Chorzowscy przyrodnicy (M.Syniawa)

05.08.06, 20:04
Chorzowscy Przyrodnicy
O PRZYRODNIKACH ZWIĄZANYCH Z TERENEM CHORZOWA

Mirosław Syniawa


Z racji budowy geologicznej podłoża obszaru, jaki zajmuje dziś Chorzów, nie
należy się specjalnie dziwić, że to przede wszystkim miejscowe kopaliny, jako
pierwsze, wzbudziły zainteresowanie przyrodników, zaś pierwszymi,
bezimiennymi przyrodnikami byli tu argenti fossores, tj. kopacze srebra.
Historia wydobycia tutejszych podziemnych skarbów nie jest może aż tak długa,
jak chcieliby ci, którzy ów średniowieczny Zuersow z bulli papieża
Innocentego II z jego kopaczami srebra utożsamiają z Chorzowem, jednak wiemy
z całą pewnością, że w wieku XVI szukano tu rud srebra i przynajmniej na
niewielką skalę je również wydobywano . Ślady tego górnictwa widoczne były
jeszcze pod koniec XVIII w., gdy zaczęli pojawiać się na obszarze
dzisiejszego Chorzowa pierwsi badacze przyrody z prawdziwego zdarzenia,
skoncentrowane zaś były w dzisiejszej Dolinie Górnika i na obszarze pomiędzy
Chorzowem Starym i Maciejkowicami. Tam właśnie występowały dolomity
kruszconośne obfitujące w rudy rozmaitych metali.
Już wtedy zawód górnika wymagał specjalnych predyspozycji: trzeba było
przezwyciężyć lęk przed ciemnością, lęk przed zamknięciem w ciasnej
przestrzeni, lęk przed podziemnymi duchami, w które powszechnie wierzono.
Trzeba też było sporo doświadczenia i spostrzegawczości, by znaleźć kruszec
rozrzucony kapryśnie przez przyrodę wśród ławic dolomitów. Dzięki owej
spostrzegawczości dawni kopacze srebra zwracali uwagę nie tylko na rudy, ale
i inne twory przyrody występujące w eksploatowanych przez nich skałach. To
wśród nich właśnie narodziła się legenda o spotykanych w dolomitach
paciorkach z różańca świętego Jacka. Za paciorki te uznali oni występujące
niekiedy masowo w utworach wapienia muszlowego człony łodyżek liliowców –
rzędu zwierząt, które wraz z rozgwiazdami, jeżowcami i strzykwami należą do
gromady szkarłupni. Tak zatem mamy zrodzoną w naszych stronach legendę, która
wpisuje się w całą grupę legend o rozmaitych „diabelskich
kamieniach”, „czarcich pazurach”, „wężach św. Hildy”, „kamiennych
językach”, „piorunowych strzałkach” i innnych skamieniałościach.

Wspomniani wyżej badacze z końca XVIII w. nie interesowali się już srebrem –
bardziej interesowały ich wapienie i węgiel kamienny, a że obu tych surowców
na terenie obecnego miasta Chorzowa, na owym obszarze leżącym na pograniczu
trzech dużych struktur geologicznych – niecki bytomskiej, siodła głównego i
niecki centralnej – było pod dostatkiem, zapadła decyzja by właśnie tutaj
wybudować jedną z dwóch dużych państwowych hut. Tak powstała huta „Królewska”.

Z badaczy, którzy przewinęli się przez obszar dzisiejszego Chorzowa w tym
pierwszym okresie, należełoby wymienić przede wszystkim Friedricha Georga
Kapfa i młodego Leopolda Christiana von Buch .

Kapf pochodził z Wittichen w Szwabii, gdzie przyszedł na świat 15 maja 1759
roku. Niezbyt wiodło mu się w życiu aż do chwili, gdy poznał barona von
Heinitz, który w 1786 r. zatrudnił go w śląskim przemyśle państwowym. Na
Górny Śląsk trafił z początkiem lat 90-tych XVIII w., by nadzorować
poszukiwania złóż węgla. W tym samym mniej więcej czasie trafił tu też
sprowadzony przez hrabiego Redena z Brabantu Izaak Salomon. Ponieważ
wiercenia były w owym czasie zbyt kosztowną metodą poszukiwawczą, stosowano
je tylko do szukania złóż soli, węgla zaś szukano przede wszystkim tam, gdzie
utwory węglonośne występują na powierzcni terenu. Dlatego też poszukiwania
Kapfa i Izaaka Salomona dały w rezultacie odkrycie płytkich złóż w centrum
dzisiejszego Chorzowa i w Zabrzu. W tych dwóch miejscach powstały też dwie
duże kopalnie państwowe – „Król” i „Królowa Luiza”. Ubocznym odkryciem
dokonanym przez Kapfa podczas tych prac poszukiwawczych było prawidłowe
rozpoznanie głównego ciągu pokładów – „Hauptflözzug” – struktury
geologicznej, która dziś znana jest lepiej pod nazwą „siodła głównego”.
Friedrich Georg Kapf zmarł nagle we Wrocławiu 19 stycznia 1797 roku, w wieku
niespełna 38 lat.

Młody Leopold von Buch, który został później jednym z twórców nowoczesnej
geologii, pracował na Śląsku w latach 1796-97. Poza opublikowanymi
rezultatami swojej pracy pozostawił też rękopiśmienne sprawozdania z
prowadzonych badań, w tym również mapę geologiczną Górnego Śląska, na której
po raz pierwszy przedstawiona została budowa geologiczna terenów zajmowanych
przez Chorzów. Brak nam danych, czy Buch odwiedzał ten teren, ale gdy weźmie
się pod uwagę, że istniała tu już wtedy szybko rozwijająca się kopalnia
państwowa „Król” jest nieprawdopodobieństwem, by Buch pominął ją w tracie
swoich podróży.

Tego rodzaju wątpliwości nie ma, jeśli chodzi o wizytę na terenach Chorzowa
młodego Aleksandra von Humboldt w roku 1793 , choć miała ona charakter
bardziej okazjonalny. Chociaż Humboldt był w tym czasie, podobnie jak Buch,
związany z pruskim górnictwem, interesował się na Śląsku niemal wyłącznie
grzybami występującymi w podziemnych wyrobiskach. W jego wczesnym
dziele „Flora Fribergensis” natykamy się na wzmiankę o występowaniu grzybów
Boletus botryeoides w „fodina anthracina, zu Haiduck, in Silesia” , tj. „w
kopalni węgla, w Hajdukach, na Śląsku”. Nie ulega wątpliwości, że chodzi tu o
Chorzów.

Kolejną ciekawą postacią, jaka pojawiła się w Chorzowie, był Karl von
Oeynhausen . Urodził się, tak jak i jego brat-bliźniak Friedrich, 4 lutego
1795 roku w Grevensburgu w Westfalii. Po rocznej praktyce w Brzegu w roku
1817 rozpoczął pracę w urzędzie górniczym w Tarnowskich Górach, gdzie spędził
trzy lata. Owocem tych lat był m.in. plan kopalni „Król”, mapa geologiczna
Górnego Śląska” oraz obszerny „Zarys geognostycznego opisu Górnego Śląska”. W
pracy tej dla wypiętrzonego ciągu wychodni karbonu między Zabrzem i
Mysłowicami – tych samych którym Kapf nadał nazwę „głównego ciągu pokładów” –
po raz pierwszy użył określenia „siodło główne” (Hauptsattel). Warto też
dodać, że w „Zarysie”, wydanym w tym samym roku, w którym angielski lekarz i
przyrodnik Gideon Mantell znalazł pierwsze szczątki iguanodona, zamieszczona
została najstarsza wzmianka o kościach występujących w wapieniach w
Chorzowie, Łagiewnikach, Tarnowicach i Opatowicach. Ponieważ nie wiedziano
wówczas jeszcze niczego o gadach żyjących w odległych epokach, Oeynhausen,
kierując się wskazówkami Ernsta Friedricha von Schlotheima, uznał te kości za
szczątki fok i wielorybów.

Jednym z pierwszych zbieraczy towarzyszących pokładom węgla szczątków roślin
był królewskohucki doktor Bannerth, ten sam, który przyczynił się do
powstania w Królewskiej Hucie domu zdrojowego. Wiemy o tym ze wzmianki, jaką
poświęcił mu Heinrich Robert Goeppert w artykule „O dążeniu Ślązaków do
poznania pradawnej flory” . Niewiele jednak zachowało się o nim poza tym
informacji – bardziej znany jest jego młodszy brat, Florian , długoletni
lekarz zdrojowy w Lądku. Z materiałów na temat jego brata wiemy, że nasz
Bannerth pochodził ze wsi Stodoły koło Rud Raciborskich, zmarł zaś w roku
1835 w Królewskiej Hucie.

W latach 40-tych XIX w. pracował jako sztygar w kopalni „Król” jest z
najciekawszych górnośląskich przyrodników – urodzony 21 stycznia 1822 roku w
Gliwicach Wilhelm von Blandowski . Jego losy byłyby z pewnością świetnym
materiałem do powieści. Zwolniony dyscyplinarnie z posady państwowej był w
roku 1848 wcielony do armii i wziął udział w wojnie Prus z Danią o Schleswig-
Holstein. Rok później znalazł się w Australii, gdzie spędził kolejnych 10 lat
jako poszukiwacz złota, malarz, fotograf,
    • rodowiczmaryla Re: Chorzowscy przyrodnicy (M.Syniawa) 05.08.06, 20:06
      W latach 40-tych XIX w. pracował jako sztygar w kopalni „Król” jest z
      najciekawszych górnośląskich przyrodników – urodzony 21 stycznia 1822 roku w
      Gliwicach Wilhelm von Blandowski . Jego losy byłyby z pewnością świetnym
      materiałem do powieści. Zwolniony dyscyplinarnie z posady państwowej był w roku
      1848 wcielony do armii i wziął udział w wojnie Prus z Danią o Schleswig-
      Holstein. Rok później znalazł się w Australii, gdzie spędził kolejnych 10 lat
      jako poszukiwacz złota, malarz, fotograf, współzałożyciel Towarzystwa
      Geologicznego Stanu Victoria i Towarzystwa Filozoficznego Stanu Victoria oraz
      pierwszy kustosz Muzeum Historii Naturalnej w Melbourne.
      Blandowski znany był ze swego nieco złośliwego poczucia humoru, którego dobrym
      przykładem jest historia nowych gatunków ryb, które odkrył w rzece Murray.
      Nadał im nazwy nawiązujące do nazwisk najwybitniejszych członków Philosophical
      Society of Victoria, ci jednak w opisach ryb dopatrzyli się własnych karykatur.
      Szczególnie dotknięty był dr Eades – w opisie ryby Cernua eadesii pojawiły się
      bowiem słowa: „łatwo rozpoznawalna z uwagi na niskie czoło i duży brzuch”.
      Po powrocie na Śląsk otwarł pierwszy zakład fotograficzny w Gliwicach. Ostatnie
      lata swego życia spędził w zakładzie dla obłąkanych w Bolesławcu, gdzie zmarł
      18 grudnia 1878 roku.

      Osobą, która na dłużej związała swoje życie z Królewską Hutą, był Carl Rudolph
      Mentzel . Urodził się 24 grudnia 1799 roku w Wałbrzychu. Przez swoją żonę
      spowinowacony był z wałbrzyską rodziną Treutlerów, która wydała m.in. Paula
      Treutlera (1822-1877), znanego badacza Chile. Od roku 1824 Mentzel nadzorował
      produkcję cynku w Królewskiej Hucie, od roku 1830 kierował hutą „Fryderyk” w
      Strzybnicy, zaś w roku 1844, po śmierci Ernsta Martiniego, objął
      kierownictwo „Królewskiej Huty”. Był człowiekiem nader wszechstronnym: napisał
      szereg wysoko ocenianych prac z dziedziny hutnictwa, wynalazł sposób
      otrzymywania metalicznego kadmu, jako ubocznego produktu przy wytopie cynku,
      pracował nad jego zastosowaniem m.in. do wyrobu farb, uzyskał patent na
      wytwarzanie bieli ołowiowej, a ponadto prowadził prace zmierzające do
      wykorzystania przypominającej malachit szlaki piecowej jako taniego kamienia
      ozdobnego. Na zakupionych przez hutę terenach rozpoczął budowę domów
      mieszkalnych dla pracowników huty, a prócz tego przyczynił się do upiększenia
      przemysłowej osady zakładając tzw. „Nowy Park” (trudno dziś powiedzieć coś o
      jego lokalizacji). Brał też udział w pracach komitetu budowy pomnika hrabiego
      Redena w Królewskiej Hucie, a z okazji odsłonięcia tegoż pomnika gościł w 1853
      roku w swoim domu króla Prus, Fryderyka Wilhelma IV. Nic dziwnego, że gdy 2
      lutego 1856 roku zmarł, w komunikacie Królewskiego Urzędu Hutniczego w
      Królewskiej Hucie użyto zwrotu „zakończył pracowity żywot”.
      Od młodych lat Mentzel zajmował się geologią, przy czym głównie interesowały go
      utwory triasowe Górnego Śląska. Zebrał dużą kolekcję skamieniałości triasowych
      z Krapkowic, Sobiszowic, Chorzowa, Łagiewnik, Rybnej, Laryszowa, Opatowic i
      Starych Tarnowic. Kolekcję tę opracowali dwaj wybitni paleontolodzy niemieccy –
      Dunker i Meyer.

      Urodzony 21 lutego 1809 roku w Eschwege w Hesji Wilhelm Bernhard Rudolph Dunker
      był wybitnym znawcą kopalnych i współczesnych muszli. Przez szereg lat był
      nauczycielem w Wyższej Szkole Rzemiosła w Kassel i dopiero w roku 1854 został
      profesorem geologii na Uniwersytecie w Marburgu, gdzie zmarł 13 marca 1885
      roku. Upamiętnił on Mentzla, nadając jednemu z ramienionogów z jego kolekcji
      nazwę Spirifer mentzeli.

      Christian Erich Hermann von Meyer urodził się 3 września 1801 roku we
      Frankfurcie nad Menem i zmarł w tym samym mieście 2 kwietnia 1869 roku. Kaleki
      od urodzenia – urodził się ze zdeformowanymi stopami, przez co niemal wcale nie
      potrafił chodzić – i nadmiernie nieśmiały, pozostał przez całe życie prywatnym
      uczonym, choć kilka uniwersytów proponowało mu katedry. Dzięki niemu Chorzów
      wszedł do nazewnictwa paleontologicznego – wszedł za sprawą niedużej
      skamieniałości, jaką był fragment rybiej szczęki uzbrojonej w charakterystyczne
      zęby – na jej podstawie Meyer wyróżnił nowy gatunek ryb kostnołuskich, któremu
      nadał nazwę Nephrotus chorzowensis. Choć zatem to nie triasowe wapienie miały
      na terenie naszego miasta strategiczne znaczenie gospodarcze, to im Chorzów
      zawdzięcza swoją obecność w literaturze paleontologicznej. Wydawałoby się
      sprawą logiczną, by został też jakoś upamiętniony w nazwach flory węglowej, ale
      tam nie ma o nim dotąd żadnej wzmianki.

