amoremio
08.02.07, 22:30
Willa z witrażem od Tiffany'ego
Tomasz Malkowski2007-02-07, ostatnia aktualizacja 2007-02-08 08:53
Stuletni budynek pod koniec lat 90. zaczął popadać w ruinę. Jednak dziś,
dzięki prywatnemu inwestorowi,
znów zachwyca przepiękną ceglaną elewacją oraz olbrzymim witrażem wykonanym
ze szkła od Tiffany'ego.
Willa stoi w centrum Chorzowa Batorego w otoczeniu starodrzewu. Jeszcze
półtora roku temu raczej straszyła, niż zachwycała. Zabytek z początków XX
wieku w latach 90. wykupiła firma Silesia Film, która miała ambitne plany
jego modernizacji. Jednak inwestycja ugrzęzła w miejscu i opustoszały obiekt
niszczał.
- Wreszcie przyszła do mnie przedstawicielka pewnej firmy - wspomina Ryszard
Szopa, miejski konserwator zabytków w Chorzowie. - Pytała, czy nie mamy
przypadkiem w mieście jakiegoś zaniedbanego zamku lub pałacu, który można by
zaadaptować na siedzibę firmy. Zamku ani pałacu nie mieliśmy, ale była za to
reprezentacyjna willa dawnego dyrektora Huty Bismarck - opowiada konserwator.
Willę odkupiła firma Zarmen spółka z o.o. i rozpoczęła jej drobiazgową
renowację.
- Udało się przywrócić nie tylko dawny wystrój wnętrza, ale odtworzono nawet
otoczenie willi - takie samo, jak sprzed pierwszej wojny światowej. To rzadki
przykład kompleksowej renowacji zabytku - cieszy się Szopa.
Już z ulicy zwraca uwagę ceglany mur, który oczyszczono i naprawiono, zza
niego wystają szlachetne drzewa i bryła willi. Pierwszy właściciel budynku,
Emil Marx, jeden z dyrektorów Huty Bismarck, miał w ogrodzie nawet kort
tenisowy. Na podstawie archiwalnych zdjęć odtworzono go w tym samym miejscu,
podobnie wykonano kręte żwirowe dróżki. Na swoje miejsce powróciły też dwie
fontanny. Wyburzono wszystkie przybudówki i wtórne wiaty oraz szopy,
zachowano tylko domek ogrodnika, który częściowo przerobiono na garaż.
Sama willa wygląda imponująco. Przed drzwiami na ganku wita wchodzących
odrestaurowana plakieta - niewielka płaskorzeźba z apoteozą hutnictwa. W
środku olbrzymie wrażenie wywołuje wysoki na dwie kondygnacje hol. W dzień
jest tu jasno, światło wpada przez stuletni olbrzymi witraż, wieczorem
rozbłyskuje kryształowy żyrandol. To wnętrze szczęśliwie zachowało oryginalną
ciemną boazerię oraz sztukaterie na suficie.
- Najcenniejszym elementem wnętrz jest witraż w holu. To unikatowy przykład
sztuki secesyjnej, zdradzającej wpływy amerykańskie - wyjaśnia konserwator.
Na początku XX wieku amerykańska rodzina Tiffany, która dziś słynie głównie z
luksusowej biżuterii, produkowała również szkło mącone. Szybki miały
różnokolorowe smugi i przebarwienia, jakby nie do końca wymieszano barwniki.
Z tego materiału wykonywano lampy oraz witraże. Szkło mącone zachwyciło
zamożnych Europejczyków, którzy na gwałt sprowadzali je z Ameryki.
- Prawdopodobnie materiał na witraż w Chorzowie też przypłynął zza oceanu, bo
nikt w Europie nie potrafił w tym czasie wyprodukować szkła mąconego -
konkluduje Szopa. To jedyny przykład takiego witrażu na Górnym Śląsku,
zaprojektował go artysta Ryszard Schein.
Sam budynek to dzieło słynnego budowniczego Ignacego Grünfelda, autora starej
i nowej synagogi w Katowicach oraz niezliczonej liczby kamienic, w tym kilku
secesyjnych. Willa po drugiej wojnie światowej pełniła funkcję przedszkola.
Teraz powróciła do swej pierwotnej roli - reprezentacyjnego obiektu, który ma
manifestować bogactwo właściciela - niegdyś bogatego przemysłowca, dziś
prężnie działającej firmy.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3904505.html