Dodaj do ulubionych

Świt, nie kończy się nigdy?

01.09.04, 13:21
piszemy wspólnie scenariusz...(każdy ma prawo!)

Po katastrofie pasażerskiego jachtu, wysoki urzędnik państwowy odpowiedzialny
za służby wywiadowcze i inormacyjne, trafia na maleńką prywatną wyspę...


co dalej?
Obserwuj wątek
    • anaiss Re: Świt, nie kończy się nigdy? 01.09.04, 20:43
      och, soterix, obawiam się, że tylko Ty masz dostatecznie dużo wyobraźni, aby to
      pociągnąć. Nie będę się wychylać, bo jakoś jeszcze nie czuję tego, co ma się
      zdarzyć później, ale czekam na pomysły innych.
    • naata Re: Świt, nie kończy się nigdy? 02.09.04, 02:20
      soter_mlodszy napisał:

      > piszemy wspólnie scenariusz...(każdy ma prawo!)
      >
      > Po katastrofie pasażerskiego jachtu, wysoki urzędnik państwowy odpowiedzialny
      > za służby wywiadowcze i inormacyjne, trafia na maleńką prywatną wyspę...
      >
      >
      > co dalej?
      >
      małe pytanko, prywtną wyspę? urządzoną a'la ogródek "jordanowski" czy dziką,
      niezamieszkałą? Ale, jeżeli prywatną? to....??? No!??
      ;-)) jak zawsze

      ps.. co to za sprzęt, co się rozwala? jaki sprzęt takie słuzby! ;-)))
      >
      • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 02.09.04, 18:11
        proszę!...bo nie nakręcimy!;-(((
    • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.04, 20:34
      Jest przerazony...lezy na piasku,błekit nieba,poranne słońce go oślepia.
      W głowie kłebia sie mysli,powraca wspomnienie horroru...jak to sie mogło stac?
      Czy ktos sie uratował jeszcze...?cdn:)
      • toja50 Re: Świt, nie kończy się nigdy? 02.09.04, 21:43
        I caly czas nie mogl sobie darowac, ze poplynal jachtem pasazerskim, krotko
        mowiac niezlym g....m. Zeby chociaz zabral ze soba zone, mialby sie kto teraz
        nim zaopiekowac, a tak, sam , na pastwe losu? na tej za malej wysepce!
        • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.04, 06:34
          Ale on nie miał żony;(((na wyspie nie jest sam...;)
          A wyspa okazała sie ......;))cdn
          • toja50 Re: Świt, nie kończy się nigdy? 03.09.04, 11:21
            Zone, niestety zostawil w domu, i teraz bardzo zaluje, bo ta osoba, ktora
            zabral, nie spelnie swych opiekunczych powinnosci. Haha sama sie trzesie ze
            strachu i nie wie co robic, ale moze czyms go zaskoczy, kto wie? cdn...
            • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 03.09.04, 16:11
              z na wpół suchej, z na wpół mokrej kieszeni marynarki wyciąga telefon
              komórkowy, nerwowo i pospiesznie szuka książki adresowej, dzwoni do
              przełożonego, telefon milczy...
              nieznajoma patrzy na niego swymi wyblakłymi od strachu oczyma, czepia się wzrok
              jego ramienia, próbuje wydusić słowo, jest jej bardzo trudno mówić,
              wreszcie wydaje z siebie i mówi:..."przecież Ty,..."...
              • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 18:31
                ..."przeciez Ty,zrobiłes to"...on patrzy na nia i jest szczesliwy...
                marzył o tej chwili wiele lat...byc z nia sam na sam daleko od wszystkiego co
                było dla niego "murem chinskim"...ona jeszcze przerazona,dotyka jego
                oczu,włosów,rak -nie wierzy???czuje przyspieszone bicie jego serca,smak słonej
                wody na policzku...całuje go w usta,on ja przytula,sa razem...
                wolni,wyczerpani,wtuleni w siebie...cdn
                • chetor Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 12:58
                  Gdy już oderwali się od siebie, upojeni bezgranicznie sobą oraz wolnością, która
                  ich otaczała na tej prywantej wyspie (czyjej???), ona wstała, otrzepała się i
                  wsakzując wyciągnietą ręką na środek wyspy wyszptała namiętnie: -Idę poszukać
                  piwa mój ukochany .....
                  cdn
                  • toja50 Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 13:25
                    Taaak, niektorzy tak maja, piwo ponad wszystko, wiec poszla szukac, co miala
                    robic?
                    • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 14:39
                      Gdy odeszła, słońce wyszło na dobre i poraziło jego oczy, musiał przymknąć na
                      sekundę powieki. Nagle stanęła w myślach ta sama kobieta, siedzieli razem w
                      restauracji. Wyciągała akurat papierosa, gdy kątem oka dostrzegł pistolet w jej
                      torebce. Teraz skojarzył. To słowo, które wypowiedziała. Było?. Niemożliwe
                      skojarzenie doszło świadomości. Usłyszał z tego wszystkiego tylko "pi...",
                      Dokończył.Musiał albo chciał.Słowo to pistolet. Gdzie na wyspie szukać
                      pistoletu? Pomyślał. Upadł ze zmęczenie, ponownie!
                      • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 16:12
                        ...to było złe wspomnienie,stracił przytomnosc.Nagle gdzies daleko dochodza do
                        niego odgłosy-"najdrozszy, co ci jest,obudz sie...!!"
                        czuje słone łzy płyna po jego twarzy,czuje mocne szrpniecia ciałem...otworzył
                        powieki,kto to,kim ona jest...gdzie ja jestem,co sie stało...?Mysli kłebia
                        sie ,nic nie pamietam...cdn
                        • Gość: pomarańcz.kredka Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 16:34
                          .. spojrzała na niego, kątem oka, kiedy wyciągał telefon, hmm nieporadny,
                          wystraszony? Zrozumiała kiedy zaczął rozmowę z szefem - nie dowiary! - jej
                          wymarzony facet okazał sie lizidupą, unizony nawet wobec tak drastycznej
                          sytuacji, wypadek i przymusowe ladowanie na wyspie, nie potrafił przemóc
                          swojej bojaźni, nie potrafił stanac na wysokości zadania, skamlał i prosił o
                          pomoc, czyniąc to w taki sposób jakby sam doprowadził do katastrofy i teraz
                          spodziewa się kary śmierci... idota - pomyślała, - jak mogłam tego wcześniej
                          nie zauważyć? No tak! inaczej wygląda zycie na śniadaniu u Tifaniego, a inaczej
                          na bezludnej wyspie! Ech! co począc? niesamowita sytuacja - zawsze marzyłam być
                          z nim sam na sam... cdn
                          • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 19:19
                            Patrzyłą na niego i niedowierzała. Ale co mogła w takiej sytuacji począć?
                            Nagle, intensywnie, jakby coś oparzyło go, jakby coś ukłuło go w sam środek
                            ucha, słychać było z jego telefonu wrzask. Telefon upadł mu na piasek. Stał jak
                            wryty. Tylko wymamrotał a dziewczyna ledwo zrozumiała. Podniosła telefon, ale
                            upuściła łzę!. Podając mu go, wyszeptała: "mogę Ci pomóc". Niedowierzał.
                            Wypuścił z ust krótkie: "nienawidzę" i odszedł brzegiem przed siebie...
                            • Gość: kredka pomarańcz. Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 21:02
                              ..podniosła telefon i z ciekawosci przyłożyła do ucha, słychać było parszywe
                              wyzwiska, chwilę zastanowiła się ale niepohamowane emocje wzięły górę, -
                              zamknij mordę prymitywie! - wrzasnęła i przestraszona własnym głosem rzuciła
                              telefon na mokry piasek! Spojrzała za nim, zastanowiła się, czy na pewno jest
                              tchórzliwym dupkiem za jakiego go wzięła? Juz prawie z daleka majaczyła się
                              jego szara sylwetka... nie zastanawiając się zaczęła biec, szybko, najszybciej
                              jak mogła, w tej chwili chciała być tylko przy nim, przytulić go, wytłumaczyć,
                              jak bardzo się pomyliła... cdn
                              • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 21:39
                                biegła, oczy dawno wyschły z łez, była szczęśliwa, że goni szczęście, które
                                jest w zasięgu wzroku i nawet ręki...
                                dobiegając chciała zawołać, gdy w tej samej chwili odwrócił się i wypowiedził z
                                nadludzkim wręcz spokojem:..."to Ciebie widziałem każdego ranka, gdy wychodząc
                                do pracy, otwierałaś sklep i patrzyłaś przez moment w moją stronę. albo nie
                                poczekaj...byłaś w u Nas na praktyce w wydziale...i stale zadawałaś te bzdurne
                                pytania...a po moje odpowiedzi...patrzyłaś się w oczy...nie! nie!...to było
                                kiedy czekająć w restauracji dosiadłaś się do stolika...po czym spostrzegłaś,
                                że pomyliłaś stoli...widziałem w Twojej torebce pi..." nie wypowiedział tego
                                słowa, bo przyłożyła mu palec do ust wyszeptując:..."ja byłam zawsze przy
                                Tobie, ale Ty byłeś tak zajęty, tak pochłonięty wydziałem, że aż płakać mi się
                                chce...:"
                                • Gość: kredka poarańczowa Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 22:26
                                  ..dopadła go i nie zwracajac uwagi na dziwne spojrzenie przylgnęła cała sobą do
                                  brudnej i zmietej koszuli, nie przeszkadzał jej nawet nieświeży zapach i
                                  dwudniowy zarost, chciała go po prostu czuć przy sobie, mieć tylko dla siebie!
                                  Zwariowana, obłakana - myslała o sobie, wiedziała, że to i tak bez sensu, i tak
                                  bez przyszłości, ale co tam! - niech trwa tak długo, jak.. cdn
                                  • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 22:35
                                    nie wiedział co zrobić z rękoma, chciał objąć, ale coś nakazywało mu tego nie
                                    robić, z drugiej strony, nigdy nie potrzebował ciepła jak teraz...
                                    czuł się podle, z jednej strony nie wypełnił zdania, bo ktoś to rozpracował i z
                                    sabotował...
                                    kiedy tak trwał przy niej, przypomniał, że na statku był dancing i tancząc z
                                    pewną kobietą czuł to samo ciepło, i bicie serca było równie podobne, zaczęło
                                    wirować mu w głowie...opadł z sił i wrażenia...upadli na piasek...
                                    • Gość: kredka poarańczowa Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 22:50
                                      ..poczuła wilgoć piasku i zimno, które przywróciło jej trzeźwość zmysłów - co
                                      ja robię? przebiegło przez myśl - przeciez on od dawna mnie kocha, jeżeli teraz
                                      to zrobie przypieczętuje jego pragnienia - ale ja chce, więc? - przytulona do
                                      jego piersi wyszeptała mu cichutko do ucha... ja też, zawsze...
                                      Nie zwracając uwagi na przypływ zanużali sie w coraz bardziej mokrym piasku
                                      dzikiej plazy bezludnej wyspy.. cdn ;)
                                      • Gość: kredka poarańczowa Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 22:53
                                        o pardon! zanurzenie oczywista! ;)
                                        • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 04.09.04, 23:02
                                          niczego nie rozumial! wszystko wirowało nad nim jej usta i niebo. pomyślał o
                                          nieodebranej poczcie w dzień odjazdu, zdawalo się mu, iż pobierznie
                                          przeglądając pocztę widział list z kopertą jakiejś ambasady, mimo, iż wcześniej
                                          z jakąkolwiek nie utrzymywał. nagle poczuł, iż coś uwiera go w kieszni,
                                          sprawdził ręką, była to dyskietka...
                                          nie mógł się oprzeć, by sprawdziać, ale gdzie tu szukać czegokolwiek...
                                          nie miał ochoty na nic, wyszeptał..."proszę zaprzestań, muszę pomyśleć..."
                                          • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 22:36
                                            ...czegokolwiek,cokolwiek wszystko wirowało mu w głowie.
                                            Jego niesmiałosc,niestandardowosc zachamowała jego racjonalne
                                            myslenie...postanowił uciec,uciec jak najdalej zapomniec o wszystkim...
                                            • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 07.09.04, 16:17
                                              chciał jak najszybciej uwolnić się z pajęczych sideł jej rąk, załatwić kilka
                                              spraw...tylko, gdzie podążyć?...nie mógł znaleźć właściwej trajektorii drogii...
                                              dziwił się...tajemnicza siła trzymała go przy niej...!...zaczął podejrzewać
                                              najgorsze...
                                              • Gość: glossa Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 18:44
                                                Dlaczego nie ma dalszej akcji? Chciałabym przyłączyć się do dalszego
                                                scenariusza, ale jakoś brak mi dziś weny twórczej. Wyprostujci wątek i będziemy
                                                dalej tworzyć. Błędy, błędy!! Uważajcie na błedy! Telefon już dawno nie działa,
                                                a z dyskietką po kąpieli wodnej też mogą być problemy!!

                                                pzdr

                                                glossa
                                                • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 09.09.04, 17:05
                                                  a może byś tak Ty zmieniła kierunek i poszła z bohaterami w nieznane!;-)
                                                  Zachęcam!
                                                  • Gość: glossa Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 12:09
                                                    Mnie zachęcac nie musisz. Tylko co to znaczy "zmienić kierunek", Jeszcze
                                                    wszystko się zdarzyc może !!

                                                    pozdrowienia dla znajomego-nieznajomego :)))

                                                    glossa



                                              • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 10:14
                                                ...to było niesamowite...przeciera oczy widzi kota maszerujacego w
                                                butach...słonia mrówka niesie..."gdzie ja jestem..??"-mysli sobie.
                                                z odali słyszy jej głos,radosny"na wyspach Bergamutach"...wszystko sie jeszcze
                                                moze zdarzyzc..???...cdn
                                                • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 10.09.04, 15:17
                                                  I Guliwer łapie go za rękę, śpiąca Królewna podaje jabłko...
                                                  wszystko zdarzyć się może...!

                                                  • toja50 Re: Świt, nie kończy się nigdy? 10.09.04, 21:38
                                                    Juz nie podaje, krolewne myszka zjadla, niestety. Nie ma to jak na bezludnej
                                                    wyspie... doszli do wniosku, ze chca tam zostac na zawsze.
                                                  • Gość: zaczarowany ołówek Re: Świt, nie kończy się nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 13:45
                                                    ...tak jak w zyciu...niestygnaca kawa..;DDD
                                                    Pozdrawiam!
                                                  • soter_mlodszy Re: Świt, nie kończy się nigdy? 11.09.04, 14:48
                                                    i żyli długo i szczęśliwie. Amen!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka