MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podręc...

IP: *.nyc.rr.com 31.08.04, 03:50
Jest skandalem, ze podreczniki sa odplatne w polskich szkolach panstwowych.
Jakaz to darmowa edukacja powszechna jesli rodzice musza czesto wydawac
miesieczna pensje na podreczniki dla swych dzieci. Rodzice placa przeciez za
te podreczniki wysokimi podatkami. Jesli edukacja jest obowiazkiem zgodnie z
prawem panstwa, to panstwo powinno za nia calkowicie placic. Jesli edukacja
jest prawem kazdego Polaka, to panstwo musi ja zapewnic bez wzgledu na status
ekonomiczny.
Ceny podrecznikow sa w Polsce nieproporcjonalnie wysokie biorac pod uwage
koszt i masowosc ich produkcji. Istnieje wiec zasadna obawa, ze rynek
podrecznikow opiera sie na jakichs niejawnych, mafijnych ukladach wydawcow i
rzadzacych. Nie mam dowodow, nie bede wiec budowal teorii konspiracyjnych.
Zdrowy rozsadek, jednak, podpowiada, ze cos tutaj nie gra. Byc moze takie
mafijne powiazania sa na szczeblu kuratoriow lub indywidualnych szkol.
Inicjatywa Ministerstwa jest godna uznania: coz zlego w uzywanych
podrecznikach. Lecz dlaczego z ta inicjatywa Ministerwstwo wychodzi dopiero
teraz?
    • Gość: irek Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.08.04, 07:05
      Całe pokolenia wykształciły się na tych samch podręcznikach, które przechodziły
      z rąk do rąk. Trzeba przerwać te mafijne praktyki producentów podręczników i
      nauczycieli oraz urzędników. Niech Komisja Ministerialna wybierze właściwe
      podręczniki, tak aby zmiany mogły wchodzić w cyklu sześcioletnim w szkole
      podstwowej, trzyletnim w gimnazjum.
      Było dobrze, to zawsze znajdzie się grono mądrali, którzy dla swego rozgłosu
      muszą zabełtać.
      • Gość: mama Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.teleton.pl 31.08.04, 07:53
        Co za kretynizm. Nie jest mi potrzebna inicjatywa ministerstwa, ani jego dobre
        rady, aby kupowac uzywane podręczniki. I tak tez staram sie robić. Gorzej
        natomiast z cwiczeniami. Są przedmioty, do których czasami kupuje po kilka
        zeszytów ćwiczeń np. do fizyki dla I i II klasy gimnazjum, autor Rozenberger
        (?).W I klasie na pięć ćwiczeń przerobiono w szkole może 1,5. Oczywiście
        nauczyciel powinien kontynuować w nastepnym roku szkolnym juz ten sam
        podręcznik w młodszej klasie. Tylko co zrobić jak nauczyciele zmieniaja sie co
        roku, albo jeszcze zabawniej - w trakcie roku szkolnego i maja "nowe wizje" ?
        Oczywiście zebranie rodziców, kłótnie, bo ci zamożniejsi już kupili nowy
        podręcznik a drudzy nie.Z moich doświadczeń wynika, że najdroższe są
        podręczniki do nauki języków obcych. Np. II klasa liceum, język angielski, 66 zł
        • Gość: irek Re: Do mamy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.08.04, 09:57
          Szanowna Pani, nie nadużywaj epitetów. Jestem nauczycielem akademickim, wiele
          lat przepracowałem w szkołach niższych. Obserwuję rynek podręcznikowy i wiem co
          piszę. Aby przerwać jedno pasmo awantur w szkołach, nadużyć, korupcji, należy
          urzędowo wprowadzić podstawowe podręczniki w szkołach niższych. Dobry
          nauczyciel ma ogromne możliwości wzbogacenie swego przedmiotu i na nic
          przydają się nawet najlepsze podręczniki w przypadku kiepskiego nauczyciela.
      • Gość: n-l Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.it / 62.233.188.* 31.08.04, 08:00
        Nauczyciele kombinują. Biorą podręcznik nowy na rynku, bo ponoć najlepszy, a po
        roku przepracowania z nim zmieniają, bo jednak nie.... A przecież biologia,
        historia czy język polski tak bardzo nam się nie zmienił, więc stare książki
        mają treści takie same ( z drobnymi zmianami), tylko ułożone w innej
        kolejności, bardziej kolorowe ( akurat to interesuje 15-latka !), no i
        zdecydowanie droższe.Uważam, że dobry nauczyciel nauczy z każdego podręcznika,
        coś doda od siebie, z czegoś zrezygnuje, dokseruje....Wiem, co mówię, jestem n-
        lem i pracowałam na wielu podręcznikach, wymyślanych przez moje światłe
        koleżanki ( moje pojedyncze argumenty przeciwko zmianie ksiązek nie dawały
        rezultatu).Myślę, ze rodzice na zebraniu klasowym powinni zdecydowanie
        przeciwstawić się takim zwyczajom, są rady szkoły, które mogą wymóc na dyrekcji
        taką decyzję. W końcu- wydatki są niebagatelne, a przy czwórce dzieic w domu....
        Życzę mimo wszystko optymistycznego wejścia w nowy rok szkolny.
        • Gość: truten Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 31.08.04, 09:18
          od kilku lat temat powraca
          ale jakos dziennikarze nie chca sie zabawic w sprzedawcow podrecznikow
          dlaczego?
          wiekszosc nauczycieli dorabia sobie w ten sposob
          skad wiem ?
          sam kiedys sprzedawalem podreczniki.
          • Gość: Kazek Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.p-s-inter.net 01.09.04, 13:27
            "wiekszosc nauczycieli dorabia sobie w ten sposob"-
            - Przykro to mówić, ale ta dyskusja jest obrzydliwa. Widzisz, ja pracowałem w
            kilku szkołach i nie znam ani jednego nauczyciela dorabiającego w ten sposób.
            Jeżeli kupuję książki dla całej grupy i dostaję upust, to korzystają tylko
            uczniowie, bo kilka groszy zaoszczędzą. Może sam prowadziłeś jakieś nieuczciwe
            praktyki i teraz wydajesz dziwne sądy?
            W ogóle ze zdumieniem i przerażeniem przeczytałem kilka wczesniejszych postów.
            Proszę Państwa, proponuję ostudzić emocje. Faktem jest, że po reformie wiele
            podręczników zmieniło się w nieznacznym stopniu, a trzeba było prosić uczniów o
            kupowanie nowych, bo ten "nieznaczmny stopień" jednak dezorganizuje pracę na
            lekcji, jeśli uczniowie mają rózne wydania. A jeśli w jednej klasie pojawiają
            się podręczniki z 3-4 róznych serii i każda jest inna? Lekcja ma 45 minut i
            naprawdę nie ma czasu, bo go tracić w taki sposób. Ja niekiedy na to
            przyzwalam, jeśli róznice nie sa duże. A niestety - nigdy nie jest tak, żeby
            cała klasa mogła stary podręcznik odkupić, bo sa zniszczone, zgubione etc...
            Ale jak łatwo niektórym osobom pisać "nauczyciel dokseruje etc." - w obecnej
            sytuacji ekonomicznej szkoły... No i jestem ciekaw, czy doba nauczycielska, jak
            się niektórym wydaje, ma 48 godzin? Czy zdają sobie Państwo sprawę, że w
            większości szkół nauczyciel te nowe podręczniki też musi kupować sam?
            Absurdalne są przykłady podawane tu przez niektóre osoby, jakoby nauczyciel raz
            wybierał taki podręcznik, a w innym roku inny. Proponuję sprawdzić, czy po
            prostu jest to prawda, jako że zgodnie z prawem na danym etapie edukacyjnym
            (czyli zwykle przez kilka lat) obowązuje kontynuowanie tego samego programu
            nauczania, więc nie można ot tak sobie zmienić podręcznika, nawet gdyby zmienił
            się nie tylko dany nauczyciel, ale dyrektor szkoły, kurator i w ogóle wszyscy
            święci. Krótko mówiąc: Jeżeli ja przejmę jakąś klasę, to choćby bardzo nie
            lubił jakiegos podręcznika, do końca etapu edukacyjnego w praktyce muszę na nim
            pracować. Jakoś więc te rewelacje wydają mi się nieprzemyślane.
            A już zupełnie rozbawiło mnie żądanie wręczania darmowych podręczników. To
            znaczy jestem całkowicie za, tylko zastanawiam się, czy stać byłoby na to
            Norwegię i Kanadę razem wzięte.
            O tym, że takie problemy sie pojawią, bo to faktycznie jest poroblem i jako
            rodzic to rozumiem, informowaliśmy cały czas podczas wprowadzania reformy.
            Niestety ani razu tego tematu nie podjęła Gazeta, która teraz podnosi taki
            raban w sprawie równości w szkołach i właśnie podręczników. Przecierałem oczy
            kilka dni temu czytając tekst red. Pendla i zastanawiając się, gdzie on był,
            gdy nauczyciele mówili o tym 4-5 lat temu. To samo dotyczy min Radziwiłł, tak
            obecnie zaangażowanej w zwalczanie w szkołach róznic wg statusu materialnego.
            • roman.gawron Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych 03.09.04, 20:47
              Gość portalu: Kazek napisał(a):

              > zgodnie z prawem na danym etapie edukacyjnym (czyli zwykle przez kilka lat)
              > obowązuje kontynuowanie tego samego programu nauczania, więc nie można ot tak
              > sobie zmienić podręcznika, nawet gdyby zmienił się nie tylko dany nauczyciel,
              > ale dyrektor szkoły, kurator i w ogóle wszyscy święci. Krótko mówiąc: Jeżeli
              > ja przejmę jakąś klasę, to choćby bardzo nie lubił jakiegos podręcznika, do
              > końca etapu edukacyjnego w praktyce muszę na nim pracować.

              Przecież to nieprawda. Wolny wybór gwarantuje nauczycielowi art. 12 ust. 2
              Karty nauczyciela.
              • Gość: Kazek Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.p-s-inter.net 03.09.04, 22:04
                Tak, ale nie jeśli chodzi o zmianę juz wybranego, a o tym tu mowa, nie na
                etapie edukacyjnym. Co prawda chodzi o program, nie podręczk ale wychodzi na to
                samo.
                • roman.gawron Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych 03.09.04, 22:13
                  Gość portalu: Kazek napisał(a):

                  > Tak, ale nie jeśli chodzi o zmianę juz wybranego

                  Nie bardzo rozumiem argumentację. wybranego przez kogo? przez innego
                  nauczyciela? to przychodzi inny nauczyciel i zgodnie z ustawą ma prawo wybrać
                  _sobie_ podręcznik, jaki _on_ uważa za najbardziej nadający się do jego celów.
                  • Gość: Kazek Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.p-s-inter.net 05.09.04, 21:29
                    No właśnie nie. Jeżeli przychodzi nowy nauczyciel w trakcie trwania danego
                    etapu edukacyjnego (np. 3-letniego okresu gimnazjum), to ma obowiązek
                    kontynuowac pracę na podst. wybranego przez poprzednika programu nauczania, co
                    sprowadza się też do podręcznika nawet, gdyby bardzo mu się on nie podobał.
                    Wybacz, nie mogę w tej chwili szperać, by Ci znaleźć numer podst. prawnej, ale
                    to jest zapis znany powszechnie. I dlatego nie bardzo wierzę w te wszystkie
                    historie o nauczycielach zmieniających co chwilę podręczniki. To jest raczej
                    możliwe tylko w przypadku rozpoczynania nauki na kolejnym etapie albo gdy
                    dzieci chodzą do różnych szkół.
                    Natomiast prawdą jest, że podręczników jest mnóstwo i że w związku z tym dwoje
                    dzieci chodzących do tej samej szkoły może trafic na dwa różne. Absurdem jest
                    jednak mieć o to pretensje do nauczycieli. Prosze się zwrócić np. do min.
                    Radziwiłł, która pracując z panem Handke promowała ten bezmyślny system
                    klasyfikacji podręczników. Także do szanownej Gazety, która tak była zachwycona
                    każda nowinką. Przypominam sobie sprzed kilku lat mega zachwyty np. nad
                    podręcznikiem "To lubię" (który moim skromnym zdaniem nie zasługuje w ogóle na
                    miano podręcznika, jest co najwyżej zbiorem tekstów), a o klasyce wsipowskiej,
                    z której, jak słusznie kilka osób tu pisało, wiele pokoleń już się uczyło,
                    zamieszczała teksty mocno pogardliwe. Inna rzecz, że w podręcznikach
                    wsipowskich też bez sensu zmieniano parę stron, byle tylko utrudnić pracę na
                    lekcji, ale na okładce umieścić dumny napis "reforma".
                    Przpominam wszystkim, że nauczyciel tez musi te podręczniki kupować ze swej
                    obraźliwej dla siebie pensji. I to zawdzięczamy róznym "reformatorom", którzy
                    teraz tak się teoretycznie troszczą o nasze kieszenie. Nasze, bo ja nauczyciel
                    jestem też rodzicem.
                    • if_ona Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych 05.09.04, 21:39
                      Gość portalu: Kazek napisał(a):

                      > No właśnie nie. Jeżeli przychodzi nowy nauczyciel w trakcie trwania danego
                      > etapu edukacyjnego (np. 3-letniego okresu gimnazjum), to ma obowiązek
                      > kontynuowac pracę na podst. wybranego przez poprzednika programu nauczania, co
                      > sprowadza się też do podręcznika nawet, gdyby bardzo mu się on nie podobał.
                      > Wybacz, nie mogę w tej chwili szperać, by Ci znaleźć numer podst. prawnej, ale
                      > to jest zapis znany powszechnie.

                      Ja poproszę o podanie owej podstawy prawnej :) Bo co do obowiązku realizacji
                      danego programu nauczania zgadzam się, ale co do podrecznika - nie..
                      • Gość: Kazek Re: Całe pokolenia szkoliły się na tych samych IP: *.p-s-inter.net 05.09.04, 22:50
                        A to przepraszam - nic więcej nie jestem w stanie podać. Tylko czy nie
                        zmierzamy do dyskusji czysto akademickiej?
                        Podręczniki tworzone są na podst. danych programów nauczania, więc jeśli nie
                        zmienia się takowego, to nie ma mowy i o zmianie podręcznika.
                        Przyznam, że jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której ktoś zmienia
                        podręcznik i twierdzi, że nadal kontynuuje program. Nawet się nigdy nie
                        zastanawiałem, czy to jest w ogóle wykonalne, bo już na pierwszy rzut oka to
                        byłoby jakies kuriozum.
        • Gość: robol nauczyciele kombinują...jak dorobić IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 01.09.04, 12:18
          i miewają prowizję od nowych podręczników. Poziom sqrwienia osiąga apogeum tam
          gdzie jest najbiedniej w kraju. Dochodzi do tego że w każdej równoległej klasie
          w tej samej szkole na zadupiu popegeerowskim są inne podręczniki.
          Niech się biedota martwi skąd wziąć tych kilka stów bo dzieciaki książki
          dostały już w czerwcu.
          Jakiś czas temu było głośno o podobnych praktykach ale nic to, gdzie nie ma
          bata tam jest bajzel i brak hamulców.
    • Gość: Adam z ZielonejGó Re: Przecież to kwestia łapówek - nic innego. IP: *.intelline.pl / 195.136.49.* 31.08.04, 14:04
      Po co mydlić ludziom oczy - nic nie dadzą stypendia (na które nie ma zresztą
      pieniędzy i wszyscy o tym wiedzą), nic nie dadzą dyrektywy i apele do zdrowego
      rozsądku!
      Tak samo jak cwaniacy - lekarze - biorą kasę, prezenty, wczasy itp. od
      pośredników handlowych za przepisywanie wybranych leków, tak i nauczyciele -
      oszuści biorą od pośredników przynoszących podręczniki do szkół. I wszyscy w
      szkole o tym doskonale wiedzą. Dlaczego dziecko ma korzystać przez drugi rok z
      tej samej książki, co jego starszy kolega, skoro Pani może mieć nowy magnerofon
      lub encyklopedię?
      Ten cały system jest chory, a ludzie - ci zawsze są biedni i pazerni. Dokąd
      ktoś będzie dawać łapówę - będą brać!!!
      • Gość: bebe Re: Przecież to kwestia łapówek - nic innego. IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 31.08.04, 14:11
        Czasami problem tkwi w tym, że stare podręczniki, przekazywane nawet przez dwa
        lata nie nadają się do użytku.Piszę tu o podręcznikach z jęz. pol., które są
        tak zniszczone i popisane, że młodsi uczniowie nie myślą na lekcjach, nie
        pracują samodzielnie z tekstem tylko odczytują to, co ktoś kiedyś podkreślił,
        nawet jeżeli nie odnosi to się do zadania. Rodzice nie uczą dzieci szanowania
        książek.
        • Gość: mary Re: Przecież to kwestia łapówek - nic innego. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.04, 14:56
          bebe ma rację - w szkole podstawowej dzieci niszczą podreczniki bardzo, bo rodzice nie nauczyli dbać o książki.
          Po drugie - w zdecydowanej wiekszości rodzice kupują nowe podręczniki, bo tak chce dziecko. W mojej szkole organizuje się od dawna kiermasze podreczników: starsza klasa sprzedaje młodszej. Rodzice informowani są o terminie kiermaszu. I co? Rzadko ktoremu dziecku udaje sie sprzedać podręczniki.
          Nie piszcie bzdur o skorumpowanych nauczycielach - załatwiałam u wydawcy podręczniki dla moich uczniów tylko dlatego, że było taniej, bo ominęło się marżę księgarni. Dostawałam za to przewodnik dla nauczyciela, a biblioteka szkolna 2-3 egzemplarze. Mielismy dla biedniejszych dzieci. Ale przeciez komus to przeszkadzało. Bo ksiegarnie nie zarabiały.
          Podreczniki sa bardzo drogie. Czy nasze przeswietne MENiS nie mogłoby wprowadzić np. cen regulowanych?
          • Gość: Adam z Z. Góry Jakość książek IP: *.intelline.pl / 195.136.49.* 31.08.04, 15:08
            Kiedy pracowałem w szkolnej bibliotece, docierało do mnie dużo podręczników z
            USA. Przechodzone były ale w świetnym stanie. Były też straszliwie proste: bez
            kolorów (czarno, szaro-białe) na tanim, szorstkim lecz MOCNYM papierze i w
            TWARDEJ okładce.
            Poza tym powinien w szkołach panować obowiązek (nie zwyczaj) wypełniania
            ćwiczeń OŁÓWKIEM!!!
            Prostota podręczników może być w dzisiejszym świecie dopełniona powszechnym
            dostępem (w szkole) do technologii komputerowych i multimedialnych (TV, video
            itp.)
            • Gość: mary Re: Jakość książek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.04, 16:27
              Czarno-biały podrecznik? Nie wie...książka powinna być dla ucznia atrakcyjna, zwłaszcza dla młodszego.
              Zdecydowanie jestem przeciw wypełnianiu ćwiczeń ołówkiem! Po pierwsze dziecko ołówkiem nie stara sie pisać starannie - bazgrze, a przecież estetyka też jest ważna, gdzieś jej sie musi nauczyć. Po drugie: sens wykonywania ćwiczenie tkwi w tym, że nauczyciel pracę ucznia skontroluje i oceni, a także każe mu poprawić błędy. Zdarza się, że uczeń sprawdzoną juz pracę poprawia wymazując błędy gumką i wpisując poprawnie. Wtedy może okazać sie, że nauczyciel na czerwono poprawił poprawny wpis. Znam przypadek, że rodzice zdziwieni takim "poprawienie" poszli do dyrektora. Czyli: koniecznie długopisem.
              • Gość: Ewa-Maria Re: Jakość książek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 12:55
                Gość portalu: mary napisał(a):

                > Czarno-biały podrecznik? Nie wie...książka powinna być dla ucznia atrakcyjna,
                zwłaszcza dla młodszego.
                > Zdecydowanie jestem przeciw wypełnianiu ćwiczeń ołówkiem! Po pierwsze dziecko
                ołówkiem nie stara sie pisać starannie - bazgrze, a przecież estetyka też jest
                ważna, gdzieś jej sie musi nauczyć. Po drugie: sens wykonywania ćwiczenie tkwi w
                > tym, że nauczyciel pracę ucznia skontroluje i oceni, a także każe mu poprawić
                > błędy. Zdarza się, że uczeń sprawdzoną juz pracę poprawia wymazując błędy
                gumką i wpisując poprawnie. Wtedy może okazać sie, że nauczyciel na czerwono
                poprawił poprawny wpis. Znam przypadek, że rodzice zdziwieni
                takim "poprawienie" poszli do dyrektora. Czyli: koniecznie długopisem.

                Kolorowy podręcznik dla młodszego - proszę bardzo. Ale jaki jest powód, aby
                piąto- czy szóstoklasista (że nie wspomnę o starszych) miał kolorowy podręcznik
                do matematyki, fizyki, chemii, polskiego itp.
                A druga sprawa - młodsze dzieci powinny pisać ołówkiem, i to raczej miękkim, bo
                łatwiej się odtwarza kształty narzędziem, które jest "łatwe w obsłudze".
                Długopis strasznie psuje charakter pisma, jeśli już pisać czymś, co daje trwałe
                znaki to piórem.
                Co do oszustw - karać, karać, karać. Wycieranie błędów widać.
                • Gość: mary Re: Jakość książek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 22:18
                  No cóż... w sprawie pisania lub nie ołówkiem jest od dawna szkoła falenicka i otwocka ;-)ułatwienie pisania to także ułatwienie "wychodzenia "poza linie, rysowanie zakrętasów, itp. Pióro nie jest łatwym narzędziem, a jednak mówisz o tym, że skutkuje w nauce ładnego pisania. Czyli jak w końcu?
        • Gość: Jomatka Re: Przecież to kwestia łapówek - nic innego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 12:49
          Gość portalu: bebe napisał(a):

          > Czasami problem tkwi w tym, że stare podręczniki, przekazywane nawet przez
          dwa lata nie nadają się do użytku.Piszę tu o podręcznikach z jęz. pol., które
          są tak zniszczone i popisane, że młodsi uczniowie nie myślą na lekcjach, nie
          > pracują samodzielnie z tekstem tylko odczytują to, co ktoś kiedyś podkreślił,
          > nawet jeżeli nie odnosi to się do zadania. Rodzice nie uczą dzieci szanowania
          > książek.

          To, że dzieci nie szanują książek to prawda. Powinien tego jednak uczyć również
          nauczyciel w szkole. Druga zaś prawda to to, że do wiekszości przedmiotów
          oprócz podręcznika są zeszyty ćwiczeń i nie ma powodu, aby podręczniki były
          popisane. Można więc stworzyć zestaw kombinowany: uzywany podręcznik i nowe
          ćwiczenia.
    • prawopl brakuje w budżecie pieniędzy, a tymczasem urzędnik 31.08.04, 14:50
      Urzędnik - Sędzia Dariusz Czajka jak podaje prasa jeździ volvo kombi (nowe
      kosztuje ponad 80 tys.), posiada dom w prestiżowej miejscowości pod Piasecznem
      k/Warszawy i jest założycielem i kanclerzem prywatnej uczelni prawniczej
      `Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji' właściciela największego w
      kraju jachtu, na pokładzie którego organizowane są prestiżowe imprezy pod
      patronatem J. Kwaśniewskiej..

      To wszystko gdy średnia pensja sędziego na jego stanowisku wynosi około 3 tys.
      zł netto. Tymczasem jak podaje prasa, sędzia Dariusz Czajka słynie z ogłaszania
      pośpiesznych decyzji o upadłości firm, których majątek następnie trafiał do
      biznesów powiązanych z... samym sędzią Dariuszem Czajką.

      Sędzia jednak nadal sądzi, bo taki jest właśnie stan Wymiaru Sprawiedliwości.
      Efekty są takie, że likwidowane są przedsiębiorstwa i miejsca pracy. Więcej pod
      www.upadloscian.org.pl
      • Gość: Ola rocznik 1986 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 14:57
        Ci to sobie nakupią używanych.....
        Wszystko mają nowe....
    • Gość: miś Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr IP: *.magma / *.magma-net.pl 31.08.04, 16:55
      Jestem oburzona tym, że posądza się nauczycieli o prywatne korzyści wynikające
      z faktu rozprowadzania podręczników. Jako nauczyciel robiłam to wiele razy, a
      jedyną korzyścią było to, że dostałam poradnik metodyczny czy komplet kaset do
      podręcznika. Wszystko to jest potrzebne dla uczniów, nie dla mnie! Zawsze gdy
      było to możliwe, zachęcałam dzieci do sprzedawania używanych podręczników, a
      nawet pośredniczyłam w ich sprzedaży młodszym klasom. Nie pojmuję więc,o jakich
      korzyściach materialnych mowa?
      Jeśli ktoś dostał od wydawnictwa magnetofon, choć o takich przypadkach w moim
      otoczeniu nie słyszałam, to przecież to jest sprzęt przeznaczony dla szkoły i
      ma służyć uczniom. Nie jest to prywatny sprzęt nauczyciela.
      • Gość: M Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr IP: *.elk.mm.pl 31.08.04, 20:29
        Także oburzyło mnie posądzenie o żerowaniu na uczniach.Sprowadzam dla nich
        podręczniki do LO i za to otrzymuję podręcznik metodyczny i kilka kompletów za
        darmo dla biedniejszych uczniów.Dodam też,żę cena podręczników jest ok.3 zł.
        niższa niż w księgarni.Ot i cały zarobek.
    • Gość: Anna Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.09.04, 13:01
      Jestem matką trójki dzieci w klasach 2,4,6, w tym roku za książki zapłaciłam
      600zł . Zadna książka z poprzedniego roku się nie powtórzyła ,czyli musiałam
      kupić całe nowe zestawy książek.
      To jest skandal, stare książki choć w dobrym stanie nadają się do wyrzucenia.
      Może najwyższa pora coś z tym zrobić , a może niech państwo ponosi koszty
      książek skoro prowadzi taką politykę?
      • Gość: Marta Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr IP: *.gdynia.mm.pl 01.09.04, 13:20
        Dlaczego dzisiaj nikt nie pamięta, że to za przyzwoleniem MENiS nauczyciele
        mogą wybierać podręczniki i programy, te wszystkie przykre słowa skierowane pod
        adresem nauczycieli, którzy zyskują poradnik metodyczny przy zakupie
        podręczników dla całej klasy w wydawnictwie, wynikają z tego ,że nikt nie chce
        wziąć odpowiedzialności za coraz gorsze wyniki uczniów, mimo świetnych i
        drogich książek, a czy są one kolorowe czy czarno-białe to już naprawdę
        drobiazg.Poza tym nauczyciele też mają rodziny, też mają dzieci , którym trzeba
        kupić książki. Szanujmy się nawzajem i nie oskarżajmy, kierując się emocjami,
        bo bywa i tak, że dziecko ma ma nogach buty droższe niż dwa komplety ksiązek.
    • Gość: ina Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr IP: 80.55.6.* 02.09.04, 07:34
      Jestem ciekawa, jak zamierzają to zrobić? Podzielą kraj na strefy wpływów?
      Wydawnictwa nie dadzą się tak łatwo . Niemniej, jeżeli im się uda, to będę
      pełna podziwu. Teraz mam tak,że muszę kupować różne podręczniki, mimo że
      róznica między dziećmi to dwie klasy tej samej szkoły.
    • Gość: Veroce ReInicjatywa różnorodności podręczników wyszła z m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.04, 21:55
      Dlaczego nikt nie chce pamiętać o tym, że inicjatorem różnorodności
      podręcznikowej w 1999roku było właśnie ministerstwo. Wprowadzono wówczas
      reformę programową i strukturalną edukacji. Dopuszczono różnorodność programów
      nauczania i podręczników. Na rynku pojawiła się dopuszczona przez ministerstwo
      niezliczona ilość podręczników, na nauczycieli spadł prawny obowiązek
      samodzielnego wyboru programu i podręcznika. Dlaczego teraz nagonkę medialną za
      złe podręczniki prowadzi się wyłącznie w stosunku do nauczycieli?
      • Gość: Kazek Re: ReInicjatywa różnorodności podręczników wyszł IP: *.p-s-inter.net 03.09.04, 16:25
        dokładnie o to chodzi!
    • amiga2 Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr 03.09.04, 17:39
      Poruszę sprawę podręczników do j. obcego,ktore są tragicznie drogie.

      Jeszcze parę lat temu funkcjonował zestaw podręcznik + ćwiczenia.Można było od
      biedy odkupić od kogoś używany podręcznik,a dokupić tylko ćwiczenia.Teraz
      funkcjonują na rynku przeważnie komplety, gdzie również w podręczniku są
      zadania do zaznaczania,uzupełniania ,co skutkuje tym,że książka ogólnie
      wyglądająca jak nowa po kilku miesiącach nauki nadaje się na śmietnik.

      A jeszcze o "akcjach" wydawnictw walczących o zbyt.Organizują one spotkania z
      nauczycielami tzw. prezentacje nowości wydawniczych i oferują nauczycielom
      jedną częśc zestawu gratis-np. podręcznik głowny.Nauczyciel dokupi sobie
      ćwiczenia ( z rabatem) a uczniom poleca kupno całości często nie dlatego,że
      uznaje ten podręcznik za lepszy,lecz bardziej opłacalny.
      W obronie nauczycieli powiem tylko tyle,że gdy nauczyciel np. zaczyna pracę w
      LO i pracuje na kilku poziomach ,to jest dla niego spory wydatek na kilka
      kompletow + książka dla nauczyciela+kasety i inne materiały pomocnicze.
      Piszę o tym, bo spotkałam się ze zdziwieniem ze strony rodziców,którzy
      sądzili,że nauczyciele dostają wszystkie podręczniki gratis.
    • Gość: rejtan tylko jak??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 16:10
      tylko jak maja to zrobic uczniowie III klas LO???
      Tempaki.
    • Gość: ! Re: MENiS będzie zalecał kupowanie używanych podr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.09.04, 19:33
      Faktycznie, często w tych samych szkołach różne roczniki mają różne
      podręczniki, ale w różnych szkołach mogą się one pojawić na różnych rocznikach.
      Handel używanymi podręcznikami działa na bazarach, tam ceny są niższe. W tym
      roku sprzedałam mój zestaw z gimnazjum za bezcen - niecałe 30 złotych, a było
      tego sporo (polski, matematyka, biologia, fizyka, chemia, geografia, niemiecki,
      historia, w większości wszystkie części - do klas I-III gimnazjum). Nie
      ubolewam nad marną zapłatą, prawdę powiedziawszy wolałabym je oddać za darmo,
      niż wyrzucić, ale z powodu ich różnorodności nie miałabym komu. Pośrednictwo
      jest tu konieczne - prawdopodobnie ktoś zapłaci za te książki kilka razy tyle,
      ale i tak mniej, niż w księgarni. IMHO apel "kupujcie używane" nie ma sensu,
      jeśli nie będzie połączony ze "sprzedajcie, nie wyrzucajcie". Skądś te książki
      muszą się brać.
Pełna wersja