Kondycja uczelni. Jak to jest na prawie na UWr...

21.10.09, 19:29
Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami jako student, który jest po pierwszym roku zajęć na uczelni i nie może wyjść z podziwu, w jaki sposób mój Uniwerystet funkcjonuje. Studiuję dziennie prawo na Uniwersytecie Wrocławskim.
Pierwszym kuriozum, z którym się spotkałem to kompletna anonimowość. Na roku jest około 350 osób. Żaden ćwiczeniowiec, nie mówiąc już o wykładowcach, nie potrafi rozpoznać czy zwrócić się po nazwisku do swojego studenta. Wielkie grupy i styl prowadzenia zajęć nie sprzyjają najmniejszej nawet integracji z gronem naukowym, nie mówiąc o lepszej atmosferze na zajęciach.
Warto poruszyć temat umiejętności dydaktycznych nauczycieli akademickich. Nie wiem czy są oni gruntownie przeszkoleni w tym kierunku, podejrzewam, że nie. Profesorowie, nawet ci o najbardziej wzniosłym dorobku naukowym, często nie nadają się do prowadzenia wykładów. Fatalna dykcja czy brak umiejętności przemawiania nie powinny skreślać ich jako naukowców, ale jako wykładowców już tak! A zamiast odczytywać podręczniki (najczęściej własne), profesorowie powinni szukać pomysłów jak zainteresować studenta, jak obudzić ciekawość swoim przedmiotem i gromadzić tłumy na wykładach.
Osobną kwestią jest merytoryczny wymiar zajęć w grupach. Ćwiczenia dzielą się na: takie, gdy prowadzący: mówi od rzeczy, nie próbując nawet poruszyć tematu, te, kiedy przez całość zajęć studenci są przepytywani z tego, co mieli przeczytać oraz na te, gdzie czytany jest podręcznik (przez studentów lub prowadzącego). Najciekawsze z jakimi się spotkałem to te, kiedy prowadzący objaśniał zawiłości wywodu podręcznikowego, jednak jest to wyjątek. Oczywiście nie ma mowy o jakiejkolwiek interaktywności w nauczaniu. Żadnych pomocy naukowych, żadnych inicjatyw mających wspomóc proces przekazywania i przyswajania wiedzy (dvd, praca w grupach, projekty). Nawet tablica praktycznie nigdy nie jest używana.
Oczywiście spóźnienia około 15 minutowe to codzienność. Dziwi mnie brak kontroli nad jakością i sumiennością przeprowadzania zajęć. W liceum byłoby to nie do pomyślenia.
Najbardziej skandaliczna praktyka z jaką się spotkałem na Uniwersytecie to niesprawdzanie prac studentów i wymyślanie ocen z kapelusza. Nie potrafię zrozumieć jak można w ten sposób lekceważyć uczniów. Dlaczego przyjmowanych jest tak wiele osób skoro profesorowie nie mają później czasu ani ochoty sprawdzać setek prac? Praktycznie nigdy nie ma możliwości omówienia swojej pracy (co już jest absurdem! egzamin ma rozwijać, nie tylko wytykać błędy), a jeśli jest, to profesor potrafi powiedzieć w twarz, że nie może zaliczyć (bardzo dobrej!) pracy, bo widzi błąd stylistyczny w jednym ze zdań. Podobną kwestią jest brak ujednolicenia standardów i transparentności przy ocenie studentów na zajęciach. W zależności od prowadzącego czwórkę można dostać albo za zaliczenie kolokwium z dwóch rozdziałów książki u mało wymagającego prowadzącego albo za zaliczenie trzech książek i kilku kartkówek u ambitnego lub też nie przysługuje ona nikomu, bo oceny to tylko trójki lub dwójki. Później mają owe oceny (również studentów wieczorowych i zaocznych, sic!) taką samą wagę przy ustalaniu średniej! A studenci muszą ciułać kolejne oceny, bo to przecież tylko i wyłącznie od nich zależy potencjalne stypendium naukowe!
Dokładając do tego tzw. egzaminy „nie do zdania”, poprawiane nawet kilkanaście razy przez studentów, którzy wcześniej nie mieli problemów z nauką oraz funkcjonowanie dziekanatu, wyłania się „idylliczny” obraz tego państwa w państwie. Brak systemowego nadzoru, pomysłów na rozwój i zmianę archaicznych realiów oraz powierzanie nie nadającym się osobom kluczowych dla studiów funkcji sprawiają łącznie, że studia, nawet dla głodnego wiedzy i ambitnego studenta, wydają się być złem koniecznym, a nie intelektualną przygodą.
    • angrusz1 Re: Kondycja uczelni. Jak to jest na prawie na UWr 27.10.09, 21:30

      Ano tak to jest kiedy idzie się na ilość .

      Chyba tak jest w każdym uniwersytecie .
      Ale politycy są zadowoleni .
      Tylu prawników !!
Pełna wersja