Polacy po 40-stce nie znają angielskiego

    • juesej2 Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 13.06.11, 21:11
      Chwileczke,a czy ktos zapytal przecietnego Anglika,Amerykanina czy innego obcokrajowca,jaki zna jezyk? Rzadko,ktory zna drugi jezyk i do tego dobrze.Pracodawca nie stawia takiego wymogu.Tlumacze sa i moga smialo zajac nalezne im miejsce i tlumaczyc,co trzeba.Co tak katuje sie Polakow?A np sprzataczce tez stawia sie warunek znajomosci j.angielskiego?Przesadzaja w Polsce.
      • fun88 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 13.06.11, 21:45
        juesej2 napisała:


        > Co tak katuje sie Polakow?A np sprzataczce tez stawia sie
        > warunek znajomosci j.angielskiego?Przesadzaja w Polsce.
        Nasunąłeś mi pewną myśl. Otóż powinno się młodego człowieka w liceum nauczyć angielskiego, gdyż w tym języku jest większość publikacji naukowych i jest to potrzebne do studiowania. Uczenie drugiego języka (np. niemieckiego) to już polska rozrzutność. Jak ktoś jedzie do Włoch na truskawki to sam musi nauczyć się tego języka. Dlaczego więc funduje się naukę niemieckiego w szkołach? Co gorsza, młodzież na ogół wcale nie chce tego i efekty są i tak mizerne. Mój syn miał w dobrej klasie z niemieckiego 4. A na rozmowie kwalifikacyjnej do niemieckiej firmy i tak padł. No to po co to zawracanie głowy?
        • aka10 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 13.06.11, 22:39
          fun88 napisał:


          > Nasunąłeś mi pewną myśl. Otóż powinno się młodego człowieka w liceum nauczyć an
          > gielskiego, gdyż w tym języku jest większość publikacji naukowych i jest to pot
          > rzebne do studiowania. Uczenie drugiego języka (np. niemieckiego) to już polska
          > rozrzutność. Jak ktoś jedzie do Włoch na truskawki to sam musi nauczyć się teg
          > o języka. Dlaczego więc funduje się naukę niemieckiego w szkołach? Co gorsza, m
          > łodzież na ogół wcale nie chce tego i efekty są i tak mizerne. Mój syn miał w d
          > obrej klasie z niemieckiego 4. A na rozmowie kwalifikacyjnej do niemieckiej fir
          > my i tak padł. No to po co to zawracanie głowy?

          Angielski dopiero w liceum, to o 10 lat za pozno. Poziom znajomosci powinien byc taki, zeby moc studiowac i czytac literature po angielsku.
          Poza tym, sam angielski, to definitywnie za malo. Drugi jezyk, to nie "polska rozrzutnosc", jako, ze w innych krajach oprocz angielskiego zazwyczaj dochodza jeszcze dwa jezyki.
          Wg. mnie, to norma, zeby angielski + przynajmniej jeszcze jeden znac na tym samym lub prawie tym samym poziomie.
          • fun88 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 14.06.11, 14:06
            aka10 napisała:


            > Angielski dopiero w liceum, to o 10 lat za pozno.
            Przecież zaczynają w podstawówce, więc o co ci chodzi?
            > Poza tym, sam angielski, to definitywnie za malo. Drugi jezyk, to nie "polska r
            > ozrzutnosc", jako, ze w innych krajach oprocz angielskiego zazwyczaj dochodza j
            > eszcze dwa jezyki.
            Demagogia. W jakich krajach? A jeśli nawet w niektórych tak jest, to kto powiedział, ze to właściwe?
            > + przynajmniej jeszcze jeden znac na tym sam
            > ym lub prawie tym samym poziomie.
            PO CO? A może po prostu jesteś germanistką i chodzi ci tylko o swój chlebek?
            • aka10 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 17.06.11, 17:06
              fun88 napisał:


              > PO CO? A może po prostu jesteś germanistką i chodzi ci tylko o swój chlebek?

              Germanistka nie jestem, jesli chcesz wiedziec.
              Bzdura jest mowic, ze angielski wystarczy. Pokaz mi jedna renomowana firme, ktora zadawala sie tylko jednym jezykiem obcym.
              • fun88 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 17.06.11, 18:29
                aka10 napisała:


                > Germanistka nie jestem, jesli chcesz wiedziec.
                Prawdę mówiąc, nie bardzo mnie to interesuje :-).
                > Bzdura jest mowic, ze angielski wystarczy. Pokaz mi jedna renomowana firme, kto
                > ra zadawala sie tylko jednym jezykiem obcym.
                >
                Zgadnij, jaki odsetek absolwentów liceów (a teraz większość kończy licea, bo zawodówek prawie nie ma) ma ochotę brać udział w wyścigu szczurów. Ilu ludzi ma w planach życie wyłącznie zawodowe po te duże pieniądze, których nie będzie miała kiedy wydać. Po ten ciągły stres kończący się często chorobami nerwowymi. Jaki procent absolwentów chcących brać udział w wyścigu szczurów ma szansę dorwać się do tych stołeczków? A mi chodzi o normalnych ludzi, których jest zdecydowana większość. Po co ta większość ma wkuwać ten okropny niemiecki język, jeśli tego nie chce i nie potrzebuje. I dlaczego tym "ambitnym funduje się naukę niemieckiego kosztem społeczeństwa? Chcą i może będą zarabiać 10 razy tyle, ile normalny człowiek więc niech wezmą kredyt i sami sfinansują naukę na kursach.
                • aka10 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 17.06.11, 18:47
                  fun88 napisał:


                  > Zgadnij, jaki odsetek absolwentów liceów (a teraz większość kończy licea, bo za
                  > wodówek prawie nie ma) ma ochotę brać udział w wyścigu szczurów. Ilu ludzi ma w
                  > planach życie wyłącznie zawodowe po te duże pieniądze, których nie będzie miał
                  > a kiedy wydać. Po ten ciągły stres kończący się często chorobami nerwowymi. Jak
                  > i procent absolwentów chcących brać udział w wyścigu szczurów ma szansę dorwać
                  > się do tych stołeczków? A mi chodzi o normalnych ludzi, których jest zdecydowan
                  > a większość. Po co ta większość ma wkuwać ten okropny niemiecki język, jeśli te
                  > go nie chce i nie potrzebuje. I dlaczego tym "ambitnym funduje się naukę niemie
                  > ckiego kosztem społeczeństwa? Chcą i może będą zarabiać 10 razy tyle, ile norma
                  > lny człowiek więc niech wezmą kredyt i sami sfinansują naukę na kursach.

                  Uparles sie na niemiecki. Jest cala masa innych jezykow, ktore na rynku pracy sa duzo bardziej atrakcyjne. Germanistow mamy juz cala mase.
                  Poza tym, jest duzo ludzi, ktorzy chca sie uczyc jezykow, nie robia tego z musu.
                  Nie uwazam, ze nalezy zmuszac do nauki, ale rownoczesnie twierdze, ze ci ambitni powinni miec mozliwosc nauczyc sie jezyka w szkole, jesli chca. Co wiecej, uwazam, nawet i dwoch oprocz angielskiego, jesli tylko chca. Ci, ktorzy chca, powinni miec mozliwosc sie rozwiajac. Reszty nie ma co za uszy ciagnac, bo potem wlasnie po ilus tam latach wspomnianego niemieckiego nie potrafia sobie nawet poradzic na rozmowie kwalifikacyjnej. To rzeczywiscie strata czasu.
    • truten.zenobi co za bzdura! 14.06.11, 20:35
      "Drzwi do zmiany pracy w kraju lub wyjazdu do pracy za granicę, wielu 40-latkom zamyka nie wiek, a brak znajomości języka angielskiego."

      1. specjalista ze znajomością języków to albo już wyjechał albo nie musi wyjeżdżać bo tu ma całkiem niezłą pracę. czyli ludzie w tym wieku to pewnie niezbyt są zainteresowani wyjazdem
      (20 lat temu tak a teraz to...)
      2. zmiana kraju i rozpoczynanie wszystkiego od 0, problemy związane z przeniesieniem rodziny (zwłaszcza ze pewnie większość z nich ma dzieci w gimnazjach liceach czyli dość "newralgicznym" momencie edukacji), itp to wszystko tworzy dużo większe bariery niż brak znajomości języka
      3. obawiam się w emigracji "za chlebem" ważniejsza jest znajomość języka pracodawcy niż JA

      ....
      artykuł sponsorowany czy autor mądrala-neofita po óniferku?
    • truten.zenobi w jakim kraju 40 latkowie 14.06.11, 22:26
      tak tłumnie migrują (za pracą)?
    • tibarngirl Dofinansowanie z EFS. 15.06.11, 00:12
      Pewnie wielu z was zastanawia, czemu kursy i inne przedsięwzięcia z Unii są czasem takie od czapy....
      Ci, którzy przygotowują wnioski, muszą wypełnić m. in. 'standard minimum", zakładający wyrównywanie szans płci na rynku pracy i przyjęte jest, że kobiety powinny być troszkę bardzie faworyzowane, bo mają gorzej (inna para kaloszy, gdyby ktoś chciał zrobić projekt na rzecz panów - musiałby ich umieścić w jakieś niereprezentowanej niszy, np. jako opiekunów w przedszkolu ;)). Dlatego kursy zawodowe adresowane są gł. do kobiet albo do ludzi 50 + bądź do absolwentów przed 26 r. ż. Grupy te są założone jako grupy ryzyka na rynku pracy i naprawdę, trzeba się napocić, jeśli ktoś chce zrobić przedsięwzięcie dla innego typu ludności.
      Generalnie, przygotowaniem wniosku o cokolwiek i tym, co się w nim zawrze, rządzi szereg reguł, zapisany w dokumentacji konkursowej, w różnego typu ustawach. Jeśli się tego nie trzymać, to wniosek o dofinansowanie zwyczajnie odpada. Dlatego, nawet jeśli osoba, która chce uzyskać na coś dofinansowanie i ma niezły pomysł, nie może go zrealizować, gdyż wymyślone idee nie zgadzają się w wytycznych.
    • claratrueba głos nauczycielki 15.06.11, 10:46
      Nieznajomość języka angielskiego jest teraz taka samą przeszkodą w karierze jak nieznajomość łaciny w Średniowieczu- to po prostu nowy język uniwersalny. Głównie dlatego, że łatwy. Można bez znajomości angielskiego wykonywać wiele zawodów, pewnie nawet większość ale o "prawdziwej karierze zawodowej" nie ma co mówić.
      Jako nauczyciel prywatny mam niemało uczniów grubo po 40, i po 50 jest sporo. Bardzo sobie ich chwalę. Wcale ich zdolności poznawcze nie są mniejsze niż młodzieży, bardzo pomaga tzw. wiedza ogólna, zdolność kojarzenia i analizy, która u wielu młodych ludzi jeszcze się nie wykształciła. Ogromna przewagą starszych uczniów jest silna motywacja, obowiązkowość, ambicja by nie zbłaźnić się przed nauczycielem. Wielu takich uczniów odczuwa tez presję czasu- nie mogę nauki odkładać na później, już i tak jest późno. Ponadto, ci ludzie naprawdę odczuwają ogromną satysfakcję ze swoich postępów. Myślę, że to wynika z tego, że zaganiani, zapracowani by zapewnić byt rodzinie, wreszcie czują, że robią coś dla siebie. A pewnie i z tego, że w dobie kultu młodości widzą, że od tych "młodych wspaniałych" nie są gorsi, a często o wiele lepsi. Z jaka satysfakcją mój 45 letni uczeń opowiadał mi, że swojemu synowi studentowi wyłożył okresy warunkowe! I z jakim podziwem tego syna to się spotkało, że "wapniak" lepiej sobie poradził niż on. Albo jak to młodzi genialni (w swoim pojęciu) współpracownicy poddali się przy dokumencie w jęz. angielskim a starsza pani bez trudu go rozgryzła. Starszym paniom nauka odejmuje lat- to też widzę często.
      • truten.zenobi reklama dźwignią handu.. ;) 15.06.11, 12:14
        co wg. Ciebie oznacza "prawdziwej karierze zawodowej"? praca korposzczura?
        nie ma co przeceniać znajomości języków obcych!

        każde ogłoszenie o pracę zawiera wymagana znajomość JA... ale ilu pracodawców tak naprawdę tego potrzebuje? (zapewnia kursy, konwersacje itp)

        następny problem to co ma biegła znajomość ja to wymagań w pracy? pewnie nie przeszkadza ale...na kursach z reguły nie nauczysz się slangu i języka specjalistycznego, a jeśli ja jest normalnym sposobem porozumiewania się w firmie to ważna też jest znajomość języka potocznego...

        czyli kurs językowy to co najwyżej pierwszy krok i nic więcej...
        jeśli za nim nie pójdą następne, jeśli nie będzie to miało przełożenia na kasę czy inne korzyści,
        to po co się szarpać? by pracodawca przeglądając CV udawał ze wierzy w to co jest tam napisane bo i tak nie potrafi tego sprawdzić?
        • claratrueba Re: reklama dźwignią handu.. ;) 15.06.11, 12:41
          Trutniu, co do "pracodawca nie potrafi sprawdzić" to naprawdę grubo się mylisz, o czy wielu ludzi się przekonuje z duuużym wstydem.
          "Prawdziwa kariera zawodowa" to odwrotność tkwienia w jakieś firmie dopóki nie będzie redukcji zatrudnienia albo ktoś lepszy się nie znajdzie. "moi starsi uczniowie" doskonale zdają sobie z tego sprawę. Podobnie jak z tego, że od 2004 roku jesteśmy w UE co oznacza, że kontakty z firmami z innych krajów Unii są normą a nie wyjątkiem. A że współpracująca firma np. niemiecka chciałaby dostać opinie o wynikach przedsiębiorstwa to dobrze by p. księgowa wiedziała, że "goodwill" to nie jest "dobra wola". Nie jest również żadnym wydarzeniem sensacyjnym, że zgromadzenie akcjonariuszy (w tym posiadających akcje pracownicze) jest w jęz. angielskim, bo akcjonariuszami są osoby/firmy zagraniczne. I że protokół takiego zgromadzenia jest w języku obrad, a notariusz go sporządza. Podobnie dok. techniczna zamówionego u polskiego wykonawcy produktu. O literaturze i pismach medycznych nie wspominając. Ani o konieczności dogadania się z obcokrajowcem w urzędzie. To nie te czasy, gdy Anglik czy Amerykanin na ulicy to był stwór z innego świata.
          Po co się szarpać, powiadasz? By mieć szansę, nic więcej. Pewne to są tylko śmierć i podatki (Benjamin Franklin).
          • truten.zenobi Re: reklama dźwignią handu.. ;) 15.06.11, 13:45
            widzisz z racji wykonywanego zawodu mam kontakt z wieloma firmami (i to całkiem sporymi w regionie).
            w większości z nich szefostwo nie zna języków obcych i tak naprawdę nie jest to im do niczego potrzebne. a jeśli już to jest jeden czy 2 pracowników którzy okazjonalnie coś przetłumaczą.
            zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się historia mojego kumpla który ileś lat siedział w stanach ale nie miał żadnego certyfikatu. na rozmowie na pytanie o język zaproponował przejście na angielski... i to był koniec rozmowy o znajomości JO. :/
            pewnie też jest tak ze w wielu ogłoszeniach znajomość JO, wyższe wykształcenie, wieloletnie doświadczenie i wiek do 25lat to tak naprawdę sposoby na urobienie kandydata - by za dużo nie wymagał i traktował nową prace jak nie wiadomo jaką szansę...

            pewnie też dlatego wielu wykorzystuje popyt i oferuje kursy... które tak naprawdę niczemu nie służą...

            i jeszcze inny przykład firma zaczęła się mocno reklamować w związku z czym zaczęły się telefony do zarządu w ja... oczywiście nie byli to (potencjalni) klienci czy kooperanci ... tylko różnej maści naciągacze (ogłoszenia, inwestycje wysokiego ryzyka, itp.)
            czyli znajomość ja przełożyła się li tylko na wzrost szeroko rozumianych kosztów

            jest też oczywiście parę firm kooperujących z zagranicą ale to wyjątki i tam szkolna znajomość angielskiego nie wystarczy. trzeba umieć rozmawiać, negocjować, ustalać szczegóły techniczne i to w konkretnym języku obcym (i na pewno nie jest to angielski!!!)
            są też dokumenty w jo i tu też nikt się nie porwie na ich tłumaczenie bez odpowiednich uprawnień i wiedzy specjalistycznej (prawniczej, technicznej itp)
            czyli znowu kurs to dużo za mało.

            oczywiście nie twierdze że nie należy się uczyć... jak najbardziej dobrze jest poszerzać wiedzę ale niekoniecznie to musi być jo a i kursów jo nie należy przeceniać!

            co do kursów JO to myślę ze przed pójściem na takowy trzeba się zastanowić nad realnymi jego efektami
            a jeśli ktoś myśli o tym co piszesz to powinien się najpierw zastanowić nad jakie kursy specjalistyczne i gdzie może przejść, jaki pozyskać kontakt z "żywym językiem" i... jakie ma szanse na to by to wszystko mu się zwróciło... bo znajomość jo a zwłaszcza JA nie zawsze ma przełożenie na (odpowiednio) większą kasę...
            oczywiście można też wyjechać do warszawy albo z kraju... ale wieku 40 lat to chyba niezbyt nęcąca perspektywa...

            poza tym zwróć uwagę że bardzo czeto podnoszenie kwalifikacji kończy się wzrostem ilości obowiązków... w efekcie nie ma czasu na karierę, i lansowanie sie w firmie a i szef dobrego pracownika niekoniecznie będzie chciał go awansować bo przecież oznaczać to będzie dla niego problemy ze znalezieniem następcy (zasadza Dilberta)
            ;)
          • truten.zenobi mów do mojego portfela... 18.06.11, 19:46
            Podobnie jak z tego, że od 2004 ro
            > ku jesteśmy w UE co oznacza, że kontakty z firmami z innych krajów Unii są norm
            > ą a nie wyjątkiem. A że współpracująca firma np. niemiecka chciałaby dostać opi
            > nie o wynikach przedsiębiorstwa to dobrze by p. księgowa wiedziała, że "goodwil
            > l" to nie jest "dobra wola".....

            mów do mojego portfela, nie musisz mnie przekonywać ze znajomość jo jest przydatna ale jakoś nie widzę by w większości firm pracodawcy "odpowiednio" ją doceniali
            a skoro niezbyt wysoko cenią tą wiedzę (jeśli chodzi o zarobki) to znaczy że nie jest ona aż tak bardzo cenna.

            Nie jest również żadnym wydarzeniem sensacyjnym, ż
            > e zgromadzenie akcjonariuszy (w tym posiadających akcje pracownicze) jest w jęz
            > . angielskim,
            pewnie tak ale za ich zgodą... bo językiem urzędowym w dalszym ciągu jest jp
      • dr_pitcher Re: głos nauczycielki 19.06.11, 19:40
        Charatrubea: masz wiele racji. Aczkolwiek nie nazwalbym angielskiego latwym. Jest latwy na poczatku - zeby sie jako tako porozumiewac i komunikowac. Plynna, elokwentna znajomosc angielskiego to insza inszosc - zajmuje lata. A to poprzez niuanse, bogate slownictwo i gramatyke, ktora jest jednak zupelnie inna od polskiej. To juz zabiera lata cwiczen, a przede wszystkim uzywania jezyka.
    • ppo Może najpierw polskiego się nauczą? 17.06.11, 16:32
      Włanczać, wziąść, ludzią, poszłem i tym podobne kwiatki to specjalność Polaków, głównie tych po 40 r.ż.
      • truten.zenobi Re: Może najpierw polskiego się nauczą? 17.06.11, 16:43
        powszechne też jest
        -nie kazał coś zrobić (w znaczeniu kazał czegoś nie robić)

        z drugiej strony zobacz jak mówią ludzie (ponoć) wykształceni:
        -datacja
        -autentykacja
        -kamerować
        -kwerenda


      • lucky65 Re: Może najpierw polskiego się nauczą? 04.07.11, 16:34
        A ja myślę że to raczej domena pokolenia przed 20 rokiem życia, czyli tych, którzy usprawiedliwiają się dyslekcją, dysortografią i tym podobnymi pierd...
        Pokolenie 40+ nie miało taki ułatwień i żeby zdobyć wykształcenie na pewno musiało poprawnie mówić i pisać po polsku.
    • jagger2009 Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 17.06.11, 17:36
      przeciez chyba ci Polacy szukaja pracy w Polsce czy tak?, mieszkam w Kanadzie i jedyna prowincja gdzie sie wymaga angielskiego i francuskiego to Quebec, w pozostalych znajomosc innych jezykow nie jest zadnym problemem, a nie tak dawno bo przed wizyta pana Obamy w Polsce widzialam w TV wywiad z konsulem USA w Warszawie (wizy do USA) i bylam zaskoczona bo jego jezyk Polski byl fatalny i nikt nie robi z tego wielkiego problemu nie wiem dlaczego dyskyminuje sie Polakow na podstawie nieznajomosci angielskiego
      • aka10 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 17.06.11, 18:55
        jagger2009 napisała:

        a nie tak dawno bo
        > przed wizyta pana Obamy w Polsce widzialam w TV wywiad z konsulem USA w Warsza
        > wie (wizy do USA) i bylam zaskoczona bo jego jezyk Polski byl fatalny i nikt ni
        > e robi z tego wielkiego problemu nie wiem dlaczego dyskyminuje sie Polakow na
        > podstawie nieznajomosci angielskiego

        Ja wiem. Po polsku sie prawie nigdzie nie dogadasz, ot, co. Po angielsku w wiekszosci krajow.
        Konsul USA w Polsce posiedzi kilka lat i pojedzie z powrotem lub tez przeniesie sie do innego kraju. Po co mu perfekcyjna znajomosc jezyka kraju, do ktorego zostal skierowany do pracy na okreslony okres czasu? Iluz to Polakow pracuje latami w Niemczech czy Holandii i prawie nic w tych jezykach nie potrafi powiedziec?
      • dr_pitcher Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 19.06.11, 19:42
        Proponuje sprobowac zatrudnic sie w agencji rzadowej w Ontario - bez francuskiego ani rusz. A i znajomosc francuskiego w penych zawodach owocojue wyzsza pensja.
        • jmb2 Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 23.06.11, 20:54
          cytat: ... Proponuje sprobować zatrudnić sie w agencji rzadowej w Ontario - bez francuskiego ani rusz. A i znajomość francuskiego w penych zawodach owocuje wyższą pensją.

          Dlaczego tak jest?
          Dlatego, że w państwach ... których języków najczęściej się teraz w Polsce uczymy: (angielski, francuski, niemiecki) ... nie zasypywano gruszek w popiele tylko z uporem maniaka próbowano coś robić co teraz powoduje, że są to państwa należące do światowej czołówki w różnych dziedzinach życia: ekonomii, inżynierii, medycyny, kultury itd.

          W przyszłości może być i tak, że to obcokrajowiec z zachodu ... bez dobrej znajomości języka polskiego nie ma szans na ciekawa pracę i dobre pieniądze w Polsce.

          Nauka języków obcych to dobra inwestycja w siebie ale bez dobrego pomysłu na jej wykorzystanie oraz bez mądrego pomysłu na swoje życie ... pozostać może tylko dobrym hobby ale i to się opłaca robić. Bądź gotowy. Nigdy nie wiemy, kiedy może się przydać.
    • truten.zenobi skoro JO sa tak wazne dla pracodawców to... 18.06.11, 19:21
      dlaczego nie dbają o poziom ich znajomości? (dlaczego nie organizują/opłacają/dopłacają do kursów, konwersacji, szkoleń specjalistycznych, wyjazdów)
      dlaczego odpowiednio nie wynagradzają osób z znajomością JO (płaca powinna wzrosnąć adekwatnie do kosztów poniesionych by zdobyć wiedzę (zarówno koszty kursów jak i poświęconego czasu!)
      • matka_siedzi_z_tylu Re: skoro JO sa tak wazne dla pracodawców to... 18.06.11, 21:14
        "A po angielsku ani w ząb, metr osiemdziesiąt włosy blond.
        A po rosyjsku ku... mać - na straży twojej będę stać"
        A poza tym, o ile dobrze pamiętam, w Polsce językiem urzędowym nadal jest polski, więc nie próbujcie ludziom wmawiać, że bez znajomości języka obcego nie znajdą pracy. Nie każdy marzy o zasileniu szeregów korporacyjnych zombie, jak ktoś już słusznie zauważył. Nie dajmy się zwariować.
        • kiciah Do licha! 18.06.11, 22:00
          Przerwałam studia, zajęłam się domem i chorymi rodzicami, nie sposób było wygospodarować grosz na naukę języka, o której marzyłam. Komputerowy Prof. Henry nie wystarczy...
          Przekopałam się przez strony Urzędów Pracy, Kapitał Ludzki itp.,"pogooglowałam" i nie ma informacji, gdzie i jak można skorzystać z tych szkoleń.


          • tomekjot Re: Do licha! 19.06.11, 14:29

            Zapraszam do nauki języków przez internet- ceny konkurencyjne, pełna swoboda odnośnie trwania zajęć, Szczegóły na:
            www.zrobmy-to-razem.pl/kursyjezykowe/
        • truten.zenobi Re: skoro JO sa tak wazne dla pracodawców to... 19.06.11, 09:15
          przecież to biznes po polsku zdołować człowieka i go wykorzystać

          niech buli za kursy które tak naprawdę niczego porządnie go nie nauczą, niech myśli że jest bezwartościowy by każdą prace traktował jak wielki zaszczyt/szczęście i by godził się pracować za grosze bo do klepania faktur wszak nie ma tak ważnych kwalifikacji jak znajomości 5 jo, tytułu dr na 3 uczelniach/ 8 kierunkach(prawniczych ekonomicznych informatycznych itp.), 1k różnych niezbędnych kursów i szkoleń...
    • maith Wiek nie jest problemem 19.06.11, 00:39
      To tylko głupi stereotyp, który sprawia, że ludzie dający go sobie wmówić naprawdę nie korzystają z mnóstwa możliwości.
      Działa tu ten sam efekt, co przy eksperymencie z blondynkami.
      Zdolnym studentkom zrobiono najpierw kontrolny test matematyczny, a potem podzielono je na 2 grupy. Jednej grupie czytano te głupawe dowcipy o blondynkach, a drugiej nie.
      W efekcie dziewczyny poddawane przed drugim testem działaniom szkodliwych stereotypów napisały go gorzej niż pierwszy. A dziewczyny z grupy kontrolnej oba testy napisały podobnie.
      Na marginesie mój kolega, który uczy angielskiego opowiadał nam kiedyś, że w jednej z najlepszych grup ma właśnie samych ludzi po 40-tce. Oni naprawdę się z tego kursu cieszą i w efekcie o wiele szybciej uczą.
    • kropekuk1 Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 19.06.11, 01:05
      A mnie to wali. Nie znam i nie zamierzam poznać języka barbarzyńcow z anglii. Język polski jest dla mnie zupełnie wystarczający do życia w moim kraju. Wolę operować językiem suahili lub navaho bo głupi angol tego nie zrozumie.
    • mjjtwjht Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 20.06.11, 16:40
      Obywatele polscy w wieku powyzej lat czterdziestu uwierzcie ze zycie zaczyna sie po czterdziestce z tym ze do wieku lat czterdziestu byla rzetelna rozgrzewka z ukonczeniem wyzszych studiow i nauczeniem sie innego jezyka, w moim wypadku angielskiego. W tym roku, urodzony w 1931r, skoncze osiemdziesiat lat. Jestem stary i chory, ledwo chodze, niemniej od 4-go do osmego lipca bede w University New Brunswick we Fredericton NB sluchal wykladow dotyczacych literatury angielskiej. Kurs mnie kosztuje $1,200.00 (tysiac dwiescie ddolarow, plus benzyna i jedzenie przez 6 dni. Dlaczego to robie? Pisza ze jest to jedna z metod w zapobieganiu otepnia strczego albo innej formy Alzheimera. Pisanie poszerze horyzonty myslsowe a skakanie z jednego jezyka do drugiego przeciera nowe szlaki mozgowe. Czyz to nie jest eliksir na ktory warto wydac pare dolarow? maciej
      • truten.zenobi Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 20.06.11, 22:18
        pewnie masz rację...
        tyle że nie ma co wmawiać ludziom że znajomość jo jest panaceum na wszystko a zwłaszcza na niskie płace lub brak pracy.
        jeśli chodzi o takie podejście to zaczynanie w takim wieku jest działaniem z marnymi szansami na powodzenie (zwłaszcza jeśli tak naprawdę dębie to pierwszy język poza słowiański), jest inwestycją która może się nigdy nie zwrócić

        cała ta nagonka to moim zdaniem:
        1. dawanie ludziom zajęcia by czym się zajęli
        2. napędzanie klientów rożnym organizatorom kursów ( podobne perpetuum mobile jak odchudzanie)
        3. zbliża się 2012 i trzeba zaleźć frajerów na wolontariuszy, itp. - a przecież organizacja kursów kosztuje więc lepiej niech lemingi zrobią to na własny koszt
    • ya-nek Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 21.06.11, 02:47
      Chcialbym posluchac tych deklarujacych znajomosc jezyka rosyjskiego. Jestem przekonany, ze usmialbym sie serdecznie, jak zreszta niejednokrotnie mi sie to zdarzalo. To, ze ktos, kiedys uczyl sie jezyka rosyjskiego nie oznacza, ze zna ten jezyk.
      • truten.zenobi Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 21.06.11, 09:48
        To, ze ktos, kiedys uczyl sie jezyka rosyjskiego nie oznacza, ze zna ten
        > jezyk.

        tym bardziej ze pewnie nigdy nie miał okazji w tym języku rozmawiać ;)
    • michalcolo Mozna sie wszystkiego nauczyc 22.06.11, 04:35
      na poczatku zanlem Polski ,Rosyjski tyle co ze szkoly. W Niemczech nauczylem sie Niemieckiego.Pozniej zaczalem czat po angielsku .Poczatki smieszne zdania skladane za pomoca translatora google .Nastepnie rozmowy osobiste w podrozach i dobra nauka angielskiego.Nastepny krok 4 miesiace w podrozy i juz sie porozumiewam po hiszpansku.Brak kontaktu i przymus rozmowy po hiszpansku pomogl w nauce.
      • michalcolo Re: Mozna sie wszystkiego nauczyc 22.06.11, 04:36
        mam na mysli brak kontaktow w innych jezykach.
        • simply_z Re: Mozna sie wszystkiego nauczyc 30.06.11, 16:24
          owszem porozumiewasz ale czy jestes w stanie pogadac na jakies bardziej abstrakcyjne tematy ,niz imprezy, zakupy ,pogoda itd.?
          • frozentime Od czegoś trzeba zacząć. Na początku od pogody itp 01.07.11, 13:25
            a potem człowiek uczy się coraz więcej. Trzeba w siebie wierzyć i pracować, a nie narzekać lub usiłować pomniejszyć w jakikolwiek sposób czyjeś umiejętności.
      • jmb2 Re: Mozna sie wszystkiego nauczyc 23.06.11, 21:24
        Jak się mocno chce to można nawet być ... kimś nie mając niczego więcej jak tylko własny rozum.
    • truten.zenobi jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 24.06.11, 08:28
      nauka jo (zwłaszcza od podstaw) wymaga kilku lat pracy i wydania kilku kilkunastu tys. a i tak bez kontaktu z żywym językiem jego znajomość będzie mocno kulawa.

      istnieją też inne kursy zawodowe pozwalające zdobyć uprawnienia/kwalifikacje które łatwo się przełożą na większe zarobki, większe możliwości znalezienia pracy
      są one z reguły dużo krótsze i dużo tańsze niż nauka jo

      jaki więc jest sens ekonomiczny nauki jo?
      • frozentime To zależy, co umiesz i w jakiej branży pracujesz. 01.07.11, 13:01
        Ja jestem informatykiem, pracuję w międzynarowej korporacji i bez angielskiego ani rusz. Nawet, gdybym pracował w polskiej firmie bez kontaktu z obcokrajowacami, to i tak trzeba znać angielski ze względu na to, że praktycznie cała dokumentacja dotycząca sieci komputerowych jest po angielsku.

        Kiedyś wykształceni ludzie znali łacinę, dziś taką łaciną jest angielski. Przy czym rzemieślnicy w średniowieczu nie znali z reguły łaciny. Dziś angelskiego nie znają spawacze, wystarczy że majster popracuje trochę jako tłumacz w kontaktach z kierownictwem.
        • truten.zenobi Re: To zależy, co umiesz i w jakiej branży pracuj 01.07.11, 17:50
          wszystko to racja ale nie mówimy o kształceniu dzieci a ludzi w połowie życia i swojej kariery zawodowej.
      • szerszen0 Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 02.07.11, 14:37
        truten zenobi zadajesz to samo pytanie w kilku wątkach, więc Ci odpowiem
        mnie się znajomość angielskiego przydaje - jak nie szef anglojęzyczny, to kontrahenci
        poza tym rozmowa po angielsku sprawia mi przyjemność sama w sobie (może dlatego, że jestem tępa językowo, a widzę efekty nauki)
        • truten.zenobi Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 02.07.11, 21:29
          pisze w kilku wątkach bo zaczepiam różne osoby i ... w dalszym ciągu nie ma sensownej odpowiedzi.

          OK Tobie się przydaje, i się go uczysz/umiesz. czyli nie trzeba tego specjalnie reklamować bo widzisz taką potrzebę. a jeśli ktoś w wieku lat 40 nie zna ja to znaczy że nie jest to dla niego konieczne bo przecież nie wszędzie jest taka potrzeba, nawet jeśli jest (okazjonalnie) to gratyfikacje ekonomiczne są małe albo żadne, nawet jeśli są to w większości wypadków nie rekompensują wszystkich poniesionych kosztów.
          co więcej nakłady kosztów i pracy przy nauce jo są dużo większe niż w przypadku znacznej części alternatyw.

          spójrz na to jeszcze z takiej strony uleganie owczemu pędowi i zdobywanie tych samych kwalifikacji co wszyscy raczej nie sprzyja wzmocnieniu pozycji negocjacyjnej gdy walczysz o podniesienie płacy..
          (powiem tak jeśli masz/umiesz coś czego inni nie mają/potrafią to możesz dyktować ceny, a gdy nie potrafisz czegoś co wszyscy znają to pewnie nie będziesz miała problemu ze znalezieniem kogoś kto ci pomoże)

          więc czemu tak naprawdę służy nagonka na nauczanie języków (głównie JA)?
          • malauchatka Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 03.07.11, 05:05
            To samo chciałem powiedzieć, więc powtarzam - wg mnie, język jest takim samym narzędziem jak kilof czy młotek i w takim zakresie(niezbędnym do użycia) trzeba znać jeżeli potrzeba. POZDRAWIAM
            • aka10 Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 03.07.11, 11:55
              malauchatka napisał:

              > To samo chciałem powiedzieć, więc powtarzam - wg mnie, język jest takim samym n
              > arzędziem jak kilof czy młotek i w takim zakresie(niezbędnym do użycia) trzeba
              > znać jeżeli potrzeba. POZDRAWIAM

              Nie liczac tych, ktorzy ucza sie jezykow dla wlasnej przyjemnosci.
              • truten.zenobi Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 03.07.11, 12:10
                > Nie liczac tych, ktorzy ucza sie jezykow dla wlasnej przyjemnosci.

                oczywiście aspekt edukacyjno kulturalny jest tez ważny tyle ze jest to wątek założony pod artykułem odnoszącym się do pracy.
            • truten.zenobi Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 03.07.11, 12:12
              o coś takiego mi chodzi, to jest tylko narzędzie... skąd więc to całe biadolenie?
            • szerszen0 Re: jaki jest sens ekonomiczny nauki jo? 03.07.11, 21:03
              1.artykuł jest prawdopodobnie sponsorowany przez kursy dofinansowane przez EFS
              2. nie do końca się zgodzę, że "język jest takim samym narzędziem jak kilof czy młotek"
              na niektórych stanowiskach na pewno, ale dla większości to taka sama umiejętność jak pływanie czy jazda samochodem - ułatwia życie
              3. nie zgodzę się z tezą z artykule, że znajomość angielskiego to rozwiązanie uniwersalne - czasami bardziej przydatna jest znajomość innego języka obcego (np niemieckiego)
              np. niektórzy moi kontrahenci znają kilka języków - jest im wszystko jedno z jakim języku się porozumiewamy, bylebyśmy osiągneli kompromis :)
      • truten.zenobi 40 latki tak mają... 03.07.11, 12:26
        bez entuzjazmu uczyli się języka rosyjskiego, później większość go nie używała więc co się dziwić że po 20-30 latach niewiele potrafią.
        angielskiego/niemieckiego/francuskiego jeśli już to uczono ich tak by nie nauczyć
        są marne szanse by mogli konkurować z obecnymi 20 latkami w znajomości ja
        firmy rzadko kiedy organizują/finansują naukę
        tylko na początku lat 90 znajomość jo dawała szansę na dobra prace i wysokie zarobki

        i jak mają się tezy z artykułu do tego wszystkiego?
    • deccoarts Przed 40 też 24.06.11, 15:47
      Ogólnie to Polacy słabo garwolą w innym języku i to bez względu na wiek. To wina systemu edukacji, który stawia na teorię a nie na praktykę.
      Poza tym kursy językowe są dość drogie i stąd ten problem.
    • usak Amerykanski pracodawca i znajomosc angielskiego. 26.06.11, 05:43
      Jakies 20 lat temu nowo przybyly z Polski spawacz poprosil mnie, abym pomogl mu znalezc prace. Zadzwonilem na pierwsze z brzegu ogloszenie i otwarcie powiedzialem pracodawcy, ze moj kolega po angielsku ani w zab. "A spawac umie?", zapytal. "Tak, bardzo dobrze" "A rysunek techniczny przeczytac umie?" "Bez problemow." "Przyprowadz go do mnie. W tym kraju 300 milionow ludzi mowi po angielsku. Ja potrzebuje dobrego spawacza, a nie specjaliste od jezyka."
      • torunwplomieniach Bardzo mądra uwaga 03.07.11, 21:35
        Bardzo mądra uwaga. Najlepsi technicy w Szwecji najgorzej znają angielski.
        • aka10 Re: Bardzo mądra uwaga 03.07.11, 23:11
          torunwplomieniach napisał:

          > Bardzo mądra uwaga. Najlepsi technicy w Szwecji najgorzej znają angielski.
          Pracowales tam?
          • torunwplomieniach Znów bredzisz, inteligenciku 04.07.11, 11:32
            Znów bredzisz? Swędzi cię?
    • tristan85 Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 27.06.11, 15:02
      Nie jest łatwo uczyć się języka angielskiego. Kursy i korepetycje kosztują i zajmują sporo czasu. Ja osobiście wybrałem kurs internetowy na www.angprofi.pl Kurs jest za darmo więc nic nie płacę a dodatkowo mogę się uczyć kiedy mam na to ochotę a nie w konkretnie wyznaczonych porach!
    • sselrats Tym juz nic nie pomoze - to ich podejscie do zycia 27.06.11, 23:31
      "dla 65 proc. główną przeszkodą jest wiek"
    • sselrats W jakim? W złym. A może mialeś na myśli w którym? 27.06.11, 23:37
      Polacy po 40-stce nie znają polskiego...
    • malauchatka Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 28.06.11, 21:50
      Tak się akurat składa, że mam 70+ znam biegle i angielski i rosyjski, mam też kilka uwag:
      rosyjski w Polsce zna bardzo niewiele osób na poziomie w miarę przyzwoitego porozumiewania się i deklarowana znajomość tego języka nie oznacza rzeczywistej. Jeżeli ktoś chciał nauczyć się angielskiego na w miarę przyzwoitym poziomie mógł to zrobić. Ludzie 40+ żyją już ponad 20lat w obecnym systemie... więc o co chodzi?
      Człowiek 20-to letni mógł postarać się nauczyć i może to zrobić obecnie jako 40-latek, wystarczy chcieć.
      Ostatnia uwaga, podczas pracy za granicą stwierdziłem: znajomość angielskiego nie jest tak powszechna jak się mówi, kto musi ten zna angielski na odpowiednim poziomie. Znajomość angielskiego jest najbardziej popularna w niedużych krajach o małej liczbie ludności tam gdzie nie ma szans na rozpowszechnienie języka ojczystego. Polska jest jednak dość dużym krajem i czy rzeczywiście musimy i to koniecznie angielski?
      Ale najważniejsze, jeżeli to konieczne to każdy może opanować ten język stosunkowo szybko wystarczy trochę chęci i myślenie z pewnym wyprzedzeniem.
      • truten.zenobi Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 28.06.11, 22:03
        więc o co cho
        > dzi?

        o to co zwykle - czyli kasę!
    • frozentime Ja mam 44 lata i akurat znam angielski, chociaż 01.07.11, 12:56
      w szkole miałem rosyjski (podstawówka, technikum) oraz niemiecki (technikum). Angielski miałe na studiach (2 lata lektoratu dla początkujących), a potem uczyłem się sam, głównie czytąc książki i w praktyce w pracy. Rosyjskiego praktycznie zapomniałem (nie uzywałem od 1988r.), niemiecki aktualnie uzywam w pracy (znajomość dobra, poziom B2), a angielski (znajomość bardzo dobra, poziom C1) także regularnie uzywam od 20 lat. Poziomy znajomości zostały ustalone na teście, przeprowadzonym w firmie, w której pracuję.

      Uważam, że każdy może nauczyć się języka obcego, ale należy pamiętać, że kurs to góra 20% nauki, 80% musimy wykonać sami. Niestety, wiele osób idzie na kurs i myśli, że to wszystko załatwi, a zapominają o pracy własnej. No i po 40-tce można nauczyć się języka obcego bezproblemowo. Za tydzień idę na urlop i zabieram się za hiszpański.
    • frozentime Winna jest po części telewizja. 01.07.11, 13:04
      U nas tłumaczy lektor lub jest dubbing, w Holandii i krajach skandynawskich są tylko napisy (jak w kinie). W efekcie ludzie są osłuchani z językiem od małego, dzięki czemu potem jest im się duzo łatwiej uczyć. Efekt: w wymienionych krajach ponad 90% społeczeństwa sprawnie posługuje się angielskim.

      Dodatkowo, szwedzki student powiedział mi, że u nich na wyższych szkołach technicznych nie ma książek po szwedzku, korzysta się z książek po angielsku.
      • aka10 Re: Winna jest po części telewizja. 01.07.11, 15:34
        frozentime napisał:


        >
        > Dodatkowo, szwedzki student powiedział mi, że u nich na wyższych szkołach techn
        > icznych nie ma książek po szwedzku, korzysta się z książek po angielsku.

        Trzy pierwsze lata sa po szwedzku, dwa ostatnie zazwyczaj po angielsku (mowa o KTH).
        • torunwplomieniach Trzy pierwsze lat są po swedish 03.07.11, 21:34
          A dwa pozostałe po swenglish.
          Wiesz o co mi chodzi?
          • aka10 Re: Trzy pierwsze lat są po swedish 03.07.11, 23:05
            torunwplomieniach napisał:

            > A dwa pozostałe po swenglish.
            > Wiesz o co mi chodzi?
            Rozumiem, ale dwa ostatnie lata praktycznie cala literatura fachowa jest po ang.
      • torunwplomieniach Bredzisz 03.07.11, 21:33
        Bredzisz i tyle. Nie odgrzewaj ośmieszonego argumentu. W Grecji i w Rumunii też są napisy - i co? I znajomość angielskiego nie lepsza niż w Polsce.
        Powtarzasz stary durny frazes o tych szwedach.
        Ja nigdy nie oglądałem żadnego filmu w oryginale i potrafię się dużo lepiej porozumieć po angielsku niż nie jeden Szwed.
        Poza tym dubbing jest dobry - dzięki temu, że w Niemczech się dubbinguje, nie muszę szukać jakichś gó...anych lokalnych niemieckich filmów. Co? Może jeszcze powiesz, że taka durnota jak lektor jest lepsza? Spytaj cudzoziemca który chciałby się nauczyć polskiego, co by wolał: dubbing czy koszmarny monotonny głos lektora, BEZ INTONACJII ZAPYTANIA I WYKRZYKNIKA, na odpie...się odczytującego tłumaczenie?
        Więc nie bredź i kup sobie DVD, jak chcesz oryginału.
        A tak nawiasem mówiąc to wolałbym sam, żeby był wybór między dubbingiem a napisami, zamiast durnego lektora. Czyli tak jak w Niemczech.
        • 71tosia Re: Bredzisz 11.04.12, 08:08
          bredzisz, akurat w karajach gdzie filmy sa w wersji orginalnej NIE ZAPOMINA sie nauczonego w szkole jezyka. By znac jezyk potrzebna sa obie rzeczy: dobra nauka w szkolach ale tez kontakt z jezykiem praktycznie na codzien. A co przykladow: w Grecji akurat z angielskim nie jest zle, Rumunii nie znam. Podam przyklad jeszcze Japonii bo akurat tu sytuacje znam dobrze. Jest fatalnie, znacznie gorzej niz w Polsce, mimo ze przecietny Japonczyk uczy sie angieskiego wiele lat , po szkole zwykle gramatyke zna wysmienicie, jako tako pisze i czyta ale nadal nie jest w stanie sklecic nawet prostego zdania. Dlaczego? Bo nauka nie jest nastawiona na poznanie jezyka a tylko na zdanie egzaminow a kontaktu z jezykiem po skonczeniu szkoly nie ma wcale. Czyli troche jak u nas.
    • e-ftalo Re: Polacy po 40-stce nie znają angielskiego 03.07.11, 21:21
      heh,no powiem wam że angielski to taki język który można się naprawdę samemu z książki czy internetu nauczyć bez wychodzenia z domu,jest po prostu przyjemny.Więc jeśli 40 latek miałby czas i chęć to i bez dotacji by się nauczył.Podobnie jest z czeskim,francuskim czy włoskim.
      Natomiast rosyjskiego to ja bym się za nic na świecie w domu nie nauczył,po prostu jest odrażający,współczucie dla tych co musieli się tego uczyć,ech ,relikt przeszłości
    • torunwplomieniach Skończcie już, bo niedobrze się robi 03.07.11, 21:24
      Poza tym PAŁUJCIE się: w pracy w Niemczech MUSSI się znać niemiecki, a w Czechach to żaden problem dla Polaka poduczyć się czeskiego.
      Kopnij Angola w gołą odbytnicę na Rynku w Krakowie.
    • torunwplomieniach Naród największych nieuków to angole 03.07.11, 21:28
      Wasi ukochani angole to największe nieuki.
      W Paryżu zapukałem w hotelu do drzwi za ścianą, cisza nocna obowiązuje od 10-ej wieczorem i powiedziałem po francusku, że jak nie będzie za 5 minut cicho, to "gendarmerie nationale" - powiedział, że nie rozumie. No to przyjechała "gendarmerie" i zrozumiał - wywalili go z hotelu!
      Pałuj angola po pysku, aż spuchnie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja