Haniebna lekcja.

IP: *.chello.pl 17.05.04, 17:19
Bardzo chcialabym poznać opinię nauczycieli, rodziców a może kogoś ze
szkolnych władz o pewnej lekcji z najnowszej historii. Otóz dyrektor szkoły (
nie historyk) w ramach zastępstwa(?) opowiadał dzieciom o II Wojnie
Światowej. W pewnym momencie padło sformułowanie "ci, którzy walczyli z
karabinem na ramieniu zginęli chwalebną śmiercią, a ci, którzy zginęli w
obozach np. w komorach gazowych zginęli haniebną śmiercią".
Jestem w szoku - jak dorosły człowiek, który ma wychowywać dzieci, może nawet
w ten sposób myśleć! Jak może mieć odwagę wypowiadać takie treści! Żyja
przecież jeszcze ludzie, którzy przeszli przez piekło obozów koncentracyjnych
i stracili tam najbliższych. Bardzo zależy mi na Państwa opinii, zwłaszcza
rodziców i nauczycieli. Z góry dziękuję.
    • Gość: wnuczka Re: Haniebna lekcja. IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 17.05.04, 20:10
      Podzielam Pani oburzenie. Moj dziadek przeżył obóz w Buchenwaldzie - doskonale
      pamiętam co nam opowiadał o piekle na ziemi jakie tam przeżył. Jestem oburzona
      takim stwierdzeniem. Czy może Pani podać miasto i numer szkoły w której
      odbywają się takie "lekcje historii". Taka postawa niegodna nauczyciela i
      Polaka nie może zostać anonimowa, są przecież władze kuratoryjne które powinny
      o tym wiedzieć, to jest fałszowanie obrazu naszej historii, to jest brak
      odpowiedzialności za naszą młodzież. Nie może pełnić funkcji nauczyciela (i
      dyrektora) osoba tak prezentująca swoje opinie.
      • Gość: ... Re: Haniebna lekcja. IP: 80.51.242.* 17.05.04, 20:18
        Sformułowanie "haniebna" nie jest obraźliwe dla tych,którzy zgineli, tylko,
        tych, którzy smierc zgotowali.
        • Gość: oburzona matka Re: Haniebna lekcja. IP: *.chello.pl 18.05.04, 12:00
          Dorosły człowiek musi wyrażać się ściśle i precyzyjnie. Uważam, że
          słowo "haniebna" nie zostało użyte w stosunku do tych, którzy zgotowali śmierć.
          Tak zrozumiały to dzieci i wielu rodziców. Osoba pracująca z dziećmi musi
          zdawać sobie sprawę z wagi wypowiadanych słów. Nikomu nie wolno ranić, w sposób
          zamierzony lub nie, uczuć. Dodam, że bardzo delikatnych uczuć. I są to odczucia
          wielu rodziców.
          • Gość: anka Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.05.04, 20:51
            oczywiście haniebny dotyczy w tym wypadku oprawców, a przypuszczam że dziecko
            wyciągnęło to zdanie z kontekstu wypowiedzi nauczyciela i w tym cały problem A
            mamy przecież na lekcji nie było, Dzieci wyciągają różne wnioski z lekcji
            czasem zupełnie nie takie jak chciał nauczyciel,mają wyobraźnię.
          • Gość: mycha Re: Haniebna lekcja. IP: 213.241.2.* 22.05.04, 19:28
            Wazny jest caly kontekst zdania a nie tylko jego fragment. Sadze, ze chodzilo o
            ponizenie ludzi bedacych w obozach dodatkowo (wiemy jak byli traktowani)
            poprzez sposob usmiercenia. Ponizajacy sposob zabicia- dla precyzji.

            Moze zamiast na forum poszlaby Pani do danego nauczyciela wyjasnic te slowa?
            Tak byloby prosciej i uczciwiej.
      • Gość: oburzona matka Re: Haniebna lekcja. IP: *.chello.pl 18.05.04, 11:55
        W piątek spotykają się, podobnie jak ja, inni oburzeni rodzice i zastanowimy
        się co z tym fantem robić. Trochę boimy się, że nasze dzieci moga być sekowane
        przez dyrekcję, ale jak tylko będzie to mozliwe podamy dane szkoły.
        • verdana Re: Haniebna lekcja. 18.05.04, 12:12
          Moim zdaniem, powinniscie iść z tym do dyrektora szkoły. Nie wydaje mi się
          bowiem, aby nauczyciel miał na myśli co innego, niż powiedział - takie opinie
          zdarza mi się spotykać wśród młodszego pokolenia historyków. Wydaje się, ze
          nauczyciel powinien wyjaśnić wam, co miał na myśli. Jesli bowiem zeczywiście
          uważa smierć w obozach za haniebną, nalezy zapytać go czy uważa za haniebne, ze
          po powstaniu mieszkańcy Warszawy na rozkaz Niemców opuscili miasta i czy uważa,
          ze smierć Żydów w czasie wojny okrywa hańbą Żydów. To sa pytania, które ja w
          takim wypadku zadawałam - są dobre, bo cokolwiek by na nie nie odpowiedział
          będzie albo skompromitowany, albo zaprzeczy temu co mówił na lekcji.
          • Gość: O matko oburzona! Re: Haniebna lekcja. IP: *.fuw.edu.pl 18.05.04, 13:33
            Trochę powściągliwości! Czy naprawdę uważasz, że ten nauczyciel miał na myśli
            to, że ofiary zrobiły coś złego, a nie, że coś złego je spotkało? Przecież tu
            zapewne stało się tylko to, że użył on określenia mającego różne znaczenie w
            różnych kontekstach. Pomyśl spokojnie: czyn haniebny to czyn zły, ale już
            np. "zostać zhańbioną" (np. w wyniku gwałtu) od wieków oznacza jedynie tyle, że
            to ofiarę spotkało wielkie nieszczęście. Od wieków też w naszej kulturze śmierć
            w walce jest uważana za coś "lepszego" niż każdy inny rodzaj śmierci, a
            szczególnie niż śmierć w wyniku jakiejś kaźni. Nauczyciel użył tu po prostu
            trochę nietypowego związku frazeologicznego, który - ze względu na wspomnianą
            wyżej dwuznaczność znaczeń - mógł wywołać niepokój. To jakaś jego nieporadność
            i pewnie warto zwrócić mu na to uwagę, bo dzieci nie powinny mieć wątpliwości
            co do sensu słów nauczyciela. Ale robienie z tego afery i odsądzanie od czci i
            wiary to już doprawdy albo kompletna głupota albo grubymi nićmi szyta
            niegodziwość.
            • grrrrw Re: Haniebna lekcja. 18.05.04, 14:13
              Haniebny w słowniku jezyka polskiego to to takze "poniżający", "niehonorowy".

              Podobna sprawa miała miejsce w szkole, gdzie pracuje. Nauczycielka wyraziła sie
              o grupie uczniów "hołota", dzieci sie obraziły. Ona sie broniła, ze na Sląsku,
              skad pochodzi, słowo to oznacza po prostu "wrzaskliwa gromadkę". Po konsultacji
              w słowniku, przyznanu jej rację.
            • Gość: oburzona matka Re: Haniebna lekcja. IP: *.chello.pl 18.05.04, 19:03
              Może jestem głupia, ale uwazam, że osoba odpowiadająca za wychowanie dzieci
              powinna ważyć słowa. Zresztą w tzw. międzyczasie okazało się, że wydźwiek
              wypowiedzi miał zdecydowanie "forować" walczących z karabinem na ramieniu a
              dezawuować tych, którzy zostali zamordowani w obozach.
              Za słowa trzeba brać odpowiedzialność, a dorosła osoba winna ponieść
              konsekwencje. Tak sądzi wielu rodziców. Jednak jak znam życie nic mu się nie
              stanie i za 5-10 lat będzie wypowiadał treści poddające wątpliwość istnienia
              obozów koncentracyjnych.
          • Gość: oburzona matka Re: Haniebna lekcja. IP: *.chello.pl 18.05.04, 18:57
            To był dyrektor, niestety. Trudno więc skarżyć się dyrektorowi na dyrektora.
            • Gość: mary Re: Haniebna lekcja. IP: *.y.INTELINK.pl / *.y.INTELINK.pl 18.05.04, 19:55
              oburzona matko! Oburzasz nas...nie zwracasz uwagi na pomoc tych, ktorzy szerzej
              rozumieją znaczenie słów. Juz sam fakt, że "wiedzą o tym wszyscy rodzice,
              trzeba coś z tym zrobić", ..itd. dowodzi, że nie masz czystych intencji. A poza
              tym skąd wiesz, że dyrektor na zastępstwie tak powiedział? Haniebna śmierć -
              czyli haniebny uczynek, pokrycie hańbą, zdehumanizowanie, odebranie
              czlowieczeństwa, prawa człowieka do godnej smierci...Ja rozumiem, co chciał
              powiedziec nauczyciel. Porownaj: haniebna zbrodnia, haniebny uczynek.
              Nauczyciel mógl tylko to mieć na myśli, bo nic nie tlumaczy Twojej
              interpretacji. Nie lubisz faceta, co? Szybko rozniosłaś po rodzicach ploteczkę?
              A feeeeee
              • Gość: oburzona matka Re: Haniebna lekcja. IP: *.chello.pl 18.05.04, 20:58
                Nie, nie ja" rozniosłam ploteczkę po rodzicach",chociaż gdybym wiedziała o tym
                wczesniej pewnie bym to zrobiła. Bronisz n a u c z y c i e l a bo sama pewnie
                jesteś nauczycielką.Nieważne czy uraził cudze uczucia czy nie. Ważne jest to,
                że powiedział to n a u c z y c i e l. Co oznacza wyraz "hańba" wiem, wiem
                także, ze w kontekście jego wypowiedzi było jasne, że walczący z bronią to
                bohaterowie, a ludzie zakatowani w obozach zagłady to tchórze.
                Określenie, że nie lubię faceta jest łagodne. Po tym co powiedział czuje do
                niego wstręt i obrzydzenie, głęboką pogardę.Nie zdziwię się jesli wkrótce okaże
                się, że ów człowiek wypowiada treści faszystowskie, rasistowskie czy
                antysemickie, nawołuje do braku tolerancji bo ktoś jest kaleką czy nosicielem
                wirusa HIV.
                • Gość: mary Re: Haniebna lekcja. IP: *.y.INTELINK.pl / *.y.INTELINK.pl 18.05.04, 22:49
                  Daleko idąca interpretacja... zgodnie z Twoim sposobem myslenia ja dokonałam
                  aborcji, bo zwymiotowałam. Moglam przecież tą trescią pokarmową zasilić
                  potencjalny płód.. Wybacz, ale tylko takie mam skojarzenie. Nie znam faceta,
                  ale nie daję także wiary tobie. Jak mozna wyciągać tak daleko idace wnioski,
                  skoro sie nawet słów nauczyciela nie słyszalo?! I jakie to ma znaczenie, jestem
                  czy nie jestem nauczycielką?? Uległaś fobii.
                  • Gość: marta Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.05.04, 20:59
                    Właśnie trafiłam na artykuł o haniebnej śmierci koni prowadzonych na rzeź i
                    wywożonych w skandalicznych warunkach do Włoch. Może nieodpowiednie porównanie
                    ale znaczenie słów "haniebna śmierć' to samo
                  • Gość: anka Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.05.04, 19:16
                    A już sama wypowiedź dyrektora że się czepisz świadczy o tym w jaki sposób była
                    ta rozmowa prowadzona.I rzeczywiście brak tu opinii uczniów, ich odbioru
                    wypowiedzi dyrektora oraz innych rodziców niekoniecznie się z tobą
                    zgadzających. JEśli był tak poważny problem dlaczego nikt inny z rodziców z
                    tobą nie poszedł, bo rozumiem że byłaś sama. A swoją drogą tak naprawdę słyszy
                    się to co się chce usłyszeć ,a nie to co tak naprawde druga osoba ma nam do
                    powiedzenia.
              • Gość: ja też Re: Haniebna lekcja. IP: *.wroclaw.mm.pl 18.05.04, 21:02
                Popieram Cię mary i wszystkich podobnie myślących. Już po przeczytaniu
                pierwszego postu oburzonej matki, inaczej niż ona zinterpretowałam słowa
                nauczyciela. Zamiast ciskać gromy, wystarczyło po prostu wyjaśnić to
                nieporozumienie z samym "sprawcą". Ale, może rzeczywiście o co innego chodzi
                oburzonej matce albo źle zinterpretowała słowa nauczyciela.
                • Gość: ja też Re: Haniebna lekcja. IP: *.wroclaw.mm.pl 19.05.04, 08:20
                  Ja nauczycielem nie jestem, tylko matką ucznia. Mówię to, by nie być posądzoną
                  przez oburzoną matkę o stronniczość. Czy nie można już wyrazić własnego zdania,
                  bo od razu stajemy się wrogiem?
    • fan_gazety Wątpliwości nt. afery i...jak promować "wartości"? 19.05.04, 11:36
      Przeczytałem całą dyskusję. Powiem więc o swoim pierwszym wrażeniu po
      przeczytaniu Twojego postu, a w nim zacytowanej wypowiedzi. Nie wiedziałem w
      czym problem... Dopiero wyjaśnienie Twojego oburzenia rozjaśniło i problem. Co
      z tego wynika?
      1. Zrozumienie tego zdania może zależeć od kontekstu.
      2. Zrozumienie tego zdania może zależeć od osoby, która tej wypowiedzi słucha.

      A co dalszej części dyskusji, to mam wrażenie, że cała "reakcja" jest
      przesadna. Nie lepiej poprosić BEZPOŚREDNIO dyrektora by to wyjaśnił, jeśli
      uważasz to za istotne? Wątpliwości zawsze lepiej wyjaśniać twarzą w twarz.
      A poza tym, może najważniejsze: brakuje mi tu zdecydowanie zdania uczniów. Jest
      tu co prawda krótka wzmianka o ich zdaniu, ale jakoś wolałbym jednak usłyszeć
      co oni na to od nich. A może oni w ogóle nie zauważyli problemu?? Może dla nich
      sformułowanie to było zrozumiałe tak, jak byś sobie życzyła? Może więc cała
      zawierucha jest bezprzedmiotowa?

      I jeszcze jedno. Trochę ogólniejsze. Poglądy są różne. Jeśli będziemy bronić
      niektórych poglądów świętym, nawet uzasadnionym oburzeniem, to tak naprawdę
      osłabiamy ich wartość. A to dlatego, że prawdziwość poglądu winna się obronić
      sama, np. w inspirującej uczniów dyskusji, a nie "a priori", bo "tak ma być i
      już". Ludzie młodzi są szczególnie nieufni co do jedynie słusznych poglądów...
      • Gość: oburzona matka Re: Wątpliwości nt. afery i...jak promować "warto IP: *.chello.pl 19.05.04, 16:32
        Mimo obaw poszłam jednak do dyrektora z prosbą o wyjaśnienie i usłyszałam, że:
        1. Podtrzymuje, że jedynymi bohaterami byli żołnierze walczący z karabinem na
        ramieniu, a ci, którzy bali sie chwycić za broń poszli do obozów i trudno ich
        nazwać bohaterami
        2." Obozy zagłady " były raczej miejscami pobytu różnorakiego elementu (
        dosłownie), a opinie o masowym ludobójstwie są mocno przesadzone. Co więcej,
        niektórzy spokojnie przeczekali w nich wojnę.
        3. Wogóle to się czepiam.
        Wobec takiego stanowiska doszłam do wniosku, że dyskusja z tym panem nie ma
        miejsca. Choć pewnie Mary uzna, że racja jest po stronie mojego rozmówcy, bo
        przecież nauczyciel nie może nie mieć racji.
        • bm_ka Re: Wątpliwości nt. afery i...jak promować "warto 19.05.04, 18:07
          Ależ Cię 'nakręciło'!!
          Wyglądasz na pieniaczkę która znalazła okazję aby poszaleć i dopiec
          nauczycielowi.
          Nie jestem nauczycielem ani nie znam owego dyrektora. :-)
        • fan_gazety Do oburzonej_mamy 19.05.04, 19:25
          Dziękuję za szybką odpowiedź. Widać że sprawa leży Ci na sercu. No, faktycznie -
          poglądy mocno kontrowersyjne, dziwaczne. Ale cóż, nie ma rady - dzieci i tak
          pewnie już wiedzą (która to klasa?), że jednolitości w poglądach nawet na takie
          sprawy nie ma. Jedyne wyjście to pokazać im i inne poglądy, a właściwie nie
          tyle poglądy, co fakty. Te przecież mówią tak wiele...

          Uważam, że trzeba reagować, na to co się w szkole dzieje. Przecież dyskusja,
          krytyka, to rzecz normalna, bo może prowadzić do czegoś dobrego. Uważam że za
          szybko rodzice i uczniowie zamykają się na możliwość rozmowy, sporów, polemiki
          z nauczycielami w sprawach szkolnych, a nauczyciele - na sygnały od uczniów i
          rodziców. Wszak chodzi o wspólne dobro - kształcenie i wychowywanie dzieci. I
          cieszę się, ża zareagowałaś na wątpliwości. Bo najgorsza jest bierność i
          niereagowanie i udawanie, że wszystko jest dobrze. I szkoda, że spotkałaś się z
          taką właśnie reakcją. A może coś to jednak da? A może warto w takim razie,
          jeśli uznacie to za stosowne, poprosić historyka o pokazanie na lekcji i innego
          podejścia do tych zagadnień?

          • if_ona kłamstwo oświęcimskie 19.05.04, 21:42
            fan_gazety napisał:

            > Dziękuję za szybką odpowiedź. Widać że sprawa leży Ci na sercu. No, faktycznie
            > -
            > poglądy mocno kontrowersyjne, dziwaczne.

            W Polsce tak kontrowersyjne poglądy podpadają pod tzw. "kłamstwo oświęcimskie".
            Polecam google i m.in. www.media.org.pl/pp30.htm
        • Gość: ....... Re: Wątpliwości nt. afery i...jak promować "warto IP: 80.51.242.* 20.05.04, 20:41
          Czy to nie było tak, ze ty mówiłas i mówiłas, a on słuchał i czekał az
          skończysz, powtarzając "tak, tak" i "acha" ? Po czym pożegnał się z Tobą i
          zabrał za inne sprawy ?
          A teraz Tobie się wydaje, ze to wszystko, co Ty powiedziałaś do niego, on sam
          własnie powiedział ?

    • Gość: anka Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.05.04, 20:37
      Dla mnie to danie ma zupełnie inny sens. Chyba ta mama nie zrozumiała
      wypowiedzi nauczyciela
    • Gość: anka Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.05.04, 21:10
      A co do wyjaśnień dyrektora to nie wierzę że tak myśli więc albo te słowa sama
      wymyśliłaś albo rzeczywiście miał cię dość, twoich nieuzasadnionych pretensji
      i albo się z ciebie nabijał, z twojej nieumiejętności logicznego rozumowania,
      albo w złości palnął coś żeby cię jeszcze bardziej wkurzyć.
      • fan_gazety Re: Haniebna lekcja. 19.05.04, 22:28
        Dlaczego zakładasz, że wiesz lepiej jak wyglądała rozmowa z dyrektorem od samej
        założycielki wątku ??
        • Gość: anka Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.05.04, 16:05
          Bo też bym tak postąpiła z taką beznadziejną mamusią będąc na jego miejscu.
          Musiał mieć niezły ubaw z jej interpretacji tej wypowiedzi.
    • Gość: anka Re: Haniebna lekcja. IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.05.04, 16:28
      Myślę że dyrektor w rozmowie /jeśli taka miała miejsce w co wątpię/ wpuścił tę
      mamę w maliny.
      • fan_gazety Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? 20.05.04, 18:22
        Źle się czuję, gdybając o reakcjach, motywach i odczuciach innych ludzi. To
        zawsze jest ryzykowne i może być krzywdzące. Dlatego - cóż, mnie to tak łatwo,
        jak Tobie, nie przychodzi. Jak tylko mogę, to unikam takiego stylu (?) rozmowy.
        Dziwi mnie łatwość ferowania ocen na temat ludzi i ich zachowań, jaką masz na
        podstawie kilkuzdaniowej relacji. Może masz rację, a może nie? Na forum to
        nigdy tak do końca nie wiadomo...
        • Gość: oburzona matka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? IP: *.chello.pl 20.05.04, 18:28
          Dzięki, moja respondentka wykazała się hm.....sama nie wiem jak to nazwać, ale
          chyba brakiem rozsądku. Dla mnie nie jest ona partnerem do dyskusji, podobnie
          jak dyrektor, który nie tylko nie wpuszcza mnie w maliny, ale przedstawia
          młodzieży zakłamaną historie nie będąc historykiem. Idiotów nie sieją, sami
          rosną. Wkurzyłam się, bo znam relację więźniów obozów koncentracyjnych ( choćby
          z mojej bliskiej rodziny) i wiem co się tam działo. Kłamstwo, że w obozach były
          znośne warunki jest rzeczą szkodliwa.
          • Gość: anka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.05.04, 18:44
            Czy jesteś naprawdę tak naiwna, że nie zauważasz,w jaki sposób zostałaś
            potraktowana przez dyrektora.Mam niestety duże doświadczenie w ocenie ludzi,
            rzadko się mylę/ taki zawód/. Dlatego twierdzę , że swoim zachowaniem
            sprowokowałaś dyrektora do takiej właśnie wypowiedzi.Pieniaczka i tyle, tak cię
            niestety oceniam, wynika to niestety z twoich wypowiedzi, a można było
            spokojnie sprawę wyjaśnić.
            • Gość: oburzona matka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? IP: *.chello.pl 20.05.04, 19:36
              Miałam się do Ciebie nie odzywać, ale ręce opadają. Spokojnie czyli jak?
              Zapytać czy obozy koncentracyjne były sanatoriami? Przytaknąć? Pozwolić, aby
              robił dzieciom wodę z mózgu?
              Dyrektor szkoły musi(!) taki zawód, wszystkich traktować poważnie. A jesli tego
              nie robi powinien paść krowy. A są zagadnienia, zwłaszcza dotyczące stosunkowo
              nowej historii, do których trzeba podchodzić wyjątkowo delikatnie i taktownie,
              bo mozna urazić cudze uczucia. Powtarzam, sa jeszcze ludzie, którzy przeszli
              piekło Oświęcimia, i wszelkie zarty, na ten temat wystawiają mówiącemu jak
              najgorszą opinię. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumie, albo przyjdą ludzie,
              którzy mu w tym pomogą.
              • Gość: anka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.05.04, 20:21
                Zgadzam się z Tobą co do powagi problemu/mój ojciec także był więźniem obozu w
                czasie wojny i wiem co pszeszedł/Zgadzam się także co do tego jakie wartości
                powinny być uczniom przekazywane zwłaszcza przez nauczycieli, sama mam dwóch
                synów w gimnazjum i przez kilka lat uczyłam w szkole znam środowisko szkolne
                ale i wyobraźnię dzieci. Dlatego myślę, że dyrektor miał na myśli co innego niż
                przekazały dzieci.Może wyraził się niejasno,a one źle zrozumiały.Przepraszam za
                uszczypliwy ton. nie wyobrażam sobie aby wśród nauczycieli których znam a znam
                wielu ktoś mógł wyrazić taką opinię.A jakie są opinie innych uczniów i
                rodziców ?Czy rzeczywiście wszyscy się z Tobą zgadzają?Może trzeba było iśc do
                dyrektora w kilka osób. Ciekawa jestem jaka byłaby wtedy jego reakcja.
                • Gość: oburzona matka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? IP: *.chello.pl 21.05.04, 08:40
                  Niezależnie od siebie pana dyrektora odwiedziły 4 osoby, w tym 1 dziecko
                  Holokaustu. Dyrektor zachował się po chamsku. Znam to jedynie z opowieści, ale
                  starszy pan usłyszał, że skoro udało mu się przeżyć, to chyba nie było az tak
                  źle. Syn starszego pana mówił, że pierwszy raz widział płaczącego ojca.
                  Jednak widocznie dla niektórych ( vide wypowiedź osobnika piszącego po Tobie)
                  dyrektor jest cacy, a ludzie domagający się mówienia prawdy są
                  pseudonaprawiaczami historii. Brakuje mi słów oburzenia. Mam nadzieję, że
                  prędzej czy później los zemści się na takich ludziach, i to w najmniej
                  oczekiwanej sytuacji- takie jest życie.
                  • bm_ka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? 21.05.04, 17:35
                    oburzona matka napisała:
                    > Jednak widocznie dla niektórych ( vide wypowiedź osobnika piszącego po Tobie)
                    > dyrektor jest cacy, a ludzie domagający się mówienia prawdy są
                    > pseudonaprawiaczami historii. Brakuje mi słów oburzenia. Mam nadzieję, że
                    > prędzej czy później los zemści się na takich ludziach, i to w najmniej
                    > oczekiwanej sytuacji- takie jest życie.

                    Tak więc, oburzona matko, potwierdziłaś nasze zdanie o sobie.Jesteś złym ,
                    złorzeczącym człowiekiem a złorzeczenie zawsze wraca do tego kto je wypowiada,
                    mało wiesz o negatywnej energii którą właśnie wygenerowałaś.
                    Ja , w przeciwieństwie do Ciebie życzę Ci aby Cię zło nigdy nie spotkało. Ani
                    Ciebie ani gnębionego przez Ciebie Dyrektora szkoły.
                    Pozdrawiam,
                    osobniczka o nicku bm_ka:-))
              • bm_ka Re: Łatwo wyrokujesz. Zawsze tak? 20.05.04, 20:22
                Gość portalu: oburzona matka napisał(a):

                > Miałam się do Ciebie nie odzywać, ale ręce opadają. Spokojnie czyli jak?
                > Zapytać czy obozy koncentracyjne były sanatoriami? Przytaknąć? Pozwolić, aby
                > robił dzieciom wodę z mózgu?
                > Dyrektor szkoły musi(!) taki zawód, wszystkich traktować poważnie. A jesli
                tego
                >
                > nie robi powinien paść krowy. A są zagadnienia, zwłaszcza dotyczące
                stosunkowo
                > nowej historii, do których trzeba podchodzić wyjątkowo delikatnie i
                taktownie,
                > bo mozna urazić cudze uczucia. Powtarzam, sa jeszcze ludzie, którzy przeszli
                > piekło Oświęcimia, i wszelkie zarty, na ten temat wystawiają mówiącemu jak
                > najgorszą opinię. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumie, albo przyjdą ludzie,
                > którzy mu w tym pomogą.

                Czytam Cię kobieto i, nie nóż w kieszeni, mi się otwiera lecz wielka piła
                motorowa! Co Ty tu bajdurzysz???! Najzwyczajniej w świecie chciałabyś pozbawić
                Dyrektora posady, dlaczego? Masz ochotę na pracę w charakterze historyka w tej
                szkole? Jestes śmieszna w owych bzdurnych wywodach które snujesz na forum
                i przestań straszyć nas i Dyerektora jakimiś ludźmi którzy mają przyjść i pomóc
                mu w zrozumieniu czegokolwiek.To Ty powinnaś popracować nad rozumieniem tekstu
                mówionego.I zajmij się wychowywaniem syna a nie bieganiem po szkole
                i zatruwaniem życia i atmosfery nauczycielom, pseudonaprawiaczko historii.

                Nie wiem skąd jesteś, nie wiem o jakiej szkole piszesz i nie jestem
                nauczycielem - to tak gwoli właściwego zrozumienia intencji i słów które do
                Ciebie wypowiadam.
    • Gość: kk Jestem pełna uznania dla oburzonej matki, że IP: 213.241.20.* 21.05.04, 15:32
      1. słucha, co dziecko opowiada - nie tylko o tym, co zdarzyło się w szkole
      (klasówka, kłótnia z kolegą, fajna wycieczka itp.), ale także o tym, jakie
      treści przekazywane są mu na lekcjach
      2. poszła do szkoły wyjaśnić sprawę z dyrektorem - nie każda matka miałaby
      odwagę i, przede wszystkim, widziałaby sens wyjaśniania. Większość by się nie
      przejęła albo przyjęła za dobrą monetę wyjaśnienia niektórych forumowiczów
      (podawane w dobrej wierze, jak ufam), iż dyrektor miał na myśli co innego. To
      łatwiejsze, prawa? Siedzieć w swej norze, oglądać tylko czubek własnego nosa i
      własny pełny brzuch... Przynajmniej nie narazimy się na zarzut, że jesteśmy
      pieniaczami, co, anko, bm_ka, mary? ale co wam daje prawo do mieszania
      oburzonej matki z błotem? w czym wy jesteście lepsze, hę? sama nie wiem, czy
      jestem wami bardziej zniesmaczona czy budzicie moją litość...
      3. nie dała dyrektorowi po pysku. ja bym miała z tym problem...

      • Gość: anka Re: Jestem pełna uznania dla oburzonej matki, że IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.05.04, 17:43
        Jest dużo takich rodziców,którzy interesują się tym co jest dzieciom
        przekazywane na lekcji. Ja do nich należę.Dlatego wiem że często okazuje się że
        to co powiedziała nauczycielka a to co mówi uczeń przekazując jej relację to
        dwie różne wersje. A co do "haniebnej śmierci" to mówi się tak również o
        śmierci Jezusa/poszukaj w internecie/Dlatego jestem pewna że dyrektor właściwie
        użył tego określenia, natomiast samo niezrozumienie kontekstu spowodowało
        dalsze przykre konsekwencje zarówno dla niego jak i rodziców.Nie wiem tylko po
        co poszedł tam ten starszy pan , chyba tylko po to aby zaognić i tak już
        napiętą sytuację.Każdy z nas w złości potrafi palnąć coś czego potem żałuje.
        Dyrektor palnął w zdenerwowaniu i myślę że jeśli jest dżentelmenem powinien
        przeprosić.
      • bm_ka Re: Jestem pełna uznania dla oburzonej matki, że 21.05.04, 17:44
        Gość portalu: kk napisał(a):
        Przynajmniej nie narazimy się na zarzut, że jesteśmy
        > pieniaczami,
        co, anko, bm_ka, mary? ale co wam daje prawo do mieszania
        > oburzonej matki z błotem? w czym wy jesteście lepsze, hę? sama nie wiem, czy
        > jestem wami bardziej zniesmaczona czy budzicie moją litość...
        > 3. nie dała dyrektorowi po pysku. ja bym miała z tym problem...

        Kim jesteś , kk, przyznając sobie prawo do recenzowania cudzych wypowiedzi?
        Co lub kto, droga kk, Tobie daje prawo do mieszania nas z błotem? Twoje prawa
        działaja tylko w jedną stronę?
        Dedykuję Ci maksymę autorstwa Voltaire'a:
        'Nie zgadzam się z Twoimi poglądami ale oddam życie abyś mógł je głosić'
        Ps.
        Brzydko pachniesz pisząc że budzimy Twą litość bowiem w ludziach widzimy te
        cechy które sami posiadamy .. więc może sama budzisz w sobie litość, mam rację?

        • bm_ka ps do pktu 3 21.05.04, 17:50
          > 3. nie dała dyrektorowi po pysku. ja bym miała z tym problem...

          Cieszę się że to oburzona matka, a nie Ty rozmawiałaś z Dyrektorem bowiem
          obawiam się że oddałby Ci z nawiązką "po pysku"
          Bogu dzięki oburzona matka ma dużo więcej kultury co widać w jej postach.
          • Gość: wrocławianka Re: ps do pktu 3 IP: *.wroclaw.mm.pl 21.05.04, 19:57
            To ewidentne, że inicjatorka tego wątku chce dokopać dyrektorowi.Może to
            skrzywdzona przez niego nauczycielka,która musi jakoś odreagować swoje
            frustracje. Taka płomienna filipika za jedno niezręczne, nieforunne
            sformułowanie to wytaczanie armat przeciwko muchom. Rodzi się przypuszczenie,
            że nie o słowo w tej całej sprawie chodzi.Wstydź się kobieto!
    • Gość: MP A może zróbmy tu głosowanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 20:29
      Kto jest za "matką oburzoną" niech rozpocznie wątek "za", a kto przeciw,
      ten "przciw". Inni sie dołączą. Jak przeciw będzie więcej to rada w radę
      pójdziemy matkę ukamieniować, jak więcej będzie za, to pójdziemy dać po pysku
      dyrektorowi. Co wy na to? W końcu mamy demokrację. Możemy przegłosować jaka
      była prawda :-(

      Marek Pawłowski
      (wyżej przez pomyłkę nicka z topikiem podpisany jako "O matko ..." i trochę
      mniej pewny tego co pod wpływem pierwszego wrażenia :-( )
      • Gość: anka Re: A może zróbmy tu głosowanie? IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.05.04, 20:41
        Bez opinii o całej sprawie drugiej strony tj. dyrektora nic nie wyjaśnimy.
        Niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu.Ma do tego prawo. I zakończmy ten
        wątek.
        • marta166 Do oburzonej matki 21.05.04, 21:39
          Uważam,że cała afera nie ma sensu.Podawanie danych szkoły na forum publiczne to istna głupota.Dzieci często przekręcajš słowa nauczyciela lub specjalnie wymy?lajš głupie historyjki aby się na nich zem?cić.A jeszcze jedno II wojna ?wiatowa pisze się z małej litery.
          • fan_gazety Hi, hi - a może jednak "małą literą" ??? 22.05.04, 10:25
            Czy to ważne - te literówki, itp. itd, jak impulsy lecą i każda złotówka się
            liczy :-( ?

            "Aferą" to jest wg mnie to, jak łatwo feruje się oceny nt. ludzi na podstawie
            paru zdań na forum... Takie prawa forów...
Pełna wersja