nord23
24.09.10, 13:31
Czy ktoś mógłby mi doradzić, co powinienem zrobić w tej sytuacji? Mój syn poszedł teraz do gimnazjum i zdążył popaść w konflikt z nauczycielką angielskiego. Otrzymał już trzy jedynki i dwie uwagi i po prostu zaczął uciekać z lekcji - i dlatego zostałem wezwany do szkoły. Rzecz w tym, że syn twierdzi, że pani się nad nim znęca i jest niesprawiedliwa oraz niekompetentna. Jedną jedynkę dostał za złe czytanie tekstu po angielsku, drugą z kartkówki, w której zamiast słów, które powinny być odpowiedzią, napisał inne, bliskoznaczne (np. na przyroda napisał nature, a miało być wildlife, a zamiast dog napisał poodle, bo na obrazku był pudel), trzecią za odpowiedź przy tablicy, gdzie pani skrytykowała jego wymowę i użyte słownictwo, uwagi dostał za "wykłócanie się z nauczycielem" i "podważanie autorytetu nauczyciela" (poprawiał wymowę nauczycielki i coś, co powiedziała).
To jest wersja syna. Nigdy do tej pory nie sprawiał kłopotów w szkole, nie kłamie, więc nie mam powodu, by mu nie wierzyć. Sam się przyznał do ucieczki z lekcji. Wersję szkoły poznam w poniedziałek.
Rzecz w tym, że mój syn przedtem chodził do szkoły w Wielkiej Brytanii, swobodnie posługuje się językiem angielskim, czyta w tym języku książki i rozmawia z matką - Angielką! Więc praktycznie niemożliwe, żeby nagle język mu się tak uwstecznił, by nie mógł podołać pierwszej klasie gimnazjum.
Nie chcę popadać w konflikt ze szkołą, nie zamierzam przenosić syna do innej (zwłaszcza, że poznał tu nowych kolegów i koleżanki, z którymi się zdążył zaprzyjaźnić). Jak rozwiązać tę sytuację, nie wiem zbytnio, co mam robić.