mm969696 17.12.09, 16:24 Karteczki posiadam do dzisiaj. Miałam wspaniałą kolekcję. Niestety koleżanki często wykorzystywały to że byłam nieśmiała i brały ode mnie rzadkie okazy dając w zamian niezbyt ciekawe;D Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
lanka Re: heh, stare dzieje :) 17.12.09, 18:15 chłopaki grali w cymbergaja, to były monety groszowe, odbijane chyba grzebieniem na ławce lub parapecie.o co dokładnie chodziło nie pamiętam, ale wciągało Dziewczyny grały/skakały w gumę, pamietam, że w tej gumie byłam niezła i jak kiedyś na olimpidzie międzyszkolnej osiedlowej, kazali mi skakać wzwyż, to wyskoczyłam 3 miejsce, robiąc to pierwszy raz w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
markir kasplami to gralem w pilke nozna, wyscig pokoju.. 17.12.09, 18:38 Trase wyscigu sie robilo noga najlepiej na jakiejs gorze gliny lub ziemi. etapy byly czy jest deszcz czy slonce. nieobecni tracili punkty do klasyfikiacji generalnej. Zeszyt z wynikami prowadzil zaufany kolega. A w pilke nozna gralo sie na dywanach. Bramki byly zrobione z drewna z siatka z bandazy. Nie pamietam skad byla kulka udajaca pilke.. zasady calkiem skomplikowane. Nawet hokeja probowalismy na stolach grac, ale byl ciagle problem jak bande skutecznie zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
orewuar Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 18:47 Bez jaj. Muka, co była gra. Jeszcze była inna odmiana berka, ale to taka mała perwa. tzw. zapinanie kolegi/koleżanki ;] kojarzy ktoś? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 19:00 To chyba jakis piatkowy uczen pisal. Po pierwsze, nikt nie nazywal berka berkiem, chyba ze w przedszkolu. Najczestsza odmiana tej zabawy byla gra w tzw SYFA ktora polegala na tym, ze bralo sie jakis obrzydliwy przedmiot, najlepiej ze smietnika, i rzucalo w kolegow. Kto dostal ten byl syfem. A co do muki - to chyba oczywiste ze byl to pozorowany cios w genitalia. Jak ktos nie pamieta to niech obejrzy "Zmiennikow", byla tam taka scena jak brat robi muke Kasi :) Odpowiedz Link Zgłoś
popkuriozysta syf 18.12.09, 08:47 True, true. Mięczaki robiły własnego syfa z wyrwanych kartek z zeszytu, ale prawdziwi twardziele obchodzili wszystkie kosze na śmieci na korytarzu żeby wyciągnąć co ciekawsze kąski :) Odpowiedz Link Zgłoś
nit-an-ka Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 19:10 U mnie, obok opisanych, był jeszcze berek-ściana. Osoby, która dotykała ściany nie można było zaklepac, ale nie wolno było stac przy ścianie dłużej niż 10 sekund, więc wszyscy kombinowali, jak się odkleic, a potem pobiec do innej ściany i nie dac sie zlapac. Grało się jeszcze w gumę. I w karty - świnia, oko. I jeszcze w łapanie na "lasso" zrobione ze skakanki, którą przynosiła któraś z dziewczyn (czytaj: ja), a grało się głównie z chłopakami. Odpowiedz Link Zgłoś
hillroad Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 21:37 moje dzieciństwo to guma do skakania od rana do nocy... do tej pory nie wiem jak to możliwe, że skakało się "harcerki" do pasa i "wskok - wyskok" do pach lub ramion... Odpowiedz Link Zgłoś
vitmik no i były jeszcze: 17.12.09, 22:26 mata-oja: scyzorykiem rzucanie do piasku po kolei palce, dłonie, łokcie, uszy i na końcu z czoła albo czubka głowy ostrzem odwróconym do góry duca: wyżłobiona dziura w ziemi, rzucanie monetą a potem kierowanie jej do tej dziurki, coś jakby golf granie w piłkę nożną na bramki z kanistrów na butelki granie w "tyka": raz można było dotknąć piłkę, nie mogła spaść a bramka padała albo z głowy albo z powietrza nogą, jak się wychodziło z bramki to się wszystko kasowało ;), słupek albo poprzeczka ratowały ;) ale i tak najlepsze były zabawy na niestrzeżonych placach budowy, codziennie wracałem ubłocony i z dziurami po wystających prętach, oczywiście kąpałem się w tych budowlanych "jeziorach" z glinianym dnem, nie mam żadnej alergii ani choroby skóry ;) to były czasy, i polococta za 21 zł z butelką na miejscu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wisniewski_adrian Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 22:40 Grywało się też często w "zośkę". Robiło się ją ze starych dętek rowerowych. Cięło się ją na cienkie gumki i razem związywało. Przez ładnych parę lat obowiązkowa zabawa na niemal każdej przerwie. To było coś, a teraz ... jakieś gry w telefonie, albo sms'y.... Odpowiedz Link Zgłoś
wisniewski_adrian Re: Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 22:50 AAaaa jeszcze... Gra w kwadraty. Taka odmiana gry w piłkę nożną. Każdy z graczy miał swój kwadrat o boku ok. 2-2.5m. Piłka mogła tylko raz odbić się od danego kwadratu, potem musiała być odbita na kwadrat innego gracza. Najlepiej gdy grało 6-9 osób. Rewelacyjna zabawa. A pamiętacie "główkowego". Jeden zawodnik stal na bramce. Inni odbijali piłkę, ale mogli dotknąć jej tylko raz. Trzeba bylo strzelać gole tylko "główką". Kto pudłował stawał na bramce. Odpowiedz Link Zgłoś
mictlan12 Za brak muki cztery sztuki! 17.12.09, 23:28 Aaa wojny pomiędzy podwórkami? Bazy organizowane ze wszystkiego co popadnie na drzewach... Akurat na moim podworku byla rewelacyjna grusza. Małe te gruszki były i rozmazywały sie jak pomidory ale za to pod nia prowadziła droga pomiedzy dwiema jednostkami wojskowymi. Twardo chodzily kolumny poborowych utytłani w tych gruszkach, ale zaden nigdy nie wychylił sie z szeregu aby oddac... W tamtych czasach było coś takiego jak dyscyplina... Odpowiedz Link Zgłoś
zlotabeczka Za brak muki cztery sztuki! 18.12.09, 00:19 karteczki, berek (u nas ciagle tak go nazywano),w pierwszej klasie chlopcy scigali dziewczyny, zeby im dac buziaka, chowanego, skakanka, guma:), sznur oraz łażenie po okolicy (w moim przypadku lasek i opuszczona budowa. fajnie bylo w podstawowce- w liceum troche gorzej- przerwy służyły głównie do odpisywania prac domowych, sprawdzania, powtórek przed klasówka lub jedzenia drugiego śniadania:) Odpowiedz Link Zgłoś
ridee "Dpetak" , "Onse madonse" "Jedynak" 18.12.09, 00:38 Z gier , które ja pamiętam to na pewno. - gra w deptaka: grało się jesienią i zimą, kiedy nie można było wyjść na "podwórko" :D trzeba było nadepnąć stopę przeciwnika , jak to się udało to przeciwnik odpadał. Nie można było się ruszyć po ataku. - Onse madonse: stawało się w koło i klaskało w rękę przeciwnika , na koniec piosenki ostatni klaps dawał wykluczenie jeśli zdążyło się dotknąć ręko osoby obok - Jedynak - wiadoma gra w piłkę , można było dotknąć piłki tylko raz. Za pudło stawało się "na budzie" chyba że "główki poprzeczki słupki ratują!!! " :) Mnie jeszcze najbardziej rozczulają teksty gdy przychodziło do karnych, kto ma strzelać to zawsze był krzyk " PIERWSZY NA WSIO!!!" a jak chodziło o to kto ma stać na bramce to "OSET, PRZEDOSET!!!" :) Genialne czasy :) Odpowiedz Link Zgłoś
popkuriozysta kanapka 18.12.09, 08:44 Jedno słowo: KANAPKA :) Mieliśmy takiego dość tęgiego kolegę, który był ulubionym celem. Oczywiście zwykle robiło się to humanitarnie, czyli w okolicach sali gimnastycznej, gdzie walały się często materace. Odpowiedz Link Zgłoś