Gość: ojciec
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
04.03.04, 10:23
Mam syna w klasie pierwszej, po pół roku nauki nie umie z angielskiego prawie
nic. Z pozostałych przedmiotów jest bardzo dobry. Płynnie czyta, samodzielnie
i dobrze radzi sobie z ćwiczeniami, matematyką itp. Zapytałem fachowca,
lektora renomowanego kursu. Wniosek jest taki, że jeśli oczekujemy postępu w
nauce języka obcego koniecznoscią są przynajmniej dwie lekcje w tygodniu,
przy jednej tygodniowo proces zapominania następuje szybciej niż przyswajanie
nowych informacji. Jedna lekcja w tygodniu w dwudziestokilkuosobowej grupie
przy tak małych dzieciach jest wręcz szkodliwa. Dziecko nabywa przekonania,
że to czego go uczą na tej lekcji jest nie do nauczenia i zaczyna się niechęć
do tego przedmiotu.Jeśli dziecko jest przez tydzień chore, a lekcja w drugim
tygodniu wypada z powodu święta lub choroby nauczyciela to zdarza się , jak w
styczniu że angielski był raz w miesiącu. Myślę że nauczyciele klas starszych
mają potem dodatkowy zły spadek - dostają uczniów, którzy już są zniechęceni.
Może więc lepiej jeśli szkoła może zaoferować dla pierwszaków tylko jedną
lekcję w tygodzniu, niech sobie daruje wogóle. Niech tą lekcję doda klasie
czwartej a nie robi pozorów że uczy języka od klasy pierwszej.