skąd taki charakter?

IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 07.09.04, 12:03
bardzo zastanawia mnie fakt czemu nauczyciele to wszechwiedzący ludzie, nie
znoszący sprzeciwu i znający tylko swoją jedyną rację.Nie jest to pytanie
złośliwe z mojej strony , bo samam pracuję od niedawna w szkole i poprostu
obserwuję zachowania tychże.Czy to się ma we krwi? Kończyłam równocześnie
studia na innym kierunku nie związanym ze szkołą i na zajęciach ludzie się
śmiali , wygłupiali , czasami padały rozkładające grupę hasła i było super
natomiast kiedy poszłam na podyplomówkę z nauczycielkami były tylko kłótnie,
pretensje do każdego wykładowcy, obgadywanie każdego i wieczne
niezadowolenie. Ciężko przezyłam te studia, kiedy palnęłam coś smiesznego
zaraz była gaszona wzrokiem bazyliszka...na zakonczenie jednak jeden
wykladowca stwierdzil ze nie pasowalam do tej grupy i zebym uciekala z tego
zawodu...;)))moze nauczyciele się wypowiedzą , co jest powodem? czy sami
zauwazyli w sobie jakies zmiany podczas przy w szkole?czy to genetyczne?boję
się być taka a zarazem narazie lubię pracę z dzieciakami a moze dlatego ze
jestem tylko logopedą i nie ucze konkretnych przedmiotów?poradzcie.pozdrawiam
ciepło
    • fan_gazety Uogólnienia takie mogą prowadzić na manowce :-) 07.09.04, 12:29
      > bardzo zastanawia mnie fakt czemu nauczyciele to wszechwiedzący ludzie, nie
      > znoszący sprzeciwu i znający tylko swoją jedyną rację.Nie jest to pytanie
      > złośliwe z mojej strony , bo samam pracuję od niedawna w szkole i poprostu
      > obserwuję zachowania tychże.Czy to się ma we krwi?
      ** Nie sądzę :-) To raczej poza, za którą skrywa się własne kompleksy. To
      zreszta niełatwy temat, bo o sobie pisać niezręcznie , a i nieobiektywnie ( z
      definicji :-) , a o innych? Cóż wiemy o innych - jaka jest codziennośc u nich
      na lekcjach. Relacje ich samych mogą być podświadomie "wygładzane" i
      upiększane, a uczniów - tzw. "stronnicze". Osobiście (teraz przykład
      amerykańskiej autoreklamy :-) nie mam problemów, by przyznać się do błędu. Nie
      widzę problemu zupełnie.


      Kończyłam równocześnie
      > studia na innym kierunku nie związanym ze szkołą i na zajęciach ludzie się
      > śmiali , wygłupiali , czasami padały rozkładające grupę hasła i było super
      > natomiast kiedy poszłam na podyplomówkę z nauczycielkami były tylko kłótnie,
      > pretensje do każdego wykładowcy, obgadywanie każdego i wieczne
      > niezadowolenie.
      ** No, właśnie - tak to jest z uogólnianiem. W mojej szkole do pokoju
      nauczycielskiego wchodze z autentyczną przyjemnością, pomimo tego, że bywają
      trudne dyskusje, ostro wyrażane opinie itd. Ale mam wrażenie jest wszystko w
      dobrej wierze, więc nie ma problemu. Poza tym - przecież sama też masz wpływ na
      to , jak to wygląda. Jesli nie podobają Ci się takie akurat sposoby zachowań,
      możesz próbować je zmienić, prawda?

      Ciężko przezyłam te studia, kiedy palnęłam coś smiesznego
      > zaraz była gaszona wzrokiem bazyliszka...na zakonczenie jednak jeden
      > wykladowca stwierdzil ze nie pasowalam do tej grupy i zebym uciekala z tego
      > zawodu...;)))
      ** Mam kolegę, którego po praktyce w LO, opiekunka skwitowała: "dst, ale to i
      tak zawyżone, bo z pana nauczyciel nie będzie" (konspektów nie chciał pisać, bo
      uznał to za niepotrzebne). Parę lat później został jednym z kilku najepszych w
      Polsce nauczycieli za całe lata 90. , przy czym liczba uczniów chcących
      przygotowywać sie z nim do olimpiady sięgała 40-50 :-), a i pozostali go cenili
      i lubili (towarzyszyłem mu w wycieczkach i mogłem relacje nauczyciel-uczniowie
      obserwować "z boku").

      moze nauczyciele się wypowiedzą , co jest powodem? czy sami
      > zauwazyli w sobie jakies zmiany podczas przy w szkole?
      ** Nie zauważyłem :-) Moi bliscy tez nie - po 10 latach uczenia w LO.

      czy to genetyczne?boję
      > się być taka
      ** Sama decydujesz o tym , jak będziesz. To sie przeciez nie dzieje "samo",
      prawda?

      Najlepsze pozdrowienia i życzenia satysfakcji z pracy!
      • Gość: zigia Re: Uogólnienia takie mogą prowadzić na manowce IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 07.09.04, 12:41
        dzieki za wypowiedź.aha co do zmieniania zachowań nauczycieli (ek) jazgot by
        mnie zabił...;)))))))
        • fan_gazety Kropla drąży skałę... 07.09.04, 12:49
          A entuzjazm jest zaraźliwy!
          • Gość: zigia Re: Kropla drąży skałę... IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 07.09.04, 12:59
            heheheh entuzjazm . ostanio usłyszałam : ta to zawsze usmiechnięta chodzi odp
            koleżanki nr 2: bo jeszcze męza nie ma i dzieci i nie musi kombinowac do
            pierwszego! albo ma za mło dyżurów! i z czego się cieszysz ja tu powodów nie
            widzę!! dobre nie? grunt to entuzjazm mieć w szkole...
            • fan_gazety Entuzjazm można i trzeba mieć... 07.09.04, 14:16
              Jak można być nauczycielem bez choćby odrobiny entuzjazmu??

              Jak przeciwwagę do tej scenki przesyłam tekst autortswa realnego człowieka,
              nauczyciela. Tacy też są, całe szczeęście. Tylko dlaczego jes ich u licha, tak
              mało? Przecież są bezcenni. A ci którzy juz nie maja w sobie entuazjazmu, niech
              spróbują chociaż nie przeszkadzać tym, którzy go ciągle mają, nie mówiąc już o
              zmianie pracy...


              Lorka rad kilka jak być dobrym nauczycielem

              · w każdej szkole najważniejsi są uczniowie a Ty nauczycielu jesteś dla nich
              · staraj się zrozumieć świat uczniowskich myśli ale nie pchaj się tam do niego
              na siłę
              · szanuj uczniowską pracę bez względu na jej rezultaty
              · kochaj to co robisz
              · pokaż swoim uczniom że marzenia są po to by je realizować a życie jest za
              krótkie żeby z nich rezygnować
              · namawiaj ich do buntowania się przeciw głupocie, bylejakości i złu
              · pamiętaj że nudny nauczyciel to zagrożenie: niczego nikogo nie nauczy a
              dodatkowo zniechęci do samodzielnych poszukiwań
              · nie roztaczaj przed uczniami ”pawiego ogona swoich możliwości”
              · wyznawaj zasadę: „nie ma złych uczniów, to szkoła źle ich uczy”
              · naucz się otwarcie mówić o swoich błędach i słabych stronach
              · nie udawaj kogoś kim nie jesteś
              · pamiętaj, że entuzjazm jest zaraźliwy
              · nie poddawaj się w realizacji celów
              · naucz się dobrze zarządzać swoim czasem bo życie jest krótkie
              · pamiętaj, że miłość to ważna rzecz nie tylko w Twoim ale również w ich życiu
              · bądź konsekwentny
              · żyj ze świadomością, że zawsze można lepiej
              · nigdy nie narzekaj przy uczniach na swoją pracę
              · do tego żeby się uśmiechać potrzeba ponoć pracy 12 mięśni twarzy a grymas
              niezadowolenia wymaga uruchomienia aż 14
              · Nauczycielu pamiętaj: „Możesz się więcej nauczyć od swoich uczniów niż oni od
              Ciebie! W Tobie jest świat, który już przemija, a w nich świat, który się
              tworzy”

              Grzegorz Lorek

              PS. Przytaczam jego wypowiedź, bo była już publikowana.
              www.leszno.edu.pl/~lo1tourism/strona_klasy/nauczycielroku2002.htm
              • fan_gazety Na wszelki wypadek... 08.09.04, 08:00

                Autorem tych rad jest Grzegorz Lorek, a nie autor tego postu, rzecz jasna :-)
Pełna wersja