tam są drzwi!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:02
syn przyszedl dzisiaj ze szkoly (1-wsza gimnazjum) i powiedzial, ze jesli
będzie mial szostke z ktoregokolwiek przedmiotu to wyjdzie mu srednia ocen
tak, ze będzie mógł miec swiadectwo z paskiem. poszedl więc na przerwie do
pana od informatyki (ten przedmiot go pasjonuje i dodatkowo, caly rok,
chodzil na kółko inform.) i zapytal czy będzie mógl poprawić z piątki na
szostke, a pan na to : "tam są drzwi". o co tu chodzi? jak mozna w ten sposob
potraktowac, bądź co bądź dobrego ucznia, ktory cały rok dodatkowo uczęszczal
regularnie na zajęcia pozalekcyjne z tego przedmiotu?
abstrahując już od sposobu potraktowania syna przez nauczyciela (a potem sie
dziwią, jak są traktowani przez uczniow), pytam, co trzeba zrobić jeszcze
zeby miec z przedmiotu szostke, jeslisama pasja nie wystarczy?
    • Gość: wkurzona matka i prosze tylko nie nazwac syna "żebrakiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:13
      jak nazywa uczniow, chcących podniesc sobie ocene na koniec roku, pewna pani
      nauczycielka w jednym ze swoich wątkow. bedę wowczas zmuszona okreslić epitetem
      tamtego nauczyciela (skądinąd byl dla mnie mily, kiedy go raz widzialam).
      • Gość: Majka Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:26
        Ocena celująca została kiedyś zdefiniowana jako ta, którą można wystawić
        uczniowi o wiedzy wyraźnie przekraczającej poziom programu w danej klasie,
        rozwiązującemu zadania o szczególnym stopniu trudności, osiągającemu sukcesy w
        konkursach i olimpiadach przedmiotowych na etapach co najmniej rejonowych.
        U znanym mi gimnazjum taką ocenę na koniec roku otrzymują wyłącznie laureaci
        konkursów przedmiotowych na etapie wojewódzkim.
        Za udział w konkursie (bez sukcesu w finale) jest szóstka cząstkowa.
        W liceum np. w regulaminach olimpiad przedmiotowych jest napisane, że laureaci
        etapu rejonowego otrzymują na koniec roku ocenę celującą.

        Wydaje mi się, że chodzenie na kółko, zainteresowanie przedmiotem, aktywność -
        to akurat kryteria na ocenę bdb.
        • Gość: była nauczycielka do wkurzonej matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:35
          nie wiem, czy już nie za późno, ale radzę się nie bać i pójść do wychowawcy i
          poprosić o kryteria wystawiania ocen, takie papierki oni mają, w nich można
          sprawdzić, czy jednak syn nie może mieć szóstki. Wcale nie trzeba być laureatem
          żadnych konkursów, wystarczy wiedza znacznie wykraczająca ponad wymagania na 5.
          Jak wychowawca nie pomoże, to do dyrektora. Najważniejsze, to nie bać się, jest
          jeszcze kuratorium, są inne gimnazja, gdzie dyrektorzy chcą mieć nabór. A z
          tym "tam są drzwi", to obowiązek pójść ze skargą do dyrektora, niech wreszcie
          ktoś coś powie chamowi
          • myslak klasyka gatunku! 09.06.04, 14:41
            (...)ze jesli
            będzie mial szostke z KTOREGOKOLWIEK przedmiotu to wyjdzie mu srednia ocen
            tak, ze będzie mógł miec swiadectwo z paskiem. poszedl więc na przerwie (...)

            No właśnie! Zapałał miłością do przedmiotu, bo szóstki mu trzeba! Nie odważył
            się rozmawiać z matematykiem czy fizykiem, więc do pana od informatyki - bo
            to "michałek" i pan pewnie był zawsze miły, więc może da się użebrać...
            • Gość: była nauczycielka Re: klasyka gatunku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:46
              michałek michałkiem, ale może go akurat oświeciło, że przecież jest taki
              przedmiot z którego jest bardziej niż bardzo dobry, czemu miał nie iść?
              • myslak Re: klasyka gatunku! 09.06.04, 14:51
                Oświeciło go, jak średnią policzył?
                To matczyne "z któregokolwiek" przedmiotu jest jednoznaczne. Pewnie go mama
                sama namówiła, by do pana od informatyki pójść, ba przecież na kółko, itd ;)
                Dlatego taka wkurzona...
                • Gość: była nauczycielka Re: klasyka gatunku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:57
                  nie sądźmy, może tak, a może nie. Jeśli to dopiero pierwsza gimnazjum, to taka
                  może nawet na wyrost zachęta jest IMO lepsza niż nawet niesłuszne poczucie
                  krzywdy i olewanie w następnych latach informatyki.
                • Gość: wkurzona matka panie myslak, jest pan po prostu bezczelny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:04
                  wmawia mi pan zachowania, ktore nie mialy miejsca, nie będe sie przed panem
                  tlumaczyla, bo to i tak, widze,nie ma sensu. ja syna zawsze uczylam,ze ma dbac
                  sam o wlasne interesy.jesli byl rozgoryczony oceną ze sprawdzianu dopingowalam
                  go, aby porozmawial o tym z panią, nigdy nie zrobilabym tego za niego.
                  a moze, zamiast wylewac jad na postępowanie moejgo dziecka i moje,
                  skomentowalby pan zachowanie nauczyciela?
                  dodam jeszcze, ze syn zawsze mial wzorowe zachowanie, zdarzalo sie nawet, ze
                  jako jedyny chlopiec w klasie. tak wiec, niech nie probuje mi pan jeszcze
                  wmowic, ze to syn moze zachowal sie arogancko w stosunku do nauczyciela.
                  • Gość: Bzyk Re: panie myslak, jest pan po prostu bezczelny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.06.04, 19:41
                    Uczeń, który miał jako jedyny w klasie wzorowe zachowanie jest bez wątpienia
                    osobą specyficzną. Nie mam podstaw by oceniać, czy np. tak specyficzną, że nie
                    mając merytorycznych podstaw do oceny celującej (Pani wybaczy, ale argument o
                    pasji jest dość żałosny), żąda jej od nauczyciela. Czy w rozmowie z
                    nauczycielem informatyki posłuzył sie argumentem "bo brakuje mi do paska?"
                    Jesli tak, to na pewno na celujący nie zasłużył. A co więcej, mówiąc tak
                    pogrążył sie na tyle, że nie radziłbym Pani gdziekolwiek interweniować, bo
                    narazi sie Pani na śmieszność. (Co nie zmienia faktu, że odpowiedź "tam są
                    drzwi" jest skandaliczna).
                    • Gość: wkurzona matka Panie Bzyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:05
                      nie oczekiwalam złosliwosci, ale widocznie trzeva bylo liczyc sie i z takim
                      zachowaniem.
                      nie wiem, panie bzyk, jaka ocene za zachowanie będzie mial moj syn na
                      zakonczenie Iwszej klasy gimnazjum, bo, jak pan powinien sie wczesniej
                      domyslec, najpierw syn chodzil do podstawowki i piszac o zachowaniu wzorowym
                      mialam na mysli szkole podstawowa. jak trudno jest w tych czasach wychowac
                      dziecko na porządnego czlowieka, wiedzą nie tylko ci, ktorzy mają sami dzieci.
                      dumna jestem z tego, ze syn nie jest lobuzem i zakalą szkoly, a moze wręcz
                      przeciwnie, powinnam sie wstydzić?
                      gwoli wyjasnienia i zakonczenia rozmowy z panem - rozmawialalm z synem w domu i
                      okazalo sie , ze zapytal tylko pana czy moze podwyzszyc ocenem nie zdążył nic
                      więcej dodac (byl z nim kolega, ktory chcial tak samo ocenę podwyższyć). przy
                      okazji okazalo sie , że pan jest jednym z nauczycieli, ktorych uczniowe darzą
                      najmniejszą sympatią.
                      Pozdrawiam pana Bzyka.
                      • Gość: Pan Bzyk Re: Pani Wkurzona Matko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.04, 18:35
                        Miedzy zakałą szkoły i chuliganem a JEDYNYM uczniem w klasie, który ma
                        najwyższą ocene ze sprawowania jest przepaść. Z moich doświadczeń edukacyjnych
                        wynika, że takie osoby, ktore jako jedyne mialy rewelacyjne noty z zachowania
                        charakteryzowały się na ogół specyficzną osobowościa i łamaniem nieformalnych
                        norm uczniowskich.
                        Jestem ojcem i zapewniam Panią, ze wiem ile wysiłku kosztuje wychowanie
                        dziecka, by nie było chuliganem. Zapewniam Panią, że jeszcze więcej wysiłku (i
                        wyobrazni) kosztuje takie wychowanie dziecka, by było porządnym człowiekiem i
                        jednoczesnie nie miało jako jedyne w klasie najlepszego stopnia z zachowania.
                        Z całej Pani narracji na tym forum wynika, że syn chciał miec świadectwo z
                        paskiem. Po co? To chyba nie jest istotne, bo nie jest jasno opisane.
                        Najwyrazniej Pani na tym zalezy. Nie wystarczy Pani poczucie, ze dziecko jest
                        swietne. Pani musi miec to udokumentowane, nawet wtedy, gdy wiaze sie to z
                        roznymi, czesto dziwnymi, zabiegami dziecka i Pani, o któych Pani wspomina.
                        Pozdrawiam Pania serdecznie
                        Bzyk

                        • Gość: wkurzona matka Re: Pani Wkurzona Matko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.04, 12:44
                          no, niestety, ale zadna z pana ocen nie byla trafiona. wcale mi nie zalezy,
                          zeby dzieciak byl swietny. zalezy mi na tym, aby utrzymal przyzwoity poziom,
                          ktory pozwoli zdawac mu za dwa lata do liceum, nie do zawodowki. a jesli mimo
                          moich wysilkow nie bedzie mu na tym zalezalo, dobrze wie, ze alternatywa jest
                          dla niego zawodowa szkola. ostatecznie nie on jeden zaczynal od zawodowki, a
                          konczyl na studiach. niektorzy nie przyjmują rad starszych tylko wolą uczyć sie
                          na wlasnych błędach. ponadto, prawdopodobnie w gimnazjum nie będzie mial
                          wzorowego (pisalam o szkole podstawowej, ale pan raczyl niedoczytac). aby miec
                          wzorowe trzeba sie "legitymowac" okreslona liczba punktow, co jest dla mnie
                          dosc smieszne, ale niech tam! syn nie rozrabia w szkole, zachowuje sie
                          poprawnie wobec kolegow i nauczycieli, ale to widocznie za malo, bo liczą sie
                          punkty. i na zakonczenie - radze sie panu skontaktowac z jakimkolwiek
                          psychologiem to panu wyjasni specyfike poprawnego zachowania i wytlumaczy, czy
                          takie dzieci są normalne, bo z pana wypowiedzi wynika, ze mam nienormalne
                          dziecko.
                          serdecznie pozdrawiam
                          • Gość: Pan Bzyk Re: Pani Wkurzona Matko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.06.04, 20:29
                            (1) Akurat jestem psychologiem, wiec kontakt z jakimkolwiek psychologiem nie
                            bedzie trudny. Poniewaz spelniam kryteria bycia jakimkolwiek psychologiem,
                            pozwole sobie poprzestac na kontakcie z soba.
                            Kryteria normalnosci sa szerokie. Nie twierdzilem, ze Pani syn jest
                            nienormalny, tylko ze moze miec specyficzna osobowosc. To zasadnicza roznica.
                            (Z badan z zakresu psychologii rozwojowej wynika np, ze dzieci majace jako
                            jedyne w klasie najwyzsze noty ze sprawowania czesto cierpia na zaburzenia o
                            charakterze neurotycznym, ale neurotyzm jako taki nie jest traktowany jako
                            patologia)

                            (2) Raczylem doczytac. W zadnym poscie, w zadnym miejscu nie twierdzilem, ze
                            najwyzsza i jedyna w klasie ocena z zachowania Pani syna dotyczy gimnazjum.
                            Nawiasem mowiac, na Pani miejscu nie martwilbym sie brakiem owych punktow i
                            tym, ze teraz nie ma juz oceny wzorowej z zachowania.
                            (3) Jesli zalezy Pani, by utrzymal przyzwoity poziom, to przeciez nie ma to
                            zwiazku z tym, czy nauczyciel informatyki postawi mu celujacy czy nie. Jego
                            rzeczywista wiedza (z informatyki i innych przedmiotow) jest, jaka jest i
                            ewentualny pasek na swiadectwie jej nie zmodyfikuje. Z tego zo Pani pisze
                            wynika, że Pani nie zalezy na wiedzy syna. Pani zalezy na zewnetrznych oznakach
                            tej wiedzy, nawet gdyby nie mialy one zwiazku z rzeczywistoscia. Pani zalezy na
                            pasku na swiadectwie syna.
                            (4) Pisze Pani, ze chce Pani syna zmobilizowac "zeby mu zalezalo". Bardzo
                            slusznie! (Prosze mi wierzyc, nie pisze tego ironicznie). Ale ta mobilizacja
                            musi dotyczyc semestru, roku, calej nauki, a nie ubiegania sie o celujacy, gdy
                            syn dostal piatke, a potem obliczyl sobie, ze gdyby mial szostke, to dostalby
                            swiadectwo z paskiem.
                            • Gość: wkurzona matka do pana psychologa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.04, 09:41
                              tym gorzej dla pana. nie potrafi pan wlasciwie zinterpretowac tego, co
                              napisalam i co czuje. skupil sie pan wylącznie na moich doznaniach, kompletnie
                              zignorowal pan postawe nauczyciela (swiadczy o tym brak jakiegokolwiek
                              komentarza na ten temat). jestem kobietą nie tak wykształconą, jak byc moze
                              większość ludzi w tym wątku, bo mam tylko maturę, ale potrafie odroznic ziarno
                              od plew i wlasciwie ocenic sytuacje. do tego niepotrzebne mi studia czy wiedza
                              z zakresu psychologii. w dalszym ciągu, albo nie rozumie pan, o czym pisze,
                              albo źle pan interpretuje moje wypowiedzi. nie wiem, jakie zachowanie bedzie
                              mial moj syn na koniec roku, bo sam jeszcze tego nie wie. ale ciesze sie, ze
                              dotarlo do niego, iz na dobrą ocene pracuje sie caly rok (tak mi powiedzial
                              wczoraj). mam fajnego syna, chociaz nieraz doprowadza mnie do szewskiej pasji,
                              ma paru kolegow, ktorzy mysla podobnie jak on i to mnie cieszy.
                              moze, jako psycholog, skonczy pan oceniac mnie, jako matke, i napisze chociaz
                              jedno zdanie o zachowaniu tamtego nauczyciela?
                              • Gość: Bzyk Re: do pana psychologa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.06.04, 08:16
                                Prosze przeczytac sobie jeszcze raz koncowke mojej pierwszej wypowiedzi.
                                Napisalem jednoznacznie, ze zachowanie nauczyciela jest zdecydowanie nagaane.
                                Tonu "tym gorzej dla pana itd"... spodziewalem sie... Mysle, ze dobrze
                                rozumiem i Pania i sytuacje
              • Gość: wkurzona matka bardzo dobrze pani dedukuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:58
                syn pasjonuje sie informatyką, czyta specjalistyczne pisma dla dorosłych (ile
                to kosztuje!), stworzyl wlasną strone internetowa, to jest jego pasja. nawet z
                polskiego ma tylko 4, chociaz tez mial zawsze piątke w podstawowce. szkoly nie
                zmienie , bo jestem z niej zadowolona, szczegolnie z poziomu nauczania (wysoki)
                lepsza czworka w dobrej szkole, niz piątka w szkole miernej. ale wezme pod lupe
                pana od info w przyszlym roku.
                • Gość: age Re: bardzo dobrze pani dedukuje IP: *.icpnet.pl 09.06.04, 15:08
                  Proponuję nie brać pana "pod lupę", tylko iść i spokojnie z nim porozmawiać.
                  Też mi się wydaje, że to był żart w nienajlepszym stylu. Szkoda, że syn tak
                  późno pomyślał o szóstce z informatyki, ale jak raz nie będzie miał paska, to
                  krzywda mu się wielka nie stanie. Radzę się zastanowić, co zrobić, żeby taka
                  sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości - za dwa lata ten pasek może być
                  ważny.

                  mama informatyka
            • Gość: wkurzona matka panu Myslakowi - dziekuje n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:54
          • Gość: wkurzona matka nie mam zwyczaju chadzac do nauczycieli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:53
            tak robila moja matka i tak robie ja. uwazam, ze jest to po prostu niedobre.
            zastanowie sie jeszcze, co zrobie, po powrocie do domu i po rozmowie z synem,
            jak faktycznie wygladało jego spotkanie z informatykiem. moze to byl zart ze
            strony tego pana? jesli nawet to na marnym poziomie. w kazdym razie dziekuje za
            porade.
            • Gość: była nauczycielka Re: nie mam zwyczaju chadzac do nauczycieli IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:04
              nie chodzi o skarżenie się bądź o żebranie o cokolwiek, tylko o zwyczajną
              komunikację między rodzicami a szkołą. Czasem dzieci czegoś nie przekażą,
              czasem przeinaczą. Oczywiście są nauczyciele, którzy uważają, że z rodzicami
              można sie tylko boksować, a tu nie o to chodzi. Może jestem idealistką?
              • Gość: wkurzona matka Re: nie mam zwyczaju chadzac do nauczycieli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:07
                ja tez chyba jestem idealistka, bo kompletnie zaskoczylo mnie rozumowanie pana
                Myslaka. nigdy nie przyszloby mi do glowy zachowac sie tak, jak sugerowal.
                mimo tego, nie pojde do wychowawczyni, moze zadzwonie do niej?
                • Gość: age Re: nie mam zwyczaju chadzac do nauczycieli IP: *.icpnet.pl 09.06.04, 15:10
                  Nie wiem, jakie są zwyczaje w waszej szkole - u nas się chodzi, a nie dzwoni.
                  Dobrze jednak skontaktować się z wychowawcą jak najszybciej.
                  • Gość: wkurzona matka Re: nie mam zwyczaju chadzac do nauczycieli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:45
                    mysle, ze moge zadzwonic. wychowawczyni podala na poczatku roku szkolnego swoj
                    numer komorki do kontaktu. pracuje, musialbym sie zwolnic w czasie godzin pracy.
                    • madziara_pl a na net jest czas? 09.06.04, 16:43
                      Gość portalu: wkurzona matka napisał(a):

                      > mysle, ze moge zadzwonic. wychowawczyni podala na poczatku roku szkolnego
                      swoj
                      > numer komorki do kontaktu. pracuje, musialbym sie zwolnic w czasie godzin
                      pracy
                      > .

                      nie ma jak OSOBISTY kontakt z nauczycielem!
                      drażnią mnie telefony a ostatnio nawet smsy (!)
                      doceniam gdy rodzic interesuje sie dzieckiem i od czasu do czasu wpada do
                      szkoły pogadac o wynikach czy zachowaniu

                      a tak na marginesie - czy piszac posty bylas w pracy? czas ten moglas poswiecic
                      na wizyte w szkole a nie na net; nawet jesliby znaczylo to zwolnienie sie z
                      pracy - duzo pracy widocznie nie mialas, skoro siedzialas na forum

                      pozdrawiam!
                      • Gość: wkurzona matka Re: a na net jest czas? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:06
                        nie pani sprawa, co robie w pracy (na marginesie - nie przedstawialam sie pani,
                        wiec prosze mnie nie tykac. mam 42 lata).
                        • madziara_pl Re: a na net jest czas? 14.06.04, 15:08
                          Gość portalu: wkurzona matka napisał(a):

                          > nie pani sprawa, co robie w pracy (na marginesie - nie przedstawialam sie
                          pani,
                          >
                          > wiec prosze mnie nie tykac. mam 42 lata).

                          tymbardziej w tym wieku smieszne jest ze zastanawia sie Pani (!) czy zadzwonic
                          czy pojsc. Majac dziecko i dbajac o nie wypada czasami porozmawiac OSOBISCIE z
                          nauczycielem a nie dzwonic na komórke. Nawet jezeli wiaze sie to ze zwolnieniem
                          z pracy - dziecko wymaga poswiecen!
                          nie tykam sie Pani, nie mam 42 lat - ale mam szacunek do rodzicow moich
                          uczniow, zwlaszcza gdy interesuja sie dzieckiem i przychodza do mnie do szkoly
                          • Gość: wkurzona matka Re: a na net jest czas? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 15:22
                            w 7letniej "karierze" szkolnej mojego syna nie zdarzylo sie abym nie byla na
                            jakimkolwiek spotkaniu z rodzicami, o, przepraszam,raz, ale to bylo spotkanie
                            związane tylko z wyjazdem dzieci na wycieczke. i dwa razy, nadprogramowo, kiedy
                            to syn byl przesladowany przez ucznia ze starszych klas (spotkanie z pedagogiem
                            szkolnym). wystarczalo mi, kiedy na zebraniach dowiadywalam sie , ze z synem
                            nie ma problemow, ani w nauce, ani w zachowaniu. jesli nauczyciel zyczyl sobie,
                            aby rodzic pozostal po zebraniu na rozmowe to zwykle prosil o to imiennie.
                            zawsze chodzilo o rodzicow uczniow, z ktorymi byly problmy. i tak wlasnie
                            rozumiem "nadprogramowe" spotkania rodzicow z nauczycielami.
                        • amused.to.death Re: a na net jest czas? 14.06.04, 18:25
                          > wiec prosze mnie nie tykac. mam 42 lata

                          A może proszę się wcześniej, przed pisaniem takich kometarzy zapoznać z netykietą?
        • Gość: MP Re: IP: *.fuw.edu.pl 09.06.04, 14:49
          Obawiam się, że masz przestarzałe informacje :-)
          Tamten opis oceny celującej dawno nie obowiązuje (konkretnie chyba od 1992
          roku). Obecnie przepisy (uoso) wywodzą kryteria ocen od podstawy programowej.
          Mówią, że podstawa programowa, to

          "obowiązkowe, na danym etapie kształcenia, zestawy celów i treści nauczania
          oraz umiejętności, ... które są uwzględniane odpowiednio w ... programach
          nauczania oraz umożliwiają ustalenie kryteriów ocen szkolnych".

          Dodatkowo rozporządzenie mówi, że ocenianie

          "polega na rozpoznawaniu przez nauczycieli poziomu i postępów w opanowaniu
          przez ucznia wiadomości i umiejętności w stosunku do wymagań edukacyjnych
          wynikających z podstawy programowej i realizowanych w szkole programów
          nauczania, uwzględniających tę podstawę, oraz formułowaniu oceny".

          Nigdzie nie znajdziesz w cytowanych zapisach treści, która nakazywałaby
          wychodzenie poza treści programowe oparte na podstawie. Nie znajdziesz też
          podstaw do opierania jednej z ocen (celującej) o kryterium jakichś osiągnięć, a
          nie o to, o czym mówi przepis, czyli wiadomości i umiejętności. Udział ucznia w
          konkursach nie jest obowiązkowy. Tak zwany "stosunek do przedmiotu" (rozumiany
          czasem jako nakaz uczestnictwa w konkursach) także nie ma podstaw prawnych by
          być kryterium oceny. Nawet gdyby uczeń chciał wziąć udział, może przecież np.
          zachorować lub nie być w stanie wystartować w dwóch konkursach na raz. Nie
          zmienia to faktu, że może "umieć". Oczywiście, jeśli ktoś "wziął" i "wykazał",
          to sprawa jest prosta i nauczyciel może czuć się zwolniony z obowiązku
          rozpoznawania. Jeśli nie wziął, to obowiazek podjęcia wysiłku dokonania
          stosownego rozpoznania spoczywa na nauczycielu. We wrześniu spoczywał na nim
          obowiązek sformułowania merytorycznych kryteriów wymagań na ocenę - także
          celującą. Merytorycznych, a nie formalnych!

          Tyle, że "to Polska właśnie": nikt przepisami się nie przejmuje, kija nie ma, a
          szkoła ma zawsze rację!
          • Gość: gimnazjalistka o 6 łatwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:19
            u mnie w szkole o 6 bardzo łatwo, szczególnie jak się jest lizusem (to mnie
            akurat bardzo denerwuje ). mój kolega, który wszystkie przerwy spędza u
            nauczycieli w kantorkach itp. będzie miał 6.0 . czy to jest sprawiedliwe, skoro
            z niektórych przedmiotów nic nie rozumie, a ma taką samą ocenę, co ktoś kto jest
            z nich świetny ( w klasie jest też laureat matmy i fizyki )? nie, ale w końcu to
            on nosił kartony i wypisywał rózne rzeczy nauczycielom. w polskich szkołach nie
            liczy się to czy ktoś umie i chodzi na kółka, tylko czy jest miły. interesujące
            jest też to, że nauczyciele lubią jak ktoś im się "na chama" podlizuje. mnie by
            to irytowało, ale cóŻ.
            • Gość: wkurzona matka Re: o 6 łatwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.04, 15:49
              kiedys to sie zemsci na nich. lizustostwo jest dobre na krotka mete. nawet
              jesli decyduje konkurs swiadectw to i tak w sredniej szkole wychodzi niedouctwo.
              dlatego dopinguje syna do dobrych ocen, ale wylącznie własną pracą.
              • myslak :) 09.06.04, 15:55
                To dobrze, że nie jesteś jedną z tych intrygujących matek, które przychodzą do
                szkoły tylko pod koniec roku :) Wybacz ostry ton, ale udręczyły mnie do cna.

                Powiedz mi jednak: do czego wam ten pasek w I klasie gimnazjum? Dlaczego stał
                się ważny teraz?
                • Gość: alison Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 16:33
                  Ja zawsze swoim dzieciom mówilam,że nie oceny są najważniejsze lecz
                  wiadomości. Wiele razy okazało się,że mam rację. Wiedziałam jaki mają stosunek
                  do nauki i to mi wystarczyło. Przynosiły nagrody, dyplomy- cieszyliśmy się ,
                  ale nigdy nie było to okupione nerwami, stresem -będzie pasek czy nie? Może nie
                  wkurzaj się tylko pomyśl czy warto angażować się emocjonalnie z powodu jakiegoś
                  paska. Chyba, że chcesz zaimponować sąsiadkom, a to złe myślenie. A nauczyciel
                  informatyki to prostak.
                  • Gość: wkurzona matka zle mnie zrozumialas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:14
                    wcale mi nie zalezy na pasku., chociaz z tresci wątku moze tak wynikac.
                    bardziej zbulwersowalo mnie zachowanie nauczyciela.
                    wiem, ile syn poswięcal czasu na nauke, wg mnie stanowczo za malo i trudno, aby
                    teraz mial to nadrobic. dlatego zdaje sobie sprawe, ze czworki z polskiego i
                    matematyki to są stopnie w pelni zasluzone (chociaz gdyby chcial, moglby miec,
                    np. z polskiego, 5). jesli uznal , ze z informatyki stac go na wiecej,
                    widocznie mial racje.
                • Gość: wkurzona matka Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:08
                  nie wiem, po co mu "pasek". moze po to, zeby sprawic rodzicom radosc?
      • Gość: myslak przemysl to ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 12:39
        Ostatnio zaczyna pojawiać się coraz więcej badań wskazujących na fałszywość
        takiego portretu doskonałości osób z wysoką samooceną. Jednym z powodów jest
        fakt, że w analizach samooceny pomijano jej adekwatność, czyli stopień
        zgodności subiektywnego postrzegania własnej wartości z obiektywnymi skutkami
        podejmowanych działań. Jeśli dobry specjalista ma wysoką samoocenę, wówczas
        jest ona adekwatna i przez to odporna na wyzwania. Z kolei student, który po
        egzaminie oburza się na profesora, ponieważ ten postawił mu ocenę niższą od
        oczekiwanej - choć nauczyciel wskazał, jakie błędy popełnił uczeń w
        rozwiązywanych zadaniach - demonstruje nieadekwatną samoocenę. Wysoka
        samoocena, która nie ma "pokrycia" w rzeczywistości, wzbudza silne poczucie
        zagrożenia i... tu właśnie powstaje problem.Moda na wysoką samoocenę
        doprowadziła w USA w latach 70. do powstania tzw. Ruchu na Rzecz Samooceny,
        który szczególnie energicznie poczynał sobie w szkołach. Jego credo (jeszcze
        nie wymarł, choć jest coraz ostrzej krytykowany) było następujące: trzeba
        wzmacniać pozytywne przekonanie dziecka o samym sobie, niezależnie od tego,
        jakie są jego realne osiągnięcia szkolne. W wielu szkołach przestano zatem
        stawiać oceny niedostateczne. Za udział w zawodach sportowych wszystkim
        dzieciom przyznawano takie same trofea, bez względu na to, które miejsca
        zajmowały. Po co więc Jasio miał się starać, skoro był nagradzany za nic!?
        Jednocześnie sytuacja taka demotywowała Krysię, która trenowała, wygrywała
        zawody i była najlepszą uczennicą w klasie, a otrzymywała takie same nagrody
        jak Jasio. Również rodzice byli przekonywani, że nie powinni okazywać
        frustracji i gniewu, jeśli np. syn, choć jest w piątej klasie, nie umie czytać,
        ponieważ ich negatywny emocjonalny stosunek może obniżyć samoocenę dziecka i
        pogorszyć jego i tak złą psychologiczną sytuację.
        Ciekawe, że tendencję do zalewania dziecka pochwałami niezależnie od osiąganych
        przez nie wyników widać głównie w szkołach państwowych. Dzieje się tak, bowiem
        w tego rodzaju placówkach zasygnalizowanie uczniowi czy jego rodzicom, że nie
        ma on wystarczających zdolności, np. matematyczno-logicznych, traktuje się
        jako "politycznie niepoprawne". Tymczasem przekaz ten sugeruje jedynie tyle, że
        dziecko musi włożyć nieco więcej wysiłku w osiągnięcie celu niż jego
        utalentowany w tym kierunku kolega. Sami rodzice także "nauczyli się" wywierać
        naciski na nauczycieli, by ci nie używali ocen:

        "poniżej przeciętnej" lub "wymaga poprawy" (w amerykańskich szkołach uczeń
        otrzymuje nie tylko stopień, ale także charakterystykę opisową). U podstaw
        takiego podejścia leży przeświadczenie, że nie należy stawiać ocen
        niedostatecznych, bowiem mogą one zaburzyć pozytywną samoocenę dziecka, które
        potraktuje je jako wskazanie intelektualnej nieudaczności, a nie lenistwa. W
        rezultacie nauczyciele często obniżają standardy oceniania, aby nie "zranić"
        samooceny ucznia mającego słabe postępy w nauce. Robiąc to, niestety,
        pozbawiają dziecko doświadczeń, które stanowią podstawę późniejszego sukcesu,
        czyli adekwatnej, realistycznej oceny swoich osiągnięć i umiejętności
        akceptacji krytyki.


        • Gość: age Re: przemysl to ... IP: *.icpnet.pl 13.06.04, 15:18
          Super, ale co ten cały wywód ma do rzeczy? Czy naprawdę cała rzecz sprowadza
          się tylko do samooceny?
          Moim skromnym zdaniem, ocena celująca jest po prostu słabo umocowana w
          systemie. Chłopak ma pięć, więc jest bardzo dobry. Kwestia tylko: bardzo dobry
          czy wybitny?
          Na ocenę celującą uczeń powinien wykazać się wiedzą i umiejętnościami
          wykraczającymi poza program nauczania. I tu jest logiczna sprzeczność:
          nauczyciel ma realizować program nauczania a oceniać wiedzę i umiejętności
          wykraczające poza ten program. I jeszcze nauczyciel, który ma 1-2 godziny w
          tygodniu ma mieć na to czas. Teoretycznie jest możliwa sytuacja, że chłopak
          programuje biegle w C++ (profesjonalny język programowania), a klasa jeszcze
          nie miała nawet programowania w Logo (język stworzony specjalnie do nauki).
          Wymagania w rodzaju "rozwiązuje zadania nietypowe lub o podwyższonym stopniu
          trudności" to jest wymysł dydaktyczny, który do takiej sytuacji w ogóle nie
          przystaje. Jeżeli taki uczeń grzecznie siedzi na lekcji i bardzo dobrze robi,
          co każą, nauczyciel praktycznie nie ma szans na zauważenie, że uczeń umie
          zdecydowanie więcej niż się od niego oczekuje.
          • Gość: myslak Re: przemysl to ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 16:04
            Całkowicie się z tobą zgadzam!

            Wywód był dla matki, tylko wkleił mi się głupio :) Żeby nie zagłaskiwała na
            śmierć, bo robi krzywdę.
            • Gość: wkurzona matka ja mam inny problem panie Myslak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:21
              jestem matka zbyt wymagająca, jak na wspolczesne czasy, ostatnia rzecza, o jaka
              mozna by mnie podejrzewac jest zaglaskiwanie i hołubienie.
              wychodze z zalozenia, ze latwiej synowi bedzie w doroslym zyciu zdobywac gory,
              jesli teraz nauczy sie chodzic po pagorkach.
    • Gość: km Re: do wkurzonej matki IP: *.net-serwis.pl 09.06.04, 19:22
      Przeraziły mnie Pani poglądy zaprezentowane w sąsiednim wątku "Świadectwa" (na
      tym Forum"

      Jola napisała:
      "Mam do wypisania 90 świadectw (30x2 maturalne plus dyplom technika). W dobie
      powszechnej komputeryzacji robię to ręcznie, jak śreniowieczni benedyktyni,
      bo podobno nie wolno pisać tego na komputerze ( wersja dyrekcji). Jak jest u
      Was. Już umieram od tego pisania."

      wkurzona matka napisała w odpowiedzi:
      "przeciez za to pani płacą! odpocznie pani za to przez dwa dlugie letnie
      miesiące, podczas gdy ja będę miala tylko tydzien urlopu. cos za cos."

      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa

      • jasmina_tdi Re: do wkurzonej matki 11.06.04, 14:00
        Trudno sie nie zgodzic, nie sadzi pan? nauczycielka umiera, bo raz na rok ma do
        wypisania 90 swiadectw???????? to jest przerazajace i nic wiecej. Gdyby nie
        byla nauczycielka tylko np sekretarka mialaby na to dwie - trzy godziny i do
        glowy nie wpadloby jej "umieranie". Moze kipesko zarabiacie (i jest to
        haniebne) ale kurcze, macie za to tyle wolnego czasu, ze to az niewyobrazalne.
        Dla dwoch miesiecy nawet gowniano platnych wakacji wypisalabym odrecznie
        swiadectwa dla wojewodztwa i jeszcze bylabym szczesliwa z tego powodu. Zejdz
        pan an ziemie.

        Gość portalu: km napisał(a):

        > Przeraziły mnie Pani poglądy zaprezentowane w sąsiednim wątku "Świadectwa"
        (na
        > tym Forum"
        >
        > Jola napisała:
        > "Mam do wypisania 90 świadectw (30x2 maturalne plus dyplom technika). W dobie
        > powszechnej komputeryzacji robię to ręcznie, jak śreniowieczni benedyktyni,
        > bo podobno nie wolno pisać tego na komputerze ( wersja dyrekcji). Jak jest u
        > Was. Już umieram od tego pisania."
        >
        > wkurzona matka napisała w odpowiedzi:
        > "przeciez za to pani płacą! odpocznie pani za to przez dwa dlugie letnie
        > miesiące, podczas gdy ja będę miala tylko tydzien urlopu. cos za cos."
        >
        > Krzysztof Mirowski
        > dyrektor LXVII LO Mokotowska, Warszawa
        >
        • Gość: mary Re: do wkurzonej matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:35
          Dlaczego ludzie wciąż wypominają nauczycielom te wakacje? Za coś je mamy, tak?
          Nie jestesmy pupilkim rządu, aby je dostać. Dlaczego nikt nie pomyśli, że
          pracujemy po kilka godzin dziennie przed publicznością 30-osobową (proszę sobie
          siebie wyobazić w tej sytuacji, krytykanci), w domu drugie tyle, bo przecież
          trzeba te lekcje przygotować, spotkać się z rodzicami, sprawdzić klasowki,
          testy, prace maturalne, .....Zaręczam wam, że pracujemy - przynajmniej
          większość z nas - o wiele więcej godzin tygodniowo niż ktokolwiek. A poza tym
          rzecz najwazniejsza: przez kilka godzin dziennie pracujemy GŁOSEM, ktory
          potrzebuje regeneracji. Inaczej zaniemówimy. Wczoraj w mojej małej szkole trzy
          osoby miały BEZGŁOS - to dowod, że trzeba odpocząć, że zbliżają się wakacje.
          A w ogole to dyskusja o czymś innym...mamy prawo, a nawet obowiązek(patrz
          rozporządzenie o awansie chociazby)poslugiwać się komputerem w swojej pracy.
          Dlaczego nam ktoś tego odmawia??? Rachunek u szewca na kompie a świadectwa
          ręcznie? Ludzie, co Wy mówicie?
        • amused.to.death Re: do wkurzonej matki 14.06.04, 13:20
          > Dla dwoch miesiecy nawet gowniano platnych wakacji wypisalabym odrecznie
          > swiadectwa dla wojewodztwa i jeszcze bylabym szczesliwa z tego powodu. Zejdz
          > pan an ziemie.


          Zmień pani zawód jak ci żal...
      • Gość: wkurzona matka Re: do wkurzonej matki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:36
        mysle, ze pan mocno przesadza. kazdy w swojej pracy ma cos, co go cieszy i cos,
        co męczy i denerwuje.
        mnie bardzo denerwuje, kiedy nauczyciele narzekają. mam 23 lata pracy i pensje
        1200zl na rękę w wielkim miescie, gdzie zycie jest bardzo drogie. zadnych
        dodatkowych premii, zadnej trzynastki, zadnych socjalnych dodatkow (sektor
        prywatny). no i nie mam mozliwosci strajkowania. aha, pensja jest wyplacana
        zawsze z 2-3 tygodniowym opoźnieniem, czasami w dwoch ratach. nie jest pan tym
        przerazony?
        nie rozumiem, po co podpisal sie pan jako dyrektor szkoly? na mnie to nie robi
        wrazenia.
        • Gość: eee Re: do wkurzonej matki IP: *.chello.pl 22.06.04, 18:33
          mam 23 lata pracy i pensje
          > 1200zl na rękę w wielkim miescie, gdzie zycie jest bardzo drogie. zadnych
          > dodatkowych premii, zadnej trzynastki, zadnych socjalnych dodatkow (sektor
          > prywatny). no i nie mam mozliwosci strajkowania.
          A ja mam 28 lat pracy, tez mieszkam w duzym miescie,zarabiam wiecej od Pani,
          ale mi pracodawca płaci za ciężką pracę, a nie za siedzenie w internecie w
          godzinach pracy. EM
    • Gość: Ania Re: tam są drzwi! IP: *.grajewo.net 09.06.04, 22:38
      Na stronie
      www.gimnazjum1.turek.net.pl/dokumenty/system.htm
      podane są kryteria, według których uczeń otrzymuje z informatyki stopień
      celujący .
      W szkole Pani syna też takie kryteria są na pewno podane uczniom. Proszę je
      przeczytać i zastanowić się, czy chodzenie na kółko informatyczne może być
      podstawą do wystawienia tej wyjątkowej noty.

      Stopień celujący otrzymuje uczeń, który:
      posiada wiedzę i umiejętności znacznie wykraczające poza program nauczania
      samodzielnie i twórczo rozwija swoje uzdolnienia
      biegle posługuje się zdobytymi wiadomościami i umiejętnościami
      rozwiązuje problemy o dużym stopniu trudności, rozwiązuje zadania nietypowe
      osiąga sukcesy w konkursach przedmiotowych na szczeblu rejonowym i wojewódzkim
      • Gość: age Re: tam są drzwi! IP: *.icpnet.pl 09.06.04, 23:59
        To jest wewnątrzszkolny system oceniania, w szkole wkurzonej może być inny. I w
        tym cała rzecz, że kryteria oceny są uznaniowe, a ocena jest przeliczana na
        punkty przy rekrutacji do liceum dla wszystkich równo.

        Czy będąc nauczycielem trzeba zawsze i wszędzie prezentować postawę 'JA wiem
        lepiej'? Dzieciak przychodzi wkurzony ze szkoły, rodzic się wkurza jeszcze
        bardziej i bluzga na nauczyciela, a nauczyciel bluzga na rodzica. Kółko się
        zamyka. A wystarczy czasem porozmawiać jak dorosły z dorosłym.
        • Gość: Ania Re: tam są drzwi! IP: *.grajewo.net 10.06.04, 11:38
          Czy Pani rozumie co oznacza słowo "bluzgać"? Który z nauczycieli bluzgał na
          rodzica?
          • Gość: mary Re: tam są drzwi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 12:49
            "Tam sa drzwi" to słowa piosenki, tak? ;-)Więc nie przesądzajcie o kulturze
            nauczyciela informatyki tylko na podstawie słów ucznia. Może sobie po prostu
            zaśpiewał?
            wkurzona matko, żeby mieć 6 nie wystarczy pasja. W dzisiejszych czasach wszyscy
            uczniowie mają taką pasję, zaręczam Ci. Programowo tez robią stronki.
            Po drugie-była nauczycielko-nie mów wkurzonej matce o kuratorium! Pojdzie do
            kuratorium, bo jej syn nie dostał szóstki i paska? Matko, trzymaj się prawa:
            masz prawo prosić na piśmie o egzamin sprawdzający, jeżeli uważasz, że Twoj syn
            zasługuje na 6, a tylko nauczyciel się stawia. Napisz podanie i dziecko musi
            być sprawdzone - to wszystko.
            A swoją drogą, dziecko nie musi mieć tego paska na siłę. Biorąc pod uwagę
            wymaganą średnią, wcale nie trudno ten pasek zdobyć dobremu uczniowi.
            • Gość: była nauczycielka nt. IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.04, 13:27
              pisanie zakłada umiejętność czytania ze zrozumieniem.
              • Gość: mary Re: nt. IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 11:13
                no i odwrotnie, była kolezanko po fachu. Patrz post z 9.06: najwazniejsze to
                nie bać się, jest jeszcze kuratorium...
                • Gość: była nauczycielka Re: nt. IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 20:00
                  a moim zdaniem rodzice i uczniowie powinni mieć świadomość, że szkoła to także
                  instytucja dla nich, ze swoimi normami i wytycznymi, a nie folwark nauczyciela
                  bądź, o zgrozo dyrektora placówki. Tylko w tym kontekście wymieniłam
                  kuratorium. Gdyby mojemu dziecku jakikolwiek nauczyciel powiedział "tam są
                  drzwi", to na pewno poszłabym do dyrektora ze skargą. Rolą szkoły jest
                  wychowywać, a jeśli nauczyciel jest chamem, to nie powinien pracować z ludźmi,
                  szczególnie takimi, których ma nie tylko edukować, lecz również wychowywać. I
                  nie ma co tłumaczyć chamstwa zniecierpliwieniem, bo żadnej łaski rozmawiając z
                  uczniami nie robi. Może się zwolnić, jak mu się nie podobają uczniowie ze
                  swoimi problemami.
                  • Gość: wkurzona matka chyle czola przed mądroscią i rozsądkiem Byłej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:47
                    Nauczycielki. takich nauczycieli jest juz coraz mniej.
                    Pozdrawiam serdecznie.
                    Jż nie wkurzona matka:))
        • Gość: wkurzona matka dzięki age. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:43
          a juz stracilam nadzieje, ze wątek ten mial jakis sens.
          o maly wlos sama nie zostalabym dawno, dawno temu, nauczycielem.
          moj mąż smial sie niedawno, ze teraz pewnie siedzialabym we więzieniu za
          pobicie jakiegos ucznia. ale pewnie bylby to uczen, ktoremu sie nalezalo, a nie
          taki, ktory zwyczajnie przychodzi i prosi mnie o chwile uwagi. tak, jak zrobil
          to moj syn. ja wiem, nauczycielom juz sie nic nie chce- uczyc, rozmawiac z
          mlodziezą, jeździć na wycieczki. moze za duzo energii tracą na jalowe dyskusje
          i strajki w trosce o podwyzszenie wlasnego standardu, a prawdziwe powolanie to
          mit? ciesze sie, ze dane mi bylo miec nauczycieli-przyjaciol (z paroma w liceum
          bylam na ty). moj syn raczej tego juz nie doswiadczy.
          • amused.to.death Re: dzięki age. 14.06.04, 13:28
            > pobicie jakiegos ucznia. ale pewnie bylby to uczen, ktoremu sie nalezalo, a
            > nie taki, ktory zwyczajnie przychodzi i prosi mnie o chwile uwagi. tak, jak > zrobil to moj syn.