      Za sprawą innego geologa Chorzów wszedł też do nazewnictwa stratygraficznego.
      Przypomnijmy, że stratygrafia – od gr. straton – warstwa i grapho – piszę –
      zajmuje się właściwościami i następstwem warstw skalnych. Przez długi czas
      okoliczny wapień muszlowy (środkowy trias) był dzielony na wapień spągowy,
      dolomit kruszconośny i wapień stropowy. Dopiero w latach 60-tych XIX w. młody
      geolog Heinrich Adolf Eck wyróżnił w tych podstawowych formacjach szereg
      drobniejszych ogniw, wśród których znalazły się też Schichten von Chorzow,
      czyli warstwy z Chorzowa.
      Eck był synem pochodzącego z Prus Wschodnich mistrza hutniczego Ludwiga Ecka,
      który przyczynił się do rozwoju zarówno „Królewskiej Huty” jak i huty w
      Gliwicach. Urodził się w Gliwicach 13 stycznia 1837 roku. Będąc studentem,
      został włączony w skład zespołu, który pod kierownictwem profesora Ferdinanda
      Roemera opracowywał mapę geologiczną Górnego Śląska. Od roku 1871 był
      profesorem geologii w Stuttgarcie. W roku 1900 stacił, niestety, wzrok i
      ostatnie dwadzieścia pięć lat swego życia nie mógł się już zajmować pracą
      naukową. Zmarł w Stuttgarcie 11 marca 1925 roku.

      W roku 1878 w Inspekcji Górniczej w Chorzowie rozpoczął pracę Hans Bernhard
      Kossman, który miał szczęście do różnego rodzaju odkryć. Pochodził on z Lobsens
      (dzisiejszej Łobżenicy) w Prusach Zachodnich. Z lat 1878-80 pochodzi szereg
      jego doniesień o odkryciach paleontologicznych i geologicznych dokonanych w
      wyrobiskach kopalni „Król”. Kossmman od roku 1881 był docentem Uniwersytetu
      Wrocławskiego, opublikował dzieło o minerałach Górnego Śląska oraz
      książkę „Oberschlesien. Sein Land und seine Industrie”. W roku 1890 zrezygnował
      z kariery akademickiej i od tej pory niemal nic nie wiadomo o jego dalszych
      losach. Zmarł w roku 1920.

      Jeszcze później, niż do nazewnictwa paleontologicznego i stratygraficznego,
      Chorzów trafił też nazewnictwa tektonicznego. Już w roku 1870 Ferdinand Roemer
      zauważył, że w strukturze siodła głównego znajdują się wypiętrznia i obniżenia,
      ale nie nadał im jeszcze żadnych nazw. Dopiero później zaczęły pojawiać się
      nazwy nawiązujące do lokalizacji tych struktur geologicznych, najwcześniej
      chyba u Friedricha Tornaua (1877-1914), w jego artykule o kopule zabrskiej z
      roku 1902 . Pierwszym autorem, u jakiego trafiłem na nazwę „kopuła
      królewskohucka” (Flözberg von Königshütte) dla jednego z tych wypiętrzeń warstw
      karbońskich, którego centrum pokrywa się z centrum dzisiejszego Chorzowa, był
      Carl Gaebler .

      Gaebler w swojej pracy stosował jeszcze zamiennie określenia „Sattel” (siodło)
      i „Flözberg” (kopuła). Dopiero w późniejszej literaturze przyjęło się
      powszechnie pojęcie „Flözberg”, które na potrzeby piśmiennictwa polskiego
      zastąpiono słowem „kopuła”. Pod zmienioną stosownie do zmiany nazwy miasta
      nazwą „kopuły chorzowskiej” termin ten używany jest do dziś.

      Carl Ludwig August Hermann Gaebler urodził się 22 listopada 1838 roku w Nysie.
      Pracował jako górnik w kopalni „Król”, potem zaś został mierniczym m.in. w
      Dyrekcji Kopalń hrabiego Ballestrema. Zmarł 6 września 1913 roku we
    • rodowiczmaryla Re: Chorzowscy przyrodnicy (M.Syniawa) 05.08.06, 20:07
      Carl Ludwig August Hermann Gaebler urodził się 22 listopada 1838 roku w Nysie.
      Pracował jako górnik w kopalni „Król”, potem zaś został mierniczym m.in. w
      Dyrekcji Kopalń hrabiego Ballestrema. Zmarł 6 września 1913 roku we Wrocławiu.

