Dodaj do ulubionych

Uniwersytet Warszawski łamie prawo

22.12.08, 15:44
W wielu wypadkach organy Uniwersytetu Warszawskiego ignorują przepisy prawa
powszechnego, powołując się na wewnątrzuczelniane przepisy, sprzeczne z aktami
prawa wyższej rangi.

Jednym z bardziej rażących tego przejawów jest zmuszanie studentów do wymiany
dotychczasowych papierowych legitymacji studenckich na elektroniczne.
Wydawanie legitymacji studenckich reguluje Rozporządzenie Ministra Nauki i
Szkolnictwa Wyższego z dnia 2 listopada 2006r. w sprawie dokumentacji
przebiegu studiów ( Dz.U. 2006 Nr 224, poz. 1634 ). Zgodnie z nim obowiązują
obecnie dwa różne rodzaje legitymacji studenckich: papierowa, zwana w
rozporządzeniu 'legitymacją studencką' oraz elektroniczna, zwana
'elektroniczną legitymacją studencką'. Obie określone są odrębnymi przepisami.
Uczelnia może wybrać, który rodzaj legitymacji będzie wydawać studentom.
Jednak zgodnie z powyższym rozporządzeniem, legitymacja studencka jest
wydawana tylko raz - po immatrykulacji. Potem uczelnia przedłuża ważność
legitymacji poprzez podstemplowanie jej oraz wydawanie duplikatów.
Rozporządzenie nie daje jednak uczelniom prawa do wymiany rodzaju już wydanych
legitymacji. Mimo to UW stosuje zarządzenie Rektora, zgodnie z którym w każdym
przypadku gdzie zachodzi potrzeba wydania nowego egzemplarza legitymacji,
wydawana jest ponownie nowa legitymacja: elektroniczna, niezależnie od tego,
jaką legitymację student otrzymał po immatrykulacji. Niepotrzebnie naraża to
studentów na dodatkowy koszt wymiany legitymacji, do którego dochodzi ponadto
konieczność wyrobienia nowego zdjęcia zgodnie z parametrami określonymi dla
legitymacji elektronicznych oraz zeskanowanie go. Nie mówiąc o tym, że jest to
działanie wbrew obowiązującemu prawu, stawiające uczelnię, która powinna być
wzorem praworządności, na równi z wszelkimi patologiami administracyjnymi.

Innym obszarem łamania praw studenckich jest funkcjonowanie komisji
stypendialnych: decyzje stypendialne nie są wydawane zgodnie z przewidzianymi
procedurami a ponadto zawierają wady, np. brak uzasadnienia faktycznego.
Często nie są właściwie doręczane. Bywa, że decyzja w ogóle nie jest wydawana,
a informację o kwocie przyznanego stypendium student uzyskuje z wywieszonych
list. Jeżeli się na tej liście nie znalazł a złożył wniosek, nie wie dlaczego
zapadła decyzja odmowna - choć ma prawo to wiedzieć. Student może odwołać się
od decyzji, z którą się nie zgadza w terminie 14 dni od jej doręczenia. Aby
skutecznie się od niej odwołać, powinien znać faktyczne powody jej wydania,
podstawę prawną i być pouczony jak i w jakim terminie może się od niej
odwołać. Są to niezbędne składniki decyzji administracyjnej.

Zgodnie z art. 207 ust. 1 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym z dn. 27 lipca
2005r. do decyzji podejmowanych w indywidualnych sprawach studentów stosuje
się przepisy kodeksu postępowania administracyjnego. Uczelnia jednak nie
zawsze to prawo stosuje. Na wnioski studentów w ich indywidualnych sprawach, w
pismach rozstrzygających o ich prawach i obowiązkach organ UW "uprzejmie
informuje" zamiast wydać decyzję, od której student może się odwołać. Brak
pouczenia o możliwości odwołania może realnie pozbawić studenta do skutecznego
środka odwoławczego, co jest prawem gwarantowanym każdemu przez konstytucję.

Od 2007r. zarządzeniem Rektora wprowadzono obowiązek zakładania kont
pocztowych przez studentów na serwerze uniwersyteckim i ich sprawdzania.
Wynikałaby stąd konieczność zagwarantowania każdemu studentowi swobodnego
dostępu do internetu. Nie ma to jednak miejsca - komputerów jest
nieproporcjonalnie mało w porównaniu do potrzeb studentów. Jak często student
ma sprawdzać pocztę? Czy również podczas ferii i wakacji, gdzie może przebywać
z dala od dostępu do internetu lub zwyczajnie nie życzyć sobie tak daleko
posuniętej ingerencji w życie prywatne? Czy można zmusić kogoś do korzystania
z internetu wbrew jego woli? Jak widać - zdaniem Rektora UW można, gdyż
student to niewolnik, maszyna, która ma działać zgodnie z wewnętrznymi
mechanizmami uczelni. Gdzież jest więc prawo do godności, które jest - zgodnie
z brzmieniem konstytucji - źródłem wszelkich innych praw?

Wraz z przejściem na "zarządzanie internetowe", UW wprowadził system usos -
uniwersytecki system obsługi studentów, który powoli staje się bożkiem
decydującym o tym, które zajęcia student zaliczył, a które nie - wbrew
prawdzie i wymienionemu na wstępie rozporządzeniu MNiSW. Dokumentem przebiegu
studiów jest indeks, a system internetowy powinien służyć do sprawnej
organizacji zapisów i informacji o zajęciach. Na jakiej jednak podstawie dane
studenta dotyczące uzyskanych przez niego zaliczeń są gromadzone w bazie
internetowej, która może być obiektem zainteresowania byle hakera? Dlaczego
informacje o przebiegu studiów, o zapisach na zajęcia - a więc tym samym
informacje o zainteresowaniach - są wydawane na pastwę hakerów mimo, że nie ma
to uzasadnienia w obowiązującym prawie, które szczegółowo reguluje zasady
dokumentowania zaliczeń? Wygoda, za którą stoi lenistwo pociągają za sobą w
tym wypadku narażenie wielu osób na inwigilację ich życia studenckiego, a z
drugiej strony wprowadzają niepotrzebne ograniczenia i zróżnicowanie szans w
zapisie na zajęcia: jest oczywiste, że w danej turze zapisów o wiele większe
szanse na wybór pożądanych zajęć ma ten, kto ma nieskrępowany, stały dostęp do
internetu.

Uczelnia wyższa dla kolejnych roczników studentów powinna być kuźnią
charakterów, szkołą życia dla młodego człowieka wchodzącego w pierwsze lata
dorosłości. W jaki bagaż cech osobistych wyposaży ona obywateli wchodzących w
samodzielne życie, nierzadko aspirujących do wysokich stanowisk w drabinie
społecznej, jeżeli zaszczepi im własne patologie i wyrobi mentalność niewolników?
Obserwuj wątek
      • margulinka Re: Uniwersytet Warszawski łamie prawo 09.02.09, 22:44
        jkbym drugi raz wybierala studia, na pewno nie wybralabym UW. UW
        ogolnie ma na mnie stresujacy wplyw, wszystko jest tam sztywne, a
        zarazem zagmatwane, studenta traktuje sie po macoszemu, nie
        wspominajac juz o wykladowcach ktorzy nie racza odpisac na maile,
        robia problemy gdy ktos zachoruje i nie przyjdzie na egzamin, wtedy
        trzeba sie niezle nagimnastykowac zeby szanowny pan wykladowca
        raczyl wyznaczyc termin, itd, itp. Ogolnie nie polecam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka