Dodaj do ulubionych

No i mamy lipiec..

03.07.06, 00:31
Gorący? Zimny i deszczowy?. Jakieś plany na wakacje? Tak w ogóle, udanych
wakacji Wam życzę ;-)
Obserwuj wątek
        • Gość: niko Re: No i mamy lipiec.. IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 08.07.06, 06:13
          A jeszcze tak niedawno narzekalismy na zimno. Wiec gdzie taki kraj w ktorym
          pogody "jak w sam raz"? A moze to juz czas na nas Europejczykow aby zaopatrywac
          sie w urzadzenia klimatyzacyjne tak do domow jak i do samochodow? Przecie przy
          takim goracu to nawet nie da sie dzieci plodzic, bo pomka do przetaczania krwi,
          przy tej pracy pokalanego poczecia moze sie nadwyrezyc, albo moze nawet i
          calkowicie wysiasc. Brrrr.... W polowie tworzenia umierac na du.....pie????? I
          jak tu spiewac "daj mi te noc...", jezeli taki skwarrrrr....Jak sobie sto100 i
          wogole kobiety daja z tym problemem obecnych upalow rade? Hmmm....
          • sto100 Re: No i mamy lipiec.. 08.07.06, 09:50
            nie narzekamy Niko na aurę, nie narzekamy,
            tylko sobie nader przyjemnie o pogodzie rozmawiamy,
            bo i temat uroczy, apolityczny jak i niekonfliktowy,
            co przy naszym narodowym temperamencie i wiatrach historii
            nadzwyczaj rzadkie. Pozdrawiam i weekendowo znikam.
            • the.better.man Re: No i mamy lipiec.. 08.07.06, 18:01
              Niko musze Cie zdziwić, bo wczoraj byłem w Toruniu.. i w nocy wychodzący z
              klubu panowie spiewali do dwoch miłych pań właśnie "Daaaj mi tę noc..", na co
              one odpowiedziały równie rytmicznym spiewem: "Chciałabym, chciałaaa..", więc
              może i ten upał nie stał w niczym na przeszkodzie, pozdrawiam.
                              • Gość: Niko Re: No i mamy lipiec.. IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 20.07.06, 02:48
                                Witaj Soter. Dlugo Cie nie bylo. Zapewne byles na suchym doku na remoncie
                                organizmu, albo uganiales sie za panienkami i poczules nagle to niedopokonania
                                zmeczenie zyciem. Ale dobrze, ze juz po remoncie i mozesz funkcjonowac
                                spowrotem. A moze to Ty byles tym tajnym i specjalnym wyslannikiem, ktory mial
                                za zadanie wywolac Trzecia Wojne Swiatowa na Bliskim Wschodzie? Jak by nie
                                bylo, to jednak widze, zes tam dobra robote zrobil nie maczajac w wojnie
                                bezposrednio rak. Co dyplomata, to dyplomata. Zacznie wojne nie od wybuchu
                                bomb, ale ta w sferze psychicznej, czy psychologicznej. Taka wojna od macania
                                mozgow. A propos mozgow to widze, ze u was okrutny Brain Drain (ucieczka
                                mozgow). Najlepsze talenty umyslowe uciekaja do Irlandii do Anglii, nawet i
                                slyszalem, ze Anglia ma zapotrzebowanie na 200 polskich policjantow. I pewnie
                                ci tez nie beda przecietni jak tylko tacy co przewidujac rozne scenariusze
                                zycia, zaczeli uczyc sie jezyka angielskiego. No tak.... Ale co z tego Polska
                                bedzie miala? Pewnie jakichs Azjatow na ich miejsce, albo tych za Bangladeszu i
                                byleby nie Arabow, bo ci do klotni i zwad zawsze z chrzescianinem skorzy.
