Gość: CKSI
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.03.09, 23:36
Jako,że moje pytanie mogłoby przejść bez echa w wątku o obrazowym amoku,
zainicjowałem nowy.
Ciekawi mnie, kto wydał zezwolenie na rozkładanie straganów i przede wszystkim
handel dewocjonaliami. Nie chodzi mi o to, że obok kościoła, bo to w miarę
logiczne chociaż nie do końca pewnie zgodne z prawem (kiermasze-stragany stoją
poza terenem kościoła - oo.D). Natomiast pytanie dotyczy kiermaszy w pobliżu
np. Sezamu na Przywiślu. Kiermasze są obsługiwane przez handlarzy z
Częstochowy - świadczą o tym numery rejestracyjne samochodu sprzedających(?).
Nasi strażnicy miejscy przeganiają i karzą mandatami ludzi handlujących
warzywami, owocami itp., działkowiczów w większości emerytów chcących zarobić
parę groszy do swych fantastycznie wysokich emerytur, handlujących dla, co by
nie mówić, wygody mieszkańców osiedla. Natomiast handel dewocjonaliami jest
przez naszych włodarzy tolerowany. Ciekawe podejście do rodzaju handlu i
handlujących - czyżby jakiś lepszy gatunek, w porównaniu z naszymi
działkowiczami???
A swoją drogą, to żal patrzeć na otumanianych i otumanionych ludzi, kupujących
te dziwadła. Żałują pieniędzy na zakup czegoś lepszego do zjedzenia, a lekką
ręką wydają na naokienne naklejki, chorągiewki, obrazki itp.... Najfajniejsze
to to, że "tak kazali" - zasłyszane w pobliżu straganu. W okolicach TBGa
wykupywało się, bądź wykupuje tzw. pakiety ozdobnicze... i tak dalej.
Rzecz zasadnicza: kto wydaje pozwolenie na tego typu handel (dewocjonalia) w
dowolnym miejscu miasta, a zakazuje handlu drobnym, prywatnym handlarzom
sprzedającym różne różności pożyteczne dla wszystkich?