Gdzie mozna dobrze rodzic ?

05.09.06, 23:52
Czy to prawda ?
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=760&w=48089700
Jesli tak, to smutna prawda. :(
    • amoremio Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 06.09.06, 00:55
      Sankt Hedwig ? Tzn. Knappschaftslazarett ?
      Tzn. "Gwarecki Hospital" na Strzelców ?

      Dzisiej podobno niejakiego
      dr Mieleckiego (a nie dr Wagnera).....
    • wilhelm4 Bytom 13.09.06, 01:10
      A w Bytomiu :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=141&w=45239266&v=2&s=0
    • zielona_nevada Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 13.09.06, 14:47
      A o jakim szpitalu mówisz konkretnie?
      W niedługim czasie będe musiała szukać miejsca w którymś z chorzowskich
      szpitali i ciarki mi przeszły
      • yasmin_ch Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 14.09.06, 02:33
        Rodowiczmaryla mowila(mowil) o szpitalu na Strzelcow Bytomskich
      • basik761 Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 25.10.06, 16:16
        Cześć polecam szpital w Świętochłowicach , świetna atmosfera ,fajne
        położne ,zresztą caly personel super.pierwsze dziecko rodzilam na Strzelcow
        (bardzo zle wspominam)
    • lucyna78 Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 22.10.06, 19:46
      ja też popieram ...
      nie wiem jakim cudem ten szpital ma TEN tytuł !!!!
      Mną się tak zajęli , że siostra która miała byc przy mnie na sali porodowej
      poszła do sklepu a lekarz nikt nie wie gdzie był ...ja pod kroplówką ...w tym
      czasie moje dziecko zmarło ...chyba więcej nie muszę dodawać ....PORODÓWKA TAM
      TO KOSZMAR !!!
      • fyrlok Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 23.10.06, 21:17
        Jeszcze raz, dla (ciemnych) blondynów: na Strzelców ?

        Jesli tak, to wariactwo, bo przeciez ten szpital
        przez 150 lat byl w neurologii i w GYNEKOLOGII
        jednym z najlepszych w Niemczech, a potem w Polsce !
        • zielona_nevada Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 26.10.06, 17:31
          Tak chodzi o szpital na Strzelców.
          Hmmm,no nie wiem,pierwszego posta się przestraszyłam,ale znajoma rodziła w tym
          szpitalu i ma dorą opinię.Personel podobno życzliwy,atmosfera dobra,wszystko
          okej.A to,że obok działa zakład pogrzebowy to już jest decyzja dyrektora.
        • yasmin_ch Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 31.10.06, 12:54
          fyrlok napisał:
          Jesli tak, to wariactwo, bo przeciez ten szpital
          > przez 150 lat byl w neurologii i w GYNEKOLOGII
          > jednym z najlepszych w Niemczech, a potem w Polsce !

          a jakie 150 lat to bylo???

          ten szpital wsrod bylych pacjentow nie ma dobrej opinii
          byc moze poszczegolne oddzialy staraja sie byc coraz lepsze, ale jakos porodowka
          miala i ma slaba opinie
    • rodowiczmaryla migdalki 19.11.06, 17:55
      O usuwaniu migdalków w Chorzowie :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=51794430&v=2&s=0
    • posypka.franz Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 02.02.07, 14:20
      Zapomnieli powiedzieć pacjentowi, że ma raka

      Marcin Pietraszewski2007-02-01, ostatnia aktualizacja 2007-02-02 13:07

      25-letni mężczyzna trafił do szpitala ze złamaną kostką. Lekarze założyli mu
      gips, a potem przepisali usztywniający stabilizator. Zapomnieli mu jednak
      powiedzieć, że na kości wykryli nowotwór. Pół roku później mężczyźnie
      amputowano nogę. Teraz domaga się od szpitala odszkodowania.



      Dawid Gołąbek jest przekonany, że stracił nogę przez lekarzy. Walczy o
      odszkodowanie, które chce przeznaczyć na kupno protezy25-letni Dawid Gołąbek
      mieszka w Chorzowie. Jako zapalony sportowiec przez wiele lat grał w piłkę w
      amatorskiej drużynie. W grudniu 2004 r., biegnąc do tramwaju, potknął się i
      przewrócił. Z opuchniętą kostką trafił do izby przyjęć Zespołu Szpitali
      Miejskich w Chorzowie.

      - Lekarz powiedział mi, że to klasyczne skręcenie. Dodał, że na zdjęciu widać
      jakiś cień, ale to prawdopodobnie woda z opuchlizny - wspomina mężczyzna.

      Gołąbkowi założono gips i wypuszczono go do domu. Kazano mu potem zgłosić się
      na kontrolę w poradni ortopedycznej. Takie zalecenie znajduje się na wypisie ze
      szpitala. Znajdują się tam także dwa zdania po łacinie. "Distarcio ATC. Tu
      epiphysis distalis tibiae sin". Gołąbek skończył zawodówkę i mówi, że nie zna
      języków obcych. Nie wiedział więc, że w tłumaczeniu oznacza to "skręcenie stawu
      skokowego. Guz nasady dolnej kości piszczelowej".

      Dlaczego nikt nie powiedział pacjentowi, że jest ciężko chory?

      - Nieludzkim byłoby mówienie mu o podejrzeniu nowotworu bez pełnego
      rozpoznania. Został jednak poinformowany o konieczności dalszych badań -
      tłumaczy Anna Knysok, dyrektorka Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

      Badania przeprowadził lekarz w przyszpitalnej poradni ortopedycznej, do którego
      Gołąbek zgłosił się na podstawie zalecenia z wypisu. - Po zdjęciu gipsu pomacał
      mi stopę i przepisał usztywniający kostkę stabilizator. To było wszystko - mówi.

      Dokumentacja medyczna, którą posiada mężczyzna, potwierdza, że nikt mu nie
      zrobił prześwietlenia tomografem, a nawet rentgenem. Nie dostał też skierowania
      do poradni onkologicznej.

      Nieświadomy zagrożenia Gołąbek wrócił więc do pracy. Dwa miesiące później
      skręcił tę samą kostkę. Ponownie trafił do szpitala w Chorzowie. Tym razem już
      po pierwszym badaniu usłyszał, że ma raka.

      - To był dla mnie szok - przyznaje mężczyzna. Natychmiast poddano go
      chemioterapii, która jednak nie przyniosła efektu. Po czterech miesiącach walki
      Dawidowi amputowano nogę. Automatycznie stracił też pracę portiera. - Na co
      komu stróż, który nie dogoni żadnego złodzieja? - pyta rozżalony.

      Dopiero po amputacji przeanalizował swoją dokumentację medyczną i zrozumiał, że
      lekarze nie powiedzieli mu o wykrytym nowotworze i nie podjęli odpowiedniego
      leczenia. Teraz domaga się od szpitala 50 tys. zł odszkodowania. Chce je
      przeznaczyć na kupno dobrej protezy i budowę ubikacji w mieszkaniu. - Bo w
      kamienicy jest tylko na półpiętrze - mówi kaleki mężczyzna.

      Leszek Krupanek, katowicki prawnik reprezentujący Gołąbka, jest przekonany, że
      ma on pełne moralne prawo do odszkodowania. - Do końca życia będzie się już
      zastanawiał, czy gdyby chemioterapię rozpoczęto dwa miesiące wcześniej, nogę
      udałoby się uratować - mówi Krupanek.

      Finansowe żądania kalekiego mężczyzny zostały jednak odrzucone. Dyrekcja
      szpitala nie widzi powodu, dla którego miałaby mu płacić odszkodowanie. Zdaniem
      Knysok dwumiesięczna zwłoka w podjęciu leczenia nie miała bowiem większego
      wpływu na jego efekty. - W tego typu przypadkach jedyną skuteczną metodą walki
      z nowotworem jest amputacja - przekonuje.

      Krupanek: - W tej sytuacji sprawę rozstrzygnie sąd. Pozew przeciwko szpitalowi
      jest już gotowy.


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3891599.html

    • orgasmus Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 04.02.07, 00:23
      Szpital Specjalistyczny w Chorzowie atakuje obrońców zwolnionego lekarza

      Judyta Watoła2007-01-16, ostatnia aktualizacja 2007-01-16 21:11

      Szpital Specjalistyczny w Chorzowie atakuje obrońców lekarza, który został
      zwolniony, bo pomógł choremu. "Gazecie" dyrekcja grozi procesem za ujawnienie
      całej sprawy. Już zaangażowała drogich prawników. - To skandal - uważa minister
      zdrowia

      Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
      - Opis zdarzenia w "Gazecie" był jednostronny i tendencyjny - mówił podczas
      wtorkowej konferencji doc. Włodzimierz Mazur (z lewej). - Pan Pisula podejmował
      bez porozumienia z przełożonym samowolne decyzje diagnostyczne, które mogły
      powodować negatywne skutki finansowe dla szpitala - dodawał dr Marek Beniowski.
      ZOBACZ TAKŻE
      Emocje to zły doradca (16-01-07, 21:11)
      Historię dr. Arkadiusza Pisuli z oddziału chorób zakaźnych opisaliśmy trzy
      tygodnie temu. Lekarz szukał ratunku dla 62-letniego pana Stanisława, u którego
      wykryto guzy wątroby. Pomoc znalazł w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie,
      gdzie miał się odbyć zabieg wypalenia guzów.

      - Cieszyłem się, że się udało. Kilka godzin później nie miałem już pracy -
      opowiadał nam lekarz. Wyrzucono go, bo swoich działań nie uzgodnił z doc.
      Włodzimierzem Mazurem, typowanym przez Śląską Akademię Medyczną na szefa
      oddziału.

      Pacjenci byli zdruzgotani. "Jak mogą pacjenci zdrowieć, gdy muszą borykać się z
      takimi problemami, jakimi są zwolnienia najlepszych lekarzy!" - pisali do
      marszałka, któremu podlega szpital.

      Akademia postawiła jednak na swoim - doc. Mazur otrzymał nominację.

      - To superskandal! Za szukanie ratunku dla chorego kierownik powinien dać
      lekarzowi pochwałę, a nie wyrzucać go. Ta historia pokazuje, że mam rację.
      Trzeba rozwalić ordynatorsko-profesorski system w polskich szpitalach, bo to
      zabija inicjatywę u lekarzy - oburzał się na łamach "Gazety" minister zdrowia
      Zbigniew Religa.

      We wtorek w szpitalu zorganizowano konferencję prasową. - Lekarz Pisula nie
      został zwolniony za pomoc choremu, ale z powodu negatywnej oceny dr. Marka
      Beniowskiego, pełniącego obowiązki ordynatora - stwierdziła Joanna Sochacka,
      pełnomocniczka szpitala. - Pan Pisula podejmował bez porozumienia z przełożonym
      samowolne decyzje diagnostyczne, które mogły powodować negatywne skutki
      finansowe dla szpitala - wyjaśniał Beniowski. - Opis zdarzenia w "Gazecie" był
      jednostronny i tendencyjny - wtórował mu doc. Mazur, który wcześniej odmówił
      nam komentarza.

      Pozostali przedstawiciele szpitala, w tym pełnomocniczka Sochacka, zaatakowali
      media broniące zwolnionego lekarza. "Gazecie" zarzucili okłamywanie ministra
      Religi, a samego Pisulę oskarżyli o naruszenie etyki lekarskiej przez
      wykorzystanie do własnych celów chorego człowieka.

      - Stanowisko szpitala jest niewiarygodne - uważa tymczasem wicemarszałek
      Grzegorz Szpyrka. - Dyrektorka szpitala nieraz mówiła, że oddział chorób
      zakaźnych nie ma szefa ani nikogo, kto pełniłby takie obowiązki. Powtórzyła to
      na spotkaniu ze mną 28 grudnia w obecności Beniowskiego, a on nie prostował tej
      informacji. Czyżby zapomniał, że jest tam szefem? - pyta poirytowany marszałek
      Szpyrka. Pisula nie mógł zatem podejmować samowolnych decyzji, skoro oddział,
      na którym pracował, nie miał szefa. Chybiony jest też zarzut o narażaniu
      szpitala na wysokie koszty. Wszystkie skierowania na badania, które wystawiał,
      akceptowane były bowiem przez dyrekcję.

      Co na to Beniowski? - Proszę nie zadawać mi takich pytań. Nie potrafię na nie
      odpowiedzieć - rzuca.

      Jak się okazuje, niejasna jest też sprawa dokumentów dotyczących zwolnienia
      Pisuli. Najpierw w szpitalnych aktach znalazła się odręczna notatka z 15
      grudnia, sporządzona przez doc. Mazura. Napisał w niej "o samowolnych
      działaniach lek. Pisuli, dotyczących postępowania diagnostycznego" i wyraził
      swoje oburzenie.

      W dokumentach przesłanych do ministra i przedstawionych wczoraj dziennikarzom
      znalazła się jednak inna notatka doc. Mazura - napisana na komputerze i już bez
      ostrych słów o samowoli.

      Szpital za wszelką cenę chce ratować twarz. Za pośrednictwem znanej kancelarii
      Smoktunowicz&Falandysz domaga się od "Gazety" sprostowania. W przeciwnym razie
      grozi sądem. - Według naszych informacji ta kancelaria jest tańsza od śląskich
      i specjalizuje się w sprawach związanych z mediami. Za jej usługę zapłaciliśmy
      5 tys. zł netto - mówi rzeczniczka szpitala Katarzyna Cywińska.

      Tymczasem minister Religa już w zeszłym tygodniu skrytykował szpital za
      wydawanie pieniędzy na drogich prawników, zamiast na leczenie. Podobnie uważa
      marszałek Szpyrka. - Nie sądzę, by skończyło się na 5 tys. zł. Cała ta sprawa
      przybiera coraz gorszy obrót i świadczy o niekompetencji osób zarządzających
      szpitalem - mówi.


      serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,3854610.html
      • fyrlok Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 10.02.07, 07:59
        Prokuratura sprawdzi szpital w Chorzowie

        Józef Krzyk2007-02-09, ostatnia aktualizacja 2007-02-09 19:15

        Urząd Marszałkowski zakończył kontrolę Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie.
        W najbliższych dniach do prokuratury trafi zawiadomienie o podejrzeniu
        popełnienia przestępstwa przez dyrekcję placówki
        O chorzowskim szpitalu pisaliśmy w ostatnim czasie kilkakrotnie. W połowie
        grudnia z oddziału chorób zakaźnych został zwolniony ceniony przez pacjentów
        specjalista dr Arkadiusz Pisula. Z pracy wyrzucił go doc. Włodzimierz Mazur.
        Stało się to zaraz po tym, jak w jednym z warszawskich szpitali dr Pisula
        szukał ratunku dla śmiertelnie chorego pacjenta. Oficjalny powód zwolnienia:
        nieposłuszeństwo wobec przełożonych - lekarz bowiem nie konsultował swoich
        poszukiwań z doc. Mazurem.

        Urząd Marszałkowski, któremu podlega szpital, zarządził w nim kontrolę. Właśnie
        się zakończyła. Okazało się, że na oddziale, z którego został zwolniony dr
        Pisula, dochodziło do nieprawidłowości w obsadzaniu stanowisk. Przykładem tego
        miałaby być funkcja ordynatora. Mówiono, że pełni ją Marek Beniowski. Jednak
        kontrolerzy nie znaleźli żadnych dokumentów na dowód, że po 2002 roku
        ktokolwiek został zatrudniony na stanowisku ordynatora. Gdyby doszło do
        wypadku, byłby kłopot z ustaleniem odpowiedzialnego.

        Kontrolerzy stwierdzili również, że doc. Mazur, choć typowany przez dyrekcję
        szpitala na nowego ordynatora, nie ma odpowiednich kwalifikacji, by objąć to
        stanowisko. Musiałby mieć bowiem II stopień specjalizacji w dziedzinie chorób
        zakaźnych. W tej sytuacji kontrolerzy marszałka zalecili wstrzymanie procedury
        jego zatrudnienia.

        Zarząd województwa śląskiego przygotował też zawiadomienie o popełnieniu
        przestępstwa. Główny zarzut: przez cztery lata dyrekcja szpitala w Chorzowie
        nie zapewniła właściwego kierowania pracą oddziału chorób zakaźnych.


        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3909320.html

        • mr.superlatywny Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 05.03.07, 23:35
          ciag dalszy:

          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3965725.html
    • mruu1 Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 06.03.07, 18:04
      Eee tam. Przesada. To szpital państwowy, a nie prywatna klinika. Rodziłam tam
      10 miesięcy temu i nie zauważyłam odpadających kafelków, zniszczonego linoleum,
      odrapanych drzwi itp. Pewnie dlatego, że najpierw zajęłam sie rodzeniem, a
      potem córeczką. Toalety niefajne, ale grzyba nie ma. Wkurzało mnie łóżko, w
      którym się zapadałam i koszula XXXL. Pobudkę o 6.00 a może wcześniej
      potraktowałam jak przygodę. Hej!. Wystarczy sie pozytywnie nastawić i jest do
      przeżycia. Acha, sale porodowe - odnowione. Jeśli zdecyduję się na kolejne
      dziecko, to pewnie też tam urodzę ze względu na podejście lekarzy, położne,
      pomoc laktacyjną.
    • semperfrei Re: Gdzie mozna dobrze rodzic ? 03.04.07, 04:57
      Lista (oficjalnych) plac :
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3993092.html
Pełna wersja