Gość: meszkaniec
IP: *.adsl.inetia.pl
27.08.10, 21:29
Całe wakacje (piątek, sobota, niedziela) w ogródku piwnym przy Hali Sportowej
do późnej nocy nie rzadko do białego rana, odbywały się głośne i podejrzane,
zakrapiane alkoholem imprezy z udziałem młodzieży, często niepełnoletniej. Z
zaparkowanych tam samochodów płynęła muzyka, charakterystyczna dla nowej
subkultury z bębnem jako wokal.
Dzisiaj, po południu, jakiś "geniusz" wystawił głośniki w drzwiach i
katował okolicznych mieszkańców "muzyką" o wątpliwych walorach artystycznych.
Czy ktoś z Państwa ma receptę na to, jak sobie z tym poradzić?
Czy potrzebne jest zezwolenie na publiczne, nawet niekomercyjne odtwarzanie
muzyki?
Czy wszechobecny hałas musi nam towarzyszyć na co dzień?
Czy reklamowe, mobilne szczekaczki na naszych ulicach są legalne?
Gdzie są granice przyzwoitości?
Pozdrawiam i zapraszam do merytorycznej dyskusji.