Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy

24.09.10, 13:31
Czy ktoś mógłby mi doradzić, co powinienem zrobić w tej sytuacji? Mój syn poszedł teraz do gimnazjum i zdążył popaść w konflikt z nauczycielką angielskiego. Otrzymał już trzy jedynki i dwie uwagi i po prostu zaczął uciekać z lekcji - i dlatego zostałem wezwany do szkoły. Rzecz w tym, że syn twierdzi, że pani się nad nim znęca i jest niesprawiedliwa oraz niekompetentna. Jedną jedynkę dostał za złe czytanie tekstu po angielsku, drugą z kartkówki, w której zamiast słów, które powinny być odpowiedzią, napisał inne, bliskoznaczne (np. na przyroda napisał nature, a miało być wildlife, a zamiast dog napisał poodle, bo na obrazku był pudel), trzecią za odpowiedź przy tablicy, gdzie pani skrytykowała jego wymowę i użyte słownictwo, uwagi dostał za "wykłócanie się z nauczycielem" i "podważanie autorytetu nauczyciela" (poprawiał wymowę nauczycielki i coś, co powiedziała).
To jest wersja syna. Nigdy do tej pory nie sprawiał kłopotów w szkole, nie kłamie, więc nie mam powodu, by mu nie wierzyć. Sam się przyznał do ucieczki z lekcji. Wersję szkoły poznam w poniedziałek.
Rzecz w tym, że mój syn przedtem chodził do szkoły w Wielkiej Brytanii, swobodnie posługuje się językiem angielskim, czyta w tym języku książki i rozmawia z matką - Angielką! Więc praktycznie niemożliwe, żeby nagle język mu się tak uwstecznił, by nie mógł podołać pierwszej klasie gimnazjum.
Nie chcę popadać w konflikt ze szkołą, nie zamierzam przenosić syna do innej (zwłaszcza, że poznał tu nowych kolegów i koleżanki, z którymi się zdążył zaprzyjaźnić). Jak rozwiązać tę sytuację, nie wiem zbytnio, co mam robić.
    • bercik38 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 24.09.10, 13:42
      Niech sprawę załatwi matka angielka w języku angielskim. Będzie to też test na znajomość angielskiego przez nauczycielkę. Z tego co mi wiadomo prawdziwy angielski ma się nijak do tego czego uczy się w szkołach. Z niemieckim jest tak samo.
      • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 24.09.10, 15:38
        bo uczy się gramatyki i wymowy ekstra poprawnej (czyli języka literackiego)
        a z tego co wiem tak nie mówi nikt nigdzie na świecie...

        przecież takie są także lekcje polskiego...

        z drugiej strony przecież takie będą wymagania egzaminacyjne
      • nord23 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 25.09.10, 18:15
        To nie jest mozliwe, gdyż żona jest obecnie w Wielkiej Brytanii, ale pomysł jest dobry - porozmawiam z nauczycielką po angielsku.
        • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 10:51
          pomysł dobry ale w sytuacji gdy nie da się inaczej rozwiązać konfliktu (aczkolwiek w ten sposób poznasz poziom wiedzy nauczyciela)
          jeśli zaczniesz w ten sposób z nią rozmowę to sprawisz ze poczuje się jeszcze bardziej zagrożona a na komis trzeba czekać...
        • kamilica Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 12:08
          Nauczycielka, o ile nie chce, nie ma żadnego obowiązku rozmawiać z Tobą po angielsku.
          • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 12:30
            i tak i nie...
            oczywiście w polce językiem urzędowym jest na pewno polski ale też jesteśmy w ue, i mam prawo posługiwać śie innymi oficjalnymi językami ue w tym min angielskim (w instytucjach publicznych...) a nauczycielka angielskiego nie może powiedzieć że nie zna angielskiego (choćby było to zgodne z prawdą ;) )
            2. jeśli rozmawiam z matematykiem o postępach mojego dziecka to mam prawo posługiwać się matematyką w rozmowie, dlaczego uważasz że rozmawiając z nauczycielem języka angielskiego muszę mówić tylko po polsku
            • kamilica Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 19:06
              Wiedząc, że rodzic jest Polakiem nauczycielka może domyślić się dlaczego mówi się do niej po angielsku. Potraktuje to jako sprawdzenie jej. Nie ma więc obowiązku poddawać się takiemu "egzaminowi", a rodzic ani nikt inny nie ma prawa żadać rozmowy w języku angielskim. Wyjatek stanowi sytuacja kiedy ktoś nie zna polskiego i ona o tym wie.
              • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 20:40
                obawiam się że ma obowiązek poddać się takiemu "egzaminowi". oczywiście pewnie jeśli bez ważnego powodu polak zacznie taką rozmowę po angielsku to (zwłaszcza w tej konkretnej sytuacji) zostanie to odebrane jako impertynencja, ale przecież można zadać pytanie (nawet po polsku) tak by trzeba było odpowiedzieć po angielsku...
                jest to tez pewna pułapka psychologiczna jeśli ktoś będzie prosił o rozmowę po angielsku to odmowa będzie świadczyć o tym że ma problem ze swobodną rozmową...

                z drugiej strony ja bym się raczej nie zdecydował na taka konfrontację gdyż umiejętność komunikowania się (rozmawiania ) w danym języku wcale nie świadczy o znajomości gramatyki i specyficznego słownictwa naukowego ... czyli można wpaść we własną pułapkę
                • nord23 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 29.09.10, 21:33
                  Ja tylko z synem gadałem po angielsku, do niej mówiłem po polsku. Nie miałem okazji usłyszeć jej ingów, ale wjolet mnie skwasił. Bardzo polisz inglisz, jeśli miałbym oceniać. Oczywiście moja ocena jest subiektywna.
                  • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 30.09.10, 09:37
                    wjolet - to generalnie dobry test wiezy nauczyciela....

                    fioletowy (kolor) violet
                    fioletowy ; liliowy purple

                    purpurowy purple
                    purpurowy ; fioletowy purpureal

                    jedne podręczniki uczą tak inne inaczej generalnie wydaje mi się że to zależy od odcienia ale pewnie też od wersji angielskiego.
                    jednak spotkałem się z nauczycielami którzy mieli jedyne słuszne tłumaczenie.. byli to ludzie dobrze znający Angielski ale tylko jedną jego wersję... zwykle łączyło się to z uznawaniem jednej wersji wymowy,
    • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 24.09.10, 15:21
      moim zdaniem sprawa wyglada tak:
      Twój syn się wymądrzał a pani nauczyciel poczuła się mocno zagrożona ( zresztą to napisała: "podważanie autorytetu nauczyciela")

      myślę ze powinnaś się jakoś dogadać bo pewnie jest to "konflikt terytorialny" - pani się boi że jej brak kompetencji stanie się oczywisty dla każdego a więc i innui rodzice zaczna si eprzyglądać jaki czego uczy ....
      gdy pokażecie że nie stanowicie zagrożenia ona pewnie też zacznie się inaczej zachowywać.

      to że był w angli i się tam dogadywał wcale nie oznacza ze ma dobrą wymowę, może mieć też mieć naleciałości "gwarowe" itp.
      oczywiście może być też tak ze pani nigdzie nie była i zna tylko jedną wymowę , jeden akcent i koniec.

      jeśli to jednak wina nauczycielki i nie da się z nią dogadać to raczej macie przechlapane - jeśli nie ma konfliktu z dyrektorem to pewnie nie będzie łatwo cokolwiek zrobić.
      ale myślę że trzeba wtedy uświadomić że sprawa może wyjść "poza szkołę" - wszak dyrektor też ma swoich przełożonych a pewnie woli swoją posadę i spokój niż tego nauczyciela.

      wtedy trzeba z nim pogadać wszak poprawianie błędów nauczyciela jakkolwiek faktycznie jest podważaniem jego autorytetu to jednak trudno winą obarczać ucznia. winna jest niekompetencja nauczyciela zwłaszcza jeśli nie dostrzega błędu nawet jeśli ktoś go zauważył.
      uświadomić że jest coś takiego jak egzamin komisyjny czy kuratorium. zażądać wglądu w dokumentację - jest jak walczyć...

      tylko czy warto?
      • prenatka Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 25.09.10, 15:48
        Wygląda mi to na przykład zadufanego w sobie nastolatka, który trochę pobył w Anglii, nauczył się kilku zwrotów, wymowy i odstawia teraz na lekcji wielkiego znawcę tematu i szczerze to nie dziwię się nauczycielce, że ma tego dosyć. Nauczyciel ma do zrealizowania podstawę programową, są pewne wytyczne dotyczące tego, co uczeń ma umieć. Tutaj mamy najprawdopodobniej do czynienia z uczniem który uważa, że wie wszystko, a kiedy ktoś pokazuje mu, że jednak nie, to ten ktoś jest fe i be.
        • nord23 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 25.09.10, 18:28
          Trochę to znaczy od urodzenia:)
          Oczywiście, uczuliłem syna, by swoje zdanie wyrażał w sposób mniej zagrażający "autorytetowi nauczyciela", jednak nie zamierzam nakazywać mu, by kładł uszy po sobie i nie reagował, kiedy nauczycielka coś źle tłumaczy. Na przykład on wspomniał, że ona wymawia wszystkie g w wyrazach kończących się na ing. Tymczasem syn wychowywał się w akcencie bliskim BBC, więc nie wymawia słów specjalnie dialektalnie i niewyraźnie.
        • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 10:42
          być może ja jednak oceniam przez pryzmat swoich doświadczeń i wiem że poziom kompetencji bywa tez bardzo niski...
          u mnie w szkole (na szczęście czas przeszły) kobieta w 1 -3 klasie uczyła w ten sposób: na lekcji i zadania domowe to głównie rysunki ale na sprawdzianach wymagała pisania (1-3 kalsa !!!) robiła błędy ortograficzne (cała klasa nie mogła źle przepisać z tablicy) w 1 klasie przez 1,5 miesiąca uczyła dzieci liczneia do 6 i przedstawiania się...

          tak więc Twoja wersja jest prawdopodobna ale odmienna także...
      • nord23 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 25.09.10, 18:20
        To znaczy ostatecznie syn mógłby na półrocze i koniec roku przechodzić egzamin komisyjny i gdyby jego wynik pokazał, że do tej pory jego znajomość języka była źle oceniana, to nauczycielka mogłaby mieć kłopoty? Niby możliwe, ale czekać pół roku nie warto. Chyba, że istniałaby możliwość, by syn został zwolniony z lekcji angielskiego, albo chodził do klasy o wyższym poziomie?
        • scher Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 25.09.10, 19:51
          nord23 napisał:

          > To znaczy ostatecznie syn mógłby na półrocze i koniec roku przechodzić egzamin
          > komisyjny

          Nie, rozporządzenie w sprawie oceniania nie daje takiej możliwości.
          • prenatka Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 15:16
            Powiem Ci Nord, że skoro w takim razie Twój syn ma duży zasób słownictwa to te błędy, które nie były błędami (przykład z wildlife i poodle) trzeba by przedyskutować z nauczycielką. Moim zdaniem jednak powinna być to rozmowa partnerska, bez naskakiwania tylko z próbą wyjaśnienia. Może by jaj tak opowiedzieć o pobycie dziecka w Anglii, o jego doświadczeniach z językiem. My, nauczyciele, nie jesteśmy alfami i omegami i czasem nie wiemy o pewnych sprawach, a to bardzo utrudnia pracę z uczniem. Wiesz, być może Twój syn nie był na lekcji, klasa omawiała wtedy coś ze słowem nature i dog i po prostu nauczyciel wymagał akurat tych słówek. Syn mógł być na wagarach, a że ma zasób słownictwa więc po prostu zastąpił omawiane słowa innymi. Można by też delikatnie wybadać, czy inni uczniowie tez mają takie problemy. Jeżeli tak, to znaczy, że rzeczywiście coś jest nie tak w relacji nauczyciel-uczniowie. Także pracuję w szkole i lubię kiedy z jakimś uczniem wyjaśniamy sobie co jest nie tak w naszych relacjach, ale w sposób grzeczny i kulturalny, właśnie na zasadzie partnerskiej, w formie pewnej umowy. Rozmowa może wiele poprawić, ale wrzeszczenie, podważanie autorytetu i pretensje tylko nasilają konflikt.
            • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 17:26
              od nauczyciela należny wymagać więcej niż od programu komputerowego...

              jest wiele programów do nauki jęków ale mają jedną zasadniczą wadę - nie myślą!
              najczęściej, w zależności od kontekstu, można jedno słowo zastąpić kilkoma innymi, można to samo powiedzieć używając różnych form itp.
              OK w programie jest nature i nauczyciel wymaga tego właśnie słowa, ale od tego on tam jest, a nie komputer, by jeśli uczeń użyje innego ale poprawnego odpowiednio to ocenić
              a trudno mi sobie wyobrazić taką sytuacje na poziomie gimnazjum gdy zastąpienie jednego słowa innym o takim samym znaczeniu może być uznane jako odpowiedź całkowicie błędną...
    • kkokos Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 18:18
      to trochę wygląda tak, jakby obie strony - i nauczycielka, i twój syn - koniecznie postanowiły udowodnić, że są górą. strasznie to szczeniackie.

      nie rozumiem, dlaczego nie możesz powstrzymać syna od samorzutnego poprawiania nauczycielki. naprawdę taki z niego pedant, szczególarz i weredyk, że nie może zmilczeć, gdy pani źle - jego zdaniem - wymawia końcówkę -ing? nie dziwię się, że pani go w tej sytuacji traktuje jak zarozumiałego gó...arza, co się wymądrza.

      oczywiście historia z poodle i wildlife to trochę co innego i trzeba by wyjaśnić, dlaczego pani się kurczowo trzyma jednej wersji tam, gdzie kilka jest równie poprawnych.

      i oczywiście to pani jest w tym układzie dorosła i powinna się zachowywać dorośle. rzeczywiście idź do niej, ale nie wygłupiaj się z gadaniem po angielsku (twoja odpowiedź na tę sugestię, ten tekst o ue i jej językach urzędowych świadczy niestety o skłonności do pieniactwa - ale w końcu jesteś ojcem swego syna, po kimś on to ma :) ) bo się kobieta jeszcze bardziej usztywni i nikt na tym nie zyska. idź po prostu i na spokojnie, nie protekcjonalnie, a normalnie wytłumacz, jakie są kompetencje językowe twojego syna. ale broń boże na nią nie napadaj. trochę uśmiechu i życzliwości i z pewnością konflikt da się rozwikłać.
      oczywiście, jeśli tylko potem twój syn naprawdę powstrzyma się od wytykania jej błędów przy całej klasie z ironicznym uśmieszkiem :)
      • fun88 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 22:06
        kkokos napisała:

        > to trochę wygląda tak, jakby obie strony - i nauczycielka, i twój syn - koniecz
        > nie postanowiły udowodnić, że są górą. strasznie to szczeniackie.
        zwróć uwagę, że tzw. szczeniackie zachowanie to zachowanie właściwe właśnie dla nastolatka. natomiast nie przystoi nauczycielce. wielkim problemem w szkołach są niedojrzali nauczyciele droczący się z uczniami. niestety reprezentują tym samym poziom emocjonalny i intelektualny ucznia.
        >
        > nie rozumiem, dlaczego nie możesz powstrzymać syna od samorzutnego poprawiania
        > nauczycielki.
        ma uczyć syna kundlizmu (płaszczenia się przed kimś, kto ma w pewnym sensie władzę a nie ma racji)? cóż, może to i właściwe przygotowanie młodego człowieka do życia w świecie demokracji????
        >naprawdę taki z niego pedant, szczególarz i weredyk, że nie może
        > zmilczeć, gdy pani źle - jego zdaniem - wymawia końcówkę -ing? nie dziwię się,
        > że pani go w tej sytuacji traktuje jak zarozumiałego gó...arza, co się wymądrza
        hm, chyba jesteś nauczycielskiej profesji i oczekujesz od uczniów potulności. dlaczego ma milczeć, gdy ma rację? to lekcja, więc czy poprawność to pedanteria?!
        >
        > oczywiście historia z poodle i wildlife to trochę co innego i trzeba by wyjaśni
        > ć, dlaczego pani się kurczowo trzyma jednej wersji tam, gdzie kilka jest równie
        > poprawnych.
        pewnie dlatego, ze innych nie zna.

        > (twoja odpowiedź na tę sugestię, ten tekst o ue i jej językach urzędowych świadczy
        > niestety o skłonności do pieniactwa -
        no, oczywiście, rozważania prowadzące walki do prawa dziecka do własnego zdania i wolności, to pieniactwo :-))))))
        > ale broń boże na nią nie napadaj.
        jasne. udawaj kundelka, grzecznie merdaj ogonem.
        > oczywiście, jeśli tylko potem twój syn naprawdę powstrzyma się od wytykania jej
        > błędów przy całej klasie z ironicznym uśmieszkiem :)
        znasz to? z własnych lekcji? żenujące.
        dla porządku dodam na koniec, że jestem nauczycielem od ponad ćwierćwiecza. i mam dość miernot, które uważają się za nauczycieli, co dla nich znaczy władzę nad młodszymi i słabszymi, ... i nic więcej.
        • kkokos Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 26.09.10, 22:46
          fun88, wyluzuj trochę, bo jak nie zaśniesz, to zaśpisz jutro na pierwszą lekcję :))

          > zwróć uwagę, że tzw. szczeniackie zachowanie to zachowanie właściwe właśnie dla
          > nastolatka. natomiast nie przystoi nauczycielce.

          dokładnie to samo napisałam w dalszej części postu. jakbyś się nie zapienił, to byś doczytał

          > > nie rozumiem, dlaczego nie możesz powstrzymać syna od samorzutnego popraw
          > iania
          > > nauczycielki.
          > ma uczyć syna kundlizmu (płaszczenia się przed kimś, kto ma w pewnym sensie wła
          > dzę a nie ma racji)? cóż, może to i właściwe przygotowanie młodego człowieka do
          > życia w świecie demokracji????

          między bezczelnym poprawianiem błędów (prawdziwych lub wyimaginowanych) nauczyciela przez uważającego się za mądrzejszego nastolatka a kundlizmem i płaszczeniem się jest szerokie spektrum możliwych zachowań. szkoda, że ich nie znasz.
          ale cieszy mnie twoja bezkompromisowość, z pewnością w kontaktach z własną dyrekcją, kuratorium i organem prowadzącym szkołę jesteś równie bezkompromisowy, odważny i wyrywny do poprawiania błędów różnych.
          mam również nadzieję, że nie uczysz wos, bo znaczenie słowa demokracja jest ci chyba obce.

          > hm, chyba jesteś nauczycielskiej profesji i oczekujesz od uczniów potulności. d
          > laczego ma milczeć, gdy ma rację? to lekcja, więc czy poprawność to pedanteria?
          > !

          mylisz się, nie jestem nauczycielką. ale cieszę się, że ty zachęcasz swoich uczniów do tego, by co minutę wykazywali ci niekompetencję. co, jesteś kompetentny? niemożliwe, przecież jeśli ten sam uczeń ci w kółko zwraca uwagę, że się mylisz, to na pewno on wie lepiej!!


          > pewnie dlatego, ze innych nie zna.
          niewykluczone. ale czy pewne? ty już wiesz, że nie zna. mam nadzieję, że swoich uczniów oceniasz na podstawie trochę większej ilości danych niż w tym przypadku.

          > no, oczywiście, rozważania prowadzące walki do prawa dziecka do własnego zdania
          > i wolności, to pieniactwo :-))))))
          po pierwsze, gdybyś się mniej zaperzał, to byś zobaczył uśmieszek na końcu tego zdania z pieniactwem. a po drugie, to nie były "rozważania prowadzące walki do prawa dziecka do własnego zdania" i dobrze o tym wiesz. to było dzielenie włosa na czworo tak, by "moje było na wierzchu". i zastanawianie się, jak się na nauczycielce zemścić udając, że się tego nie robi.

          > > ale broń boże na nią nie napadaj.
          > jasne. udawaj kundelka, grzecznie merdaj ogonem.

          no teraz nie wierzę własnym oczom - TY JESTEŚ NAUCZYCIELEM???? i jako nauczyciel uważasz, że najlepszą metodą rozwiązywania konfliktów jest agresja, a spokojna rozmowa oznacza udawanie kundelka i merdanie ogonkiem?? człowieku, czego ty uczysz swoich uczniów? eskalacji konfliktów w imię wyimaginowanej obrażonej godności? rozumiem, że jako nauczyciel rozmawiasz wyłącznie z rodzicami, którzy przyjdą i rozedrą na ciebie mordę, bo jak przychodzą i rozmawiają, to ich nie słuchasz?

          > znasz to? z własnych lekcji? żenujące.
          nie jestem nauczycielką. ale fakty nieważne, ważne, by przysr... na forum. w sumie bardzo pozytywny objaw - lepiej na forum niż w klasie.

          > dla porządku dodam na koniec, że jestem nauczycielem od ponad ćwierćwiecza. i m
          > am dość miernot, które uważają się za nauczycieli, co dla nich znaczy władzę na
          > d młodszymi i słabszymi, ... i nic więcej.

          w świetle twojej wizji właściwego rozwiązywania jak twoim zdaniem powinno się rozwiązywać konflikty, jesteś dla mnie miernotą.

          • fun88 Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 27.09.10, 19:42
            ponieważ boję się utonąć w powodzi twoich słów, nie będę cytował i wyrażę się maksymalnie skrótowo.

            1. przypisujesz adwersarzom słowa, zachowania, cechy a potem je ganisz. wbrew temu co insynuujesz ja byłem najzupełniej spokojny pisząc poprzedni post, nie namawiam do agresji a jedynie do unikania postawy służalczości. o zachowaniu syna norda piszesz "bezczelne zwracanie uwagi" a o nim "gó...arz". zdecydowanie uważam te określenia za nietrafne. każesz nordowi zabraniać synowi zwracania uwagi nauczycielce na błędy a do mnie pyskujesz. może byś tak wzięła ogonek pod siebie :-) - stosownie do rzekomo swojej nieagresywnej filozofii.

            2. nie mierz innych własną miarą. większość ludzi, mniemam, jest jeszcze mniej więcej normalna więc twoja miara do nich nie pasuje. he he.
            • kkokos Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 27.09.10, 21:33
              fun, napiszę jeszcze krócej: uprzejmie poproszę tylko o jedno: o wskazanie, gdzie ja namawiałam do służalczości. bo zdaje się, że mocno, nawet bardzo mocno przyganiał kocioł garnkowi - masz kłopoty z rozumieniem czytanego tekstu, a już kontekst zupełnie ci umyka (choćby ten, w którym użyłam słowa gó...arz).
              punktu drugiego, przyznam się, nie rozumiem. zwłaszcza okraszonego subtelnym he he. no ale to widocznie taki nauczycielski dowcip.
              a teraz z zadartym ogonkiem poczekam, czy autor wątku podzieli się dzisiejszą rozmową z nauczycielką i tej rozmowy wynikiem. to znacznie ciekawsze od tego, co ty masz do napisania.
              • truten.zenobi Re: Problem z nauczycielką angielskiego - pomocy 29.09.10, 20:31
                poczekam, czy autor wątku podzieli się dzisiejszą r
                > ozmową z nauczycielką i tej rozmowy wynikiem.

                chyba się jednak nie doczekamy...

                pewnie z wielkiej chmury mały deszcz....
                • nord23 Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 29.09.10, 21:30
                  Na początku spotkałem się z wychowawczynią, z którą rozmawiało się bardzo dobrze, Syn został pouczony, że to nie był dobry pomysł na rozwiązanie konfliktu z anglistką, powinien pójść z tym do wychowawczyni albo pedagog. Przeprosił, ale godziny pozostały nieusprawiedliwione.
                  Niestety, pani od angielskiego nie była tak skłonna do normalnej rozmowy. Po tym, jak mnie na wstępie potraktowała, od razu zawinąłem się i poprosiłem wychowawczynię o mediację. Przepraszam bardzo, ale nazywanie mnie "ojcem tego gagatka, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy" nie świadczy dobrze o kulturze tej pani. Przy wychowawczyni już się uspokoiła.
                  Przede wszystkim dowiedziałem się, że mój syn "bełkocze i mówi niezrozumiale". I stąd te dwie jedynki za wypowiedzi ustne (czytanie i odpowiadanie przy tablicy). Poza tym ja też bełkoczę - zapytałem się go po angielsku, czy się nie wygłupiał specjalnie przekręcając wyrazy, on odpowiedział, że nie i wtedy nauczycielka się wtrąciła i stwierdziła, że właśnie ta nasza rozmowa jest bełkotem, którego nie można zrozumieć. Zatem jeśli ja i moja rodzina mówiąc w ten sposób po angielsku dogadujemy się wszędzie, ale ta pani nas nie rozumie, to my źle mówimy:/ (I naprawdę nie jesteśmy Geordies)
                  Jeśli chodzi o kartkówkę, to było jeszcze ciekawiej, bo chciałem ją zobaczyć, anglistka najpierw twierdziła, że to niemożliwe, bo to jest dokument szkolny, ale wychowawczyni ją już w tym momencie upomniała, więc wydobyła kartkówki i co się okazało, mój syn zrobił cztery "błędy" na dwadzieścia wyrazów - już wspomniane wildlife - nature oraz dog - poodle, prócz tego na kolor fioletowy napisał indigo, a miało być violet (wjolet wg nauczycielki:) i napisał żułty zamiast żółty (po polsku). Tak, miało to być wypisanie słów wcześniej użytych w czytance, jednak sama wychowawczyni się zdziwiła, że za cztery błędy od razu ocena niedostateczna, lecz anglistka stwierdziła, że my nie mamy kompetencji, by ją oceniać, a w ogóle to mój syn pewnie ściągał. W tym momencie postanowiłem przerwać tę farsę i pogadałem jeszcze z wychowawczynią na korytarzu. No i się wydało, że pani anglistka jest córką lokalnego radnego, więc lepiej z nią nie zadzierać, bo to się na całej szkole odbije itp.
                  Jeśli chodzi o syna, to już z nim pogadałem, by z nią w ogóle nie dyskutował, nawet jeśli uważa, że jest inaczej, jak się uprze i będzie go na każdej lekcji wołać do odpowiedzi, to jakoś wytrzyma. Jednak chętnie nasłałbym na nią wizytację z kuratorium, albo kogoś, kto oceniłby jej kompetencję, ale nie wiem, od czego zacząć, a poza tym nie chcę być rodzicem warchołem, pisać donosy i tak dalej.
                  Syn dał jej ksywę Umbridge:/
                  • kkokos Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 29.09.10, 22:11
                    no to dupa :(

                    ja bym na twoim miejscu rozważyła jednak jak najszybszą zmianę szkoły. przerażona i zagrożona na swojej pozycji baba będzie robić wszystko, żeby się twojego syna pozbyć, konflikt będzie eskalował, więc i tak tym się skończy - tyle że po miesiącach stresu i walk :(
                    • truten.zenobi Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 30.09.10, 08:56
                      tyle że w każdej szkole znajdzie się jakiś ćwok.
                      konflikt jest ewidentnie terytorialny ...

                      to że zna radnego wcale nie oznacza on ją zna ;)
                      znam wiele przypadków gdy ktoś komuś załatwił pracę ale tak naprawdę tej osoby nie znał, a jeśli nawet znał to nie specjalnie był skłony jej bronić gdy ona coś nawywijała lub się strasznie szarogęsiła.

                      myślę że radny nie chciał by artykułu w prasie że załatwia pracę swoim znajomym...

                      tak wiec myślę że trzeba pogadać z wychowawczynią i dyrektorką by uświadomiły kobiecie że może sobie narobić gnoju jeśli się nie odczepi.
                      a dzieciakowi wytłumaczyć by się lepiej nie odzywał...

                      jeśli rozmowa z dyrekcją będzie bezowocna to udaj się do kuratorium i tam przedyskutuj sprawę... tam pewnie lepiej rozpoznasz jakie są możliwości niż na forum ;)
                  • fun88 Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 30.09.10, 19:22
                    Mam kilka pomysłów na to, co zrobiłbym na Twoim miejscu, nord.
                    Niezwłocznie przeprowadziłbym rozmowę z dyrektorem szkoły. Spokojnie i rzeczowo przedstawiłbym sytuację. Bardzo istotne jest to, że syn jest w swojej edukacji właściwie bardziej Anglikiem niż Polakiem. Na koniec prosiłbym o rozwiązanie problemu. To jego zadanie, gdyż on odpowiada za wszystko, co dzieje się w szkole.
                    Na zebraniu z rodzicami również poprosiłbym o głos i przedstawiając sytuację zauważył, że to, co dzieje się obecnie na lekcjach angielskiego, będzie miało istotny wpływ na naukę tego języka w kolejnych etapach kształcenia (szkoła ponadgimnazjalna - egzamin maturalny, uczelnia wyższa) i na przyszłe życie zawodowe ich dzieci. Jeśli trafiłbym na rodziców, których interesuje dobro ich dzieci, moglibyśmy sprawę załatwiać większą grupą. Zaczynając od dyrektora, któremu złożylibyśmy na ręce umotywowaną prośbę o zmianę nauczyciela. Wtedy na kopii watro wziąć podpis dyrektora.
                    {ciąg dalszy nastąpi}
                  • fun88 Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 30.09.10, 19:41
                    W przypadku braku reakcji dyrektora zacząłbym sprawę załatwiać wyżej w sposób opisany już.
                    Trzecia sprawa. Każdy nauczyciel w obecnej polskiej szkole ma obowiązek zapoznać uczniów i ich rodziców z wymaganiami edukacyjnymi ze swojego przedmiotu a szkoła z Wewnątrzszkolnym Systemem Oceniania. Wziąłbym te dokumenty do ręki i poszukał w nich np. zapisów dotyczących progów procentowych na poszczególne oceny. W przypadku kartkówek może ich nie być ale będą dla całogodzinnych sprawdzianów. Przeczytałbym dokumenty dokładnie i poszukał niezgodności między postępowaniem nauczycielki a prawem szkolnym. Jeżeli takie by się znalazły, wystąpiłbym o egzamin sprawdzający (taki podważający kompetencje nauczyciela) z umotywowaną prośbą o wyeliminowanie nauczycielki z komisji. Jeżeli nauczyciel wystawia ocenę niezgodnie z Wewnątrzszkolnym lub Przedmiotowym Systemem Oceniania, to taki egzamin się należy. Jeżeli nauczyciel nie zapoznał uczniów lub rodziców z Przedmiotowym Systemem Oceniania, to również. To prawo obowiązujące w polskiej szkole.
                    Uczniowie w szkołach dużo tracą przez bierność rodziców. Zupełnie niepotrzebnie, zwłaszcza, gdy nie traktują szkoły jak przechowalni dzieci, gdy sami są w pracy a zależy im na rzetelnym przygotowaniu dziecka do życia zwłaszcza zawodowego.
                  • fun88 Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 30.09.10, 19:49
                    W rozmowie z dyrektorem poruszyłbym również temat pieniędzy - obecnie są czasy niżu demograficznego i szkoły walczą o ucznia, bo ich budżet liczony jest "od głowy". Co dyrektor zrobi, gdy zabierzesz syna z tej szkoły a w drugiej trafi na kompetentnego nauczyciela i wygra jakiś większy konkurs językowy? Druga szkoła zyska jakieś punkty w jakimś rankingu, ktoś napisze jakiś artykuł do prasy lokalnej, w którym można delikatnie zasugerować, że bardzo pomogła zmiana szkoły, bo w nowej ma kompetentnego nauczyciela...
                    Walki o swoje słuszne PRAWA a tym bardziej PRAWA swojego dziecka, nie nazwałbym warcholstwem. To prędzej samoobrona. A rozmowy z władzami oświatowymi (dyrektor, kurator, wizytator,...) nie nazwałbym donosem.
                  • morekac Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 02.10.10, 20:05
                    Przeanalizowałeś ocenę pod kątem WSO i PSO?
                    Jeśli jest niezgodne - idź do dyrektorki, a jeśli i to będzie nieskuteczne - do kuratorium.
                    A propos radnych: zaraz są wybory i znajomości mogą okazać się przebrzmiałe...
                  • wilk11 Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 04.10.10, 16:20

                    Zainteresowaly mnie dwie rzeczy:
                    -dlaczego napisal ZULTY (wszystko jedno jak) zamiast po angielsku?
                    -dlaczego zapisales dziecko do klasy, w ktorej dzieci prawdopodobnie dopiero zaczynaja sie uczyc angielskiego, a on (ile ma sie lat w tej klasie? 12?) mowi po angielsku od urodzenia? przeciez to jakis absurd.
                    • morekac Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 05.10.10, 12:43
                      dlaczego zapisales dziecko do klasy, w ktorej dzieci prawdopodobnie dopiero zaczynaja sie uczyc angielskiego,

                      Bo może nie było wyboru?
                    • truten.zenobi Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 05.10.10, 18:47
                      może wychylam się nie pytany ale.

                      > -dlaczego napisal ZULTY (wszystko jedno jak) zamiast po angielsku?

                      bywa tak ze nauczyciele dyktują/dają słówka po polsku i każą pisać je w obcym języku...
                      OK tak się nie powinno uczyć ale tak bywa. (widać niektórzy nie są w stanie nic nauczyć i dzięki temu nic się nie zmienia od 30 lat....)

                      > -dlaczego zapisales dziecko do klasy, w ktorej dzieci prawdopodobnie dopiero za
                      > czynaja sie uczyc angielskiego, a on (ile ma sie lat w tej klasie? 12?) mowi po
                      > angielsku od urodzenia?
                      nie słyszałem by w jakiejkolwiek szkole był wybór...
                      OK są klasy z "zaawansowanym" są klasy językowe... ale nie słyszałem by w jakiejkolwiek szkole było kilka klas o danym profilu ale ze zróżnicowanym poziomem języków lub by w klasie były grypy językowe o rożnym poziomie zaawansowania
                      nigdy też nie słyszałem by były klasy dla dzieci o bardzo wysokim poziomie znajomości języków obcych (no może poza klasami o profilu danego języka)
                      • aduerin Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 05.10.10, 20:57
                        > nie słyszałem by w jakiejkolwiek szkole był wybór...
                        > OK są klasy z "zaawansowanym" są klasy językowe... ale nie słyszałem by w jakie
                        > jkolwiek szkole było kilka klas o danym profilu ale ze zróżnicowanym poziomem j
                        > ęzyków lub by w klasie były grypy językowe o rożnym poziomie zaawansowania
                        > nigdy też nie słyszałem by były klasy dla dzieci o bardzo wysokim poziomie znaj
                        > omości języków obcych (no może poza klasami o profilu danego języka)

                        to bardzo malo slyszales, biedactwo... lepiej sie troche zorientuj, zanim zaczniesz sie wypowiadac na temat edukacji bo twoja wiedza pochodzi gdzies z lat osiemdziesiatych...
                        • truten.zenobi Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 06.10.10, 08:30
                          to bardzo malo slyszales, biedactwo... popytaj dziadków jak to było w latach 80
                      • wilk11 Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 06.10.10, 08:03
                        > nie słyszałem by w jakiejkolwiek szkole był wybór...

                        Juz ponad dwadziescia lat temu, kiedy ja zaczynalem edukacje na poziomie szkoly sredniej, byl wybor (pomijajac rosyjski). Jako dziecko bylem w podobnej sytuacji i nie wyobrazam sobie wtedy isc do grupy rozpoczynajacej nauke, to ewidentny blad rodzicow.
                        I teraz tez mozna wybrac gimnazjum, w ktorym angielski jest na naprawde wysokim poziomie, albo wrecz klase, ktora uczy sie innego jezyka (w koncu i tak przeciez po angielsku rozmawia z rodzicami i dziadkami)
                        • truten.zenobi Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 06.10.10, 08:29
                          tak tylko ten wybór (jeśli jest) sprowadza się do początkujący i kontynuacja.. ale naprawdę nigdzie nie słyszałem by były poziomy w zależności od stopnia zaawansowania.

                          niezależnie do jakiej grupy trafi to nie jego poziom więc co za różnica? tak więc nie traktowałbym tego w kategorii błędu rodziców. nawet jeśli faktycznie mieli wybór.
                          ja w takiej sytuacji kierował bym się bardziej by chodziły z swoimi przyjaciółmi, by miały dobrych nauczycieli przedmiotów podstawowych//kierunkowych...
                      • wilk11 Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 06.10.10, 08:08

                        > bywa tak ze nauczyciele dyktują/dają słówka po polsku i każą pisać je w obcym j
                        > ęzyku...


                        Ale autor watku wspomnial, ze dzieci mialy pisac slowka zwiazane z rysunkiem.
                        (chyba, ze bylo rzeczywiscie tak, jak piszesz i zapisal tylko tresc zadania, nie czepiam sie, moje zainteresowanie wynika z analizowania wlasnych doswiadczen i poszukiwania rozwiazan dla nastepnego pokolenia mojej rodziny)
                        • truten.zenobi Re: Raczej z małej chmury duży deszcz:/ 06.10.10, 08:34
                          może cześć zadań była taka a część taka?
                          ?
Pełna wersja