amoremio
07.04.06, 22:29
Miszcz Pawarotti ze Świętochłowic
Marcin Babko 05-04-2006 , ostatnia aktualizacja 05-04-2006 19:18
Najbardziej charakterystyczna postać polskiej sceny klubowej mieszka w
Świętochłowicach i najchętniej mówi gwarą. Karierę zawdzięcza internetowi,
ale większość swoich piosenek nagrał na magnetofonie kasetowym
Internauci znają go pod kilkoma pseudonimami: The Syntetic, Człowiek Widmo,
Miszcz Pawarotti. W miarę możliwości stara się ukryć swoją prawdziwą
tożsamość: nie ujawnia nazwiska, wieku, zawodu. Aura tajemniczości dobrze
robi jego legendzie.
- Jego piosenki usłyszałem na jakiejś imprezie. Byłem w szoku, że w Polsce
ktoś robi taką muzykę, nie do opisania. W moich kręgach stało się to rzeczą
kultową. Kiedyś w knajpie krzyczeliśmy do siebie z kumplami tekstami z jego
piosenek, a jakiś gość z drugiego stolika powiedział: przecież to z kasety
mojego kumpla. I tak do niego dotarliśmy - mówi Van, katowicki VJ,
organizator imprez klubowych i współzałożyciel internetowej społeczności
www.seleecta.com (można tam m.in. posłuchać muzyki The Syntetic).
Miszcz nagrywał od dzieciństwa. Zawsze wymyślał żarty, robił kabarety i
własne amatorskie audycje słowno-muzyczne. - Kumple chcieli, żebym nagrywał
swoje skecze. Mówili: nagraj coś fajnego, bo nie ma dobrej muzy w sklepach,
nie ma co posłuchać, sama chała. Nagrywałem na kasety Stilon Gorzów -
rozleciały się ze starości. Potem przestałem to robić. Wróciłem w roku 2000.
Nagrałem kasetę "Człowiek widmo" - wspomina dziś.
Zrobił 30 kopii z własnoręcznymi okładkami, wszystkie sprzedał znajomym.
Bardzo się zdziwił, gdy przed dwoma laty zgłosił się do niego Van i
powiedział, że chce zorganizować jego koncert w Katowicach. Okazało się, że
ktoś przegrał jego piosenki z kasety i wrzucił je do internetu. Tam zaczęły
żyć własnym życiem. Jak niedawno dowcipy o Chucku Norrisie, tak od kilku lat
pliki MP3 podpisane The Syntetic są hitem polskiej sieci. Ale o samym twórcy
nie było wiadomo nic. Więc internauci zaczęli tworzyć własne mity. -
Codziennie żech co innego słyszoł o mnie - śmieje się dziś Miszcz. Pisano, że
jest górnikiem albo piekarzem. Że stoi na targu w Świętochłowicach i
sprzedaje ludziom swoje kasety.
- Na początku nie było pewne, czy on w ogóle istnieje. Prawie nikt, kto go
słucha, nie wie, kim on jest, jak naprawdę wygląda. Chcemy to utrzymać - mówi
Van. To dlatego na koncertach Miszcz Pawarotti występuje w przebraniu. Co
kilka utworów zmienia kostiumy, zwykle przedstawiające bohaterów jego
piosenek. - Moja teściowa z całego świata przywozi sobie na pamiątkę różne
nakrycia głowy, pożyczamy je na koncerty - mówi Van.
- Przecież nie będę wyglądał jak Wodecki: bryle i skrzypce, bez sensu. Mój
styl to styl Elvisa - mówi Miszcz.
Koncertowy skład The Syntetic tworzy pięć osób: Miszcz, Van (menedżer grupy,
który spełnia też funkcję technicznego), DJ 5:cet (skreczuje starymi płytami
Papa Dance, ale też np. Fatboy Slim) oraz VJ Lobokop (odpowiedzialny za
wizualizacje duet tworzą uznani plastycy - Michał Kopaniszyn i Janusz
Łobzowski). Koncertują rzadko. Dzięki temu każdy występ jest wydarzeniem,
każdy ściąga po kilkaset osób. Tak jak na ubiegłorocznym festiwalu "Weź to
Wyłącz" w Warszawie, gdzie Miszcz był główną atrakcją.
Teraz Miszcz chce nagrać legalną płytę. Jego starych piosenek nie można
sprzedawać, bo muzyka nie należy do niego. To w większości instrumentalne
fragmenty przebojów z lat 80. i tematy ze starych filmów ("Gliniarz z Beverly
Hills", "Cobra" czy Robin Hood"). Na ich tle Miszcz snuje swoje historie: dla
jednych po prostu prymitywne, dla innych zjawiskowe. Dawniej robił swoje
piosenki przy użyciu dwóch magnetofonów kasetowych. Na nową płytę podkłady
zrobi DJ 5:cet, a nagranie zrealizowane zostanie w jego studiu Neuron.
Najbliższy koncert The Syntetic w piątek w warszawskiej Aurorze (ul. Dobra
33/35, wstęp 10 zł, godz. 20). Na internetowych forach obecność zapowiadają
fani z całej Polski.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35018,3262398.html
dyskusja:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=760&w=39810014&v=2&s=0