Dodaj do ulubionych

Dzień Żołnierzy Wyklętych

IP: *.tktelekom.pl 23.02.12, 22:44
KLUB GAZET POLSKIEJ
w Tarnobrzegu
im. cc. mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. "Zapora"

SZANOWNI PAŃSTWO
W dniu 1 Marca obchodzimy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Na uroczystości związane z pamięcią tych którzy oddali swe młode życie dla Ojczyzny, stańmy w skupieniu i zadumie po to, by przywołać wspomnienie o wszystkich, dla których Polska była i do ostatniej chwili pozostała dobrem najwyższym.
PROGRAM OBCHODÓW DNIA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH:
- godz. 12:30 - Msza św. w kościele OO. Dominikanów
- godz. 13:00 - przemarsz z kościoła pod pomnik mjr Hieronima Dekutowskiego
- godz. 13:30 - otwarcie uroczystości
- godz. 13:45 - złożenie kwiatów i zapalenie zniczy
- godz. 14:15 - wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych
- godz. 14:30 - zakończenie uroczystości
Na uroczystości te zapraszamy wszystkich mieszkańców Tarnobrzega. Będziemy szczególnie ukontentowani uczestnictwem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, NSZZ Solidarność, Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich i partii politycznych których deklaracją ideową jest szerzenie postaw patriotycznych, oraz wzmacnianie solidarności społecznej i narodowej Polaków.
Uroczystość ta ma budzić wśród młodego pokolenia Polaków poczucie patriotyzmu i szacunku dla tych, którzy nie wahali się oddać życia za niepodległość i suwerenność Ojczyzny.

Przewodniczący Klubu Gazet Polskiej
Tadeusz Wojteczko

Tarnobrzeg, luty 2012 r.
Pozwalam sobie zamieścić info Klubu Gazety Polskiej. Mam nadzieje,ze pan Tadeusz nie będzie miał mi tego za złe
Oddajmy zasłużoną cześć i chwałę osobom które nie zginały karku zbrodniczemu systemowi komunistycznemu i przed jego pachołkami i sługusami . Warto przypomnieć kilku z nich
mjr. Hieronim Dekutowski "Zapora",mjr. Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", gen. August Fieldorf " Nil",rotmistrz Witold Pilecki, Józef Kuraś "Ogien" i wielu wielu innych Nie byli doskonali ale ich poświęcenie zasługuje na uznanie, i szacunek
W ostatnim dodatku Rzepy " Plus Minus" płk Kazimierz Paulo ze oddziału "Ognia " na pytanie jakie wrażenie na nim zrobił "Ogien" odpowiada " Co za człowiek. Potężna postura,charyzma,bardzo inteligentny,wojowniczy. Jak go po raz pierwszy zobaczyłem,to już wiedziałem,że to prawdziwy dowódca" a w innym miejscu na pytanie czy dobrze zrobił podejmując walkę zbrojną z polskimi pachołkami Stalina odpowiada " Jestem strzępem człowieka,staruszkiem.Ale gdyby dzisiaj zaistniała taka sytuacja,że moja ojczyzna potrzebuje wsparcia,to na kolanach - poszedłbym na kolanach. Mimo wszystko.Nie ma dla mnie gorszej sprawy jak zniewolenie ojczyzny". Te słowa oddają najlepiej ,że ówcześni obrońcy przed zniewoleniem byli ukształtowani w II Rzeczpospolitej i wiedzieli co znaczy Bóg Honor Ojczyzna. Z dzisiejszej perspektywy, dzięki m.in IPN widać jak wybitnych Polaków żeśmy utracili Na ich miejsce przyszła nie matura lecz chęć szczera zrobiły UB oficera .Co mamy dzisiaj - złodziejem jest ten co ukradł 10 zł, co ukradł 10000 zł jest malwersantem a ten co ukradł milion nazywany jest biznesmenem
Warto być na tej uroczystości i choć w ten skromy sposób wyrazić szacunek dla tych osób,ze ich życie, czasami śmierć nie poszła na marne i my dziś żyjący to doceniamy i dziękujemy za poświęcenie
Obserwuj wątek
    • Gość: Ika Szacunek i pamięć rotmistrzowi Pileckiemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 08:20
      Na szacunek z wymienionych w tym poście to zasługuje jedynie ,rotmistrz Witold Pilecki,który był żołnierzem od początku do samego końca.
      Można i powinno się Go uznać jako bohatera narodowego i uczyć w szkołach.

      A pozostali wymienieni w poście to zwykli bandyci rabujący,mordujący palący najczęściej chłopa dla swojego urojonego funkcjonowania pod płaszczykiem walki wyzwoleńczej
      Umazani we krwi niewinnych po same łokcie. Ich dokonania to mordowanie zwykłych chłopów za żarcie i zapewnienie swojego bytu.Napady na obiekty strategiczne typu gorzelnia lub kasa gminy.Przez przypadek zastrzelenie jakiegoś policjanta.A jeden z nich podobno zabił 400 żołnierzy.
      Tak dla przykładu.Trochę mniej żołnierzy zgineło w walce z UPA.A zwykły bandzior jak widział żołnierza to wiał jak najdalej.

      O nich też powinniśmy pamiętać ale na śmietniku naszej historii.
            • Gość: rea Re: chwała patriotom polskim IP: *.toya.net.pl 24.02.12, 09:30
              Niestety dla prawdziwych patriotów, to, co pisze Ika jest niewygodną prawdą dla tych patriotów, którzy chcieliby zaczarować rzeczywistość i zwykłych bandziorów mordujących rodaków dla kromki chleba, umieścić na piedestale obrońców ojczyzny. Zamordowani przez tych "bohaterskich" żołnierzy wyklętych ludzie w grobach się przewracają... Z bandyty zrobić bohatera, to tylko w Polsce możliwe. No, ale czego można spodziewać się po kraju, którego ikoną jest próżny ignorant z wieczną dziewicą w klapie?
              • lechowski51 Re: chwała patriotom polskim 25.02.12, 09:53
                Z Toba jest naprawde zle!.Nienawisc do wszyskiego co katolickie powoduje ze w tej ateistycznej krucjacie potrafisz wejsc w alianse z kims tak podlym jak ukrainska faszystka ika.Poczytaj co sie dzieje na Ukrainie,o Bancerze i Szuchewyczu,o pomnikach jakie stawiaja tym bandyta od Stanislwowa po Rowne a potem bedziesz bredzic,ze w Polsce z "bandytow robimy bohaterow".
                Na szczescie wbrew Salonowi i "zaprzyjaznionym mendiom" Polacy nie dali sie wykastrowac z pamieci i pamietaja....

                Wyklęci żołnierze wracają do pamięci
                Jarosław Stróżyk, Wojciech Wybranowski

                Młodzi chcą znać historię żołnierzy walczących o niepodległość

                Po latach komunizmu i unikania po 1989 r. trudnych, historycznych tematów w mediach, młodzi Polacy coraz chętniej poznają historię żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Tych, którzy po 1945 r. podjęli walkę z komunistycznym terrorem, a którzy wywodzili się z Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych czy Wolności i Niezawisłości. Oddają im hołd, organizują marsze, interesują się ich przeszłością. – To, co się dzieje, jest oddaniem sprawiedliwości tym, którzy zostali skazani na zapomnienie. Mało kto zasłużył na to równie mocno jak żołnierze wyklęci, z którymi historia obeszła się wyjątkowo okrutnie – mówi „Rz" prof. Andrzej Szpociński z Collegium Civitas.

                Właśnie teraz młodzi ludzie w całej Polsce nawołują się m. in. na portalach społecznościowych czy Twitterze do udziału w przypadającym 1 marca Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Będzie poświęcony organizacjom niepodległościowym, które po 1945 roku podjęły walkę z sowieckim okupantem. Młodzież sama organizuje także marsze pamięci, które odbędą się m.in. w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Białymstoku czy Słupsku. Organizuje okolicznościowe wystawy, rekonstrukcje historyczne i nabożeństwa w intencji żołnierzy AK, NSZ i WiN. Kolportuje także broszury i ulotki przypominające o żołnierzach podziemia. – Zmienia się podejście młodych do historii. Chcą wiedzieć więcej, pielęgnować pamięć tych, którzy przelewali krew za ojczyznę. Praktycznie codziennie mam spotkania z młodzieżą w szkołach, klubach, często sami spontanicznie je organizują – potwierdza wzrost zainteresowania historią płk Jan Podhorski, były żołnierz NSZ i wieloletni więzień stalinowskich Wronek.

                Kilka dni temu, w niedzielę ulicami Poznania przeszedł liczący ponad 1,5 tysiąca osób Marsz Zwycięstwa. Niosący biało-czerwone flagi uczestnicy demonstracji zorganizowanej przez stowarzyszenie kibiców Wiara Lecha w rocznicę zawarcia rozejmu w Trewirze oddali hołd uczestnikom powstania wielkopolskiego. „Cześć i chwała bohaterom" – skandowali na ulicach. – Młodzi zaczynają szukać innych wartości, nie wystarcza im tylko zwykły konsumpcjonizm. Patriotyzm, odwaga, gotowość do poświęceń reprezentowane przez żołnierzy wyklętych, często ich równolatków, może imponować – podkreśla prof. Szpociński.

                Z kolei zdaniem Ireneusza Siudema, psychologa społecznego z UMCS, najistotniejsze jest to, że są to autentyczne działania, a nie akcje organizowane z góry. – Młodzi są niezwykle wrażliwi na wszelki fałsz. Szukają autentyczności. Wielu zapewne odnajduje ją w postawie żołnierzy wyklętych – mówi dr Siudem.
                Rzeczpospolita
                --
                nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                • Gość: Ika Bandyta jest bandytą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.12, 10:36
                  Co Ty Lechosiu za głupoty opowiadasz.

                  Bandyta jest bandytą .

                  A żołnież jest żołnierzem.

                  Zołnierz to taki człowiek który został powołany do obrony ludności cywilnej nie licząc na żadne nagrody i pochwały.To się nazywa HONOR

                  Bandyta to jest taki człowiek,który żeruje na ludności cywilnej pozbawiając ją dóbr materialnych a także życia.

                  To chyba jest jasne,ze bandyta nigdy nie może być żołnierzem.

                  A Ty takich bandytów ubierasz w mundur żołnierza polskiego.

                  Mundur żołnierza polskiego nie zasługuje na to by go hańbiono i nakladali go pospolici bandyci.

                  Co prawda bandyta w mundurze żołnierza to rzeczywiście honor dla bandyty i jego najbliższego otoczenia.Zapewne jesteś ich piewcą.
                    • Gość: Ika Re: Bandyta jest bandytą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.12, 09:33
                      Piękna laurka .A jak ładnie skrojona i podmalowana.

                      Podobną chce stworzyć Lechosiu swoim stryjom i tatusiowi bandytom z pod Mielca i ubrac ich w stroje patriotyczne.

                      Gen. August Emil Fieldorf "Nil" czym się wlaściwie wsławił.

                      Wydał rozkaz likwidacji generała SS w Warszawie Franza Kutschery./istnie patriotyczny czyn/

                      A skutki tego "odważnego i przemyślanego"rozkazu to:

                      -Następnego dnia Niemcy rozstrzelali w odwecie za śmierć Kutschery 300 zakładników.
                      -10 lutego pod murem okalającym kościół św. Jakuba rozstrzelano 140 zakładników
                      -11 lutego Niemcy powiesili 27 Polaków przy ul.Leszno
                      -15 lutego Niemcy rozstrzelali 40 polskich mężczyzn na ulicy Senatorskiej
                      -Warszawę obłożono kontrybucją w wysokości 85 mln. złotych z zamianą w przypadku nie wplacenia na aresztowanie 2500 zakladników.

                      Jak widzisz Twój "bohater"o którym kazałeś mi posłuchać ma ręce umazane we krwi Warszawiaków po same łokcie

                      To tylko jeden"patriotyczny "rozkaz Fieldorfa "Nila" kosztował życie przeszło 500 Warszawiaków.

                      Ale KGAK to było centrum głupich i bezmyślnych rozkazów ,które to pozbawiły życia nie mniej jak 150 000 Polaków.

                      A wracając do Fieldorfa "Nila" to w tzw powstaniu warszawskim wraz z Komorowskim schował się w najgłębszej dziurze Warszawy obawiając się o swoje "szlachetne "życie a szczególnie zamachu,bo z wrogiem to żadnej styczności nie mieli.

                      Ale skoro mamy mieć takich patriotów o zbrodniczych dokonaniach to widocznie tak ma być.

                      Szlachetnych ludzi tego okresu ,którzy powinni do dzisiaj być w glorii nawet się nie wspomina.
                      Są w głębokim zapomieniu.

                      Mam nadzieję,że jako "prawdziwi patrioci" macie w zanadrzu więcej bandytów i zbrodniarzy dzisiaj usiłujących za wszelką cenę dzięki pomocy rodzin zostać żołnierzami i to wyklętymi.

                      A bandyta jest tylko bandytą nawet we fraku.
                      • lechowski51 Re: Bandyta jest bandytą 26.02.12, 10:14
                        Nie podejmujcie rozmowy z ta banderowska gadzinowka.Za chwile napisze ze prawdziwymi patriotami i bohaterami byli Ukraincy/mieszkancy II Rzeczpospolite/,ktorzy pilnowali skazancow w obozach o Treblinki po Dachau.Oni nie prowokowali niemieckich zbrodniarzy do odwetow za zamachy na hitlerowskich ludobojcow.....
                        --
                        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                • Gość: rea Re: chwała patriotom polskim IP: *.toya.net.pl 26.02.12, 10:46
                  Jeśli na Ukrainie stawiają pomniki swoim bandytom, to my musimy brać z nich przykład? Czy musimy być narodem masochistów czerpiących swoistą przyjemność z naszej martrologii? Ci, których nazywamy żołnierzami wyklętymi w większości byli pogubionymi ludźmi, którzy w chaosie powojennym nie za bardzo zdawali sobie sprawę z sytuacji politycznej kraju, świata... i realizowali swoje egoistyczne cele nie mające nic wspólnego z uczuciem patriotyzmu. Teraz na siłę próbujemy wybielić ich czyny i dołączyć ich do panteonu bohaterów przypisując im działania ku chwale ojczyzny. Gratuluję polskim patriotom wyboru na bohaterów ludzi mordujących chłopów za to, że ośmielili się przyjąć poletko ziemi z reformy rolnej, albo za to, że zamiast biegać po lasach z bronią w ręku, zakasali rękawy i pracowali, aby zapewnić byt swojej rodzinie., a niekoniecznie chcieli się podzielić wiktem z żołnierzem wyklętym.
      • Gość: ryx Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych IP: *.flash-net.pl 26.02.12, 17:45
        Wrzucanie wszystkich, poza tymi którzy przyszli ze wschodu, do jednego worka z napisem "prawdziwi patrioci" jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem ! to tak jakby dziś działające partie polityczne, poza "oczywiście" SLD, podciągnąć pod ten szyld. Prawda jest taka, że wśród tzw. żołnierzy wyklętych były postacie kryształowe jak rot.W.Pilecki, ale byli też i tacy, o których powiedzieć się tego nie da. Osobiście nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat, ale to, że np. o "Ogniu" czy H.Dekutowskim są tak różne relacje świadków z tamtych czasów (a nie dzisiejsze oceny) o czymś chyba świadczy.
        • Gość: Ika Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.12, 19:28
          Masz rację"ryx"

          Tylko tutaj w tym wątku dyskutujemy o bandytach i zbrodniarzach których koniecznie chce się ubrać w mundur żołnierza polskiego.

          A takich jak rtm.Pilecki było wielu a zostali zapomiani mimo ewidentnych zasług.

          Natomiast na piedestł pcha się zwykłych bandziorów i zbrodniarzy.
          I to właśnie oni mają być stawiani za wzór dla młodzieży.To oni mają swojego imienia ulice,place i pomniki.
          Smutna rzeczywistość.
            • Gość: Ika Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.12, 20:00
              Nie mam zamiaru nikogo drażnic.
              Chcę tylko by ludzie poznali prawdę i nic więcej.
              Prawda jest najważniejsza.
              Na kłamstwie i obłudzie nigdy nic się nie zbuduje.
              Prawda jest fundamentem normalnego życia społecznego.
              A na kłamstwie nic się nie da zbudować.Nawet jak się coś zbuduje to zawsze to runie.

              Jak zapewne zauwazyłeś jak dotychczas nikt nie zarzucił mi kłamstwa.
              Jedynie otrzymuję różne komplementy od osobników typu Lechowski i inni "patrioci".

              • lechowski51 Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych 26.02.12, 20:56
                Przyklad tego co mowi prof.Zaryn mamy na tym forum najskrawszy tego przyklad ukrainskiego rezuna powyzej i tych sierot po dooperelu ktory Berlinga nazywaja bohaterem a Dekutowskiego bandyta.

                W PRL walczono z Wyklętymi. Dziś również widać próby manipulowania i relatywizowania polskiej historii. Warszawa remontuje właśnie pomnik najeźdźców z Armii Czerwonej, nie ma pomnika bohaterów Bitwy z 1920 roku, zdrajców nazywa się ludźmi honoru, o bohaterach się nie pamięta. Obecnie też trzeba walczyć o prawdziwy obraz historii?

                Bitwa o historię i polską przeszłość trwa. Ona toczy się na różnych płaszczyznach. Z jednej strony, na świecie mamy sporą grupę inteligencji różnych narodów, która zdaje sobie sprawę, że Polska i jej historia stanowi bardzo ważną część kanonu historii powszechnej. Oni próbują umeblować ten kanon, według potrzeb narracji narodowych. To staje się zagrożeniem, jeśli znajduje posłuch wśród krajowych ośrodków opiniotwórczych, a tak dzieje się w Polsce. Z drugiej strony, w kraju mamy czas wyjątkowy, który polega na przezywaniu traumy PRLowskiej.
                wiecej;wpolityce.pl/wydarzenia/23820-nasz-wywiad-prof-jan-zaryn-bitwa-o-historie-i-polska-przeszlosc-trwa-wiele-srodowisk-aktywnie-broni-zdrajcow
                --
                nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                • Gość: Ika Obozy koncentracyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.12, 22:12
                  Lechosiu wspominasz coś o obozach koncentracyjnych.

                  Raz na jakiś czas zagraniczne gazety nieświadomie lub świadomie określają nazistowskie obozy mianem „polskich obozów koncentracyjnych”.
                  Za każdym razem wybucha burza w szklance wody, polska ambasada jest zbulwersowana, politycy w kraju również.
                  I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że polskie obozy koncentracyjne. naprawdę istniały.
                  O dziwo, ten argument jeszcze nigdy nie przeniknął do publicznej debaty. O pewnych wstydliwych kartach historii łatwo w Polsce nie pamiętać.

                  W Polsce polskich obozów koncentracyjnych mieliśmy pod dostatkiem

                  .Były polskie obozy koncentracyjne w II Rzeczypospolitej-ale to osobny temat

                  Były polskie obozy koncentracyjne w czasie II WŚ-najciekawszy i najbardziej ukryty przed Narodem.