      Po tej całej galerii geologów i paleontologów można by zadać pytanie: a gdzie
      zoolodzy? gdzie botanicy? Czyż dla nich nie było tutaj niczego interesującego?
      Z pewnością nie było ich aż tak wielu, jak tych przyrodników, których
      interesowała przyroda nieożywiona, jednak da się znaleźć niejednego związanego
      z tym obszarem botanika, czy zoologa, a niektórzy z nich byli nawet dość
      znanymi w swoim czasie postaciami.

      W latach 1834-35 w Szkole Górniczej w Królewskiej Hucie pracował młody Carl
      Unverricht , urodzony 22 stycznia 1809 roku w Domanicach w powiecie świdnickim.
      I to właśnie stąd pochodziło jego pierwsze doniesienie florystyczne o salwinii
      pływającej (Salvinia natans L.) z Hajduckiego Stawu. Unverricht zasłynął
      później, gdy był nauczycielem w Hermannstadt (dziś Sibiu), jako badacz flory
      Siedmiogrodu. Dopiero pod koniec życia powrócił na Górny Śląsk. Nie były wesołe
      owe ostatnie lata jego życia, które tak oto opisał Anton Oskar Klaussmann w
      książce „Górny Śląsk przed laty”:
      „Nosił przydomek Servus, ponieważ każdego witał austriackim pozdrowieniem
      serwus. Był wyśmienitym znawcą górnośląskiej flory i opublikował kilka książek
      na ten temat. W późniejszych latach Serwus wędrował od jednej zaprzyjaźnionej
      rodziny do drugiej. Z regularnością rozkładu jazdy zjawiał się w określonych
      interwałach czasowych w tej samej miejscowości, pozostawał u zaprzyjaźnionej
      rodziny przez kilka tygodni, po czym zaopatrzony w bieliznę, ubranie, z
      niewielką sumą pieniędzy jechał dalej. Goszczący Servusa chętnie przebywali w
      jego towarzystwie, gdyż okazał się niezrównanym humorystą i z tej racji zawsze
      wszędzie chętnie był przyjmowany”.
      Ta ruchliwość Unverrichta spowodowała, że do dziś nie udało się ustalić
      dokładnej daty i miejsca jego śmierci.

      Nieco później od Unverrichta w Chorzowie, tym razem dla odmiany Starym
      Chorzowie, uczył urodzony 2 grudnia 1829 roku w Tarnowskich Górach Julius
      Kutzi . Pracował tam jako młody nauczyciel w latach 1849-51. Przeniesiony
      później do Tarnowskich Gór, był nauczycielem w szkole elementarnej i gimnazjum,
      zakończył zaś swoją karierę w szkolnictwie jako powiatowy inspektor szkolny w
      Mikołowie, gdzie zmarł 10 listopada 1876 roku. Owocem jego zainteresowań
      botanicznych był zielnik, którego szczątki, połączone z resztkami zielnika
      Paula Wossidlo, zachowały się do dziś w bytomskim muzeum.

      Niewiele osób zdaje sobie sprawę z faktu, że pogrzebany na chorzowskim
      cmentarzu ewagelickim doktor Wilhelm Wagner , urodzony w Wohnbach w Hesji 14
      stycznia 1848 roku, zmarły 7 sierpnia 1900 roku w Królewskiej Hucie, był nie
      tylko cenionym dziś pionierem neurochirurgii, ale i zapalonym taternikiem,
      którego upamiętniają niemiecka i węgierska nazwa Litworowego Szczytu –
      Wagnerspitze i Wagner-csúcs, a także miłośnikiem botaniki. Jego arkusze
      zielnikowe można do dziś znaleźć w herbariach uniwersyteckich we Wrocławiu,
      Getyndze, Berlinie-Dahlem, Kopenhadze, Lejdzie, Cardiff, Edynburgu i
      Waszyngtonie.
      U schyłku XIX i w początkach XX w. intesywnie badał obszar Królewskiej Huty pod
      kątem występującej tu flory inżynier Dziatzko z Gliwic. Jest to jedna z tych
      licznych postaci, po działalności których jedynym śladem są etykiety na
      arkuszach zielnikowych. Nie tracę jednak nadziei, że uda mi się kiedyś znaleźć
      również coś o nim samym. Na razie jedynym jego śladem są okazy z Królewskiej
      Huty zachowane w zbiorach muzealnych w Opolu .

      Jedną z najszerzej znanych postaci, jaka spośród przyrodników pojawiła się w
      Chorzowie, był niewątpliwie Eduard Joseph Rudolf Scholz , Wrocławianin urodzony
      31 marca 1873 roku. Pracował tu w latach 1903-22 jako nauczyciel w
      nieistniejącej już dziś Szkole Ludowej X (później XII) u zbiegu ulicu
      Katowickiej i ulicy Chopina. Scholz był bardzo przywiązany do Królewskiej Huty,
      dlatego też wielokrotnie odrzucał oferty przeniesienia się do innych miast.
      Wyjechał dopiero wówczas, gdy w Królewskiej Hucie, które znalazła się w
      granicach Polski, okazał się osobą niepożądaną. Zmarł w Opolu 17 maja 1926
      roku.
      Scholz był znanym entomologiem, a z racji tego, że nazwisko Scholz jest dość
      często spotykane, najczęściej nazywano go mianem Insekten-Scholz. Specjalizował
      się zwłaszcza w osach, pszczołach i trzmielach, a wśród jego prac spotykamy i
      takie tytuły, jak „Bombus hypnorum i Bombus muscorum jako relikty leśnej fauny
      w Królewskiej Hucie” . Często otrzymywał przesyłki z Uniwersytetu
      Wrocławskiego, w których znajdowały się okazy owadów wraz z prośbą o ich
      oznaczenie, a w roku 1916 zaproszony został przez prof. Ferdinanda Paxa juniora
      do udziału w charakterze entomologa w jego podróży badawczej po Polsce.



      Z lat międzywojennych warto wspomnieć o inicjatywie utworzenia Komitetu Ochrony
      Przyrody na obszar Górnego Śląska . Jego pomysłodawcami byli dwaj nauczyciele
      związani z Chorzowem – Ryszard Jojko i Jan Skiba – oraz nie związany z
      Chorzowem Alojzy Cebulski. Ryszard Józef Emil Jojko urodził się 27 maja 1890
      roku w Zaborzu. Po studiach na Uniwersytecie Wrocławskim pracował m.in. jako
      urzędnik rolny w Kobelwicach i Gierałtowicach w powiecie kozielskim oraz
      asystent na polach doświadczalnych Spółki Hodowli Zbóż w Čelovicach koło Koszyc
      w Czechach. Od roku 1922 był nauczycielem przyrody i chemii w Państwowym
      Gimnazjum im. Odrowążów i Miejskiej Szkole Kupieckiej w Królewskiej Hucie. Jan
      Franciszek Skiba urodził się 14 grudnia 1872 roku w Oleśnie. Po ukończeniu
      gimnazjum nauczycielskiego w rodzinnym mieście pracował w Bujakowie, Paniowych,
      Bielszowicach i Lipinach. Od roku 1925 był nauczycielem klas
      niemieckojęzycznych w Gimnazjum Przyrodniczym w Królewskiej Hucie.
      Zadaniem założonego przez tych nauczycieli komitetu miało być zbadanie
      spisanych już zabytków przyrody, wyszukiwanie nowych i propagowanie idei
      ochrony przyrody. Na inauguracyjnym zebraniu tego komitetu, które miało miejsce
      w Katowicach, odczyt wygłosił zaproszony z tej okazji prof. Władysław Szafer.
      Niestety, nie udało się jednak dotąd znaleźć żadnych dalszych śladów istnienia
      i działalności tego komitetu.



