyłamy stąd do
                    sklepów? Nie przesadzaj ekspedientko (swoją drogą dziwnie się pisze, jak nie
                    wiadomo z którym sklepem ma się do czynienia)

                    Notka ze stanikomanii:
                    stanikomania.blox.pl/2008/12/Nowe-marki-w-polskich-sklepach.html
                    stanikomania.blox.pl/2008/11/Wygraj-i-zostan-gwiazda-w-staniku.html
                    stanikomania.blox.pl/2008/10/Dopasuj-stanik-z-Dopasowana.html
                    Ekspedientko, my nie wieszamy psów na polskich sklepach, my mamy pretensje
                    głównie o chorą politykę dystrybutora. Gdyby polskie sklepy się zjednoczyły,
                    napisały petycję do dystrybutora, lub lobbowały razem, to byłoby łatwiej - my
                    byśmy taką petycję oczywiście dotarły. Jednak jak na razie odpowiedziały na
                    wątek jankab tylko 3 sklepy...
                    • kasica_k Polskie sklepy a Stanikomania 23.02.09, 23:53
                      Dzięki agafko za tego posta, bo już się zastanawiałam, czym to Stanikomania
                      krzywdzi polskie sklepy :) Wstawiając do notki link do jakiegoś produktu za
                      każdym razem odpracowuję myślówę: zalinkować do Figleaves, bo tam są wszystkie
                      rozmiary i fotki w powiększeniu, czy do polskiego sklepu, mimo że tam jest jakby
                      skromniej? Gdyby oferta była identyczna, odpowiedź byłaby oczywista. A jednak ja
                      _mimo to_ staram się linkować do sklepów polskich, bo do głównych celów tego
                      bloga należy działanie na rzecz rozwijania polskiego rynku. Każda sierotka,
                      która pisze do mnie maila z cyklu "pomóż dobrać rozmiar i gdzie ja mam kupić
                      stanik" dostaje namiary na polskie sklepy, albo przynajmniej do wątków na LB czy
                      "Stanikowych sklepów" Limonki. Takie maile dostaję codziennie. Mogłabym przestać
                      to robić, mogłabym linkować niemal wyłącznie do sklepów w UK i kiedyś
                      rzeczywiście tak robiłam, bo polskie sklepy po prostu nie istniały. Mogłabym też
                      prowadzić bloga o pieczeniu muffinów zamiast o stanikach :)

                      A Wy? Ile z Was np. przysyła mi regularne informacje o tym, że zamierzacie
                      wprowadzić nową markę, nowy model, czy organizujecie promocję dla klientek? Od
                      ilu z Was dostaję np. dobre, duże zdjęcia kolekcji do zamieszczenia w notkach?
                      Jeśli chcecie być promowani, dajcie i Wy coś od siebie. Jeśli chcecie zaznaczyć
                      swoją obecność na rynku przy pomocy Stanikomanii - na samej górze jest link "Dla
                      firm", specjalnie dla Waszej informacji. Wisi tam już od ponad pół roku :)
                      • glupia_ekspedientka Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 00:19
                        Uderzyłam w czułą strunę, czy teraz mogę liczyć na trochę empatii? ;)
                        To teraz wyobraź sobie, kochana, że tak samo jak Ty odpracowujesz
                        myślówę, jak tu promować polskie sklepy, tak samo my myślimy, co by
                        tu zamówić do sklepu, żeby było dobrze i żeby przy okazji nie puścić
                        się z torbami. Trochę zrozumienia, nie każdy jest Rockefellerem :)
                        • turzyca Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 00:26
                          Mi sie wydaje, ze klamstwo nie jest uderzaniem w czula strune tylko klamstwem.
                          Ale oczywiscie sie moge mylic, nie jestem etykiem.
                          A bezczelne klamstwo na czyjs temat jest calkiem niezla metoda, zeby sobie tego
                          kogos zrazic.
                          • glupia_ekspedientka Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 10:42
                            Kłamstwo? Nie było moim zamiarem ani kłamać bezczelnie (w którym miejscu?), ani
                            nikogo urazić, zdawało mi się, że to tylko barwna dyskusja (która i tak zakończy
                            się w momencie, kiedy do sklepów dotrą w końcu wiosenne kolekcje), a tymczasem
                            zaczyna iść na noże. To ja dziękuję, idę zarabiać na chleb i pozdrawiam
                            wszystkie dyskutantki :)
                        • joannea Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 00:33
                          glupia_ekspedientka napisała:

                          > Uderzyłam w czułą strunę, czy teraz mogę liczyć na trochę empatii? ;)
                          > To teraz wyobraź sobie, kochana, że tak samo jak Ty odpracowujesz
                          > myślówę, jak tu promować polskie sklepy, tak samo my myślimy, co by
                          > tu zamówić do sklepu, żeby było dobrze i żeby przy okazji nie puścić
                          > się z torbami. Trochę zrozumienia, nie każdy jest Rockefellerem :)

                          roznica jest taka, ze dla Was (nie chce wnikac, czy masz na mysli tylko siebie
                          czy cala branze) to jest PRACA ZAROBKOWA, podobnie jak praca jest, a
                          przynajmniej powinno byc, zabieganie o klienta. Dla Kasicy natomiast -
                          przepraszam, ze sie wypowiadam w nieswoim imieniu - o ile sie nie myle, jest to
                          hobby i w jakims na pewno stopniu udzielanie sie w akcji spolecznej.
                          Dla sklepu ta "myslowa" to warunek przetrwania i jeden z listy najwazniejszych
                          obowiazkow. Dla nas - i o tym zdajesz sie zapominac - przerywnik w pracy.

                          Co do zrozumienia: jasne, ale nie oszukujmy sie, nie bedziemy glaskac sklepow po
                          glowie tylko dlatego, ze sa.
                          • sylwiastka Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 08:14
                            Czytam i przecieram oczy ze zdumienia...Ekspedientko, właśnie widać różnicę w
                            podejściu do klienta sklepów polskich i zagranicznych. jak słusznie stwierdziła
                            Joankb, tutaj jesteśmy jak petentki, wieszamy psy i wymagamy zamiast potulnie
                            kupować, to co jest nam oferowane. ale tak to jest, że to klient płaci i klient
                            wymaga! Piszemy, radzimy i zwracamy uwagę na różnice, które sprawiają, że nie
                            jesteście (polskie sklepy) na razie konkurencyjne z zagranicznymi. Może lepiej
                            zamiast prosić o empatię, zastanowisz się nad negocjacjami z dystrybutorem?
                            I nie jest mi ani trochę przykro, że zainwestowałaś w sklep pieniądze, to
                            przecież biznes. Teraz trzeba pogłówkować i mądrze dobrać asortyment, bo jako
                            świadome konsumentki przebieramy i wybieramy w ofertach. Takie są prawa rynku.
                        • kasica_k Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 00:35
                          Ale o co chodzi z tym zrozumieniem, kochana? :) Ja bardzo dobrze rozumiem, że
                          prowadzenie sklepu to nie jest bułka z masłem. Dlatego nie narzekam na polskie
                          sklepy, tylko je polecam, o ile jest w nich coś wartego polecenia - choć wcale
                          ale to wcale nie muszę. Podobnie na LB macie "swoje" wątki, a wypowiadającym się
                          tu właścicielkom "naszych" sklepów nie zarzuca się kryptoreklamy. Więc o co siem
                          właściwie rozchodzi? :) Zresztą poczytaj ten wątek - powstał on po to, żeby
                          zdiagnozować problemy i to głównie od strony producenta, a nie odsądzać sklepy
                          od czci i wiary.
                          • kasica_k I jeszcze 24.02.09, 01:05
                            zacytuję Ci, Ekspedientko, to, co napisała Agafka, a co chyba pominęłaś wzrokiem:

                            "Ekspedientko, my nie wieszamy psów na polskich sklepach, my mamy pretensje
                            głównie o chorą politykę dystrybutora. Gdyby polskie sklepy się zjednoczyły,
                            napisały petycję do dystrybutora, lub lobbowały razem, to byłoby łatwiej - my
                            byśmy taką petycję oczywiście dotarły."

                            I co Ty na to? Może zamiast stawiać zarzuty, zastanowić się wspólnie nad
                            rozwiązaniami jednak?
                          • glupia_ekspedientka Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 10:46
                            Oj, choćby o to, że w praktyce wychodzi to, czego nie widać w teorii: że "nasze"
                            biustonosze kupują kobiety ze statystycznym 75B, że bazówka jest potrzebna, że
                            nie da się mieć w sklepie pełnej kolekcji z całego sezonu i to po kilka sztuk w
                            jednym rozmiarze... Ja wiem, że żądacie, że macie prawa, potrzeby i tak dalej.
                            Ale my nie śpimy na pieniądzach, wszystko w swoim czasie :)
                            • joankb Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 11:26
                              Oo matko - ja pisze co bym chciała i czego potrzebuję, a Ty marudzisz i
                              marudzisz.. Się nie da juz przerabiałysmy.
                              Przecież piszę właśnie po to żebyś wiedziała, że klientki mają taki problem. Z
                              mojego punktu widzenia - mniej czasu kosztuje nie pisanie niczego i kupowanie
                              tam gdzie jest.
                              • agafka88 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 11:34
                                joankb napisała:

                                > Przecież piszę właśnie po to żebyś wiedziała, że klientki mają taki problem. Z
                                > mojego punktu widzenia - mniej czasu kosztuje nie pisanie niczego i kupowanie
                                > tam gdzie jest.

                                dokładnie, ten wątek powstał żeby wyjść naprzeciw sklepom, które dziwią się,
                                czemu nadal zamawiamy z uk... Może dystrybutor też przeczyta i się zastanowi?

                                Joanka wcale nie musiała się produkować, zresztą mogła też sobie założyć nicka
                                "głupia czytelniczka" czy jakoś tak, żebyście nie wiedziały, kto zwraca wam uwagę.

                                > mniej czasu kosztuje nie pisanie niczego i kupowanie
                                > tam gdzie jest.

                                Dokładnie - u mnie w mieście i tak nie ma stacjonarnego, więc w sumie powinno mi
                                być wszystko jedno, skąd zamawiam, czy z UK czy z PL. Ale wolałabym z polskich
                                sklepów, dlatego zwracamy w tym wątku np. uwagę, że miłoby było kupić Maskaradkę
                                dłużej niż 3 dni po dostawie.
                                • plecha1 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 17:59
                                  O właśnie, mnie fascynuje, czemu ktoś tu ewidentnie nie ma odwagi pisać we
                                  własnym imieniu, tylko chowa się pod innym nickiem. Jak ktoś wstydzi się tego,
                                  co chce powiedzieć, to niech nie mówi w ogóle, a nie kamufluje się...
                            • agafka88 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 11:27
                              Ja napisałam propozycję, Kasica zacytowała, a Ty ekspedientko nadal widzisz
                              tylko nasze żądania.
                              • 987ania Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 12:20
                                A to klient nie może chcieć, pragnąć, żądać? Taka rola klienta. Komuna się
                                skończyła i reglamentowanie towaru też, więc dlaczego nie możemy napisać, że
                                chcemy takiego towaru a nie innego, że brakuje nam tego czy tamtego. Od tego
                                jest konsument, że ma wymagania. I nie ma się co oburzać, ot święte prawo
                                klienta. Przecież nie o to chodzi, żeby Wam sklepom w PL słać listy dziękczynne,
                                że jesteście. Ja się cieszę, że są sklepy w Pl ale nie zapłacę 200zł za stanik,
                                który z UK mam za połowę ceny. Mogę zapłacić kilka % więcej za możliwość
                                kupienia w sklepie stacjonarnym ale nie 100%.
                                A po rozmowach z panem z Frey'i stwierdziłam, że przy ich wizji rynku nie ma co
                                wchodzić w ten biznes. Więc jak się sprzedawcy skrzykną razem, to może coś
                                wywalczą, bo tak pojedynczo, to nie sądzę. Freya jest przekonana, że daje towar
                                luksusowy i dlatego ma tyle kosztować i być tak trudno dostępny, tylko w kilku
                                sklepach.Musicie im wspólnie uświadomić, że to żaden luksus i może wtedy zmienią
                                swoją politykę cenową i dystrybucyjną.
                                • kasica_k Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 16:05
                                  987ania napisała:
                                  > Freya jest przekonana, że daje towar
                                  > luksusowy i dlatego ma tyle kosztować i być tak trudno dostępny,
                                  > tylko w kilku sklepach.

                                  Freya luksusowym brandem? O mamo :) Będę brutalna, ale chyba się komuś w głowie
                                  przewróciło :) Freya to bielizna bardzo ładna, kolorowa, dobrej jakości, ale
                                  "luksusowa" to ona nie jest. To nie jest Empreinte czy Lise Charmel, z którymi
                                  wygrywa tylko rozmiarówką. Ewentualne pretensje do luksusu może mieć Fauve, może
                                  co droższe modele Fantasie, natomiast Freya jest marką młodzieżową, co przecież
                                  widać na kilometr po designie. No ale mniejsza z tym, jak sobie nazwiemy Freyę -
                                  najważniejsza jest dla nas dostępność i cena. Myślę, że to, czy będziemy
                                  kupowały Freyę w Bravissimo czy w polskich sklepach, będzie teraz zależało
                                  głównie od cen, bo hasło "staniki za 200 zł" robi się w przypadku Freyi w
                                  polskich sklepach coraz bardziej boleśnie realne. Swoją drogą dystrybutor i
                                  sklepy prowadzące Panache na pewno już zacierają rączki z radości na ten brak
                                  konkurencji ze strony Freyi, której luksusowość polega głównie na tym, że trzeba
                                  ją kupować na ebayu :))
                                  • agafka88 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 24.02.09, 16:16
                                    kasica_k napisała:

                                    My Swoją drogą dystrybutor i
                                    > sklepy prowadzące Panache na pewno już zacierają rączki z radości na ten brak
                                    > konkurencji ze strony Freyi, której luksusowość polega głównie na tym, że trzeb
                                    > a
                                    > ją kupować na ebayu :))

                                    Kasico, idealne podsumowanie - nie wiem do czego zmierza dystrybutor frei, ale
                                    to czyste szaleństwo. Nie wiem jak 25-30 funtów z bravissimo może zamienić się w
                                    230zł w polskim sklepie - ewidentnie wina dystrybutora. W życiu by mi nie
                                    przyszło, że freya to marka luksusowa - niestety z takimi sztucznymi
                                    materiałami, nadrukami, mogą sobie tylko o tym luksusie pomarzyć.
                                    • butters77 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 09:55
                                      Podpisuję się pod słowami Agafki obiema rękami:) Choć bardzo lubię Freyę i
                                      uważam jej staniki za wygodne, nigdy nie uznam za normę kupowania codziennego
                                      biustonosza za 200 zł.
                                      • joankb Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 11:11
                                        Te ceny się coraz bardziej rozjeżdżają. Już zeszłoroczne kolekcje były u nas
                                        droższe. Ale tylko fantasie przekraczała 200 zł.
                                        W zapowiedziach wiosennych są już freye po 259 zł (Mimi).
                                        Narzut procentowy większy i kurs funta wyższy :))
                                        Na listkach chyba nie ma freyi drożej niż 30 funtów. Wychodzi 8,63 za funta....
                                        Albo ponad półtora stanika za jeden. Albo prawie 100 złotych drożej.
                                        • agafka88 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 11:17
                                          Joankb, powiedz, powiedz, gdzie ta freya za 259, kupie ją sobie i wreszcie
                                          poczuję się luksusowo...
                                          • ekler.ka Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 11:23
                                            dla mnie i tak hitem sa gatki np. za 109 zl... :)
                                          • scarlet_agta Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 11:36
                                            www.intimo4you.com/_,k60/Zapowiedzi___Biustonosz_Mimi_2721_Freya,t1089.html
                                          • abigail83 Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 14:03
                                            www.peachfield.pl/model/114
                                            majtki do Mimi za 119 pln... :(((
                                        • roza_am Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 14:13
                                          Mimi akurat "z definicji" jest droższym modelem Freyi. W Debenhamsie kosztuje 35Ł. Nie widzę jej teraz w innych brytyjskich sklepach, ale chyba kosztowała podobnie.
                                          www.debenhams.com/webapp/wcs/stores/servlet/category_10001_10001_19046_-1
                                          Co nie zmienia faktu, że 259 zł za stanik to cena kosmiczna.
                                          • nie-realna Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 14:22
                                            Tylko co to za definicja? Bo nawet częściowo nie przypomina ekskluzywnych - też
                                            z definicji - maskaradek.
                                            A maskaradki i tak tańsze...
                                            • thorrey Re: Polskie sklepy a Stanikomania 27.02.09, 17:17
                                              Mimi nawet na lotnisku w Kopenhadze, dzie wszystko jest pioruńsko
                                              drogie kosztowała 40 EUR.
                                              Już jakiś czas temu pisałam, ze Freya swoją polityką cenową strzela
                                              sobie w kolano.
                                              ALe mniejsza o to - nawet zastanawiałm się czy tej Mimi nie kupić,
                                              ale na żywo ten sztyczny materiał jest okropny. I dlatego nie lubię
                                              Frei, pomijając już ramiączka, ale jakośc materiału, siepiące się
                                              szwy i gryzące haftki - to naprawde lekka bezczelność nazywać takie
                                              staniki luksusowymi.
                            • mauzonka Głupia Ekspedientko! 24.02.09, 22:22
                              (głupio się tak do Ciebie zwracać, ale cóż...;)
                              Uważam, że absolutnie niesłusznie oskarżasz Stanikomanię, która od 2 lat stale promuje polski biznes stanikowy, jedne z pierwszych jej notek są o Comeximie czy Avocado. Nieładnie z Twojej strony, że rzucasz takie oskarżenia pod anonimowym nickiem.

                              Z doświadczenia podobnej, stanikowej blogerki, muszę Ci powiedzieć, że niezmiernie rzadko dostaję ciekawe informacje marketingowe od polskich sklepów z D-plusami i producentów. Wysłałam ofertę "zaistnienia na łamach Balkonetki" do większości polskich sklepów i dystrubutorów - odpisała tylko Bellissima i Comexim. Te marki na Balkonetce istnieją lub zaistniały.

                              Inne sklepy piszą do mnie z pytaniem "jak moglibyśmy zaistnieć?" Rozumiem, że mój blog nie daje sklepom formatki do wypełnienia i tak naprawdę nie wiadomo, jak można na Balkonecte zaistnieć, ale weź pod uwagę, że osoba czytająca takich mejli sporo, prędzej zwróci uwagę na mejla z ciekawymi informacjami, zdjęciami, "z jajem".

                              Nie będę rzucać nazwami sklepów, którym proponowałam współpracę (za friko!) z Balkonetkę, i od których guzik usłyszałam. OK, przyznaję szczerze, że nie odpisałam na jeden mejl od jednego polskiego sklepu z prośbą o wspólpracę, ale z kilku przyczyn nie jest ów mejl na mojej liście top-to-dosów. Co nie zmienia faktu, że mam zamiar na niego odpisać.

                              Dla porównania - Brastop, Londyn, pozostaje ze mną w stałym kontakcie i informuje o promocjach, organizuje kody promocyjne dla moich Czytelniczek. Od kilku dni także brytyjskie Bravissimo ma u mnie banner.

                              Różnica mentalności, czy co? Niemrawość polskich biznesłumenek? Choć i w Brastopie, i w Bravissimo pracują Polki...
                    • milstar Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 09:00
                      Ja się może nie znam... Ale czy producenci koniecznie muszą mieć
                      tylko jednego dystrybutora na dany kraj? Może któryś z właścicieli
                      sklepów mógłby zostać drugim dystrybutorem (albo kilka zjednoczonych
                      sklepów z różnych miast)? Wtedy można by inaczej z producentem
                      rozmawiać
                    • milstar Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 09:00
                      Ja się może nie znam... Ale czy producenci koniecznie muszą mieć
                      tylko jednego dystrybutora na dany kraj? Może któryś z właścicieli
                      sklepów mógłby zostać drugim dystrybutorem (albo kilka zjednoczonych
                      sklepów z różnych miast)? Wtedy można by inaczej z producentem
                      rozmawiać
                      • milstar Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 09:14
                        Oj, niechcący się 2 razy wysłało. Nie lubimy sie dziś z komputerem
                        • 987ania Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 10:41
                          milstar zazwyczaj jest tak, że jeden importer ma wyłączność. Jest to regulowane
                          umową miedzy firmami. Oni dają towar tylko jednej firmie ale za to importer
                          przestrzega cen i ogólnie porządku. Czasami firmy prowadzą import równoległy ale
                          to jest poza głównym, oficjalnym kanałem dystrybucji i jeżeli wyjdzie na jaw
                          jaka firma zagraniczna sprzedała "na lewo" do PL, można jej zabrać towar. Takie
                          prawa rynku.
                          • milstar Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:02
                            Ale chyba poskarżyć się na dystrybutora można do producenta, kiedy
                            wg zamawiającego dystrybutor jest nie w porządku?
                            • nie-realna Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:12
                              A skąd wiadomo kto jest nie w porządku?
                              Czy któraś wie, na jakich umowach działa dystrybutor? Czy wiemy jakie dyspozycje
                              przekazuje producent?
                              To są umowy, z których każda ze stron musi się wywiązywać.

                              Myślę, że to jednak polityka Panache a nie dystrybutora...
                              • milstar Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:22
                                1. Informacja do producenta "Nie podoba nam się, że Maskaradki są
                                limitowane" podpisana przez właścicieli sklepów jest pokazaniem
                                producentowi, co się włacicielowi nie podoba, a producent niech sam
                                dochodzi, czy to wina jego czy dystrybutora

                                2. Myślisz, że producentowi zależy żeby Freya w Polsce była aż tak
                                droga w porównaniu z UK? Przecież w takim wypadku gorzej się
                                sprzedaje (ja np. do zakupów w UK jeszcze nie dojrzałam, a drogiej
                                Frei nie chcę kupować). Myślę, że producentowi bardziej zależy na
                                tym, żeby wiecej towaru zeszło, niż żeby towar był w jednym kraju
                                uważany za luksusowy (na wyższych cenach zarabia bardziej
                                dystrybutor niż producent)
                                • nie-realna Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:30
                                  1.Markaradki są limitowane z założenia Panache, jako ekskluzywny brand - bez
                                  winy dystrybutora.

                                  2. Rozumiem frustrację cenową - ale kontraktowanie jest jak już tu podkreślano z
                                  dużym wyprzedzeniem i przypuszczam, że wtedy ustalane są kwoty w funtach. A
                                  ponieważ złotówka kiepsko sobie radzić, na tą zapłatę (przecież ona nie jest w
                                  momencie zakontraktowania!) w funtach sklepy muszą zarobić - jak również na
                                  swoją marżę.

                                  I nie - nie jestem właścicielką sklepu. Ale pracuję w handlu i handlując w
                                  dolarach widzę, że ceny na produkty zmieniają się dwa razy dziennie...
                                  • turzyca Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:35
                                    > 1.Markaradki są limitowane z założenia Panache, jako ekskluzywny brand - bez
                                    > winy dystrybutora.

                                    I w ramach budowania ekskluzywnosci marki w brytyjskich sklepach, ktore nie
                                    wysylaja do Polski, po sezonie zostaja takie ilosci Maskaradek, ze sa ostro
                                    przeceniane?
                                  • milstar Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:38
                                    nie-realna napisała:

                                    > 1.Markaradki są limitowane z założenia Panache, jako ekskluzywny
                                    brand - bez
                                    > winy dystrybutora.
                                    >
                                    Inne modele nie, a też się ich dostać nie da.
                                    A poza tym: my wymagamy od sklepów, to sklepy mogą wymagać od
                                    dystrybutora, a dystrybutor od producenta. Wg mnie nie jest normalna
                                    sytuacja, którą opisała Dunajka, kiedy musi niemalże żebrać o towar
                                    • nie-realna Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 13:49
                                      Dziewczyny - źle mnie zrozumiałyście.
                                      Zacytuję milstar:
                                      >1. Informacja do producenta "Nie podoba nam się, że Maskaradki są
                                      >limitowane" podpisana przez właścicieli sklepów jest pokazaniem
                                      >producentowi, co się włacicielowi nie podoba, a producent niech sam
                                      >dochodzi, czy to wina jego czy dystrybutora.

                                      Moja odpowiedź tyczyła się TYLKO tego, że to nie wina dystrybutora. Broń boże,
                                      nie tłumaczę w ten sposób producenta.

                                      I absolutnie rozumiem wasze oburzenie, bo nie dość, że sama nie mieszczę się
                                      wcale w tę kolekcję, to nie rozumiem wyścigu szczurów w kategorii maraton po
                                      staniki, których nikt nie widział. A jak już je zobaczył i stwierdził, że są
                                      rewelacyjne, nigdzie nie można ich dostać, bo to limitowany towar.
                                      I rozumiem limitowany towar, ale nie gdy w bazówce nic nie ma...
                    • boochmenka Re: Po co mnie i moim klientkom bazówka 24.02.09, 12:10
                      Odpowiedziały 3 sklepy, a przeczytały wszystkie. I dystrybutorzy, którym chociaż
                      trochę zależy na Waszej opinii również.
                      Problem tkwi również w czasie realizacji zamówień - czekamy średnio na towar
                      około 3 tygodnie, chyba że producent akurat tego modelu/rozmiaru nie ma na
                      stanie to miesiąc/dwa.... różnie i niestety nigdy nie wiadomo jak długo.
                      Również nieszczęsne kontraktacje przychodzą jak się uda. A to jest dla nas
                      naprawdę duży problem. Najczęściej przychodzą z opóźnieniem i nachodzą się
                      (wtedy terminy zapłaty za towar również się zachodzą).
                      Druga sprawa - dzięki Lobby i Stanikomanii my w ogóle mamy rację bytu. To nie
                      ulega żadnej dyskusji.
    • konasana Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 09:49
      Dopiszę się też:)
      Moim zdaniem przedstawiona przez Was sytuacja ze sklepami
      stacjonarnymi zaprzecza idei sklepu stacjonarnego.
      Idę do sklepu i płacę więcej, niż w internecie, żeby : a)
      poprzymierzać rózne rozmiary tego samego stanika i porównać, jak
      leżą, b) zobaczyć jak stanik wyglada na żywo, c) zobaczyć rózne
      modele, które może mis ię spodobają, a na które w necie nie
      zwróciłam uwagi.
      W przypadku zamówień z wyprzedzeniem to wszystko jest niemozliwe.
      jesli i tak mam ryzykować, decydując się na zakup bez mierzenia w
      sklepie, to wolę zapłacić mniej na ebayu czy w Bravissimo.
      Mieszkam w Warszawie, mam blisko domu dwa sklepy stacjonarne, no i
      co z tego? I tak kupuję przez net, bo mam popularny rozmiar (65 dd -
      65E), i często za późno startuję z zakupami.
      Potrzebny mi na wiosnę jasny stanik, myślałam o jakiejś maskaradce,
      ale chciałam najpierw zobaczyć/przymierzyć (tym bardziej, że zdjęcia
      kolekcji wiosennej były fatalne). Guzik.
    • magdalaena1977 Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 11:11
      a czy dla Was w ogóle biustonosze podlegają sezonowej modzie ?

      Bo ja na przykład noszę te same majtki i staniki zarówno zimą i latem. I nawet
      kolory nie mają znaczenia, bo zimą pod płaszczem noszę jasne bluzki, a latem
      sporo przewiewnych ciemnych rzeczy.

      Na tym tle produkowanie staników w kolekcjach sezonowych jest kompletnie
      absurdalne i niepraktyczne. Tak jak kolekcje oprawek do okularów (też noszę to
      samo cały rok). To nie kostiumy kąpielowe czy okulary przeciwsłoneczne.

      Z drugiej strony IMHO w bieliźnie nie ma wyraźnych trendów mody, bo przecież
      większość kobiet nie ma porównania z tym co noszą inne panie. Poza takimi
      społecznościami jak Lobby (które jest wyjątkiem), bieliznę widzisz Ty, Twój
      facet (który nie powinien oglądać bielizny innych pań) może jeszcze lekarz,
      panie w przymierzalni na basenie. Nie ma tak jak z butami w 2007 r., kiedy
      czerwone pantofelki nosiły panie od prezesa do sprzątaczki.

      Mam zbyt niestabilny rozmiar, żeby kupować na zapas i z tych samych względów nie
      chcę płacić pełnej ceny za stanik na kilka miesięcy.
      A jak już płacę, to chcę sprawdzonego modelu (który widziałam na kilku biustach
      w galerii) albo chcę kupić w sklepie stacjonarnym - szybko i z dużym porównaniem.
      • szarsz Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 14:58
        magdalaena1977 napisała:
        > a czy dla Was w ogóle biustonosze podlegają sezonowej modzie ?

        W ogóle, nic a nic. Ewoluuje mi gust - i tak, z własnej,
        nieprzymuszonej niczym woli kupiłam sobie Harmony full cup i
        życzyłabym sobie, aby ten fason pozostał dostępny przez nastęnych 15
        lat (poza fiszbinami, ale to truizm), w nowych, fajnych, ale
        niekoniecznie sezonowych kolorach. Bo biustonosze są potrzebne we
        wszystkich kolorach tęczy, a nie w 2008 - czerwone, 2009 -
        fioletowe, a 2010 - zielone.


        > Z drugiej strony IMHO w bieliźnie nie ma wyraźnych trendów mody

        Są słabiej zaznaczone, ale obecne przez asortyment sklepów i reklamy.
        No i nie zapominajmy o nieprzemijającej modzie na puszapy ;P


        > A jak już płacę, to chcę sprawdzonego modelu (który widziałam na
        > kilku biustach w galerii) albo chcę kupić w sklepie stacjonarnym -
        > szybko i z dużym porównaniem.

        tu się też z Tobą zgadzam. Nie lubię kupować niesprawdzonych modeli,
        ale kilka ze zrecenzowanych i ze złymi opiniami okazało się być
        baaaaaaardzo miłym rozczarowaniem dla mnie.
        • felisdomestica Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 15:32
          Ewoluuje mi gust - i tak, z własnej,
          > nieprzymuszonej niczym woli kupiłam sobie Harmony full cup i
          > życzyłabym sobie, aby ten fason pozostał dostępny przez nastęnych > 15 lat (poza fiszbinami, ale to truizm), w nowych, fajnych, ale
          > niekoniecznie sezonowych kolorach. Bo biustonosze są potrzebne we
          > wszystkich kolorach tęczy, a nie w 2008 - czerwone, 2009 -
          > fioletowe, a 2010 - zielone.


          Otóż to....! Po co jest ta cała sezonowość????? Wzbogacanie oferty ma sens, w nowe kolory, fasony, rozmiary, ale dlaczego wycofywać poprzednie??? Producentów takich jak Freya i Panache stać na to, aby utrzymać bogactwo form staników.
          To na pewno nie względy ekonomiczne o tym decydują. W przypadku Masquerade pewnie chodzi o to, żeby utrzymać "elitarność" marki... bo jak będzie elitarna, to wszystkie będą chciały ją mieć....i będą musiały już, natychmiast, bo potem "nie będzie". Głupia strategia, ale powszechna...świadczy o tym wielość tzw. "serii limitowanych".
          • kasica_k Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 23:25
            felisdomestica napisała:
            >
            > Otóż to....! Po co jest ta cała sezonowość????? Wzbogacanie oferty ma sens, w n
            > owe kolory, fasony, rozmiary, ale dlaczego wycofywać poprzednie???

            Żeby więcej sprzedać :) Produkt ma swój czas życia, i gdy sprzedaż zaczyna
            spadać, bardziej opłaca się go wycofać i włożyć środki we wprowadzenie nowego.
            Jak różni się ów czas życia w PL i w UK już dziewczyny pisały.

            Ja osobiście lubię stanikową modę - gdy w ciuchach pojawia się jakiś trend,
            choćby kolorystyczny, to lubię, żeby i bieliznę można było kupić pasującą.

            Ale: sezonowość z mojego punktu widzenia jako klientki powinna przede wszystkim
            dotyczyć kolorów i wzorów, nie zaś KONSTRUKCJI i materiału (wiadomo, nawet inna
            rozciągliwość materiału potrafi wpłynąć na to, jak zachowuje się całość stanika
            w noszeniu). Przecież wycofanie Sienny z oferty Panache nie smuci nas dlatego,
            że brakuje nam tej akurat czarnej koronki z czerwonym spodem, tylko dlatego, że
            brakuje nam równie dobrej konstrukcji, sprawdzającej się nieźle w dużych
            miseczkach, brakuje nam odpowiednio wąskich fiszbin, etc.
        • maith Sezonowe kolory - też uważam, że to głupota 24.02.09, 00:13
          szarsz napisała:
          > Bo biustonosze są potrzebne we wszystkich kolorach tęczy, a nie w
          > 2008 - czerwone, 2009 -fioletowe, a 2010 - zielone.

          Zgadza się. Dlatego np. tegoroczny pomysł Panache, żeby niemal wszystko było w
          turkusie nie ma sensu.
          Bo tą metodą osoba której turkus nie pasuje (np. ja wyglądam w nim strasznie) w
          tym roku zrezygnuje z Panache. I nawet jakby wcześniej nie chciała, to będzie
          zmuszona znaleźć jakąś konkurencję.

          A ponieważ biusty nam się zmieniają, ochota na kolory też się zmienia, to
          chciałybyśmy móc dokupić i w tym roku kolor, na który akurat teraz mamy ochotę.
          Zamiast usłyszeć, że "nieeee, ten kolor, to był modny 2 lata temu" ;)
          • kasica_k Re: Sezonowe kolory - też uważam, że to głupota 24.02.09, 00:38
            Nie jest aż tak źle z tymi kolorami. Harmony jest czerwone ;) i Cleo, które też
            jest ciekawe rozmiarowo i ma żywe, jasne kolorki.
            • maith Re: Sezonowe kolory - też uważam, że to głupota 26.02.09, 07:08
              Kupisz sobie Harmony? ;)
              • butters77 Re: Sezonowe kolory - też uważam, że to głupota 27.02.09, 09:59
                Kasica to akurat żywy dowód na to, że Harmony może leżeć pięknie:)
                • kasica_k [OT] Harmony 27.02.09, 17:34
                  Dzięki za komplement :)
                  Raczej nie kupię sobie Harmony czerwonego, bo mam już trzy inne :) (petrol,
                  cornflower, coral), a w tej kolekcji i tak rzucę się jak nieprzytomna na fiolety
                  i turkusy. Ogólnie Harmony w wersji balconette jest prostym i ładnym stanikiem
                  na miseczki w okolicach G i niżej (bo wyżej to, jak wiemy, nie bardzo),
                  niedrogim i sezonowo jest zawsze jakiś miły kolorek.

                  Mam też dużą ochotę wypróbować Cleo Brooke cytrynową. BTW Cleo reklamuje się w
                  "Groszkach" jako marka dla nastolatek i IMO słusznie, ale ja tam się czuję młoda
                  duchem ;)
      • nie-realna Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 15:40
        Temat, który poruszyłyśmy to temat rzeka. Co więcej - wszystkie głosy mają rację.
        W sklepach internetowych tragedia. W ciemno mogę kupować jedynie to co wiem, że
        leży. Czyli co? Harmony??? No litości. A żeby później jeszcze nie było problemu
        z wymianą - nie wymienisz, bo rozmiarówka już przebrana... Kupisz jedynie białe
        i czarne staniki jakie każda już ma w szufladzie.
        I choć to nie mój target (rozmiarowo nie piszę się na Maskaradki) - kompletnie
        nie rozumiem, jak sklep mogą działać na zasadzie 'kto pierwszy ten lepszy'. Co
        za bzdura zmuszać kobiety do zamawiania modelu, którego nie ma i nawet nikt nie
        ma większego pojęcia jak wygląda. Zdjęcia przekłamują. A i nie bez znaczenia
        konstrukcja.

        Oczywiście, wkurzają mnie też sklepy stacjonarne. Bo jak już któraś forumka tu
        stwierdziła - idąc do sklepu, chce przymierzyć, zobaczyć jak kompatybilna jestem
        z danym modelem, zatwierdzić i kupić. I to nic, że zapłacę 30-50zł więcej. Chcę
        widzieć co kupuję. Ale wchodzę do sklepu i co zastaję? Sprowadzone staniki są po
        jednej sztuce z danego rozmiaru, albo i nie. A mieszkając w dużym mieście, wiem,
        że kobiet pytających jest z pewnością więcej.
        Czyli co - nie zostaje nic innego jak dzwonić co dwa dni w terminach dostaw z
        pytaniem, czy już jest?
        Ostatnio w moim sklepie z Panache, nie sprowadzili (nie wiedzieć czemu)ani Tango
        plunge ani Lily w pełnej rozmiarówce. A z wiosennej kolekcji było właśnie tylko
        to. A gdzie reszta wiosennej kolekcji? Gdzie choćby Harmony niebieskie, które
        uważam, mimo zbyt długich i szerokich fiszbin za faworyta w rozmiarówce. Bo nie
        jest ani tak ortopedyczne jak Ariza ani tak ortopedyczne i brzydkie jak Tango II
        (bo to najbrzydszy stanik świata i cieszę się, że jestem niekompatybilna).
        A dostawa przeciągnęła się o niemal miesiąc!
        Nie mam nawet możliwości wypróbowania sąsiednich rozmiarów, by zobaczyć jaka
        miska mi potrzebna w moim obwodzie... Oczywiście, miłe panie już stwierdziły, że
        z wyprzedażowych modeli wezmą coś w moim rozmiarze - tylko co znaczy w moim, jak
        każdy model się różni i czasem trzeba jednak wziąć inny obwód czy miskę?

        Właśnie tym sposobem sklepy tracą klientki. Nie łatwiej np zrobić spis stałych
        klientek i np wysłać każdej maila, że nowa dostawa, zapraszamy na mierzenie,
        domówimy konkretne modele (bo ja oczywiście rozumiem ograniczone fundusze)?
        Byłoby to rozwiązanie czyż nie? Tylko na bramce stoi najskuteczniejszy -
        producent. A czasem dystrybutor. Dostawy trwają w nieskończoność. Nie ma
        możliwości dokupienia towaru, bo rozprzedany. Bo więcej nie wyprodukowano. Bo -
        klientko - zadowól się bazówką. Ileż można mieć białych staników? - akurat
        czarnych mogę mieć w nieskończoność ;) Tylko dlaczego wszystkie z tego samego
        modelu??!

        A na dodatek te nieszczęsne kontraktowania. Kto to widział zamawiać coś z
        wyprzedzeniem rocznym? Coś co nie jest notebookiem, aparatem, telewizorem czy
        czajnikiem?! Stanik to nie rzez o określonych parametrach niezmiennych! Przecież
        to paranoja. A już z pewnością w dobie kryzysu...

        Tak, czuję się dyskryminowana. Bo nie dość, że w mojej rozmiarówce jest
        ograniczona ilość modeli, to jeszcze niedostępne w kolorystyce.

        Mimo, że naprawdę jestem wyrozumiała dla każdej ze stron (nawet producenta w
        jakimś stopniu rozumiem) wylewam tą czarę jadu. Ze strony konsumentki.
    • madzioreck Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 16:07
      No mnie też to wkurza. Zdaję sobie sprawę, że w rozmiarze 32J nie ma
      oszałamiającego wyboru, ale jednak trochę jest. A kiedy nie wejdę na peachfield
      i wpiszę w wyszukiwarkę 70JJ, 75J, 75HH - wyskakuje mi tylko Tango II i przy HH
      Pollyanna. A przecież Freya trochę szyje tych Jotek...
    • dunajka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 19:35
      Podsumowując.
      Świetnie wiecie, że proces zamówienie/kontraktacja - dostępność w sklepie... jest długi. Opowiem jak to wygląda na przykładzie mojego sklepu... czyli jednego z pierwszych w PL, który wprowadził brytyjczyki do swojej oferty.
      Na początku był tylko internetowy, teraz od sierpnia 2008 jest też stacjonarny. Dla przykładu Antośkę czarno-czerwoną zamawiałam długo przed otwarciem sklepu stacjonarnego, sporo przed dostawą Antośki wrzosowej (nadal jeszcze wisi w naszym sklepie). Nie mogłam przewidzieć jakie będzie zainteresowanie tym modelem. Zamówiłam więc rozsądnie... i fakt Antośka Czerwono-czarna rozeszła sie w przedbiegach. Jej dostawa zbiegła się z otwarciem sklepu stacjonarnego. W międzyczasie byłam już po kontraktacji maskaradek, które mają na dniach dotrzeć do nas. Tak więc zamawiając oczekiwane maskaradki nie miałam pojęcia jakie będą nasze klientki w Zielonej Górze, jaki będzie statystyczny rozkład rozmiarów.
      Podczas niedawnej kontraktacji byłam już o tą wiedzę mądrzejsza... choć efekt będzie można poznać za pół roku dopiero.
      Przy okazji nie mogę pominąć faktu, że mamy galopujący kryzys, zabójcze kursy walut, nie wiem co będzie za miesiąc, jak grzyby po deszczu powstają nowe sklepy... co będzie jeśli ja teraz zakontraktuję biustonoszy na 200 tysięcy a później z nimi zostanę... W każdym z nas musi być choć odrobina zdrowego rozsądku.
      Tak więc wszystko wymaga czasu. Za pół roku, nawet za miesiąc będzie duuużo lepiej. Przetrwamy... my i nasze klientki jeszcze tą chwilę wytrzymamy...
      A jak się rozejrzę po sklepie to u nas jest sporo jeszcze starszych... niebazowych modeli...
      Tak na marginesie, w stacjonarnym sprzedaje się w 3/4 bazówka.
      Nie myślcie więc sobie, że my totalnie głupie jesteśmy... jedynie bardziej cierpliwe :)
      • thorrey To nie wina sklepów a dystrybutora! i Producenta! 23.02.09, 20:15
        Dunajko i inne (niekoniecznie głupie :)) ekspedientki i właścicielki
        sklepów.
        Ależ przecież nikt Was nie wywołuje do tablicy.
        Ja świetnie rozumiem i chyba dziewczyny tutaj też to w większości
        rozumieją, że życie detalisty w Polsce wcale nie jest słodkie.
        Dystrybutor narzuca drakońskie warunki i tu właśnie moje pretensje
        do dystrybutora i producenta za kompletne niezrozumienie rynku i
        wręcz duszenie go przez głupie zasady - minimalne zamówienie,
        zmuszanie do zamawiania kolekcji "w ciemno" z dużym wyprzedzeniem.

        To detalista właśnie ponosi ryzyko że towar mu się nie sprzeda i
        zostanie z górą niechcianych staników, a dlatego tak jest że tutaj
        to dystrybutor jest silniejszy. Jestem pewna że z Brawissimo i
        figleaves, jako wielkimi firmami które kupują u nich ogromny
        wolumen, tak sobie nie pogrywają.

        Dlatego
        - to prawda, że sprzedają się staniki białe, czarne i beżowe. Ale
        takie same można dostać w kazdym innym bieliźniaku. Tak jak Kasica
        napisała, nie mówimy o osiedlowych bieliźniakach, ale o firmach,
        które zdecydowały się na sprzedaż brytyjczków DD+
        - ale to tylko dlatego sprzedaje się lepiej bazówka, że u nas w
        Polsce "brytyjczyk"jest towarem LUKSUSOWYM i rzadko kupowanym. Stąd
        kupuje się "uniwersalne" kolory pod każdy ciuch.

        Pomyślcie sobie - stanik w Brawissimo, nówka kosztuje 22-35 funtów.
        Na brastopie na wyprzedaży 15-20 funtów. Polska pensja, przeciętna,
        no niech będzie 2000-3000 PLN.
        A brytyjska pensja, przeciętna, no niech będzie 2000-3000 FUNTÓW.
        Upraszczając, Brytyjka kupując stanik nawet w Brawissimo kupuje go
        za 1/100 swojego miesięcznego dochodu.
        My, kupując brytyjczyka w polskim sklepie kupujemy go ...za 1/20
        misięcznego dochodu. Staniki w GB są relatywnie do zarobków PIĘĆ
        razy tańsze.

        Dlatego towar ten jest luksusowy i zakupy dokonywane są z takim
        namaszczeniem i przemysśleniem. NIkt nie bedzie się rzucał na nowe,
        niesprawdzone modele, właśnie daltego, że sa tak drogie i nikt nie
        chce ryzykować kupna czegoś, czego nawet nie może wymienić!

        Pomyślcie sobie, ile brytyjczyków kupowałybyście, gdyby nówki były
        za 30 PLN a resztki wyprzedażowe kolekcji za 15 PLN. Ja sama
        kupiłabym Krągłą Kaśką Portię czerwoną za śliczny kolor, a tak nie
        wydam 95 PLN na coś co jest fajne, ale trochę nie do końca
        dopasowane. Będę wybrzydzać, wybierać, zamiast kupować sobie ot tak,
        dla poprawy humoru (bo po to kupuje się kolorową bieliznę, dla
        siebie).

        Te kolorowe brytyjczyki są dla "impulse buyers" w Wielkiej Brytanii,
        ot, taki drobny ciuszek dla samej siebie, kolorowy i ładny, a u nas
        dla wybrzydzających, uświadomionych klientek.
        Tego Panache nie rozumie - szokujących dla nas cen i tego, że nikt
        nie będzie u nas się rzucał na nowe niesprawdzone kolekcje.

        A sprawdzony, ukochany przez wszystkich model powinien być
        wprowadzony do bazówki jako tak zwana "dojna krowa". To jest ABC
        marketingu, cztery fazy życia produktu. A tutaj Panache nawet nie
        widzi jaka ma potencjalną dojną krowę, bo nawet się nie zdazy
        zorientować, bo "gwiazdy" zostaja wycofywane z produkcji. I to jest
        też głupie .
        • joankb Re: To nie wina sklepów a dystrybutora! i Produce 23.02.09, 20:31
          Ano właśnie... moja szczęśliwie "nieprzemakalna" koleżanka w chwili chandry
          kupuje sobie nowego chińczyka... Za mniej więcej tyle, w porównaniu do wypłaty,
          co Brytyjka Panaszka.
          I z równą niefrasobliwością go wyrzuca.
          Czasem mam wrażenie, że myśmy tych producentów tu na siłę ściągnęły, że oni tak
          naprawdę wcale nie chcieli...
          I dlatego nie czują rynku, nie ma tam specjalisty "od Polski", który choć trochę
          pomyślałby nad specyfiką sprzedaży. Na razie się nie opłaca. A, że się nie
          opłaca to się robi błędy - i nie sprzedaje się tyle ile można. I znowu się nie
          opłaca.
          • boochmenka Re: To nie wina sklepów a dystrybutora! i Produce 24.02.09, 12:24
            Coś w tym jest...
            Niestety bardzo często mam odczucie jakbym to ja się prosiła o towar, zabiegała
            o możliwość zamówienia....
            • kasica_k Re: To nie wina sklepów a dystrybutora! i Produce 24.02.09, 17:56
              boochmenko a jak uważasz, z czego to wynika? Czy po prostu producenci nadal
              traktują nasz kraj po macoszemu? Czy nic się nie poprawiło w ciągu ostatniego roku?
              • boochmenka Re: To nie wina sklepów a dystrybutora! i Produce 25.02.09, 17:34
                To chyba zabrzmi dziwnie - uważam że się pogorszyło...
                Zamawianie bazówki czy też domawianie jest koszmarem - wysyłamy zamówienie,
                otrzymujemy potwierdzenie, czekamy... czekamy... przychodzi dostawa - oczywiście
                tylko część zamówienia, czekamy znowu... wysyłamy maila kiedy będzie, czekamy...
                dostajemy wiadomość, że będzie, ale bez pozycji "tej i tej"... miazga.
      • felisdomestica Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 20:17
        Dunajko,

        Jesli chodzi o zamowienie towaru za 200 tysiecy...staniki to nie choinki. Nie zepsują się. Mogą przeleżeć w foliowych woreczkach rok albo dwa i będą jak znalazł, kiedy skończy się produkcja ;-). Niektóre dziewczyny będą szukać takich białych kruków :-).

        Antoska wrzosowa, przynajmniej w internetowym wisi w rozmiarach powyżej 80. Dla wielu zbyt dużym.
        • glupia_ekspedientka Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 21:30
          Wesprę Dynajkę: może i nie choinki, ale to ZAMROŻONE 200 tysięcy, a
          faktury, rachunki, czynsze, wypłaty trzeba płacić na bieżąco. Zejdź
          na ziemię, Felis! :)
          • nie-realna Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 21:49
            Tu akurat się zgodzę. KAŻDY zamrożony pieniądz to dla właściciela (zwłaszcza
            początkującego)najprawdopodobniej kolejne odsetki z kredytu...

