Gość: obserwatorka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.04.11, 13:06
Znużonych całotygodniową praca urzędników tarnobrzeskiego magistratu postawiła na nogi akcja Pani Zosi (wszyscy chyba w Tarnobrzegu ją znają). Otóz bezrobotnej biznes woomen przeszkadzały w s z y s t k i e samochody zaparkowane w przed urzędem i zażądała od strazników miejskich natychmiastowej interwencji. Dzielni straznicy wpadli do gamchu prezydenta. Jak przebiegała rozmowa z ojcem miasta nie wiadomo. Wiadomo jednak, że Pani Zosia nie usatysfakcjonowana postanowiła osobiście interweniować u naczelnika Redźko ale ten uprzedził portierkę aby jej nie wpuszczała do niego. Pani Zosia nie dawała za wygrana i parła na drzwi naczelnika, tylko że owych drzwi z narażeniem własnej nietykalności broniła portierka: drobniutka, malutka, kruchutka. Własną piersią zagrodziła Zofiji drogę i pokazała jakim jest ochroniarzem! Nie wpuściła jej. Ale była akcja!