Za brak muki cztery sztuki!

17.12.09, 16:24
Karteczki posiadam do dzisiaj. Miałam wspaniałą kolekcję. Niestety koleżanki
często wykorzystywały to że byłam nieśmiała i brały ode mnie rzadkie okazy
dając w zamian niezbyt ciekawe;D
    • ludwikowiec Moje kondolencje 17.12.09, 17:12
      wysle ci esa "pomagam"
    • sirseb heh, stare dzieje :) 17.12.09, 17:23
      to se nevrati!
      • lanka Re: heh, stare dzieje :) 17.12.09, 18:15
        chłopaki grali w cymbergaja, to były monety groszowe, odbijane chyba
        grzebieniem na ławce lub parapecie.o co dokładnie chodziło nie
        pamiętam, ale wciągało Dziewczyny grały/skakały w gumę, pamietam, że
        w tej gumie byłam niezła i jak kiedyś na olimpidzie międzyszkolnej
        osiedlowej, kazali mi skakać wzwyż, to wyskoczyłam 3 miejsce, robiąc
        to pierwszy raz w życiu.
    • markir kasplami to gralem w pilke nozna, wyscig pokoju.. 17.12.09, 18:38
      Trase wyscigu sie robilo noga najlepiej na jakiejs gorze gliny lub ziemi. etapy
      byly czy jest deszcz czy slonce. nieobecni tracili punkty do klasyfikiacji
      generalnej. Zeszyt z wynikami prowadzil zaufany kolega.

      A w pilke nozna gralo sie na dywanach. Bramki byly zrobione z drewna z siatka z
      bandazy. Nie pamietam skad byla kulka udajaca pilke.. zasady calkiem skomplikowane.

      Nawet hokeja probowalismy na stolach grac, ale byl ciagle problem jak bande
      skutecznie zrobic.
    • orewuar Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 18:47
      Bez jaj. Muka, co była gra.
      Jeszcze była inna odmiana berka, ale to taka mała perwa. tzw. zapinanie kolegi/koleżanki ;] kojarzy ktoś? ;]
    • czajek76 Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 19:00
      To chyba jakis piatkowy uczen pisal.
      Po pierwsze, nikt nie nazywal berka berkiem, chyba ze w przedszkolu.
      Najczestsza odmiana tej zabawy byla gra w tzw SYFA ktora polegala na tym, ze
      bralo sie jakis obrzydliwy przedmiot, najlepiej ze smietnika, i rzucalo w
      kolegow. Kto dostal ten byl syfem.
      A co do muki - to chyba oczywiste ze byl to pozorowany cios w genitalia. Jak
      ktos nie pamieta to niech obejrzy "Zmiennikow", byla tam taka scena jak brat
      robi muke Kasi :)
      • popkuriozysta syf 18.12.09, 08:47
        True, true. Mięczaki robiły własnego syfa z wyrwanych kartek z
        zeszytu, ale prawdziwi twardziele obchodzili wszystkie kosze na
        śmieci na korytarzu żeby wyciągnąć co ciekawsze kąski :)
    • nit-an-ka Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 19:10
      U mnie, obok opisanych, był jeszcze berek-ściana. Osoby, która dotykała ściany
      nie można było zaklepac, ale nie wolno było stac przy ścianie dłużej niż 10
      sekund, więc wszyscy kombinowali, jak się odkleic, a potem pobiec do innej
      ściany i nie dac sie zlapac.
      Grało się jeszcze w gumę.
      I w karty - świnia, oko.
      I jeszcze w łapanie na "lasso" zrobione ze skakanki, którą przynosiła któraś z
      dziewczyn (czytaj: ja), a grało się głównie z chłopakami.
    • hillroad Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 21:37
      moje dzieciństwo to guma do skakania od rana do nocy... do tej pory nie
      wiem jak to możliwe, że skakało się "harcerki" do pasa i "wskok -
      wyskok" do pach lub ramion...
      • vitmik no i były jeszcze: 17.12.09, 22:26
        mata-oja: scyzorykiem rzucanie do piasku po kolei palce, dłonie, łokcie, uszy i
        na końcu z czoła albo czubka głowy ostrzem odwróconym do góry
        duca: wyżłobiona dziura w ziemi, rzucanie monetą a potem kierowanie jej do tej
        dziurki, coś jakby golf
        granie w piłkę nożną na bramki z kanistrów na butelki
        granie w "tyka": raz można było dotknąć piłkę, nie mogła spaść a bramka padała
        albo z głowy albo z powietrza nogą, jak się wychodziło z bramki to się wszystko
        kasowało ;), słupek albo poprzeczka ratowały ;)
        ale i tak najlepsze były zabawy na niestrzeżonych placach budowy, codziennie
        wracałem ubłocony i z dziurami po wystających prętach, oczywiście kąpałem się w
        tych budowlanych "jeziorach" z glinianym dnem, nie mam żadnej alergii ani
        choroby skóry ;)
        to były czasy, i polococta za 21 zł z butelką na miejscu ;)
    • wisniewski_adrian Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 22:40
      Grywało się też często w "zośkę". Robiło się ją ze starych dętek rowerowych.
      Cięło się ją na cienkie gumki i razem związywało. Przez ładnych parę lat
      obowiązkowa zabawa na niemal każdej przerwie. To było coś, a teraz ... jakieś
      gry w telefonie, albo sms'y....
      • wisniewski_adrian Re: Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 22:50
        AAaaa jeszcze... Gra w kwadraty. Taka odmiana gry w piłkę nożną. Każdy z graczy
        miał swój kwadrat o boku ok. 2-2.5m. Piłka mogła tylko raz odbić się od danego
        kwadratu, potem musiała być odbita na kwadrat innego gracza. Najlepiej gdy grało
        6-9 osób. Rewelacyjna zabawa.
        A pamiętacie "główkowego". Jeden zawodnik stal na bramce. Inni odbijali piłkę,
        ale mogli dotknąć jej tylko raz. Trzeba bylo strzelać gole tylko "główką". Kto
        pudłował stawał na bramce.
    • mictlan12 Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 23:28
      Aaa wojny pomiędzy podwórkami? Bazy organizowane ze wszystkiego co popadnie na
      drzewach... Akurat na moim podworku byla rewelacyjna grusza. Małe te gruszki
      były i rozmazywały sie jak pomidory ale za to pod nia prowadziła droga
      pomiedzy dwiema jednostkami wojskowymi. Twardo chodzily kolumny poborowych
      utytłani w tych gruszkach, ale zaden nigdy nie wychylił sie z szeregu aby
      oddac... W tamtych czasach było coś takiego jak dyscyplina...
    • zlotabeczka Za brak muki cztery sztuki! 18.12.09, 00:19
      karteczki, berek (u nas ciagle tak go nazywano),w pierwszej klasie
      chlopcy scigali dziewczyny, zeby im dac buziaka, chowanego,
      skakanka, guma:), sznur oraz łażenie po okolicy (w moim przypadku
      lasek i opuszczona budowa. fajnie bylo w podstawowce- w liceum
      troche gorzej- przerwy służyły głównie do odpisywania prac domowych,
      sprawdzania, powtórek przed klasówka lub jedzenia drugiego
      śniadania:)
    • ridee "Dpetak" , "Onse madonse" "Jedynak" 18.12.09, 00:38
      Z gier , które ja pamiętam to na pewno.
      - gra w deptaka: grało się jesienią i zimą, kiedy nie można było wyjść na
      "podwórko" :D trzeba było nadepnąć stopę przeciwnika , jak to się udało to
      przeciwnik odpadał. Nie można było się ruszyć po ataku.
      - Onse madonse: stawało się w koło i klaskało w rękę przeciwnika , na koniec
      piosenki ostatni klaps dawał wykluczenie jeśli zdążyło się dotknąć ręko osoby obok
      - Jedynak - wiadoma gra w piłkę , można było dotknąć piłki tylko raz. Za pudło
      stawało się "na budzie" chyba że "główki poprzeczki słupki ratują!!! " :)


      Mnie jeszcze najbardziej rozczulają teksty gdy przychodziło do karnych, kto ma
      strzelać to zawsze był krzyk " PIERWSZY NA WSIO!!!" a jak chodziło o to kto ma
      stać na bramce to "OSET, PRZEDOSET!!!" :)

      Genialne czasy :)
    • popkuriozysta kanapka 18.12.09, 08:44
      Jedno słowo: KANAPKA :)

      Mieliśmy takiego dość tęgiego kolegę, który był ulubionym celem.
      Oczywiście zwykle robiło się to humanitarnie, czyli w okolicach sali
      gimnastycznej, gdzie walały się często materace.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja