Czy z dysleksji się wyrasta?

IP: *.zsi.pl / *.zsi.pl 21.04.04, 21:37
Przeraza mnie ten artykół gdyz mam dysleksje ,studiuje na drugim roku i mam
pewne problemy z nauką.Kiedy bylam w szkole podstawowej nikt niezwracałna to
uwagi,więc nie było mozliwosci otrzymania konkretnej pomocy.Nauczyciele,od
dyslektykow jedynie nie wymagali pisania dyktand .Z artykułu wynika,ze "nie
leczona"samo nie zniknie a na studiach nikogo nieobchodzi ,ze niemozesz
nauczyc sie pewnych rzeczy i ,ze jesteś gorszy od innych.
    • Gość: antydys... Re: Czy z dysleksji się wyrasta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 12:48
      Czytając ten artykuł włos się jeży na głowie.
      Autorka pisze, "że te dzieci mają szczególne trudności w przyswojeniu sobie
      umiejętności czytania i pisania, które wynikają z uwarunkowań wewnętrznych
      niezależnych od chęci i zaangażowania" i że "uczniowie ci w stosunku do swoich
      kolegów z klasy muszą włożyć dwu-, trzykrotnie więcej wysiłku, aby opanować to,
      co ich rówieśnicy", a pomija zupełnie edukację w rodzinie, a to właśnie tam
      zaczyna się produkcja dyslektyków. Dużo dzieci w wieku 6 lat płynnie lub nieźle
      czyta, liczy nawet w granicach 100, niektórzy znają tabliczkę mnożenia, nieźle
      piszą i rysują, bo mają wyrobioną rączkę, posiadają szeroką wiedzę ogólną i nie
      jest to zasługą nauczycieli czy systemu edukacji tylko rodziny!!! I jest rzeczą
      naturalną, że takie dzieci nie muszą dużo pracować w szkole, czasami nawet się
      nudzą, a w szkole tracą czas. Natomiast dzieci, u których rodziny mają inne
      podejście do edukacji i rozwoju dziecka, edukację w szkołe zaczynają od zera,
      muszą "gonić" pozostałe dzieci, czyli więcej pracować.
      Problem nie tkwi w zajęciach korekcyjno-kompensacyjnych, tylko w doborze
      odpowiednich metod nauczania dla poszczególnych grup dzieci, gdyż w chwili
      obecnej szkoły są istnymi fabrykami dyslektyków, a większość nauczycieli wych.
      przedszkolnego i integracyjnego jest zboczona na punkcie głoskowania, co
      właśnie prowadzi do dysleksji, dysortografii. Np. pani powiedziała dziecku, że
      głoskę p zapisujemy literką p, głoskę t literką t, no to dziecko zamiast babka
      napisze bapka, a zamiast budka butka itd. a potem do poradni i zaświadczenie.
      Należy jak najszybciej zmienić metody nauczania!!! Ale co stałoby się z tymi
      psychologami i terapeutami, którzy na dysleksji robią kolosalne pieniądze?
      Trzeba również do problemu podejść statystycznie, tzn. zrobić zestawienie,
      które szkoły i którzy nauczyciele wych. przedszkolnego i zintegrowanego
      produkują dyslektyków.
      Uważam również, że nauczyciele powinni być oceniani ze względu na ilość
      dyslektyków jaka "wyszła spod ich ręki", a rodzice powinni mieć wpływ na wybór
      metod nauczania stosowanych względem ich dziecka.
      Uczniowie przestają sobie radzić w klasie IV, bo połączenia neuronowe w mózgu
      już obumierają, a nowe nie tworzą się.
      • truten.zenobi Re: Czy z dysleksji się wyrasta? 15.07.04, 17:12
        nie rozumiesz problemu to się nie odzywaj.
        dysleksja nie jest chorobą nabytą tak jak np. zwichnięcie.
        złe metody nauczania, jak słusznie zauważyłeś(łaś?) tak powszechne w naszym
        systemie szkolnictwa, nie są przyczyną ale jedynie pogłębiają problemy
        dyslektyka. Jeśli Twoja teoria była by słuszna to 80% dzieci by miało takie
        problemy. bo nie wierzę że tylko 10% rodziców "pomija zupełnie edukację w
        rodzinie". A jeśli o mnie chodzi to moi rodzice dbali o moją edukację.

        Dziecko jest już dyslektykiem zanim pójdzie do szkoły. Ja miałem problemy od 1
        klasy, do tej pory nie znam ortografi polskiej, nie słyszę różnicy pomiędzy "ą"
        i "om", wolno czytam na głos itp. Ale wiem że tylko właściwy sposób nauczania
        może wydatnie zmniejszyć te problemy.
        Dzięki właściwej metodzie nauczania np. stosunkowo nieźle piszę po Angielsku.

        I aby uwidocznić Ci różnicę pomiędzy zwykłym człowiekiem a dyslektykiem podam
        Ci taki przykład:
        Normalny człowiek wyrabia sobie "odruch pisania" tz potrafi poprawnie pisać nie
        zastanawiając się nad ortografią - żeby się tego nauczyć trzeba powiecmy 100
        razy przepisać poprawnie wyraz i tyle.
        Ja 100 razy przepiszę poprawnie wyraz a później i tak go będę pisał za każdym
        razem inaczej - ja muszę poprostu wiedzieć (świadomie!) jak się dany wyraz
        pisze.
        wymaga to trochę więcej pracy ale jest skuteczne. Jednak jesli w szkole
        musiałem po 100 razy przepisywać zeszyty to poprostu nie miałem już siły i
        ochoty aby pracować we właściwy sposób (zresztą sam do niego musiałem dojść bo
        dla wszystkich jedyną formą nauki było przepisywanie).

        poza tym dysleksja to bardzo ogólne pojęcie, a problemy moga być często całkiem
        łatwe do usunięcia ale trzeba to wiedzieć np.:
        dzieci z dysgrafią bardzo silnie trzymają pióro/długopis. jest taka szkoła że
        uczyć pisania powinno się tylko piórem - spróbuj pisać piórem ściskając je z
        całej siły i mocno naciskając na papier - nie ma możliwości żeby takie pismo
        było estetyczne. a w tej sytuacji nauczyciel zmusza ucznia do jeszcze większej
        ilości ćwiczeń przez co pismo staje się jeszcze gorsze, a stres i brak
        jakichkolwiek efektów szybko zniechęcają ucznia do pracy.

        Tak więc aby kogokolwiek krytykować najpierw poznaj problem a dopiero później
        się odzywaj - bo dla mnie jesteś kolejnym polaczkiem, który "zakończył edukację
        na zawodówce i siedząc przy budce z piwem poucza profesora w jego dziedzinie"
        I nie obraź się tą "zawodówką" (to taki cytat), bo jeśli o chodzi o analizę
        metodyki nauczania to widać że znasz się na tym, ale jeśli chodzi do dysleksję
        to wiesz niewiele i opirasz się tylko na stereotypach.
        • Gość: matka dysortografi Re: Czy z dysleksji się wyrasta? IP: *.chello.pl 15.07.04, 18:21
          Moje dzieci niewątpliwie były w domu zadbane. Jedno czytało w wieku 4 lat,
          dwoje przed pójsciem do szkoły. Wszystkie chodziły na zajęcia plastyczne.
          Wszyskim czytano - znacznie więcej niż 20 minut dziennie! Wszyskie z
          przyjemnością czytają samodzielnie - najstarszy ok 1 książki dziennie,
          najmłodszy mniej, ale też sporo. I wszystkie mają dysortografię. Niestety, nie
          jest nawet prawdą bezwzgledną, ze mozna wyrobić sobie odruch swiadomego pisania
          ortograficznego. Mój najstarszy, dorosły syn jest w stanie powiedzieć
          bezbłednie, jak co się pisze, wyłapać błedy ortograficzne w drukowanym tekście
          i robi co najmniej 40 błędów ortograficznych na stonę.
        • Gość: antydys... Re: Czy z dysleksji się wyrasta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 11:02
          Drogi chłopcze szkoda, że nie piszesz ile masz lat, ale twoja wypowiedź
          świadczy tylko o tobie.
          Ja jestem nauczycielką (po studiach magisterskich dziennych) i podyplomowych (2
          specjalizacje) z 13-letnim stażem pracy w szkolnictwie i przez te lata
          zapoznałam się z wieloma teoriami na temat dysleksji, z których wiele już
          padło, a nawet zostało zapomnianych.
          Ale przecież nie o to chodzi.
          Dysleksja nie jest chorobą, tylko teorią psychologiczną, dzięki której pewna
          grupa osób ma zatrudnienie i czerpie niezłe dochody kosztem dzieci i młodzieży.
          Za odpowiednią opłatą zaświadczenia o dysleksji wydawane są już 5-letnim
          dzieciom. Wielu psychologów, pracujących w PPZ już z tym walczy. W chwili
          obecnej jest w Polsce wiele pszedszkoli i szkół, jak i "osamotnionych"
          nauczycieli w innych szkołach realizujących autorskie programy nauczania oparte
          o glottodydaktykę prof. Rocławskiego (glottodydaktyka jest specjalizacją na
          kierunkach lingwistycznych i dotyczy nie tylko języka polskiego), gdzie
          nieodnotowuje się przypadków występowania dysleksji, dysgrafii i dysortografii.
          W tych placówkach, a także w placówkach dla dzieci upośledzonych umysłowo
          stosujących glottodydaktykę, dzieci nie mają problemów takich, jak np. ty masz.
          I właśnie o to chodzi!
          Wszystkim dys... oraz ich rodzicom i nauczycielom polecam stronę
          www.glottispol.gda.pl
          • Gość: age Re: Czy z dysleksji się wyrasta? IP: *.icpnet.pl 17.07.04, 23:30
            Droga Nauczycielko,

            Dysleksja nie jest teorią psychologiczną, tylko zaburzeniem normalnego
            funkcjonowania, które ma źródło w funkcjonowaniu mózgu, tak samo jak afazja
            dziecięca (dziecko nie mówi, lub mówi bardzo mało, mowa rozwija się z dużym
            opóźnieniem). Podłoże dysleksji może być dziedziczne, np. mój syn (dysgrafia
            stwierdzona w wieku 15 lat, po rzetelnym badaniu psychologicznym) zniekształca
            litery w bardzo charakterystyczny sposób, zupełnie jak jego dziadek. Obaj
            panowie słyną z tego, że czasami nie są w stanie odczytać własnoręcznie
            sporządzonych notatek.

            Metoda profesora Rocławskiego może być bardzo skuteczna w nauczaniu czytania i
            pisania, ale niektóre z jego pomysłów znajdziesz już w książce Kościowej "Moje
            metody pracy w klasie pierwszej", pierwsze wydanie z 1973 roku. Rację ma
            profesor Rocławski, że nauczyciele nauczania początkowego nie znają języka
            polskiego na tyle dobrze, na ile powinni, co może być źródłem trudności uczniów.
            Natomiast jego poglądy na gezezę dysleksji są co najmniej kontrowersyjne. Prawdą
            jest jednak, że w nauczaniu za mało uwagi poświęca się zapobieganiu trudnościom,
            nauczyciele nauczania początkowego są niedouczeni (często nie z własnej winy), a
            mądre działania edukacyjne mogą przynieść bardzo dużą poprawę w zakresie
            umiejętności czytania i pisania u wszystkich dys... Zwłaszcza, jeżeli są podjęte
            odpowiednio wcześnie.

            P.S. 'Glottodydaktyka' znaczy dosłownie 'nauczanie języka'. Terminu tego używa
            się powszechnie w literaturze w znaczeniu 'nauczanie języków obcych' i w tym
            znaczeniu był używany na długo zanim prof. Rocławski wymyślił swoją metodę.
            'Glottodydaktyka' nie jest więc specjalizacją, ani żadną szczególną metodą
            nauczania, tak samo jak nie jest nią 'dydaktyka matematyki'.
          • truten.zenobi chłopcy to u szewca szpilki prostują! 19.07.04, 09:44
            Świń z Tobą nie pasałem i Twoim uczniem nie jestem, więc troszkę szacunku.
            (i tak na marginesie z tego co piszesz jesteśmy mniej więcej rówieśnikami i też
            jesem "po studiach magisterskich dziennych" średnia 4 a ty?)

            Po za tym przeczytaj mój poprzedni wpis jesze z 10 razy i postaraj się go
            zrozumieć!

            Nie chwalę obecnego systemu - osobiście uważam że to nauczyciele(!) powinni być
            na tyle przygotowani, żeby potrafić stwierdzić dysleksję i odpowiednio
            dostosować metody nauczania (a z tego co piszesz można od razu uczyć skutecznie
            wszystkich tak aby i dyslektyk i normalny uczeń mieli jednakowe wyniki
            nauczania)

            Problem w tym, że obecnie większość nauczycieli nic nie wie i nic nie chce
            wiedzieć (i to odnosi się nie tylko do dysleksji).

            Całe życie słyszełem że jestem leniwy i nie chcę się nauczyć ładnie i poprawnie
            pisać (a pracowałem nad tym kilka racy więcej niż moi rówieśnicy) ale żaden
            nauczyciel nie znał innej metody niż przepiswanie zeszytów, dyktanda itp., więc
            jeśli słyszę wypowiedzi w stylu że nie ma dysleksji i że to tylko lenistwo i
            wymysł głópich uczniów to wybacz ale nie mam zbyt wyskokiego zdania o osobach
            które tak twierdzą.
            A problem dyslektyków polega na tym że przez takich kretynów mają zmarnowane
            życie, bo nie mogą rozwijać się w kierunkach gdzie są szczególnie uzdolnieni
            (głównie matematycznymi).
            A odnośnie Twojej osoby jeżeli znasz te inne metody i je stosujesz z opzytywnym
            skutkiem to wcale się nie dziwię, że denerwują Cię ludzie którzy chcą
            wykorzystać każdy pretekst żeby nic nie robić (ale to w naszym kraju norma
            niestety). Tylko pamiętaj co innego jest dysleksja, a co innego symulacja
            dysleksji. A to że teorie się zmieniają nie zmienia faktu że istnieje grupa
            ludzi, którzy mają poważne problemy z nauczeniem się poprawnej pisowni,
            czytania i pisania, gdy nauka odbywa się w tradycyjny sposób. Sam proces
            uczenia się jest na tyle skomplikowany, że tak naprawdę nikt do końca nie wie
            jak się odbywa więc napewno i Ty nie wiesz wszystkiego na ten temat, więc nie
            jesteś prorokiem prawdy objawionej.
          • truten.zenobi Czy leworęczność to też & & #35; 8221;tylko teoria .. 27.07.04, 14:38
            Czy leworęczność to też ”tylko teoria psychologiczna”?

            Dawniej mańkutów traktowano podobnie jak obecnie dyslektyków.
            Wielu nauczycieli dorabiało teorie do swojej niewiedzy podobnie jak teraz (np.
            antydys...).
            Jednak w chwili obecnej nikt już nie dyskryminuje leworęcznych – czy aby na
            pewno nikt? Ostatnio moja znajoma mi opowiadała jak jest traktowana jej
            leworęczna córka w szkole przez jednego nauczyciela: na początek posadził ją z
            prawej strony w ławce z osobą praworęczną (czyli sobie nawzajem przeszkadzają)
            ale chociaż interweniowała u nauczyciela nic to nie dało. Wiadomo, sposób
            pisania jest typowy dla praworęcznych więc leworęczni się go dłużej uczą i
            trudniej jest im zachować estetykę. Ale dla naszego nauczyciela taki uczeń jest
            łatwą ofiarą więc może sobie kpić i popisywać się przed klasą, no i oczywiście
            wmawiać dziecku że jest leniwe, a dodajmy w tym momencie że to dotyczy
            nauczania początkowego (1 klasa). Co prawda nie jest to tak drastyczne jak
            drzewiej bywało, nikt nie stara się na siłę „wyleczyć” z leworęczności, ale...

            I jestem gotów się założyć o skrzynkę piwa, że ten nauczyciel jest tak samo
            pewny swoich wysokich kwalifikacji i ma również takie samo wysokie mniemanie o
            sobie, jak większość nauczycieli biorących udział w dyskusji o dysleksji.
    • Gość: maciek Re: Czy z dysleksji się wyrasta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 20:35
      mam 14 lat ostatnio z j.polskiego miałem 4 a z niemca 5 jestem dysgrafem. tak
      stwierdziła pani psycholog mimo to że robie tak samo maało błędów jak każdy w
      moim wieku
Pełna wersja