Czy za "komuny" żyło się lepiej niż dziś? GŁOSUJ !

IP: *.free.aero2.net.pl 19.03.13, 22:44




CZY ZA KOMUNY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ NIŻ OBECNIE (SONDAŻ CBOS, TEKST - poboczem.pl
​Zaledwie jedna trzecia Polaków uważa, że wolny rynek jest lepszy od planowej, sterowanej przez państwo gospodarki socjalistycznej - wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS.

Od razu pojawiły się komentarze, że jest to wyraz nieufności do ekip rządzących naszym krajem po 1989 r. i przejaw tęsknoty za PRL. Czy rzeczywiście?

Na pewno wiele starszych osób ciepło wspomina czasy, gdy w gazetach roiło się od ogłoszeń z wybitymi słowami "zatrudnimy natychmiast", nikt nie straszył zwolnieniami grupowymi, nikt nie musiał dopominać się u szefa o wypłatę czy odprowadzenie składek na ZUS, funkcjonowały dające poczucie bezpieczeństwa socjalnego kasy zapomogowo-pożyczkowe, zakładowe stołówki i ośrodki wypoczynkowe. Trudno jednak przypuszczać, by ktokolwiek o zdrowych zmysłach tęsknił do pustych półek, kartek na mięso, upokorzeń przy staraniu się o paszport, do braku wolności słowa itp. Niestety, jedno i drugie występowało niejako w pakiecie...

Spróbujmy wyobrazić sobie polskie realia motoryzacyjne, gdyby nadal rządziła PZPR, istniał Związek Radziecki i cały obóz "demokracji socjalistycznej", RWPG, rubel transferowy, centralnie ustalane rozdzielniki na blachę i opony...
Reklama

Narzekamy na ślamazarne tempo budowy autostrad, dziurawe drogi itp. Otóż gdyby nie wydarzenia z roku 1989 i będąca ich późniejszą konsekwencją przynależność Polski do Unii Europejskiej byłoby zapewne jeszcze gorzej. Ba - nieporównanie gorzej. Z braku pieniędzy i motywacji. Państwa, nieustannie borykającego się z "przejściowymi trudnościami gospodarczymi", pozbawionego środków, które teraz wciąż wartkim strumieniem płyną z unijnej kasy, nie byłoby zwyczajnie stać na budowę nowych i remontowanie istniejących szlaków komunikacyjnych. Zresztą dla kogo miałoby podejmować ów wysiłek? Ruch na drogach byłby niewątpliwie większy niż przed ćwierćwieczem, ale bez tak rewolucyjnego skoku, jaki dokonał się dzięki otwarciu Polski na świat. A o skłaniających do przyspieszonego inwestowania w infrastrukturę imprezach w rodzaju Euro 2012 moglibyśmy jedynie pomarzyć...


Owszem, benzyna mogłaby być nieco tańsza niż obecnie. W PRL ropę naftową sprowadzaliśmy głównie z ZSRR, rurociągiem "Przyjaźń", rozliczając się według tzw. cen kroczących, ponoć - tak przynajmniej twierdzono - niższych od światowych, a przede wszystkim mniej podatnych na rynkowe wahania naftowej koniunktury. Oczywiście byłaby tańsza, o ile w ogóle byłaby. Co prawda u schyłku PRL rząd premiera Mieczysława Rakowskiego zniósł reglamentację paliw, ale nie wiadomo, czy udałoby się do dzisiaj utrzymać ten przyjemny stan rzeczy. A zatem kartki? 30 litrów benzyny miesięcznie na samochód? Tankowanie tylko w określone dni miesiąca, zgodnie z ostatnią cyfrą na tablicy rejestracyjnej pojazdu? Szukanie znajomości i korumpowanie pracowników stacji CPN, którzy, obok pracowników Polmozbytu i sprzedawczyń w sklepach mięsnych, prawdopodobnie należeliby do elitarnych, rozpieszczanych przez klientów grup zawodowych?

Można przypuszczać, że gdyby wciąż istniał PRL, w halach po warszawskiej FSO nie hulałby dzisiaj wiatr, lecz, dzielnie borykając się z problemami w zaopatrzeniu w surowce i materiały, nadal montowano by tam samochody. Tylko jakie? Kolejne wcielenie poloneza? A może jakiś model łady lub egzotyczny produkt motoryzacji chińskiej? Nie byłoby Opla w Gliwicach ani Volkswagena w Poznaniu. Zacieśnialibyśmy natomiast zapewne współpracę z Fiatem, negocjując zakup licencji na pandę II. Eksportowaną następnie za "cenne dewizy" do Wenezueli, a na Kubę i do innych bratnich krajów Trzeciego Świata w zamian za dostawy sznurka do snopowiązałek.


Przodujący przedstawiciele klasy robotniczej i kolektywu kierowniczego mogliby liczyć na kupno samochodu po oficjalnej cenie, na podstawie rozdzielanych po łaskawości przez władzę talonów (dziś zwanych prawdopodobnie zupełnie inaczej, na przykład voucherami). Cała reszta zaopatrywałaby się, jak dotychczas, na giełdach samochodowych. Trudno przypuszczać, by państwo pozwoliło też na niekontrolowane sprowadzanie używanych aut z zagranicy.

Kogo zresztą byłoby na to stać, skoro zarabialibyśmy pewnie równowartość 100-150 euro miesięcznie? Nadal zatem funkcjonowałoby pojęcie "samochodu zachodniego", jako symbolu innego, lepszego świata, a nowości typu volkswagena golfa VII czy toyoty auris byłyby dostępne, za horrendalne pieniądze, jedynie w salonach Peweksu, w ramach tzw. eksportu wewnętrznego. Osiedlowe parkingi i wiejskie obejścia wyglądałyby zupełnie inaczej niż dzisiaj, szaro i ubogo.

Mając przed oczami wizję takiej alternatywnej współczesności zdecydowanie bardziej wolę obecną niepewność i "bezhołowie" niż rzekome wspaniałości socjalistycznej gospodarki planowej. A ty?

    • Gość: wp Re: Czy za "komuny" żyło się lepiej niż dziś? GŁO IP: *.free.aero2.net.pl 20.03.13, 02:40
      A tu szczegółowiej i bez komentarza riedaktora z pobocza.pl :

      (WP.PL)
      Tylko jedna trzecia Polaków (33,4 proc.) sądzi, że wolny rynek jest lepszy niż socjalistyczna, państwowa gospodarka planowa, a pozostali nie mają zdania - wynika z badań, do których dotarła "Rzeczpospolita".

      "Postawy ekonomiczne w czasach niepewności" to badania przeprowadzone na zlecenie Akademii Leona Koźmińskiego przez CBOS. Jak powiedział gazecie ich autor prof. Krzysztof Zagórski, Polacy oczekują od państwa bezpieczeństwa socjalnego i spodziewają się, że będzie ono spełniać opiekuńczą rolę.

      Jednak to nie znaczy, że myślą o powrocie do dawnego systemu sprzed transformacji. Jego zdaniem, Polacy widzą, że jest gorzej, niż oczekiwali i spodziewają się pomocy ze strony rządu, ale to nie jest tęsknota za PRL.

      Jednak oczekiwania społeczeństwa wydają się żywcem wyjęte z czasów PRL. Z badań wynika np., że Polacy chcieliby, aby to rząd zapewniał obywatelom pracę (85 proc.) oraz żeby miejsca pracy tworzył (93 proc.). Zapewniać ma też darmową opiekę zdrowotną (85 proc.) oraz dostęp do przedszkola (aż 95 proc.).

      Z badań wynika również, że mając wybór: praca w państwowej firmie czy prywatnej, wybieramy państwową (ponad 61 proc.).
      • ja-tarzan Re: Czy za "komuny" żyło się lepiej niż dziś? GŁO 20.03.13, 22:04
        Te 70% to chyba wysoko postawieni członkowie partii lub milicjanci robiący zakupy w konsumach lub podczas szkoleniowych wyjazdów do Moskwy.

        Ludzka pamięć jest wybiórcza.

        Każdy prace miał, zarabiał krocie, a w sklepach wszystko było.
        Można było czuć się wolnym, była swoboda poglądów, wypowiedzi i nikt się nie bał, że sąsiad ubek podsłuchuje.

        Taki pogląd, że za komuny było lepiej jest tak samo populistyczny i głupi jak i twierdzenia, że teraz żyjemy w państwie totalitarnym ...

        Ech, dziś tabloidy wyznaczają atmosferę dyskusji ... wiocha i prymityw do kwadratu.
        • Gość: krasnal Re: Czy za "komuny" żyło się lepiej niż dziś? GŁO IP: *.tktelekom.pl 20.03.13, 22:25
          i znów się nachlałeś wody święconej bo bredzisz jak parobek Watykański ?
          • Gość: wiesniak Re: Czy za "komuny" żyło się lepiej niż dziś? GŁO IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 21.03.13, 13:13
            Jedyny mieszczuch i do tego oświecony przez komunę a drugi to niejaki lechowski.Dwóch mądrali.
            • lechowski51 Re: Czy za "komuny" żyło się lepiej niż dziś? GŁO 21.03.13, 15:21
              Tylko ktoś mający problemy mentalne może zadawać tego typu pytania!.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja