Komunikacyjny nieład, czyli rzecz o wulgaryzmach

21.02.11, 18:56
Przyganiał kocioł garnkowi, sztandarowym przykładem stosowania wulgyryzmów to Wybiórcza i Onet, językowe szambo komentarzy to świadome ignorowanie zasad Netykiety przez admina, za to merytoryczno-krytyczne wpisy są bezlitośnie usuwane, a ich autorzy ustawicznie blokowani

"O Boże to Gazeta Wyborcza zamieszcza coś co świadczy na korzyść Macierewicza?!
Rzeczywiście, coś się dzieje, albo wam odj*bało"- typowy wpis "młodego i wykształconego"
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9143315,Sad__Macierewicz_nie_musi_przepraszac_szefa_ABW.html?v=1&obxx=9143315#opinions
    • spec24 Komunikacyjny nieład, czyli rzecz o wulgaryzmach 22.02.11, 08:05
      Przekleństwo wypełnia nasz język codzienny. Słychać to szczególnie za granicą - gdzie tym bardziej wyczuleni jesteśmy na język ojczysty. Odpowiednie przekleństwo w dobrym kontekście może wzbogacić wypowiedź - tego trzeba się jednak nauczyć. najczęściej jest po prostu prymitywnym przerywnikiem.
      -----
      english-by-phone -angielski on-line
    • j-50 Śmieszą mnie niewulgaryzmy 22.02.11, 11:50
      Upowszechnione jest u nas prześmieszne używanie wśród "wyższych skwer" określenia "pupa" - co od zawsze nazywało się u nas po prostu dupą, a potem wprowadzono określenie tyłek. Nie wiem skąd pochodzi słowo dupa, ale w j. rumuńskim oznacza coś z tyłu, za, po. A więc raczej pasuje. W tym miejscu wskazać można, że w południowej Polsce zaznaczają się w języku wpływy wołoskie (także madziarskie). Czy to zatem z wołoszczyzny pochodzi polska dupa? Myślę, że źródło jest raczej inne, ale wspólne tym językom. Bo choćby po rosyjsku dupa to po prostu żopa - a więc dość blisko, a to przecież język słowiański.
      Zajmę się też innym słowem uznawanym za typowy wulgaryzm. Ale go tu nie wymienię, bo moderator czujnie może mnie anatemą obłożyć. Powiem tylko, że w starym znaczeniu indoeuropejskim słowo o-pis-da znaczyło "miejsce, na którym się siedzi". Podobnie stare źródła indoeuropejskie mają inne słowa, powszechnie uznawane za wulgaryzmy.
      W naszym języku trwa radosna "tfurczość" zastępników tzw. wulgaryzmów. Tak więc dochodziło i w przeszłości do tego, bo taka "tfurczość" to przecież nic nowego. Zwano zatem ongiś małpą panią lekkich obyczajów. To z tego powodu upowszechniło się w stosunku do pań wyzwisko "małpa" - dzisiaj już zupełnie nie kojarzone z jego dawnym znaczeniem. Wstyd zatem dla pana Kaczyńskiego za jego określenie "małpa w czerwonym" - bo to oznacza prostytutkę w czerwonym. Na marginesie przypomnę, że dawniej skwerki, na których rezydowały takie panie nazywano w Polsce "małpi gaj". Określenie to było stosowane jeszcze sporo lat po II wś. Można domniemywać, że będące dzisiaj w powszechnym użyciu słowo "ku..." było kiedyś takim samym zamiennikiem, jak dzisiaj "pupa". Pochodzi ono bowiem z łaciny i oznacza coś krzywego. Musiało zatem jako zamiennik nie być uznawane za wulgaryzm - ale wulgaryzmem się stało.
      Ja w ogólności wolę typowo polskie określenia, zamiast na siłę wprowadzanych dziwactw językowych. Jak chce się hrabinia odróżnić od pańszczyźnianego, to mówi "pisiać", zamiast "szcz...". Jej babcia hrabinna zapewne mówiła co najwyżej "sikać". Chłop pańszczyźniany zatem po prostu szczał, a hrabia pisiał. Chłop był zatem w tej czynności wulgarny, a hrabia już nie.
      No i jak? Konweniuje wam to? Określenie "konweniuje" stosowane było w pewnych środowiskach pragnących zatrzeć swe pańszczyźniane pochodzenie. Dla nich słowo "pasuje" było zbyt wulgarne.
Pełna wersja