Gość: Dombs
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.06.04, 09:14
Cala ta reforma oświaty jest do kitu. Przeciez nie po to zdajemy nowa mature
zeby potem jeszcze raz uczyc sie do egzaminow wstepnych na uczelnie. Rozumiem
ze uczelnie chca weselkcjonowac najlepszych i dlatego np. UAM na prawo wymaga
historii, matmy, wosu, polskiego i jęz. obcego + rozmowa kwalifikacyjna
(nawiasem mowiac, kto z myslacych o prawie odwazy sie zdawac matme i
przechodzic przez egzamin ustny skoro ma do wyboru uczelnie wymagajace 2 razy
mniej? - z mojej szkoly chyba nikt -> Poznan straci kandydatow jesli tego nie
zmieni. Do tej pory wystarczala historia i WOS, chyba woda sodowa im uderzyla
do glowy) Moim zdaniem powinno to zadzialac tak jak przy przyjeciach do szkol
srednich. Jesli ktos ma np 200 miejsc na kierunku, to przyjmuje 200 osob z
najlepsza matura. Nie trzeba wcale dodatkowych egzaminow. Tymczasem uczelnie
tlumacza sie tym, ze jesli jest 15 kandydatow na miejsce to bedzie wiecej
kandydatow ze zdana matura niz miejsc i potrzebne sa dodatkowe egzaminy. Alez
oczywiscie ze bedzie wiecej kandydatow ze zdana matura, jesli nowa matura
zdana jest od 30%. To samo jest z liceami. U mnie w szkole jest 3 kandydatow
na miejsce i pierwsze 160 osob z listy dostaje sie do szkoly. NIc prostszego.
Uczelnie chca jedynie sciagnac kase za egzaminy wstepne i tzw "rozmowy
kwalifikacyjne" lub "testy badajace umiejetnosc logicznego rozumowania" czy
tez "sprawdzian predyzpozycji do studiowania medycyny". Smiechu warte. Gdzie
jest Rzecznik Praw Obywatelskich???