                  Były też polskie obozy koncentracyjne po II WŚ i tych było około 500 to też osobny temat.

                  Nie wiem czy Ci wiadomo ale Polski Rząd w Londynie też posiadał polski obóz koncentracyjny dla polskich oficerów.
                  Była to tzw "Wyspa Węży" a komendantem obozu był wyjątkowy sadysta kapitan Korkiewicz .
                  Wszystkie decyzje odnosnie osadzonych podejmowali "pracujący"tam oficerowie Dwójki.

                  Twórcą tegoż obozu był Gen Sikorski uwczesny Premier Rządu i Wódz Naczelny.

                  W obozie tym zamordowano około 300 polskich oficerów,a od 100do 200 popełniło samobójstwo.Brak jakiejkolwiek dokumentacji.Tylko relacje tych oficerów,którzy przeżyli to piekło.
                  Obóz po likwidacji został tak zamaskowany,że do dzisiaj nie pozostawił po sobie żadnego śladu.
                  A miejsca spoczynku zamordowanych polskich oficerów i tych co wybrali samobójstwo do dzisiaj nie istnieje.

                  Sikorski też dążył do założenia obozu i więzienia dla oficerów w Francji -ale to osobny temat.

                  Takie same obozy Sikorski "zorganizował" w Palestynie tzw "Druga Grupa" też prowadzona przez oficerów Dwójki przy armii Andersa.
                  Anders nie wiedział,ze taki obóz funkcjonuje.Kiedy się dowiedział obóz natychmiast zlikwidował a prowadzących Dwójkarzy oddał pod sąd wojenny.
                  To wtedy Anders w czasie kłótni potraktował Sikorskiego jak hitlerowca i nakazał mu natychmiast opuścić Bliski Wschód.. Od tego momentu wzajemnie się nienawidzili.

                  A tu na poczatek do przemyślenia o naszym "Dzielnym Generale i Patriocie" twórcy obozów koncentracyjnych

                  www.wprost.pl/ar/125777/Obozy-Sikorskiego/
                  • lechowski51 Re: Obozy koncentracyjne 27.02.12, 12:25
                    Mamy tutaj wspolny front propagandowy.Jeden w michnikowej szmacie a drugi z upowskiego bunkra.A tutaj o "polskich obozach inaczej".

                    Fejginiątka szukają winnych

                    Kto jest odpowiedzialny za stalinizm? Z „Gazety Wyborczej" dowiedzieliśmy się, że Polska po 1945 r. nie znajdowała się pod okupacją, tylko była jakimś „państwem polskim", czyli Polacy sami sobie zbudowali komunizm.

                    Skoro nie dało się (na razie) obciążyć Polaków winą za zagładę Żydów, to przynajmniej niech będą „polskie obozy koncentracyjne" po 1945 r. Marcin Wojciechowski pisze, że skoro III RP zachowała ciągłość prawną po PRL-u, to i odpowiedzialność. Ważność dyplomów uniwersyteckich z tamtej epoki ma dowodzić, że to „państwo polskie" zbudowało obozy m.in. dla Żołnierzy Wyklętych, a przypisywanie tego jakiejś obcej agenturze „to wygodne umycie rąk z niegodziwości popełnionych przez stalinowski PRL. Łatwo wszystko zwalić na komunistów albo Sowietów. Ale zbrodni komunistycznych dokonywali najczęściej Polacy. Szeregowymi wykonawcami nie byli przysłani z Moskwy oficerowie, lecz ludzie – często różnej narodowości, w tym żydowskiej – ale utożsamiający się z Polską, mający polskie dokumenty, nazwiska, mówiący po polsku. Najwyższy czas mieć odwagę to przyznać, a nie stroić się wiecznie w piórka ofiar".

                    Tak więc okazuje się, że to w imieniu „państwa polskiego" Salomon Morel był komendantem obozu w Świętochłowicach-Zgodzie, a później komendantem obozu w Jaworznie m.in. dla „polskich młodocianych bandytów". To w imieniu „państwa polskiego", a nie sowieckiej administracji okupacyjnej skakał w podkutych butach po więźniach ułożonych w piramidę, aż z ofiar pozostawały krwawe strzępy.

                    Skoro mówił po polsku i czuł się Polakiem, kiedy roztrzaskiwał czaszki więźniów taboretem, to winne jest „państwo polskie", czyli Polacy, którzy je budowali i dostawali dyplomy jego uczelni. Dlaczego zatem, kiedy pojawiła się groźba odpowiedzialności, Morel uciekł do Izraela, który go jako swojego obywatela nie wydał polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

                    To w imieniu „państwa polskiego" Stefan Michnik popełniał mordy sądowe, skazując na śmierć Karola Sęka, przed wojną szefa kontrwywiadu RP i żołnierza podziemia antykomunistycznego, i mjr. Zefiryna Machallę, żołnierzy PSZ na Zachodzie. To w imieniu „państwa polskiego" ppłk Helena Wolińska-Brus nakazała aresztować gen. Emila Fieldorfa „Nila", z-cę komendanta głównego AK i dowódcę organizacji „NIE", i nadzorowała śledztwo, które doprowadziło do mordu sądowego.

                    Skoro bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego i Żołnierze Wyklęci zostali zamordowani w imieniu „państwa polskiego", to w następnym etapie dowiemy się, że byli po prostu „bandytami".

                    Stratedzy kłamstwa wymyślili tę operację, by legitymizować administrację sowiecką, zrównując ją z Polskim Państwem Podziemnym. Operacja ta ma zapobiec uznaniu Żołnierzy Wyklętych za naszych bohaterów i postawić na równi z nimi funkcjonariuszy „państwa polskiego", sowieckich zbrodniarzy mordujących Polskę.

                    Komuniści żydowscy chcą, by utożsamiano ich ze wszystkimi Żydami, choć stanowią ich znikomą mniejszość, by w ten sposób antykomunizm utożsamić z antysemityzmem. Teraz za zbrodnie komunizmu ma być odpowiedzialne „państwo polskie", broń Boże Sowiety (w domyśle Rosja). I tak następuje oczyszczenie zbrodniarzy, a ich wina zostaje przeniesiona na ich ofiary. Najpierw zbrodniarze odebrali im życie, teraz chcą ich pozbawić godności i honoru.

                    Teraz już nawet najgłupsi, najbardziej zakłamani i tchórzliwi zwolennicy III RP powinni zrozumieć, dlaczego lumpenelity i stratedzy kłamstwa nie dopuścili do zerwania z PRL-em. Najpierw fejginiątka zbudowały III RP, by teraz na państwo polskie przerzucić odpowiedzialność za czyny sowieckiej agentury. Teraz same są już czyściutkie i mogą korzystać z pozycji uzyskanej przez swoich ojców i dziadków oraz czcić autorytety moralne i naukowe stalinizmu.

                    Każdy, kto kupuje „Gazetę Wyborczą", wspiera ten system kłamstwa i dlatego ponosi zań współodpowiedzialność. Wybraliście przyszłość, historią nie żyjecie, no to macie!

                    --
                    nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                    • Gość: Ika Re: Obozy koncentracyjne Sikorskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.12, 13:15
                      Lechosiu nie zaciemniaj sprawy.

                      Ja dopiero zaczełam opisywać polski obóz konecntracyjny założony przez Generała Sikorskiego dla polskich oficerów.

                      Może zaprzeczysz,że takie obozy istniały.

                      Problem w tym,ze są to fakty mało znane i skrzętnie zamiatane pod dywan.

                      Nie uważasz,że temat jest ciekawy.

                      Nie jest to na rękę nikomu a szczególnie tych tak zachwyconych gen.Sikorskim.

                      Na ten temat dzisiaj już dużo wiadomo a nawet bardzo dużo.
                      Angielskie archwa zostały otwarte.

                      To dopiero wierzchołej góry lodowej.
                      A było tak wzniośle i tak patriotycznie.
                      W mordowaniu swoich Sikorski wyprzedził nawet wodzów morderców z tzw powstania warszawskiego.

                      No Lechosiu.Budujesz zamki na bandytyźmie.
                      Wcześniej czy później runą.

                      • Gość: kaziuk66 Re: Obozy koncentracyjne Sikorskiego IP: *.tktelekom.pl 27.02.12, 20:57
                        Mamy na tym forum zakutych rycerzy - nikita i Ika. Pierwszy w każdym Polaku widzi antysemitę druga każdego Polaka który walczył z antykomunistycznym terrorem, pachołkami i sługusami komunistycznej hołoty raczy nazywać bandytami.Jeszcze trochę to walczących pod polskimi Termopilami ,żołnierzy kpt. Raginisa powstrzymujących korpus gen. Guderiana też będzie nazywać bandytami i mordercami tylko dlatego ,ze w obronie ojczyzny zabili niemało faszystów.Na szczęście coraz więcej młodych ludzi - nie z przymusu -pamięta o swoich poprzednikach i o tym ,ze ojczyzna jest dobrem najwyższym. Młodzi ludzie powoli maja dosyć konsumpcjonizmu oferowanego przez liberalny system.Postawa w chwilach próby żołnierzy przez lata wyklętych zaczyna im imponować, być punktem odniesienia do własnego kształtującego sie systemu wartości.Tusk mówiąc "Wyginiecie jak dinozaury" pomylił sie zupełnie bo wyginą nie środowiska patriotyczne tylko te które głoszą takie brednie jak Ika i jej podobni.Proces ich lądowania na śmietniku historii już się zaczął a głównym sprawcą tego jest nasza młodzież. Kijem Ika biegu rzeki nie zawrócisz
                        • lechowski51 Re: Obozy koncentracyjne Sikorskiego 28.02.12, 09:55
                          Myslisz kaziuk ze do upowskiego bunkra cokolwiek dotrze?.Ona jak kazdy polakozerca ma do wykonania na tym forum misje podobna do tej jak wykonuje Michnik wraz ze swoimi cynglami.Chca nas przerobic z narodu ofiar w narod zbrodniarzy.Niech wiec czcza sowich "bohaterow" jak R.Luksemburg,Che,Berling,Swierczewski,Jaruzelski,Bandera czy Szuchewycz w komunistycznych i upowskich katakumbach-my pomodllmy sie za tych,ktorzy do konca byli wierni Rzeczpospolitej.
                          U was bedziecie wspominac Zapore Dekutowskiego a my Lisa Msciciela
                          www.hej.mielec.pl/po-godzinach/life/art476,uczcza-pamiec-zolnierzy-wykletych-bedzie-prelekcja-i-apel.html
                          --
                          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
    • Gość: Ika Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 13:42
      Kaziuk twoje przepowiednie napewno się sprawdzą.

      Tak się składa,że to właśnie ja należę do młodzieży.Znam bardzo dobrze tą kategorię wiekową ponieważ w niej żyję.

      Zapewniam Ciebie,ze wypisujesz wierutne bzdury co do fascynacji zbirami i bandytami,których moherowe pokolenie chce koniecznie ubrać w polskie zołnierskie mundury.

      Mamy te wasze wojenki daleko alb jeszcze dalej. Martwi Was,ze nie widzimy w Was bohaterów a tych z medalami to oglądamy szczególnie dokładnie,gdzie okazuje się,żę są z rodowodem bandyckim.

      Razem z Wami odejdzie w zapomienie wasze pokolenie w strefę niebytu nawet historycznego.

      Stanowicie ciemną kartę naszej narodowej historii za którą niestety ale my się musimy wstydzic.Zamieciemy was pod dywan tak jak Wy to zrobiliście innym godnym patriotom.

      Przegrani w każdym względzie chca uchodzić za wzór do naśladowania.
      My już mamy inne wzory i nie są związane z Wami i waszym pokoleniem.

      • Gość: Ziuniek Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 14:12
        Gość portalu: Ika napisał(a):

        >
        > Tak się składa,że to właśnie ja należę do młodzieży.Znam bardzo dobrze tą kateg
        > orię wiekową ponieważ w niej żyję.
        >
        >
        > Stanowicie ciemną kartę naszej narodowej historii za którą niestety ale my się
        > musimy wstydzic.Zamieciemy was pod dywan tak jak Wy to zrobiliście innym godnym
        > patriotom.
        >
        > Przegrani w każdym względzie chca uchodzić za wzór do naśladowania.
        > My już mamy inne wzory i nie są związane z Wami i waszym pokoleniem.
        >


        Ja sie z Tobo Ika zgadzam. Nie wiem tylko czy na przykład tych Bielskich:

        wirtualnapolonia.com/2009/01/23/opor-nieprawdziwa-historia-braci-bielskich/
        to ja sie mam wstydzić czy też to są właśnie te nasze inne wzory do naśladowania dla młodzieży takiej jak my.

        Prosze, wyjaśnij mi to bo nie iwem czego sie trzymać i co i jak pisać
        • Gość: Ika Za co ich szanować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 17:37
          Mamy sie wstydzić tamtych czasów w których zamiast dzisiejszych kiboli mieliśmy ze wszystkimi waśnie na tle narodowym lub ekonomicznym.

          Wydaje mi się ,że w tamtych czasach zabijanie było jednym z ulubionych sportów narodowych.
          My też jako Polacy ten sport narodowy uprawialiśmy na innych sąsiednich narodach.

          Natomiast inne nasze sąsiednie narody też ten sport uznawali prawie tak samo jak my czyli narodowy.

          Nie mozna mówić o jakimkolwiek patriotyźmie w tych sportach narodowych ponieważ większość tych rozgrywek toczyła się na wsi między chłopami albo bandytami leśnymi rabującymi tych chłopów.Dla nich słowo patriotyzm było nieznane.
          Narodowość też zasadniczo nie odgrywała roli.

          Mamy więc "bohaterów"tamtych czasów obwieszonych medalami i uwazanymi za patriotów w obecnej Litwie,Łotwie,Estonii,Białorusi,Rosji,Ukrainie,Polsce i Niemiec.

          To dokładnie takie same typy żądne krwi i nic więcej.

          Nie potrafili walczyć na froncie jak na typowych bohaterów przystało wyrzynali sie więc wzajemnie po lasach i wsiach i satysfakcjonowało ich kto zamordował więcej.

          I co takie osobniki maja byc wzorem dla młodzieży.

          Czym mogą zaimponować.
          Jak mordowali się wzajemnie.Zadając precyzyjne pytania "takiemu kombatantowi" co robił prawie zawsze wyjdzie,że tylko mordował.Zarówno kombatant litewski,rosyjski,białoruski,ukraiński itd.Odpowiedź jest zawsze ta sama.

          Za co ich szanować.

          Opisać dokładnie co zrobili i zapomnieć o tamtym pokoleniu w naszej swiadomości.
          • Gość: kaziuk66 Re: Za co ich szanować. IP: *.tktelekom.pl 28.02.12, 17:57
            Ika pisze "My już mamy inne wzory i nie są związane z Wami i waszym pokoleniem."

            Chetnie zapoznam sie ja i pewnie jeszcze wielu na tym forum jakie to wzory nie zwiazane z nami i naszym pokoleniem - choc do emerytury to mam jeszcze bardzo daleko - są Ci bliskie i Tobie podobnym.Nasze wzory znasz, pokaż nam swoje a pewnie wielu powie Ci na tej podstawie kim jesteś
            • Gość: Ika Re: Za co ich szanować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 18:14
              Nie ważne kim jestem./czyżby dociekliwość byłegoSB-ka?/cudownie nawróconego.
              Takie pytania to była specjalność tej"uroczej"firmy.

              Ważne jest to,że mam dostęp i posiadam wiedzę,którą Ty nigdy nie dysponowałes i dysponować nie będziesz.

              Wiedza oparta na prawdzie a nie na mitach.

              Nie udało sie Tobie ani Tobie podobnym zakwestionowac zadnego mego zdania kiedy pisze o faktach.
              Piszę o rzeczach niewygodnych, starannie ukrytych a jednak prawdziwych,które niektóre osoby i srodowiska chca zamieść pod dywan.

              A tylko prawda jest ciekawa.I na prawdzie można zbudować wszystko i to o trwałej konstrukcji.
              A co można zbudować na klamstwie i mitach.Sam sobie odpowiedż.

              • Gość: Ziuniek Re: Za co ich szanować. IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 19:01
                Z przykrościo stwierdzam że nie chcesz mi dać wskazówek czy mam sie wstydzić czy być dumny z braci Bielskich co tak chwacko uratowali z rąk bandytów z AK tysionc Żydów, pokarali polaczków z Nalibok bo nie chcieli ich żywić dranie i jeszcze zdobyli czołg.

                A ja analizujoc jeszzce Twojo mondro wypowiedż mam jeszcze takie pytanie bo nie rozumiem.
                Piszesz:
                "Z przykrościo stwierdzam że nie chcesz mi dać wskazówek czy mam sie wstydzić czy być dumny z braci Bielskich co tak chwacko uratowali z rąk bandytów z AK tysionc Żydów, pokarali polaczków z Nalibok bo nie chcieli ich żywić dranie i jeszcze zdobyli czołg.

                A ja analizujoc jeszzce Twojo mondro wypowiedż mam jeszcze takie pytanie bo nie rozumiem.
                Piszesz:
                "Stanowicie ciemną kartę naszej narodowej historii za którą niestety ale my się
                > musimy wstydzic.Zamieciemy was pod dywan tak jak Wy to zrobiliście innym godnym
                > patriotom."

                Kogo masz na myśli piszonc MY???
                Wiem, wiem napewno nie polaczków bo Polska to jakieś nieporozunmienie i tylko mohery przyznajo się do polskości

                Ale czy MY to Europejczycy, czy też może no, hm - no wiesz

                I drugie pytanie
                Kto to te "godne patrioty'?
                • Gość: gbur0 Re: Za co ich szanować. IP: 80.51.96.* 28.02.12, 19:25
                  Brawo IKA. Oszołostwo zwane patriotyzmem potwierdzane krwią tzw. tłuszczy (dzisiaj ciemny lud, dziadu itp) to specjalność rządzących tym krajem od dziesięcioleci. Aktualnie odsunięci od władzy sięgnęli po najgorszy sposób objęcia władzy - po trupach (ale nie swoich) wspinać w górę. I wcale nie jestem zwolennikiem Tusku, którego uważam za miernotę z bardzo dobrą gadką. A L51, K iles tam niech się spinają i licytują na wieczorach patriotyczno - śpiewaczych bo cenię ich za bezmyślny upór i popieranie beznadziejności co jest jedną z najgorszych cech tego narodu. A dowód prawdziwości Twojej oceny "bohaterów" stanowią dzisiejsze poparcia, które dają "patrioci" dla chuliganów, nierobów, bandytów stadionowych itp. które dla przyszłych pokoleń mają być wzorem podobnym do wyklętych.
                  • Gość: Ziuniek Re: Za co ich szanować. IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 20:28
                    Kolejna mądra wypowiedż. Bravo Gbur!!!

