Gość: Anna
IP: *.wroclaw.mm.pl
24.09.04, 08:24
Dziecko chodzi do drugiej klasy szkoły podstawowej. Wczoraj wróciłam z
zebrania rodziców i jestem załamana. Pani wychowawczyni po trzech tygodniach
nauki stwierdziła, że ma tygodniowe zaległości w realizacji programu !!!
Wszystko z powodu nieodpowiedniego zachowania dzieci.
W klasie pierwszej, po dwóch miesiącach nauki dostałam sygnał od nauczycielki
języka obcego, abym przeniosła dziecko do innej klasy lub szkoły. Pani
stwierdziła, ze szkoda Jej takiego dziecka jak moje w takiej niegrzecznej
klasie. Rzeczywiście program nauczania języka zrealizowany został w połowie.
Narzeka pani katechetka i podobno wszyscy nauczyciele, którzy w ramach
zastępstwa mają w tej klasie lekcje. Klasa ma opinię "najgorszej w szkole".
Rozmawiałam w zeszłym roku z wychowawczynią i zapewniała mnie, że nie ma
powodu do niepokoju.
Jednak nie przerobiła z klasą całego podręcznika, tak jak klasa równoległa.
Nie mówiąc o tym, że klasa równoległa wykonuje bardzo dużo prac plastycznych.
Jest to o tyle trudna sytuacja, że moje dziecko zaczęło tam naukę
przeniesione z innej szkoły. Dyrektorka zapewniała mnie, że to będzie
odpowiednia klasa dla dziecka zdolnego, pracowitego..
Wychowawczyni odpowiedziała krótko na moje wątpliwości: "to niech pani
dziecko przeniesie i już!"
Przecież dziecko to nie rzecz, którą można przenosić z miejsca na miejsce!
W klasie panuje straszny chałas i rumor w czasie zajęć. Pani większość czasu
spędza na wpisywaniu uwag do dzienniczków i na tablicy. Rzadko sprawdza
wykonane w zeszytach prace. Moim zdaniem najwyraźniej nie radzi sobie z
prowadzeniem tego zespołu. Takie jest zdanie rodziców, ale każdy boi się o
tym głośno powiedzieć.
Czy to wina dzieci czy pani?? I co można zrobiś w takiej sytuacji??