                                Wpuscila ich do siebie Francja Elegancja Niemcy, Dania i szukuja sie tam z ich
                                strony same klopoty, bo taki narod z Zachodnia Cywilizacja sie nigdy nie
                                zasymiluje. No ale czy trzeba sie tym martwic? Wedrowka ludow istniala od
                                zarania ludzkosc. I jak tutaj w USA patrze na twarze czarnych prawie Hindusow,
                                to w podobiznie ich odnajduje sasiada z Polski, wujkow, czy wykladowcow ze
                                szkol. Jedynie co ich rozni to kolor skory. Kobiety hinduskie natomiast sa juz
                                inne, chociaz i ich podobizm w kraju sporo.
                                W Polsce jakos zawsze istniala niechec do Zydow, a juz przez ostatnie lata
                                to ta krytyka sie wzmacnia. Jednak w 19 wieku Zydzi mieli pieniadze, ale nie
                                mieli statusu spolecznego. Polacy mieli status spoleczny ale zawsze brakowalo
                                im pieniedzy. Polki podobaly sie mlodym Zydom, a mlodzi Zydzi podobali sie
                                Polkom. Wiec ten narod nasz jest okrutnie z nimi wymieszany. Nawet pozmieniali
                                sobie nazwisko na polskie. Wcale nie uwazam to za zjawisko negatywne. Jednak
                                smieszy jak widzi sie Polaka, ktory wyglada jak wykapany Zyd, a ktory opowiada
                                kawaly Zydowskie czy nawet pala nienawiscia do Zydow ha ha ha.....Biedny nie
                                zdaje sobie sprawe, a czesto z religijnych pobudek nienawisc do Zydow zaciemnia
                                mu fakt iz sam jest 70 procentowym Zydem z pokolenia. Pelno jest w USA
                                Chinczykow, ktorzy uwazaja sie pelnymi Amerykanami, to samo z Azjatami, to samo
                                z Polakami jak i z innymi nacjami. Nie mowia juz jezykiem praojcow i wcale nie
                                poddawani sa jakiejs krytyce, bo kazdy uwaza ich za obywateli amerykanskich. I
                                wszyscy my tutaj czujemy sie dobrze w tym etnicznym kociolku, bez rasowych
                                nienawisci, czy na tle religijnym. Religia to osobista sprawa kazdego
                                czlowieka. "Mind your own business" - czyli przejmuj sie samym soba, albo moze
                                lepiej: nie zagladaj nikomu do duszy jak tylko przejmuj sie swoja wlasna. To
                                tyle w czasie dzisiejszego, goracego wieczoru, ktorego sie prawie nie czuje bo
                                klimatyzacja w samochodach, w pracy w centrach handlowych i w domu funkcjonuje
                                dobrze. Wlasnie czekam w biurze na znajomych, ktorzy wracaja z dwutygodniowego
                                pobytu z Londynu, a ktorym obiecalem, ze przywioze ich z bagazami do domu moim
                                mini Vanem Voyagerem. Wiec i nas tutaj upaly nie omijaja. Jednak zawsze po
                                dwoch goracych dniach, lunie ulewa przewaznie w nocy. Wszystko pieknie rosnie,
                                ogrody pelne zieleni i kwiatow, dzikich krolikow w nich cale chmary, a
                                zwlaszcza tych maluchow z wiosennego miotu. Pozdrawiam Serdecznie Wszystkich
                                Znajomych i Nieznajomych. Niko
                                • Gość: nocka Re: No i mamy lipiec.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.06, 11:11
                                  masz rację z tym wymieszaniem krwi w naszym kraju.
                                  Też mnie już tylko śmieszy wyssany rasizm, fobie,
                                  a tu do końca nie wiadoma przecież.
                                  Była kiedyś w teatrze tv na ten temat sztuka.
                                  Cholernie mądra, pokazywać ją przy patosie, jakimkolwiek.
                                  Mróżyć oko, do historii, przodków, słabości, namiętności, siebie.
                                  I wyzwolić z uprzedzeń, ale to sztuka.
                                  • Gość: niko Re: No i mamy lipiec.. IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 20.07.06, 17:44
                                    Wiesz nocko... Nawet niepowiedzialbym, ze to sztuka. Dobra sztuka na scenie
                                    konieczna, zeby pokazywac wady i nonsensy naszych czesto tzw. madrosci
                                    narodowych, jak rowniez pokazywac i te pozytywne cechy charakterow. Jednak w
                                    zyciu sztuka jest programowanie siebie samego pewnymi wartosciami, Zasadami,
                                    Pryncypiami - jak by to nie zwal; drogowskazami, czy ramami odniesienia. Jak
                                    czlowiek sie zaprogramuje takimi zasadami, opartymi na dobrych i sprawdzonych
                                    przeslankach, to lepiej mu sie zupelnie zyje. Nie musi udawac, nie musi
                                    opowiadac glupstw jaki to on dobry jest, czy co tam dobrego zrobil, bo do tego
                                    w koncu zabraknie mu pamieci i bedzie sie kompromitowal, wpadal w pulapki i we
                                    frustracje. Czlowiek samowolnie zaprogramowany swiadomie, czy we wczesniejszym
                                    wieku przy pomocy rodzicow, dobrego otoczenia, czy przypomocy dobrych powiesci
                                    gdzie wyraznie odzielone Dobro od Zla i bez tej tak nagminnej w literaturze,
                                    czy generalnie sztuce Szarosci, co jest wynikiem kompromisu Zla z Dobrem. Juz
                                    kiedys tutaj przytaczalem obserwacje mojej ulubionej pisarki amerykanskiej
                                    ktora powiedziala, ze " na kompromisie jadla z trucizna tylko smierc zwyciezy."
                                    Oczywiscie nie znaczy to, ze czlowiek ma byc swietym i grzechem jest gdy
                                    popelni blad. Gdyby tak mialo byc, gdyby Wszyscy Swieci zamieszkiwali na Ziemi,
                                    to bylaby tutaj najgorsza nedza, czy wogole ludzkosc, czy cywilizacja by
                                    zniknela, albo marnie wegetowala. Czlowiek powinien bez przerwy patrzec w
                                    przyszlosc i nie bac sie przedsiewziec i doswiadczen tak w sferach
                                    metafizycznych, czyli w psychicznych jak i w fizycznych. Przeciez gdyby tak
                                    nagle taki czlowiek Idealista chciaby zrobic z siebi czlowieka doskonalego nie
                                    popelniajacego bledow i obawiajacego sie robienia krokow doswiadczalnych dla
                                    poznanawania swiata, czy dla poznawania samego siebie celem uaktualniania sie,
                                    to ludzkosc wciaz zyla by w jaskiniach tak fizycznych jak i w jaskiniach
                                    moralnych, czy psychicznych. A jednak tak nie jest i tak nie powinno byc
                                    przecie. Jedne kultury sie rozwijaja, inne stoja w miejscu, albo sie cofaja.
                                    Bez popelniania bledow doswiadczalnych i wyciagania z tych bledow wnioskow nie
                                    byloby postepu cywilizacji. Wiec moze zrobilem blad mowiac, ze nie trzeba
                                    ogladac sie za siebie. Jednak trzeba studiowac historie w taki sposob a w nim
                                    czlowieka, aby dochodzic do konkluzji np. jakie w przeszlosci filozofie w
                                    narodach dominowaly i jakie tych filozofii byly polityczne, a zatem i
                                    ekonomiczne konsekwencje. Studiowanie histori na zasadzie wykuwania dat do
                                    niczego dobrego nie prowadzi chyba tylko do tego, ze wbili mi do glowy jeszcze
                                    chyba w podstawowce date Bitwy pod Grunwaldem 1410. I tak sie zastanawiam na co
                                    to mi sie przydalo? A i owszem przydala mi sie ta data do pedzenia bimbru
                                    jeszcze jak mieszkalem w kraju:1 kg cukru, 4dkg drozdzy, 10 litrow wody. I ta
                                    praktyczna data-formula zakoncze to moje dzisiaj z samego rana filo-zo-fo-
                                    wanie, mila Nocko. Z Serd. Pozdrowieniami.niko
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka