co poeta miał na myśli ?

16.07.04, 18:04
lekcja języka polskiego - bez wyjaśnienia uczniowi podstaw życia
we wspólnocie . bez kształcenia umiejętności prezentacji swojego
argumentu , bez prowadzonych dyskusji na temty życia codzinnego .

wolność , niepodleglość , pluralizm , demokracja , etyka , obowiązek ,
praca , człowiek we współczesnym świecie - omijane tematy .

tematem jest "co poeta miał na myśli" . uczeń nie może uczciwie
odpowiedzieć , że ma to w dupie co myślał poeta i od najmłodszych lat uczy
się lać wodę i kłamać . nie może uczciwie powiedzieć , że fatalnym ,
nieczytelnym ,nudnym i abstrakcyjnym jest dla niego lektura . stoi i myśli ,
co by tu powiedzieć - coś wielkiego , coś w stylu poety , coś
czego klasa nie zrozumie a już na pewno nikt kto nie jest
w temacie .

ortografia , gramatyka i "co poeta miał na myśli" plus modne
ostatnio pogadanki propagandowe o unii . biedny poeta -
nie chciał doprowadzić do takiego beznadziejnego stanu
świadomości swojego rodaka . gdyby tylko wiedział , dla
dobra ojczyzny nic by nie napisał .

do sejmu wejdą i ...- bełkot z cyklu "co poeta miał na myśli" .
nie mówią , bo tego się nie da powiedzieć , to czysta poezja-
trzeba przeczytać .

egzamin dojrzałości - horror . mówią humanista i umysł ścisły -
tu w naszym kraju - gdzie indziej humanista też musi myśleć a nie
papugować i zastanwiać się "co poeta miał na myśli" - sam też
musi myśleć i zaprezentować swój argument , bo ma być obywatelem
państwa demokratycznego i musi umieć tworzyć demokrację poprzez
dialog , a nie monolog .
    • Gość: malwina odgadywanie tego, co poeta miał na myśli to horror IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 16.07.04, 18:38
      większości uczniów. zwłaszcza, gdy nauczyciel uparcie domaga się jakichś
      SENSOWNYCH odpowiedzi (np. na temat utworu Białoszewskiego). oczywiście bez
      ściągi, opracowania ani rusz... no bo co, do cholery, miał ten poeta na myśli???
      • Gość: Majka:) bo trzeba MYŚLEĆ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 19:56
        Inaczej będzie tak, jak na egzaminach wstępnych:

        "Niedoszli studenci twierdzą, że egzaminy były za trudne. Zdający na
        psychologię
        najbardziej narzekali na test z umiejętności logicznego myślenia" -
        podaje "Dziennik Łódzki".

        "Musieli odpowiedzieć m.in. na takie pytania: O kimś, kto pozuje na kogoś
        innego, 'zgrywa się', powiemy, że jest: A. aktorem, B. egoistą, C.
        konformistą, D. kabotynem, E. kosmopolitą; Dany jest następujący ciąg:
        A1B2D3G4..... . Co powinno być następnym elementem ciągu?" -
        informuje "Dziennik Łódzki".

        "Niedoszły student filologii polskiej żali się, że zagadnienia wykraczały
        poza program liceum" - podaje dziennik. "Spodziewałem się jasnych pytań, a
        komisja oczekiwała ode mnie dywagacji na temat dziwnych rysunków" -
        mówi. "Właśnie część opisowa sprawiła kandydatom na polonistykę największy
        problem. Zadanie polegało na napisaniu kilku zdań na temat rysunku,
        przedstawiającego człowieka jadącego na trzyosobowym rowerze. Nad postacią
        znalazło się zdanie: 'Samotność, cóż po ludziach?'" - informuje "Dziennik
    • unsatisfied6 czy jesteśmy właściwie przygotowani ? 17.07.04, 09:18
      czy jesteśmy właściwie przygotowani po naszej edukacji na lekcjach języka
      polskiego do dyskusji i budowy demokracji opartej na rzeczowym dialogu?
      • alpepe Re: czy jesteśmy właściwie przygotowani ? 17.07.04, 19:54
        czy rodzice rozmawiają w domu z dziećmi o czymśkolwiek innym niż odrabianie
        lekcji, bądź kupno nowych ubrań? Pytałam moich uczniów o to. NIKT z nimi
        poważnie nie rozmawia. Nauczyciele muszą gonić z programem, rodzice gonią za
        pieniędzmi, a na polskim też nie ma czasu na dysputy. BTW, nie uczę polskiego.
        • Gość: zuzia Re: ktoś powinien zaspokoić te potrzeby IP: *.smrw.lodz.pl 17.07.04, 23:38
          jeżeli n-l tylko zechce,pięknie może dyskutować o rzeczach wyższych na godz.
          wychowawczych, bo przecież tak naprawdę one po to są , nie tylko od rozliczania
          uczniów. Jedyny problem-nie ma gotowców dla konkretnej klasy z określonymi
          potrzebami.
          • unsatisfied6 uczyć tak , by uczeń nie potrafił ? 18.07.04, 10:22
            Gość portalu: zuzia napisał(a):

            > jeżeli n-l tylko zechce,pięknie może dyskutować o rzeczach wyższych na godz.
            > wychowawczych, bo przecież tak naprawdę one po to są , nie tylko od
            rozliczania
            >
            > uczniów. Jedyny problem-nie ma gotowców dla konkretnej klasy z określonymi
            > potrzebami.

            można - ale to dodadkowa dyskusja , na marginesie tej programowej i
            obowiązkowej . w godzinach dodatkowych po "analizie i dyskusji co
            poeta miał na myśli" .

            percepcja i zdolność opanowania materiału u ucznia są ograniczone .
            ponadto uczeń musi mieć czas na zabawę i kontakt poza szkolny z rówieśnikami .


            obowiązkowe przedmioty powinny być zancznie bardziej pragmatyczne .

            przykład :
            angielski w szkole - okazuje się , że bywa łatwiej nauczyć angielskiego
            ucznia , który w szkole nie ma tego przedmiotu - to już zwyczajny
            absurd , że wysiłek ucznia bywa skierowany przez szkołę w dalece
            abstrakcyjnym kierunku stając się barierą na drodze jego poznania .
          • alpepe Re: ktoś powinien zaspokoić te potrzeby 19.07.04, 21:04
            ja rozmawiałam z uczniami, czasem kosztem lekcji, na powazne tematy: polityka
            gospodarka, edukacja. Czasem przy grupach żeńskich, to w gimnazjum, zchodziło
            na tematy przynależne wychowaniu do życia w rodzinie, czy jak to zwał, bo
            uczniowie mają ogromny głód wiedzy i wymiany poglądów, tylko, że nie ma z nimi
            kto o tym poważnie porozmawiać i dać im się wygadać.
        • unsatisfied6 Re: czy jesteśmy właściwie przygotowani ? 18.07.04, 10:10
          alpepe napisał:

          > czy rodzice rozmawiają w domu z dziećmi o czymśkolwiek innym niż odrabianie
          > lekcji, bądź kupno nowych ubrań?

          rozmawiają o odrabianiu lekcji - na inne sprawy czasu i enegrgii nie
          starcza .


          > Pytałam moich uczniów o to. NIKT z nimi
          > poważnie nie rozmawia. Nauczyciele muszą gonić z programem, rodzice gonią za
          > pieniędzmi, a na polskim też nie ma czasu na dysputy. BTW, nie uczę polskiego.

          taki ten program , że nauczyciel nie ma czasu na nauczanie .
    • unsatisfied6 polski - najważniejszy z przedmiotów 18.07.04, 21:08
      polski - najważniejszy z przedmiotów .

      zdegradowany do tematów obcych uczniowi , jego otoczeniu
      i jego rodakom - nic , mimo reformy nie zmieniło się
      w propadandowym podejściu do nauczania . bardziej
      w swym kształcie przypomina religię niż kształtowanie
      umiejętności dyskusji i prezentowania swojego argumentu .

      bez języka nie da się stworzyć demokracji - państwa obywatelskiego .

      bez języka nie da się zrealizować kreatywnych inicjatyw w gospodarce ,
      prawie i polityce . bez języka nie osiągnie się dobrej ceny za
      pomysły w innych dyscyplinach nauki - te wymagają dobrej oprawy - bez nich
      produkt jest sprzedawany za marne grosze .
      • Gość: myslak Re: polski - najważniejszy z przedmiotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 00:19
        Piszesz: "zdegradowany do tematów obcych uczniowi , jego otoczeniu
        i jego rodakom"

        Mógłbyś podać przykład?
        • Gość: MP Re: polski - najważniejszy z przedmiotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 17:30
          Myślak! Czy musisz brukać tak piękną poezję, domagając się od poety by wyjasnił
          co miał na myśli? Wszak zostało ustalone, że od tego są nie poeci lecz
          uczniowie. A teraz mamy wakcje :-)
        • unsatisfied6 kpisz ? 22.07.04, 15:23
          Gość portalu: myslak napisał(a):

          > Piszesz: "zdegradowany do tematów obcych uczniowi , jego otoczeniu
          > i jego rodakom"
          >
          > Mógłbyś podać przykład?

          może ty podaj przykład tematów bliskich dla ucznia , jego otoczenia
          i jego rodaków , bo ja nie znam .

          czasami jakieś kretyńskie pogadanki w stylu - "jak się dziecko
          ma bronić przed wściekłym psem ? " - a jak się ma bronić
          przed krytynami ?

          zasadniczo uczeń ma główkować , jak się przypodabać w wypowiedzi
          belfrowi - zdanie ucznia nie stanowi wartości , jeśli jest inne
          od zdania nauczyciela .

          nauczyciel nie podejmuje wysiłku zrozumienia argumentu ucznia -
          befer zamiast uczyć obrony swojego zdania u ucznia kształci
          jakiś standardowy model obywatela-postkomunistę .

          nie twierdzę , że belfer jest zły - zły jest program . w tym
          złym programie są dobrzy i źli nauczyciele .
Pełna wersja