Gość: czepliwa
IP: *.chello.pl
05.05.04, 12:52
Wczoraj o mało szlag mnie nie trafił. Wzięłam do ręki zeszyt do przyrody
syna , w którym roi sie od błędów. Nie uwierzyłam tłumaczeniom, ze łzami w
oczach, "że tak dyktowała pani". Zadzwoniłam do 4 rodzicw z prośbą o
przeczytanie notatki z lekcji i mało nie osiwiałam. Pani od przyrody flore z
fauną myli. Co robic z nauczycielem-nieukiem? Bo wylac go na zbity pysk
raczej się nie da.