                    Gość portalu: gbur0 napisał(a):

                    Brawo IkaOszołostwo zwane patriotyzmem potwierdzane krwią tzw. tłuszczy (dzis
                    > iaj ciemny lud, dziadu itp) to specjalność rządzących tym krajem od dziesięciol
                    > eci.
                    . A dowód prawdziwości Twojej oceny "bohaterów" stanowią dzisiejsze p
                    > oparcia, które dają "patrioci" dla chuliganów, nierobów, bandytów stadionowych
                    > itp. które dla przyszłych pokoleń mają być wzorem podobnym do wyklętych."



                    No pewnie! Zgadzam się! Nieładnie dać poparcie "dla chuliganów, nierobów, bandytów stadionowych
                    > itp. które dla przyszłych pokoleń mają być wzorem podobnym do wyklętych."

                    Bardzxo nieładnie. Należy trzymać z godnymi patriotami. Takimi jak ci:

                    www.youtube.com/watch?v=YmAyRbDOSSc
              • Gość: kaziuk66 Re: Za co ich szanować. IP: *.tktelekom.pl 28.02.12, 19:06
                Czekam na odpowiedz. Nasze wzorce oceniłaś pozwól ocenić Twoje.Ty nie piszesz o ukrytej prawdzie tylko powtarzasz brednie i kłamstwa poprzedniego systemu którego na tym forum jestes przedstawicielem i nie wycofuj sie rakiem z posiadanych rzekomych jakis wyjątkowych wzorców obcym naszemu pokoleniu tylko je pokaż . Ika powtarza za Mackiewiczem - tylko prawda jest ciekawa . Żałosne
                • Gość: Ika Re: Za co ich szanować. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 20:30
                  Kaziuk.Nie gniewaj się ale jesteś miernota intelektualną i nie tylko.Jeżeli chcesz to dyskutuj w temacie a nie wycieczki typu ubecji .Śmierdzi mi to kanaliją.

                  Oceniam pokolenie mojego narodu,które nie przyniosło nam chwały a tylko wartości niegodnych człowieka.

                  Najciekawsze jest to,ze popłuczyny tegoz pokolenia w lini prostej z bandytów i zbrodniarzy chcą zrobić z nich bohaterów narodowych.

                  Prawie każdy,których tak ochoczo wymienialiście na tym forum jak patriotę okazywał sie co najmniej zwykłym bandytą a częściej zbrodniarzem.

                  Stawiacie takim miernotą za których powinniśmy się wstydzić pomniki i urządzacie inne hucpy koscielno-mocherowe-patriotyczne i myslicie,że zagłuszycie prawde.

                  W naszym regionie tych zbójów i bandytów było pod dostatkiem.Mamy ich pomniki prawie w każdym mieście naszego regionu.

                  I tutaj jest zagadka.

                  Z tamtego mrocznego okresu wyłania się jedna postać godna miana bohatera narodowego ,prawdziwego Polaka rotmistrza Witolda PILECKIEGO.

                  W miastach co wiedzą co to godność Polaka ma swoje ulice,szkoły,parki,ronda.

                  Nigdzie ale to absolutnie nigdzie nie ma pomnika tego Wielkiego Polaka.
                  A są pomniki zbirów typu Ogień,Łupaszka czy też inny zbrodniarz czy bandyta.

                  Rozumiem,ze rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu nie godzi sie stawiać pomnika jako wielkiemu Polakowi.Był przecież z pochodzenia Białorusinem.

                  I jak to Białorusinowi stawiac pomnik-nie uchodzi.
                  Przecież lepszy jest nasz krajan bandyta ale z czystym rodowodem.
                  • Gość: kaziuk66 Re: Za co ich szanować. IP: *.tktelekom.pl 28.02.12, 21:36
                    Otóż jak był konkurs na nazwy rond w Tarnobrzegu sam na tym forum proponowałem by jednemu z nich nadać imie rotmistrza Witolda Pileckiego co dowodzi,że nie ma dla mnie znaczenia czy był białorusinem, żydem czy cyklistą. Walczył za wolną Polskę i za to go szanuje jak również innych przeze mnie wymienionych.Prawdy które Ty tu rzekomo odrywasz ja i wielu innych słyszało przez kilkadziesiat lat demokracji ludowej wiec swoją wiedzę umieść w śmietniku historii.
                    • Gość: Ika On takimi ludzimi gardził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 22:07
                      W Tarnobrzegu już czcicie bandytów i nie wsadzajcie tam do tego samego worka człowieka wielkiego i uczciwego jakim był Pan Rotmistrz.

                      Nie dla Niego to towarzystwo dziwnych patriotów.

                      Uszanujcie więc wielkość Pana Rotmistrza nie mieszając go do waszych patriotycznych intetesików.

                      A Twoja propozycja Kaziuk przy Twoich poglądach to rzeczywiście obraza dla wielkości rotmistrza Pileckiego.

                      On takimi ludzimi gardził i dawał im to odczuć. Tak,ze daj sobie na uspokojenie swojego"patriotyzmu"
                          • lechowski51 Re: On takimi ludzimi gardził 29.02.12, 09:05
                            Kaziuk!.Ten ukrainski nieuk zrobil z Pileckiego Bialorusina,wiec moze teraz jako jedynego wsrod "wykletych" zrobic"prawdziwego Polaka i patriote".Dla "wyksztalconych inaczej" jak ukrainski historyk ika o Pileckim;
                            pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Pilecki
                            --
                            nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                            • lechowski51 Re: On takimi ludzimi gardził 29.02.12, 09:35
                              Mackiewicz piszac to przed 70 laty nie pomyslal ze w wolnej Polsce jakies kanalie nazwa Dekutowskiego znow faszysta i bandyta.

                              „Społeczeństwo, które strzela, nigdy nie da się zbolszewizować. Bolszewizacja zapanuje dopiero, gdy ostatni żołnierze wychodzą z ukrycia i posłusznie stają w ogonkach. Właśnie w Polsce gasną dziś po lasach ostatnie strzały prawdziwych Polaków, których nikt na świecie nie chce nazwać bohaterami. (…)”
                              wiecejwpolityce.pl/wydarzenia/23949-zolnierze-niepodleglosci-ja-z-polski-nie-wyjade-bo-za-bardzo-ja-kocham-tutaj-sie-urodzilem-tutaj-umre-albo-legne
                              --
                              nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                              • Gość: Ika Bohaterska śmierć bandyty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 09:48
                                Lechosiu.Znowu opowiadasz głupoty.Piszesz"„Społeczeństwo, które strzela, nigdy nie da się zbolszewizować."

                                Wyobraź sobie że strzelaliśmy to do Niemców i Niemcy strzelali do nas.To pozwalało nam zachować trochę honoru,że walczyliśmy.

                                A bolszewik bez żadnego strzelania,brał nas gołymi rękoma,wiązal w pęczki i robił z nami co chciał,jak chciał i gdzie chciał.
                                A jak już miał dość to przerabiał Nas na "gó..."

                                A z bandytami naszego chowu też bez problemu dał sobie radę.

                                Wytłuk wszystko w pień i mamy w ten sposób bandytów,którzy też dzięki bolszewikom zostali u nas uznani za bohaterów.

                                Czyli bohaterska śmierć bandyty -prawda,że ładnie.

                            • Gość: Ika Poczytaj sobie Lechosiu . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 10:07
                              W wielu opracowaniach historycznych Pilecki figuruje jako polak z pochodzenia.

                              Lechosiu. Zawsze wartościowy człowiek jest Polakiem.Znam wielu co byli innej narodowości a czuli się Polakami i za Polskę walczyli.
                              A z tych znanych prawie wszystkim to gen Anders z pochodzenia Niemiec oficer carski wybrał Polskę.
                              Kosciuszko-Białorusin bronił swojego kraju czyli Polski
                              Józef Piłsudski-zwany "upartym Żmudzinem"
                              i wielu wielu innych którym wpisano ,ze są z pochodzenia Polakami a nigdy takimi nie byli chociaż Polska była ojczyzną z wyboru.
                              Oczywiście czytając opracowania te ogólnikowe zawsze są Polakami.
                              Biografie,które mało kto czyta juz mówią co innego.

                              Poczytaj sobie lechosiu opracowania które mają więcej jak 2 strony i znajdziesz odpowiedzi na twoje"dylematy"
                              • Gość: Ziuniek Re: Poczytaj sobie Lechosiu . IP: *.adsl.inetia.pl 29.02.12, 12:31
                                Straszne! A cóż Ty Ika wipisujesz!
                                Pilecki bohaterem????
                                Przecie on był bandyta i szpieg! Skazany prawomocnym, Ika, wyrokiem sądu praworządnego , państwa prawa!!! państwa uznanego przez cały cywilizowany świat!!!
                                A i, nie zapominaj, że zdrajca i NASZ wróg został zabity przez NASZYCH! (Ze to NASI świadczy strzał w tył głowy) O, poczytaj sobie:
                                pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_%C5%9Amieta%C5%84ski

                                A dla Ciebie to bohater????

                                Widzę , że ulegasz wrażej propagandzie Kaziuka i innych. Piszesz już tak jak on! Sprawdź, że Kaziuk wymienił Pileckiego z innymi jemu godnymi typu Zapora, Raginis, Ogień, Piwnik . To "bohater" Kaziuka to już Twój idol?

                                Uważaj!!!!Ika uważaj!!!

                                Napisz coś o bohaterach uznanych. NASZYch! O braciach Bielskich napisz co o nich kręcą filmy i w podręcznikach w Izraelu chwalą! O tym jak bohatersko zdrajców w Nalibokach wykańczal;i napisz!
                                O z takich możemy być dumni!
                                To są ci "godni patrioci" o których wspominasz wyżej słusznie wytykajonc że ich się u nas nie chwali!
                                O, takie wzorce nam pokazuj a nie jakichś , tfu, Pileckich!

    • sp1962 Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych 29.02.12, 23:20
      kaziuk66, ze swoją świtą nie zapomnij zapalić zniczy na grobach tych,którzy byli ofiarami zapory, łupaszki i innych,a byli to młodzi ludzie 19 letni,którzy wcześniej paśli krowy u dziedzica a potem pracowali na posterunkach milicji
      • lechowski51 Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych 01.03.12, 09:17
        Ciagle bredzisz o ofiarach Ognia i Dekutowskiego.Jak prosze o nazwiska tych "niewinnych malorolnych chlopow" zalega milczenie.Rozzumiem mze dla Ciebie niewinni to Ci co z bronia w reku wraz ze sowietami wprowadzali w Polsce nieludzki system?!
        Tatus dzialal w ORMO czy jest kombatantem jak Kiszczak?
        fakty.interia.pl/historia/news/dr-zawistowski-zolnierzy-walczacych-z-komunistami-wymazano,1765800
        --
        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • lechowski51 Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych 01.03.12, 09:45
          Opluwano ich przez lata a dzisiaj w wolnej Polsce czcimy ich pamiec...Opluwaja ich nadal towarzysze szmaciaki i ich "godni" nastepcy glosujacy na bimbrownika z Biłgoraja ktory zaleca Polakom "pozbyc sie polskosci".

          Ponad 20 tys. „Żołnierzy Wyklętych” zginęło po wojnie z bronią w ręku, kolejnych tysiące trafiło do więzień komunistycznych, gdzie także czekała ich śmierć (w sumie w latach 1944-1955 wykonano ok. 4500 kar śmierci, spośród ponad 8 tys. orzeczonych). Kolejne setki tysięcy przeciwników reżymu trafiło do więzień i obozów pracy, z wieloletnimi wyrokami. Żołnierze, kapłani i niezłomni działacze polityczni trafiali na Mokotów, do Wronek i Rawicza; najmłodsi zaś – harcerze i uczniowie - do SP bądź obozu w Jaworznie (chłopcy) i Bojanowie (dziewczęta). Równocześnie, komunistyczni propagandyści pomawiali ich bezkarnie w prasie: „Zdrajcy narodu i szpiedzy na żołdzie amerykańskim” – krzyczał nagłówek artykułu w „Trybunie Ludu”, opisujący kolejny akt dramatu aresztowanych członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN. Z więzień wychodzili niemal przez cały okres PRL (jako jeden z ostatnich Adam Boryczka - w 1967 r.), także ginęli z rąk SB, jak „Lalek” w październiku 1963 r. Rodziny, w tym dzieci „Żołnierzy Wyklętych” były inwigilowane przez kolejne dekady PRL, stanowiły dla władz „element niepewny”, gorszej kategorii. Zabierano im mieszkania i domy, nie dostawali się na studia, często biedowali. A przecież to oni stanowili rzeczywistą polską elitę – miejską i wiejską! To była prawdziwa polska inteligencja!
          wpolityce.pl/artykuly/23979-w-dzien-zolnierzy-wykletych-to-oni-stanowili-rzeczywista-polska-elite-miejska-i-wiejska-to-byla-prawdziwa-polska-inteligencja
          --
          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
            • lechowski51 Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych 01.03.12, 11:01
              Badz dumna rea ze pochodzisz z narodu,ktory sie nie zeswinil i do konca walczyl o Wolnosc.
              Czesc Pamieci tym ktorzy do konca pozostali wierni!
              www.youtube.com/watch?v=t1InFE0SD-Q&feature=related
              www.youtube.com/watch?v=z7IOjMYTvlA
              --
              nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
          • Gość: Ika Re: Dzień bandytów i szabrowników. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.12, 11:20
            Lechosiu daj sobie spokój.

            Poza nielicznymi przypadkami ,których to można uznać za godnych ludzi w pełnym znaczeniu i o których należy pamiętać pozostali to byli zwykli bandyci i rabusie różnej maści.

            Zobacz z kim ci dzielni bandyci walczyli.

            Podstawowy ich wróg to chłop,który niczego nie rozumiał ale miał żarło,które zawsze mu bandyci zabierali.Chłop bał się o zycie i żarło dawał.

            Obiekty strategiczne to były najczęściej gorzelnie gdzie był spirytus gorzelniany niezbędny w celach"leczniczych"owych bandytów.
            Dalej były kasy gminne gdzie było trochę grosza na zapłatę chłopom za dostarczoną do gminy żywność.
            Kolejni wrogowie owych bandytów to byli fornale,którzy w ramach reformy ziemskiej wzieli pańską ziemię do uprawy.
            Czasami przez przypadek zabito policjanta wiejskiego,który to też był tutejszym chłopem bez ziemi.
            Panowie"przeklęci" przyzwyczili sie do latwego życia w czasie wojny gdzie angielskie pieniądze płyneły strumieniami.
            Kiedy tych brakło tak samo dobrze chcieli żyć ale kosztem najuboższej warstwy społecznej czyli chłopstwa.
            Tworzyli więc "zarządy,kierownictwa,dowództwa" tak wielkie,że mieściły się na trzyosobowej kanapie zresztą powiązanych rodzinnie.
            Bandyctwo tuż po przejściu frontu było najbardziej dochodową i rozwijającą się dziedziną zycia społecznego.
            Dopiero później nastała era wielkiego szabru ale do tego "przeklęci" nie potrafili się dostosować.

            Powinniśmy wprowadzić i czcić dniem pamięci byłych bandytów i szabrowników.
            Bardziej by to polegało na prawdzie niż zakłamane dni "przeklętych"
            • lechowski51 Re: Dzień bandytów i szabrowników. 01.03.12, 11:42
              Juz pare razy pisalem ze z kims tak podlym i nienawidzacym wszystkiego co polskie nie rozmawiam.
              Dla tych "zza Wisły" o jednym z "bandytow" o ktorych pisze powyzej ukrainska faszystka ika.
              www.youtube.com/watch?v=FhgOpSn87Dw&feature=player_embedded#!
              --
              nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
            • Gość: Ziuniek Ika! Szkodzisz naszej sprawie! IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.12, 11:59
              Czegoś nie rozumiesz!

              Oczywiście:

              "Szanse powodzenia działań propagandowych rosną, gdy się zredukuje układ wartości do prymitywnego przeciwstawienia czarno-białego, co po nałożeniu na przedstawioną opozycję MY : ONI daje rozkład: nasze = pozytywne, ich (obcych) = negatywne."

              www.sciaga.pl/tekst/10706-11-propaganda_polityczna

              ALE NIE WTYM WYPADKU!

              kAŻDA AKCJA WYWOŁUJE REAKCJE.

              Twoje prymitywne wywody już dawno znudziły i osłuchały się przeciwnikom naszym! Co gorsza bez trudu Cię kontrują i raz po raz schodzisz ze sceny z podkulonym ogonem.
              Jasne. Życie nie jest usłane różami i uczymy się na błędach
              Ale Ty nie wyciągasz . Dobrze że powracasz , żle że znów w tym samym prymitywno-prostackim nieadekwatnym dfo retoryki wrogów naszych a przez to w ogóle bezskutecznych .
              Ba - szkodliwych.
              Co zrobisz jak Cię zapytajo na przykład:
              A ci to bohaterowie czy bandyci ?:
              raport.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?61207

              Znów pójdziesz jak obity pies bo co na to można odpowiedzieć?

    • Gość: Ika Dzień przeklętych i wyklętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.12, 14:43
      troche wcześniej napisałam
      "Poza nielicznymi przypadkami ,których to można uznać za godnych ludzi w pełnym znaczeniu i o których należy pamiętać pozostali to byli zwykli bandyci i rabusie różnej maści."

      I "Szary" do tych nielicznych należy. Tylko On walczył od 1939r i walke tę kontynuował do końca.
      Należał do tych co chłopom nie zabierał tylko kupował,był sprawiedliwy i tępił wszystkie kanalie będące w jego rejonie działania od Volksdeutchy poczynając a na donosicielach kończąc.
      Cieszył się poparciem okolicznej ludności.
      Ale jedna jaskółka nie czyni wiosny.
      Jak by było takich więcej "Szarych" w naszym społeczeństwie to by nami tak nie poniewierali ci co chcieli i ci co nawet się zbytnio nie chciało.
      Popatrzmy na masę 2 800 000polskich volksdeutchy + 500 000 Polaków dzielnie służących w Wermachcie + wszelkiej maści bandyci szalejący po lasach i wioskach też rodzimego chowu a na przeciwko jeden "Szary" i paru innych,których na palcach jednej ręki można policzyć których można nazwać ludzimi godnymi.

      Taka mała dysproporcja.Szubrastwa i bandytyzmu z jednej strony po której stoja miliony Polaków i pojedyncze egzemplarze ,którzy są godnymi Polakami.

      Tylko ciekawe dlaczego o tych godnych Polakach się zapomniało albo prawie zapomiało.
      Cztyż są niegodni naszych kart historii,w której to dość dużo szubrawców mamy za bohaterów.

      Jak myslicie pojedyncze przypadki godności ludzkiej sa w stanie przykryć wszystkie podłości z tamtego okresu w naszej prawdziwej historii.
      Wydajemi się że nie.

      Tak powinniśmy czcić tych godnych i o nich uczyć w szkołach.
      Ale powinniśmy też uczyć o szubrawcach których mieliśmy znacznie więcej i to niektórych dzisiaj chce sie koniecznie ubrać w mundur zołnierza polskiego.
        • lechowski51 Re: Dzień przeklętych i wyklętych 01.03.12, 15:53
          Zydowski nacjonalista w michnikowej szmacie,ukrainska nacjonalistka na tym forum we wspolnym froncie w walce z polskim ciemnogrodem.

          Blumsztajn się gniewa

          We wtorkowej “Gazecie Wyborczej” ukazał się “komentarz” Seweryna Blumsztajna “Zostawcie tych żołnierzy”, skierowany przeciwko tym, których ustawa Sejmu RP nazwała w zeszłym roku Żołnierzami Wyklętymi, ustanawiając 1 marca Dniem Narodowej Pamięci o nich.

          Wywodów Blumsztajna nie da się komentować, nie ma też sensu polemizować z jego tezami. Tu chodzi raczej o sprostowanie starych kłamstw, sformułowanych dawno temu przez propagandę i policję polityczną Polski sowieckiej.

          Blumsztajn przedstawia skrajnie subiektywny obraz powojennego podziemia niepodległościowego, pisząc, że to “wojenna demoralizacja i bandytyzm” oraz że ludność cywilna była mu niechętna. Bandytów rzeczywiście w tamtych czasach nie brakowało. Wywodzili się głównie z UB. Byli to młodzi, zdeprawowani ludzie – Polacy, Żydzi, Białorusini, Ukraińcy, Rosjanie – zwykle z przeszłością kryminalną, którym dano pistolet do łapy i powiedziano, że wolno im wszystko. Żeby nie mieli żadnych skrupułów, stosowano ogólną zasadę, że nie “pracują” na terenie powiatu, gdzie się urodzili. Stanisław Radkiewicz, szef Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, powiedział na jednej z odpraw, że w swoim powiecie mogliby spotkać “pociotków”. Typowy bandzior z UB miał lat 20-30, był analfabetą lub półanalfabetą. Nie musiał za dużo myśleć, od tego byli sowieccy doradcy w wojewódzkich (do 1955 r.) i w powiatowych Urzędach Bezpieczeństwa (do 1953 r.). Pracowali incognito, decydowali o wszystkim. Typowy ubek “dorabiał” w wolnych chwilach, poza służbą, napadając na odległe domostwa.

          Polacy współpracowali z leśnymi oddziałami, traktując to często jako rodzaj samoobrony przed bezprawiem UB i przed prawdziwymi kryminalistami, którzy mieli wtedy nieograniczony dostęp do broni. Represje za taką współpracę były niewyobrażalne. “Grupy operacyjne” KBW-UB paliły domostwa “pomocników bandytów”, “wywłaszczały” ludzi bez prawa odwołania, aresztowały, nakazywały opuścić “tereny przygraniczne” (dowolnie rozumiane) itp.

          Blumsztajn mija się z prawdą, pisząc, że współcześni polscy patrioci nie interesują się powojennym oporem społecznym, PSL-em, “Solidarnością”. Interesują się, tylko nie nazywają Powstania Poznańskiego i wydarzeń roku 1956 “rewoltą”, tak jak Blumsztajn, lecz widzą je jako fragment polskiej drogi ku niepodległości. Podobnie Powstanie Grudniowe i wieloletni opór społeczny, wspierany przez Kościół katolicki.
          Blumsztajn pisze z nieukrywaną złością o “żałobnikach smoleńskich”, o “skrajnie nacjonalistycznej prawicy”, o “patriotycznych kibolach” i “nieodzownym profesorze Janie Żarynie”. Nie podoba mu się, że głośno manifestujemy przywiązanie do Polski, nazywa to “patriotycznym wrzaskiem i szmirą, historycznym prostactwem”. Cóż, nie byliśmy walterowcami, tak jak Blumsztajn, nie nosiliśmy sowieckich chamskich czuwajek zamiast polskiej lilijki harcerskiej. Nie ta tradycja! A patriotyzm Jana Żaryna jest dziełem jego matki Aleksandry – działaczki Katolickiej Młodzieży Narodowej, duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Anny, odznaczonej medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
          Czy to się Blumsztajnowi podoba, czy nie, jesteśmy świadkami narodowego odrodzenia, które już nigdy więcej nie da się nabrać na “dziedzictwo” walterowców, naprawiaczy komunizmu i ich mętną “dialektykę marksistowską”.

          Wybitny polski filozof i etyk prof. Henryk Elzenberg – żołnierz Pierwszej Brygady, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, relegowany w roku 1950 z uniwersytetu za “niepoprawny idealizm” – napisał: “Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których walka została podjęta”. Żołnierze Wyklęci doskonale to rozumieli, a my – zafascynowani ich determinacją w nierównej walce z sowiecką potencją – odkrywamy tę prawdę ze zdumieniem na nowo. My, polscy, “niepoprawni idealiści”…

          Czy wszystko w “komentarzu” Blumsztajna zasługuje na potępienie? Owszem, jest jedna rzecz, wskazująca na postęp. Blumsztajn nie pisze już o “bandytach”, jak jego ideologiczni poprzednicy, tylko o “żołnierzach”. Dobre i to.

          Piotr Szubarczyk
          --
          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
          • Gość: rea Re: Dzień przeklętych i wyklętych IP: *.toya.net.pl 01.03.12, 18:24
            A ja się zastanawiam, jak to jest, że w naszym na wskroś (ponoć) katolickim kraju, gdzie Dekalog ze swoim "nie zabijaj" jest wskaźnikiem norm moralnych, relatywizuje się zbrodnie żołnierzy wyklętych do tego stopnia, że katoliccy patrioci usprawiedliwiają ich zbrodnie i leśnych bandytów wynoszą na piedestał jako wzór cnót wszelakich? Czy to tylko podła obłuda cechująca polski zaścianek głośno krzyczący BÓG HONOR OJCZYZNA nie rozumiejący tych haseł, czy też perfidna propaganda mająca za nic fakt, że zło jest złem, nawet wtedy, gdy się je ubierze w ideologię bogoojczyźnianą?
            • lechowski51 Re: Dzień przeklętych i wyklętych 01.03.12, 21:10
              Zolnierze Wykleci zabijali zdrajcow i okupantow naszej Ojczyzny a tacy klamcy jak Ty pisza ze zabijali bezbronnych chlopow,ktorych nazwisk nie jestes w stanie wymienic.Dzisiaj w Mielcu oddalismy hold jednym z nich.Modlilismy sie na mszy za dusze Lisa Msciciela i Zapore Dekutowskiego.Potem przeszlismy pod pomnik AK a nastepnie na cmentarzu odbyl sie Apel Poleglych.Byli parlamentarzysci,radni,harcerze i kombatanci.
              Pozniej widzialem kilkudziesieciu kibicow Stali Mielec ktorzy pod pomnikiem z pochodniami odspiewali hymn i wznosili okrzyki -Chwala bohaterom!
              ...a Ty dalej z Blumsztajnem wstydz sie polskosci.
              www.hej.mielec.pl/galeria/art2389.html
              Wczesniej poklonili sie bohaterom Prezydent Mielca i Starosta
              www.hej.mielec.pl/galeria/art2388.html
              --
              nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
              • Gość: Ika Re: Dzień przeklętych i wyklętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.12, 21:50
                Lis był wolnym strzelcem .
                Prowadził prywatna wojnę z jednym z hitlerowców i z Niemcami
                Miał epizod z wywiadem brytyjskim.Miał też epizod z policją.
                Nie nazwał bym Go przeklętym.Ani żołnierzem.Takim nigdy nie był.

                Do zadnej bandyckiej organizacji nie należał mimo, ze takie organizacje widziały Go w swoich szeregach.

                On toczył prywatną osobistą wojnę.

                Był uczciwy.A z tą cechą nie mógł należec do żadnej bandy o nazwie nie wiem jak patriotycznej czy tez po okresie długiej amnezji zasłuzonej.

                A hocki patriotyczne to nasz specjalność.Ty Lechosiu to lubisz.Możesz się pokazać.
                Nawet zabrać córki 'wysoko wykształcone" zapewne bezrobotne.

                A wrejonie Mielca bandytów to było pod dostatkiem.Twoi stryjowie i szacowny tatuś też "bandytką" się zajmował.
                Stryjów chłopi zadźgali a tatusiowi sie udało.
                Najwyższy czas by ich wpisać na listę AK.
                Po tak długiej amnezji i tak nikt nie zaprzeczy.
                I zrodziny bandyckiej możesz zostać rodziną patriotyczną.
                Co Ci szkodzi zaryzykuj.

                • Gość: leszek do ika IP: *.flash-net.pl 01.03.12, 22:01
                  załóż sobie wątek wychwalający ubeków i banderowskich rezunów i tam wypisuj te swoje mądrości czerpane z ze szkolnych czytanek pod redakcją mamusi Aaaadasia Michnika a od Polskich Patriotów to się odp....
      • lechowski51 Re: Dzień Żołnierzy Wyklętych 01.03.12, 22:12
        POsluchajcie tej starszej Pani.Jak pieknie wspomina ten czas gdy razem z Łupaszko walczyla o wolna Polske
        www.tvp.pl/historia/rocznice-i-wydarzenia/szlaki-pamieci/wideo/minela-dwudziesta-pamiec-o-majorze-lupaszko/1343586
        --
        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • Gość: Ziuniek Ika! Szkodzisz naszej sprawie! IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.12, 08:23
          Niie powiem , ze tak zupełnie Cie nie doceniam. Rozumiesz wage problemu i próbujesz go realizować wg NASZYCH wytycznych. Celem naszym jak wiesz jest zrobienie z tubylców bezmyślnego stada które będziemy kierowali za pomocą środków przekazu, podsuwali im marchewke w postaci jakichś premii i awansów tudzież poklepywania po plecach a na opornych kij znajdziemy! Bo strach , Ika, strach jest najlepszym sprzymierzeńcem naszym!Póki co , jak fikajo oskarżamy ich o molestowania czy gwałt prostytótki.(No, w bardziej drastycznych wypadkach popełniasjo samobójstwo jak ostatnio ten Tobiasz) .
          Ale co cwansi polaczki usiłujo się organizować i nadać temu stadu bydląt (który określajo Narodem) jakoś hierarchie.
          NIE MOŻEMY DO TEGO DOPUŚCIĆ!!!!
          MUSIMY pozbawić te bydlęta tożsamości narodowej!

          Naród, jak wiesz wart jest tyle co jego elity.Widać to obecnie kiedy robimy co chcemy (ot , chociażby, epizod hi, hi berliński)a polaczki przyglądajo się temu bezradnie jak zd\rajców (ICH zdrajców Ika) kreujemy na bohaterów) .

          Bo nie majo kierownictwa!!!!

          Dlatego musimy pozbawić ich elit!


          Sprawa łatwa bo polaczki elit w zasadzie, nie majo. Stracili je , durnie, w bezsensewnych , źle przygotowywanych powstaniach i wojnach.
          Reszte, jak wiesz wybiliśmy, za PRL

          Skoro nie majo elit musimy pozbawić ich nawet pamięci o nich. Majo wiedzieć że elit nigdy nie mieli bo so nieudacznikami i pośmiewiskiem świata. Dltego słusznie wyśmiewasz ich bohaterów. Ba, ogłoszenie że Pilecki był Białorusienem w Piłsudski Żmudzinem samo w sobie jest genialne.
          Patrzcie polaczki, zdajesz się mówić , wy nie wydaliście żadnego bohatera. Nawet Janosik był Słowakiem.
          genialne... to znaczy genialne by było gdybyś tak prostacko tego nie ogłaszał!
          A widzisz, zgasili Cię jak świeczkę podsuwając zwyczajny artykuł z Wikipediii.

          I znów wyszedłeś na dupka i durnia!

          Żebyś tylko sobie szkodził... Ale nie - Ty szkodzisz sprawie.

          Pomyśl jak to odbierajo polaczki czytajonc Twoje wypociny.

          Cooooo? - mówią sobie - coooo?
          To takie łachy głoszą się naszą nową szlachtą?

          To takie miernoty chcą założyć nową Tysiącletnią Rzeszę?

          A poszli wy von - powiedzą!


          O co narobiłeś.
          Ika staraj się bardziej bo jak nie skreślimy Cię z listy płac!
        • Gość: Ika W ramach amnezji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.12, 08:48
          Lechosiu.
          Szkoda,że w tym "patriotycznym"zapale nie wpominaliście wszystkich bandytów których w rejonie Mielca i Tarnobrzega było prawdopodobnie więcej jak drzew w lesie.

          Czyżby amnezja.
          Było ich przecież tysiące systematycznie łupiących chłopów ze wszystkiego dobra.
          Twój szanowny tatus i zadźgani przez chłopów stryjowie też do tej grupy należeli.

          A w ramach amnezji zapomieliście o prawdziwych bojownikach z tego rejonu np Jędrusie,których działania dały sie mocno we znaki faszystom,volksdeutchom,szabrownikom,bandytom leśnym a także wszelkim donosisielom i sługusom i wyjątkowo bestialskim granatowym policjantom.

          Dzięki Jędrusiom uratowano setki Polaków na których ze strachu przed Jędrusiami naprawdę ci wyżej wymienieni bali się nawet głośno oddychać

          W ramach amnezji zapomiano też o obrońcach ludności polskiej przed bandytami leśnymi i w/wymienionym nikczemnikach też Polakach.

          To przecież Aleksander Rusin ps. Rusal i Olek bez mordowania i zabijania siał paniczny strach wśród bandytów i tych z AK także gdy tylko stwierdził rabunek,rozbój,donos czy też wyrządzenie krzywdy zwyczajnym ludziom.
          Wymiar kar był tak surowy,że nawet Niemcy woleli być grzeczni a pozostali aktywni w gnębieniu tak się bali ,że bali się zasnąć by ich Rusal nie dopadł.Dzięki Rusalowi setki bandytów leśnych zrezygnowało z tego rzemiosła by przypadkiem nie spotkać na swojej bandyckiej drodze Rusala i jego ludzi.

          O nim też zapomieliście.

          A prawda oni nie byli "patriotami "tylko ludźmi.Dobrymi ludźmi.

          W ramach amnezji dopisano ich już w dzisiejszych czasach do bandytów z AK i WiN.
          Przecież musieli się pochwalić,że porządni ludzie też do nich należeli.

          Szkoda,że o nich się nie pamięta a bandyta typu Zapora i inni to idole.
    • Gość: Ika Chwala kibolom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.12, 09:17
      W jednych z Twioch postow powyżej udało Ci się napisać:
      ."Potem przeszlismy pod pomnik AK a nastepnie na cmentarzu odbyl sie Apel Poleglych.Byli parlamentarzysci,radni,harcerze i kombatanci.
      Pozniej widzialem kilkudziesieciu kibicow Stali Mielec ktorzy pod pomnikiem z pochodniami odspiewali hymn i wznosili okrzyki -Chwala bohaterom!"

      Otóż ta "patriotyczna młodziez też aktywna przy przeklętych.Istna laurka.
      Poczytaj sobie -to Twoi następcy-"prawdziwi patrioci"

      rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,11269461,Kibole_i__Solidarnosc__na_marszu_pod_jednym_sztandarem.html
      • lechowski51 Re: Chwala kibolom 02.03.12, 09:35
        UKrainski nieuk wyczytal w upowskim bunkrze ze Jasinski zaczynal swoja dzialanosc poza strukturami AK a pozniej walczyli Jedrusie walczyli jako akowcy.Zgodnie z poleceniami sotniowego dzieli wiec zolnierzy podziemia na tych "dobrych" spoza AK i tych "zlych" co dali sie uwisc pieniodzom Rzadu Londynskiego.
        W innym watku ta ukrainska propagandystka odsadza od czci i wiary tych co zorganizowali zamach na kata Warszawy Kuczere,bo spotkalo sie to z represjami wobedc ludnosci cywilnej a nie wie ze Jedrusie ile takich samych akcji wykonali na hitlerowskich zbrodniarzach.

        Kaci, oprawcy, zwyrodniali mordercy mający na koncie setki ofiar – w czasie okupacji na Sandomierszczyźnie działało wielu hitlerowskich funkcjonariuszy, do których pasują wszystkie wymienione określenia. Kilku z nich sprawiedliwość dosięgła jeszcze przed końcem wojny. Zostali zlikwidowani przez polskie podziemie.


        Pomścić szefa

        Legendarny oddział „Jędrusiów” zapisał jedną z najbardziej chwalebnych kart historii walk z okupantem w naszym regionie. Twórca oddziału Władysław Jasiński stał na jego czele do stycznia 1943 roku, kiedy zginął z rąk Niemców. Za ironię losu uznać można fakt, że patrolem, który osaczył partyzanta i kilku jego ludzi, dowodził człowiek noszący taki sam pseudonim jak Jasiński.

        Andrzej Resler przed wojną prowadził gospodarstwo rolne w Sielcu niedaleko Staszowa. Wioska była zamieszkana przez niemieckich kolonistów, którzy pojawili się w tej okolicy jeszcze w połowie XVIII wieku, gdy właścicielem okolicznych dóbr był August Czartoryski. Po napaści hitlerowskiej na Polskę, Resler aktywnie zaczął działać w gestapo. Jego zbrodnie szybko stały się głośne. Własnoręcznie zamordował kilkudziesięciu Polaków i Żydów z rejonu Staszowa. To on właśnie na czele żandarmów z placówki w Rytwianach przed południem 9 stycznia 1943 roku osaczył kwaterę w Trzciance niedaleko Osieka, gdzie przebywał akurat Władysław Jasiński i kilku jego ludzi. Dowódca „Jędrusiów” w chwili ataku nie miał nawet pistoletu, a jedynie granat ukryty w kieszeni spodni. Ostrzeliwani partyzanci próbowali wycofać się w bezpieczne miejsce. Trzech z nich dosięgły jednak kule. Oprócz Jasińskiego polegli jeszcze Antoni Toś „Antek” i Marian Gorycki „Polikier”. Niemcy nawet nie zrewidowali zwłok. Przeczuwali, że lada moment sami mogą znaleźć się w pułapce. Pospiesznie opuścili wioskę, nakazując pilnowanie ciał zabitych okolicznym chłopom, aż do czasu ich powrotu. Wrócili istotnie pod wieczór w dużo większej sile, ale do tego czasu „Jędrusie” zdążyli już zabrać poległych. Pochowano ich na cmentarzu w Sulisławicach.

        11 marca tego samego roku Resler urządził sławny „rajd śmierci”, w czasie którego objechał z silną obstawą Osiek, Dzięki, Gieraszowice, Sulisławice, Suliszów i Koprzywnicę, pozostawiając wszędzie za sobą trupy. Z jego ręki zginął m.in. naczelnik poczty w Osieku nazwiskiem Żyła.

        Plan likwidacji Reslera opracowywany był w gajówce Jedynaków koło Grzybowa. Stacjonujący tam dowódca podobwodu AK Szydłów kpt. Piotr Kabata ściągnął specjalnie do realizacji tego zadania 20 osobową grupę dywersyjną. Na miejsce zasadzki wybrano przebiegający przez las odcinek szosy miedzy Staszowem a Rytwianami. Tedy zazwyczaj gestapowiec wracał do swojego domu w Sielcu. 23 marca przez cały dzień czyhali na niego 4 partyzanci. Bez rezultatu. Nocą wrócili do gajówki, a kapitan Kabata wysłał w ich miejsce drugą zmianę. Około południa na drodze pojawiło się dwóch rowerzystów. Jeden z nich był w mundurze żandarma, drugi miał na sobie cywilne ubranie. Rozpoznano go bez trudu, miedzy innymi po długich, charakterystycznych wąsach. To był Andrzej Resler. Padł strzał. Gestapowiec zwalił się na ziemię, lecz nie zginął od razu. Zdążył jeszcze wyciągnąć rewolwer, kiedy dosięgła go następna tym razem śmiertelna kula. Towarzyszący mu żandarm zdołał uciec.


        Akcja na Rynku

        Jesienią 1943 roku Józef Bojanowski ps. Walter otrzymał od komendanta podobwodu AK Klimontów por. Tadeusza Pytlakowskiego „Tarniny” rozkaz wykonania wyroku śmierci na Lescherze, który był szefem posterunku żandarmerii niemieckiej w miasteczku. Lescher słynął z okrucieństwa i miał na swoim sumieniu niejednego Polaka.

        Wiedziano, że lubił przechadzać się po klimontowskim Rynku w dni targowe, obserwować handlujących, a niekiedy samemu rewidować ich wozy. Walter postanowił to jego upodobanie wykorzystać w przygotowywanej akcji. Likwidacji niemieckiego zbrodniarza dokonać mieli we dwóch. Józef Bojanowski do pomocy wybrał sobie Czesława Krawczaka ps. Cedro. Na miejsce planowanego zamachu wiózł ich bryczką od strony Pęchowa brat Waltera Jan Bojanowski. Okrążyli wolno zatłoczony furmankami Rynek, poczym dwaj partyzanci wysiedli, a zaprzęg odjechał do Usarzowa. Po wykonaniu zadania uciekać mieli innym powozem, który zaprzężony w parę dobrych koni czekał na nich w jednej z uliczek.

        Lescher tego dnia długo się nie pojawiał. Walter i Cedro czekając na niego przysiedli na murku. Po chwili zobaczyli komendanta żandarmerii. Zmierzał w ich kierunku, przypatrując się bacznie obu mężczyznom. Zaskoczeni nie ruszali się z miejsca, dopiero kiedy Niemiec poszedł dalej szybko ruszyli za nim.

        Bojanowski strzelił do Leschera kilka razy. Całe zdarzenie rozegrało w północno wschodniej pierzei Rynku. Komendant trafiony trzema kulami jeszcze próbował wyciągnąć z kabury pistolet. Dopiero kolejne dwa strzały sprawiły, że ciężko osunął się na bruk.

        Walter zabrał jego broń i wraz z towarzyszem rzucił się do ucieczki. Pojazd czekał na nich w gotowości. Bryczka potoczyła się szybko w kierunku Byszowa. Zanim z pobliskiego posterunku na Rynek wysypali się żandarmi, dwaj partyzanci byli już daleko.

        Dodać trzeba, że niespełna dwa miesiące wcześniej w podklimontowskich Konarach Kolonii oddział BCh „Lotna” pod dowództwem Stanisława Borkowskiego „Pioruna” zlikwidował innego hitlerowskiego oprawcę, który budził postrach w całej okolicy. Edward Kohlm zwany „Krwawym Edziem” został zastrzelony, kiedy wracał z wyprawy po przymusowe kontyngenty, jakie okupanci ściągali od polskich chłopów.


        Do trzech razy sztuka

        W styczniu 1944 roku por. Pytlakowski polecił Walterowi zorganizować specjalną sekcję egzekucyjną, której zadaniem było wykonywanie wyroków śmierci na Niemcach i konfidentach. W skład grupy oprócz Józefa Bojanowskiego weszli jeszcze: Zbigniew Piątek „Grabina”, Tadeusz Chmiel „Alfred” i Jan Bojanowski „Michał”.

        Kilkanaście dni przed nadejściem wojsk sowieckich sekcja przeprowadziła jedną z najbardziej spektakularnych swoich akcji.

        W majątku Skrzypaczowice niedaleko Łoniowa kwaterował von Paul, gestapowiec nadzorujący całą sieć konfidentów na powiat sandomierski. Wyrok na niego został wydany dużo wcześniej, dwukrotne próby jego wykonania nie powiodły się jednak. Czując się zagrożonym von Paul niegdzie nie wyjeżdżał bez silnej eskorty.

        Wywiad ustalił, że w każdy piątek gestapowiec jeździ bryczką do Sandomierza. Rozkaz mówił, że von Paula należy ująć żywcem i odstawić do „Jędrusiów”, którzy chcieli wyciągnąć od niego nazwiska konfidentów.

        W zasadzce, którą zorganizowano na skraju wsi Sośniczany uczestniczyła w komplecie cała sekcja Waltera. Przyczajeni tuż przy szosie partyzanci dostrzegli w pewnym momencie dwa zbliżające się zaprzęgi. W drugim siedział von Paul wraz z dwoma esesmanami trzymającymi na kolanach gotowe do strzału karabiny. Powoził Polak, stangret Żyła ze Skrzypaczowic. W strzelaninie gestapowcowi trzykrotnie przestrzelono ramię lewej ręki. Mimo to zdołał wyskoczyć z bryczki i rzucił się do ucieczki w pole. Pierwszy dogonił go „Grabina”. Von Paula rozbrojono i czym prędzej zabrano z miejsca zdarzenia. W umówionym wcześniej miejscu partyzanci nie zastali „Jędrusiów”. Tymczasem na drogach zaroiło się od niemieckich patroli. Nie było sensu ryzykować dalszej eskapady
        • lechowski51 Re: Chwala kibolom 02.03.12, 09:37
          dokonczenie;
          W zasadzce, którą zorganizowano na skraju wsi Sośniczany uczestniczyła w komplecie cała sekcja Waltera. Przyczajeni tuż przy szosie partyzanci dostrzegli w pewnym momencie dwa zbliżające się zaprzęgi. W drugim siedział von Paul wraz z dwoma esesmanami trzymającymi na kolanach gotowe do strzału karabiny. Powoził Polak, stangret Żyła ze Skrzypaczowic. W strzelaninie gestapowcowi trzykrotnie przestrzelono ramię lewej ręki. Mimo to zdołał wyskoczyć z bryczki i rzucił się do ucieczki w pole. Pierwszy dogonił go „Grabina”. Von Paula rozbrojono i czym prędzej zabrano z miejsca zdarzenia. W umówionym wcześniej miejscu partyzanci nie zastali „Jędrusiów”. Tymczasem na drogach zaroiło się od niemieckich patroli. Nie było sensu ryzykować dalszej eskapady ze schwytanym zbrodniarzem. Zapadła decyzja aby go rozstrzelać. Von Paul do końca pozostał twardy i nieugięty. W trakcie przesłuchania podał co prawda dwa nazwiska konfidentów, ale później okazało się, że osoby te już nie żyją. Wyrok na gestapowcu wykonał Józef Bojanowski gdzieś w okolicach Smerdyny.


          Grube ryby

          Z rąk żołnierzy polskiego podziemia zginęło również kilku wyższych oficerów niemieckich, którzy swoją działalnością szczególnie krwawo zapisali się w okupacyjnych dziejach Ziemi Sandomierskiej.

          Na początku grudnia oddział „Jędrusiów” zorganizował na szosie w pobliżu Kurozwęk zasadzkę na szefa staszowskiej żandarmerii Rittera. Był niedzielny poranek, gdy partyzanci otrzymali informację, że niemiecki oficer wyjechał samochodem do Kielc i po południu będzie wracał tą samą drogą. Ciężarowe auto miało charakterystyczną, żółtą plandekę. Trudno byłoby go nie rozpoznać. Kiedy auto znalazło się na wysokości niewielkiego zagajnika z poza drzew rozpoczął się silny ostrzał. Kierowca zdołał zapanować nad pojazdem i doprowadził go do Staszowa. Partyzanci przygnębieni porażką wrócili do swojej kwatery w Lesisku. Dopiero tutaj dotarła do nich wiadomość, że Ritter został w czasie strzelaniny ciężko ranny i zmarł w szpitalu.

          25 maja 1944 roku pchor. Zdzisław Zienkiewicz „Alter”, pchor. Zdzisław Papi „Czerw”, Edmund Rudziński, Wojciech Gołaszewski i inni (łącznie 8 osób) z oddziału dywersyjnego Obwodu AK Iłża wykonali w Wierzbniku wyrok na Eriku Schütze, inspektorze Komendy Sipo i SD dystryktu Radom. Podczas wymiany ognia zastrzelony został także gestapowiec z jego ochrony. Po stronie partyzantów zginął pchor. Czerw.

          Erik Schütz kierował między innymi akcją likwidacji getta w Staszowie jesienią 1942 roku. Własnoręcznie wymordował wówczas wielu jego mieszkańców.

          29 czerwca w samo południe, na Rynku w Opatowie zlikwidowany został miejscowy szef SD obersturmfürer Otto Schultz. Akcję przygotował szef Kedywu podobwodu Opatów „Cichy”, a wykonał patrol z oddziału Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”. W skład patrolu wchodzili m.in. Wiesław Jaszewski „Dan” i sierż. Zdzisław Duś „Sierpień”. Grupę operacyjną ubezpieczali czterej żołnierze z opatowskiej komórki Kedywu. W czasie odwrotu partyzanci byli ścigani przez Niemców. Ciężko ranny „Sierpień” popełnił samobójstwo. Edward Sękowski „Saturn” również trafiony kulą zdołał wraz z „Danem” zdołał ujść cało. 22 sierpnia płk. Jan Zientarski „Mieczysław” podczas wizytacji batalionów 2 Pułku Piechoty AK pośmiertnie odznaczył „Sierpnia” za likwidację Otto Schultza Krzyżem Virtuti Militari.


          --
          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
    • Gość: Ika Kibolo-patriota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.12, 12:10
      Lechosiu,Nie o to chodzi,kto kogo w tym bandyckim regionie wykończył.To były jednostkowe przypadki nie mające na nic wpływu.Absolutnie na nic.

      Popatrz tutaj dokladnie z takich samych młodzieńców jak w artykule poniżej składały się wówczas bandy w rejonie Tarnobrzega i Mielca.

      Oni o żadnej idei i patriotyźmie nie mieli pojęcia a większość z nich nie znało tych górno -lotnych słów.

      Dokładnie tak samo jest teraz kiedy to z kiboli robi się kibolo-patriotów.

      A tym kibolom czy też kibolo-patriotom chodzi o to samo bić ,poniżać a jak trzeba będzie to mordować.Tak dla zasady bez żadnej ideologii.

      Przekazuj więc swoją bandycką rodzinną wiedzę Lechosiu następnym tak specyficznym pokoleniom.Może przy dobrej amnezji za 40 lat też będziemy jako "patriotom"kibolom stawiać pomniki.
      rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,11269461,Kibole_i__Solidarnosc__na_marszu_pod_jednym_sztandarem.html
      • lechowski51 Re: Kibolo-patriota 02.03.12, 12:44
        W Mielcu odbedzie sie pokaz tego filmu 31 marca w Domu Kultury.Moze ktos z was zorganizuje jego projekcje w Tarnobrzegu?
        Ratujmy Roja. Także dzięki Tobie może powstać film Jerzego Zalewskiewskiego

        Ich losy są fascynujące, bo są prawdziwe, a do tego mamy poczucie wyrządzonej im wielkiej krzywdy i niesprawiedliwości. Chcemy im to jakoś zrekompensować - mówi Franciszek Niemyski z Fundacji Dobrych Mediów o akcji "Ratujmy Roja".



        W Międzynarodowym Dniu Pamięci o Żołnierzach Wyklętych Fundacja Dobrych Mediów rozpoczyna działania w ramach projektu „Ratujmy Roja”. Co to za inicjatywa?

        Franciszek Niemyski: Chcemy dokończenia, dalszej promocji i jak najlepszej dystrybucji filmu fabularnego „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” o Żołnierzach Wyklętych. Motywem przewodnim filmu są losy Mieczysława Dziemieszkiewicza, pseudonim „Rój”, oficera Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Film był realizowany we współpracy z TVP, ale na skutek różnych perturbacji projekt znalazł się na zakręcie. Nie wszystkie rzeczy, jeśli chodzi o finasowanie publiczne, zostały zrealizowane i obecnie brakuje jeszcze 1,4 mln złotych, żeby film mógł trafić do kin. Celem Fundacji Dobrych Mediów jest umożliwienie twórcom filmu jego ukończenia. Wspieramy inicjatywę pokazującą historię, o której długo nie mówiło się wcale, albo mówiło się w sposób kłamliwy.

        Jak zamierzacie zebrać brakującą kwotę?

        Osią działania jest strona internetowa RatujmyRoja.pl. We współpracy z reżyserem Jerzym Zalewskim i ekipą, która przygotowuje film wychodzimy naprzeciw oddolnej inicjatywie ludzi, przeważnie młodych, którym tematyka żołnierzy wyklętych jest bliska. To dzięki nim są organizowane na terenie całej Polski pokazy kopii roboczej filmu. Biorą w niej udział twórcy tego obrazu. Na stronie internetowej RatujmyRoja.pl jest podane odrębne konto w ramach Fundacji Dobrych Mediów. Będziemy aktualizować stan zbiórki i podawać informacje odnośnie filmu, np. o kolejnych spotkaniach w terenie. Jako pierwsze medium naszą akcję wsparł portal Rebelya.pl, za co bardzo dziękujemy, teraz liczymy na kolejne patronaty.

        Projekcje w salach i kinach na terenie całej Polski z inicjatywy młodych ludzi, żeby odkłamać historię… Czyżby to już był drugi obieg?

        (Śmiech) I tak, i nie. Mamy nadzieję, że uda się odblokować środki z TVP i innych, nazwijmy to, źródeł sponsorskich. Zbiórka, którą prowadzimy ma też służyć dalszej promocji filmu. Najpierw trzeba zebrać brakujące środki na jego dokończenie i wprowadzenie go do kin, a później jego dystrybucja będzie wymagać dalszych działań. Zgłaszają się już do nas ludzie z ciekawymi inicjatywami w zakresie pokazywania prawdy historycznej i realizacji zadań w zakresie tego, co można określić promocją patriotyzmu. Myślę, że wokół Ratujmy Roja tworzy się pewne środowisko, które będzie dalej działać na tych obszarach, o których powiedziałem.

        Żyjący jeszcze Żołnierze Wyklęci nie kryją radości z tego, że prawdę o ich walce odkrywają właśnie ludzie młodzi. To dla źródło nadziei, że wrócą na należne im miejsce w polskiej historii.

        Widoczny jest przeskok pokoleniowy w tym względzie. Z jednej strony mamy najpierw ludzi starszych, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach – jedni w sposób czynny, inni bierny. Wiadomo, że z racji upływającego czasu, ta grupa się zmniejsza. Później mamy przerwę pokoleniową, którą możemy tłumaczyć okresem PRL, tym, że o pewnych rzeczach nie można było mówić pod konkretnymi sankcjami. Stąd całe pokolenie Polaków, którym pojęcie „żołnierzy wyklętych” z niczym się nie kojarzy. W kolejnym pokoleniu odżywają te „zakazane tematy”. Młodzi raczej nieczęsto dowiadują się o nich w szkole. Ale gdy już się dowiedzą, szybko powstaje fascynacja niezłomnymi rebeliantami, którzy w swoim antykomunistycznym oporze trwali wbrew własnym pragnieniom normalnego życia, założenia rodziny, spotkania z bliskimi. Najczęściej zresztą nie mieli innego wyboru. Bohaterowie i do tego bohaterowie tragiczni. Ich losy są fascynujące także dlatego, że są prawdziwe, a do tego mamy poczucie wyrządzonej im wielkiej krzywdy i niesprawiedliwości. Chcemy im to jakoś zrekompensować. Ich tragedia i ich postawa staje się przecież częścią naszej tożsamości.

        Oprócz historii Roja i losów żołnierzy wyklętych ciekawy jest sam model pozyskiwania środków na inicjatywy, które z różnych względów nie znajdują miejsca w tzw. głównym nurcie. Takie działania przywodzą na myśl, to, co od lat robi o. Tadeusz Rydzyk. Czy to dobre skojarzenie?

        Tak, możemy określić to angielskim słowem fundraising, albo polskim kwestowanie. Siła drobnych środków, ale od wielu darczyńców zamyka się w starym stwierdzeniu, że „ziarko i do ziarka i zbierze się miarka”. Każda wpłata się liczy: 10 zł, 20, 50, 200 czy 1000 złotych. Każdy ma swój wkład, każdy według chęci i portfela może się w to zaangażować. Tworzy się pewna wspólnota ludzi o podobnych zainteresowaniach i celach. Poznanie się i współpraca pozwalają robić naprawdę duże rzeczy.

        Rozmawiał Mariusz Majewski
        --
        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • lechowski51 Re: Kibolo-patriota 02.03.12, 15:09
          Oto godni nastepcy towarzyszy szmaciakow;

          SLD "spóźniło się" na minutę ciszy ku czci Żołnierzy Wyklętych druku

          W czwartek Sejm uczcił minutą ciszy pamięć Żołnierzy Wyklętych. Ale posłowie SLD i Ruchu Palikota opuścili w tym czasie salę plenarną. SLD woli mówić o... wojnie domowej w latach 1944-1947, w której miało zginąć 30 tys. ludzi..
          W momencie, kiedy marszałek Ewa Kopacz wzywała do uczczenia minutą ciszy pamięć o Żołnierzach Wyklętych, według relacji TVN24 sejmową salę opuścili posłowie SLD i Ruchu Palikota. - SLD "spóźniło się" na pierwszy punkt obrad Sejmu, by nie wziąć udziału w minucie ciszy ku czci "żołnierzy wyklętych" - poinformował na Twitterze Przemysław Wipler z PiS.



          W rozmowie z portalem Gazeta.pl Tadeusz Iwiński, poseł Sojuszu, zapytany dlaczego jego partia nie uczciła minutą ciszy pamięci o Wyklętych, nie ukrywał swojego krytycznego stosunku do "1 marca jako państwowego święta Żołnierzy Wyklętych". - Reprezentowałem SLD w negocjacjach związanych z tym projektem i powiedziałem, że go nie poprzemy. Mamy natomiast własny projekt upamiętniający ofiary, które zginęły w okresie polskiej wojny domowej 1944-47. Mowa o 30 tys. ludzi - powiedział. Nie bardzo wiadomo, co miał na myśli poseł Iwiński mówiąc o wojnie domowej, bo przecież Wyklęci nie walczyli ze swoimi rodakami, ale obcym aparatem bezpieczeństwa, który Sowieci zaprowadzili po '44 roku.



          Ale politycy Sojuszu, wzorując się na nomenklaturze wprost z PRL'owskiej propagandy, idą w zaparte. - Nie ma takiej idei, dla której jedni mogą zadawać śmierć innym i później przez to zapisywać się do jakiegoś panteonu. Była to wojna domowa, gdzie w bardzo pokomplikowanej sytuacji politycznej i geopolitycznej ginęły również osoby, które inaczej patrzyły na to jak mają wyglądać losy Polski – potwierdził w rozmowie z „Rz” stanowisko SDL wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich.



          Postawa posłów Sojuszu, partii wprost wywodzącej się z systemu komunistycznego, właściwie jakoś mocno nie dziwi. Jak zauważył poseł Przemysław Wipler, mogliby się czuć dość niezręcznie oddając hołd żołnierzom polskiego podziemia, którzy przecież walczyli z ich pryncypałami.



          Ostentacyjne opuszczenie sali sejmowej przez polityków lewicy jest z jednej strony zachowaniem wprost skandalicznym, ale z drugiej? Może lepiej się stało, że takich ludzi, którzy na swoich sztandarach mają wypisane zgoła inne wartości, nie było w tym momencie w Sejmie. Ich obecność, w moim odczuciu, byłaby jedynie zbezczeszczeniem pamięci o Bohaterach.



          Smutne jest jednak jeszcze to, że właściwie większość mediów przemilczała wczorajszą uroczystość. Przez cały dzień śledziłam artykuły ukazujące się na największych portalach informacyjnych (TVN24, TVP Info, nie mówiąc już o Gazeta.pl, dla której temat Wyklętych jest solą w oku) i z ogromną przykrością stwierdziłam, że temat ten został całkowicie przemilczany. To przerażające, że upłynęły ponad dwie dekady od upadku systemu komunistycznego w Polsce, od ponad dwóch dekad żyjemy w wolnej Polsce, a nasze media (trudno powiedzieć polskie, bo w tej sytuacji raczej polskojęzyczne) wprost podręcznikowo realizują politykę PRL'owskiej propagandy. W myśl, że jeśli o czymś się nie mówi w telewizorku, to nie ma tego w świadomości ludzi. Być może, w świadomości zwykłego zjadacza chleba, który żywi się papką płynącą z gadającego ekraniku wprost do jego pustej głowy tak, ale wczorajsze uroczystości i obecność na nich licznych ludzi napawają jednak nadzieją. Choć w Warszawie nie zobaczyłam wczoraj ani jednej biało-czerwonej flagi (może należałoby to wytłumaczyć, że Święto Wyklętych 1 marca obchodzimy dopiero po raz drugi), to jednak żywe zainteresowanie przechodniów grupami rekonstrukcyjnymi i wiele osób na Rakowieckiej, pl. Piłsudskiego a potem w Archikatedrze św. Jana Chrzciela dają nadzieję, że Wyklęci zostaną jednak ocaleni od zapomnienia, o co tak uporczywie zabiegali komuniści, a teraz ich spadkobiercy... .



          Marta Brzezińska
          --
          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
    • Gość: Ika Oto godni nastepcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.12, 16:36
      Oto godni nastepcy adoptowane przez "srodowiska patriotyczne" na przyszłych "prawdziwych patriotów"
      Maja wiele cech wspólnych z idolami dzisiejszych" prawdziwych patriotów "wykształcenie też podstawowe,rozbudowany kult wodzowski,zwolennicy wpływu siłowego na resztę społeczeństwa,nieokiełzana agresja w stosunku do innych w tym wypadku do zwykłych obywateli,specyficzny patriotyzm

      A zreszta sami sobie poczytajcie.rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,11269461,Kibole_i__Solidarnosc__na_marszu_pod_jednym_sztandarem.html

      Tacy sami byli zapory,świty,wołyniacy,ognie i wszelaki inny szuwar okresu powojennego mordujący dla żarła i innych zdobyczy rabunkowych.
      Nauczony przez wojnę żyć na koszt innych.
      Nie ważne,że inni też chcieli żyć normalnie.Ich życie było ważniejsze.To przecież patrioci.
      W tamtych czasach nikt tego nie powiedział.Mówili prosto to bandyci.

      Działali stadnie /tylko w stadzie siła/ napastując okolicznych chłopów i tych co jeszcze mieli dobra materialne.
      Czasami takie stado zabiło policjanta,tez z pochodzenia chłopa,fornala,który wziął pańska ziemię.
      I przyszedł czas zapłaty.A że zapłata była krwawa .Przecież działalność tych bandytów też była krwawa.Czyli ząb za ząb.

      Dobrze,że zrobili to komuniści.Wyręczyli zwykłych normalnych obywateli od brudnej roboty katów.

      A dlaczego komuniści.To też chyba proste.Nie należeliśmy w tej wojnie do zwyciężców.
      Przy podziale tortu wśród zwyciężców jako kawałek tortu przypadliśmy komunistom.
      Pozostali uczestnicy podziału tortu nas nie chcieli.
      Ruski wziął i jadł długo i ze smakiem.

      Tych,którzy chcieli mu przeszkodzić w jedzeniu gołymi rękoma wziął i przerobił na gó....

      Nawet do naszych "bohaterów" zbytnio nie strzelał.W ramach oszczędności zorganizował wycieczki na Syberię i wiele innych urokliwych miejsc gdzie się do dzisiaj pałętają ponieważ do ojczyzny nikt ich powrotu nie chce.
      Dbamy o to szczególnie.Parę zniczy zawiezie się im .
      Niech zapalą ich na zapomianych mogiłach przodków i niech czekają do następnego roku na następną dostawę zniczy.

      Teraz bedzie dostaw zniczy większa ponieważ nie bedzie już wycieczek do Katynia.
      Na wycieczki nie ma chętnych.Co to się porobiło.
      • lechowski51 Temu "zza Wisły,dla rei 03.03.12, 12:54
        i innym towarzyszom szmaciakom...

        *

        Piotr Gursztyn

        Odpieprzcie się od Żołnierzy Wyklętych

        Wielkiego wzmożenia dostała „Gazeta Wyborcza” na wieść, że będzie obchodzony Dzień Żołnierzy Wyklętych. Najpierw napisała, że to oszołomskie prawicowe święto, potem – piórem bodaj jednego z wicenaczelnych – że obchody są niepotrzebne (bo „nie wiadomo komu służą”). Potem kolejny pracownik koncernu z Czerskiej pisał, że Żołnierze Wyklęcie wcale święci nie byli, bo to i tamto.

        Cały ten cykl tekstów pisany jest jak zwykle w takich sytuacjach zgodnie z gazetowyborczym stylebookiem: że prawica nie rozumie, że IPN jednostronnie, że to mity. A najprawdziwszą prawdę o historii – bez mitów, ze zrozumieniem i bez polityki historycznej – zna tylko „Gazeta Wyborcza”.
        Narracja „GW” o tym, że święto jest niepotrzebne, złe i szkodliwe skończyła się, gdy okazało się, że cała Polska uczciła je bardzo godnie. Zważywszy, że jest to dzień pamięci, który na dodatek obchodzony jest raptem drugi raz, skala obchodów była przyjemnym zaskoczeniem. Tym bardziej, że udało się na kołku zawiesić w tym jednym momencie nasz nadwiślański wariant konfliktu Hutu – Tutsi, czyli wojnę PO z PiS-em. Z wielkim uznaniem trzeba odnotować zaangażowanie się prezydenta Bronisława Komorowskiego i uchwałę Sejmu.

        W tej sytuacji „GW” przestała kopać się z koniem. Postanowiła urobić święto na swój obraz i podobieństwo. Można byłoby się śmiać z jej różnych mniej czy bardziej groteskowych wygibasów, ale nie w tym momencie. Kolejny raz poddawani jesteśmy socjotechnicznej operacji, której celem jest wtłoczenie wszystkim obowiązującej wizji dziejów Polski.

        W tej wersji nie ma Żołnierzy Wyklętych, ale wojna domowa, gdzie jedni „polscy chłopi mordowali innych polskich chłopów”. Gdzie nie było patriotów i zdrajców, lecz starły się dwie równie pozytywne wizje przyszłej Polski. Tak, tak. WiN i KBW. Według autorów „GW” nie ma w zasadzie moralnej różnicy między nimi. Witold Pilecki i Mieczysław Moczar – dwaj patrioci, którzy nie potrafili się dostatecznie pięknie różnić. Ot, taka polska tragedia. Podobnie Mikołajczyk i Bierut, czy Brystygierowa i Fieldorf.
        „W polskiej wojnie domowej z lat 1945-48 walczyli gorący patrioci, zwykli ludzie próbujący jakoś ocalić życie i godność. Byli też szubrawcy, łajdacy czy wręcz zwykli bandyci mordujący niewinnych ludzi. Pamięć tych pierwszych zawsze warto uczcić. Tych drugich nie wolno wybielać. Niezależnie od tego, po której stronie walczyli” – czytamy w kolejnym tekście z owej serii. Jego autor marzy o tym, że za jakiś czas ktoś w Polsce powie, iż „nie chce nikogo osądzać, lecz tylko uszanować pamięć ludzi walczących po obu stronach”.

        Celebrujmy więc następną rocznicę na rogu ulic Stefana Michnika i Andrzeja Czaykowskiego (bohatera skazanego na śmierć przez tego pierwszego. Sędzia Michnik asystował w egzekucji). Tam składajmy kwiaty i głośmy przemowy na temat dramatu owej rzekomej wojny domowej.

        Ów autor „GW” podpiera się Pawłem Jasienicą, który też był Żołnierzem Wyklętym. Cytuje jego książkę o wojnie domowej w Wandei: „Wiedza o historii, szacunek i sentyment dla niej zaliczają się do naczelnych czynników spajających narody. Rolę tę odgrywają jednak tylko wtedy, gdy nikt nie próbuje amputować wiedzy, tłumić jednych umiłowań, by sztucznie hodować inne. Jeśli się nie spełnia tych warunków, sprawa fałszowanej historii dzieli ludzi, wytwarza między nimi przepaście”.

        Ten cytat dedykuje IPN-owi, aby wykuł sobie na ścianach. Prawdę powiedziawszy, winien widnieć na gmachu przy ul. Czerskiej. Ale nie będzie widniał. Dlaczego? Odpowiedzmy cytatem z Jasienicy, z tej samej książki: „Dyktatorskie rządzenie wiedzą o przeszłości zalicza się do znanych i w gorzej niż smutny sposób skutecznych środków kierowania teraźniejszością”.

        I o to w tym wszystkim chodzi. „GW” próbuje kolejny raz coś nam wmówić. Coś zupełnie nieprawdziwego. Lepiej by jednak było, gdyby „GW” odpieprzyła się od Żołnierzy Wyklętych. I w ogóle historii Polski. A sama niech głosi chwałę KPP, generałów Jaruzelskiego, Kiszczaka, Nenny O`Bretenny czy innych im podobnych ludzi honoru.
        --
        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • Gość: Ziuniek Wstyd! Ika wstyd! IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.12, 13:12
          Widzisz do czego doszło? Wrogowie nasi przebrzydli bohaterów NASZYCH lżą!!!

          Możesz patrzeć bezczynnie jak plują na NASZĄ Lunę?

          Ocknij się człowieku i daj sposobny odpór. na pohybel polaczkom. Do boju Ika!!!
          Podsyłam Ci bibułę:
          www.jerzyrobertnowak.com/ksiazki/zbrodnie_ub.htm
          • Gość: Ika Polacy będą rządzić we własnym kraju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.12, 13:55

            Po Ukraińcach kolejna miejszość tym razem żydowska zaczeła swobodnie sobie rządzić w naszym kraju.

            To jest niezaprzeczalny fakt,że we wszystkich władzach w okresie powojennym mniejszość żydowska miała coraz więcej do powiedzenia.Im wyższe stanowiska a prawie wszystkie decydenckie to zajmowali Żydzi.

            Tylko na niskich szczeblach adminiestracji i to tylko wykonawczych byli Polacy.

            Wynikało to z prostego faktu,że tych mądrzejszych Polaków i to w większości na własne życzenie wykluczyliśmy fizycznie z naszego społeczeństwa/tzw powstanie warszawskie i inne typu Burza to wygineła młodzież inteligencka a nie robotnicza i chłopska.

            Podlizywanie się Ruskim tzw oddziałów AKi wspólnej"walce"/zdobywanie Wilna,Lwowa i innych miast/ też zakończyło sie wedle woli Ruskich czyli ich pełną eleminacją.

            I co zostało -resztki inteligencji,która już miała dość wszystkiego.
            Żywioł robotniczy,który widział swoją moc we współpracy z Ruskimi i chłopi stojący na uboczu.

            Władze leżała na ulicy.Trzeba ją było brać.Wzieli ją Żydzi.I to ci co przyszli z Ruskimi.
            Przypomieli sobie poniewieranie w okresie II RP.
            Mścili się strasznie i krwawo.

            Zniszczyli wszystko co młode i dynamiczne jeszcze było w narodzie.
            Zniszczyli wszystko co łączyło się z patriotyzmem ale zniszczyli także wszystkie formy bandytyzmu jak rozpleniał się w całym kraju.

            Pozostali mierni i zastraszeni.
            Do pomocy Żydzi dobrali sobie młodzież z tzw Kresów,która ochoczo wcześniej wstępowała do partyzantki sowieckiej.Teraz była pomocnikami katów.

            Byli tak aktywni ,że prawie wszystkich Wołyniaków i i innych z Kresów wyrzucono do 1956r z UB gdyż nawet jak na standarty UB stopień zezwierzęcenia mieli jeszcz wyższy.

            W tej materii to naprawdę się nic nie zmieniło.

            Po upadku komunizmu inni Żydzi będący w opozycji do Żydów komunistów doszli ponownie do władzy.

            Zagospodarowali większość stanowisk rządowych.
            A nawet jeden został prezydentem.

            Po tragicznej smierci cała otoczka żydowska się załamała.Nie pomogły kwity stworzone przez Żydów komunistów z IPN.

            Nastąpiła całkowita zmiana obcji.
            Nastała obcja "Dziadka z Wermachtu" o bardzo wyraźnych i niepodważalnych akcentach polskich.I tutaj to Żydów już jak na lekarstwo.

            Powoli dochodzi do tego,że jednak Polacy będą rządzić we własnym kraju


    • Gość: Ika To nie ta liga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.12, 08:53
      Co Ty Ziuniek porównujesz .

      Walkę kilkunastu pilotów z dywizjonu 303 ,którzy przywrócili ducha Polski kiedy to na naszych nawet splunąć w Europie nie chcieli po "udanym" wrześniu 1939r i i tak samo "udanej"walce naszego żołnierza pod dowództwem Sikorskiego we Francji.

      Ci piloci z orzełkiem na mundurze walczyli bezpośredno z faszystami i odnosili zwycięstwa co podnosiło na duchu wszystkich Polaków.

      I Ty w tej samej grupie chcesz postawić zwykłych bandytów walczących jedynie z chłopami a jak udało się im zabić policjanta też chłopa to już byli "bohaterami"

      Co gorsza zwykłych bandziorów i rabusiów chcesz ubrać w mundur żołnierza polskiego.
      A nawet nazywać i ch żołnierzami.

      To nie ta liga.Żołnierz zawsze jest żołnierzem a bandyta zawsze jest bandytą niezależnie czy się go ubierze w mundur żołnierza czy też sutannę księdza.

      Nie sprowadzaj żołnierzy do poziomu bandyty.
      Rozumiem,że jest to w interesie bandytów i ich rodzin.

      Ale w naszej swiadomości powinni pozostać jako bandyci niezależnie od tego ile bum parad,pomników i innych swiecidełek rodziny byłych bandytów i ich następców będą chcieli postawić.

      Macie kiboli już nazywanymi kibolo-patriotami.Szanujcie ich,ponieważ innej młodzieży w waszym srodowisku nie będzie.
      • lechowski51 Re: To nie ta liga 05.03.12, 09:44
        Dla upowskiego bękarta to oczywiscie szuwar i bandyci....

        1000 poległych
        Gdy mówimy o oporze stawianym przez Żołnierzy Wyklętych komunistycznej dyktaturze, zapominamy na ogół o tym, co działo się na terenach polskich Ziem Utraconych, oddanych przez naszych sojuszników Związkowi Sowieckiemu bez wiedzy i zgody Polski. Do lata 1945 r. Komendy Okręgów Wilno i Nowogródek oraz sztab Inspektoratu Grodzieńskiego AK dotrwały na straconych posterunkach, koordynując polską działalność konspiracyjną i partyzancką. Dość powiedzieć, że w okresie od lata 1944 r. do jesieni 1945 r. na Nowogródczyźnie poległo w walkach z NKWD około tysiąca polskich partyzantów (to tak, jakbyśmy stoczyli tam drugą bitwę o Monte Cassino!), nie licząc tysięcy aresztowanych i wywiezionych do łagrów.
        Dziś walka tych bohaterskich żołnierzy i ich śmierć jest prawie całkiem nieznana w Polsce. Część rodaków słyszała wprawdzie o śmierci ppłk. Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", cichociemnego, i jego 36 podkomendnych pod Surkontami 21 sierpnia 1944 r. (wydarzenie o charakterze symbolicznym, określane jako "polskie Termopile"). O innych kresowych dowódcach, którzy padli w bojach z NKWD w pierwszym etapie polskiego oporu przed sowieckim zniewoleniem, takich jak por. Jan Borysewicz "Krysia" czy ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner" - prawie nikt nie słyszał.
        Leży przede mną niewielka książeczka - wywiad przeprowadzony przez emerytowanego pracownika Biblioteki Narodowej Oskara S. Czarnika z jednym spośród nielicznych ocalałych uczestników ostatnich kart polskiego oporu przeciw sowieckiemu zniewoleniu na ziemi nowogródzkiej - Witoldem Wróblewskim "Dzięciołem" ("Okruchy wspomnień. Losy kresowego żołnierza Armii Krajowej po II wojnie światowej"). Opis losów kresowego akowca wcielonego do armii Berlinga, który w latach 1946-1949 z bronią w ręku walczył w polskiej partyzantce niepodległościowej na terenach anektowanych przez Związek Sowiecki, w latach 1949-1964 więźnia łagrów, który do Polski w jej obecnych granicach nigdy nie powrócił, osiadłszy po odzyskaniu wolności we Lwowie. Książka niezwykła - jedyne chyba tego rodzaju świadectwo tak starannie i przejrzyście opracowane. Książka, która powinna zostać wydana przez centralne instytucje państwa zajmujące się sferą narodowej pamięci, opublikowana została... we Lwowie przez Federację Organizacji Polskich na Ukrainie, dzięki hojności Urzędu Miasta w Kobyłce.
        Lektura "Okruchów wspomnień" uzmysławia, że rok 1945 nie stanowił końca walki Polaków z sowieckim zaborcą na Kresach Północno-Wschodnich. Mimo iż dowództwo opuściło ten teren i kontynuowało walkę z "komuną" w granicach obecnej Polski, na Nowogródczyźnie, Wileńszczyźnie i Grodzieńszczyźnie pozostały dość liczne ogniwa sieci konspiracyjnej AK, tzw. placówki, oraz szereg oddziałów i grup partyzanckich. Ludzie biorący udział w polskiej działalności konspiracyjnej i zbrojnej po 1945 r., mimo iż Armia Krajowa została rozwiązana, a Komenda Okręgu zakończyła działalność, nadal uważali się za żołnierzy AK. Jeszcze w końcu lat czterdziestych używali tej nazwy. Wywodzili się z patriotycznie nastawionej ludności wiejskiej, która próbowała bronić się przed narzucanym jej siłą nieludzkim ustrojem komunistycznym, dążącym do całkowitego wyniszczenia Polaków na zagarniętych ziemiach. Propaganda sowiecka, a dziś będąca jej kontynuacją propaganda rosyjska, usiłowała i nadal usiłuje przedstawiać ostatnich żołnierzy polskiego podziemia na Nowogródczyźnie jako złoczyńców i przestępców (np. nakręcony ostatnio przez kinematografię rosyjsko-białoruską serial "Smiersz", mówiący o walce szlachetnych czekistów z "białopolskimi bandami", dosłownie nurzającymi się w okrutnych zbrodniach). W rzeczywistości powojenna działalność polskiego podziemia na Ziemiach Utraconych (w Białoruskiej i Litewskiej SRS) była w prostej linii kontynuacją walki o niepodległość Polski zapoczątkowanej jeszcze w latach okupacji niemieckiej, walki w obronie kresowej ludności polskiej. Uczestnicy polskiej konspiracji mieli pełną świadomość, że nie są żadną "bandą", jak głosiła propaganda sowiecka, lecz żołnierzami polskimi, partyzantami, że walczą z nieludzkim i zbrodniczym systemem o słuszną sprawę - całość i niepodległość swej Ojczyzny, wolność człowieka i wiarę przodków.

        Dowódca z wielką charyzmą
        Witold Wróblewski opisuje w swych wspomnieniach działalność najsilniejszego ośrodka polskiego oporu działającego na Kresach niemal do końca lat czterdziestych, jakim był Obwód 49/76, obejmujący teren dawnych powiatów szczuczyńskiego i lidzkiego. Struktura ta dowodzona była przez ppor. Anatola Radziwonika "Olecha", "Mruka", "Ojca", "Starego". Warto choć w paru słowach scharakteryzować tego wybitnego organizatora polskiego oporu na Kresach i jego najbliższych współpracowników.
        Podporucznik Anatol Radziwonik "Olech" urodził się w 1916 roku w polskiej rodzinie pracownika kolei. Przed wojną pracował jako nauczyciel we wsi Iszczołniany, gdzie zasłynął jako dobry organizator harcerstwa. W okresie okupacji niemieckiej był komendantem jednej z placówek terenowych AK w Obwodzie "Łąka" i dowódcą plutonu partyzanckiego w 2. kompanii VII batalionu 77 pp AK. Wsławił się wieloma udanymi akcjami przeciw Niemcom.
        Był postacią oddziałującą na otoczenie, o wybitnej charyzmie. Potrafił skupić wokół siebie mieszkańców ziemi szczuczyńskiej oraz lidzkiej i zbudować zaplecze, przez kilka lat w niezwykle ciężkich warunkach sprawnie pracujące dla oddziałów partyzanckich podlegających jego komendzie. We wrześniu 1945 r. mjr Stanisław Sędziak "Warta", cichociemny, już jako jeden z liderów Zrzeszenia WiN, złożył wniosek o odznaczenie ppor. "Olecha" Krzyżem Walecznych. Zastępca komendanta "Olecha", sierż. Paweł Klikiewicz "Irena", był starym konspiratorem, w latach 1943-1944 pełnił funkcję oficera do zadań specjalnych w Komendzie Ośrodka "Łąka". Pracę swą musiał wykonywać bardzo dobrze, gdyż w rozkazach KO Nowogródek z lat 1943-1944 kilkakrotnie wymieniano go w punkcie "pochwały i awanse". Po śmierci "Ireny" w maju 1947 r. jego funkcje przejął ppor. Witold Maleńczyk "Cygan", syn osadnika wojskowego ze Starodworców, wywieziony do Rosji "za pierwszego Sowieta", potem służył w armii Berlinga.
        Gdy w 1945 r. przyjechał odwiedzić rodzinę, NKWD usiłowało go aresztować. Zastrzelił wówczas dwóch czekistów i zbiegł do partyzantki. Adiutant komendanta "Olecha" Zygmunt Olechnowicz "Zygma" wraz ze starszym bratem Czesławem służył w latach okupacji niemieckiej w IV batalionie 77 pp AK.

        W obozowisku Horiaczy Bór
        Stan liczebny Obwodu 49/76 oceniany był przez NKWD Białoruskiej SRS w 1945 r. na ok. 800 ludzi, w większości pozostających w konspiracji. Zapewne organizacja zbudowana przez komendanta "Olecha" była jednak jeszcze liczniejsza, niż sądzili czekiści. Współczesny historyk i publicysta z Białorusi Andrzej Poczobut szacuje siły podległe "Olechowi" na tysiąc ludzi, zaś jego zaplecze, tj. wszystkich współpracujących, choć niezaprzysiężonych - na kilka tysięcy. Podkomendni "Olecha" byli zorganizowani w liczne placówki terenowe, rozsiane w wioskach zamieszkałych głównie przez ludność polską, liczące od 10 do 50 członków. Znaczna część żołnierzy Obwodu 49/76 posiadała broń i w razie potrzeby mogła być mobilizowana do akcji związanych z samoobroną.
        Oprócz wspomnianych placówek konspiracyjnych na terenie Obwodu 49/76 działało w latach 1946-1949 kilka oddziałów partyzanckich, będących schronieniem dla ludzi "spalonych" i poszukiwanych przez NKWD. Dowodzili nimi m.in.: sierż. Paweł Klikiewicz "Irena" (rejon Szczuczyna), ppor. Witold Maleńczyk "Cygan" (rejon Wasiliszek), Wacław Szwarobowicz "Kiepura", Peter Fic "Francuz", potocznie zwany "Peterem", Alzatczyk służący w AK (rejon Nowy Dwór- Ostryna). Całość sił partyzanckich podlegających ppor. "Olechowi" liczyła w latach 1946-1948 około 120 żołnierzy. Działali oni w grupach od kilku do 20 ludzi. Podstawowe siły zbierały się w zwartą całość jedynie na zarządzanych okresowo koncentracjach. "Olech" na co dzień "chadzał" z kilkunastoosobowym oddzia
        • lechowski51 Re: To nie ta liga 05.03.12, 09:47
          cd
          Działali oni w grupach od kilku do 20 ludzi. Podstawowe siły zbierały się w zwartą całość jedynie na zarządzanych okresowo koncentracjach. "Olech" na co dzień "chadzał" z kilkunastoosobowym oddziałem przybocznym, niekiedy dołączał wraz z nim do poszczególnych pododdziałów. Podkomendni "Olecha" byli bardzo dobrze uzbrojeni, przeważnie w broń maszynową. Występowali w mundurach Wojska Polskiego lub dla zmylenia przeciwnika w mundurach sowieckich (co widać na nielicznych zachowanych fotografiach). Niektóre placówki terenowe (konspiracyjne) dysponowały własnymi patrolami samoobrony.
          Oddział "Olecha" miał liczne schrony-ziemianki (tzw. bunkry), ulokowane w lasach lub zabudowaniach gospodarskich, czasem dosłownie pod nosem garnizonów NKWD. Między innymi w Dworczanach pod Wasiliszkami w gospodarstwie Józefa Bogusławskiego "Bolka" zbudowano schron mogący pomieścić kilkanaście osób (często zatrzymywał się tam komendant "Olech" ze swą grupą przyboczną). Posiadał też kilka baz - obozowisk - urządzonych w lasach. Partyzanci przebywali tam w ziemiankach i szałasach, w głównej bazie na uroczysku Horiaczy Bór (Spalony Las) prócz ziemianek i szałasów wzniesiono krzyż, pod którym ułożony został symbol Białego Orła. Tak wspominał wygląd tego obozowiska Witold Wróblewski: "Mieliśmy takie jedno ulubione i względnie bezpieczne miejsce - polanę Horiaczy Bor. Było to trudno dostępne uroczysko, położone w głębi rozległych, nadniemeńskich borów. Tutaj właśnie udawało się utrzymać porządek dnia jak w prawdziwym garnizonie. Dzień rozpoczynała pobudka, wkrótce stawaliśmy w szeregach, z bronią w ręku do modlitwy porannej pod krzyżem na polanie. W dalszej kolejności zajmowaliśmy się czyszczeniem broni. Często po obiedzie odbywały się ćwiczenia taktyczne. (...) Przez cały czas pełniliśmy służbę wartowniczą. Żołnierze na posterunkach zmieniali się co dwie godziny. Komendant sprawdzał, czy partyzanci pełnią tę służbę z wystarczającą czujnością. Był też czas na odpoczynek. (...) Zawsze wymagano od nas odpowiedniej dyscypliny, zachowania spokoju i nadziei w najbardziej krytycznej sytuacji. Każdy dzień kończyła wspólna modlitwa wieczorna na polanie przed krzyżem".
          Komendant "Olech" uruchomił też, na ile było to możliwe, działalność propagandową. W oddziale wydawano gazetkę zatytułowaną "Świteź" (pierwszy numer, przepisany ręcznie, liczył kilkanaście egzemplarzy, kolejne - wydawane na powielaczu - po kilkadziesiąt i więcej). Artykuły pisał sam ppor. "Olech" i niektórzy funkcyjni żołnierze oddziału, m.in. Witold Wróblewski "Dzięcioł". W miarę potrzeb wydawano także okolicznościowe ulotki adresowane do ludności i przedstawicieli władz sowieckich. Celem polskiej akcji informacyjnej było przede wszystkim podtrzymywanie na duchu mieszkańców powiatów szczuczyńskiego i lidzkiego.
          Dowodzony przez "Olecha" Obwód Szczuczyn - Lida utrzymywał kontakt z luźnymi polskimi oddziałami partyzanckimi, głównie z pow. Lida, nawiązującymi do tradycji AK, dowodzonymi przez Jana Bukatkę i Michała Durysa. Miał też łączność z komendantem poakowskich struktur konspiracyjnych i oddziałów partyzanckich w powiecie grodzieńskim (Samoobrona Ziemi Grodzieńskiej) ppor. Mieczysławem Niedzińskim "Menem", "Renem", "Niemnem" (byłym dowódcą plutonu I/77 pp AK Okręgu Nowogródek), a także z poakowskimi strukturami w powiecie wołkowyskim, m.in. z oddziałem partyzanckim Bolesława Chweduka "Cietrzewia" (Samoobrona Ziemi Wołkowyskiej sformowana przez ks. mjr. Antoniego Bańkowskiego "Eliasza"). Jeszcze dalej, na wschód od Lidy, walczyły oddziały Bronisława Jurgiela "Jelenia", Rymaszewskiego "Nagana", Rusielewicza "Bociana", Szydłowskiego, Diatłowskiego, braci Mietlickich, Zabrodzkiego i innych.
          Działalność organizacji "Olecha" miała dwa wymiary. W perspektywie spodziewanego konfliktu "wolnego świata" z blokiem sowieckim - polska zbrojna obecność na Ziemiach Utraconych wydawała się mieć zasadnicze znaczenie. Sam "Olech" podkreślał w rozmowach z podkomendnymi, że są oni wojskiem polskim w konspiracji i że w momencie przełomowym oni będą przywracać tu Polskę. Z drugiej strony partyzantka prowadzona przez "Olecha" miała zadania i cele doraźne. Była samoobroną miejscowego społeczeństwa przeciw terrorowi NKWD, nadużyciom i bezprawiu przedstawicieli władz sowieckich. Szczególnie surowo zwalczano pracowników administracji, okrutnie odnoszących się do ludności, oraz agenturę NKWD.

          Ostatnie strzały
          Działalność komendanta "Olecha" i jego ludzi cieszyła się autentycznym poparciem mieszkańców ziemi szczuczyńskiej i lidzkiej, którzy nie akceptowali systemu sowieckiego i pragnęli powrotu Polski. O stosunku ludności do polskich partyzantów świadczy okoliczność, iż mogli prowadzić swą walkę nieprzerwanie przez pięć lat po tzw. wyzwoleniu. Tak wspomina Wróblewski: "(...) Wszyscy mieszkańcy byli gościnni - i przyjmowali nas - jak to się mówi - czym chata bogata. System sowiecki był tak absurdalny i zbrodniczy, że nikt z nas nie wierzył w jego trwałość. Byliśmy przekonani, że prędzej czy później runie cały porządek komunistyczny w Europie, a ziemie kresowe powrócą do wolnej i niepodległej Polski. Co więcej, wierzyła w to znaczna część ludności - katolickiej i prawosławnej. Ciężkie przeżycia wojenne oraz nowe przejawy sowieckiej przemocy jeszcze bardziej utrwalały tę nadzieję".
          Partyzantka prowadzona przez "Olecha" szczególnie surowo zwalczała pracowników administracji okrutnie odnoszących się do ludności. Często zachowywali się oni naprawdę jak władcy w kraju podbitym (lada priedsiedatiel czy dyrektor kołchozu był panem życia i śmierci chłopów zamieszkałych na jego terenie). Bezlitośnie egzekwowali od chłopów niezmiernie wysokie kontyngenty, mające ich zrujnować materialnie i zapędzić do kołchozów, wskazywali NKWD, kto ma nastawienie "antysowieckie" (co rozumiano bardzo szeroko), itp. Samoobrona polska zwalczała też funkcjonariuszy NKWD, ich agentów i informatorów. O ile jednak zwykli donosiciele mogli niekiedy liczyć na litość i zmianę kary śmierci na karę fizyczną (baty), o tyle funkcjonariusze NKWD i urzędnicy źle odnoszący się do ludności byli traktowani przez "Olecha" bezwzględnie. Jesienią 1948 r. oddziały "Olecha" podjęły prawdziwą ofensywę przeciwko kolektywizacji kresowej wsi.
          Ostatni leśni polskich Kresów nie mieli jednak żadnych szans w walce z całą machiną totalitarnego państwa, mimo iż dzięki poparciu ludności trzymali się bardzo długo. Przełomem stała się najtrudniejsza dla partyzantów zima 1949 r., kiedy to w lutym i marcu "wykruszały" się w obławach oddziały komendanta "Olecha". 24 kwietnia 1949 r. grupa operacyjna NKWD przeprowadziła kolejną obławę przeciw oddziałowi "Olecha" kwaterującemu w lesie nad Lebiodą w pobliżu wsi Stankiewicze (której mieszkańcy wspomagali partyzantów). "Olech", mający wówczas ze sobą 17 żołnierzy, zdołał wyrwać się z okrążenia, tracąc jednego poległego. Jednak dwa tygodnie później, 12 maja 1949 r., kolejna operacja sowiecka, do której użyto znacznych sił, w tym jednostek MWD ściągniętych z Mińska Białoruskiego, okrążyła oddział "Olecha" obozujący nad Niewiszą pod wsią Raczkowszczyzna. Tym razem oddział został rozbity i zlikwidowany. Podczas desperackiej próby przebicia się przez trzy kolejne pierścienie obławy blokujące teren operacji poległo sześciu partyzantów, wśród których znajdował się także komendant "Olech". W ręce Rosjan wpadli ranni: Zygmunt Olechnowicz "Zygma" (adiutant komendanta), Witold Wróblewski "Dzięcioł" i jedna z łączniczek. Choć kilku partyzantów zdołało wyrwać się z obławy, sukces NKWD był całkowity - polskiemu podziemiu zadano definitywny cios, pozbawiając go ośrodka dowódczego. Ani oddział partyzancki, ani dowództwo obwodu nie zostały już odbudowane.
          Operacjom przeciw oddziałom "Olecha" towarzyszyły masowe aresztowania w polskich wioskach podejrzanych o nastawienie antysowieckie i wspomaganie partyzantów. Sowieckie służby specjalne aresztowały 279 żołnierzy konspiracji Obwodu 49/76, których oskarżono o "terroryzm, rabunki i pomoc partyzantom" (np. w jednej wsi, Stankiewi
      • Gość: Ziuniek Nie zrozumiałeś Ika! IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.12, 09:53
        A myślałem że to oczywiste.
        Ika - głupotę polaczków podkreślaj
        Popatrz walczyli jak głupi z Niemcami...
        A teraz ich własny minister pędzi do Berlina i oddaje... za stołek, Ika, za stołek!

        A po co było im walczyć? Stracili ...Ile lat stracili Ika
        Już dawno mogli być we wspólnej Europie
        • Gość: Ika Mamy ręce czyste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.12, 10:18
          Lechosiu .Daj sobie spokój.
          Z bandyty nie zrobisz żołnierza.
          Może być nawet generałem bandytów ale nie generałem żołnierzem.

          To jest prawdziwa przepaść.

          Obowiązkiem żołnierza jest obrona kraju i narodu.

          Bandyci tak się składa byli tylko ciężarem dla kraju i narodu.
          Bandyci to rak polskiego narodu z okresu wojny.

          Wysysał z narodu wszystko co zdrowe a sam sie rozwijał.

          Co ci bandyci wskórali.,wysadzali,palili,mordowali,rabowali na polskiej ziemi a nie na ziemi okupanta.
          I ty to nazywasz patriotyzmem a ja zwykłym ordynarnym szubrawstwem.

          Ta banda,co narobiła a podobno było tego setki tysięcy.Tak Ty twierdzisz.

          Dano nas komunistom w prezencie.Komuniście prezent wzieli.
          A komuniści zrobili sobie porządek według swojego uznania.

          Naród jakoś to przetrwał.

          Ale trzeba przyznać,że naród wykorzystał komunistów też do posprzatania kraju.

          Wyłapano i wybito prawie wszystkich bandytów.Zrobili to komuniści.My mamy ręce czyste,że nie babraliśmy się w bandyckiej krwi.

          Sami nie dalibyśmy sobie rady.Do dzisiaj by ruch bandycki szalał po lasach i gnębił wioski w tym cele strategiczne czyli gorzelnie.
      • Gość: ziuniek ika znów szkodzisz sprawie!!! IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.12, 16:06
        już było lepiej a teraz znów się podkładasz:

        Piszesz:
        "Lechosiu .Daj sobie spokój.
        Z bandyty nie zrobisz żołnierza. "

        Myślisz że nie potrafią skompilować tego:

        pl.wikipedia.org/wiki/Ariel_Szaron
        Z tym:
        "
        wyborcza.pl/1,76498,3112640.html
        Ika, ja mam naprawdę dość czytanek, jak na przykład ta z forum Przemyśl, gdzie Pysio po raz kolejny zrobił z Ciebie kompletnego duupka:
        forum.gazeta.pl/forum/w,165,133749559,133782548,Re_Co_to_byl_personel_wykonawczy_.html
        Czy nie potrafisz przewidzieć skutków swoich aberracji???
    • Gość: Ika Świat iluzji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.12, 17:36
      Widzę,ze brak argumentów na obrone totalnego kłamstwa o przekletych.
      Wycieczki osobiste i dochodzenie kto acz.

      Szkoda,że takiego zapału brakuje w poznawaniu prawdy.

      Na kłamstwo argumenty trudno znaleść.oprócz zaklinania,parad w stylu faszystowskim,pokropków,zbiórki dalszych i bliższych krewnych zabitych bandytów.Z łezką w oku ,ze bandyckiej tradycji nie da się kontynuować.

      Może uda sie wmówić prostym ludziom,że byli patriotami.

      Ale Ci prości ludzie na własnych karkach poczuli ile kosztuje właśnie ich patriotyzm bandycki.

      I co wam sie zostało kibole jako młodzież aktywna w stylu faszysty.Nawet pokropki już nie są takie szumne a tylko prawie w konspiracji.
    • Gość: Ika Pamiętamy o przeklętych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 10:59
      Lechosiu może troszeczkę prawdy o bandycie z Tarnobrzega czyli Dekutowskim.

      Ukończył szkołę srednią,ciekawo gdzie,w Dzikowskim kosciele jest tylko zapis metrykalny.

      W spisach aboslwentów gimnazjum a także liceum takiego ucznia nie było.
      Wydaje mi się,ze to jest prawda,jeżeli zdejmiemy laurkę.
      Zapewne wiesz,ile kosztowało czesne.To była bariera dla całej rodziny.

      Otóz zapomiałeś powiedzieć,że te ten bandyta swoją patriotyczną działalność to prowadził też na lubelszczyźnie.
      Zapomiałeś zapewne napisać,że ten"patriota" spalił całą wioskę Mońki oczywiście zabierając na swoje potrzeby czyli rabując cały inwentarz żywy.W takich wioskach do dzisiaj wspominają bandytę Dekutowskiego.Tradycja wiejska jest zywaz pokolenia na pokolenie.Na wioski napadał dla żarła a "patriotyczna argumentacja" to że jakiś chłop zagospodarował pańską ziemię w ramach reformy.

      Zapomiałeś napisać dlaczego napadał na pociągi.

      Ponieważ to był najlepszy rabunek.Podróżnym zabierał wszystko pieniądze,kosztowności.A przy okazji w ramach obowiązków "patriotycznych" zastrzelił z pociagu policjanta lub inną osobę .
      W tych samych celach napadał i wysadzał pociągi w czasie wojny.To była istna ameryka.W takich pociągach było wszystko ale żarło konserwowe było najważniejsze.

      Zapomiałeś napisać ile setek porządnych ludzi szczególnie na lubelszczyźnie ucierpiało by taki Dekutowski mógł zostać "patriotą"

      Ale należy go czcić tak jak czczą bandytę "Ognia" w Zakopanem,gdzie tamtejsi busiarze jak to mówią "mają się gdzie wylać i spełnić obowiązek patriotyczny" sikająć na pomnik bandyty"Ognia" tak uroczyście otwierany z udziałem byłego prezydenta.
      • lechowski51 Kto faktycznie byl zdrajaca 08.03.12, 13:27
        i bandyta....

        Zdrada unieważniona – prof. Ryszard Legutko

        O zdradzie mówić w Polsce nie wypada. To pojęcie nieprawomocne i kłopotliwe.

        Wypada się zastanawiać, czy przypadkiem zdrajcą nie był płk Kukliński, natomiast nie wolno w żadnym razie sugerować, że zdrajcą był Stanisław Jerzy Lec, entuzjastycznie popierający wraz z kolegami zabranie Polsce Lwowa po ataku Armii Czerwonej w 1939 r., lub gen. Jaruzelski, wprowadzający stan wojenny, lub Tusk z dworem i klakierami robiący niesłychane rzeczy po Smoleńsku.

        Nieprawomocność słów „zdrada” i „zdrajca” w powszechnie akceptowalnym języku pokazuje, że jesteśmy narodem peerelowskim, tzn. takim, który z PRL wyrósł i który ma w nim swoje prawdziwe źródła. Nie wolno nam PRL szargać. Można się z niego śmiać, można kąsać, można krytykować, ale nie wolno się odcinać. Nic zatem, co PRL stworzyło – w rodzaju kolaboracji z okupantem sowieckim we Lwowie czy komunistycznego panteonu składającego się z Berlinga, Świerczewskiego itd. – nie kwalifikuje się do zdrady.

        O Bierucie można napisać, że był łajdakiem i sowieckim funkcjonariuszem, lecz nie można powiedzieć, że był zdrajcą. Samo porównanie tych ludzi do Targowicy budzi opór.

        „No nie – wielu powie sobie w duchu – przecież to przesada; wszak odbudowywano wtedy stolicę, zrobiono reformę rolną, a liczni Polacy do tej pory nucą, że na lewo most, na prawo most, a środkiem Wisła płynie”. Ale właśnie taka myśl nie tylko udowadnia, że jesteśmy narodem peerelowskim, lecz że nadal tę peerelowskość w sobie kultywujemy.

        III RP, która wyrosła z historycznego kompromisu z komunistami, nie może – pod groźbą ideologicznego samounicestwienia – pozwolić na używanie pojęcia zdrady. Pomaga jej w tym zresztą język liberalnej demokracji, w którym słowo „zdrada” także nie istnieje. Ten język uczy nas, że mamy rozmaite prawa, z których korzystamy. I tak Tadeusz Kościuszko skorzystał ze swoich praw, a Ksawery Branicki ze swoich. Biskup Józef Kossakowski także skorzystał ze swoich praw w Warszawie, podobnie jak hetman Szymon Kossakowski w Wilnie, co może nam się podobać albo nie, ale publiczne powieszenie obu w ich miastach należy zdecydowanie potępić. A poza tym trzeba zawsze pamiętać o kontekście, który zrzuca część odpowiedzialności z człowieka, tak jak kontekst zrzucił sporą część odpowiedzialności z Heleny Wolińskiej i Stefana Michnika. Czepianie się ich stanowi deptanie ich godności. W języku liberalnej demokracji oskarżenie kogoś o zdradę, choćby najbardziej uzasadnione, znacznie bardziej obciąża oskarżyciela niż oskarżonego.

        Zdradę unieważnia też dzisiejsza postpolityka. Weźmy choćby zarzut zdrady wobec Donalda Tuska z powodu Smoleńska. Pojawia się oskarżenie, po którym natychmiast publikowane są sondaże pokazujące, że większość Polaków właściwie premiera popiera, a poza tym premier ładnie się prezentuje na tle błękitu i ostatnio dobrze przygadał pisowcom; to nie to, co straszny Kaczor, który dzieli Polaków, mówi o Tusku, że stoi tam, gdzie ZOMO, a na dodatek prezes wrednie czepia się Merkel. Do tego dochodzi jeszcze medialny chór błaznów na pomieszanie złego i dobrego, składający się z pożal się Boże dziennikarzy i pożal się Boże profesorów, którzy to, co słuszne, przyklepią, to niesłuszne potępią i obśmieją. Po tym wszystkim każdy, kto zaczyna mówić o zdradzie, zaczyna się czuć głupio. Gdyby Ksawery Branicki i obaj Kossakowscy mieli takie możliwości medialne i piarowskie, to do tej pory zaśmiewalibyśmy się z tych wszystkich głupich oskarżeń, jakie przeciw nim formułowano.

        Co zatem można zrobić, by przywrócić język i świadomość zdrady. Grzechem pierworodnym jest zaniechanie traktowania narodzin PRL w kategoriach zdrady. Jeśli nie potępiamy Leca i jego kolegów piszących do bolszewickich gadzinówek w okupowanym Lwowie, jeśli zdrajcami nie byli Bierut, Wasilewska i ich towarzysze, jeśli o zdradę nie możemy oskarżać Jaruzelskiego, to jak tu oskarżać o nią Tuska, którego sami wybraliśmy (no, może nie wszyscy z nas) i który tak pięknie mówił niedawno o tym, że w Europie powinno być więcej Europy.

        To pośrednie rozgrzeszenie PRL sprawiło, że różne rzeczy w polityce nie mają już dla nas właściwych proporcji, bo przyzwyczailiśmy się do tego, że nie ma czegoś takiego jak właściwe proporcje. Nie wiadomo nawet, co to jest Polska, a nawet przychodzi nam na myśl, że może lepiej w ogóle o niej nie mówić, bo zbytnie nią zaabsorbowanie grozi wskrzeszeniem demonów polskiego patriotyzmu. Mówiąc najprościej, moralne rozgrzeszenie PRL sprawiło, że nasze myślenie o nas samych straciło powagę. A bez przywrócenia powagi myśleniu o Polsce i o polityce zarzut zdrady zawsze będzie się spotykał z tępym niezrozumieniem, wzgardliwym wzruszeniem ramion lub głośnym rechotem coraz liczniejszej i coraz butniejszej gawiedzi.

        prof. Ryszard Legutko
        --
        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • Gość: nikita Re: Kto faktycznie byl zdrajaca IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.03.12, 14:43
          lechowski - daruj sobie te przedruki. To zniecheca do czytania. Pisz co mysli lechowski.

          A tak na marginesie , jak to sie stalo ze ukuto okreslenie zolnierza wykletego. Lechowski , kiedy skonczyla sie woja , kiedy zaprowadzono lad w europie a Polsce przydzielono wlasciwe jej miejsce ( Polska z racji polozenia zawsze bardziej ciazyla do wschodu niz zachodu), mocodawcy AK i podobnych " demokratycznych oddzialow zbrojnych " nakazali by ci zolnierze przeniesli sie do lasu tworzac swoista partyzantke do walki z legalna polska wladza. Zabawne, bo mocodawcy tych oddzialow doskonale wiedzieli ze nie maja zadnych szans na zwyciestwo. Zaczela sie podjazdowa wojna z legalna wladza dokladnie tak jak opisuje ika, a wiec mordy, grabieze. Legalna wladza wylapywala banytow, sadzila i naturalna koleja rzeczy skazywala na dlugoletnie wiezienia a co wazniejszych na smierc.
          Kaczynski wypelniony po brzegi nienawiscia do ruskich i wszystkiego so z nimi zwiazane ( w tym i PRL) okrzyknal wykletymi tych zbrodniarzy ktorzy pod plaszczykiem wojny z legalna wladza mordowali bezbronna ludnosc. Dla kaczynskich, pisu, rydzyka i waskiej grupy spoleczenstwa sa zolnierzami wykletymi ale dla przewazajacej czesci spolecznosci sa rzezimieszkami i bandytami a przedewszystkim zdrajcami wlasnej ojczyzny to cos jak slynny pulkownik, zdrajca kuklinski.





          • Gość: kaziuk66 Re: Kto faktycznie byl zdrajaca IP: *.tktelekom.pl 08.03.12, 15:08
            Nikita Tobie chyba rozum odbiera jak piszesz o legalnej władzy ludowej która została nam narzucona siłą przez Sowietów. Zanim odbyły się wybory do Sejmu Ustawodawczego w roku 1947 / SFAŁSZOWANE !!!!!! / to wczesniej ubecja i sługusy chołoty sowieckej oraz sami Sowieci mordowali,zastraszali i zamykali działaczy opozycyjnych. Masz te swoja legalna władze ludową
            • Gość: nikita Re: Kto faktycznie byl zdrajaca IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.03.12, 18:05
              kaziuk - w tamtych czasach to byla legalna wladza. Twoje rozumowanie jest takie" wybrali Tuska a ja chcialem Kaczynskiwgo , a skoro tak to bede sabotowal Tuska. To polskie myslenie. Albo inaczej; rasowy polak wie wszystko najlepiej. Jedzie sobie samochodem i widzi ograniczenie szybkosci. Tenze polak powiada " po kiego ch//a ten znak .. i gna ile silnik wyciagnie.
              Kaziuk - kiedy skonczyla sie wojna , kiedy wprowadzono jakis tam lad w Europie, obowiazkiem kazdego obywatela bylo wspieranie swych wladz w realizacj nakreslonych celow a nie gonienie po lasach i strzelanie do bezbronnych ludzi. Nie zapominaj i o tym ze polski rzad rezydowal w Londynie, ze polscy zolnierze walczyli za wolnosc wasza i nasza i ze to polskie wladze tamtego czasu w zaciszu brytyjskich gabinetow zadecydowali o losie polakow. a nie ruskie czy stalin. On dostal co chcial. kaziuk , polacy sa fatalnymi politykami, sa mowiac wprost glupcami. Kazde pokolenie popelnia bledy swoich poprzednikow. A z ruskim nie wygraja. Nigdy. Maja dwa wyjscia , albo uznac hegemonie berlina albo moskwy. Polacy mieli tysiac lat by to pojac a z tego co piszesz wniosek, ze tysiac lat to za malo . Glupota ma sie dobrze.

              • Gość: kaziuk66 Re: Kto faktycznie byl zdrajaca IP: *.tktelekom.pl 08.03.12, 19:40
                nikita pisze "
                Twoje rozumowanie jest takie
                > " wybrali Tuska a ja chcialem Kaczynskiwgo , a skoro tak to bede sabotowal Tusk
                > a. To polskie myslenie" Poczatek OK dalej nie rozumiesz. Wybór Tuska uznaję za demokratyczny wybór rodaków i nie sabotuje Go tylko krytykuję i to nie jest typowe polskie tylko w kazdej demokracji to spotykasz. Okazuje się,ze nie jestem rasowym Polakiem jeśli przyjac Twój tok myslenia bo póki co nie złapałem ,żadnego punktu karnego za przekroczenie prędkości i nie wynika to z mojego nieprawdopodobnego szczęścia tylko za zwyczajnego przestrzegania przepisów. Znów pudło.Rzecz najwazniejsza której Ty nie rozumiesz . Obowiązkiem kazdego Polaka było zwalczac zbrodnicze władze narzucona nam siłą a nie ja popierac jak łaskawie sugerujesz.Załózmy,że Polacy mieli fatalnych polityków bo w swej historii na skutek błędów dopuscili do utratu niepodległości przez sporo ponad 100 lat to ja sie pytam o skutecznosć polityków Twojego narodu którzy dopuscili by błakał sie on po świecie wiele dłuzej tęsknąć za swoja ojczyzna i zajdujac u nas przez kilkaset lat spokojna przystan na wzburzonych falach europejskiej nienawiści.Trochę pokory nikita
                • Gość: Rodzina Historia powinna uczyć i łączyć naród IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.12, 20:52
                  Film "Historia Roja"
                  Film jest w 90 procentach fikcją historią wymyśloną przez reżysera.Tak naprawdę to uwłacza godności dobrej pamięci tych bohaterów.Zbylejakczył ich reżyser niby dla dobra młodzieży.Film jest pełen bluzgów, chlania wódy i scen erotycznych ,i do tego mija się z prawdą.Absolutnie nie jest dydaktyczny.Już na etapie scenariusza ,jeszcze za życia prof.Kurtyki IPN nie dał aprobaty na scenariusz i teraz też filmu nie promuje.Gdyby był historyczny to byłby przez biuro edukacji IPN promowany.Nie może być,ponieważ pokazuje partyzantów jako takich co to sobie kradną,strzelają bez uzasadnienia i nie wiadomo jak godzą ten Ryngraf z Matką Boską na piersi z tymi bluzgami,wódką i brutalnością.Film potwierdza wiele krzywdzących tez o tych"bandytach" z propagandy komunistycznej.Ci co nic w tamtych latach nie przeżyli takiego i nie mają pojęcia o prawdzie ,to łykają ten film jako patriotyczny.Wystarczy,że usłyszą:mordo ty moja". Starzy ubowcy ,ormowcy się cieszą,że aż tyle błota reżyser tym partyzantom przykleił.Film robi furorę polityczną po obu tzw. stronach barykady.Po jednej str.jest prawica IV RP i jej ogromne zapotrzebowanie na takie patriotyczne tematy o Żołnierzach Wyklętych,po drugiej-ta niedobra III RP ,która nie daje pieniędzy na dokończenie tego filmu,ale wie,że jeżeliby media zrobiły debatę historyków,to film by został zmiażdżony jako gniot.Film historyczny oparty na faktach nie może aż tak znieważać prawdy historycznej. Akcja "Ratujemy Roja"jest zniewagą wobec pamięci samego "Roja",ponieważ jest zwykłym wyłudzaniem pieniędzy przez podejrzaną manipulację reżysera i wykorzystaniem przez niego nieświadomości ludzi. Bazuje na nieświadomości ludzi,którzy w dobrej wierze dają pieniądze,A tak na marginesie,to na co ten człowiek wydał te 9 milionów,skoro najlepszych aktorów zatrudnił do krótkich ról zakłamujących niewygodną prawdę o dowódcach,którzy faktycznie zdradzili NSZ,NZW.Wiem,że zapotrzebowanie na film o tej tematyce jest bardzo duże,ale powinien on oddać prawdę i honor poległym.My rodziny tamtych żołnierzy od "Roja" tak się cieszyliśmy,że powstaje film,a teraz czujemy się zażenowani,bo wiemy jakiej manipulacji dopuszcza się pan J.Zalewski. Wiemy też,że wystarczyło nagrać fakty i to by było coś,a nie je wymyślać.Nie wiemy tylko,czy zabrakło mu talentu,rozwagi,czy też o coś innego,gorszego chodzi.Domyślamy się dlaczego nie ma do tej pory otwartej debaty na temat tego filmu i kto się cieszy z tego,że prawica tak się bezmyślnie daje nakręcać.Jest nam ogromnie przykro,ale czujemy się bezsilni.Pijar i polityka zwycięża.Interweniowaliśmy jako rodziny poległych partyzantów z pododdziału "Roja" w IPN,ale oni to wiedzą i nic nie mogą zrobić,bo nie dali akcesu na ten scenariusz i nie mają przepisów,które z urzędu pozwoliłyby IPN zatrzymać ten nieudany film.Prosimy zatem choć o odrobinę w tym wszystkim uczciwości.Zbierajcie jak musicie pieniądze,ale NIE dla ratowania "Roja",ale w ramach akcji " Ratujemy Jerzego Zalewskiego",bo taka jest prawda.Zalewski nie jest żadnym męczennikiem,a tylko taka poza pozwala mu wykorzystywać dobrych ludzi.I prosimy,nie mówcie,że w tamtych latach tak było jak pokazuje to Zalewski.Prosimy weżcie pod uwagę to co szczerze czujemy, my rodziny poległych,podległych partyzantów "Rojowi",które znają prawdę tamtych lat,Pozdrawiamy wszystkich zainteresowanych tematem.
      • Gość: kris Re: Pamiętamy o przeklętych IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 08.03.12, 19:23
        Ika. Coś wiesz ale nie do końca. Zapora spalił nie wieś Mońki tylko Moniaki. Moniaki, Rzeczyca Księża, Rzeczyca Ziemiańska to w czasie wojny i po tzw." Moskwy". Kompletnie opanowane przez peperowską partyzantkę, a po wojnie pełne ubeków i ormowców. Moniaki spalił bo przechodzący obok wsi jego oddział został ostrzelany przez miejscowych milicjantów. Nikogo nie ograbił, za to kazał wychłostać 40 miejscowych komunistów.Pacyfikacji Moniaków nie pochwalam, od chłosty niektórzy mądrzeją. Co twoi bohaterowie tamtych czasów i tamtych terenów jak A.Paleń, B.Kowalski,G.Korczyński wyrabiali w czasie wojny lepiej nie wspominać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka