czujecie sie dyskryminowane?

14.07.09, 21:07
przeczytalam ten watek i sie lekko zdziwilam
forum.gazeta.pl/forum/w,24790,29328102,,szlag_mnie_trafia_w_sklepach.html?v=2
Was tez szlag trafia?
takze chodzicie po sklepach i czujecie sie wrecz osobiscie obrazone, bo nie ma
Waszego rozmiaru?
czujecie sie przez to nienormalne? skrzywdzone przez swiat? dyskryminowane
przez producentow?
ponizone, bo gdy pytacie o wiekszy rozmiar panie patrza sie na was jakbyscie
spadly z ksiezyca?

bo ja tego nie czuje
a przez tego rodzaju atrakcje przechodze za kazdym razem, gdy chce sobie cos
kupic, bo rozmar mam taki, ze w jednym sklepie na kilkanascie cos sie na mnie
znajdzie, wiec sobie internet odpuszczam


a moze powinnam tak sie czuc? dyskryminowana?
    • maheda Jeden na kilkanaście to nie jest źle 14.07.09, 21:16
      Ja na wszystkie sklepy z bielizną w Polsce mam szansę kupić coś na siebie w góra
      dziesięciu.
      Czy mogę się NIE czuć dyskryminowana?
      • an.na.be Re: Jeden na kilkanaście to nie jest źle 14.07.09, 21:24
        maheda napisała:

        > Czy mogę się NIE czuć dyskryminowana?
        w takim wydaniu jak to wyglada w tym watku?
        • jul-kaa a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 21:25
          • an.na.be Re: a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 21:29
            obecnie 65G
            do niedawna szukalam 70 i troche wieksza miske, bo bylam ogolnie grubsza
            • jul-kaa Re: a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 21:31
              Przecież tamta rozmowa (z wklejonego linku) dotyczyla ubran, a nie stanikow...
              • an.na.be Re: a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 21:33
                jul-kaa napisała:

                > Przecież tamta rozmowa (z wklejonego linku) dotyczyla ubran, a nie stanikow...

                no wiec chyba jednak ta analogia malo czytelna :/
                • jul-kaa Re: a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 21:43
                  Dobra, to inaczej:
                  Jeśli chodzi o staniki, to puszę się jak paw, ze mam 36HH/J. I mniej (dużo
                  mniej) mnie rusza, że nie ma ich w Polsce, w moim mieście itd.
                  Dzieje tak pewnie dlatego, że uwazam swoj biust za atut i go lubię (bardzo!).
                  Moje uczucia zwiazane z wstępowaniem do bielizniakow blizsze są poczuciu
                  wyższości i dumy, niż wsciekłości czy bycia dyskryminowaną.
                  Jednak jeśli chodzi o resztę garderoby (w tym buty), to czuję się jak te
                  dziewczyny z linka, który wrzuciłaś.
                  • an.na.be Re: a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 21:48
                    i chyba o to tu chodzi
                    • jul-kaa Re: a jaki noszisz rozmiar an.na.be? n/t 14.07.09, 22:04
                      I jeszcze chodzi o to, ze na "za duzy" biust nikt Ci nie doradzi zmniejszania
                      go, a za duzemu rozmiarowi ciuchow "sama jestes winna"...

                      choc nie wiem, jak ma sie to do butów :)))
                      • sheena777 no niekoniecznie... 16.07.09, 19:35
                        jul-kaa napisała:

                        > I jeszcze chodzi o to, ze na "za duzy" biust nikt Ci nie doradzi
                        zmniejszania
                        > go, a za duzemu rozmiarowi ciuchow "sama jestes winna"...

                        za czasów, kiedy jeszcze zaopatrywałam się w triumphopodobnych
                        sklepach, panie usilnie wciskałay mi wszelkiej maści minimizery,
                        więc zmniejszenie (moze nie dosłowne ale optyczne) było sugerowane
                        non-stop
                  • swierszczowa1 buty 14.07.09, 22:43
                    Mam dwa plunge effuniaka. Chodzę w nich na zmianę. powoli zbieram
                    kaskę na trzeci. Z powodu biustu nie czuję się dyskryminowana. Mam
                    kilka biu biu koszulek. podokupywałam do nich kolorowe spódniczki.
                    Za to dyskryminowana czuję się w sklepach z butami. W każdych
                    letnich butach po paru krokach szuram palcami po ziemi a za pieta
                    zostaje 2 cm pustego buta. Jak kupię buty z tylko malutką dziurką na
                    palce to i tak po 3 kokach 3 małe palce mi się podkurczają,
                    natomiast dwa przechodzą całe przez ta dziurkę i szurają po ziemi.
                    Niby mały problem. Tylko buty. Ale jednak w swoich spódnicach nie
                    chodzę. Brak butów wpływa na resztę mojej kreacji. Po przymierzeniu
                    tysięcy par butów czuję się dyskryminowana. Chce mi się płakać i
                    narzekam na producentów. Czy naprawdę nie opłaca im się
                    wyprodukowanie czegoś lekko odbiegającego od ich utartych
                    standardów? Węższych butów, większych ubrań, ubrań bardziej
                    biuściastych? Niby jest tyyyyyle sklepów. Tylko ze we wszystkich
                    jest to samo. Promowane są pewne wymiary i proporcje, a jak ktoś
                    odbiega to ma bardzo ciężko się fajnie ubrać. A przecież fajnie
                    wyglądać każdy by chciał.
                    • princesswhitewolf Re: buty 15.07.09, 12:02
                      Swierszczowa, w USA poza numeracja buta mierzacego jego dlugosc,
                      rowniez sa sprzedawane buty w 3 szerokosciach A B C gdzie B to
                      przecietna szerokosc jaka ma wiekszosc ludzi, A jest dla Ciebie, C dla
                      szerokiej rzeszy "poteznych" Amerykanek:)

                      Wiem ze USA daleko i sciaganie butow poczta bedzie drozsze i niepewne
                      ale gdybys przypadkiem byla w US na wycieczce kiedys, to koniecznie
                      idz do duzego sklepu z butami.
                      • jul-kaa Re: buty 15.07.09, 12:07
                        princesswhitewolf napisała:

                        > C dla szerokiej rzeszy "poteznych" Amerykanek:)

                        A nie dla szerokich stóp po prostu...?
                        • princesswhitewolf Re: buty 15.07.09, 12:09
                          tez prawda. Masz racje. Nie zawsze szeroka stopa ma poteznego
                          wlasciciela:)
                          • jul-kaa Re: buty 15.07.09, 12:14
                            Może teraz się w takim razie przyczepie, ale właśnie takie teksty o "potężnych
                            Amerykankach" sprawiają, że w Polsce szerokich butów nie można dostać. A jak już
                            można, to słyszy się nieprzyjemne teksty. Moja stopa był równie szeroka 40kg
                            temu, jak teraz. Mój mąż, dość drobny facet o wzroscie 172cm ma tak szeroką
                            stopę, że kupienie mu butów to wyczyn wielki.
                            Uh, zdenerwowalam sie niepotrzebnie. Miseczki powyzej H tez wg ogólu są dla
                            "poteżnych"...
                            • princesswhitewolf Re: buty 15.07.09, 12:21
                              julka, W USA naprawde sa "potezni" ludzie i to duuuzo bardziej niz
                              rozmiar 52 nawet. Nasze europejskia tusza jest naprawde niczym w
                              porownaniu z rozmiarami na ulicy w USA.
                              Co do miseczek H to jest to inna sprawa kwestia zrozumienia o co
                              chodzi z rozmiarowka, bo jakies tam 75B moze byc naprawde 65E, tylko
                              ze nosi nieprecyzyjnie dobrany stanik. Sama nosze 32H i rozmiar 42.

                              P.S. masz racje z tym ze szerokosc buta nijak sie ma do tuszy, bo moj
                              maz,lucky chudziak, tez ma problemy z za waskimi butami
                    • victoria1985 Re: buty 15.07.09, 14:09
                      w DEICHMANN maja buty w których można wybrać sobie "Tęgość" butów sa takie dla
                      szczupłych stóp tylko niestety teraz coś się u nich w sklepie porobiło że
                      większość rozmiarów butów damskich zaczynają się od 37 wiec się nie łapie :(
                    • yarshiva Re: buty 15.07.09, 17:53
                      Z butami mam dokładnie to samo. Wszystkie za szerokie. Żaden szewc nie chce mi
                      butów uszyć, bo mu się nie opłaca "niszczyć kopyt" by zrobić jedną parę wąskich
                      butów.
                      Buty powinny być w różnych tęgościach, a nie w jednej, w porywach do dwóch... Co
                      gorsza, producenci obuwia wiedzą o istnieniu tęgości - w "ulotkach
                      informacyjnych" do obuwia nigdy nie zapominają zaznaczyć, że nie uwzględniają
                      reklamacji z powodu złego dopasowania tęgościowego obuwia do stóp.
                      • yarshiva Re: buty 15.07.09, 17:53
                        w "ulotkach informacyjnych" dołączonych do obuwia <- miało być.
    • an.na.be Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 21:32
      tu nawet nie chodzi mi o same staniki

      forum wybralam raczej dlatego, bo analogia jest dosc wyrazna

      tez byl moment, w ktorym nie miescilam sie w rozmiarowke sieciowek
      i bylo mi z tym zle, bo rzeczywiscie ciuchow nie bylo, a jesli byly, to jednak
      inaczej, zdecydowanie gorzej lezaly
      a zadnego sklepu nie mialam ochoty wysadzac w powietrze
      • jul-kaa Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 21:39
        Tu chyba chodzi o to, że te dziewczyny po prostu czują się nieakceptowane. Jeśli
        nie nosiłaś nigdy rozmiaru 46 i powyżej, to nie masz pojęcia, co one przeżywają.
        Jeśli prawie kazdy sprzedawca mierzy Cie wzrokiem i mówi: "nie, TAKICH WIELKICH
        to my nie mamy", a potem się jeszcze krzywi, to naprawdę po pewnym czasie można
        mieć dość.
        Ja stałam po obu stronach - całe życie miałam mniejsze rozmiary (właśnie
        sieciówkowe), teraz mam powyżej 46. I potwierdzam to, co pisze ira22 w tamtym
        wątku - osoby grubsze są po prostu gorzej traktowane. I nie jest tak, ze to one
        sobie w głowach wyrobiły taki obraz świata. Ja jeszcze długo po skoku z 38 na 48
        nie rozumiałam, dlaczego ludzie są nieprzyjemni (bądz chociaż mniej
        przyjemni...), dlaczego patrzą na mnie z podniesionymi brwiami.
        I też kiedyś mi się wydawało, ze grubsze osoby przesadzają, że ich emocje są za
        silne.
        Każdy człowiek chciałby w jakimś stopniu pasować do reszty świata, chociażby w
        takim, by móc kupić sobie coś "po prostu" bez chamskich uwag, czy jeżdzenia do
        innego miasta.
        • an.na.be Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 21:47
          jul-kaa napisała:

          > Tu chyba chodzi o to, że te dziewczyny po prostu czują się nieakceptowane. Jeśl
          > i
          > nie nosiłaś nigdy rozmiaru 46 i powyżej, to nie masz pojęcia, co one przeżywają
          > .
          nie nosilam
          ale nie musialam

          bo najblizsza rodzina traktowala mnie wlasnie tak jak opisujesz
          i jesli znowu utyje, to kolejny raz mnie bede tak traktowana


          a wielkie oczy, krzywienie sie i "nie, TAKICH WIELKICH to my nie mamy" przezylam
          wlasnie w czasie kupowiania biustonoszy


          > Każdy człowiek chciałby w jakimś stopniu pasować do reszty świata, chociażby w
          > takim, by móc kupić sobie coś "po prostu" bez chamskich uwag, czy jeżdzenia do
          > innego miasta.
          poza duzymi miastami to niemal NIC nie ma
          a oburzonego watku pt."szlag mnie trafia! w moim miescie nie ma opery!" jeszcze
          nie widzialam



          i skoro juz sie mnie o rozmiar pytacie
          to moge tez dopisac, ze jestem w malej miejscowosci, a dostep do stanikow mam
          tylko poza jego granicami
          • chocochoco Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 00:50
            A ja mieszkam w mieście wojewódzkim i najbliższy sklep z większymi rozmiarami
            mam 200 km od mojego miasta, więc to chyba nic dziwnego nie jest (też noszę 65G).
        • princesswhitewolf Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 12:08
          Moja mama nosi wlasnie 48 ( US okolo 18-20). W US wzielam ja do
          sklepu Lane Bryant ( siec dla tezszych Pan). Pani spojrzala na nas 48
          i 42 w owym sklepie z duzym zdziwieniem i slodko zapytala w czym moze
          pomoc i czego szukamy. Na co ja ze ciuchow dla mamy.Pani poszla
          szukac. Przyniosla jak uwazala najmniejsze w calym sklepie. Mama
          przymierzyla i dowartosciowala sie bo najmniejsze w Lane Bryant
          okazalo sie na niej wisiec jak torba.
          Poszlysmy wiec do sasiadujacego taniego Rossa, sklepu rozmiarami
          normalnymi, gdzie mama zanurzyla sie w masie tanich ciuchow i
          znalazla cale tony i na siebie i z 3 rozmiary powyzej....
          Dowartosciowala sie kobita.

          Wiec jak widac punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. 48 to
          rozmiar ogromny we Francji, nieco wiekszy w Polsce, zas w USA to
          Zupelnie Normalny Rozmiar bo jest duuuuzo rozmiarow wiekszych na
          wieszakach. Nosek w gore!
          • izas55 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 13:09
            Ross lub TJMaxx to absolutny raj, nie dość, że ciuchy na permanentnej wyprzedaży (zdarzało mi się kupować markowe ciuchy za 10$) to w każdym dowolnym rozmiarze, gdzie ze swoim 48 nie znajdowałam się na nieistniejącym końcu rozmiarówki.
            Albo sklep www.torrid.com/torrid/index.jsp z modnymi młodzieżowymi ciuchami
            Ja chyba na następną wizytę w stanach pojadę z pustymi walizkami. Ale to trochę paranoiczny sposób robienia zakupów ubraniowych jak się mieszka w Polsce. Po przeprowadzce do Polski przeżyłam szok na widok wyboru i cen.

            Więc nie znaczy, że nie można uszyć modnego ciucha w rozmiarze 48 i na większy biust. Może to kolejna nisza do zagospodarowania dla lobbystek. Sklep gdzie sie da kupić Effuniaka 85K i dopasowaną sukienkę na wierzch
      • nathd Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 21:44
        A mnie też drażnią sieciówki. Nie dość, że wyboru rozmiarowego brak, to jeszcze
        tak naprawdę są to często "szmaty" nie ciuchy (małe OT się zrobiło).
        Ja zdecydowanie czuję się dyskryminowana, a panie z wskazanego wątku to już
        wogóle. To głupie, że wszystkie (no, większość) ubrań w sklepach jest na moją
        siostrę (rozm.36), a na mnie już nie! Choćby stały problem bluzek/koszul z
        miejscem na większy biust...
      • maheda Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 22:04
        Nie przeczytałam tamtego wątku, prawdę mówiąc. Ale odpowiedź na pytanie "czy
        czuje się dyskryminowana" brzmi "tak, czuję się".
        Nie wysadzam w powietrze sklepów, ale za to robię wszystko, co w mojej mocy,
        żeby sklepów z szeroką rozmiarówką było jak najwięcej.
        • an.na.be Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 22:16

          > Nie wysadzam w powietrze sklepów, ale za to robię wszystko, co w mojej mocy,
          > żeby sklepów z szeroką rozmiarówką było jak najwięcej.

          ale brak sklepow z szersza rozmiarowka biustonoszy wynika z malego uswiadomienia
          i tu mozna walczyc zaciekle
          a i tak nie bedzie mozna miec pretencji, gdy miseczek l nie bedzie w kazdym sklepie


          a brak sklepow z szersza rozmiarowka ubran _nadal_ w naszym kraju jest wynikiem
          mniejszego popytu

          w koncu producenci to nie durnie
          te siecowki jakos funkcjonuja, wiec jak widac im sie to oplaca
          • turzyca Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 09:38
            To niestety nie jest kwestia popytu i podazy. 67% kobiet w pewnej brytyjskiej
            ankiecie zadeklarowalo, ze ma problemy z kupowaniem spodni. Zaleznie od typu
            figury problemy mialo nawet 82%! Czyli jest na rynku olbrzymia potrzeba spodni o
            innym kroju niz dotychczasowe. I co? I nie ma! Bo producenci szyja na jedno
            kopyto wg wymiarow jakiejs nierealnej statystycznej Niemki i kobiety kupuja, co
            im mozliwie pasuje, idac na kompromisy, zgnile kompromisy. I co gorsza kobiety
            daja sie w ten sposob robic na calego, bo rynek meski wyglada nieco inaczej.
            Jesli dla facetow mozna uszyc i "slim fit" i "businessman fit" (autentycznie tak
            to nazywaja, choc dla mnie to jest raczej "brzuch piwny fit"), to dlaczego nie
            ma kategorii "biusciasta" i "pupiata"? Zeby sytuacja sie zmienila trzeba zaczac
            po prostu domagania sie szycia na rozne figury. Skonczymy z rewolucja stanikowa,
            to zabierzemy sie za ciuchowa.
            • izas55 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 11:21
              Masz rację że jest to kwestia lenistwa producentów. Jeżeli chodzi o biusty to
              mamy dwie jaskółki czyli Bravissimo i BiuBiu, które szyja na różne "objętości" w
              tym samym rozmiarze konfekcyjnym. Co do spodni to miałam do czynienia z firmą
              szyjącą spodnie na 3 kształty z inną różnicą między talią a biodrami
              (www.lanebryant.com/pagebuilder/right_fit_landing_page). Po raz pierwszy
              w życiu miałam dopasowane dzinsy, które mi nigdzie nie odstawały.
              Zostaje nam lobbować. Zobaczcie do czego doszłyśmy jeżeli chodzi o staniki
            • princesswhitewolf Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 12:27
              turzyca napisała:
              >Jesli dla facetow mozna uszyc i "slim fit" i "businessman fit"
              >(autentycznie tak to nazywaja, choc dla mnie to jest raczej "brzuch
              piwny fit" to dlaczego nie
              > ma kategorii "biusciasta" i "pupiata"?

              bingo!
            • krowka_niebianska Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 17:11
              Niech żyje Rewolucja Ciuchowa!!!

              Już się przyłączam.

              Jako wąska w ramionach klepsydra noszę jednocześnie rozmiary 38, 40, 42, 44 i też często słyszę, że takich DUŻYCH rozmiarów nie mamy.

              Zazwyczaj takie opinie wygłaszają drobne i niższe ode mnie ekspedientki, które swoje obiektywnie mniejsze wymiary zawdzięczają wyłącznie genom, ale pozwala im to na patrzenie na mnie z wyższością.
    • agacia2025 Re: czujecie sie dyskryminowane? 14.07.09, 22:30
      ja sie tak nie czuje, bo w anglii jak ide do la senzy to sa staniki w moim
      rozmiarze, podobnie w M&S i w kilku innych sklepach.
      Powiem wam cos jeszcze. Kobiety tutaj mimo iz tez w duzej mierze nieuswiadomione
      nie wciskaja sie w tak dramatycznie zle dobrane rozmiary jak w polsce, bo maja
      powszechny dostep do kilkudziesieciu rozmiarow w wiekszosci sklepow odziezowych.
      Sporo mozna zobaczyc na ulicy kobiet, ktorym obwod lezy na odpowiednim poziomie.
      Oczywiscie czesto widac tez buly, ale nie jest to tak popularne zjawisko jak w
      Polsce.
      Szlysmy dzisiaj z kolezanka (kolezanka) po nasze dzieci do szkoly. Ona taka z
      cialkiem, ale nie jakas gruba, przede wszystkim biusciasta. I ten jej biust byl
      prawie na swoim miejscu. Widac bylo, ze ma mocno wyciety stanik, ale nie bylo
      efektu czteropiersi. Powiedziala mi, ze nosi rozmiar 36E, Pewnie moglaby
      przeskoczyc o oczko nizej, moze dwa z obwodem i ze 2 miseczki w gore, ale to nie
      to co u nas z 80A w 65F, czy jeszcze inne trensformacje.
      Jednak dostep powszechny do szerszej rozmiarowki robi swoje i kobiety same
      kupuja prawie dobre staniki.
      • tfu.tfu [OT] odnośnie m&s 15.07.09, 08:17
        byłyśmy w poniedziałek z kolezankami u marka i spencerka i zapytałyśmy DLACZEGO
        nie ma biustonoszy w ichniej pełnej rozmiarówce? oczywiście dyskusja z kasjerami
        nie ma sensu, bo to nie oni decydują co sklep zamawia, ale poradzili nam
        lobbowanie bezpośrednio w centrali poprzez słanie mejli w dużych ilościach ;)
    • magdalaena1977 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 00:00
      Ja tak samo jak julka - nie czuję się dyskryminowana z powodu biustu (to oni są
      gorsi, nieuświadomieni, nie mają dobrych staników). ale czuję się dyskryminowana
      z powodu rozmiaru.
      W dodatku mam wrażenie, ze tak było od zawsze, bo jak byłam młodsza i
      szczuplejsza, to rozmiarówka w sklepach kończyła się na 42, a teraz czasami
      można dostać 46 czy 48, ale stosunek do klienta jest ten sam.
      A najgorsze, że jak już są w sprzedaży rzeczy w dużych rozmiarach, to zazwyczaj
      wzornictwo jest okropne, jak dla dziewczynki albo dla starszej pani, nie mówiąc
      o tym, że ciuchy są zaprojektowane na szczupłe dziewczyny i tylko przeskalowane.
      A i jeszcze góra jest zawsze mniejsza niż dół :-(
      • izas55 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 08:53
        Podpisuję sie pod julką i magdaleną. Z powodu staników już nie czuję się
        dyskryminowana (tez zasługa lobby i lobbystek, bo coraz więcej sklepów i lepiej
        dobranych staników).
        Ubrania to zupełnie inna sprawa.... A już to co pisze Magdalena o ciuchach jak z
        mojej babci w "specjalnych" sklepach". Przy moim 36J BARDZO rzadko udaje mi się
        kupić coś uszytego z nieelastycznego materiału w którym zmieściłby się mój
        biust. Cała moja nadzieja w BiuBiu jak mam byś szczera, z utęsknieniem czekam aż
        pojawią się np. koszule i żakiety do pracy
      • ko_kartka Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 09:25
        Noooo, jak byłam młodsza i szczuplejsza, to mieściłam się w L/XL. Jak przytyłam
        sporo po kilku latach, to... nadal mieszczę się w L/XL. Z tym, że to raczej w
        ograniczonej liczbie sklepów, ale analogicznie. Czyli z tą rozmiarówką się
        poprawiło, co mnie bardzo cieszy - natomiast o wiele bardziej poprawiła się moja
        świadomość i wchodząc do sklepu, w którym nic na mnie nie ma, komentuję głośno
        do osoby towarzyszącej, że mają ubogą ofertę, wobec czego nie tracę tu już
        czasu. I jakoś, wiecie, albo już nie zauważam pogardliwych spojrzeń, albo się
        nie odważają - jedyne komentarze, jeśli pytam o rozmiar, są ewentualnie
        przepraszające i z uśmiechem.

        A jeśli chodzi o staniki - już jakiś czas temu "wyszłam z ukrycia", zbuntowałam
        się w sobie i zaczęłam głośno i wyraźnie pytać o rozmiar w każdym napotkanym
        bieliźniaku. Z tym, że do niedawna o rozmiar niewłaściwy ;) bo nie wiedziałam,
        że ogóle taaaakie duże miseczki produkują. A czułam się tragicznie
        dyskryminowana, bo zakupy stanikowe tak na dobrą sprawę robiłam tylko w jednym
        sklepie, 500 km od obecnego miejsca zamieszkania (w rodzinnym mieście), bo tam
        mieli wybór i do niedawna satysfakcjonujące mnie rozmiary (polskie F,G - przy
        teraźniejszym H brytyjskim), a obsługa nie patrzyła się jak na mutanta.
        • wera9954 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 11:11
          ko_kartka napisała:

          > Noooo, jak byłam młodsza i szczuplejsza, to mieściłam się w L/XL.
          Jak przytyłam
          > sporo po kilku latach, to... nadal mieszczę się w L/XL. Z tym, że
          to raczej w
          > ograniczonej liczbie sklepów, ale analogicznie. Czyli z tą
          rozmiarówką się
          > poprawiło

          Jakoś nie uważam tego za poprawę :/ Poprawą by było, gdyby zaczęli
          szyć więcej rozmiarów. Jak uszyją ciuchy w równie wąskiej
          rozmiarówce, tylko większe, ucierpią na tym szczupłe dziewczyny.
          Kilka miesięcy temu miałam wymiary ok. 90/65/90 i nierzadko
          najmniejszy rozmiar był za luźny w talii i trochę mniej w
          biodrach :/ Niech zrobią ciuchy w szerokiej rozmiarówce, niech 34
          nie będzie na 70 cm w talii, a duże rozmiary niech nie wyglądają jak
          wory pokutne!
          • ko_kartka Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 12:36
            Mnie raczej się podoba to, że nie wpędzają mnie w kompleksy, chociaż przytyłam
            ;) Ja widuję rozmiary 32, 34 - inaczej niż parę lat temu, kiedy 36 było
            ewenementem. Inna sprawa, że nigdy tych rozmiarów nie przymierzałam i nie wiem,
            czy dzisiejsze 32 to czasem nie jest dawniejsze 36. Ja, nawet jeśli sporo
            schudnę, to i tak nie mam szans zmieścić się w 36 w normalnym sklepie (nie H&M,
            np.), więc sama rozumiesz... Oczywiście, ideałem byłby wybór w każdym sklepie
            strojów 30-60, jestem za. Ale ideałów nie ma, jestem ja i cieszę się
            egoistycznie, że nie muszę się wstydzić wchodzić do sklepu w poszukiwaniu
            czegokolwiek.
            • joankb Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 12:41
              Ideałów nie ma - więc proszę tylko dla mnie... Bylem kompleksów nie miała
              Ekstra...
              Jak się musi kupować dziecięce majtki, bo tzw "damskie" lecą z d...y - dobra,
              nie życzę Ci.
              • ko_kartka Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 13:36
                A jest ideał w sklepach? Nie ma, tak? Czyli co, lepiej wpędzać w kompleksy
                grubasy, byleby dla mnie rozmiar 32 był, tak? Zajefajne podejście, ekstra...
                Lepiej w ogóle nic nie zmieniać, bo kiedyś mały rozmiar był mały, a że ja mogłam
                sobie co najwyżej dopasować worek po mące - no to co?

                Chętnie będę lobbować, żeby był i rozmiar 30 i rozmiar 60. Tylko proszę nie
                wymagać ode mnie, żebym lobbowała wyłącznie za małymi rozmiarami, bo mnie on
                nigdy dotyczyć nie będą - i żebym się nie cieszyła, że wchodzę w ciuchy nie
                tylko w specjalistycznym sklepie. Naprawdę nie mam prawa się cieszyć z
                asortymentu w swoim rozmiarze, bo nie ma go w rozmiarze 32? Ja Tobie również nie
                życzę workowatych męskich podkoszulków, w których przechodziłam całą podstawówkę
                i liceum, bo młodzieżowych bluzeczek na mój biust i talię nie starczało. A
                prawda taka, że łatwiej zwęzić, niż poszerzyć.

                Tylko chyba chodzi bardziej o to, żeby problemów z rozmiarami nie było w żadną
                stronę, nie? I żeby szczuplak dostał na siebie odpowiednio wąskie w ramionach
                koszule i w pupie/talii spodnie, a puszystemu nie wylewała się zza paska spodni
                niagara tłuszczu, a koszule nie były łączone pociskami balistycznym pod postacią
                strzelających na biuście guzików. I żeby wszystkie kobiety z wszystkimi
                rozmiarami biustów znalazły dla nich miejsce w odzieży co czasem nawet mniejszym
                biustom przychodzi z trudem. Tak? O to chodzi? O pełen wybór?
                • joankb Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 13:47
                  Ty zaczęłaś kobieto - ze swoja radością, że L nagle takie większe.
                  I z odpowiedzią, że... bliższa ciału koszula.
                  Tak, chodzi o pełen wybór.
                  A na moim ciuchu może być napisane zarówno XXXXXXXXXXXS jak XXXXXXXXXL - i żadne
                  kompleksy mi przez to nie grożą.
                  A co do tego, że łatwiej zwęzić, zmniejszyć, skrócić - bardzo się mylisz.
                  • ko_kartka Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 15:05
                    A ja miałam fobię literkowo-cyfrową, dodatkowo to, co teraz jest w moich
                    rozmiarach dostępne, to inna bajka - i będę się cieszyć wbrew Twojej kwaśnej
                    minie, bo ja kompleksy miałam i się ich pozbywam. I tak, bliższa ciału koszula,
                    nie mam kompleksu Wallenroda.

                    I nadal będę uważać, że łatwiej bluzkę przeszyć i zwęzić niż doszywać do niej
                    kawałki materiału i wyglądać jak patchworkowa kapa na fotel.
                    • joankb Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 15:28
                      Pod warunkiem, że ta bluzka jest workiem :)).
                      Jeśli bluzka ma zaszewki na biust, miejsce na talię, mankiety itp. to należy ją
                      rozpruć, skroić jeszcze raz (zaszewki biustowe wypadają mi pod biustem, a talia
                      w okolicy bioder), a najlepiej od razu wyrzucić (vel: nie kupować wcale)
                      • beauty-gosiek Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 15:29
                        a marynarka np? jak za szeroka w biuście i w ramionach?
                      • ko_kartka Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 08:26
                        Przecież logiczne, że jak coś kompletnie nie pasuje, to nie ma sensu tego
                        przerabiać i lepiej tego w ogóle nie kupować - ja notorycznie muszę skracać
                        spodnie, to nie wybieram takich, które mogłyby się zdefasonować po przeróbce
                        (vide dzwony), ale wolę kupić za długie i skracać niż kupić za krótkie i
                        doszywać. I w sensie drobnych poprawek (zrobić zaszewki w bluzce w miejscu
                        powiewającej talii np.) łatwiej ich dokonać w stronę zwężenia niż poszerzenia.
                        Nie znam rzeczy, która wyglądałaby dobrze po sztukowaniu do niej kawałków
                        materiału, pomijając pachworkową narzutę.
                    • boziaj Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 16:07
                      łatwiej??
                      nie masz racji
                      chyba ze ta łatwość polega na uszyciu jej od nowa i jeszcze
                      materiału zostanie ;)
                      w drugą stronę trzeba sztukować
                      dla mnie jedno i drugie nie do przyjęcia
                      • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 20:59
                        Oczywiście, że łatwiej. Przeszyć od nowa da radę. Skrócić spodnie - jaki
                        problem? Potrafi to zrobić nawet facet. Ale z próżnego (kiedy na szwach nie ma
                        zapasu materiału) to i Salomon nie naleje.

                        Rzecz jasna, jedno i drugie nie powinno mieć miejsca.
                        • wera9954 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 21:03
                          Skrócić spodnie można, ale mogą się zdefasonować. Mam spodnie rurki
                          skrócone jakieś 5 cm i mam luzy w kostce, spowodowane tym, że tam,
                          gdzie się kończą spodnie po skróceniu przewidziano miejsce nie na
                          kostkę, tylko na dolną część łydki.
                          • kuraiko Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 21:12
                            ups ;) a ja się zastanawiałam nad zakupem rurek, mimo że pewnie
                            najszczęśliwiej w tym fasonie bym nie wyglądała (ale to takie
                            punkowe, no nie ;) ). a ja zazwyczaj skracam spodnie 10-20cm,
                            zgroza :/
                          • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 21:14
                            To czemu ich nie zwęzisz? Skoro - jak już pisałam - faceci radzą sobie z takimi
                            rzeczami, to dlaczego kobitka miałaby sobie nie poradzić?
                            • joankb Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 08:51
                              To czemu nie kupisz dwóch par i nie sztukujesz??
                              Dyskusja jest bez sensu. :))
                              Ciuchy są po prostu do niczego (przeważnie) i nie ma znaczenia czy są do
                              niczego, bo za małe czy na odwrót.
                              Natomiast, patrząc na kierunek zmian - idzie gorsze :))
                              Dla mnie wybór zmniejsza się z roku na rok.
                              • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 10:51
                                joankb napisała:

                                > To czemu nie kupisz dwóch par i nie sztukujesz??
                                > Dyskusja jest bez sensu. :))

                                No teraz to już faktycznie sięgnęła absurdu.
                              • magdalaena1977 Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 10:57
                                joankb napisała:

                                > To czemu nie kupisz dwóch par i nie sztukujesz??
                                Bo to kosztuje dwa razy tyle.
                                A większe spodnie do skrócenia ma się w tej samej cenie co mniejsze.
                          • magdalaena1977 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 23:01
                            wera9954 napisała:

                            > Skrócić spodnie można, ale mogą się zdefasonować.
                            Pewnie, że mogą.
                            Tym niemniej ŁATWIEJ SKRÓCIĆ niż wydłużyć.
                        • boziaj Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 06:41
                          haha. nawet facet? no dajże spokój za takie seksistowkie stereotypy
                          dla mnie zmniejszenie / powiekszenie bluzki jest tak samo trudne, bo
                          niewykonalne
                          ale jasne, można skracać, zwężać spodnie, bluzki etc, mozna nosić do
                          krawcowej na przeróbki
                          można także zwęzac obwody i przerabiac miseczki w biustonoszach -
                          może facet nie, ale kobitka to chyba powinna sobie z tym poradzić??
                          • boziaj Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 06:55
                            i jeszcze:
                            kiesyś dałam krawcowej do zmniejszenia 2 bluzki; były z pieknego
                            jedwabiu, bardzo mi zależało
                            za jedną zapłaciłam jak za zboże (bo całą trzeba było popruć, każdy
                            kawałek dokroić i zszyć na nowo, co bynajmniej nie jest łatwiesze od
                            szycia na nowo)
                            druga- krawcowa przyznała, że niestety nie da sie zrobić takiej
                            przeróbki, bo zaszewki wypadną w złym miejscu, a materiał był
                            delikatny, zostałyby ślady po pruciu
                            dodam, że chodziło o zmniejszenie z rozmiaru niewiele większego
                            (zwężenie ramion i talii, miejsca na biust było tyle co trzeba,;
                            nosze 65F)
                            • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 11:03
                              Co do facetów - mowa była o przeróbkach nogawek spodni. Nie widziałam, zeby mój
                              brat zwężał sobie bluzki czy staniki ;)

                              Nie mówię wcale, ze zwężanie/skracanie jest zawsze ŁATWE. Twierdzę tylko, że
                              jest ŁATWIEJSZE niż poszerzanie/wydłużanie i to z oczywistych powodów. No ale
                              cóż, syty głodnego...



                              P.S.
                              Od 1,5 roku stale chudnę i zwężam, zwężam...
                              • boziaj Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 13:11
                                to może trudne/ trudniejsze? chyba bardziej na miejscu...
                                a co do sytosci - fakt jestem w swietnej sytuacji: mogę sobie bluzki
                                zwęzić i resztki które zostaną poprzyszywać na dole (mam długi
                                tułow...)
                                • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 17.07.09, 20:01
                                  > to może trudne/ trudniejsze? chyba bardziej na miejscu...

                                  No to przynajmniej masz z czego dosztukować LOL


                                  Sorry, ale tego się już nie da traktować poważnie.
                                  • boziaj Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 11:00
                                    No to przynajmniej masz z czego dosztukować LOL

                                    ... rzeczywiscie lepiej tego nie traktowac powaznie
                                    kup 2 sztuki i posztukuj LOL
                                    • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 14:15
                                      Proponuję kolejny temat do kłótni:
                                      jabłko jest mniejsze od arbuza czy arbuz większy od jabłka?

                                      Która wersję wybierasz? Ja się dostosuję.
                                      • boziaj Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 15:30
                                        o jakiej kolejnej kłotni mówisz, skoro nie było poprzedniej?
                                        przecież żartujemy sobie
                • a_girl Co to w ogóle za bezsensowna dyskusja? 17.07.09, 09:50
                  Czytam i oczom nie wierzę. Tu lobby ucina wszelkie dyskusje mały biust vs. duży
                  biust, walczy z fobią literkową itd, a tu postawy w stylu, "gdzieś mam, czy
                  chudy ma co na grzbiet włożyć, niech SE przerobi, bylebym ja się zmieściła w
                  swoje 36" i dyskusja, jakie ubrania powinny być w sklepach - dla chudszych czy
                  dla grubszych?

                  Zawyżanie rozmiarówki ubrań jest takim samym kretyństwem jak nadmierna
                  rozciągliwość obwodu w stanikach. Nie można dojść z tym do ładu, człowiek nosi 4
                  różne rozmiary (mój przykład - XS, S, M, L) albo wypada z rozmiarówki. Tak, w
                  sklepach powinny być rozmiary od 30 do 60 i tak, 32 jest rozmiarem dla osoby
                  bardzo szczupłej, bo jest odpowiednikiem XXS, czyli jak sama nazwa wskazuje -
                  extra extra small. Argument o kompleksach na tle numerku na metce uważam za
                  idiotyczny. Że niby jak noszę miseczkę FF, to mój mały biust nagle staje się
                  gigantyczny? A jak noszę 32 czy obwód 60, to nagle jestem, ach, jaka szczupła?
                  To są tylko małe znaczki na metkach. One nie zmieniają rzeczywistości. I nie
                  mają pełnić roli terapeutycznej, tylko informować, o tym, na kogo dana rzecz ma
                  pasować.

                  I żeby nie było - ja również nosiłam kiedyś rozmiary 40+ i zakupy były dla mnie
                  katorgą, dlatego rozumiem, jak strasznie mogą być dyskryminowane osoby
                  pulchniejsze. Ale głosy, że teraz z kolei osoby chudsze mają być dyskryminowane
                  (i SE zwężać), to jakiś absurd jest.

                  To tak jakbym ja tu głosiła teorię, że Maskaradki do G to fantastyczny pomysł,
                  bo JA się mieszczę, a bardziej biuściaste niech SE przerabiają Tango II. Albo
                  gdyby jakaś biuściasta wysunęła pomysł, żeby staniki zaczynały się od G, bo to
                  akurat JEJ odpowiada.
                  • daslicht Re: Co to w ogóle za bezsensowna dyskusja? 17.07.09, 10:32
                    a_girl napisała:
                    "To tak jakbym ja tu głosiła teorię, że Maskaradki do G to
                    fantastyczny pomysł, bo JA się mieszczę, a bardziej biuściaste niech
                    SE przerabiają Tango II. Albo gdyby jakaś biuściasta wysunęła
                    pomysł, żeby staniki zaczynały się od G, bo to akurat JEJ odpowiada."

                    Ale tu czasem lecą tego typu teksty ^^
                    Zdarzają się odpowiedzi o wydźwięku w stylu "Mi tam pasuje, a twoje
                    G+ mnie nie obchodzi, przerób se T2 i nie znęcaj się nad tymi
                    biedniusieńkimi producentami, no cóż on poradzi, że masz takie
                    wielkie cyce? Cicho siedź i noś z pokorą swe chomąto! Chcesz to se
                    pisz do producenta, a mnie to nie obchodzi, bo na mnie rozmiar do G
                    pasuje".

                    Uprzedzam nadgorliwe forumki - to nie jest dosłowny cytat z nikogo,
                    tylko nastawienie niektórych z nas, niestety.
                  • ko_kartka Re: Co to w ogóle za bezsensowna dyskusja? 17.07.09, 11:01
                    Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.

                    Opisałam zwyczajnie MOJE obserwacje odnośnie rozmiarówki w sklepach i od razu
                    poprawność polityczna nakazuje mnie zglanować, bo dyskryminuję chudych. Otóż,
                    wyobraźcie sobie - nie. To ja, grubas, byłam dyskryminowana i uważam, że mam
                    prawo się cieszyć, że producenci zaczęli powiększać rozmiarówkę. To są MOJE
                    obserwacje, które opisałam - a nie deklaracja niepodległości, do której
                    podpisania usiłuję was zmusić. Jak ktoś pisze: "a ja się mieszczę w XS i nie mam
                    problemu z doborem ubrań" to nie zarzucam go interpelacjami o poprawność
                    polityczną, że ja majtek nie mogę znaleźć nawet na stoisku dla XXXXXXXL.

                    I nie głoszę poglądu, że osoby chudsze mają być teraz dyskryminowane - kto w
                    ogóle taki pogląd tu wygłosił?! To już jest więcej niż nadinterpretacja - no
                    ale, prawda, ścisła reguła, więc nie napiszę, co to jest. Ale pewne prawdy są
                    fundamentalne i jak świat światem, zawsze było łatwiej zwężyć niż poszerzyć (nie
                    wszystko, żeby znowu ktoś nie nadinterpretował) - ja też, do jasnej ciasnej,
                    zwężam i skracam ubrania, żeby pasowały, chociaż jestem grubas!

                    Tak trudno uwierzyć, że ktoś może się cieszyć, że może robić normalne zakupy w
                    normalnych sklepach, a nie w gettach dla grubasów? I przy okazji nie epatować
                    nienawiścią do chudszych osób? Trochę dobrej woli, a nie zakładania, że każdy
                    post wzywa do wojny na kompleksy.

                    A propos przykładów - pojawił się sklep netowy z wąskimi obwodami. Pewnie
                    powinnam projekt opluć, bo nie mam tam czego szukać, zgodnie z Twoją teorią - a
                    ja głupia pochwaliłam i się jeszcze cieszę.
                    • a_girl Re: Co to w ogóle za bezsensowna dyskusja? 17.07.09, 12:31
                      To o nadgorliwości to o mnie niby? :D

                      Cytuję:
                      "Nie ma, tak? Czyli co, lepiej wpędzać w kompleksy grubasy, byleby dla mnie
                      rozmiar 32 był, tak? Zajefajne podejście, ekstra...
                      Lepiej w ogóle nic nie zmieniać, bo kiedyś mały rozmiar był mały, a że ja mogłam
                      sobie co najwyżej dopasować worek po mące - no to co?"

                      Nie ja zaczęłam dyskusję o kompleksach i nikomu ich nie zarzucam. Piszę, że
                      kompleksy na tle głupiego znaczka są idiotyczne i kretyństwem jest fałszowanie
                      rozmiarówki, po to, aby ktoś mając inny znaczek na metce poczuł się lepiej. To
                      ogólna uwaga, a nie jakaś wojna ;).

                      Wracając do radości z "powiększenia" rozmiarówki.

                      W momencie, kiedy producenci nie trzymają rozmiarówki i 32 odpowiada dawnemu 36
                      czy 38, osoby szczupłe i bardzo szczupłe przestają mieć możliwość dokonania
                      jakichkolwiek pasujących zakupów. To NIE JEST poszerzenie rozmiarówki. Po prostu
                      jedni dostają ciuchy w swoim rozmiarze kosztem drugich. Jedni przestają być
                      dyskryminowani, inni zaczynają być dyskryminowani (Ci szczupli i bardzo
                      szczupli). Twoje wypowiedzi można zinterpretować tak, że obecna sytuacja jest
                      lepsza, bo chudszy może se zwęzić, a grubszy nie. NIE JEST lepsza. Większość
                      osób nie umie sobie zwęzić koszuli czy bluzki i za taką operację musi zapłacić
                      krawcowej. W związku z tym ogólny koszt takiej bluzki dla chudziaka może być
                      taki sam, jak uszycia nowej bluzki dla osoby grubszej. Dowodzenie, że ktoś w
                      obliczu braku swojego rozmiaru ma lepiej, jest idiotyczne, bo tak czy inaczej
                      taka osoba ma przekichane, a licytowanie się, które przekichanie jest większe,
                      przypomina dyskusje o wyższości Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem.

                      Ja nie wzywam nikogo do żadnej wojny, ja wzywam do zdrowego rozsądku, który
                      widzi, że "poszerzanie" rozmiarówki poprzez prostą zamianę 34=dawne 40 to
                      idiotyczny półśrodek, a nie żadne rozwiązanie. I każda osoba, która będzie
                      radośnie wychwalać tę rozmiarówkę (bo akurat się w nią mieści) ściągnie na
                      siebie gromy osób "zbyt grubych" i "zbyt chudych" na spektrum 34-38 (to również
                      nie jest wypowiedzenie wojny - to prosta obserwacja, potwierdzona
                      doświadczeniami tego forum ;)).

                      I powtarzam, ja również byłam po tamtej drugiej stronie i JA TEŻ byłam
                      dyskryminowana w sklepach. Właśnie dlatego NIE CHCĘ, aby sklepy oferowały jakieś
                      fikcyjne spektrum 34-38, ale aby oferowały WIĘCEJ rozmiarów, aby więcej osób
                      mogło w nich kupić. Z doświadczenia wiem, że wypaść z rozmiarówki jest cholernie
                      łatwo, a niby dlaczego zawsze jakaś grupa musi być skazana na worek po mące?

                      Nie twierdzę, że epatujesz nienawiścią i nie mam żadnych teorii, co do tego, co
                      winnaś opluwać, a co nie ;). Ja twierdzę, że radość z tego, że ludzie, którzy
                      powinni nosić 40, mogą nosić 34 jest dość bezmyślna i niestety może się okazać
                      wyjątkowo krótkotrwała. To fajnie, że możesz kupić sobie (na razie) ciuchy w
                      sieciówce (nie mówię tego złośliwie). To fajnie, że ja mogę sobie kupić (na
                      razie) Maskaradkę, Comeximy, Effuniaka, Freyę i mam jeszcze do wyboru parę
                      innych marek. Tylko że jak mi cyc trochę urośnie o zaledwie 2 rozmiary, a Ty
                      schudniesz albo przytyjesz marne 5 kilo, to nagle skończy się dzień dziecka ;).
                      Czy teraz rozumiesz o co mi chodzi?
                      • ko_kartka Re: Co to w ogóle za bezsensowna dyskusja? 18.07.09, 10:48
                        Odpowiedziałam w podobnym tonie, w jakim Ty napisałaś poprzedniego posta i już.

                        A teraz krótko: zwierzyłam się Wam li i jedynie, że JA się cieszę, że JA mogę
                        sobie kupić ciuchy w sieciówkach (pomijając, że mało co, bo krój). I wcale nie
                        oznacza to, że mam w czterech literach resztę świata, bo najchętniej widziałabym
                        pełną rozmiarówkę na półkach (i tu już Wasza nadinterpretacja mode).
            • kuraiko a jak ma niby wyglądać rozmiar 30? O___o 15.07.09, 19:40
              sorry, nie potrafię sobie wyobrazić... teraz zachodnie sieciówki
              zaniżają, czy tam zawyżają rozmiary (nie mogę się połapać ;) ) i
              powiedzmy normalne konfekcyjne "stare" 38, to obecne 36. moja
              znajoma zatem sięga w sieciówkach po 34, a coraz częściej po 32 czy
              XS czy XXS (!!), a powinna nosić raczej normalne 34. jest to osoba
              niska naprawdę bardzo szczupła (mówiąc delikatnie), drobnokoścista,
              wg lekarzy - niedowaga. dlatego zastanawiam się, że jeśli tak
              wygląda "realne" 34 to na kogo przeznaczona ma być 30? O__o na osobę
              z 50cm w talii?
              • ko_kartka Re: a jak ma niby wyglądać rozmiar 30? O___o 16.07.09, 08:16
                Kuraiko, na przykład na takie drobniutkie osoby, które mają 1,50 m wzrostu i
                muszą nosić dziecięce ciuchy - znam takie, które nie łapią się nawet na 32 w
                sklepach, bo za szerokie.
                • kuraiko Re: a jak ma niby wyglądać rozmiar 30? O___o 17.07.09, 03:40
                  hm to może sobie mogę wyobrazić, ale myślałam raczej o osobach o tzw
                  przeciętnym wzroście i do tego bez żadnych zaburzeń odżywiania ;>
                  • pana.cotta Re: a jak ma niby wyglądać rozmiar 30? O___o 17.07.09, 05:27
                    Niegdysiejsze 34/xs nijak sie ma do obecnego. nawet bluzki kupione 2 lata temu
                    leza lepiej w talii niz te ktore mierze obecnie.
                    32/xxs mi na nic, bo nie przewidzieli miejsca na biust powyzej 28dd. poza tym
                    ten rozmiar nie jest wcale taki powszechny mimo tej calej mody na chudosc.
                    Ten caly cyrk z rozmiarowka tym razem dotyka mnie, bo niedlugo nie kupie sobie
                    nic dopasowanego w talii.
                    Fajnie, ze komus innemu sie teraz wiedzie, ale targowanie sie kto ma gorzej
                    nikomu tutaj nie pomoze i przede wszyskim niczego nie zmieni.

                    a co do facetow- a terefere tez maja problemy. na moim facecie, nie znowu takim
                    wysokim ale szczuplym wiekszosc koszulek/koszul albo wisi jakos tak
                    nieestetycznie albo jest za krotka.



                    • kuraiko Re: a jak ma niby wyglądać rozmiar 30? O___o 17.07.09, 17:50
                      ogólnie rzecz biorąc to wszyscy mają źle ;) ja jestem niby średnia,
                      ale mam problem z kupnem spodni czy sukienki, bluzki wąskie w
                      biuście odstające na plecach, spodnie odstające w talii i co mi po
                      tym, że teoretycznie wszędzie dostanę rozmiar 38/M/40/L (jak się
                      okazuje, nie wszędzie znajdę rozmiar pasujący na mnie), a z kolei
                      koleżanka ma problem żeby znaleźć to 34 czy 32, no ale jak już
                      znajdzie to leży na niej idealnie ;)


                      i bez przesady, nie mogę się zgodzić z tym, że obecnie 32 to
                      odpowiednik dawnego 36 czy 38, nie przeginajcje proszę :/ poczułam
                      się jak spaślak, kaszalot itd.
                      wg STARYCH, nadal używanych polskich rozmiarówek powinnam nosić na
                      ogół M, czy tam 38/40, jednak przeważnie L-ki są na mnie za duże, a
                      w sieciówkowe 34 się nie zmieszczę, nie wspominając o 32. czasem jak
                      czytam wypowiedzi dziewczyn o podobnych wymiarach do moich, że one
                      na ogół noszą S i dżinsy rozmiar 29 czy 30, to zaczynam na serio
                      zastanawiać się czy nie jestem mutantem i dziwolągiem, bo akurat z
                      wymiarami w biodrach czy udach nigdy nie ściemniałam na swoją
                      korzyść, a mniejszych spodni nijak nie wciągnę na tyłek, a jeśli już
                      to są ciasne jak cho**ra i nie da się w nich chodzić (patrz -->
                      wspomniane w nocy spodenki w rozm. 30).

                      jak ja piszę o rozmiarze 38 czy 36 to mam na myśli faktyczny taki
                      rozmiar, przecież nie ma się co podniecać, że większość kiecek w
                      sieciówkach pasuje na mnie w rozm. 36 (no tylko ciasne w biuście) ;)
                      pisząc o rozmiarze 30 mam na myśli realny rozmiar 30, w porównaniu
                      do realnych rozmiarów 36, 38, 40 itd
    • madalenka25 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 09:58
      tak czasem tak - albo "babcine" albo workowate albo szare - masakra -
      bluzki koszulowe kótre uwielbiam rozłaża się na biuscie albo maja
      tak kiepsko wszyste rękawy ze mam ochote jej wyrwać - chadzam w
      męskich te przynajmniej pasują :-)ostatnio szukam stroju kapielowego
      i nie umiem kupic na moje 36J - ni ma staników - zostaje mi mój
      piekny triumf w którym musze pilnowac żeby mi piersi nie powypadały -
      chłop zachwycony a ja nie mam ochoty na plazowanie :-(
      • s4r4hk4ne Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 11:43
        Też czuję się dyskryminowana w kwestii ciuchów. Jestem wysoka, noszę
        rozmiar 44/46/48 i... niestety w tych rozmiarach rzeczy jest mało,
        są najcześciej brzydkie, mają babciny krój i smutne kolory. I tak,
        trafia mnie szlag w sklepach.
        Byłam ostatnio na zakupach ze stylistką/projektantką i pogadałyśmy
        sobie nt. kompletnie niezrozumiałych pomysłów projektantów ciuchów.
        Jak można np. uszyć dla większej osoby bluzkę/tunikę typu namiot z
        falbanką na wysokości bioder? Przecież od razu wiadomo, że fason
        chybiony, a już falbanka na biodrach to kompletna pomyłka (poszerzy
        optycznie), itd. Niestety głównie tego typu ciuchy można nabyć w
        rozmiarach 46+.
        • princesswhitewolf Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 12:13
          jako rozmiar 42 wzrost 174 czuje sie dyskryminowana ze musze chodzic do
          krawcowej szyc spodnie bo lubie takie poza kostke. Albo tez musze
          zamawiac w katalogach wysylkowych w USA czy Holandii. Trudno mi jest
          kupic odpowiednio dlugie spodnie bo jak sa juz to z mysla o bardzo
          mlodych i szczuplych dziewczynach 36-38 i to biodrowki. Ja chce szeroka
          game porteczek dla wysokich Pan i do tego z duza doza elastanu bo mnie
          meczy wbijajace sie spodnie w pachwinach i w pasie, i juz!:))
    • akj77 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 13:14
      Tam ciuchy. Tam staniki. Wszystko to przerobiłam - noszę 48, ostatnio bardziej
      46, a stanik jak w sygnaturce. Wszystko da się kupić, bluzki zawsze jakieś
      znajdę bo się rozciągają, w staniki się w końcu zaopatrzyłam...
      Ale...
      Spróbujcie kupić normalne damskie buty w rozmiarze 42-43. W normalnym sklepie.
      Wiecie, czemu nie chodzę do bieliźniaków i nie pytam o swój rozmiar stanika? Bo
      przerabiam to już z butami i przestało mnie to bawić jakieś dwanaście lat temu.
      :-(
      Czy czuję się wściekła, dyskryminowana? Owszem. Staram się tylko pamiętać, że
      wybór w sklepie nie jest winą tych pań, które tam pracują. Jednak nie umiem być
      cały czas miła.
      • princesswhitewolf Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 13:37
        Niech sobie jeszcze pozrzedze:
        jako 32H mam spora roznice biust versus obwod pod biustem. Poza
        Bravissimo tankini panache etc i paru nielicznych wszystkie bluzki
        nie mieszcza biustu a jesli mieszcza to ramiona opadaja i w talii za
        duze: wiec do krawcowej z nimi chodze.
        Wiec nosze w rozciagliwych bluzkach Gatta Wolford itp rozmiar S lub M
        bo L juz sie marszczy pod pachami i jest za duzy. I jest ok na
        biuscie i w talii. Problem jednak to DLUGOSC blizki bo sa mi za
        krotkie psia kosc. Jak wiekszy rozmiar to dluzsza bluzka. Jak
        mniejszy rozmiar to za krotka. Nawet w rozciagliwych bluzkach ciezko
        cos dopasowac.
      • krowka_niebianska Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 17:25
        Faktycznie, ubrania wszelkie można sobie w ostateczności uszyć. Całe lata 80-te szyłam sobie prawie wszystko łącznie z płaszczem zimowym.

        Ale buty to już katastrofa. Kupienie na moją stopę w miarę szerokiej 40-tki to pewnie pikuś przy Twoich kłopotach, ale i tak mam z tym kłopoty.
      • marciasek ej, bez przesady... 20.07.09, 00:53
        Kupienie fajnych, damskich butów w rozmiarze 42-43, czy, inaczej, na stopę o
        długości 27,5 cm teraz jest znacznie łatwiejsze niż 12 lat temu. W normalnych
        sklepach (te, w których mój rozmiar nie występuje, nie są dla mnie normalne i do
        nich nie zaglądam), których jest już całkiem sporo. Wyższe rozmiary rzeczywiście
        są rzadkie, ale również spotykane. 12 lat temu ganiałam głównie w adidasach, a
        jedyne damskie buty na obcasie, które miałam, kosztowały majątek. A dziś? Szafa
        mi się nie domyka z nadmiaru obuwia :)
        • akj77 Re: ej, bez przesady... 20.07.09, 13:15
          marciasek napisała:

          > Kupienie fajnych, damskich butów w rozmiarze 42-43, czy, inaczej, na stopę o
          > długości 27,5 cm teraz jest znacznie łatwiejsze niż 12 lat temu. W normalnych
          > sklepach (te, w których mój rozmiar nie występuje, nie są dla mnie normalne i d
          > o
          > nich nie zaglądam), których jest już całkiem sporo. Wyższe rozmiary rzeczywiści
          > e
          > są rzadkie, ale również spotykane. 12 lat temu ganiałam głównie w adidasach, a
          > jedyne damskie buty na obcasie, które miałam, kosztowały majątek. A dziś? Szafa
          > mi się nie domyka z nadmiaru obuwia :)

          Taaak? Podziel się swoim szczęściem i powiedz mi, gdzie te buty kupujesz. Może w
          Berlinie :-/
          Ecco: ceny zabijają na miejscu, chociaż buty na ogół są tego warte. Ale
          zazwyczaj mnie nie stać.
          Deichmann: WSZYSTKIE buty, które u nich kupiłam, prędzej czy później musiałam
          reklamować.
          Sklep na al. Wyzwolenia w Warszawie: jeden jedyny, ceny wysokie, wybór w miarę,
          ale mógłby być lepszy.
          Serio pytam. Gdzie?

          pozdrawiam
          • marciasek Re: ej, bez przesady... 20.07.09, 23:43
            Właśnie byłam w Bacie, w najmniejszej w Krakowie. Faktycznie, na sklepie czterdziestki dwójki nie stoją, ale nikt nie broni zapytać. Miła Pani wyniosła mi z magazynu 23 pudełka. Dwadzieścia trzy. Serio :) Do Berlina nie jeżdżę już od lat, odkąd da się kupić buty w Polsce. Ecco? Bardzo dobra firma, świetne buty. Ceny wysokie, ale są przeceny... W Sosnowcu w outlecie jest stoisko Ecco, a w nim pełno bardzo mocno przecenionych butów, również w naszym rozmiarze (cały regał 42 tam stoi). Może w Warszawie też jest taki outlet? Poza tym niektóre sklepy Ecco prowadzą również Hush Puppies - świetne buty, poziom Ecco, cena o 30% niższa. Centrala jest w Łomiankach.

            O butach już pisałam na Kafeterii, o tu: tnij.org/c5mb. Wprawdzie wymieniłam tam sklepy z Krakowa, ale to są w przeważającej większości sieciówki, zatem i w Warszawie będą, np. Goertz17, Humanic (to taki znacznie lepszy Deichmann), Danija. Zresztą cały wątek wart jest prześledzenia, pada tam mnóstwo adresów. Polecam :) Ja po przeczytaniu tego wątku po pierwsze doszłam do wniosku że te moje nogi to wcale nie są takie znowu duże (wszak to tylko 42, co mają powiedzieć dziewczyny mające 46???) - zupełnie jak tu na Lobby - po drugie dowiedziałam się gdzie kupować buty i teraz już jestem na etapie przebierania i wybrzydzania, już nie biorę jak leci "bo jest".
            • pierwszalitera Re: ej, bez przesady... 21.07.09, 09:51
              marciasek napisała:

              Ja po
              przeczytaniu tego wątku po pierwsze doszłam do wniosku że te moje nogi to wcale nie są takie znowu duże (wszak to tylko 42, co
              mają powiedzieć dziewczyny mające 46???) - zupełnie jak tu na Lobby - po drugie dowiedziałam się gdzie kupować buty i teraz już
              jestem na etapie przebierania i wybrzydzania, już nie biorę jak leci "bo jest".

              To jest znowu dowód na to, że wszystko zależy od punktu widzenia. Ja posiadam stopy w szalenie popularnym rozmiarze 39 i wchodząc do (niemieckiego wprawdzie) sklepu, często przeżywam też wielkie rozczarowanie. Moje stopy są wybredne i wąskie, buty muszą leżeć, inaczej zlecą mi z nóg i natrą pięty do krwi. Tak się najczęściej więc zdarza, że ładne, wygodne i cenowo znośne buty w moim rozmiarze są wykupione zaraz po przyjściu kolekcji do sklepu, dlatego buty zimowe muszę kupować już w sierpniu, bo w grudniu niczego nie dostanę. Wchodzę sobie wtedy tylko tak do sklepu, by przekonać się, że te, które chciałam, stoją sobie tam na półce w rozmiarach 37 i 41, ale na pewno nie w 39. Ne wiem jak to nazwać, dyskryminacja większości? ;-) Więc też zdarza się, że zamawiam buty internetowo, zupełnie jak kobiety z mniej popularnymi rozmiarami. Ten niby sklepowy róg obfitości, do którego ktoś wynormowany sięga tylko leniwie ręką, to złudzenie i iluzja, moim zdaniem żadnen rozmiar nie jest idealny.
              • marciasek no bo tu nie chodzi wcale o dyskryminację 21.07.09, 23:59
                tylko o to, że masowi producenci muszą się opierać na jakichś średnich
                statystycznych, nie uszyją nam na miarę.A my chcąc skorzystać z oferty musimy
                szperać dopóki nie doszukamy się modelu, który pasuje. I wszystko było by ok.
                gdyby nie fakt, że te ichnie średnie statystyczne pamiętają króla ćwieczka i
                nijak się mają do rzeczywistości. Pojawia się coraz więcej kobiet ze skrajnymi
                rozmiarami, nasze stopy już nie kończą się na 41 (no ja znam się akurat na tym
                większym końcu). Pani w Bacie zapytana o to, dlaczego przeceny kończą się na 41
                powiedziała mi wprost: nie przeceniamy rozmiaru 42 bo i tak każda para się
                sprzeda. Dlaczego? Bo są rzadkie, a coś nosić trzeba. No to może warto by ich
                więcej produkować?

                Problem opisany przez Ciebie, Pierwszalitero, ma inną naturę: sklepy nie
                chcą/nie mogą zamówić odpowiedniej ilości najbardziej chodliwych rozmiarów. To
                też jest z pewnością bardzo uciążliwe. Sama już nie wiem co jest bardziej
                wkurzające: to, że mojego rozmiaru nie ma, bo go nie wyprodukowali, czy to, że
                Twojego rozmiaru nie ma, bo został wykupiony. Skutek i tak jest taki sam: butów
                nie ma.
                • psuj-ka Re: no bo tu nie chodzi wcale o dyskryminację 22.07.09, 00:15
                  Zgadzam się niestety :( rozumiem rachunek ekonomiczny firm, ale kiedy ja jestem na końcu większości tabelek - ze względu na długość, nie szerokość, to jest mi z tym źle.

                  Chciałabym wejść do dowolnego sklepu na rogu i mieć szansę kupić coś, co będzie na mnie pasowało. Zazdroszczę dziewczynom, które mają mniejsze stopy niż ja, bo mogą sobie kupić tanie buty na 1 sezon, a potem następne. Ja albo mogę kupić tanie buty będąc skazana na jedną markę o słabej jakości (Deichmann - w którym coraz rzadziej znajduję jakiekolwiek 42) albo kupić droższe, porządne, np. skórzane buty (które i tak nie będą w moim stylu) i potem przez parę sezonów nie kupować nic nowego, bo wyczerpałam budżet. A przecież 42 to tylko 0,5cm więcej długości stopy niż 41, które jest w prawie każdym sklepie. Zrobienie takich butów nie wymaga jakoś wiele więcej wysiłku, czy specjalnej technologii.

                  W sklepie "na rogu" to mogłabym kupić najwyżej spódnicę i to taką o średniej długości - mini są na mnie przykrótkie, spódnice, które powinny być do ziemi sięgają do pół łydki.

                  Statystyki za bardzo upraszczają, a marki odzieżowe z tego korzystają. Po co szyć rzeczy w różnych długościach, buty o różnych tęgościach, po co tak sobie kombinować życie...
                  • marciasek Re: no bo tu nie chodzi wcale o dyskryminację 22.07.09, 14:04
                    Psuj-ko, zajrzyj do Humanica, ich buty są naprawdę lepsze od deichmannowych i w
                    podobnych cenach.
                    • psuj-ka Re: no bo tu nie chodzi wcale o dyskryminację 22.07.09, 15:43
                      Jakoś mam pecha do tego Humanica, bo nigdy tam nic na mnie nie ma :P może te 42 aż tak szybko schodzą? ostatnio byłam w Malcie i nie widziałam dosłownie żadnych.
                      • marciasek Re: no bo tu nie chodzi wcale o dyskryminację 22.07.09, 19:29
                        pieron wie, możliwe, że schodza na pniu. Ja kupuje w Krakowie, w Galerii
                        Krakowskiej, i tam z reguły jest czterdziestek dwójek sporo.
              • marciasek i jeszcze 22.07.09, 00:06
                potwierdzę, że wszystko zależy od punktu widzenia: w moim przypadku kiedy w
                sklepie obuwniczym SĄ buty w rozmiarze 42 to już mi się nastrój poprawia, kiedy
                jest ich więcej niż 5 różnych modeli - uważam, że jest duży wybór, a przy ponad
                dwudziestu to już mi się z nadmiaru w głowie kręci :) Nigdy nie łażę po sklepie
                i nie szukam wśród wystawionych modeli czegoś, co mi się spodoba, bo szkoda
                nerwów - idę prosto do ekspedientki i pytam o mój rozmiar, a następnie wybieram
                spośród tych, które są dostępne - uda się albo nie, i tak uważam, że wybór jest
                duży, bo kiedy byłam w liceum, chodziłam wyłącznie w welurach (pamiętacie co to
                takiego?) - jedynych butach dostępnych na moje kopyto.
                • jul-kaa Re: i jeszcze 22.07.09, 01:56
                  marciasek napisała:

                  >Nigdy nie łażę po sklepie
                  > i nie szukam wśród wystawionych modeli czegoś, co mi się spodoba, bo szkoda
                  > nerwów - idę prosto do ekspedientki i pytam o mój rozmiar

                  Ja też tak robię, chociaż mam "zaledwie" 41. Ale ekspedientki ZAWSZE pytają:
                  "ale z którego modelu". Odpowiadam, że pytam o jakiekolwiek. Na co one, zebym
                  sie zdecydowala. To pokazuję orientacyjnie kilka par, a panie z szerokim
                  usmiechem: "nie ma". Na co ja: "a jakieś inne są?" na co one: "nie".
                  no comment..
                  • marciasek nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę :) 22.07.09, 14:03
                    ...ale wychodzi na to, że z moim 42 jest jednak łatwiej - przynajmniej jeśli chodzi o dialogi z ekspedientkami. Rzadko zdarza się, że pytają z którego modelu, przeważnie odpowiadają "nie ma" lub przynoszą co trzeba.

                    Choć rzeczywiście, zdarzyło się raz czy 2, że głupawe/znudzone dziewczę na pytanie o buty w rozmiarze 42 odpowiadało pytaniem "a z którego modelu"? Ja wtedy pytam "a z którego Pani ma 42?" i zazwyczaj otrzymuję odpowiedź "aaa, eee, tego, nooo, w ogóle nie mamy". WRRRRR <@#$%^&*#@>

                    Tylko w Deichmannie i Humanicu sama buszuję po półkach, bo dostępnych modeli jest całkiem sporo, a w Humanicu to nawet je nieźle widać, bo maja na pudełkach wieeelka czerwoną nalepę 42 (niektórzy mówią, że to coś jak "Uwaga, trędowaci!" - ale ja tam jestem zadowolona, przynajmniej czasu nie tracę). No i są jeszcze sklepy, które mają osobny regał przeznaczony na mój rozmiar... Naprawdę, nie jest źle!
                    • daslicht Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 22.07.09, 15:54
                      marciasek napisała:
                      "Tylko w Deichmannie i Humanicu sama buszuję po półkach, bo
                      dostępnych modeli jest całkiem sporo,"
                      Humanic kojarzy mi się z Ecco i Schollem - ortopedyczne
                      płaskie "turystyczne" sandałki

                      "a w Humanicu to nawet je nieźle widać, bo maja na pudełkach
                      wieeelka czerwoną nalepę 42 (niektórzy mówią, że to coś jak "Uwaga,
                      trędowaci!" "
                      Bo to prawda! A Deichmann przylepia zieloną etykietkę XXL (coś jak
                      Wielkie De). Nie mam żadnej stopy XXL do wuja wafla, tylko normalne
                      proporcjonalne stopy, przy całości nawet drobno wyglądają, bo są
                      wąskie (wg obuwniczych wąskie stopy XXL nie istnieją, to taki sam
                      eufemizm jak "suche majtki na dnie morza". I to samo co w
                      bieliźniakach - jak Gie to 90).

                      "- ale ja tam jestem zadowolona, przynajmniej czasu nie tracę)."
                      Racja, najczęściej te nalepki mają najbrzydsze modele. Albo łapcie
                      dla starej baby, albo szpile dla transwestyty. A wszystko to
                      wykrzywione. I z miejscem na platfusa, dwa palce można z boku włożyć.

                      "No i są jeszcze sklepy, które mają osobny regał przeznaczony na
                      mój rozmiar..."
                      Ryłko, w ciemnym kącie sklepu, by nie gorszyć normalnych klientów.
                      Linia Komfort(owa tęgość Ha). Oraz model butów, które miałam na
                      studniówce, a to już było ładnych parę lat temu.

                      "Naprawdę, nie jest źle!"
                      Tak właśnie! - zawołała DL, po czym założyła czarne chrystuslacze
                      (zwane też sandałkami zakonnicy) Scholla w rozmiarze 43, zacisnęła
                      paski na maksa by stopy przodem nie wyleciały i udała się na rower.
                      • marciasek Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 22.07.09, 19:28
                        daslicht napisała:

                        > marciasek napisała:
                        > "Tylko w Deichmannie i Humanicu sama buszuję po półkach, bo
                        > dostępnych modeli jest całkiem sporo,"
                        > Humanic kojarzy mi się z Ecco i Schollem - ortopedyczne
                        > płaskie "turystyczne" sandałki
                        Może i masz rację, tylko że ja akurat uwielbiam płaskie, turystyczne sandałki i wszelkie inne płaskie buty :)

                        > "a w Humanicu to nawet je nieźle widać, bo maja na pudełkach
                        > wieeelka czerwoną nalepę 42 (niektórzy mówią, że to coś jak "Uwaga,
                        > trędowaci!" "
                        > Bo to prawda! A Deichmann przylepia zieloną etykietkę XXL (coś jak
                        > Wielkie De). Nie mam żadnej stopy XXL do wuja wafla, tylko normalne
                        > proporcjonalne stopy, przy całości nawet drobno wyglądają, bo są
                        > wąskie (wg obuwniczych wąskie stopy XXL nie istnieją, to taki sam
                        > eufemizm jak "suche majtki na dnie morza". I to samo co w
                        > bieliźniakach - jak Gie to 90).
                        Tutaj zgadzam się z każdym słowem: mam proporcjonalne stopy i całkiem je lubie.

                        > "- ale ja tam jestem zadowolona, przynajmniej czasu nie tracę)."
                        > Racja, najczęściej te nalepki mają najbrzydsze modele. Albo łapcie
                        > dla starej baby, albo szpile dla transwestyty. A wszystko to
                        > wykrzywione. I z miejscem na platfusa, dwa palce można z boku włożyć.
                        Ehm, ale czy osoby z platfusem są jakieś nie teges? Bo ja właśnie mam półplatfusa... ;P A stopy mimo to dość wąskie.

                        > "No i są jeszcze sklepy, które mają osobny regał przeznaczony na
                        > mój rozmiar..."
                        > Ryłko, w ciemnym kącie sklepu, by nie gorszyć normalnych klientów.
                        > Linia Komfort(owa tęgość Ha). Oraz model butów, które miałam na
                        > studniówce, a to już było ładnych parę lat temu.

                        Miałam na myśli Goertz17, Daniję i outlet Ecco - Ecco Cie pewnie nie zainteresuje, Danija - nie wiem, może, ale Goertz17 powinien być w sam raz.

                        > "Naprawdę, nie jest źle!"
                        > Tak właśnie! - zawołała DL, po czym założyła czarne chrystuslacze
                        > (zwane też sandałkami zakonnicy) Scholla w rozmiarze 43, zacisnęła
                        > paski na maksa by stopy przodem nie wyleciały i udała się na rower.

                        Otóż to! - zawołała MN zakładając leniwie swoje najwygodniejsze śliczne skórzane pantofelki typu mary jane na 5-centymetrowym (chyba) kieliszkowym obcasiku, wiązane z boku rzemykiem, kupione w Goertzu w zimie za 118 złotych... Na pewno nie babciowe ;)
                        • daslicht Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 22.07.09, 22:07
                          Osoby z platfusem są, ale buty z miejscem na platfusa to tak samo
                          jak koszule z miejscem na garba.

                          Też mam maryjanki, Martensa, też je lubię. Choć mają 3 wkładki -
                          całościowa, by mi stopa mniej jeździła, korek pod piętą, bo to mam
                          we wszystkich butach, inaczej obcierają oraz wkładka zwężająca, bo
                          inaczej z boku dwa palce.
                          • marciasek Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 23.07.09, 01:12
                            Ja jednak mimo wszystko z moim platfusem nie czuję się garbata :)

                            Słuchaj, a może to Ty masz nietypowo wąskie stopy? ;)))

                            A jeszcze o korku pod pietą: naprawdę pomaga na obcieranie? Na korek jeszcze nie
                            wpadłam, a mam jedna fajne buty, które mnie żrą zapiętkami, nawet dokleiłam tam
                            takie dodatkowe zapiętki, ale nie pomogło. Znaczy korek może pomóc?

                            Martensy fajoskie, niestety, nie nosze, bo ukochanego na ich widok wykręca. Nie
                            szkodzi, jest tyle innych butów że nie muszę się upierać przy takich :)
                            • daslicht Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 23.07.09, 01:47
                              Oczywiście, że pomaga :) Do każdych butów (adidasy, glany, sandały,
                              wszystko) kupuję korki i dzięki temu unikam/zmniejszam obtarcie
                              stopy nad piętą. Bez korków krew zalewa mi skarpety i w ogóle "o mój
                              panie, skróć mą mękę".

                              Zapiętki miałam dodatkowo w butach na studniówkę (Ryłko z czubem co
                              do dzisiaj straszy na półkach dla mutantów noszących 42) i obtarły
                              mi stopy :))))))

                              Co do typowości, to ja cała nietypowa jestem :P

                              A co do ukochanego to masakra. Od noszenia martensów się nie choruje
                              i nikomu nie szkodzi, jeśli pasują to ocb? Jakby mi jakiś gość kazał
                              np. chodzić na błękitno, bo na widok czarnego go wykręca, to bym się
                              popukała palcem w czoło i zaśmiała diabelsko. Strój ma pasowac do
                              sylwetki, stylu i okoliczności a nie do czyjegoś chcenia, bo to ma
                              znaczenie tylko na pokazie mody.
                              A przypomniało mi się jak kiedyś spotykałam się z chłopakiem, który
                              nie lubił obróżek z kolcami a ja własnie nosiłam taką na imprezy.
                              Oczywiście chciał żebym nie nosiła... i na chceniu się skończyło :P
                              • ganbaja Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 23.07.09, 08:38
                                Ja to w ogóle mam przerąbane bo mnie się 99,99% butów w sklepach nie podoba :-(
                                Mam jakiś spaczony gust. Te wszystke wywijania, szwy na wierzchu, melanże kolorów, obcasy powykręcane.
                                Chciałam sandały. Zwykłe, kilka pasków, obcas kwadratowy tak ze 3 cm. I dupa. Albo są buty całkiem płaskie, albo na wielkich koturnach lub szpilach.
                                Buty kryte to tylko typ glanów mi odpowiada bo ja lubię buty PROSTE a nie poudziwniane.
                                Jak do tego dołożyć fakt, ze mam bardzo szeroką stopę i haluksy to zakup butów jest koszmarem.
                              • marciasek Re: nigdy nie spodziewałabym się, że to napiszę : 23.07.09, 10:14
                                daslicht napisała:


                                > A co do ukochanego to masakra. Od noszenia martensów się nie choruje
                                > i nikomu nie szkodzi, jeśli pasują to ocb? Jakby mi jakiś gość kazał
                                > np. chodzić na błękitno, bo na widok czarnego go wykręca, to bym się
                                > popukała palcem w czoło i zaśmiała diabelsko. Strój ma pasowac do
                                > sylwetki, stylu i okoliczności a nie do czyjegoś chcenia, bo to ma
                                > znaczenie tylko na pokazie mody.
                                > A przypomniało mi się jak kiedyś spotykałam się z chłopakiem, który
                                > nie lubił obróżek z kolcami a ja własnie nosiłam taką na imprezy.
                                > Oczywiście chciał żebym nie nosiła... i na chceniu się skończyło :P

                                Daslicht, żadna masakra :) On mi NICZEGO nie każe, po prostu JA WIEM, że mu się
                                nie podobają, szanuję to i chodzę w czym innym :) Zapewniam Cię, że trudno o
                                bardziej wyluzowanego i tolerancyjnego faceta :)
                                • marciasek OT wysyp plażowych japonek w rozmiarze 42 30.07.09, 00:24
                                  w Intersporcie, w Galerii Krakowskiej. Ceny 9.99-19.99-29-99. Dziewczyny, wybaczcie, że tutaj, a nie na odzieżowym, ale tu zagląda więcej osób, a japonki fajne i przydatne. I szybko znikają.
    • kasia_grubasia Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 13:53
      Jak już ktoś gdzieś napisał, producenci ubrań szyją na pień drzewa, a nie na
      kobietę. Tak jest po prostu łatwiej. Uważam jednak, że nie musimy nosic ciuchów,
      które nijak mają się do naszych figur. Nie czuję się dyskryminowana, gdy, jak
      ponad połowa moich koleżanek, muszę kupowac dzinsy we kilku konkretnych
      sklepach, bo żadne inne na mnie nie pasują. Nie czuję się poniżona, gdy omijam z
      daleka pewne sklepy, bo w nich najmniejszy rozmiar wisi mi w talii.

      A dzieje się tak dlatego, że jestem dumna ze swojej figury. Z podniesioną głową
      proszę w sklepie o dżinsy dla starszych pań ;) Gdybym była z siebie
      niezadowolona (abstrahując zupełnie od tego, jak naprawdę wyglądam), też
      czułabym się dyskryminowana i o Boże, mam taki wielki tyłek, że już takich
      spodni nie szyją.... Już to przerabiałam i dawno mi przeszło :)

      W kwestii staników - hmmm to trochę co innego niż z ciuchami, po prostu
      producenci nie bardzo wiedzą, po co jest stanik i jak powinien leżec. Lobby
      nauczyło mnie dumy z własnego biustu i w bieliźniaku zachowuję się podobnie jak
      przy dżinsach - nie ma mojego rozmiaru - trudno, nic u was nie kupię, a to wasz
      problem. Nie wstydzę się wchodzic do "specjalnych" sklepów dużobiuściastych,
      niech mnie wyśmieją z moim effuniakowym 70D, a i tak tam pójdę, bo tylko tam
      dostanę swój rozmiar. I z podniesioną głową poproszę o ścisłe 65E. Nie trafia
      mnie szlag, że nie ma, bo chodzę raczej do takich miejsc, gdzie są.

      Duże forumki z tamtego wątku też mogą znalezc swoje ulubione sklepy i tylko tam
      kupowac ubrania. To naprawdę nic złego czy poniżającego - robię tak również ja z
      BMI 21. Może i fajnie jest móc kupowac ciuchy w Topshopie, ale wiecie co? W
      zeszłym tygodniu tam byłam i nie znalazłam nic dla siebie, bo wszystko w
      rozmiarze 36 było za krótkie. Więc co, mam się czuc dyskryminowana?
      • jul-kaa Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 14:01
        kasia_grubasia napisała:

        > Duże forumki z tamtego wątku też mogą znalezc swoje ulubione sklepy i tylko tam
        > kupowac ubrania. To naprawdę nic złego czy poniżającego - robię tak również ja
        > z BMI 21.

        No właśnie niestety nie... Bo takich sklepów po prostu nie ma. Jeśli mieszka się
        w dużym mieście, to sklepów z działami dla "większych" trochę jest, więc ja na
        przykład narzekam umiarkowanie. Ale byłam kiedyś w trochę (!) mniejszym mieście
        i na gwałt potrzebowałam ubrań, bo nagle się diametralnie zmieniła pogoda.
        Wyłącznie wzorzyste namioty z żabotami i spodnie na gumkę, w których biodra
        pływały mi żabką :)

        Obejrzyj kiedyś chociaż wystawę jekiegoś sklepu MaXXXi to się przekonasz, że
        "ulubionego" sklepu często po prostu nie da się znaleźć.
      • princesswhitewolf Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 14:13
        kasia_grubasia napisała:
        > Może i fajnie jest móc kupowac ciuchy w Topshopie, ale wiecie co?
        W
        > zeszłym tygodniu tam byłam i nie znalazłam nic dla siebie, bo
        wszystko w
        > rozmiarze 36 było za krótkie. Więc co, mam się czuc dyskryminowana?

        No wlasnie. Nie tylko chodzi o szerokosc bluzki, ale i dlugosc jest
        wazna

        moze byc 36Petite 36Average i 36Tall
      • pierwszalitera Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 14:28
        kasia_grubasia napisała:

        > Duże forumki z tamtego wątku też mogą znalezc swoje ulubione sklepy i tylko tam
        > kupowac ubrania. To naprawdę nic złego czy poniżającego - robię tak również ja
        > z
        > BMI 21. Może i fajnie jest móc kupowac ciuchy w Topshopie, ale wiecie co? W
        > zeszłym tygodniu tam byłam i nie znalazłam nic dla siebie, bo wszystko w
        > rozmiarze 36 było za krótkie. Więc co, mam się czuc dyskryminowana?

        Trochę upraszczasz sprawę. Jako właścicielka szczupło-średniego BMI 21-22 robię tak jak ty. Nie znajdę nic pasującego na moją figurę w jednym sklepie, idę do drugiego. Posiadam w moje szafie ciuchy w pełnym wachlarzu rozmiarowym. Mam ciuchy w rozmiarze S i takie w XL, autentyk, na talię 70cm najlepiej leżyła sukienka z Mango w XL. Mam bluzki koszulowe 38 i takie 44. Spódnice między 36 i 40. Spodnie 38 i 42. Jeżeli ja już obracam się w prawie pełnym standarcie wymiarowym między 36 a 44, to co pozostaje kobietom z BMI niższym, na przykład 19-20, albo wyższym 25-30? I to ciągle jesze jeszcze norma, nie mówimy w ogóle o chudzielcach, albo otyłych. Wyobrażam sobie, że mają one o wiele bardziej ograniczone pole działania i skoro mnie czasem już trudno jest znaleźć idealny ciuch, to te inne muszą po prostu czuć się dyskryminowane.
        • myszanka_88 Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 18:35
          pierwszalitera napisała:

          >Jeżeli ja już obracam się w prawie pełnym standarcie wymiarowym >między 36 a
          44, to co pozostaje kobietom z BMI niższym, na przykład >19-20, albo wyższym 25-30?

          Nigdy dotąd się nie czułam dyskryminowana w sklepach, co najwyżej nie
          znajdowałam nic, co by mi się podobało. Ale ostatnio schudłam sporo (nie
          odchudzałam się na siłę) i moje BMI wynosi ok 17.2 (różne kalkulatory różnie
          podają). No i zaczęły się poważne problemy: sukienki i bluzki wyglądają na mnie
          jak worki pokutne, spódnice nie układają się tak, jak powinny. Spodnie mogę
          sobie kupić w Terranovie i Bershce (rozmiar 34), ale nie odpowiada mi ani ich
          wzornictwo, ani jakość. Udało mi się ostatnio upolować fajne spodnie w
          supermarkecie (nie szczyt marzeń, ale tanie i lepsze niż szmatki z sieciówek).
          Kupiłam od razu dwie pary i dobrze zrobiłam, bo miało to miejsce 8 miesięcy
          temu, a na mnie nadal nic nie ma. Podejrzewam zresztą, że we wspomniane wyżej 34
          wchodzę tylko dlatego, że mam 172cm wzrostu i siłą rzeczy jestem też szersza.
          Niski chudzielec miałby pewnie przechlapane, nawet dostępne w kilku miejscach 32
          by go nie uratowało.
    • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 14:16
      Nie czuję się. Ja JESTEM dyskryminowana.
      Przez branżę odzieżową w ogóle (odkąd pamiętam wszystko jest za krótkie, za
      wąskie i ogólnie do d...), i przez bieliźnianą jej część także.

      178cm wzrostu to stanowczo za dużo
      70kg również
      kobieca budowa u kobiety to skandal
      a na "wysokie zawieszenie" to juz w ogóle brak słów, kto to widział, zeby mieć
      długie nogi!

      • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 14:28
        Co do sklepów. W moim mieście nie ma ani jednego, w którym mogłabym kupić
        cokolwiek poza elastyczną bluzką z krótkim rękawem lub bez rękawa (długi rękaw
        jest zawsze za krótki), a na zakupowe wyprawy do stolicy zwyczajnie mnie nie stać.

        Bogu dzięki, są jeszcze krawcowe.

        Szczęście w nieszczęściu, że czas kiedy ważyłam 20kg więcej, praktycznie
        spędziłam w domu i nie potrzebowałam wtedy wiele ubrań, bo nawet płaszcz na zimę
        musiałam sobie wtedy uszyć.
      • beauty-gosiek Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 15:24
        tuonetar napisała:

        > Nie czuję się. Ja JESTEM dyskryminowana.
        > Przez branżę odzieżową w ogóle (odkąd pamiętam wszystko jest za krótkie, za
        > wąskie i ogólnie do d...), i przez bieliźnianą jej część także.
        >
        > 178cm wzrostu to stanowczo za dużo
        > 70kg również
        > kobieca budowa u kobiety to skandal
        > a na "wysokie zawieszenie" to juz w ogóle brak słów, kto to widział, zeby mieć
        > długie nogi!
        >

        ha, moja siostra ma taki sam wzrost jak ty i takie same problemy, wszystko za krótkie (spodnie, bluzki).
        O założeniu obcasów do spodni nie ma mowy bo dopiero wtedy spodnie robią się sporo za krótkie (do adidasów jakoś ujdzie)
        acha, ostatnio kupiła w zwykłym sklepie kilka podkoszulek w rozmiarze 42 (wg tabelki powinna 38), więc co ja miałabym założyć żeby upchnąć swój rozmiar 44? 48?

      • daslicht Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 18:27
        Otóż to.

        182 cm wzrostu
        w tym nogi na jedyne 115 cm, do tego żadne balerony
        70 kilo wagi
        biust w rozmiarze brytyjskim 60K - nic wielkiego
        sylwetka typu klepsydra
        trzymająca się na wąskich stopach o długości 28 cm czyli 42, tęgość E
        proporcjonalnie dłuższe ręce i większe dłonie, normalne, żadne grabie
        i szerokie ramiona

        równa sie:
        "Won mutancie z mojego NORMALNEGO sklepu!"
        • princesswhitewolf Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 18:40
          daslicht napisała:

          > 182 cm wzrostu
          > w tym nogi na jedyne 115 cm, do tego żadne balerony
          > 70 kilo wagi

          Przy 182 wzrostu i to z duzym biustem( to tez wazy!) to 70kg to calkiem
          zgrabna szczupla acz nie za chuda modelka.
          • daslicht Re: czujecie sie dyskryminowane? 15.07.09, 21:51
            Modelki mogą ważyć do 60 kilo, to nie żart.

            A ja nic nie mówiłam żebym jakaś spasiona była, tylko że ciuchów nie
            ma.
            • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 00:52
              kasia_grubasia napisała:

              > A dzieje się tak dlatego, że jestem dumna ze swojej figury. Z podniesioną głową
              > proszę w sklepie o dżinsy dla starszych pań ;) Gdybym była z siebie
              > niezadowolona (abstrahując zupełnie od tego, jak naprawdę wyglądam), też
              > czułabym się dyskryminowana i o Boże, mam taki wielki tyłek, że już takich
              > spodni nie szyją.... Już to przerabiałam i dawno mi przeszło :)

              Daslicht, Twoje poczucie, że jesteś dyskryminowana, wynika z tego, że uważasz
              się za nieatrakcyjną ;)
              Moje, rzecz jasna, również :)
              • daslicht Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 11:16
                Jestem Kasią, ale nie Kasią_Grubasią ^^ to dwie zupełnie różne osoby
                ^^

                Uważam, że jestem ósmym cudem świata a moje ciało jest iście
                boskie ;) ale ciuchów brak i nie ma to nic wspólnego z moim
                samopoczuciem
                • tuonetar Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 11:50
                  > Uważam, że jestem ósmym cudem świata a moje ciało jest iście
                  > boskie ;) ale ciuchów brak i nie ma to nic wspólnego z moim
                  > samopoczuciem

                  Amen!
              • sheena777 tak, czuję się dyskryminowana! 16.07.09, 22:34
                tuonetar napisała:

                > kasia_grubasia napisała:
                >
                > > A dzieje się tak dlatego, że jestem dumna ze swojej figury. Z
                podniesioną
                > głową
                > > proszę w sklepie o dżinsy dla starszych pań ;) Gdybym była z
                siebie
                > > niezadowolona (abstrahując zupełnie od tego, jak naprawdę
                wyglądam), też
                > > czułabym się dyskryminowana i o Boże, mam taki wielki tyłek, że
                już takic
                > h
                > > spodni nie szyją.... Już to przerabiałam i dawno mi przeszło :)
                >
                > Daslicht, Twoje poczucie, że jesteś dyskryminowana, wynika z tego,
                że uważasz
                > się za nieatrakcyjną ;)
                > Moje, rzecz jasna, również :)

                przepraszam was dziewczyny, ale pierożycie bez sensu. ja osobiście
                zdecydowanie nie mam problemu ze swoją atrakcyjnoscią i nie ma to
                zadnego związku z tym, ze w sklepach robi się coraz gorzej i nic na
                mnie nie pasuje. a teoretycznie powinno być rewelacyjnie: wzrost
                161, waga 53kg, talia 72cm, biodra 90cm, biust 100cm. prawie
                wszystko, moze poza biustem niby mieści się w "standardach"
                konfekcyjnych a i tak nic nie leży tak jak powinno. :(

                ostatnio mój chłop mnie pytał, dlaczego nie noszę sukienek...
                próbowałam mu wytłumaczyć, że producenci nie przewidują odpowiednio
                skrojonej sukienki na moje wymiary i nie dlatego nie noszę, bo nie
                chcę, ale dlatego bo kupić nie mogę. a on spojrzał na mnie jak na
                kosmitę i powiedział: no przecież masz zaje***ste wymiary, co ty za
                głupoty pleciesz, ze nie da się kupic. no i jak mam mu wytłumaczyc,
                ze faktycznie nic na mnie nie pasuje...

                a co do biustonoszy, to tez czuje sie dyskryminowana, mam biust
                który uwielbiam ale co z tego... nawet jeśli mogę teoretycznie kupić
                swój prawidłowy rozmiar, czyli 65HH,to mam do wyboru paskudne
                zabudowane wory na szelkach, tak wysokie pod pachą, że mogłabym z
                boku wyciąć dziurę i przełożyć rękę, z tak długimi fiszbinami, że
                jeszcze trochę i będą mnie kłuły w szyję. nawet jeśli uda mi się
                kupić sukienkę, która bedzie dobra w biuscie, talii i biodrach, to
                żaden biuistonosz nie będzie w stanie "schować się" pod nią.
                wszystko bedzie wystawało z każdej możliwej strony.

                no i jeszcze kwestia butów... noszę rozmiar 35 i zapewne wiecie jak
                niewiele firm robi buciki na lilipucie stópki. na domiar złego
                ostatnio zauwazyłam, ze nawet cudem znalezione 35-tki spadają mi z
                nóg, bo są za szerokie lub za wysokie w podbiciu...

                więc jeszcze raz wykrzyczę CZUJE SIE DYSKRYMINOWANA, pomimo ze ani
                nie jestem szczuplakiem ani puszystą dziewczyną. niby normalna a
                jednak nienormalna.
                • tuonetar Re: tak, czuję się dyskryminowana! 16.07.09, 22:46
                  To do mnie??? Tam na końcu była emotikonka...

                  > tuonetar napisała:
                  > > Daslicht, Twoje poczucie, że jesteś dyskryminowana, wynika z tego,
                  > że uważasz
                  > > się za nieatrakcyjną ;)

                  • sheena777 nie, to do nikogo personalnie ;) 17.07.09, 07:39
                    tuonetar napisała:

                    > To do mnie??? Tam na końcu była emotikonka...

                    ogólnie musiałam sobie pokrzyczeć
                • kasiamat00 Re: tak, czuję się dyskryminowana! 16.07.09, 23:26
                  Faceta niewierzącego w niemożność kupienia sukienki zabiera się na zakupy. Po
                  dziesiątej przymierzonej przestanie zaprzeczać faktom. Uwaga, jeśli facet
                  nerwowy, to ryzykujesz naubliżanie bogu ducha winnym ekspedientkom.
                  • kuraiko Re: tak, czuję się dyskryminowana! 17.07.09, 03:44
                    hehe po 10 przymierzonej przestanie zaprzeczać czemukolwiek, bo
                    będzie już totalnie zwieszony psychicznie :DDD
                    • sheena777 dziewczyny, nie da rady 17.07.09, 07:43
                      chłop nie da sie zabrac na zakupy, bo akurat w tej kwestii to
                      straszny niecierpliwiec i zawsze musze chodzić sama. wiec myk z
                      przymierzeniem 10 na jego oczach odpada :))))) przy drugiej
                      powiedziałby (oczywiście patrząc niewidzącym wzrokiem): leży
                      idealnie, bierz i chodźmy już stąd.:))))
                      • turzyca Metoda numer 2 17.07.09, 13:09
                        Bierze sie do reki metke od ciuchow z wypisana tabelka i dopisuje sie obok swoje
                        rozmiary - wychodzi cos zupelnie absurdalnego. A potem uswiadamia mu sie, ze
                        ciuchy sklepowe sa szyte na wymiary abstrakcyjnej statystycznej Niemki, ktora
                        jest tworzona na podstawie pomiarow tysiecy kobiet. No a my nie jestesmy
                        abstrakcyjna Niemka, tylko realna Polka i jakos nie pasujemy.
                        • pierwszalitera Statystyczna Niemka 17.07.09, 19:01
                          turzyca napisała:

                          A potem uswiadamia mu sie, ze
                          > ciuchy sklepowe sa szyte na wymiary abstrakcyjnej statystycznej Niemki, ktora
                          > jest tworzona na podstawie pomiarow tysiecy kobiet. No a my nie jestesmy
                          > abstrakcyjna Niemka, tylko realna Polka i jakos nie pasujemy.

                          Ponieważ męczysz tą abstrakcyjną Niemkę, to ja napiszę ci prosto z frontu, że ostatnie wymiary statystycznej Niemki wykazały zdecydowaną niezgodność z dostępnymi tabelkami. ;-) Podobno statystyczna Niemka przybrała odrobinkę w talii i znacznie, bo kilka centymetrów, w biuście. Podobno, bo moim zdaniem kobiety już zawsze miały więcej na górze, tylko tym mierzącym osuwał się jakoś metr. Może mierzyli pod pachą? Samą klatkę piersiową bez biustu? ;-) Więc gdyby szyli faktyczne na tą abstrakcyjną Niemkę, to wiele z nas miałoby więcej miejsca na wciśnięcie biustu w rozmiar zgodny z pozostałymi wymiarami.
                        • marciasek Turzyco: a dlaczego to akurat jest Niemka? 20.07.09, 01:06
                          Pytam poważnie: czy te wszystkie absurdalne rozmiarowzrosty są bezrefleksyjnie
                          pożyczone od Niemców? Nie prowadziliśmy nigdy własnych badań?
                          • kuraiko Re: Turzyco: a dlaczego to akurat jest Niemka? 20.07.09, 04:01
                            mnie się wydaje, że Turzyca ma na myśli konfekcję niemiecką,
                            ponieważ mieszka w Niemczech ;)
                            • marciasek nie wiedziałam n/t 20.07.09, 11:19
        • psuj-ka Re: czujecie sie dyskryminowane? 16.07.09, 11:39
          Nawet my z daslicht, chociaż mamy podobny wzrost, wagę i długość nóg nie dopasujemy na siebie takich samych ciuchów ;) i to już nie chodzi o mój mniejszy o parę misek biust, ale:

          też noszę buty 42, ale mam szerokie stopy i większość butów jest dla mnie za wąska
          mam wąskie ramiona i wszystkie bluzki są w tej okolicy za szerokie
          nogi - mam mocne uda, przez które nie przecisnę większości spodni
          każde przymierzane przeze mnie spodnie mają za niski stan, kończą się na wysokości kości biodrowych, ja naprawdę nie chcę spodni do połowy brzucha, ale na litość, dlaczego spod tych sklepowych ma mi wystawać połowa majtek?

          tak, czuję się dyskryminowana i nie znoszę zakupów. staniki to mój najmniejszy problem akurat.
          • kuraiko Re: czujecie sie dyskryminowane? 17.07.09, 03:42
            ja tam nie wiem, czemu problemem jest uszycie spodenek w rozmiarze
            31 :( bardzo podobają mi się pewne spodenki wypatrzone na targu,
            niestety największy rozmiar to 30, a tej nieszczęsnej 30-stki nie
            jestem w stanie przecisnąć przez uda :( przynajmniej sprzedające
            dziewczyny traktowały mnie normalnie, a nie jak dziwoląga ;)
          • marciasek Re: czujecie sie dyskryminowane? 20.07.09, 01:24
            Mnie przy tym samym wzroście (182) ale zdecydowanie bardziej rozłożystej sylwetce i tak najbardziej wkurza talia, która wypada na biuście lub tuż pod nim. Nie wspominając już o tym, że jest za szeroka. Kurczę, dlaczego jest tak, że jeśli kupuję rozmiar 44 to z założenia nie mogę mieć wcięcia w talii? Inną sylwetkę ma osoba o wzroście 160 i 110 w biodrach (i też ma ona prawo do wcięcia w talii), a inną ja z moim 182!

            Za niski stan ma miejsce drugie, ex equo z długością rękawów i nogawek (dżinsy długie owszem da się kupić, ale co innego to masakra).

            Ale nie czuję się dyskryminowana, tylko wkurzona. Baaardzo wkurzona. Na gości, którym nie chce się ruszyć palcem, by sprawdzić czy ich rozmiarowzrosty mają jakiekolwiek odniesienie do rzeczywistości i na ich kolesi, którym nie uśmiecha się podejmować ryzyka wyprodukowania rozmiarów innych niż najpopularniejsze, bo wolą łatwy biznes. 38-42 i sru do sklepów. No czaaasem dołożą 36 i 44. A wy się martwcie same jak się w to zmieścić. Schudnąć? Przytyć? Nogi obciąć? Whatever.

            Ciekawe, że rozmiary uważane przez producentów za nietypowe zazwyczaj znikają z wieszaków/półek najszybciej. Na przykład te nasze buty w rozmiarach 42, ale podobno także 35 - nigdy nie grzeją półek, chyba, że są wyjątkowo paskudne (bywa, niestety...).

            Ech...
    • bluemacia Re: czujecie sie dyskryminowane? 17.07.09, 10:15
      Tak, niestety czuję się dyskryminowana przez producentów odzieży.
      Jestem jakaś niszowa chyba ;)
      Teoretycznie mam wymiary pasujące do rozmiaru 38, ale większość jest
      za szeroka w pasie i za długa na mnie. Do każdej pary spodni
      doliczam koszt skrócenia i zwężenia w pasie itd.
      Ponadto jestem "niszowa" ze względu na wiek. Nie noszę już ubrań dla
      nastolatek, ale jednocześnie nie chce nosić ubrań jak moja babcia.
      Dla kobiet pomiędzy nie ma nic. Praktycznie nie ma firm, które szyją
      ubrania "biurowe" ale jednocześnie uwzględniając, że zakładają je
      kobiety koło 40tki.

      bluemacia
      • magdalaena1977 Re: czujecie sie dyskryminowane? 17.07.09, 12:56
        bluemacia napisała:

        > Ponadto jestem "niszowa" ze względu na wiek. Nie noszę już ubrań dla
        > nastolatek, ale jednocześnie nie chce nosić ubrań jak moja babcia.
        > Dla kobiet pomiędzy nie ma nic.
        Zgadzam się. Niezależnie od rozmiaru jest problem ze zwykłymi miejskimi ciuchami
        zwłaszcza na lato.
        Bo jeśli odrzucimy te wszystkie emo-bluzeczki, a dżinsy zostawimy na weekend, to
        zostaje strasznie mało sensownych ciuchów. Owszem są klasyczne kostiumy, ale
        ciężko znaleźć np. dłuższe sukienki z zakrytymi ramionami.
        • joankb Re: czujecie sie dyskryminowane? 17.07.09, 19:00
          To prawda - zwykła sukienka z krótkim rękawem zaginęła była w pomrokach dziejów.
          A komplet sukienka z gołymi ramionami + żakiecik to jednak nie to i na upały się
          nie nadaje.
          W sklepach króluje moda weekendowo - popołudniowo - randkowo - imprezowa. To
          samo z butami - nie kupisz porządnych "pracowych" letnich bucików.
          • kasica_k Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 04:05
            Bo rękawy to w ogóle teraz są passe. Bluzki letnie i topy to samo, albo cała
            góra goła praktycznie, albo jakieś takie fru-fru u góry ramienia doszyte (cudnie
            się prezentuje na moich szerokich ramionkach i w towarzystwie biustu, można
            pęknąć ze śmiechu), albo bufeczki jak dla laleczki.
      • kasica_k Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 03:56
        bluemacia napisała:
        > Ponadto jestem "niszowa" ze względu na wiek. Nie noszę już ubrań dla
        > nastolatek, ale jednocześnie nie chce nosić ubrań jak moja babcia.
        > Dla kobiet pomiędzy nie ma nic.

        Jeju, a już zaczynałam myśleć, że teraz wszystkie kobiety niezależnie od wieku ubierają się w H&M i tylko ja mam jakieś wymagania spaczone. ;) Ogólnie oferta sklepów odzieżowych w PL dzieli się z mojego punktu widzenia na dziecięcą i dla emerytów, choć to ostatnie też nie pasuje, bo przypuszczam, że starsze panie też wcale niekoniecznie kochają chodzić w tym, co im rynek proponuje (moja mama na ten przykład szyje u krawcowej, bo kobieta niska i tęga może sobie u nas kupić co najwyżej jakąś workowatą bluzczynę na bazarze). Eleganckie, ale i nie nudne, ładne ubrania owszem są, ale drogie i raczej w małym wyborze w porównaniu z w/w. Kocham swoje bojówki w kwiatki i inne kolorowe fru-fru, ale czasem muszę się ubrać jak człowiek dorosły i nie bardzo pojmuję, czemu muszę wybierać z oferty 3 sklepów na krzyż i płacić jak za zboże.

        A w ogóle, to jest temat na Lobby Odzieżowe :)
        • ganbaja Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 09:30
          O, to widzę, że nie tylko ja nie odnajduję się w tych strojach dla dwudziestolatek...
          Te rękawki jak dla mojej 7 letnie córki wyglądają na mnie tak infantylnie, że płakać się chce przed lustrem w przymierzalni.
          Do tego są jeszcze za ciasne.
          Dla kobiety malej, tęgiej i z dużym biustem natłok wzorów i kolorów nie jest tym co jest jej potrzebne. A wszędzie pełno wzorów geometrycznych i kwiatków wszelkich rozmiarów.
          Ja uwielbiam ubrania gładkie i jednolite a z tym u nas jest tragicznie.
          • pierwszalitera Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 16:24
            ganbaja napisała:

            A wszędzie pełno wzorów geometrycznych i kwiatków wsze
            > lkich rozmiarów.
            > Ja uwielbiam ubrania gładkie i jednolite a z tym u nas jest tragicznie.

            No, no, bo potrzebne będzie zaraz forum dla minimalistek. ;-) Ale cieszę się że proste wzory i klasyczne fasony mają też jeszcze swoich zwolenników. Bo to wcale nie chodzi o segregację wiekową, typu ciuchy dla nastolatek, kobiet dojrzałych i babć, tylko gust. Ja nawet jako nastolatka cierpiałam, gdy stylistycznie przekroczono pewną granicę nasycenia. ;-) Ale nic to, w nowej niemieckiej Elce pokazano już propozycje kombinacji jesiennej mody i większość jest cudownie stonowana, klasyczna, prosta w formie i barwach, dla mnie niesłychanie kobieca i seksowana. Pewno zasługa kryzysu. ;-) Inni będą krzyczeć, że nudna i tęsknić za punktami na kolorowej kratce. ;-)
    • selvermane Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 11:36
      Ja juz dawno przestalam w ogole podchodzic do kupowania w zwyklych sklepach,
      ciuchy na mnie sa w C&A albo H&M. Plus męskie koszulki z Reserved i sportowe
      rzeczy z Decathlonu. Nie mam sily przebijac sie przez stosy licho-wie-czego o
      kiepskich krojach, wiec dopoki nie musze, to w ogole do mniejszych
      (powierzchniowo) sklepow nie wchodze.

      W C&A tez nie znajde pewnie niczego o powalajacym uroku w zakresie bluzek, ale
      tez ja nie wymagam dopasowanych pod biustem (nawet wrecz przeciwnie), wazne,
      zeby sie na biuscie nie rozlazily. Sa spodnie na moj wielki tylek? Sa, cudnie,
      sa nawet zielone albo czarne, biore, ide. Owszem, raz kupilam dzinsy w Ulla
      Popken, wydalam na to tyle, co na 5 par w C&A i... przetarly sie na wewnetrznych
      szwach nogawek.

      A, dodam, ze w biuscie mam 123, pod niby ~83, i ogolnie jestem raczej tłusta i
      np. spodnie to rozmiar minimum 48, ze wzgledu na biodra i siedzenie.

      Przede wszystkim staram sie kupowac w sklepach mozliwie bezobslugowych. Z
      drugiej strony, obsluga w C&A nie mrugnie okiem na pytanie o bluzki rozmiar
      50/52, tylko kieruje gdzie trzeba. W zyciu nie spotkalam sie tam z jakimkolwiek
      komentarzem nt. mojego rozmiaru.

      Oczywiscie, ze nie w kazdym miescie jest sklep z gamy "mamy duze i nie jest to
      nic strasznego", ale w sklepie zwyklym, z pania za lada, kupowalam niedawno dres
      (Krynica Zdrój, wyjazd firmowy, potrzebowalam miec portki do zdzierania).
      Poprosilam mozliwie duzy, pani bez problemu wydłubała z półki XXL-kę. Tak samo w
      kilku sportowych, jak najbardziej wyposazonych w obsluge (przewaznie ze 2x ode
      mnie chudsza ;)) Jak widac, da sie, wszystko zalezy od lokalnego zburaczenia
      sprzedawcow.

      Krzywdzona przez producentów? Moze czasem, jak widze cos cudnego i mysle, ze
      szkoda, ze nie ma w moim rozmiarze, ale zwykle potem przychodzi refleksja: Babo,
      ale jak ty bys w tym wygladala? :> Jestem jednak odporna na urok wielu ciuszkow
      i stanikow i jezeli ktos nie prowadzi/nie produkuje odpowiedniego rozmiaru, no
      to cóż, cytując WO: Chodź, wizuchna, nie chcą nas tu. Ide, kupuje co innego
      gdzie indziej.

      (bluzki: 50/52; portki: 46/48; buty: 41/42 wysokie podbicie; staniki: 32J/30K)
    • ganbaja Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 13:43
      Tak, czuję się dyskryminowana.
      Mam 160 cm wzrostu, 70 kg wagi.
      Wszystkie bluzki są dla mnie za którkie! i nie mieszczą mojego 32H.
      Spodnie są za długie.
      Staniki mało atrakcyjne i niewygodne, odpiłowujące mi ręce, raniące skórę. Nawet Effuniaków nie ma dla mnie - podobno trzeba jeszcze czekać...
      Buty...o to jest masakra. Kiedyś nosiłam 37 i byłam posiadaczką najpopularniejszego rozmiaru co skutkowało tym, że nigdy butów dla mnie w tym rozmiarze nie było. Pomijam juz wzornictwo. NIC mi się nie podoba.
      Po urodzeniu pierwszego dziecka moje stopy się rozklapciały i wskoczyłam w 38. I nie dlatego, że moje stopy się wydłużyły, ale zrobiły się szersze i aby zmieścić się w buty musiałam brać rozmiar większe. Skąd my to znamy? Jak z bluzkami, stanikami...
      Ale jak urodziłam drugie dziecko to przeskoczylam w 39 :-(
      A i tak w niektórych jest mi ciasno :-(
      Do tego cierpię na haluksy co pogarsza sprawę tęgości obuwia.
      O kozakach to nawet nie wspomnę bo w żadnych się nie mieszczą moje łydki.
      W rezultacie mając 41 lat, siwe włosy noszę glany bo to jedyne buty w jakich nie czuję bólu.
      Kurtki, płaszcze to coś co kupuję raz na 10 lat i to jak mam spore szczęście i kasę dla krawcowej aby mi doprowadziła te zakupy do porządku.
      I jak się tu nie czuć dyskryminowaną?
      Zaglądam co jakiś czas do sklepów i ogarnia mnie czarna rozpacz.
      • kuraiko Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 15:06
        moja mama od dawna nie mieści się w kozaki, ponieważ prawie
        wszystkie są teraz na zamek :/ zbawieniem są wsuwane, trudno
        dostępne, a jeśli już to i za odpowiednią cenę ;)
    • rockiemar naprawde czujecie sie dyskryminowane?? 18.07.09, 16:19
      Yyy... przeczytalam wasze wypowiedzi i musze przyznac, ze troche mnie zgielo.
      Naprawde czujecie sie dyskryminowane? Sorry, moze ja zle rozumiem to pojecie,
      ale dyskryminacja bylaby wtedy, gdyby na szybie sklepu pojawily sie napisy:
      "Zakaz wstepu kobietom ze stopa o numerze wiekszym niz 42 oraz kobietom noszacym
      ubrania w rozmiarze powyzej 46 i ponizej 34".

      Czy ktos wam zabrania wchodzenia do sklepow? Czy naprawde uwazacie, ze wredni
      producenci ubran, takiej nie przymierzajac Zary, siedza sobie zlosliwie
      zacierajac raczki, mowiac: "Cha cha, dokopiemy wszystkim kobietom powyzej
      rozmiaru L, podyskryminujemy je, bo akurat mamy na to ochote i specjalnie nie
      zrobimy rozmiarowki do XXXXXXXXL."? Nie, oni po prostu maja wyliczone, ile
      procent spoleczenstwa nosi jaki rozmiar i tyle. Produkuja takie rozmiary, ktore
      na 100% im sie sprzedaja. Chyba nie dziwne? W USA znacznie latwiej o duze i
      bardzo duze rozmiary, bo wiecej ludzi takie nosi. W Japonii z kolei latwiej o
      krotsze i mniejsze rzeczy, niz w takiej, nie przymierzajac, Polsce.

      I za kazdym razem, kiedy ide na zakupy, nie, nie czuje sie dyskryminowana. Czuje
      sie wsciekla i sfrustrowana, bo znowu nie moge biustu upchac w zadna sukienke,
      bo znowu bede skracac spodnie o 15cm, a buty zaczna mi spadac ze stopy ze
      wzgledu na szerokosc juz po jednym zalozeniu, ale nie dyskryminowana.


      P.S. W tym tygodniu udalo mi sie kupic piekna, elegancka, olowkowa sukienke w
      Galerii Centrum, w cudnym morskiem kolorze... za 89zl (po przecenie)! Nie
      splaszcza mnie wcale w biuscie, swietnie podresla talie. Byly jeszcze wszystkie
      rozmiary i kilka innych kolorow, wiec kto rowniez narzeka na jedyne obowiazujace
      sukienki dla figur - kolumn, zachecam :)
      • yarshiva Re: naprawde czujecie sie dyskryminowane?? 18.07.09, 17:19
        Mój słownik twierdzi: "dyskryminacja - odmawianie komuś praw przysługujących
        innym; (...)". Tak, czuję się dyskryminowana, bo producenci obuwia nie dają mi
        prawa zakupu obuwia wygodnego, pasującego do moich stóp, czyli wąskiego. Ja tak
        to rozumiem. Ja, Ty i kilka osób z forum (z węższymi czy szerszymi stopami) nie
        jesteśmy wyjątkami, nie pasującymi do średniej. Nie pasują do średniej również
        moja mama, kuzynki, ciotki, część moich koleżanek, sąsiadek i mnóstwo innych
        kobiet, które widać na ulicach (nie wiem jak wygląda sytuacja u mężczyzn).
        Codziennie odruchowo analizuję obuwie przechodniów i widzę albo starsze panie w
        za dużych o kilka rozmiary klapkach (bo stopy mają szerokie i nie mieszczą się w
        rozmiar właściwy), albo w różnym wieku kobiety, które szurają palcami po
        podłożu, albo stopy wręcz wylewające się z za wąskich butów, itp. Produkcja
        jednej czy dwóch tęgości nie wynika z danych statystycznych, tylko z wygody
        producentów i potrzeby uzyskania jak największych zysków. Rozumiem, że nie mogą
        produkować butów charytatywnie, bez względu na koszty, ale nie podoba mi się
        zaspokajanie potrzeb tylko niewielkiej części rynku. Dyskryminacją jest również
        dla mnie to, że szewc mi nie chce butów zrobić na zamówienie, bo mu się nie
        opłaca jednej pary wąskich butów robić, bo musi kopyta zniszczyć. Byłabym mu
        skłonna zapłacić nawet za parę nowych kopyt, specjalnie dla mnie, ale do tej
        pory chętnego na uszycie wąskich butów nie znalazłam.
      • ganbaja Re: naprawde czujecie sie dyskryminowane?? 18.07.09, 19:32
        Wściekła to ja już byłam. Teraz jestem sfrustrowana z poczuciem dyskryminacji i totalnej bezsilności.
        Ja pomijam już drobny fakt, że 99% rzeczy mi się w ogóle nie podoba. To jest odrębny temat a w zasadzie mój dziwaczny gust. Ale nawet dla takich dziwnych gustów powinno coś być. Skoro są sklepy specjalnie dla ciężarnych, którym to ubrania są potrzebne raptem na 6 miesięcy, to czemu nie ma dla mnie, skoro ja potrzebuję ich stale?
        Dlaczego wszystkie bluzki muszą być krótkie? Ja nie mam brzucha modelki i naprawdę moje ciało wylewające się spod przykrótkich bluzek nie jest widokiem miłym ani dla mnie, ani dla otoczenia.
        Dlaczego muszę nosić buty za duże o 2 rozmiary tylko dlatego, że mam szeroką stopę?
        Uważam, że to jawna dyskryminacja.
        To nie jest tak, że przyczepiłam się do jednej marki, tej akurat, która szyje na szczupłe małe nóżki i domagam się by zmieniła target.
        Mogę przejść się po 20 sklepach obuwniczych i NIC nie kupię bo nic nie pasuje.
        Dokładnie to samo jest z odzieżą.
        Jak to nazwać?
    • kajaba Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 21:33
      Ja swoje ciuchy kupuję na Allegro, lubię kolorowe ciuchy, z reguły
      noszę spodnie i tunikę (długość do kolan) lub spodnie i na to
      sukienkę (też do kolan), najczęściej kopertówki lub z marszczeniem
      na biust, duże dkolty. W sklepach w moim rozmiarze 48/50 (stanik
      noszę w rozmiarze 100E) w porywach do 52 (w zależności od
      producenta) wiszą bure namioty, których nie założyłabym nawet w nocy
      z psem na spacer. Czasami idę do sklepu na zakupy i wchodząc pytam
      znudzone z reguły ekspdientki (głównie w rozm. 34/36) czy są
      rozmiary dla normalnych ludzi? He he.
      • daslicht Re: czujecie sie dyskryminowane? 18.07.09, 21:52
        100E? Masz ok. 120 cm pod biustem i niewiele więcej w biuście? Chyba
        nie bardzo ^^
        Zajrzyj tu, zmierz się wg instrukcji i poznaj swój prawidłowy rozmiar :)
        • kajaba Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 10:23
          Pod biustem: 100 cm, w biuście: 124 cm, Zaraz zajrzę do podanego
          linku.
          • jul-kaa Re: czujecie sie dyskryminowane? 20.07.09, 00:05
            kajaba napisała:

            > Pod biustem: 100 cm, w biuście: 124 cm

            Ja mam dosc ciasno mierzone 99 pod biustem (superciasno 92), w biuscie 126 (a w
            "zwisie" czyli w pochyleniu 136), rozmiar konfekcyjny 46/48/50 i nosze staniki
            80HH/J.

            Wymiary mamy podobne, sprobuj pomierzyc inne staniki :):)
      • twq Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 19:27
        kajaba napisała:
        Czasami idę do sklepu na zakupy i wchodząc pytam
        > znudzone z reguły ekspdientki (głównie w rozm. 34/36) czy są
        > rozmiary dla normalnych ludzi? He he.

        Bardzo panią przepraszam, ale sama noszę rozmiar 36(góra) i 38(dół)i sugestia że jestem nienormalna jest dla mnie wręcz obraźliwa. Ważę 60kg przy wzroście 172cm (BMI 20 czyli takie jakie być powinno). Kto niby jest bardziej normalny: osoba która ma wagę w normie, nie ma żadnych zaburzeń odżywiania czy osoba z nadwagą lub wręcz otyła??? Chyba z medycznego punktu widzenia to raczej ja jestem normalna jak i te ekspedientki noszące rozmiary 36. Co do rozmiaru 34 to często noszą go tylko nastolatki i bardzo rzadko w sklepie za ladą spotykam osoby które na oko mogłyby wcisnąć się w ten rozmiar.
        • kajaba Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 20:27
          Jeżeli poczuła się Pani urażona to przepraszam.
      • magdalaena1977 Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 19:44
        kajaba napisała:

        > Ja swoje ciuchy kupuję na Allegro,
        a jak sobie radzisz z jakością ?
        ja raz kupiłam dwie rzeczy i krój i kolor się zgadzały, ale jakość ... jak
        szmata do podłogi.

        > W sklepach w moim rozmiarze 48/50 (stanik noszę w rozmiarze 100E)
        Coś tu nie gra. Ja noszę konfekcyjne 48 a stanik 75K (34GG).

        > pytam znudzone z reguły ekspdientki (głównie w rozm. 34/36)
        > czy są rozmiary dla normalnych ludzi? He he.
        IMHO to wcale nie jest śmieszne. Wiem , że ekspedientki potrafią być okropne dla
        grubszych klientek, ale to nie powód , żeby zaczynać od takich odzywek.
        • kajaba Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 20:26
          Nie ma problemów z jakością, może źle Pani trafiła przy zakupach.
          Stanik 100 (pod biustem 100 cm w biuście 124 cm - mam szerokie
          plecy). Widać mamy rózne poczucie humoru :)
          • marciasek Re: czujecie sie dyskryminowane? 20.07.09, 01:43
            dziewczyny dobrze Pani radzą: stanik o obwodzie 100 cm jest za szeroki na podbiuście o obwodzie 100 cm. Obwód stanika 100 cm jest mierzony w stanie nierozciągniętym, na człowieku zaś się rozciąga - przynajmniej powinien, by utrzymać biust i nie podjeżdżać z tyłu do góry. Zakłądamy, że biust nie powinien wisieć wyłącznie na szelkach, co jest bardzo niezdrowe dla kręgosłupa i nieestetyczne, powinien być utrzymywany w dużym stopniu przez dopasowany obwód stanika. Proszę poczytać trochę to forum, zajrzeć do wątku rozmiarowego - a prawdopodobnie okaże się, że po dobraniu odpowiedniego rozmiaru stanika (mniejszy obwód większa miska) sylwetka się Pani optycznie wysmukli. Polecam :)
            • kajaba Re: czujecie sie dyskryminowane? 20.07.09, 08:14
              Serdecznie dziękuję Paniom za rady, poczytałam forum i zgadzam się z
              Paniami, że najprawdopodobniej mam źle dobrany stanik :( Idę
              działać :)
              • jul-kaa Re: czujecie sie dyskryminowane? 20.07.09, 09:36
                kajaba DZIAŁAJ! i potem pochwal się, jak sie zmienilo Twoje samopoczucie :)
                Bo ja od kiedy mam nowe staniki, duzo bardziej siebie lubię :)
                • kajaba Re: czujecie sie dyskryminowane? 20.07.09, 12:23
                  Super, dzięki za miłe słowa otuchy :)
    • ciemnogrodzianka Re: czujecie sie dyskryminowane? 19.07.09, 15:42
      Trochę się czuję Noszę 44/46 a rozmiarówka w sklepach najczęściej kończy się na
      42. Ale póki jest we Wrocławiu bazar na Dworcu Świebodzkim to nie narzekam tak
      bardzo
      • ooptymistka Re: czujecie sie dyskryminowane? 21.07.09, 06:26
        Ja się czuję. W sklepach nie ma na mnie biustonosza w moim
        rozmiarze. Zakupy przez internet trzy kosztowne "wtopy". Panie w
        sklepach, które doradzają zrobienie sobie zaszewek i wciskają o 20
        cm za szeroki pod biustem. Wycieszki biustonoszowe po różnych
        sklepach w Polsce i powroty ze skwaszoną miną.
        Niewybredne komentarze facetów, a nawet czasami kobiet.
        Koncentrowanie się na moim biuście jakbym sie na nim kończyła i
        zaczynała, jakbym całą byłą tylko biustem ;-)
        Faceci, którzy jak ze mną rozmawiają patrzą na moje piersi, a nie w
        oczy.
        Brak kostiumów kąpielowych - uwielbiam pływać.
        Nie możnośc biegania, bo piersi żyją własnym życiem i uderzają mnie
        w brodę ;-)
        Tak czuję się dyskryminowana.
        • mija0206 Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 07:28
          Tak czuję się jak klient drugiej kategorii. Byłam w zeszłym tygodniu na zakupach
          bieliźniarskich pierwszych po urodzeniu dziecka. Wchodzę mówię 75F lub FF O.K.
          pani wyciąga ponad piętnaście sztuk na oko bardzo ładne, biorę przymierzam a tu
          masakra we wszystkich tych biustonoszach moje piersi wyglądają jak dwa
          rozgniecione placki wchodzące prawie pod pachę jaki tam rowek młynareczki, jakie
          jabłuszka po prostu masakra;( wyszłam trochę podłamana bo skoro w takiej ilości
          biustonoszy moje piersi wyglądają fatalnie to chyba są fatalne. No i nadal
          zasuwam w karmniku;(
          p.s. ale za to kupiłam fajną morelową sukienkę na wesele;) z przeceny
          • anka-ania Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 08:38
            A poprosiłaś o jeszcze większą miseczkę, że się tak nieśmiało zapytam? Może była, może pasowałaby, a ty nie czułabyś się jak klient drugiej kategorii.

            PS forum.gazeta.pl/forum/w,32203,96407469,97240514,Re_83_105_mija0206.html
            • mija0206 Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 09:23
              Tylko że, nawet te niektóre F odstawały i były troszkę luźne. Obwód idealnie,
              zbierałam piersi tak jak kazałaś prawie z pleców;) Tylko że, te biustonosze
              naprawdę robiły masakrę z moich piersi. Dwa placki pod pachami. Może to wina
              kroju sama nie wiem teraz myślę nad zakupem w sklepie internetowym takich modeli
              www.karoline.pl/index.php?p5984,biustonosz-isis-5271-black-silver-masquerade
              www.karoline.pl/index.php?p6223,biustonosz-lilly-plunge-4486-white-aqua-panache
              www.karoline.pl/index.php?p7069,biustonosz-robyn-5181-cleo-panache
              myślę że, takie kroje wydobędą moją kobiecość;) ale to tylko moje pobożne
              życzenia. Może zechciałabyś doradzić jakiś krój albo konkretny model. Będę
              bardzo wdzięczna.
              • anka-ania Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 10:32
                To nie ja, to maheda ci doradzała, ja nie czuję się kompetentna. :)

                Biustonosze robiły ci masakrę, bo były za małe. Byłaś może w jednym z polecanych przez LB sklepów (stanikowamapa.prv.pl/ )? Jeśli mieszkasz niedaleko któregoś z nich, to skorzystaj.

                Co do biustonoszy, które podlinkowałaś, to sama mam Isis. Robi naprawdę piękny kształt. Jeśli się na niego zdecydujesz, to zamawiaj w rozmiarach, które poradziła ci maheda (75(34)G i 75(34)GG) - najwyżej niepasujący odeślesz, a będziesz mogła porównać.

                PS Następnym razem, gdy będziesz miała taki problem, wpisz się do wątku ratunkowego: forum.gazeta.pl/forum/w,32203,97595112,97595112,WATEK_RATUNKOWY_6.html

                • mszn Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 11:14
                  No, no, nie rozpędzaj się :) Maskaradek w 34GG nie uświadczysz (tutaj w zasadzie
                  można by zacząć kolejną dyskusję o dyskryminacji, ale temat już przerobiony
                  wzdłuż i wszerz).

                  Mija0206: Na pierwszy raz chyba jednak najlepiej spróbować czegoś
                  nieusztywnianego, łatwiej w takim staniku ocenić, czy na pewno jest w dobrym
                  rozmiarze oraz stan piersi. Tym bardziej, że w Maskaradkach nie będziesz miała
                  tego GG do porównania.
                  • anka-ania Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 11:16
                    Dzięki za szybką reakcję. :) Zaćmienie jakieś miałam... @@
                    • mija0206 Re: TAK, czuję się jak klient drugiej kategorii 21.07.09, 18:41
                      Dziękuję bardzo za pomoc dziewczyny;)
    • maith Wiesz, my tu akurat sobie dobrze radzimy 22.07.09, 06:02
      Zebrałyśmy się dużą grupą, pozbierałyśmy mnóstwo informacji na temat
      potrzebnych nam rzeczy (tak staników, jak ciuchów) producenci coraz
      bardziej się z nami liczą...

      Prawda jest taka, że ja np. ciuchy kupuję głównie Biubiu albo
      Bravissimo. Wchodząc do zwykłych sieciówek reaguję mniej więcej
      jakbym weszła do komunistycznego samu z octem na półkach, bo wiem
      już, że świat jest pełny możliwości wyboru :)

      Oczywiście zwykłe sklepy (w tym polskie sieciówki) nie widzą często
      połowy możliwości. Efekt jest taki, że Polki coraz częściej robią
      zakupy za granicą. W Polsce kupienie spodni z talią w talii długo
      graniczyło z cudem. Na wyspach miałam do wyboru 20 różnych modeli w
      tym samym sklepie, w którym w Polsce jest marny wybór.

      To nie przypadek, że np. brytyjski Brastop zapewnia obsługę klientek
      po polsku (pamiętam, jak mój mąż się zdziwił, że wysyłam mail do
      Anglii po polsku, myślał, że coś mi się pomyliło, jeszcze bardziej
      się zdziwił, jak zobaczył odpowiedź ;)

      Polki po latach komunizmu są przyzwyczajone do dopasowywania się do
      oferty. Młode dziewczyny też jakby wyssały to z mlekiem matki. Dajemy
      sobie wciskać co jest i jesteśmy dumne, że pasujemy do oferty sklepu
      ;)
      A nie ma chyba bardziej żałosnego przykładu pomylenia człowieka z
      produktem.

      Tak czy inaczej, te kobiety mogą czuć się źle, a dobór rozmiarów w
      Polsce jest naprawdę żałosny. Także pod kątem odgórnego ustalenia, że
      istnieje tylko 1 typ sylwetki, o stałym stosunku talii do biustu i
      bioder.
      • maith Dodam że Biubiu i Bravissimo 22.07.09, 06:04
        Dodam że Biubiu (polska firma) i Bravissimo (brytyjska) po prostu
        rozumieją, że kobiety mają różne wielkości biustu przy różnych
        sylwetkach. Dlatego nie muszę brać 2 rozmiarów więcej w talii, żeby
        zmieścić biust i wyglądać, jak w worku. W ciuchu, który do Ciebie
        pasuje po prostu wyglądasz dobrze. Połowa złego wyglądu osób otyłych,
        podobnie jak biuściastych, wynika z niedopasowanych ubrań. A to już
        wina braku wyboru w sklepach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja