Gość: zigia
IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl
07.09.04, 12:03
bardzo zastanawia mnie fakt czemu nauczyciele to wszechwiedzący ludzie, nie
znoszący sprzeciwu i znający tylko swoją jedyną rację.Nie jest to pytanie
złośliwe z mojej strony , bo samam pracuję od niedawna w szkole i poprostu
obserwuję zachowania tychże.Czy to się ma we krwi? Kończyłam równocześnie
studia na innym kierunku nie związanym ze szkołą i na zajęciach ludzie się
śmiali , wygłupiali , czasami padały rozkładające grupę hasła i było super
natomiast kiedy poszłam na podyplomówkę z nauczycielkami były tylko kłótnie,
pretensje do każdego wykładowcy, obgadywanie każdego i wieczne
niezadowolenie. Ciężko przezyłam te studia, kiedy palnęłam coś smiesznego
zaraz była gaszona wzrokiem bazyliszka...na zakonczenie jednak jeden
wykladowca stwierdzil ze nie pasowalam do tej grupy i zebym uciekala z tego
zawodu...;)))moze nauczyciele się wypowiedzą , co jest powodem? czy sami
zauwazyli w sobie jakies zmiany podczas przy w szkole?czy to genetyczne?boję
się być taka a zarazem narazie lubię pracę z dzieciakami a moze dlatego ze
jestem tylko logopedą i nie ucze konkretnych przedmiotów?poradzcie.pozdrawiam
ciepło