Gość: Roman
IP: 195.150.116.*
28.02.04, 17:24
Spotkanie Władz rektorskich z pracownikami i studentami AE 26 lutego br
żywcem przypominało odprawę z czasów PZPR (trzech obecnych rektorów to byli
sekretarze tej partii i członkowie jej egzekutywy). Zebrali pracowników, aby
zademonstrować pełne samozadowolenie. Usłyszeliśmy, że poprzednio było bardzo
źle, ale teraz dzięki szeregu procesom sądowym i kontrolom skarbowym
wytoczonym poprzednikom będzie lepiej.Prorektorzy, Teczke i Szromnik,
rywalizowali ze sobą, który dłużej pozostanie na mównicy. Zwyciężył Teczke.
Stwierdził, że: wydawnictwo uczelniane niespiesznie wydaje książki i nadal
będzie je wydawać;"już" napisał projekt, który nie został przyjęty; złożono
więcej niż za poprzednich Władz - fe - wniosków grantowych, tylko że niewiele
ich zaakceptowano. Prorektor Szromnik uświadomił wszystkim, by zamykali sale
na klucz i chronili nasz dobytek. Rektor Borowiecki stwierdził, że żadnej
krytyki się nie boi, bo umacnia go tylko w przekonaniu że jest najlepszy.
Także wokół siebie zatrudnia najlepszych pracowników, bo ze swojej katedry -
najlepszej. Pochwalił dyrektora administracyjnego (tez pracownik jego
katedry) za podziwu godną cierpliwość wobec pracowników Uczelni. Podkreślił,
że jest bardzo oszczędny (oszczędza na wypłatach pracownikom wynagrodzeń za
prace w soboty i niedziele: 2000 zł w skali roku na 1 pracownika). Nie dodał
natomiast ile kosztują Uczelnię przegrane przez obecne władze procesy sądowe
wytaczane pracownikom i nadal toczące się procesowe sprawy. Czy to także w
ramach oszczędności zebrano pracowników naukowo-dydaktycznych do południa i
administarcyjnych po południu (ca 5 godzin x 400 osób = 2000 zmarnowanych
godzin) i odwołano na tyle godzin zajęcia dydaktyczne na całej Uczelni?
Korzyść ze spotkania płynie jedna: stało się powszechnie jasne dlaczego
Uczelnię ogarnia wszechobejmujący marazm. Co rusz więc pojawiało się
niepokojące pytanie: "co uda im się jeszcze zniszczyć"?