historii w podstawówce, tyle co plastyki

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.04, 12:30
Coraz wiecej w szkołach przedmiotów egzotycznych, np. Przysposobienie do
życia w rodzinie, regionalizm. Przecież urzędnicy w ministerstwie też muszą
wykazać, że coś robią. Jeśli ktoś ma nadzieję, że nowe przedmioty są
niezbędne niech przeczyta ich programy - gadu, gadu, że dobrze byłoby być
dobrym i jak powinno być w normalnej rodzinie. Jak dzieciak ma rodzinę
nienormalną to mu to nic nie da. Jak ma normalną to jest to zbędne.
W polskich szkołach podstawowych przy jednej godzinie historii w tygodniu
dzieci nie tylko nie wiedzą kim był Napoleon, o drugiej wojnie światowej
wiedzą , że była itp. Mamy już mniej historii niż w szkole amerykańskiej.
    • gypsy_woman Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki 16.09.04, 20:04
      Nie wiesz dlaczego tak się dzieje?
      Uczeń klas IV-VI nie może mieć więcej godzin w tygodniu niż 28.
      Musi mieć 4 godziny wf i 2 religii.Gdy wprowadzono czwartą godzinę w-f,nie
      zwiększono tygodniowego wymiaru czasu pracy uczniów.Nie wolno zaplanować 29-ej.
      Mamy coś kosztem czegoś:w-f zamiast historii.
      • Gość: mamuśka Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 09:46
        Dodać trzeba muzykę-1g ,plastykę z wychowaniem technicznym -2g,religię -2g i
        wychodzi na to ,że jeden dzień w tygodniu dzieci tracą na dyrdymaly.Czyli 20 %
        czasu w szkole jest zmarnowane .Mam takie przekonanie od lat 30-stu czyli jak
        sama tracilam na te bzdury czas w swojej szkole.Mialam 8-9 lat i nie moglam się
        nadziwić po co marnujemy czas na nic nie wnoszącą fikcję.
        20% zmarnowanego czasu to w trakcie 6 lat podstawówki daje ponad rok na
        bzdury.Czy nikt tego nie liczyl?Zaraz odezwą się znawcy przedmiotu,że muzyka i
        plastyka to taaaaaaakie ważne .Ważne dla tysięcy nauczycieli tych przedmiotów i
        może dziecka w 1 -3 klasie.Ale na po co te przedmioty - w gimnazjum!!!!
        Odpowiedż-bo mamy tysiące nauczycieli specjalistów od plastyki i techniki,a
        nie mamy nauczycieli j.obcych i informatyki.
        • Gość: ala i as Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 17.09.04, 16:03
          W mojej szkole jest nadmiar nauczycieli od jęz. obcych(niemiecki i angielski)
          oraz 2 informatyków-muszą mieć przygotowanie do nauki drugiego przedmiotu, bo
          nie mieliby godzin, a nie mamy kompetentnego nauczyciela plastyki-sztuki.
          • verdana Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki 17.09.04, 19:44
            Jestem historykiem.
            A mimo to uwazam, ze przedioty artystyczne w szkole to nie "dyrdymały".
            czlowiek ma nie tylko wyuczyć się faktów, jezyków i matematyki, ale także
            powinien uczyć się rozumiec sztukę, a nawet tylko rysować czy spiewać . Wiele
            dzieci b. lubi te zajecia.
            Jesli wyrzucimy te "dyrdymały" to okaze się, że nasze dzieci maja 6-7 lekcji
            dziennie, kazdą trudną i ważną. Myslicie, ze małe dzeci zniosa to bez przerw
            na "lzejsze" lekcje. Nie. Nie zniosą. Lekcje od 4-5 bedą człkowicie stracone.
            Jesli macie nadziję, ze poziom w ten sposób się podwyzszy, to złudna nadzieja.
            Najwyżej obniży. Bo dzieci nie będą w stanie słuchać, nauczyć się czy odrobić
            lekcji na 6 róznych przedmiotów.
            • werty126 Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki 17.09.04, 21:32
              Przedmioty artystyczne niekoniecznie muszą wychowywać artystów. Wszak artyści,
              w dodatku utalentowani, to znikomy procent społeczeństwa. Szkoła ma rozwijać
              wszechstronnie, tzn. m.in. uczyć wrażliwości na odbiór sztuki. Jeżeli w szkole
              nie nauczymy słuchać muzyki , odróżniać malarstwa olejnego od reprodukcji,
              witrażu od plakatu ... , to dorosły człowiek będzie o taką wiedzę uboższy.
              Jestem przeciwnikiem uczenia dzieci gry na flecie.Po pierwsze- do gry potrzeba
              słuchu i odrobiny talentu, po drugie- w kasie drugiej, gdzie najczęściej panie
              usiłują wymóc taką umiejętność na uczniach, nie wszystkie dzieci mają dość
              wykształconą synchronizację, a często i za małe paluszki, aby poradzić sobie z
              dziurami :).A wtedy to muzyka przestaje być przyjemnością, a staje utrapieniem
              (dla całej rodziny).
              • Gość: Staaary Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 18.09.04, 16:08
                Opowiem o sytuaccji wliceach dla dorosłych, a konkretnie o nieustannie
                zmniejszanej liczbie godzin. Przykład chemii. Kilka lat temu było to 104
                godziny w ccyklu nauczania, potem 72 godziny. Od tego reku jest 36 godzin
                (3X12)! Przy czym dawniej uczniowie byli absolwentami podstawówek, gdzie było w
                sumie 4 godziny chemii tygodniowo, lub po szkołach zawodowych, gdzie jescze
                dochodziło kilka godzin. Dziś są to absolwenci gimnazjów, z 3 godzinami chemii
                w całym cyklu nauczania. Zmniejszenie liczby godzin w jeszcze większym stopniu
                dotknęło fizykę. Nie lepiej jest z biologią, geografią, a nawet matematyką
                (łącznie 72 godziny!). Czy nie moglibyśmy przestać wreszcie udawać? Zróbmy tak:
                uczeń opłaca stosowne czesne, a szkoła w zamian wypisuej mu świadectwo
                ukończenia. Po co ma tracić nawet tę odrobinę czasu na lekcje?
                • Gość: myslak LO dla dorosłych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:09
                  To dopiero zabawa!
                  W trzyletnim cyklu nauczania jest 180 godz. j. polskiego . W dziennym liceum -
                  około 400 godzin!

                  Po obu szkołach uczniowie mają zdawać tę samą, zewnętrznie sprawdzaną nową
                  maturę ;))))
                  • Gość: myslak geografii w liceum mniej niż religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:11
                    I tyle :(
                    Religii w trzyletnim cyklu jest 6 godzin, geografii 3. Podobnie z biologią i
                    chemią.
                  • Gość: Staaary Re: LO dla dorosłych? IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 18.09.04, 20:21
                    Myslak, zapomnij o tym! Coś mi się zdaje, że od tego roku istnieją już tylko
                    dwuletnie licea dla dorosłych, a na widok obowiązującej liczby godzin z języka
                    polskiego możesz się jeszcze bardziej zdziwić. Choć w porównaniu z innymi
                    przedmiotami jest tych godzin na tyle dużo, że polski będzie chyba jedynym
                    przedmiotem, który uczeń może zdać (słabo) na maturze. Przypuszczam co prawda,
                    że jest pula godzin "do dyspozycji dyrektora", kto jednak w liceum dla
                    dorosłych zdecyduje się na zdawanie matury z fizyki lub chemii? To zaś oznacza,
                    że ma opanować podstawy danego przedmiotu w tej śmiesznej liczby godzzin. Do
                    szkół nie dotarły oczywiście żadne propozycje programowe, a tm bardziej
                    rozkładu godzin. Próbowałem to zrobić sam - koszmar!
                    • Gość: kocurek Re: LO dla dorosłych? IP: *.aster.pl 18.09.04, 20:44
                      Nauka przedmiotów artystycznych w szkołach to fikcja i dramat -nic się nie
                      zmieniło od moich czasów.Moje dzieci tak samo jak było za moich czasów odwalają
                      w 5 min lewą reką martwą naturę .Syn nie oddał żadnej pracy z plastyki w
                      semestrze a i tak miał 6! ,bo nauczyciel nie odważył się mu psuć sredniej.
                      Przez 6 lat podstawówki nauczyli się spiewać hymn.To zmarnowany ich czas i
                      pieniądze podatników.Zapewniam,że rodzice sami widzą czy dziecko ma talent
                      muzyczny czy rysunkowy i pokierują odpowiednio .Zwykła szkoła i tak nie zrobi z
                      takiego dziecka artysty.A godziny zamiast plastyki/muzyki powinny byc
                      przeznaczone na powolniejsze/dokładniejsze przerabianie matematyki/polskiego
                      lub pracę w grupach /koła zainteresowań itp.W ten sposób kto chce idzie na
                      naukę drugiego języka ,a inny na plastykę.
        • fion_a Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki 19.09.04, 00:01
          ość portalu: mamuśka napisał(a):
          > Odpowiedż-bo mamy tysiące nauczycieli specjalistów od plastyki i techniki,a
          > nie mamy nauczycieli j.obcych i informatyki.

          Widze, ze nie jestyes zorientowana, bo przewaznie nauczyciele od techniki ucza tez informatyki, a nawet jeszcze kilku innych przedmiotów 'zawodowych" np. w technkum (przynajmniej po moim kierunku studiów przyszły nauczyciel takie wyksztalcenie uzyskuje).

          I choc zdolnosci czysto pklastycznych ani sluchu muzycznego nigdy nie mialam, a uwielbialam matematyke, to nie chcialabym tych przedmiotów zamienic. Ba, gdyby ich nie bylo, to prawdopodobnie przecietny czlowiek nie wiedzialby, jak wyglada nuta, ani, ze jest cos takiego jak perspektywa;))
    • Gość: age Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.icpnet.pl 19.09.04, 01:11
      ...edukacja prozdrowotna, podstawy przedsiębiorczości. Egzotyczne przedmioty
      mnożą się jak grzyby po deszczu.
      Umówmy się, że jeżeli na jakiś przedmiot jest jedna godzina tygodniowo, to
      równie dobrze można by z niego zrezygnować. Za moich czasów to była tylko
      higiena i astronomia. Z astronomii nie pamiętam nic, nawet nie przypominam
      sobie, kto tego uczył. Higiena była koszmarnie nudna - powtarzaliśmy materiał,
      który był wcześniej przerobiony na biologii w nieco innej formie (klasa
      biol.-chem.).
      Wtedy okaże się, że szkoła uczy polskiego, matematyki, języków obcych, religii i
      wf-u. I nie oszukujmy się, że jest inaczej. A na polski i matematykę też jest
      trochę mało czasu.
      • Gość: Staaary Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 19.09.04, 08:54
        czyli zgodnie z postulataami byłego ministra "Lagi" Stelmachowskiego (z UW,
        jeśli dobrze pamiętam). On, co prawda, chyba nie wspominał o matematyce, za to
        chciał dorzucić kurs na prawo jazdy.
        • Gość: age Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.icpnet.pl 19.09.04, 21:32
          A wychowanie komunikacyjne? Przecież taki przedmiot już jest ;-)
          • Gość: nina Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.tvgawex.pl 20.09.04, 08:03
            Dla uczniów, to b. dobrze, że mało jest godzin historii i innych przedmiotów,
            na których nauczyciele nie wysilają się. Uczeń sam potrafi przeczytać temat z
            książki i zrobić notatkę.Niewielu nauczycieli prowadzi lekcje przy zamkniętej
            książce. Większość czyta na lekcji, myli fakty, a nawet nie potrafi bez ksiązki
            odpytać!!! Pewnie sami też mieli za mało godzin historii!!!
          • fion_a Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki 20.09.04, 11:29
            Czy Ciebie to smieszy??Ze jest cos takiego, jak wychowanie komunikacyjne??
            Ze jak rodzina nie wychowuje i nie uczy, to ktos musi??
            Przejrzyj sobie statystyki w necie ilu ludzi ginie na drogach, ilu pieszych i ile dzieci, to moze znajedziesz sens takich przedmiotów i działalnosci np. P. Doroty Stalińskiej.

            Skoro rodzice czesto jezdza jak idioci(!!, tak, tak wygladaja polskie drogi, w wakacje sie tego naogladalam, 2 wypadki na odcinku kilometra, a debile dalej grzeja i wyprzedzaja na 3 czy 4!!) to niech te dzieci przynajmniej w szole uslysza, ze jest cos takiego, jak przepisy ruchu drogowego.

            Poza tym, z tego co się orientuję nie jest to osobny przedmiot, tylko blok tematów realizowany w ramach innych przedmiotów, ale byc moze juz sie to zmienilo. Mam nadzieje,ze na lepsze.
            • Gość: age Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki IP: *.icpnet.pl 20.09.04, 19:08
              To jest chyba ścieżka przedmiotowa, która może być realizowana w ramach innych
              przedmiotów lub jako osobny przedmiot. Z "egzotycznych" przedmiotów ten jest
              chyba najsensowniejszy.

              Nie chodzi mi o wychowanie komunikacyjne jako takie. Dobrze, że jest. Zgadzam
              się z przedmówcami, że mnożenie przedmiotów w szkole jest pozbawione sensu, a
              to, co najważniejsze jest spychane na dalszy plan z braku czasu.
    • aswywiadu007 Re: historii w podstawówce, tyle co plastyki 25.09.04, 13:13
      jak przeczytalem, co tu napisaliscie, to mi wlosy opadly.
      na poczatek: religia. od kiedy sa 2h/tydz? a historii
      i geo po 1??? jestem katolikiem, chodze do kosciola
      i chodzilem zawsze na religie, ale od poczatku bylem
      PRZECIWNY religii w szkole. chyba jak bylem w 5 klasie
      to w budzie pojawili sie ksieza i katechetki. to jest bez sensu.
      jak ktos chce katechezy, to pojdzie do kosciola (byl lepszy,
      o niebo lepszy, klimat w tych salkach koscielnych). i to wszystko
      kosztem historii???? za pare lat ludzie 1410 beda kojarzyc juz
      tylko z bimbrem, a napoleona z "jakims drinkiem? koniakiem?"
      albo cos z mojej ulubionej gery: "Pacyfik??? to... ktos taki
      co nie idzie na wojne..."
      dalej: wf...he he he. mialem 2h/tydz, szkola wybudowana na
      ok. 800 urwisow, a bylo nas ok 2000! jestem echem wyzu demograficznego,
      wiec klas bylo "od a do h", a co za tym idzie, wf to dwa ognie
      na korytarzu. sala gimnastyczna, to dopiero od 4 klasy, a i tak
      wielkosci boiska do siatki. szczytem pomyslowosci wuefisty byla
      pilka nozna na boisku przy szkole na sniegu.
      dalej: plasta - nie mam talentu i nie lubilem jej. w chyba 6 klasie
      przyszla "nowa" i mowi, ze ona rozumie, ze nie kazdy ma talent
      i bedzie oceniac jakosc wykonania i takie tam bzdury. ucieszylem sie
      niepotrzebnie. i tak oceniala nas pod katem takiej jednej "utalentoweanej"
      dalej: muza - nigdy nie uczylismy sie grac na instrumentach (moze i dobrze
      oszczedzilismy uszy). glownie to oceny byly stawiane po zaspiewaniu
      zadanej zwrotki przerabianej piosenki. ale czasem zdarzyla sie ocena
      "z zeszytu", co sprowadzala sie do przepisania z ksiazki czegos
      o Bachu czy innum Szopenie. i teraz ciekawostka. nalezalem do zespolu
      piesni i tanca "..." i w te muzyczne klocki bylem dobry, a dostalem
      w 4 klasie tylko "dobry" he he he
      do czego zmierzam... otoz nie mozna powiedziec, ze kiedys bylo super,
      a teraz to tragedia. kiedys tez bylo zle, ALE z tego co sie dowiedzalem
      to jest jeszcze gorzej (a myslalem ze teraz to bedzie lepiej).
      przerazilem sie. jak ci na gorze nie pojda po rozum do glowy, to
      za pare lat obudza sie z reka w nocniku, a edukacje czeka los
      Titanica (a moze to i dobrze...tylko szkoda tych dzieci,
      bo ewentualne uzdrowienie odbedzie sie ich kosztem)
Pełna wersja