Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 23:10
Czy są przepisy regulujące ilość dzieci w klasie pierwszej szkoły
podstawowej? W naszej szkole miały być utworzone 3 klasy po ok. 24-25
uczniów. 1.09. okazało się, że jest tylko 58 dzieci(powstały klasy 16, 17 i
24-osobowe).Po 3 dniach rozwiązano więc jedną klasę i utworzono dwie klasy po
29 uczniów.Nie muszę mówić o rozpaczy dzieci i rodziców, którzy utracili
nadzieję na naukę w normalnych warunkach , u wybranego nauczyciela i w
towarzystwie dzieci znanych z przedszkola.Czy znacie takie historie? Jaki
miały finał? Czy wiecie gdzie interweniować? Nasz dyrekcja twierdzi, że nic
nie może zrobić zasłaniając się przepisami. Proszę pomóżcie!
    • fan_gazety Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej 05.09.04, 08:44
      Z tego co wiem, w jednej klasie moze być do 35 osoób, więc 29 uczniów to
      jeszcze daleko od limitu...
      Niestety, organy prowadzące szkołę liczą brakujące zawsze pieniądze. U mnie w
      szkole jest jedna klasa zawodowa licząca właśnie 35 osób. Powiem tylko tak:
      jestem szczęśliwy, że akurat ja nie uczę w tak dużej klasie. Warunki i dla
      uczniów i dla nauczyciela są wtedy bardzo złe. Nie mówiąc o jeszcze innym
      aspekcie: dlaczego nauczyciel uczący polskiego (mnóstwo prac do poprawiania w
      domu) w tak dużej klasie ma mieć taką samą płacę za tę pracę, jak nauczyciel WF-
      u w klasie, gdzie jest 18 uczniów. Te przepisy są absurdalne. Ale to problem
      dorosłych. A uczniowie nie mogą tego odczuć. Po prostu nie mogą.
      • Gość: n-l Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: *.it / 62.233.189.* 05.09.04, 09:25
        Organ prowadzący (urząd miasta) określa limit dzieci w klasie.Najczęściej jest
        to 25-35 osób.O ile jestem w stanie przyjąć taką liczbę yczniów w szkole
        średniej ( przychodzą "podchowane", ukierunkowane dzieci do wybranej szkoły), o
        tyle uważam, że w klasach młodszych szkoły podstawowej (zwłaszcza w klasie
        pierwszej) jest to pomyłka. No ale żaden urzędnik nie musi trzymać pierwszakaza
        rączkę , żeby mu pokazać sposób trzymania ołówka i ruch ręki przy pisaniu
        literki.Ale to nasza oświata.......
    • Gość: m Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.09.04, 14:56
      Wprawdzie teraz skonczylam liceum, ale za moich czasow liczebnosc mojej klasy w podstawowce wynoszaca 28 osob byla czyms zupelnie normalnym... tylko, ze teraz jest niz i sie rodzice rozpuscili, ze ich pociechy moga sie uczyc w malenkich grupkach. Wiadomo, ze tak jest latwiej/lepiej i wrecz idelanie, ale takie durnowate mam przepisy w tym kraju. A z drugiej strony nie przesadzajmy - duza klasa uczy wiekszej samodzielnosci. Tylko, ze wiekszosc rodzicow wolalaby, zeby nauczyciel poswiecal jak najwiecej uwagi wlasnie jego dziecku...

      I caly czas pomijam fakt przemieszana dzieci i zmiany nauczyciela, bo cos takiego powinno bylo miec miejsce w czerwcu, zeby byl jeszcze czas na ewentualne przetasowania, a nei teraz.....
      • Gość: Ania Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 19:23
        Ja też uczyłam się w 28 osobowej klasie i był to luksus! Pozostałe klasy miały
        po 30, a potem zdarzył się i 40osobowy rocznik (utworzono jedną klasę).
        Dlaczego tak wiele? Właśnie dlatego, że wszyscy nauczycieli zapragnęli żeby ich
        dzieci uczyła TA WYBRANA NAUCZYCIELKA - spełniono ich prośbę, a dzieci tłoczyły
        się wśród 39 rówieśników. Dogodzic nie można wszystkim, a 29 osób to nie jest
        zatrważająca liczba. Nie warto wiec chyba przesadzać - nigdy nei osiągnie się
        pełni szczęścia i zadowolenia.
        • Gość: Ania Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 19:24
          Wszyscy rodzice tak chcieli - oczywiście, a nie nauczyciele. Pomyłka.
          • Gość: mama Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.04, 23:28
            Dzięuję za odzew.Widzę, że nasz system oświatowy nie pozostawia wiele miejsca
            na idealizm i naukę w normalnych warunkach, które nie mają nic wspólnego z
            fanaberiami rodziców.Czasami sobie myślę, że może zbyt często sobie odpuszczamy
            domagania się normalności.Pozdrawiam.
            • Gość: m Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: 5.2.* / *.chello.pl 06.09.04, 09:23
              Droga Mamo, jak juz wspomnialam, ladnych pare lat temu (ponad 10) uczylam sie w klasie o liczebnosci 28 osob, co bylo wtedy absolutna norma. I wcale nikt tego nie uwazal za nauke w nienormalnych warunkach. Dlaczego az tak Ci zalezy, by Twoje dziecko uczylylo sie w grupie kilkunastu osob? Przeciez to nie kurs jezykowy, gdzie rzeczywiscie potrzebna jest uwaga lektora i mozliwosc rozgadania sie tylko normalna szkola, gdzie dziecko powinno uczyc sie samodzielnosci. Jakos klasa liczaca prawie 30 osob w dodatku w naprawde beznadziejnej szkole nie przeszkodzila mi wyrosnac na ludzi ;-)

              I caly czas bede twierdzic, Drodzy Rodzice, ze niz Was rozpuscil...
            • Gość: inna mama Re: Kłopoty z liczebnością klasy pierwszej IP: *.chello.pl 06.09.04, 11:09
              Ja też chciałam, aby moje dziecko uczyło się w małej klasie, miało dobrze
              skonstruowany plan zajęć itp, ale oświatę mamy taką jaką mamy ( podobnie jak
              służbę zdowia) i winę za zaistniałą sytuację ponoszą decydenci a nie szeregowi
              pracownicy.......
              W związku z tym, kosztem sporych wyrzeczeń, zdecydowaliśmy się z mężem na
              szkołę niepubliczną. Pierwsza( prywatna, tańsza) była niewypałem, druga (
              społeczna dość droga) jest tym czego szukaliśmy: wysoki poziom, małe klasy,
              bezpieczeństwo, kompetentni nauczyciele i indywidualne podejście do ucznia.
              Ponieważ należymy do tzw. klasy średniej wiąże się to z pewnymi ograniczeniami-
              nie możemy zjeść ciastka i mieć ciastka - w tym przypadku mam o jedną sukienkę
              czy jedne buty mniej, ale dobrze edukowane dziecko.
              I nie mam do nikogo pretensji, podobnie jak z leczeniem. Chcę być załatwiona
              szybko i bez kolejki - udaję się do prywatnego lekarza.
Pełna wersja