janstefan
06.05.04, 09:16
Nie można zgodzić się z krytyką niektórych dyrektorów szkół dokonaną w
artykule Pani Bożeny Sobiech pt. "Sprawdź swoją szkołę". Ustalanie rankingów
szkół na podstawie średniej ze sprawdzianu lub egzaminu gimnazjalnego jest
jedną z najbardziej prymitywnych i szkodliwych, zwłaszcza dla uczniów,
upublicznianych informacji. Wynik zewnętrznego sprawdzianu lub egzaminu
zależy nie tylko od pracy nauczycieli, ale w znacznie większym stopniu od
uzdolnień ucznia i jego motywacji do uczenia, od sytuacji rodzinnej ucznia,
np czy są w tej rodzinie kupowane książki do czytania, czy jest komputer, od
środowiska społecznego, w którym uczeń funkcjonuje, np. jeżeli jest w tym
środowisku moda na narkotyki, trudno będzie mówić o jakichkolwiek pozytywnych
efektach w nauce.Praca nauczycieli jest oczywiście też bardzo ważna, ale nie
można jej oceniać wyłącznie wedle kryterium średnia wyniku zewnętrznego
sprawdzianu lub egzaminu. W wielu gminach, jeżeli szkoła jest poniżej
średniej, to odbiera się nauczycielom dodatek motywacyjny, podczas gdy może
być tak, że nauczyciele w SP nr 9 (potepiona dyrektorka przez Autorkę
artykułu) pracują niezwykle ciężko z bardzo trudną intelelektualnie i
emocjalnie młodzieżą a średnia i to mimo wspaniałej pracy nauczycieli
sprawdzianu zawsze będzie niska. Natomiast, nauczyciele ze szkół z czołówki
rankingu mogą pracować tak sobie, ale uczniowie w tych szkołach i sami się
mobilizują i rodzice dbają bardzo o ich proces uczenia się.Mówiąc brutalnie -
mogą być w tych szkołach z czołówki nauczyciele pracujący gorzej niż
nauczyciele ze szkół poniżej średniej. A dlaczego publikowanie średnich jest
największym zagrożeniem dla uczniów. Bo ta publiczna informacja powoduje, że
nauczyciele zaczynają uczyć pod egzamin, który jest znacznie uboższy jako
forma oceniania postępów ucznia, materiał programu sprawdzianu jest zubozony
w stosunku do programów nauczania, nauczyciele zaczynają uczyć sprawności w
pisaniu zewnętrznego sprawdzianu a mniej dbają o edukacyjny rozwój ucznia.
Wobec słabszych uczniów pojawia się wobec nich presja, by nie kompromitowali
szkoły,ci ucznowie czują się napiętnowani, odczuwają ogromny stres przed
sprawdzianem lub egzaminem zewnętrznym, w skrajnych przypadkach dochodzi do
nieetycznej pomocy uczniom podczas zewnętrznych sprawdzianów i egzaminów. I
to wszystko jest wynikiem publicznego potepiania szkół, które wykazują
się "gorszą średnią" - choć w rzeczywistości - najlepszą z możliwych do
osiągnięcia w pracy z tymi zespołami uczniów. Szkoły trzeba oczywiście
oceniać, ale nie w tak prymitywny sposób.Trzeba wziąć pod uwagę stopnie
szkolne,czy realizowany w szkole jest poziom podstawowy, czy rozszerzony lub
zawężony i dlaczego, w jakim szkoła pracuje środowisku, zwłaszcza idzie o
rodziców, czy i w wystarczającym stopniu są w szkole pieniądze, aby
organizować po lekcjach zajęcia wspomagające uczniów mających trudności (tym
się powinna przede wszystkim zająć Pani Bożena Sobiech), jaka była liczba
uczniów w klasach końcowych. Gdyby tylko te informacje brać pod uwagę, to
należałoby stworzyć kilka kategorii szkół i w ramach tych kategorii, czyli
szkół pracujących w takich samych lub bardzo podobnych uwarunkowaniach -
można by dopiero tworzyć rankingi.Z przykrością stwierdzam, że
artykuł "Sprawdź swoją szkołę" - był po prostu szkodliwy dla dolnośląskiej
edukacji.Stefan Wlazło (nie jestem dyrektorem szkoły, ani nauczycielem, ale
interesuję się oświatą).