            Jasne... JA mam zawsze rację, ale inni...

            Wkurzona matko, czy byłaś przy tym kiedy Twój syn poszedł do nauczyciela? Nie, prawda? Więc może jego wersja jest nie do końca prawdziwa.

            Słyszałam kiedyś (z moją koleżanką) rozmowę kolegi z pewnym profesorem...
            Później słyszałam jak koleżanka opowiadała/ oceniała tę rozmowę.
            Następnego dnia słyszałam wersję kolegi, który to komuś opowiadał. Oczywiście obydwie wersje się różniły od siebie... i od mojej też.

            Nie twierdzę, że twój syn kłamie, natomiast twierdzę, że może wybierać sobie fakty, które bardziej mu pasują.
            • Gość: wkurzona matka rece opadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:39
              droga Amused, mam jeszcze tylko taka cicha nadzieje, ze przynajmniej ty nie
              jestes nauczycielem. bo jesli nie, to jest gorzej niz myslalam.
              nie powiem, ze mojemu synowi nie zdarza sie sklamac. mysle, ze miesci sie w tym
              wzgledzie w normie. ale wiesz co? wlasnemu dziecku trzeba z zalozenia ufac.
              dopiero, jesli zawiedzie zaufanie rodzica mozna nabrac podejrzen i zacząć go
              kontrolowac. jestem zdruzgotana podejsciem niektorych pedagogow do mojego
              problemu. czy wy wybraliscie studia nauczycielskie z zamilowania czy dlatego,
              ze nie dostaliscie sie na inne uczelnie?
          • Gość: age Re: dzięki age. IP: *.icpnet.pl 14.06.04, 14:13
            Gość portalu: wkurzona matka napisał(a):

            > taki, ktory zwyczajnie przychodzi i prosi mnie o chwile uwagi. tak, jak
            zrobil
            > to moj syn. ja wiem, nauczycielom juz sie nic nie chce- uczyc, rozmawiac z
            > mlodziezą, jeździć na wycieczki. moze za duzo energii tracą na jalowe
            dyskusje
            > i strajki w trosce o podwyzszenie wlasnego standardu, a prawdziwe powolanie
            to
            > mit? ciesze sie, ze dane mi bylo miec nauczycieli-przyjaciol (z paroma w
            liceum
            > bylam na ty). moj syn raczej tego juz nie doswiadczy.

            Przesada. Nauczyciele to też ludzie. Jeden jest mądry, drugi głupi, jednemu się
            chce, a innemu nie. To jest najtrudniejszy zawód świata. Naprawdę. Nie cierpię
            nauczycieli, którzy myślą szablonami i na wszystko mają gotową odpowiedź. Uczeń
            dostał ocenę - widać zasłużył, bo nauczyciel jest nieomylny. Matka lata do
            szkoły - nadopiekuńcza. Ale nie można uogólniać, bo jednak nie wszyscy są tacy.
            Najgorsza rzecz, jaką rodzic może zrobić, to iść do szkoły z pretensjami.
            Lepiej założyć, że nauczyciel miał jakiś powód do takiego czy innego
            zachowania. Nawet, jeżeli uważamy, że nauczyciel nie ma racji (nikt nie jest
            nieomylny), łatwiej będzie wtedy przekazać własny punkt widzenia. Rodzic, który
            idzie do szkoły z awanturą wyrządza dziecku niezamierzoną krzywdę. Lepiej iść i
            spokojnie porozmawiać i starać się poznać racje tej drugiej strony.
    • Gość: Ewa Re: tam są drzwi! IP: *.chello.pl 10.06.04, 16:46
      Proponuję rodzielić dwie sprawy - chamstwo nauczyciela i czerwony pasek.
      Odezwanie sie do ucznia ,lub kogokolwiek innego, "tam są drzwi" jest wyrazem
      chamstwa, prostactwa i powinno byc tępione. Nauczyciel powinien przeprosić syna
      i otrzymać od dyrektora szkoły stosowna reprymendę.
      Natomiast zastanów się czy warto zabijać się ( i syna) o czerwony pasek na
      świadectwie. Miło jak on jest, ale naprawdę nie jest to rzecz najważniejsza.
      Czy bez paska syn będzie miał mniej pasji? Czy będzie gorzej umiał jakiś
      przedmiot? A może fakt braku wyróżnienia w I gimnazjalnej podziala na niego
      mobilizujaco i weźmie się ostrzej do pracy w starszych klasach? Oceny i paski z
      późniejszych lat (głównie klasy III) będą miały większe znaczenie.
      Również jestem zdania, że roztrząsanie tej sprawy z wychowawczynią jest
      pozbawione sensu - czy chodzi o ranking matek - ta jest lepsza, której potomek
      ma wyższą średnią, czy o cos innego.
      Proponuję nie szaleć z powodu braku paska, docenić starania syna, jego wysoka
      (sic) średnią i ewentualnie zmobilizować do większej pracy w następnym roku
      szkolnym. A jesli i wówczas zabraknie paska to tez nic się nie stanie.
      Przypomnij sobie czy zawsze w szkole odnosiłaś same sukcesy - bo ja nie, a bez
      problemu zdałam na trudne i oblegane studia ( dawno, dawno temu).
      • verdana Re: tam są drzwi! 10.06.04, 16:57
        Ja tego całkiem nie rozumiem! Nauczyciel zachował się po chamsku, a ty mimo to
        próbujesz załatwić synowi u niego szóstkę. I po co? Żeby nauczyć dziecko, ze
        warto upokorzyć się dla zdobycia tego paska? Czy dlatego, ze chcesz się
        pochwalić świadectwem syna? A może - patrząc z innej strony - zdaniem
        nauczyciela on na tą szóstkę nie zasłużył? Moze nauczyciel ma dosyć
        sklamrzacych pod koniec roku lizusów? Tak czy inaczej uczysz młodego człowieka,
        ze ma walczyć o swoje nawet poniżając się. To chyba nie nalepsza droga do
        sukcesu.
        • Gość: wkurzona matka Verdana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:56
          ty raczej w ogole nic nie zrozumialas z tego, co wczesniej napisalam. i nie
          chce mi sie tlumaczyc wszystkiego od nowa.
      • Gość: wkurzona matka chcialam raz na zawsze sprostowac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:51
        nie szaleje, i nie szalalam , tylko sie zdenerowowalam zachowaniem nauczyciela.
        przy okazji zapytalam na forum, co trzeba umiec na szostke. to wszystko.
        syn dobrze wie, ze teraz wyksztalcenie jest bardzo wazne, ale uczy sie dla
        siebie, nie dla nas. napisalam juz wczesniej, ze bardziej mnie cieszy czworka z
        przedmiotu w dobrym gomnazjum (do jakiego obecnie chodzi) niz 6tka w miernym.
        i to tyle.
    • Gość: marta Re: tam są drzwi! IP: *.icpnet.pl 11.06.04, 02:37
      Niech Pani lepiej zadba, żeby syn miał 6 z języków obcych, bo jeszcze dużo wody
      upłynie zanim w tym chorym kraju się cokolwiek zmieni. Niektórzy ludzie po
      prostu lubią wdeptywać innych w ziemię i wiedza ucznia nie ma nic do rzeczy.
      Swoją drogą jeśli informatyk pracuje w szkole to znaczy, że fachowiec z niego
      kiepski, musi swoje kompleksy jakoś leczyć.
      Pozdrawiam
      • Gość: harvey Re: tam są drzwi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 19:09
        > Swoją drogą jeśli informatyk pracuje w szkole to znaczy, że fachowiec z niego
        > kiepski, musi swoje kompleksy jakoś leczyć.

        Czy to znaczy, że jeśli matematyk, nauczycuel wf albo polonista pracuje w
        szkole to też jest kiepskim fachowcem w swojej dziedzinie? Jak w tym kraju ma
        być normalnie, jeśli nauczycieli uważa się za niezrealizowane zawodowo
        beztalencia...
        • Gość: wuefista Re: tam są drzwi! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.04, 19:42


          > Czy to znaczy, że jeśli matematyk, nauczycuel wf albo polonista pracuje w
          > szkole to też jest kiepskim fachowcem w swojej dziedzinie? Jak w tym kraju ma
          > być normalnie, jeśli nauczycieli uważa się za niezrealizowane zawodowo
          > beztalencia...

          to znaczy, że tak
          byle jaka , ale pensyjka :-)))
        • Gość: zbig Re: tam są drzwi! IP: *.icpnet.pl 11.06.04, 23:26
          Zachód raczej kiepsko płaci naszym wuefistom, a informatykom wręcz przeciwnie:)
      • Gość: wkurzona matka Re: tam są drzwi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 12:54
        tez tak pomyslalam, ze facet musi byc kiepskim informatykiem ( ma kolo 50tki)
        jesli uczy w szkole. jest takie zapotrzebowanie na tę profesje, ze latwo byłoby
        mu znaleźć prace. do tego zero przygotowania pedagogicznego.
        • Gość: age Re: tam są drzwi! IP: *.icpnet.pl 14.06.04, 14:21
          Pozory czasem mylą. Taki pan uczył mojego syna informatyki w I-szej gimn. Przed
          emeryturą, zero przygotowania pedagogicznego, poglądy na wychowanie z ubiegłej
          epoki. I bardzo dużo go nauczył, ta wiedza później zaprocentowała (laureat
          konkursu). Warto uczyć dzieci (i rodziców) tolerancji dla takich nauczycieli.
          • Gość: obierzyna Re: tam są drzwi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.04, 14:40
            ale ten pan nie nauczyl go chamstwa.
            • Gość: krytyka Re: tam są drzwi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 17:48
              Wszystkim wkurzonym proponuję szkoły w państwach UE. Co się macie a polskimi
              nauczycielami użerać.
              • randybvain dobre, dobre 14.06.04, 20:38

              • Gość: wkurzona matka Re: tam są drzwi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.04, 09:42
                bardzo dobry pomysl. skorzystam, jesli moje zarobki zblizą sie do zarobkow w
                unii.
    • bule Re: tam są drzwi! 17.06.04, 23:59
      WITAM! JESTEM TERAZ W LICEUM, KTÓRE W MOIM MIEŚCIE OKREŚLANE JEST OD LAT MIANEM
      ELITARNE - WYSOKI POZIOM, TRUDNO SIĘ DOSTAC ITP. NIE DZIWIĘ SIĘ PANI, ŻE
      WKURZYŁA SIE PANI NA WSPOMNANEGO NAUCZYCIELA. WG MNIE JEST TO NORMALNE, ŻE
      UCZEŃ CHCE MIEĆ LEPSZĄ OCENĘ, A ZWŁASZCZA WTEDY, GDY RZECZYWIŚCIE JEST
      ZAINTERESOWANY DANYM PRZEDMIOTEM. WIELU FORUMOWICZÓW NAPISAŁO O KRYTERUIM
      PRZYZNAWANIA OCENY CELUJĄCEJ Z INFORMATYKI... UCZĘ SIĘ JUŻ TYLE LAT I JESZCZE
      NIE SPOTAKŁEM ŻADNEGO NAUCZYCIELA, KTÓRY ŚCIŚLE STOSOWAŁBY SIĘ DO TYCH
      KRYTERIÓW. KAŻDY NAUCZYCIEL, O ILE JEST WYROZUMIAŁY, ZAUWAŻA STARANIA UCZNIA I
      NIGDY NIE POWIEDZIAŁBY "TAM SĄ DRZWI"!!! TAK JAK WSZYSCY JUŻ PODKREŚLALI, NIE
      WAZNY JEST CZEROWNY PASEK, ALE SAM FAKT ZACHOWANIA NAUCZYCIELA!!! OD KILKU LAT
      CZĘSTO POKKREŚLA SIE WAGĘ WSPÓŁPRACY UCZNIA Z NAUCZUCILEM I ODWROTNIE. TO JA
      SIĘ PYTAM - JAK TEN NAUCZYCIEL WSPÓLPRACUJE Z UCZNIAMI??!! CZY JEGO ZACHOWANIE
      JEST ZACHETĄ DO NAUKI DLA UCZNIA??!! CHŁOPAK JEST DOPIERO W I KLASIE GM, A WIĘC
      TYM BARDZIEJ POWINNO SIE GO ZACHĘCIĆ DO NAUKI, BO JAK PJDZIE DO LICEUM, TO
      DOPIERO WTEDY MOŻE POCZUĆ CIĘZAR NAUKI... OCZYWIŚCIE, NIE MÓWIĘ, ŻE NAUCZYCIEL
      POWINIEN POSTAWIĆ CHŁOPAKOWI LEPSZĄ OCENĘ ZA DLA ZACHĘTY, BO BYŁO BY TO WTEDY
      KOMPLETNYM IDIOTYZMEM, ALE POWINIEN ZAUWAZYĆ JEGO STARANIA I NP. DAĆ MU
      DODATKOWĄ PRACĘ, ALE TAKA NA MIARĘ 6. WTEDY OKAZAŁO BY SIĘ,CZY NALEZY POSTAWIĆ
      TĘ 6 CZY NIE... I BYŁOBY PO KŁOPOCIE!!!
      A TAK POZA TYM, TO ZYCZE CHŁOPAKOWI TEGO CZEROWNGO PASKA. MOŻE I NIE JEST ON AŻ
      TAK WAŻNY, ALE NIKT CHYBA NIE ZAPRZECZY, ŻE MILEJ TRZYMA SIĘ W RĘKU ŚWIADECTWO
      Z PASKIEM...
      • Gość: wkurzona matka dziękuje za głos rozsądku, chyba jedyny... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 13:45
        ...w tej dyskusji.
        Myślę, że osoby mieniące się tutaj tytułem pana psychologa, nauczyciela czy
        wręcz dyrektora szkoły, powinny uczyć się od młodszych, jak dyskutować, bo na
        naukę logicznego myślenia i czytania ze zrozumieniem to już jest raczej u
        Państwa, Drodzy Państwo, za późno.
        W tym wypadku nie mam wątpliwości odpowiadając, co jest mądrzejsze - kura czy
        jajo.
        Po raz kolejny jajo okazało się mądrzejsze od kury.
        Życzę gronu nauczycielskiemu całej RP udanych i "zasłużonych" wakacji.
        Matka Której Już Dawno Przeszło.
        • Gość: mary Re: dziękuje za głos rozsądku, chyba jedyny... IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 17:34
          Tak bardzo zbulwersowały "wkurzoną matkę" słowa nauczyciela skierowane do jej
          syna, ale sama naobrażała tu nauczycieli co niemiara. Ciekawe, dlaczego ona
          mogła?
          • Gość: age Re: dziękuje za głos rozsądku, chyba jedyny... IP: *.icpnet.pl 18.06.04, 18:31
            Nie pochwalam obrażania nauczycieli przez rodziców!!!

            Ale:
            1. Rodzic nie ma obowiązku być specjalistą od edukacji i oświaty.
            2. Nauczanie/uczenie jest procesem angażującym emocjonalnie zarówno ucznia, jak
            i nauczyciela. Emocje ucznia udzielają się rodzicowi i jest to jak najbardziej
            naturalne. Oczekiwanie od rodzica, żeby w każdej sytuacji trzymał stronę
            nauczyciela przeciw własnemu dziecku jest nieracjonalne.
            3. Kontakty z rodzicami są wpisane w zawód nauczyciela. To nauczyciel powinien
            zdawać sobie sprawę z uwarunkowań 1. i 2., zamiast mieć pretensje do rodzica o
            to, ze ma pretensje. Rodzic ma prawo mieć pretensje. Nawet nieuzasadnione.
            Obrażanie się na rodziców uważam za nieprofesjonalne.
          • Gość: wkurzona matka Re: dziękuje za głos rozsądku, chyba jedyny... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 09:50
            a dlaczego nauczyciele i pan psycholog mogli? nauczyciel to swięta krowa czy
            jak?
        • Gość: arti jedyny...? IP: *.icpnet.pl 18.06.04, 19:19
          może i tak (trudno powiedzieć, po nie chciało mi się czytać tego tekstu osoby, która PRZYPADKOWO włączyła caps lock), bo głos wkurzonej matki trudno nazwać 'rozsądnym'

          Trzeba było napisać na początku w stylu 'ja mam rację, i zgadzam się tylko z tymi którzy mnie popierają i inne zdanie mnie nie obchodzi'... po co było zaczynać cały ten cyrk?
          • Gość: wkurzona matka Re: jedyny...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 09:53
            a dlaczego mam zgadzać się z tymi, ktorzy mnie nie popierają? poza tym, prosze
            zwrócic uwagę, ze w większości wypowiedzi byly przeciwne mojemu zachowaniu. a
            poniewaz byly to wypowiedzi pedagogow, więc uwazam je za tendencyjne. szkoda,
            ze nie wypowiedzial sie tutaj zaden z rodzicow.
    • Gość: tatamta Re: tam są drzwi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:33
      jestem w drugiej liceum, w dobrym liceum w małym mieście. Byłam wczoraj świadkiem ciekawego zjawiska. Dziewczyna po lekcji poszła do pani od geografii i zapytała czy jest możliwość, żeby miała 5 na koniec roku (nawiasemn mówiąc bardzo pilna, sumienna uczennica), pani powiedziala że nie, nakrzyczała na nią, mówiąc że nie uczy się przecież dla ocen, po czym wstawiła 5 innej dziewczynie, która miała identyczne oceny, na jej oczach. To się nazywa zchęcać ucznia do nauki. A potem pani od łaciny nazwała inną moją koleżankę idiotką przy całej klasie. to co dzieje się czasem w szkołach, szczególnie w tych dobrych, jest zadziwiające.
      • Gość: wkurzona matka cieszyc sie czy martwic.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 09:59
        ..ze w kazdej szkole są "tacy" nauczyciele.
        niestety, większość postow w tym wątku byla od srodowiska, ktore sie wzajemnie
        popiera.i slusznie, bo przeciez rodzice i ich dzieci to wilkołaki wysysające
        krew z ich tętnic i czyhające , kiedy sie ktoremus z nich powinie noga. co za
        bzdura! moją najlepszą przyjaciółka w liceum byla moja wychowawczyni, do tego
        stopnia ze bylysmy po imieniu. ale to bylo dwadziescia pare lat temu.
        nie ma juz i nie będzie tych nauczycieli, co kiedys. z prawdziwego powolania, z
        zamilowania i milosci do mlodych ludzi. co ciekawsze, im lepsza szkola-tym
        gorsi nauczyciele (nie mowie tu o merytorycznej stronie). nalezy tylko
        wspolczuc i przeczekac ten trudny czas u naszych dzieci.
    • yggdrasill Re: tam są drzwi! 18.06.04, 20:49
      Gdy słyszę o takim traktowaniu uczniów, nieodmiennie budzi sie we mnie cos na
      kształt żądzy mordu. Sama miałam niesamowite szczęście trafić do liceum, gdzie
      nauczyciele traktują nas z życzliwoscią, sympatią i zrozumieniem. Sama dziś- w
      dzien po ostatecznym terminie wystawienia ocen- pisałam jeszcze jeden
      sprawdzian na lepsza ocenę i oddawałam dodatkową pracę. Nauczyciele, mimo że
      mają standardowe przed końcem roku urwanie głowy, nie okazali nawet cienia
      niezadowolenia. Wrecz ze swej strony dobrowolnie zrobili więcej, niz zdrowy
      rozsądek nakazuje oczekiwać, by osoby z kontrowersyjnymi propozycjami stopni na
      koniec roku nie zostały pokrzywdzone. Z tym, że osoby opisywane przeze mnie to
      nauczyciele z pasją, z ewidentnym powołaniem.A inni nie powinni uczyc!
      • Gość: Abra Re: tam są drzwi! IP: *.crowley.pl 20.06.04, 15:43
        Wkurzona matka ma prosty obraz swiata. Kazdy, kto na tym forum przedstawia
        opinie inna niz ma ona jest jelopem i nic nie rozumie. Ten, kto pisze "chamski
        nauczyciel!", "niech syn robi tak dalej", "brawo wkurzona matka"!!!' jest za to
        madry, ma racje i wszyscy powinni sie od niego uczyc.
        Nie prosciej bylo zatytulowac watek: "Wpisujcie sie wszyscy, ktorzy mysla tak,
        jak ja". Nie byloby potem powodow do obruszania sie.
    • Gość: Ania Re: tam są drzwi! IP: 195.205.149.* 21.06.04, 21:39
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=541&w=13546650&v=2&s=0
      • Gość: wkurzona matka Re: tam są drzwi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 13:07
        no i po co ten link? nie ma szostki - nie ma problemu.
        natomiast pozostal w szkole nadal nauczyciel informatyki.
        jak juz wczesniej napisalam, moze lepiej skupcie sie na problemie chamstwa
        wsrod nauczycieli? ale to juz beze mnie, bo wg mnie dyskusja zrozbila sie
        tendencyjna ze wzgledu na przewage grona nauczycielskiego.
        • Gość: eee Re: tam są drzwi! IP: *.chello.pl 22.06.04, 17:56
          > natomiast pozostal w szkole nadal nauczyciel informatyki.
          A dlaczego miałby nie pozostać? To, że Ty oceniasz wykładowcę jako chamskiego
          człowieka nie znaczy, ze tak jest w rzeczywistości. Wiadomo dla każdej matki
          dziecko jest najważniejsze, ale wszystko w granicach rozsadku, bo niedługo
          będzie coraz wiecej "kochanych, genialnych ucznów", którzy dla zabawy
          wykładowcy włożą na głowę kosz na śmieci. Przeczytałam bardzo dokładnie cała
          dyskusję i uważam Wkurzona matko, że za późno pomyśleliście z synem o ocenie
          celującej z informatyki. Skoro tak się tym interesuje, to czemu
          dopiero "przypomnieliście" sobie o tym pod koniec rroku szkolnego, licząc
          średnią?. pokaż mi proszę dzisiejszą młodziez w wieku Twojego syna, która nie
          interesuje się informatyką.
          Zaznaczam, że nie pracuje jako pedagog, nie mam nauczycieli w rodzinie,
          wychowałam syna, który właśnie dzisiaj zdawał egzaminy na UW.Życzę Ci Wk.. M..
          samych celujących na świadectwie Syna, będzie się czym pochwalić.EM
          • Gość: wkurzona matka Re: tam są drzwi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 09:57
            moze chwalenie sie stopniami dziecka to twoja specjalnosc (vide Twoj post o
            zdawaniu na studia twojego syna), ale na pewno nie moja. szczerze powiedziawszy
            wcale mnie interesuje, jaka srednia syn bedzie mial na koniec roku. interesuje
            mnie, aby nie mial zaleglosci w nauce i byl systematyczny.
            Ps. Koniecznie napisz czy sie dostal, bo zdaje na studia kazdy chetny, ale nie
            kazdy sie dostaje :))
            • Gość: eee Re: tam są drzwi! IP: *.chello.pl 23.06.04, 20:01
              "moze chwalenie sie stopniami dziecka to twoja specjalnosc (vide Twoj post o
              zdawaniu na studia twojego syna), ale na pewno nie moja. szczerze powiedziawszy
              wcale mnie interesuje, jaka srednia syn bedzie mial na koniec roku. interesuje
              mnie, aby nie mial zaleglosci w nauce i byl systematyczny.
              Ps. Koniecznie napisz czy sie dostal, bo zdaje na studia kazdy chetny, ale nie
              kazdy sie dostaje :))"
              Nie ja sie nie chwalę stopniami syna, tylko nie chciałam, aby posądziła mnie
              Pani,że jestem jakąś małolatą.Watpię, czy nie interesuje Panią jaką średnią
              będzie miał syn, przecież wtedy nie byłoby całej tej dyskusji.Nie nie napiszę,
              czy mój syn dostał sie na studia, bo to nie Pani interes. Poza tym nie
              jesteśmy na TY, a jestem trochę starsza od Pani. Mam też prośbę, prosze nie
              odpowiadac, bo w godzinach pracy, to się pracuje.EM
              • Gość: Author Re: tam są drzwi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 22:15
                Drogie Starsze Panie,
                dbacie o stopnie Waszych dzieci
                ba ich wykształcenie najwyraźniej nie jest Wam obojętne...

                Weźcie jednak pod uwagę fakt, że szkolne oceny i wszystko inne
                tak naprawdę nie zależą od rzeczywistej wiedzy ucznia/studenta/pracownika...

                Były Panie uprzejme wychowywać się w szalejącym socjaliźmie,
                toteż obecne zasady studiowania i rynku pracy mogą być Paniom trochę odległe...
                Wit nie mógł znieść powojennego porządku więc ochoczo wyniósł się z tego świata.
                Teraz nadchodzi nowy porządek kapitalizmu, dużo gorszy od obu poprzednich.

                Jeśli uczeń chce mieć szóstkę, to powinien miesiąc przed zakończeniem roku
                intensywnie komplementować nauczyciela, mieć koniecznie tę samą wersję Win co
                tenże procesor, chodzić do szkoły w koszulce typu "Jesus inside", śmiać się z
                beznadziejnych dowcipów sora, pokazać się czasem w szkole z dyskietką (teraz to
                chyba z płytą), na przerwach trzymać na ławce gazety komputerowe, itd. itd. itd.

                Wtedy dopiero prof będzie miał podstawy sądzić, że ów malec dotyka kompiutera
                również poza szkołą -> robi to w domu -> interesuje się dziedziną -> jego
                znajomość dziedziny wykracza poza ramy (...)

                Nie pizsę tego z braku-czelności ani dla zgrywu, tylko po to żeby oszczędzić
                Paniom rozczarowania. Moja znajoma była taktowną i grzeczną osobą, pilną
                uczennicą, dobrze się uczyła, ćwiczyła znajomość języków ...ale to właśnie
                wyćwiczony języczek pomógł jej zdobyć wymażoną posadę. Niestety.

                Tym niesmazcnym akcentem kończę te niesmaczne rozważania.
                Pozdrawiam serdecznie!
Pełna wersja