Lektorzy j.obcych - pomóżcie, proszę...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 09:22
Jeśli są tu lektorzy języków obcych pracujący z dorosłymi w szkołach
językowych, bardzo proszę o pomoc. Jak zmotywować grupę, która nie chce się
uczyć, nie odrabia zadań domowych, opuszcza sporo lekcji i spóźnia się
notorycznie - efekt: po sześciu miesiącach nauki nie pamięta najprostszych
słówek i odmian? (to dorośli ludzie, którzy płacą za lekcje, nie mogę na nich
nakrzyczeć i postawić jedynki)
I jak organizować im te lekcje, żeby się trochę ożywili i nie byli tak
znudzeni, wystraszeni, wycofani? Przynoszę im dużo materiałów, kserówek,
wymyślam scenki, zabawy itd., ale strasznie ciężko przebić się przez ich
niewiedzę i rezerwę. Przecież nie będę realizować wyłącznie podręcznika,
zanudzimy się wszyscy, i oni i ja. Może ktoś ma jakiś patent na ciekawe,
efektywne lekcje, które zmusiłyby uczniów do mówienia i aktywności? Jakieś
ćwiczenia, gry językowe, coś w tym rodzaju? To jest młoda grupa, od 16 do
mniej więcej 30 lat. Uczę już od paru lat i nigdy z nikim jeszcze nie miałam
takich problemów...
Bardzo będę wdzięczna za wszelkie rady.
    • Gość: Ania Re: Lektorzy j.obcych - pomóżcie, proszę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 08:22
      up
      • kociamama Re: Lektorzy j.obcych - pomóżcie, proszę... 02.04.04, 11:19
        Hej Aniu,

        przede wszystkim powiedz cos wiecej na temat owej grupy. Ile tam jest osob,
        jaki to poziom i jak prowadzisz lekcje, co to za gry, o jakich kserówkach
        mowisz.

        NIezaleznie od powiomu, o ile mowisz caly czas po angielsku, grupa cos tam
        zapamieta. Fajnie jest zachecac grupe do mowienia, dac im szanse do pogadania
        na lekcji. Organizuj mini dyskusje, nawet na najnizszym poziomie.
        Wiem, ze wg zasad metodyki powinno sie stawiac na dobrowolnosc, czyli mowi ten
        co chce, ale z doswiadczenia wiem, ze POlacy mowia niechetnie, szczegolnie
        ludzie w tym wieku, bo 30-latkowie juz zdazyli sie otrzec o angielski, i stare
        metody, typu tlumaczenie zdan i full zasad gramtycznych po polsku zamiast
        mowienia. Generalnie trzeba wyznaczac do odpowiedzi, i nie pozwalaj od
        powiedziec jednym slowem, tylko kaz im powiedziec cale zdanie, pytaj why...

        Co do gier, wiem, ze na metodyce prowadzonej przez fachowcow wydaja sie
        swietne, ale niestety w praktyce dorosli ludzie, chca by traktowani jak
        dorosli. Rozmawiaj z nimi raczej o rzeczach, ktore ich dotycza, czyli praca,
        tematy aktualne, typu EU (czasem dobrze jest zrezygonac z political correctness
        i wejsc na tematy tabu, jako, ze to moze sprowokowac do dyskusji tych
        najbardziej znudzonych)

        Pozdrawiam,
        KOciamama.
        • Gość: Ania Re: Lektorzy j.obcych - pomóżcie, proszę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 11:55
          Dziękuję bardzo za odpowiedź.
          To jest malutka grupa, zaledwie 5 osob. I rzadko bywa, żeby na lekcji był
          komplet. Poza tym to nie jest angielski, tylko włoski... Grupa jest
          początkująca, uczą się od mniej więcej siedmiu miesięcy. Nie ma najmniejszej
          możliwości ani sensu organizować im dyskusji na tak poważne tematy, skoro
          niektórzy do tej pory nie nauczyli się odmiany czasownika "być". Staram się ich
          cały czas zmuszać do mówienia, zadawać dużo pytań, a odpowiedzi oczywiście
          wymagam pełnymi zdaniami, ale to wszystko przypomina walenie głową w mur,
          strasznie ciężko do nich dotrzeć i doczekać się chociaż kilku sensownych słów.
          Mówiąc o dodatkowych materiałach, grach itd. nie miałam na myśli traktowania
          ich jak dzieci, chodziło mi po prostu o rodzaj ćwiczeń zmuszających ich do
          mówienia (jakieś dialogi do zaimprowizowania, gdzie każdy dostaje na karteczce
          opis swojej roli, albo odgadywanie nazwiska znanej postaci którą jeden z
          uczniów opisuje, albo - tak jak piszesz - mini dyskusje na jakiś bardzo prosty
          temat itd, itp, tego typu rzeczy), nie wymagam od nich broń Boże żeby się
          wygłupiali.
          Tylko że gramatyka języków romańskich wymaga niestety żeby choć troszkę pouczyć
          się jej w domu, a oni się NIE uczą, opuszczają zajęcia, spóźniają się po 30
          minut - i braki mają koszmarne. Efekt jest taki, że czują się niepewnie i
          wstydzą się odezwać. Gdybym stawiała na dobrowolne mówienie, przemilczelibyśmy
          całe 90 minut i nie odezwałby się nikt :(
          No i co robić? Pomysły mi się już kończą, o ile jeszcze się nie skończyły...
          • chris.b Re: Lektorzy j.obcych - pomóżcie, proszę... 02.04.04, 13:29
            Trudna sprawa, Aniu.
            Już wczoraj przeczytałam twój post i zastanawiałam się co by tu opisać, bo byłam w podobnej sytuacji dwa razy.

            Za pierwszym razem sytuacja mnie przerosła. Było to kilka lat temu, kiedy dopiero zaczynałam uczyć grupy i zajęcia z tą jedną problematyczną grupą były prawie jak ćwiczenia na poligonie: próbowanie kolejnych rzeczy, ćwiczeń, etc. z nadzieją, że może zainteresują, zmuszą do mówienia...

            W zeszłym roku niestety znowu trafiłam na taką grupę. Tym razem poszło mi trochę lepiej. Nie idealnie, bo same chęci nauczyciela to jak sama wiesz za mało, ale zdecydowanie lepiej: przynajmniej czegoś się nauczyli, trochę gramy, trochę mówienia, po jakimś czasie nawet więcej zaczęli mówić... (oczywiście 'więcej' nie znaczy 'dużo', ale zawsze).

            Zajęcia podzieliłam na dwie części: mówioną i pisaną (czyli gramatyka). Wyszłam z założenia, że skoro nie udaje mi się ich zmusić do robienia jakichkolwiek ćwiczeń w domu, to trudno, będziemy je robić na lekcji. I to właśnie była druga część zajęć: ksera z ćwiczeniami, które robili samodzielnie, a ja sprawdzałam każdemu osobno, każdemu indywidualnie poprawiając błędy i tłumacząc dlaczego tak a nie inaczej.

            Natomiast pierwsza część zajęć to było mówienie. Tutaj kser prawie nie było (no, max. jedna kartka na zajęcia).
            Właściwie prawie wszystko opierało sie na dialogach i obrazkach. Dialogi były tematyczne: zadawanie pytań dot. swojego życia, zainteresowań, rodziny (to na początek). Później dialogi typu 'w sklepie, na ulicy, w restauracji', rozmowy przez telefon. Ponieważ grupa zdecydownie nie chciała mówić, więc niestety odpadały wszelkie improwizacje i pisanie im 'roli' na karteczkach. Ale było:
            - pisanie pytań na tablicy + kilka przykładowych odpowiedzi na każde pytanie tak aby każdy mógł coś wybrać dla siebie.
            - słuchanie dialogu, przy jednoczesnym śledzeniu tekstu na kartce
            - zatrzymywanie kasety po jednej linijce tekstu i zbiorowe powtarzanie (z jednoczesnym śledzeniem tekstu)
            - zatrzymywanie kasety po każdej wypowiedzi i powtarzanie indywidualnie i grupowo (wyłącznie ze słuchu)
            - czytanie razem z kasetą
            - czytanie w parach
            - zapamiętywanie dialogów (oczywiście krótkich) i późniejsze ich 'odtwarzanie'
            - zmienianie informacji w dialogach. Tzn. dialog pozostaje w zasadzie ten sam, tylko zmieniamy Anię na Zosię, ciocię na wujka, wizytę w teatrze na wyjście do kina, etc.
            - dialog pocięty na paseczki. Słuchamy dialogu i układamy w odpowiedniej kolejności. Fajnie to wychodziło kiedy dialog był dłuższy, ale wtedy trzeba go sluchać wielokrotnie.
            - dialog z lukami (słuchamy i uzupełniamy - raczej nie na początku zajęć, bo moja grupa np. denerwowała się, że nic nie rozumie i przez to faktycznie się stresowali i rozumieli mniej)
            - znikający dialog: dialog jest napisany na tablicy. Czytają go dwie osoby. Wymazujemy po jakieś dwa słowa z wypowiedzi każdej osoby. Czytają kolejne dwie osoby. Wymazujemy kolejne dwa słowa z wypowiedzi każdej osoby i czytają kolejne dwie osoby itd, itd. aż niewiele zostanie. Na początku najlepiej jest zmazywać rzeczowniki, później czasowniki etc.
            - zadawanie pytań do dialogu (to była moja rola)
            - podawanie dialogu, w którym są tylko pytania i układanie odpowiedzi
            Ogólnie było to wielokrotne powtarzanie: w wielu wariantach, żeby sie utrwaliło, a jak już sie utrwaliło - często dopisywanie ciągu dalszego w dialogach, etc.

            Podobnie było z obrazkami - duuużo ćwiczeń, dotyczących kilku obrazków: opisywanie, porównywanie, układanie dialogów do obrazków (jakżeby inaczej;), etc.etc.
            W sumie chodziło mi o to, żeby cały czas się coś działo, żeby nie było tych kłopotliwych chwil, gdy ktoś milczy bo nie wie co powiedzieć, cała grupa na niego patrzy i wtedy delikwent już nawet nie myśli co powiedzieć tylko siedzi z nadzieją, że może nauczyciel się od niego odczepi. A w przypadku dialogów, zawsze można puścić jeszcze raz kasetę, kazać posłuchać, powtórzyć jeszcze raz.
            No w każdym bądź razie - w takiej sytuacji musieli mówić, na każdego zawsze trafiło i nie było ciszy na lekcji.

            Pozdrawiam.
            • Gość: Ania Re: Lektorzy j.obcych - pomóżcie, proszę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:27
              Chris,
              przede wszystkim ogromnie ci dziękuję za tak długą i wyczerpującą odpowiedź. Na
              pewno wiele z tego, co napisałaś, bardzo mi się przyda. No i dodałaś mi otuchy:
              jednak nie tylko ja mam takie problemy... Niektóre z rzeczy, o których
              napisałaś, już sama robiłam, o innych będę od poniedziałku myśleć i na pewno
              też je wprowadzę. Boże, mnie już każdy, jakikolwiek pomysł na lekcję wprost
              zachwyca, bo chwilami tracę siły i ręce mi opadają.
              Jeszcze raz strasznie Ci dziękuję za wszystkie rady, pozdrawiam serdecznie! (a
              gdyby jeszcze ktoś się chciał odezwać, byłoby świetnie)
Pełna wersja