Jak to wlasciwie jest?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 18:45
Jak to wlasciwie jest z ocena koncowa z danego przedmiotu w czwartej klasie
szkoly sredniej?Jestem troche rozgoryczony, poniewaz moja nauczycielka z
matematyki stwierdzila, ze ocene na koniec 4 klasy wystawi ze sredniej ocen
ze wszystkich lat! Wg to jest niemoralne! W czwartej klasie mialem same
piatki i wychodzi mi 'czyste' 5. Jednakze w drugiej klasie mialem 3 a w
trzeciej 4, dlatego na koniec dostane 4 , sic!! W moim mniemaniu ocena z
czwartej klasy to ocena z czwartej klasy, a nie z 4 lat, bo przeciez w
ostatnim roku nauki nie mialem materialu, ktory zawieral sie w poprzednich
latach, wiec na jakiej podstawie zostane oceniony rowniez za to?? 'Ocena na
swiadectwie maturalnym to ocena jak pracowales przez 4 lata' no przepraszam
bardzo, ale jaka mam wiedze z tych 4 lat udowodnie na maturze!!
Pozatym 'swiadectwo maturalne' to oceny z matury, oceny z 'klas' to
swiadectwo ukonczenia szkoly, co z tego ze sa na jednym swistku?? Prosze
niech mi to ktos wytlumaczy, bo juz sam nie wiem...
    • Gość: lola Re: Jak to wlasciwie jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 19:28
      Nic nie rozumiem. W szkole średniej(gimnazjum, liceum) nie ma klasy czwartej.
      Nie wiesz do której klasy chodzisz? Może którąś klasę powtarzałeś stąd twoje
      dziwne wyliczenia.
      • Gość: km Re: Jak to wlasciwie jest? IP: *.net-serwis.pl 14.04.04, 19:34
        Lola - jesteś w błędzie. Obecnie w liceach ogólnokształcących są klas IV - jest
        to praktycznie ostatni rocznik uczniów uczęśczających do 8-letniej szkoły
        podstawowej i 4-letniego liceum. Obecni cztwrtoklasiści to rocznik 1985, który
        rozpoczął nauke w liceum w 2000 r.
        Wracając do pytania dotyczącego ocen: odpowiedx powinna byc zawarta w
        wewnatrzszkolnym systemie oceniania.
        Pozdrawiam
        Krzysztof Mirowski
        dyrektor LXVII LO Mokotowska
        • Gość: MP To nietrafna informacja :-( IP: *.fuw.edu.pl 14.04.04, 20:36
          Odpowiedź Pana Dyrektora sugeruje, że jest w tej materii jakaś swoboda
          regulowana wyłącznie przez WSO. Tymczasem żadnej swobody nie ma. Przepisy są
          jednoznaczne, a WSO może je najwyżej powielić.


          W rozporządzeniu o ocenianiu napisano:

          >>>>

          § 3. 1. Ocenianie wewnątrzszkolne obejmuje:

          1) formułowanie przez nauczycieli wymagań edukacyjnych oraz informowanie o nich
          uczniów i ich rodziców (prawnych opiekunów),
          2) bieżące ocenianie i śródroczne klasyfikowanie, według skali i w formach
          przyjętych w danej szkole, oraz zaliczanie niektórych zajęć edukacyjnych,
          3) przeprowadzanie egzaminów klasyfikacyjnych,
          4) ustalanie ocen klasyfikacyjnych na koniec roku szkolnego (semestru) i
          warunki ich poprawiania.

          >>>>

          z czego wynika, że "najgrubszą" oceną wewnatrzszkolną jest ocena klasyfikacyjna
          na koniec roku.

          Dalej w par. 9.1.4 napisano:

          >>>>

          4. Klasyfikowanie końcoworoczne, począwszy od klasy czwartej szkoły
          podstawowej, polega na podsumowaniu osiągnięć edukacyjnych ucznia w danym roku
          szkolnym z zajęć edukacyjnych określonych w szkolnym planie nauczania i
          ustaleniu ocen klasyfikacyjnych oraz oceny zachowania, według skali, o której
          mowa odpowiednio w § 11 ust. 2 i § 12 ust. 3, z zastrzeżeniem ust. 4a i 6.

          >>>>

          Wyraźnie jest więc mowa o "danym roku", a nie o większym okresie czasu.

          Wreszcie w rozporzadzeniu o wydawaniu świadectw i dyplomów napisano:

          >>>>

          § 8. 1. W świadectwach i dyplomach ukończenia szkoły oraz w świadectwach
          dojrzałości, o których mowa w § 5, w części dotyczącej wyników klasyfikacji
          końcoworocznej przeznaczonej na wpisanie zajęć edukacyjnych, wpisuje się
          obowiązkowe zajęcia edukacyjne i oceny końcoworoczne uzyskane w klasie
          programowo najwyższej, ...

          >>>>

          Podsumowując: nauczycielka postępuje niezgodnie z przepisami; zmianę jej
          podejścia powinien nakazać dyrektor sprawujący nadzór pedagogiczny. Oczywiście
          zrobi to tylko wtedy, gdy sam zna przepisy :-(
          • Gość: Majka Re: To nietrafna informacja :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 21:56
            Tych przepisów nie lubią uczniowie, którzy mieli zniżkę formy w ostatniej
            klasie ;)
            • Gość: MP Re: To nietrafna informacja :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 23:03
              Mało to eleganckie, ale z lenistwa wklejam to, co wstukałem juz gdzieś
              indziej :-)

              Sytuacja chyba nie do końca jest symetryczna. Rzadko który przedmiot jest tak
              zatomizowany, że opanowanie programu z młodszej klasy nie ma żadnego wpływu na
              wyniki w klasie kolejnej. Na pewno nie jest tak w matematyce. Jeśli więc ktoś w
              młodszej klasie radził sobie słabiej, ale potem radzi sobie lepiej, to zwykle
              jest to także sygnał, że wcześniejszy materiał jakoś nadrobił - przynajmniej w
              zakresie "umiejętności".
              Jeśli sytuacja jest odwrotna (najpierw dobrze, potem gorzej) to przyczyny mogą
              być różne. Może oczywiście to oznaczać, że wiedza poprzednia była płytka i
              szybko wyparowała. Ale może też oznaczać, że kryteria oceniania są zbyt wąsko
              ustawione i ważą jedynie elementy ściśle nowe, pomijając to co do danej partii
              materiału jest także niezbędne, ale było oceniane już wcześniej. W takiej
              sytuacji refleksyjny nauczyciel może się zreflektować i złagodzić kryteria
              wystawiania oceny końcowej uwzględniając to, czego nie uwzgledniał w ocenach
              cząskowych. Nie sądzę, by było to naruszeniem przepisów. Wszak kryteria
              oceniania są suwerenną sprawą nauczyciela i może je po namyśle poprawić na
              korzyść ucznia i własnego poczucia słuszności. To leży tylko w jego gestii.
              Uczeń nie może sie tego domagać "z urzędu", ale może przekonywać nauczyciela
              argumentami do podjęcia takiej refleksji (w praktyce jest to oczywiście głównie
              gra na uczuciach ;-)). Natomiast działanie w drugą stronę trudno byłoby chyba
              uznać za poprawianie kryteriów oceniania za dany rok. Byłaby to raczej forma
              karania za minone słabości. Tymczasem ocenianie nie jest działaniem w sferze
              kary i nagrody (choć błędnie bywa tak przedstawiane) ale działaniem w sferze
              rozpoznania i rzetelnego opisu faktycznego stanu ostatecznego. Dlatego
              podnoszenie oceny "za minione zasługi" może być uzasadnione i mieścić się w
              przepisach. Oniżanie raczej nie.
Pełna wersja