      Jedynym do tej pory rodowitym Chorzowianinem w mojej bazie danych jest Hubert
      Emanuel Kotzias urodzony 12 czerwca 1892 roku niedaleko stąd, przy obecnej
      ulicy 3 Maja 20. Po ukończeniu Seminarium Nauczycielskiego w Głubczycach
      pracował jako nauczyciel szkolnictwa powszechnego i średniego w Łagiewnikach,
      Bytomiu i Mikulczycach. W stopniu oficerskim podczas I wojny światowej brał
      udział w działaniach wojennych na froncie zachodnim jako dowódca I Kompanii
      Zapasowej. Pod sam koniec wojny, w październiku 1918 roku dostał się do
      francuskiej niewoli.
      Po roku 1921 pracował w Bytomiu, najpierw w szkolnictwie, potem zaś w
      tamtejszym Landesmuseum, w którym w roku 1927 zorganizował i objął opieką jako
      kustosz Dział Przyrodniczy. W ramach pracy w tym dziale prowadził cenione
      badania biologiczne na obszarze Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego,
      szczególnie w dziedzinie hydrobiologii, entomologii, herpetologii i ochrony
      przyrody. Opracował program badań fauny wód Górnego Śląska, do którego
      realizacji udało mu się zachęcić lokalne stowarzyszenia akwarystyczne. Badając
      florę i faunę wód w bliższych i dalszych okolicach Bytomia, odkrył stanowiska
      reliktowej fauny stenotermicznej w źródliskach Dramy między Kępczowicami i
      Kamieńcem. Jego badania dostarczyły też szczegółowych informacji na temat
      składu gatunkowego i rozmieszczenia fauny ryb, płazów i gadów w powiecie
      bytomskim.
      W roku 1933 powierzono mu nadzór nad programem uruchomionej właśnie radiostacji
      w Gliwicach. W ramach tego programu prowadził cieszące się po
    • rodowiczmaryla Re: Chorzowscy przyrodnicy (M.Syniawa) 05.08.06, 20:08
      W roku 1933 powierzono mu nadzór nad programem uruchomionej właśnie radiostacji
      w Gliwicach. W ramach tego programu prowadził cieszące się popularnością
      audycje o tematyce etnograficznej, krajoznawczej i przyrodniczej. Popularyzował
      w nich również informacje o pomnikach przyrody z okolic Zabrza, Bytomia i
      Gliwic, nagłaśniając potrzebę ich ochrony.
      W roku 1936 w dość niejasnych okolicznościach odszedł z pracy w gliwickiej
      rozgłośni radiowej. Nie pojawiła się od tego czasu żadna jego publikacja. Zmarł
      wskutek wylewu 14 marca 1941 roku w Gliwicach.
      Warto tu dodać, że biogram Kotziasa najprawdopodobniej nie znajdzie się w nowej
      edycji chorzowskiego słownika biograficznego, tak jak nie znalazł się w jego
      pierwszej edycji. Dlaczego? Mam on złe notowania u polskich historyków po
      pierwsze dlatego, że po powrocie z francuskiej niewoli na Górny Śląsk walczył w
      latach 1919-1921 w szeregach Freikorpsu i został odznaczony Orłem Śląskim I Kl.
      W tym akurat nie widzę niczego nagannego, jednak jest jeszcze inna sprawa – w
      późniejszych latach Kotzias był bowiem członkiem NDSAP i SS. Przynależność ta
      jest dobrze udokumentowana – znamy jego numer legitymacji partyjnej – 412118 –
      i wiemy że był obersturmführerem SS-Fußstandarte 23 w Bytomiu. Zostawiam
      państwa z otwartą kwestią, czy przynależność i działalność tego rodzaju
      całkowicie dyskwalifikują człowieka, czy też powinniśmy mieć wzgląd na to, że
      każdy człowiek jest postacią wielowymiarową i jeden wymiar jego biografii nie
      powininen deprecjonować wszystkich pozostałych.



      www.dfk.abc.pl/index.php?subaction=showfull&id=1142707120&archive=&start_from=&ucat=&op=10



      • eug50 Re: Chorzowscy przyrodnicy (M.Syniawa) 05.08.06, 20:14
        amoremio ! popatrz jak się dziewczyna rozpisała nono
Pełna wersja