jak sobie radzicie???

IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 12.08.04, 14:18
juz za pasem nowy rok szkolny i strach mnie bierze ze znowu mam wrócic do
tych pofyrtanców a adhd!! powiedzcie jakie macie sposoby na ujazmienie takich
gagtków??pracuję w nauczaniu klasa 3!!!helllppp bo mi juz słabo
    • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 12.08.04, 20:13
      Zmień pracę. To nie ironia, z takim podejściem robisz krzywdę i sobie i
      dzieciakom. Za chwilę zupełnie znienawidzisz ten zawód, wpędzisz się w
      niepotrzebne nerwice itd. itp. W końcu staniesz się taką nauczycielką z
      kiepskich dowcipów. Zacznij ten rok, zaciśnij zęby, ale poświęć go też na
      znalezienie czegoś nowego.
      • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 20:46
        Takie samo wrażenie odniosłem, uczysz w szkole specjalnej? ADHD, to dzisiaj
        taie popularne, czy aż tak nie lubisz dzieciaków? Ja chyba bym zmienił pracę,
        jakbym sobie nie mógł poradzić z "gagatkami".
        POZDROWIENIA
    • Gość: age Re: jak sobie radzicie??? IP: *.icpnet.pl 12.08.04, 22:35
      Jeżeli to jest rzeczywiste adhd, to niewiele jesteś w stanie zrobić. Szkoła
      powinna rozważyć możliwość indywidualnego nauczania. Na większość sytuacji
      szkolnych pomagają:
      -zdecydowanie szybsze tempo lekcji
      -skrócenie czasu na poszczególne zadania w czasie lekcji
      -urozmaicenie form działalności i ogólnie staraj się ich bardziej zainteresować
      -czytelne dla dzieciaków wymagania nauczyciela i konsekwentnie stosowany system
      kar i nagród
      Może po prostu przynudzasz? A może oni już wiedzą, że mogą bezkarnie wejść Ci na
      głowę?
    • venilia Re: jak sobie radzicie??? 12.08.04, 22:56
      Takie podejście to nie jest rzeczywiście najlepsze. Każdy ma czasami dosyć, ale
      trzeba sobie wypracować swój własny system, który pozwoli Ci w miarę
      bezboleśnie sobie radzić z trudnymi sytuacjami. Niestety, sama tego dokonałam
      metodą próbi i błędów, więc nie potrafię udzielić konkretnych rad.
    • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 23:03
      A ja się jeszcze zastanawiam po co nauczycielom studia?
      • Gość: JK Re: jak sobie radzicie??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.08.04, 19:28
        Gość portalu: Alek napisał(a):
        > A ja się jeszcze zastanawiam po co nauczycielom studia?

        Pewnie po to samo, po co innym ludziom. Myślisz, że jakiekolwiek studia tak
        naprawdę przygotowują cię do zawodu czy pracy? A czy taki chirurg, który
        wczoraj obronił pracę magisterską to już jest gotowy do cięcia pacjenta? Każdy
        po studiach jest mimo wszystko dość zielony i musi dopiero próbować dostosować
        swoją wiedzę i umiejętności do rzeczywistości.
    • Gość: kasia Re: jak sobie radzicie??? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 13.08.04, 08:32
      tak jak myslalam,z ust nauczycieli moze pasc tylko konstruktywna krytyka ,
      pomocy nijakiej.dziękuję wszystkim .powodzenia w zawodzie z powolania!!!
      • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 09:43
        Ja nie jestem nauczycielem i nigdy nie byłem i nie będę! Ciężki kawałek chleba.
        Pozdrawiam
        • Gość: kasia Re: jak sobie radzicie??? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 13.08.04, 09:53
          widac ze z ciebie chłop z jajami!!! pozdrawiam.chociaz ty zrobiles dobry wybór
          w zyciu.
          • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 11:39
            Ja jeszcze stoję przed wyborem. Miałem kilku dziwnych nauczycieli, nieradzących
            sobie z normalnymi, zdrowymi dziećmi. Nie razącymi sobie, bo nauczyciel nie
            powinien reagować złośliwością w stosunku do ucznia, a tym bardziej go
            ośmieszać.

            Kasiu! Ja podejrzewam, że sobie całkiem nieźle radzisz, nauczyciel powinien
            mieć powołanie, młodzież i dzieci są jacy są, niestety, a ktoś ich musi
            wychowywać, skoro nie robią tego rodzice. POWODZENIA
            • Gość: kasia Re: jak sobie radzicie??? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 13.08.04, 11:56
              dzieki. Masz rację oczywiscie ,ze sobie radzę, musze to jakos wszystko
              opanowac.Masz w zupełnosci rację co do obecnego braku przekazania dzieciom
              podstawowych zasad kultury i zachowania.poprostu napisalam o trudnosciach w
              pracy z dzieckiem z adhd i oczywiscie zostalam zjechana przez WSPANIALYCH
              NAUCZYCIELI Z POWOLANIA! takie wlasnie jest grono nauczycielskie." Moja jest
              tylko racja , tylko ja mam racje , moja racja jest najmojsza" ech szkoda gadac
              popełnilam bląd idąc na studia pedagogiczne , ale cóz wypijmy za
              błędy...trzymaj się Alek-faceci górą ( rozsądni faceci)ps. moje dzieci
              doskonale wiedza ze sa gagatkami i sami chca zeby tak do nic mówic...bo ja nie
              przynudzam tylko z jajem do wszystkiego podchodzę! ale co tam .zawsze znajda
              sie lepsi , madrzejsi i wszystko wiedzacy.
              • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 13.08.04, 12:45
                Wybacz, ale coś mi się tu nie klei. Skoro, jak piszesz, podchodzisz do
                wszystkiego 'z jajem', to skąd ta rozpacz na początku? Jeśli twierdzisz, że
                popełniłaś błąd idąc na te studia, to dlaczego wyżywasz się na tych, którzy
                robią to autentycznie z powołania, jak ja od 22 lat? Udowodnij, że te jaja
                posiadasz i napraw swój błąd przestając się męczyć w szkole. Nie, nie napisałaś
                o trudnościach w pracy z dziećmi z ADHD, tylko wyraziłaś swoje obrzydzenia z
                powodu powrotu do nich po wakacjach. Trochę pokory, kochana, nikt Cię tu nie
                chciał objeżdżać, czasem lepiej w porę odejść niż robić całe życie coś, do
                czego nie ma się serca.
                • Gość: kasia Re: jak sobie radzicie??? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 13.08.04, 12:59
                  ?????????????????????/obrzydzenie???????????????????zapytalam jakie macie
                  sposoby pracy z pofyrtancami!!!!aaaaaaaaa niewazne! wole juz kupic kolejna
                  ksiazke i dojsc wlasna droga do sukcesu niz sie wykłocac.dzieki za wielllka
                  pomoc .zycze powodzenia w pracy.
                  • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 13:17
                    To jest tak zwana nauczycielska duma! Przed kolegami boi się taki nauczyciel
                    powiedzieć, zapytać, bo myśli, że inny nie ma takich samych problemów i go
                    wyśmieje. Dleczego Eirren, czy jakoś tak nie powiesz Kasi co ma robić, czemu
                    jej nie dasz dobrej rady? Masz się za lepszego? Sam sie nauczyłeś rozwiązywać
                    takie problemy?
                    W moim liceum wszystko jest jak na dłoni. Od razu widać, który nauczyciel się z
                    którym nie lubi, chociażby po planie lekcji, koleżeński siedzi w szkole do 12,
                    niekoleżeński do 16. Czasami jak na nich patrzę to sobie myślę, że zachowują
                    się gorzej jak nastolatki.

                    Ale są też nauczyciele porządni, niestety jest ich mniej. Pozdrawiam.
                    • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 13.08.04, 13:38
                      Nie sam, tylko sama. Poza tym rady na odległość, bez dokładnego rozpoznania
                      sytuacji nie zdadzą się na nic. To, co sprawdza się w przypadku jednej klasy,
                      nie zawsze musi być odpowiednie dla innej. Nie wiemy na przykład, czy wszyscy
                      uczniowie Kasi to, jak ona to prześlicznie określiła 'pofyrtańcy' (rodzicom też
                      tak mówisz o tych dzieciach?), czy połowa, czy może przykład jednostkowy. W
                      każdym z tych przypadków potrzebne jest inne podejście i zaplanowanie pracy.
                      Więc przestańcie się dąsać i obrażać, bo jak ktoś prosi o radę, to musi
                      niestety przyjąć też szczyptę krytycyzmu, a przede wszystkim jasno określić o
                      co chodzi. Aleczku, proszę cię, nie zniekształcaj więcej mojego ślicznego
                      imienia, dobrze? Powodzenia.
                      • Gość: A\ Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 14:26
                        Sorry. Czemu wszyscy nauczyciele mówią na mnie Aleczku?
                        • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 13.08.04, 15:44
                          A bo pewnie jesteś miły gościu :)
                          • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 16:14
                            Dzięki, Ty z pewnością też. Możesz powiedzieć w jakiej szkole uczysz? A przede
                            wszystkim w jakim mieście?
                            • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 13.08.04, 16:33
                              Uczę w LO w Szczecinie, i nie wyobrażam sobie żadnej innej pracy. Właśnie
                              wypuściłam kolejny rocznik, strasznie przeżyłam to rozstanie bo byli absolutnie
                              fantastyczni. No a teraz przyjdą koty...
                              • Gość: Alek Re: jak sobie radzicie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 22:11
                                To nieźle. Nauczyciele mówią na pierwszoklasistów koty? A mogę jeszcze spytać o
                                przedmiot?
                                • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 14.08.04, 12:15
                                  No nie w oczy, rzecz jasna. Czasem w rozmowach ze starszymi podmiotami
                                  nauczania ;) A uczę najpiękniejszego przedmiotu świata, czyli angielskiego. W
                                  klasach europejsko - lingwistycznych z zaawansowanym angielskim.
                                  • Gość: kasia Re: jak sobie radzicie??? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 14.08.04, 15:26
                                    nie to zebym złosliwa była ale czemu tak mi dogryzlas z pofyrtancami skoro sama
                                    nazywasz uczniów kotami...? ja tez tak bezposrednio nie mówie tylko w wyższych
                                    kręgach ....;)))
                                    • eirinn Re: jak sobie radzicie??? 14.08.04, 15:39
                                      Nie mówię tak o dzieciach z określonym problemem medycznym.
                                      • Gość: kasia Re: jak sobie radzicie??? IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 14.08.04, 17:08
                                        ja tez, wyraziłam się o ogóle klasy.
              • Gość: age Re: jak sobie radzicie??? IP: *.icpnet.pl 13.08.04, 16:03
                Trudno radzić na podstawie skąpego opisu sytuacji... Nie uważam się za osobę
                wszystkowiedzącą - sugeruję kilka (typowych) możliwości - wybierz sama, która Ci
                bardziej pasuje.

                Też mi coś w tym wszystkim nie pasuje: masz w klasie dziecko z ADHD, czy kilkoro
                nadpobudliwych, które potrafią rozwalić każdą lekcję?

                > bo ja nie
                > przynudzam tylko z jajem do wszystkiego podchodzę!

                Wybacz, ale nie chodzi o poczucie humoru. Przypuszczam, że Twoje dzieciaki
                bardzo Cię lubią, ale możliwe, że stawiasz im zbyt wysokie wymagania. Np. jeżeli
                rozmowa z całą klasą trwa 20-30 minut, bez przerwy na pisanie, rysowanie itp.,
                to ktoś nie wytrzyma i zacznie robić coś innego - po prostu niedojrzały układ
                nerwowy. Widziałam kiedyś ośmiolatka, który na takiej lekcji kilka razy się
                rozebrał i ubrał z powrotem - on tylko starał się być grzeczny i nie
                przeszkadzać, a nie był w stanie tyle wysiedzieć słuchając, co inni mówią.

                > moje dzieci
                > doskonale wiedza ze sa gagatkami i sami chca zeby tak do nic mówic...

                To już jest dzwonek alarmowy. Dzieci w tym wieku często źle się zachowują, żeby
                zwrócić na siebie uwagę nauczyciela (zwłaszcza te 'żywe sreberka'). To
                niekoniecznie muszą być matoły, jak się dość często uważa. Taki dzieciak potrafi
                dokuczyć do żywego koledze, którego bardzo lubi, tylko dlatego, że tamten nie
                zwraca na niego uwagi. Jeżeli nazywasz ich gagatkami na lekcji, to działa to jak
                pochwała złego zachowania. Myślę, że powinnaś ich częściej chwalić, ale bardziej
                zdecydowanie wyrażać swoją dezaprobatę dla wszelkich wybryków.

                Osobista uwaga na koniec. Miałam kiedyś takiego gagatka, który potrafił
                rzeczywiście wyprowadzić z równowagi. Zastosowałam autosugestię, zaczęłam sobie
                wmawiać, że go bardzo lubię. Pomogło nam obojgu, ale raczej był to długotrwały
                proces, a nie cudowna przemiana diabełka w aniołka. To może być banał, ale
                spróbuj postępować tak, jakby możliwości tych dzieciaków były dla Ciebie
                najważniejsze. No i musisz przez cały czas uważnie obserwować, co oni robią na
                lekcji.
Pełna wersja