            Naszła mnie refleksja.
            Nam klientkom chce się/marzy wiele. Ja wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.
            Też mam ten apetyt - na szczęście mnie stopuje w zapędzeniu rozmiarówka.
            Trzeba jednak zrozumieć też drugą stronę.
            Realia (zwłaszcza polskie) pozostawiają wiele do życzenia.
            Czy któraś wie jak ciężko utrzymać na rynku działalność jednoosobową? Bo właśnie
            takie najczęściej są nasze sklepy...
          • melamina Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 21:50
            To i ja swoje 3 grosze:
            Może nie choinki, ale jednak się starzeją: biel żółknie, gumki
            parcieją.
            Mam w sklepie zabytkowego wyższopółkowego francuza (ok. 50 EUR)
            sprzed 3 lat.
            Obwód zupełnie nie trzyma normy, kolor nie jest jednolity. A to
            nietypowy, rzadko mierzony rozmiar.
            Sama raz się nabrałam na białe Rio na eBayu. Z likwidowanego sklepu.
            Z metkami itp. ale gumy żółte i zupełnie nieelastyczne.
            Tak więc - staniki się starzeją!

          • felisdomestica Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 24.02.09, 00:52
            glupia_ekspedientka napisała:

            > Wesprę Dynajkę: może i nie choinki, ale to ZAMROŻONE 200 tysięcy, > a faktury, rachunki, czynsze, wypłaty trzeba płacić na bieżąco. > > Zejdź na ziemię, Felis! :)

            No dobra...policzyłam sobie te 200 tysięcy. Licząc 150 zł za stanik (myślę, że U PRODUCENTA to one jednak tańsze) można za to kupić 1333 staniki. Biorąc obwody 65 do 80 (4 obwody) i miseczki od DD do K (11 rozmiarów) i po dwie sztuki z danego rozmiaru, wychodzi 88 staników z jednego modelu w pełnej rozmiarówce. Wychodzi, że za 200 tys mozna kupić 15 modeli w pełnej rozmiarówce, od DD do K. jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość modeli jest do G zaledwie, csasem GG, H, to mamy oszczędność na rozmiarówce, może więc być więcej modeli. jesli załozymy, że kupowane są po jednej sztuce z danego rozmiaru, to liczba mozliwych do kupienia modeli podwoi się (30). To już całkiem sporo.

            Sądząc z tego, jak szybko znika towar ze sklepów internetowych, pieniądz nie jest zamrozony na długo.
            • szarsz Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 24.02.09, 10:08
              To ja tez policzę:

              Nowa Freya - 15 modeli sezonowych + 10 z kolekcji stałej.
              Każdy średnio w dwóch kolorach. To daje 50 modeli.

              Każdy średnio w 50 rozmiarach (60 - 80 D - J), bo niektóre są od B,
              a niektóre do G/H.

              To daje 2500 staników.
              Plus majtki do tego, których oczywiście może być mniej...
              Zauważ, że nie policzyłam strojów kąpielowych, które są droższe.

              A to jedna tylko marka...
              Przemnóż to przez Panache, Masquerade, CK, Cleo (zagadka, sprzeda
              sie czy nie?)

              Nie wyliczam sklepom, ile na mnie zarabiają, bo to nie moja sprawa,
              mi albo pasuje ich oferta, albo nie. I albo kupię w sklepie albo
              przez net, wolna wola, jedno i drugie rozwiązanie ma swoje wady,
              których nam tłumaczyć nie trzeba.

              Ale weź pod uwagę, Felis, że nasze sklepy są młode. Ich właścicielki
              nie wiedzą (bo skąd?), jakie rozmiary są najbardziej popularne,
              które modele się sprzedadzą, a muszą kontraktować od razu...
        • szarsz Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 22:19
          felisdomestica napisała:
          > Jesli chodzi o zamowienie towaru za 200 tysiecy...staniki to nie
          > choinki. Nie zepsują się.

          Ależ zepsują się. A niech taki stanik przymierzy ze 20 klientek i na
          przykład nie kupi, bo fason nie do końca udany, czego właścicielka
          nie wiedziała, robiąc zamówienie...
        • maith Żadnego niepotrzebnego zamrażania pieniędzy - nie 24.02.09, 00:38
          Żadnego niepotrzebnego zamrażania pieniędzy - nie o to chodzi.
          Sklepy powinny mieć zminimalizowane ryzyko. Dlatego tak ważne jest, żeby po
          oddzieleniu ziarna od plew mogły domówić stanik, który ma szansę stać się dojną
          krową.

          Natomiast nie ma sensu, żeby sklepy musiały zamawiać multum staników w ciemno.
          Nie wiedząc, które będą dobre, a które złe.
          I na litość, nikt mi nie wmówi, że doszycie drugiej czy trzeciej partii, w
          najbardziej potrzebnych rozmiarach, to taki wielki problem.
          • szarsz Re: Żadnego niepotrzebnego zamrażania pieniędzy - 24.02.09, 10:14
            maith napisała:
            > Sklepy powinny mieć zminimalizowane ryzyko. Dlatego tak ważne
            > jest, żeby po oddzieleniu ziarna od plew mogły domówić stanik,
            > który ma szansę stać się dojną krową.

            patrz bravissimo i modele, które można tam kupić, odkąd pamiętam.
            Czasem w nowych kolorach. Podobny, bezpieczny zabieg stosowało też
            avocado, za który ich uwielbiałam - fasony były takie same i tylko
            design się zmieniał, po kilku próbach kupowałam w ciemno ze 100%
            skutecznością.
    • pieczyste Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 20:19
      Jak ostatnio próbowałam kupić stanik, to zwątpiłam. Miałam zamówiony
      gorset w Undercover, po miesiącu powiadomili mnie że nie mają na
      stanie. Mierzyłam w 6 zmyśle Freye, masakra!! Potem mierzyłam Arizę
      i Tango Panache (wbijające sie fiszbiny), Aragona i Hestię (za
      szerokie bo to 65). To naprawdę zniechęca:(

      63/89,5
      • nelyen Re: "nasze sklepy" - czemu tak mało tych staników 23.02.09, 22:22
        heh, to jakaś porażka - robić zapisy na staniki, staniki zostają wyprzedane
        zanim ktokolwiek je na oczy zobaczy:/ a jak się okaże, że coś
        wielko/małomiskowe? no to kicha. chociaż wiem, że jak sklepy zrobią tak z
        jesienną kolekcją, to stanę na uszach, żeby być pierwsza w kolejce po Antosię
        65DD (jeden z bardziej popularnych mało(średnio?) biuściastych rozmiarów).
        może niech maskaradki panache daje nam na kartki, bo to coraz bardziej tak
        zaczyna wyglądać:/ samo panache mnie nie interesuje, ale maskaradki czy cleo,
        którego nie kupię, bo nie ma opcji, żeby to przymierzyć...
        głupio robi panache, freya z resztą też...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja