"Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? ?

IP: *.wroclaw.mm.pl 24.09.04, 08:24
Dziecko chodzi do drugiej klasy szkoły podstawowej. Wczoraj wróciłam z
zebrania rodziców i jestem załamana. Pani wychowawczyni po trzech tygodniach
nauki stwierdziła, że ma tygodniowe zaległości w realizacji programu !!!
Wszystko z powodu nieodpowiedniego zachowania dzieci.
W klasie pierwszej, po dwóch miesiącach nauki dostałam sygnał od nauczycielki
języka obcego, abym przeniosła dziecko do innej klasy lub szkoły. Pani
stwierdziła, ze szkoda Jej takiego dziecka jak moje w takiej niegrzecznej
klasie. Rzeczywiście program nauczania języka zrealizowany został w połowie.
Narzeka pani katechetka i podobno wszyscy nauczyciele, którzy w ramach
zastępstwa mają w tej klasie lekcje. Klasa ma opinię "najgorszej w szkole".
Rozmawiałam w zeszłym roku z wychowawczynią i zapewniała mnie, że nie ma
powodu do niepokoju.
Jednak nie przerobiła z klasą całego podręcznika, tak jak klasa równoległa.
Nie mówiąc o tym, że klasa równoległa wykonuje bardzo dużo prac plastycznych.
Jest to o tyle trudna sytuacja, że moje dziecko zaczęło tam naukę
przeniesione z innej szkoły. Dyrektorka zapewniała mnie, że to będzie
odpowiednia klasa dla dziecka zdolnego, pracowitego..
Wychowawczyni odpowiedziała krótko na moje wątpliwości: "to niech pani
dziecko przeniesie i już!"
Przecież dziecko to nie rzecz, którą można przenosić z miejsca na miejsce!
W klasie panuje straszny chałas i rumor w czasie zajęć. Pani większość czasu
spędza na wpisywaniu uwag do dzienniczków i na tablicy. Rzadko sprawdza
wykonane w zeszytach prace. Moim zdaniem najwyraźniej nie radzi sobie z
prowadzeniem tego zespołu. Takie jest zdanie rodziców, ale każdy boi się o
tym głośno powiedzieć.
Czy to wina dzieci czy pani?? I co można zrobiś w takiej sytuacji??
    • Gość: Renata Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.chello.pl 24.09.04, 08:38
      A mnie się wydaje, że nalezy zadać to pytanie przeciwnikom tzw. segregacji w
      szkołach.
      A swoją drogą rób wszystko żeby dziecko znalazło sie w dobrej klasie. W
      imie "równości" nie marnuj swojego dziecka.
      • Gość: Anna Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.wroclaw.mm.pl 24.09.04, 08:53
        Wychowawczyni wyjaśniła, że w tej klasie na 21 osób jest dużo dzieci
        dyslektycznych, mających problemy z ... I tu długa lista problemów.
        Niestety mam wrażenie a nawet przekonanie, ze moje dziecko marnuje się w tej
        klasie. Opadł Jej zapał do nauki. Często mi mówi: mamoooo nie muszę tego robić
        przecież pani i tak tego nie sprawdza. Gdy pytam dlaczego tak mało robią na
        lekcji to słyszę, że znowu jakiś chłopiec nie chciał dać pani dzienniczka i
        pani bardzo długo prosiła o ten dzienniczek. Podobno pani nie może sama sięgnąć
        do tornistra ucznia po owy dzienniczek!!!
        Przeniesienie do klasy równoległej raczej nie wchodzi w grę ze względu na
        liczebność. W tamtej klasie jest 28 uczniów w naszej 21.
        Czy jest jakaś szansa, że te dzieci dyslektyczne (nie wiem jak zdiagnozowane,
        ponieważ część rodziców nie zgłasza się na badania do poradni) poprawią swoje
        zachowanie?
        • Gość: Renata Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.chello.pl 24.09.04, 12:31
          Zmarwię Cię- NIE MA SZANS NA POPRAWĘ ZACHOWANIA TYCH DZIECI. Pod płaszczykiem
          stu różnych dysfunkcji z ADHD na czele stoi brak wychowania, chamstwo, bierna
          postawa i brak chęci współpracy ze szkołą rodziców i chore prawo zabrabiające
          nauczycielom czegokolwiek. A jesli dodasz do tego całą armię przeciwników
          segregacji w szkole jesteś bezsilna.
          A teraz powiem co Cię czeka jeśli nie staniesz na głowie i nie zmienisz dziecku
          szkoły:
          1. Skuteczne równanie do najgorszych
          2. Brak wykształcenia nawyków nauki ( już masz tego pierwsze symptomy)
          3. Zaległości, które będziesz musiała nadrabiać w domu, o ile córka zechce się
          uczyć
          4. Czas na lekcjach będzie zupełnie zmarnowany- nauczyciel najwyżej zada do domu
          W szkołach publicznych Rady Pedagogiczne są bezsilne. W prywatnych i
          społecznych jest trochę lepiej, o ile znajdzie się wystarczająco silna grupa
          rodziców zmierzających do unormowania sytuacji. Zapewniam, że jedno dziecko z
          ADHD może bardzo skutecznie uniemożliwić naukę całej klasie.
          Moja rada- szukajcie innej dobrej klasy w okolicy, o ile nie da się tego
          załatwić w obrębie szkoły ( czekoladki dla pani dyrektor mogą okazać się
          przydatne).
    • Gość: Polopiryn Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 09:18
      Ja tego nie potrafię zrozumieć, że nauczyciel nie potrafi zapanować nad
      zachowaniem dzieci w klasie.
      Wydaje mi się, że albo ta osoba nie nadaje się do pracy w szkole, albo jest
      jakiś duży błąd w systemie nauczania.
      I to wszystko w drugiej klasie podstawówki ....
    • fan_gazety Zacząłbym od powiedzenia głośno, a potem 24.09.04, 09:24
      to już w zależności od reakcji. Tylko chyba niekoniecznie od razu zmiana klasy
      lub nauczyciela. Może jednak da się coś zmienić bez takich radykalnych zmian?

      Dlaczego "każdy się boi" ?? Co jest złego w powiedzeniu szczerym o swoich
      wątpliwościach?
      • Gość: Anna Re: Zacząłbym od powiedzenia głośno, a potem IP: *.wroclaw.mm.pl 24.09.04, 09:42
        Właśnie nie chcę pochopnie przenosić dziecka i dlatego zastanawiam się czy da
        się z tym coś zrobić!
        Czy dzieci "dyslektyczne" mogą poprawić swoje zachowanie?
        Czy raczej problem tkwi w złym podejściu do tych dzieci?
        Mam wrażenie, że ta klasa została spisana na straty.
        Pod koniec pierwszej klasy poprosiłam pania świetliczankę o pokazanie mi prac
        mojego dziecka. A muszę przyznać, ze ścianę zdobiły przepiękne prace! Okazało
        się, że pani nie zaprasza do prac plastycznych dzieci z tej klasy,
        ponieważ "one jakoś nie mają chęci.." Pani woli dzieci a IB bo "one są bardziej
        zdyscyplinowane i więcej z nimi można zrobić.."
        Moje dziecko w obecności świetliczanki potwierdziło to, że pani nie pozwalała
        jej nigdy przyłączyć się do tych prac!! I okazało się, że to "wina" dziecka, że
        za słabo upominało się o to, że chce te prace wykonywać!!
        Ja nie mogę pojąć, że tak traktują te dzieci sami nauczyciele. Budują w nich
        poczucie, że są gorsze, że do niczego się nie nadają!!!

        Ja powiedziałam to wszystko głośno do pani w obecności klkorga rodziców
        (żałuję, że nie w obecności wszystkich rodziców), ale niestety nikt nie odezwał
        się. A wiem, ze rodzice komentują brak autorytetu pani. I wielu z rodziców
        twierdzi, że pani nie radzi sobie z klasą.
        Wychowawczyni odpowiadając, że mogę sobie dziecko przenieść do innej szkoły
        dała mi najwyraźniej do zrozumienia, że nie mam co liczyć na jakąś poprawę
        sytuacji. A może nie chce mieć w klasie rodzica, który "wchodzi w Jej
        kompetencje"?
    • Gość: Kasia Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 09:51
      Skoro nauczycielka nie moze poradzic sobie z dziecmi w II klasie to co bedzie
      pozniej,dla mnie to niewyobrazalne. Mysle ze to wina nauczycielki ktora nie
      radzi sobie z dyscyplina grupy. Na twoim miejscu jak najszybciej przeniosłabym
      dziecko do innej szkoly.
    • Gość: belfer Re: kobieto! nad czym ty się jeszcze zastanawiasz? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 10:33
      Tutaj prawdopodobnie działają obydwa te powody. W klasie może być jedno lub
      kilka dzieci nadpobudliwych, które na lekcji urządzają cyrk. Z drugiej strony
      nauczyciel, który nie sprawdza prac domowych, ćwiczeń itp. sam powoduje, że
      reszta dzieci zamiast pracować też zaczyna wydziwiać. Szkoły zazwyczaj dzielą
      dzieci nadpobudliwe pomiędzy różne klasy z rocznika. Inaczej dorabiają się
      zespołu koszmarnego i opóźnionego. Rodzice powinni zadziałać wspólnie.
      Zapytajcie dyrektora, najlepiej na piśmie, co zamierz z tą sporawą zrobić.
      Podpiszcie się wszyscy, lub w większości pod skargą, na duplikacie zażądajcie
      potwierdzenia, że pismo wpłynęło. Nie załatwiajcie nic na gębę, bo za pół roku
      usłyszycie, że nikt się przecież nie sokarżył. A jeśli większość klasy to
      łobuzeria, to przenieś dziecko, lepiej nie będzie, wiem to na pewno.
      • Gość: Renata Re: kobieto! nad czym ty się jeszcze zastanawiasz IP: *.chello.pl 24.09.04, 12:45
        Opowiem Wam o klasie, do której chodziło jedno z moich dzieci. Pod koniec tzw.
        nauczania początkowego pojawił się chłopiec. Nazwijmy go Kuba ( imię
        zmienione). Kuba miał pełnoobrazowy zespół ADHD i rodziców, którzy nie chcieli
        przyjąć tego do wiadomości. Kuba miał zaległości z dobrych 2 lat- źle czytał,
        źle liczył i nie potrafił usiedzieć 5 minut w miejscu. Nie interesowało go
        literalnie nic. Jego ulubionym zajęciem na lekcjach było regularne stukanie
        długopisem w metalową część ławki lub darcie papieru na maleńkie kawałeczki i w
        zalezności od humoru albo robienie z nich kulek i rzucanie gdzie popadnie ( w
        tym również w nauczyciela), albo.....jedzenie go.
        Kuba o niczym nie pamiętał i nie potrafił pracować w grupie- równiez na
        zajęciach sportowych.
        Każda próba ( a było ich wiele) czyniona przez nauczyciela, aby zintegrować
        dziecko z klasą, pomóc mu, kończyła się fiaskiem. W przypadku pracy w zespołach
        dochodziło do awantur trwających nawet całą godzine, wybuchów histerii ze
        strony innych uczniów- nikt bowiem nie chciał pracować z Kubą.
        Pod koniec roku okazało sie, że program nie został zrealizowany, bo
        nauczycielka po 100 razy uspokajała Kubę, a następnie całą klasę, która bardzo
        szybko obróciła w perzynę cały trud wychowawczy 3 lat.
        Jedzenie na lekcjach, chodzenie po klasie, aroganckie odpowiedzi, brak szacunku
        do kogokolwiek stały się normą.
        Dyrekcja i szkolny pedagog byli bezsilni. Rodzice pisali pisma ( takie, o
        ktrych wspominasz), ale odpowiedzi byy wykrętne i enigmatyczne.
        Wytrzymaliśmy jeszcze 4 klasę, zmiana wychowawcy i nowe przedmioty nic nie
        zmieniły ale ..stał się cud. Kuba odszedł do innej szkoły, a klasa pozostała z
        gigantycznymi zaległościami.
    • Gość: age Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.icpnet.pl 24.09.04, 18:08
      Aniu!!! Ta klasa została spisana na straty. Zgaduję jak do tego doszło: nowa
      nauczycielka w szkole, z niewielkim stażem. Takim nauczycielom podrzuca się
      czasami wszelkie kukułcze jaja, np. słyszące dziecko głuchych rodziców, wiadomo
      z góry, że będzie problem. Pani sobie od początku nie radzi. Co to za nauczyciel
      w małych klasach, któremu dzieci przeszkadzają uczyć! Lista pretensji do
      rodziców to sposób na rozgrzeszenie się z własnej nieudolności. Nawet jeśeli w
      klasie jest dużo dzieci z orzeczeniami, to dobry, doświadczony nauczyciel
      potrafi taką klasę bardzo szybko doprowadzić do pionu. Dysleksja (dysgrafia) nie
      ma nic wspólnego z totalnym brakiem dyscypliny. Klasa jest mało liczna, bo wielu
      rodziców zabrało dzieci ze szkoły na samym początku, widząc, co się święci.

      Zastanów się jednak dobrze zanim przeniesiesz dziecko do innej szkoły, chyba że
      stać Cię na czesne. Nie masz żadnej gwarancji, że znów nie trafi do takiej
      klasy!!! Jeżeli możesz liczyć na poparcie innych rodziców, to proponuję
      oficjalnie domagać się zmiany nauczyciela.
      • Gość: M Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.elk.mm.pl 24.09.04, 18:35
        Uczyłam kiedyś w szkole podstawowej i jedno mogę potwierdzić:dysleksja,
        dysgrafia i często inne dysfunkcje nie mają często nic wspólnego z
        zachowaniem!!!W klasie, w której uczyłam było 8 dzieci z orzeczeniami,klasa
        liczyła 31 osób i naprawdę nie miałam żadnych problemów z dyscypliną. Materiał
        zaplanowany zrealizowałam, klasa była najlepsza na poziomie klas IV i nie
        musiałam przy tym wprowadzać zamordyzmu,krzyczeć na dzieci,zawracać sobie głowy
        wpisywaniem uwag.A praca w klasie, w której jest 21 uczniów,to marzenie chyba
        każdego nauczyciela.Polecam jednak zmianę szkoły/klasy.Pamiętaj, chodzi o Twoje
        dziecko,to nie pani wychwawczyni ma być miło,ale to ono ma wyjść ze szkoły z
        możliwościami kontynuowania nauki i nauka ma Twojemu dziecku sprawiać radość.
      • Gość: Anna Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.wroclaw.mm.pl 24.09.04, 18:36
        Po kolei:
        Nauczycielka nie jest taka nowa. Przyznała, że poprzednio też trafił się jej
        taki "trudny" zespół, więc to daje do myślenia czy rzeczywiście pani ma
        predyspozycje do nauczania!
        W klasie jest np. dziecko niezbyt dobrze słyszące (ma aparat słuchowy) i jest
        to chyba najbardziej rozbisurmaniony chłopak. Ale pani narzeka generalnie na
        większość klasy!!
        Ja się bardzo zastanawiam nad przeniesieniem. Już raz przeniosłam moje dziecko
        ze szkoły
        -pani uciszała pierwszaki GWIZDKIEM na lekcji;
        -zaklejała taśmą buzię;
        -posadziła wysokie dziecko w pierwszej niziutkiej ławce, bo tak jej pasowało;
        -przez dwa miesiące dwa razy sprawdziła zadanie (raz parafka, raz słoneczko),
        -na pytanie o system ocen od razu reagowała agresywnie, mówiąc że jest
        doświadczonym pedagogiem, ma swoje metody pracy z dziećmi i nie będzie
        tłumaczyła swojego systemu ocen;
        -sztandar szkoły to był krzywo obcięty kij (od szczotki) z przywiązaną na
        supełki biało-czerwoną tkaniną, rzucony w kąt zaraz po pasowaniu na
        pierwszaka!!! Nie jestem wielką patriotką, ale ten widok mną wstrząsnał dosyć
        mocno.
        I cholera mnie bierze, ponieważ tą szkołę widzę z okien mieszkania, a teraz
        wożę dziecko dwoma autobusami.
        Przeniosłam je do najbliższej szkoły na sąsiednim osiedlu. I jestem tym
        bardziej rozczarowana, gdyż rozmawiałam z panią dyrektor, która sama pytała o
        to jakie jest dziecko (czy chętnie się uczy, czy jest zdolne, czy leniwe..) i
        zapisała mi córkę do tej własnie klasy.
        Czy zmiana nauczyciela w trakcie roku szkolnego jest w ogóle możliwa??
        Niestety na szkołę prywatną nie stać mnie absolutnie. A na poparcie rodziców
        raczej nie mogę liczyć. Część rodziców nie przychodzi na zebrania, a ci którzy
        widzą, że dzieje się źle, "w trosce o dziecko" boją się cokolwiek powiedzieć.
        • Gość: age Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.icpnet.pl 24.09.04, 23:36
          Sama nie zmienisz nauczyciela, nie warto próbować. Chociaż znam przypadki, kiedy
          dyrektor robił takie zamiany po skargach pojedynczych rodziców. Znam też
          przypadki, kiedy dyrektor bronił nauczyciela mimo wielokrotnych i uzasadnionych
          protestów rodziców. Tu wszystko (prawie) zależy od dyrektora, ale jakoś na
          podstawie Twojego opisu nie chce mi się wierzyć w dobre intencje pani dyrektor.
          W końcu klasy tej pani mają już ustaloną reputację w szkole. Nie zaszkodzi
          spróbować z panią dyrektor porozmawiać w obecności innych rodziców i delikatnie,
          bez emocji i pretensji poprosić o pomoc w rozwiązaniu problemów, które obserwują
          rodzice (dyscyplina na lekcji, problemy wychowawcze, realizacja programu). To
          chyba wszystko, co można zrobić.

          Jeżeli zdecydujesz się jednak zmienić szkołę, nie rób tego pochopnie. Postaraj
          się dowiedzieć o nowej szkole jak najwięcej, zanim poślesz tam dziecko.
          • Gość: Ina Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.swic.dialup.inetia.pl 25.09.04, 23:10
            A ja mam wrażenie, że przeniesiesz dziecko do innej szkoły (na drugie osiedle -
            będziesz dojeżdżała 2 autobusami), a w trzeciej klasie do jeszcze innej szkoły
            (na drugim końcu miasta?), w czwartej... (może miasto ościenne?)

            Dziwi mnie to, że (jak twierdzisz) inni rodzice mają całą sytuację w nosie. A
            może nie ma potrzeby szukania dziury w całym??? Może inni rodzice widzą, że
            przesadzasz???

            Znałam matkę, która miała pretensje do n-la, że jej dziecko nie jest codziennie
            pytane czytania (w klasie 27-osobowej)- wcześniej chodziło do szkoły społecznej
            (16 osób w klasie). W klasie trzeciej dziewczynka trafiła do szkoły sportowej.
            Teraz powinna być w klasie 4 - bardzo jestem ciekawa czy jeszcze uczęszcza do
            tej szkoły...

            Poza tym - podręcznika sie nie przerabia. Nauczyciel może pewne treści opuścić
            lub dostosować do poziomu klasy.
            • Gość: Anna Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.wroclaw.mm.pl 26.09.04, 09:56
              Ina! Odnoszisz złe wrażenie. Ja nie chcę przenosić dziecka do kolejnej szkoły.
              Dziecko to nie rzecz, którą można co parę miesięcy przestawić. Dziecko
              przyzwyczaja się do danej sytuacji, szkoły, kolegów... Mam pełną tego
              świadomość i dlatego szukam rady na tym forum. Tu pojawia się sporo nauczycieli
              z doświadczeniem pedagogicznym.. I stąd moje pytanie: czy można liczyć na
              zmianę zachowania dyslektycznych dzieci?? O ile ich dysleksja ma cokolwiek
              wspólnego z zachowaniem na lekcji. Ja nie mam takich doświadczeń, a pani
              wychowawczyni tu upatruje źródło problemów!! Czy wychowawczyni ma rację?

              Rodzice nie mają sytuacji w nosie. Spora ich część dostrzegła wcześniej ten
              problem. A dokładnie poinformowani zostali wszyscy rodzice uczestniczący w
              zebraniu klasy.
              Jak to określiłaś "dziurę w całym" zaczęła szukać w przypadku mojego dziecka
              pani od niemieckiego, która w klasie pierwszej, w miesiącu grudniu podeszła do
              mnie i powiedziała o trudnościach w tej klasie i zaleciła zmianę klasy lub
              szkoły!! Przypomnę, że udałam się wtedy na rozmowę do wychowawczyni i zostałam
              uspokojona, że zachowanie dzieci mieści się w przyjętych normach i nie ma
              powodu do niepokoju.

              > Poza tym - podręcznika sie nie przerabia. Nauczyciel może pewne treści
              > opuścić lub dostosować do poziomu klasy.

              Zgadzam się i nie podejmowałam rozmów na ten temat widząc, że sporo kart pracy
              i stron w czytance zostało pominiętych. Trudno zaś nie mieć wątpliwości kiedy w
              podręczniku do niemieckiego na 20 lekcji przerobiono 12!!
              Podobnie rzecz się miała w katechizmie.

              "Dziurę w całym" tym razem zaczęła szukać pani wychowawczyni zaczynając
              zebranie od informacji, że zachowanie w klasie jest skandaliczne i że pani "po
              trzech tygodniach nauki ma tygodniowe opóźnienie w realizacji programu".
              Nie zaspokoję Twojej ciekawości i nie powiem Ci na jakiej podstwie pani tak
              wyliczyła. Widocznie wbrew temu co myślisz nauczyciel ma pewne założenia co do
              tempa pracy. I dla mnie jest to jak najbardziej logiczne i sensowne.

              To wszystko Ino co mogłam napisać odnosząc się do Twoich wrażeń!
              Nie wiem jakie znałaś matki i czym tam jeszcze jesteś obciążona, ale zapewniam
              Cię że nie mam żadnych pretensji. Ja próbuję znaleźć wyjście, rozsądne i
              sensowne, z trudnej sytuacji, w której znalazło się moje dziecko.
              • Gość: age Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.icpnet.pl 26.09.04, 14:04
                Gość portalu: Anna napisał(a):
                > Ja próbuję znaleźć wyjście, rozsądne i
                > sensowne, z trudnej sytuacji, w której znalazło się moje dziecko.

                Muszę powiedzieć, że zaimponowałaś mi. Zgadzam się, że dziecko to nie rzecz, a
                decyzja o przeniesieniu w tej sytuacji to ostateczność. Co bym zrobiła na Twoim
                miejscu? Spróbuj porozmawiać z innymi rodzicami i znaleźć choć jedną, dwie
                osoby, które odważą się podjąć jakieś działania. Wybierzcie się razem do pani
                dyrektor i grzecznie, ale stanowczo wyraźcie swoje zaniepokojenie i zażądajcie
                od szkoły rozwiązania problemu. Wasze dzieci mają prawo do nauki odpowiadającej
                ich możliwościom intelektualnym! To jest sprawa szkoły, jak rozwiąże problem,
                ale szkoła musi coś z tym zrobić! Pani dyrektor może:
                - zmienić nauczyciela
                - zabrać część dzieci z orzeczeniami do innej klasy
                - przydzielić nauczycielce innego, doświadczonego nauczyciela jako opiekuna
                metodycznego
                - poprosić o pomoc w rozwiązaniu sprawy pedagoga szkolnego
                i pewnie wiele innych rzeczy.
                Chodzi o to, żeby nie narzucać konkretnego rozwiązania, ale zmusić szkołę do
                rozwiązania problemu. W ostateczności można interweniować w kuratorium. Rodzice
                mogą np. zażądać od kuratorium badania wyników nauczania we wszystkich
                równoległych klasach dla udowodnienia, że problem istnieje i to poważny.
                • Gość: autor Przywrócić kare chłosty w szkolach IP: *.imp.gda.pl 26.09.04, 20:46
                  To najprostsze klasyczne rozwiązanie.
                  Niestety każde dziecko próbuje dokąd się może posunąć,wobec rodziców wobec
                  nauczycieli itp. są takie dzieci które będą próbować dopóki nie dostaną ścierą
                  przez łeb. Żaden rzecznik praw dziecka tego nie zmieni.
    • Gość: Elzbieta Think twice before u make up yr mind! IP: *.cable.ubr01.wals.blueyonder.co.uk 27.09.04, 13:53
      Droga Aniu,
      z opisywanej przez Ciebie sytuacji, wynika jasno, ze jestes przerazona brakiem
      dyscypliny, haosem i prawdopodobnie podstawowym brakiem odpowiedniej
      organizacji odnosnie prowadzenia zajec. Moim zdaniem zamiast szukac winnych,
      byc moze rozsadniej byloby wraz z innymi rodzicami, wspolnie z wychowawca klasy
      umowic sie na spotkanie i sprobowac porozmawiac i poszukac ewentualnych
      rozwiazan zaistnialego problemu.
      Jesli zarowno nauczyciel, jak i rodzice okaza sie wystarczajaca dojrzali, w
      bardzo prosty sposob mozna sobie na wzajem pomoc.
      Sama jestem nauczycielem, i chociaz w tej chwili mieszkam na stale w Anglii,
      pamietam swoje pierwsze kroki jako nauczyciel klas gimnazjalnych, w jednej z
      najgorszych szkol w Jastrzebiu Zdroju. Uprzedzano mnie, ze dzieci tam sprawiaja
      problem, sa nizdyscyplinowane itp. Stek bzdur. Czasem zdarza sie, ze
      nauczycielowi trudno jest zapanowac nad klasa, a szczegolnie jesli jest to
      osoba mloda, bez tzw. doswiadczenia zawodowego, bez oparcia w osobie dyrektora
      szkoly, spotykajaca sie z atakiem rozjuszonych rodzicow,zdana sama na siebie.
      Jak to mowia 'punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia'.Zamiast szukac
      winnych sprobujcie przelamac lody i niech ktos odwazy sie zadac to pytanie:'
      Jak mozemy sobie nawzajem pomoc?'
      Moglabym przytaczac tysiace porownan do szkoly angielskiej, ktora z oczywistych
      wzgledow zasadniczo rozni sie od szkoly polskiej. Niestety uplynie jeszcze
      wiele lat zanim system edukacji w Polsce bedzie musial dostosowac sie do
      wymogow zmieniajacej sie wokol rzeczywistosci.
      Pamietaj, ze nie ma idealnych szkol, nauczycieli,no i dzieci ( kwestie rodzicow
      pomine nie bez kozery). Przeniesienie dziecka nie rozwiaze problemu, ale
      prawdopodobnie przyniesie kolejne.
      Jesli masz jeszcze jakies watpliwosci, lub nie jestes pewna jak sobie z tym
      poradzic, napisz do mnie a postaram ci sie jakos pomoc. Moj adres email:
      mazur76@poczta.fm
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • fan_gazety Bardzo cenie takie podejście - nie uciekać, a 29.09.04, 13:53
        próbować rozwiązać. Choć wiem, jakie to trudne. Ale ile satysfakcji może dać i
        korzyści wszystkim zainteresowanym! Nie myślę, żeby zawsze sie tak dało. Ale
        wielka szkoda byłaby nie spróbować. Swoją drogą, to uważam że polskiej szkole i
        nauczycielom (w tym i mi) przydałaby sie konfrontacja z innymi krajami. Jak tam
        sie rozwiązuje takie czy inne problemy. Może popiszesz troche o tym? Czy w
        Anglii jest w ogóle dopuszczalne takie stawianie pytania: zły uczeń czy
        nauczyciel?
    • Gość: belfer Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 13:17
      Przenieś dziecko do tej równoległej klasy, tej co realizuje program i gdzie
      dzieci robią prace plastyczne. Lepiej znowu przenieść, niż trwać w tym
      bałaganie. Domyślam się, że klasa twojej córki jest zespołem spisanym na
      straty.
      • Gość: ola Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.chem.uni.torun.pl 29.09.04, 13:21
        popieram propozycję zmiany klasy teraz. Tak mało liczna klasa i tak po III
        klasie będzie pewnie rozparcelowana między inne klasy żeby wypełnić wymóg
        jakiejs tam liczby dzieci w klasie na początku nowego etapu edukacji (u nas
        min. 25), więc i tak czeka Pani dziecko kolejna zmiana środowiska.
        • Gość: Anna Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.wroclaw.mm.pl 29.09.04, 14:27
          Problem polega na tym, że w tej szkole są tylko dwie klasy drugie. Nie mam
          możliwości przeniesienia dziecka w obrębie szkoły, gdyż klasa IIB jest
          nieporównywalnie bardziej liczna (28 osób). W naszej IIA jest 21 osób.

          Rozmawiałam z mamą chłopca z naszej klasy, która ma jeszcze w tej szkole w
          klasie szóstej córkę. I córka chodzi do klasy, która również w tej szkole ma
          opinię klasy najgorszej (są trzy klasy szóste). Coś mi sie wydaje, że w tej
          szkole jest jednak zwyczaj czy tradycja celowego (!) tworzenia klasy, w której
          większość stanowią owe trudne dzieci.
          Pani ta nie zamierza jednak podejmować żadnych kroków zmierzających do zmiany
          sytuacji. Powiedziała mi, ze działania w klasie córki nie przyniosły żadnego
          pozytywnego efektu.
          • Gość: Ola Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.pl / *.pl 29.09.04, 15:01
            Kiedy ja chodzilam do podstawowki, w naszej szkole bylo podobnie(przynajmniej w naszym roczniku), byly klasy A,B przecietne, gdzie byly dzieci i lepsze i slabsze, oraz klasa C gdzie znaczna wiekszosc stanowila osoby slabe, sprawiajace trudnosci. Taka tez klasa ta miala opinie w szkole.

            I z tego co pamietam,klasa ta robila sie z roku na rok coraz mniej liczna, bo juz wtedy(jstem rocznik81) rodzice zabierali swoje dzieci do innych szkół(my, klasy rownolegle mielismy po 28-29 osob, wiec nie bylo szans na zwiekszenie liczby uczniow). Jedna dziewczyne (ale jej matka to osoba wyjatkowo upiedliwa, wiec pewnie dyrekcja dla swietego spokoju zrobila wyjatek) przeniesiono do nas w klasie 7. Obecnie studiuje ona medycyne, jest jeszcze jedna z tamtej klasy, studiuje ekonomie, a wiekszosc pokonczyla albo zawodowki, albo gastronomiki, albo nic.

            Wiec jesli w Twoim dziecku tkwi potencjal(a tkwi w kadym, na pewno!), to moze jednak lepiej przeniesc je do innej szkoly, niz aby tkwilo w klasie wsrod dzieci, ktore zostaly spisane na straty??

            A szczerze mowiac, to to, ze np. nie pozwolono dziecu malowac, to jakas paranoja dla mnie, przeciez to cala ta szkola juz spisala na straty te dzieciaki:((

            Przeciez, jesli nawet taki 7 czy 8 latek pochodzi z patologicznej rodziny, to po to jest szkola, aby mu pokazac inne zycie i dac szanse rozwoju, anie wmawiac dzieciom od najmlodszych lat, ze sa gorsze!!

            Wydaje mi sie, ze w tej szkole takie maja metody. Dziwi mnie tylko, dlaczego Twoje dziecko trafilo akurat do tej klasy i slowa dyrektorki, ze znajdzie mu "odpowiednia" klase.......moze pomysleli, ze przenosilas dziecko z powodu jakis jego problemow??

            A skoro jak piszesz, ze dziecko jest coraz bardziej do nauki zniechecone, to cyba bym sie nie zastanawiala.
            A jakie ma kontakty z rowiesnikami??Czy latwo zaprzyjaznia sie z innymi dziecmi??Czy bardzo przywiazuje sie do miejsca, otoczenia, czy jest w stanie je zmienic??
            Trzeba rozwazyc, co wplynie lepiej, czy (jesli dziecko nie ma wiekszych trudnosci z nawiazywaniem kontaktow z innymi dziecmi) chiwlowy, nawet moze 2-3 miesieczny stres zwiazany z przeniesieniem do innej szkol, gdzie ma szanse sie odnalezc i czuc spelnonym, docenionym, a nie spisanym na straty, czy zaoszczedziec mu stresow i ciagle walczyc z nauczycielka i dyrekcja??
            I czy cos uda Ci sie wywalczyc??
            W kazdymbadzrazie poi nic sie nie zmieni musisz duzo pracowac z dzieckiem w domu, odrabiac z nim lekcje, tlumaczyc, sprawdzac zadania i po czesci byc nauczycielka, bo inaczej i Twoja dziecko zacznie miec braki, a z doswiadczenia wszyscy wiemy (bo sami rozne braki mielismy), ze czesto i przez cale zycie sie ch nie nadrobi, i "kuleje sie" np. z matematyki.

            Pozdrawiam, mam nadzieje, ze probem udasie rozwiazac z jak najmniejsza szkoda dla dziecka
          • Gość: Renata Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.chello.pl 29.09.04, 15:12
            Droga Anno, ależ Ty nie robisz nic innego tylko informujesz nas od 5 dni jaka
            szkoła jest be. Jest. I nie zmienisz sytuacji jeśli nie przeniesiesz dziecka do
            innej szkoły/klasy.
            Ja zamiast użalać sie nad szkołą rozpoczęłabym poszukiwania innej- lepszej.
            Chyba, że chcesz tylko walić w klawiaturę, która jest cierpliwa i wszystko
            zniesie.
            Jeśli więc dobrze życzysz własnemu dziecku ( w co nie wątpię) zacznij działąć.
            • Gość: Anna Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.wroclaw.mm.pl 29.09.04, 15:30
              Droga Renato! Robię dokładnie to o czym mówisz. Nie chcę działać pochopnie!
              Próbuję nawiązać kontakt z rodzicami i poznać ich zdanie na temat ewentualnych
              działań na terenie naszej szkoły. Kilkorgu w ogóle na tym nie zależy. Kilkoro
              nie wierzy w powodzenie a część najzwyklej w świecie w "trosce o dobro" nie
              odezwie się słowem.
              Rozważam przeniesienie do innej szkoły i dlatego pytam wśród znajomych, którzy
              mają dzieci w okolicznych szkołach.
              Najprościej byłoby porozmawiać z dyrekcją. Ja zaufałam tej dyrektorce i drugi
              raz nie będzie mi łatwo. Wolę popytać rodziców.
              Niestety z powodów osobistych i zdrowotnych nie mogę poświęcić tej sprawie tyle
              czasu ile chciałabym. I na to nie mam żadnego wpływu:(
              • Gość: Renata Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.chello.pl 30.09.04, 09:42
                Moim zdaniem działanie pochopne nie jest równoznaczne z odwlekaniem sprawy.
                Zważ, że minął już miesiąc nauki, każde opóźnienie działa na niekorzyść
                dziecka. Wydaje mi się, że wystarczy jedna rozmowa w kuratorium i wyzyta w
                wybranej szkole. Można oczywiście pytać, chodzić, szukać a czas leci, leci,
                leci...... Przemyśl to i działaj. Szkoda dziecka- jego zapału do nauki.
                • verdana Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? 30.09.04, 10:06
                  Ja jednak przeniosłabym dziecko. Chocby dlatego, ze nauczycielka, ktora
                  tłumaczy rodzicom, ze dzieci dyslektyczne sprawiaja kłopoty wychowawcze, nie ma
                  pojecia ani o dysleksji, ani o dzieciach. Dziecko dyslektyczne to po prostu
                  dziecko, które trudniej uczy się czytać. Potrzebne mu zajecia wyrównawcze,
                  wieksza pomoc nauczycielki, ale zadnych kłopotów wychowawczych nie musi
                  sprawiać. Jest jak kazde inne dziecko. A pani po prostu się nie chce albo nie
                  umie z nimi pracować. Nie znajdziesz teraz klasy bez takich dzieci, chyba że w
                  elitarnej i niezbyt sympatycznej szkole prywatnej, która dobiera tylko
                  dzieci "bezproblemowe".
                  Wybrałabym najbliższa z istniejacych szkołę. Czas dojazdu jest nie mniej wazny
                  niż poziom klasy. Szczególnie, gdy dziecko będzie starsze i będzie chciało iść
                  z wizytą do kolezanek.
                  • Gość: SAM WIESZ KTO Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: 217.153.143.* 30.09.04, 12:26
                    Droga Anno, Sam jestem nauczycielem i wychowawcą kalsy, ale na poziomie liceum.
                    Z tego co napisałaś wynika jednoznacznie, ze nie ma sie co zatanawiać tylko
                    pzrenieśc dziecko do innej szkoły. Owszem, bedzie to dla dziecka bardzo trudne
                    na pozcatku, ale potem moze sie okazac, ze mialas racje. Dlaczego? Poniewaz juz
                    w tym momencie powstaja zaleglosci, ktore sie beda odkladac. Jezeli klasa jest
                    traktowana jako najgorsza w szkole to jak bedzie wygladal ich egzamin na koniec
                    6 - klasy? Z tym wynikem powinni sie dostac do gimnazjum,ktore powinno ich
                    pzrygotowac do liceum. Jezlei teraz pozwolisz na tworzenie sie zaleglosci to
                    potem to sie bedzie tylko nawarstwiac i odkladac. Widze to w mojej klasie.
                    dziecikai maja duzo dobrych checi, tylko jak sie okazuje wlecze si za nimi
                    slabe pzrygotowanei z gimnazjum. Oststnio jedno dziecko pzrynisoslo mi swoja
                    diagnoze - pozcatek wrzodow zalodka na tle nerwowym. Nie jest w stanie
                    nadrobic zleglosci z gimanzjum iwec zyje w permamentntm stresie. Powiedziala
                    mi, ze nauczycielom w ginazjum to nie chcialo sie tego i tamtego.... ( jet to
                    taka ososba, ktorej akurat wierze) Jezeli wiec nei chcesz aby Twoje dziecko
                    bylo w pzryszlosci skazane na tekie gimnazjum gdzie sfrustrownym pedagogom sie
                    nie chce to podejmuj szybko decyzje inczej zostaniesz sama z probleme bo inni
                    rodzice najwyrazniej boja sie wychylic.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Anna Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.wroclaw.mm.pl 08.10.04, 22:03
                      Za radą pedagoga i z powodu obiektywnych, niezależnych ode mnie czynników
                      postanowiłam rozwiązać definitywnie problem do końca października.
                      W międzyczasie przeprowadziłam długą rozmowę z wychowawczynią. Pani
                      stwierdziła, że:
                      1. problem zaległości niemal nie istnieje już obecnie..
                      2. pani z niemieckiego przedstwia zupełnie inny przebieg rozmowy ze mną; w moim
                      dziecku nie widzi żadnych zdolności i "talentów" i ma zastrzeżenie, że córka
                      nie zawsze nosi zeszyt czy książkę - tylko, ze nigdy nie zapisano żadnej uwagi
                      na ten temat i pierwszy raz coś takiego usłyszałam!
                      3. pani uważa, ze jej nie wolno powiedzieć do dziecka: Kuba jesteś niegrzeczny,
                      nawet gdy to dziecko beż żadnego powodu na jej oczach trzasnęło swoją koleżankę
                      otwartą ręką w twarz!!!
                      I nie chce odpowiedzieć czy to w polskiej oświacie jest aż tak źle, że
                      wprowadziła takie zarządzenie. Czy to może kodeks i statut szkoły tak stanowi
                      czy to w końcu jej własne metody wychowawcze..
                      4. pani oburzyła się bardzo mocno gdy próbowałam ustalić, które to dzieci
                      najbardziej przeszkadzają, czy to aby na pewno dyslektycy.. Powiedziała, że z
                      jej wieloletnich obserwacji związek dysleksji ze złym zachowaniem jest bardzo
                      ścisły i zdenerwowała się, że próbowałam to gdzieś wyjasniać, zwłaszcza u
                      pedagoga, który zdaniem pani nie zna się na tym..
                      5. no i absolutnie nie daje wiary, ze w świetlicy ktoś jej dzieci źle
                      traktował..
                      Akurat mogłysmy w czasie rozmowy zapytać panią świetliczankę. Przyznała
                      ochoczo, że i owszem zdarzają się takie klasy z którym nie da się nic robić i
                      ona z nimi nie próbuje nawet! Oczywiście po chwili konsternacji i zastanowienia
                      obie panie zaczęły mocno odwracać kota ogonem, ale ja już wiem, że takie
                      sytuacje tam się zdarzają..

                      Dziś miała być konfrontacja z panią od niemieckiego, ze świetliczanką, z
                      dyrektorką, wychowawczynią, mną i moim mężem.
                      Obecna była tylko pani dyrektor i ja z mężem.
                      Ja przedstawiłam całą sytuację i moje niepokoje co do przyszłości tej klasy.
                      Zapytałam czy i w jaki sposób szkoła pomaga takiej klasie i co w ogóle można
                      zrobić w tej sytuacji. Zwłaszcza, że wychowawczyni ma takie ograniczone
                      możliwości wychowawcze, że nie może nazwać sytuacji po imieniu gdy mały łobuz
                      jest skrajnie agresywny i gdy nie może pochwalić dziecka, które czyms się
                      wyróżniło.
                      Najpierw wysłuchaliśmy długiej pieśni pochwalnej na cześć pani wychowawczyni i
                      samej szkoły, na cześć pani od niemieckiego i wzorowej świetlicy.. Ja nie
                      kwestionuję tych osiągnięć, ja tylko zauważam że w obecnej klasie IIa jest
                      problem z nauczaniem i wychowywaniem. Oczywiście to na rodzicach spoczywa
                      wiekszy ciężar wychowania ale jeśli taki mały łobuz za takie zachowanie nie
                      zostanie w jawny sposób skarcony to jest to sygnał, że może robić tak dalej.
                      Zapytałam kiedy szeroko rozpostarty nad małymi chuliganami parasol zostanie
                      chociaż lekko uchylony nad resztą klasy?
                      Niestety nie wiem nadal jaką wersję naszej rozmowy przedstawiła pani od
                      niemieckiego. Wiem, że teraz lekcje będą już z drugiej części podręcznika.
                      Pierwszy z połową niewypełnionych ćwiczeń i kilkoma nieprzerobionym lekcjami
                      miała pani prawo zostawić bo "na pewno będzie ten materiał przerabiać w drugiej
                      a może i trzeciej klasie.."
                      To, że panie świetliczanki nie pracują ze wszystkimi klasami "jest niemożliwe"..
                      Pani dyrektor przyznała, że obie klasy utworzyły w większości dzieci z
                      pobliskiego przedszkola i szkolnej zerówki. Każde z nich miało z poprzedniego
                      miejsca opinię i w ten sposób były przydzielane do klas (np. Tomek miał nie
                      trafić do jednej klasy z Maćkiem a wrażliwa Kasia miała trafić do łagodnej
                      pani..). Jednak jej zdaniem nie ma tu mowy o żadnej segregacji!

                      Pani dyrektor stwierdziła, że skoro zainteresowałam się problemem klasy to
                      widocznie jest to jakieś przesłanie.. Prosi bym poszła do pedagoga szkolnego i
                      poprosiła by on ustalił grupę dzieci trudnych!! Nie wiem dlaczego nie może
                      takiej listy dzieci podać wychowawczyni!
                      My z mężem "mamy" zaproponować wychowawczyni, zeby następne konsultacje były
                      jednak obowiązkowym dla wszystkich rodziców zebraniem i my mamy poprosić
                      rodziców, aby zgodzili się aby o dzieciach mówić po imieniu np. Kuba jest
                      niegrzeczny a nie jak do tej pory: jeden chłopiec był niegrzeczny.
                      Pani dyrektor popiera pomysł wychowawczyni żeby rodzice przychodzili na lekcje.
                      To miałoby dzieci motywować do dobrego zachowania!!

                      Dziękuję wszystkim za rady. Oczywiście to my musimy podjąć trudną decyzję o ew.
                      przeniesieniu dziecka o ile znajdzie się miejsce w najbliższej szkole.
                      Mieszkamy w peryferyjnej dzielnicy i chociaż to Wrocław nie mamy wielkiego
                      wyboru.
                      W szkole gdzie złożyłam podanie odpowiedź dostanę najwcześniej w połowie
                      tygodnia.
                      • Gość: age Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: *.icpnet.pl 09.10.04, 00:06
                        Nie czekaj dłużej - zabieraj dziecko najszybciej, jak się da. Fałsz i obłuda aż
                        się wylewa z tej opowieści. Pani od niemieckiego też życzę znalezienia lepszej
                        szkoły. I trzymajcie się wszyscy.
                        Pozdr.
                      • Gość: ela Re: "Złe dzieci" czy nieodpowiedni nauczyciel ? ? IP: 213.199.204.* 10.10.04, 09:51
                        moze też być tak, że nauczyciel nie radzi sobie z klasą,rozbija ja po miesiącu
                        a najlepszy sposób na żywe dziecko to zrobienie afery wokoł niego z obsadą pani
                        pedagog i policjanta, a policjant jest od tego żeby dziecko się bało i płakało
                        a ponnadto przyznało się do tego co nie zrobiło. Jak już nie było rady to
                        wnagrodę można przenieść do innej klasy. Tu wychowawczyni jest normalna, ale
                        dziecko tęski za klasą.
    • Gość: magda Re przenieś albo zgłoś do kuratorium, że program IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.04, 13:04
      w tej klasie nie jest realizowany. Rodzice niekiedy zgłaszają do kuratorium
      głupstwa, drobnostki. Ta sytuacja wręcz prosi sie o interwencję władzy
      oświatowej. Jeśli przez trzy lata program nie jest realizowany to opóźnienie
      uczniów na finiszu trzeciej klasy będzie tak duże, że żaden następny nauczyciel
      w klasach starszych nie wyciągnie tych dzieci z tego opóźnienia. A dyrekcja
      szkoły nauczy sie , że nie wolno dzieci wtrącać do ślepej uliczki przez
      umieszczanie słabych w jednej klasie i powierzanie ich nauczycielowi, który
      sobie nie radzi z niczym
      • Gość: Anna Re: Re przenieś albo zgłoś do kuratorium, że prog IP: *.wroclaw.mm.pl 09.10.04, 10:04
        Ale jak to jest z "realizowaniem materiału"?
        Sama pani dyrektor stwierdziła, że to nic złego że nie przerobiono niemal
        połowy ćwiczeń i klka lekcji. Powiedziała, ze to normalna sytuacjia i
        n a p e w n o te lekcje przerobione zostaną w latach przyszłych!

        Jedna z matek po zebraniu przysłuchiwały się mojej rozmowie z wychowawczynią i
        po prostu uciekła widząc reakcję i zdenerwowanie nauczycielki.
        Pani zasłania się brakiem możliwości jakiegokolwiek działania. Nie wolno jej
        pochwalić, nie wolno zganić, nie wolno dać odznaki wzorowego ucznia.. A wiem że
        w wielu szkołach te odznaki są wręczane na uroczystym apelu.. Czy w innych
        szkołach dzieje się to b e z p r a w n i e???

        Szkoła przecież oprócz funkcji edukacyjnej pełni też rolę wychowawczą!!
        Moja córka w miarę łatwo się klimatyzuje, chociaż nie jest dzieckiem przesadnie
        przebojowym. Nie chce zmieniać szkoły ze względu na mającą się odbyć w tym roku
        szkolnym komunię św. Ona chce iść do komunii ze swoimi dziećmi. I pani
        psycholog z którą rozmawiałam radzi poważnie wziąć to pod uwagę!!
        Jej zdaniem wyjściem z sytuacji jest uważne przyglądanie się szkole przez ten
        rok i duża praca z dzieckiem w domu.
        I jeśli nie będzie jakoś tragicznie to radzi dotrwanie do ukończenia klasy
        trzeciej i wtedy dopiero przeniesienie do innej szkoły. Gdy starsza córka
        będzie zaczynała klasę czwartą to młodsza wtedy pójdzie do pierwszej klasy.
        Pani sugeruje, że to będzie dobry moment na zmianę szkoły starszej córce gdy
        obie znajdą się w nowym środowisku.

        Pani wychowawczyni jest osobą słabą psychicznie, bardzo łatwo się denerwuje,
        mówi ze łzami w oczach..
        Pani z niemieckiego nie znalazła w sobie odwagi by wyprzeć się naszej rozmowy
        patrząc mi prosto w oczy..
        Pani dyrektor zachowała się podobnie jak lider Samoobrony. Lepper na każde
        pytanie odpowiada: Balcerowicz musi odejść;). Zaś pani dyrektor na jakiekolwiek
        pytanie odpowiadała: szkoła, pani wychowawczyni.. jest wielka, mocna i
        wspaniała!!


        • Gość: SAM WIESZ KTO Re: Re przenieś albo zgłoś do kuratorium, że prog IP: 217.153.143.* 09.10.04, 10:21
          Anno,
          pRzomawialem z ososba bardziej ode mnei zorientowana w zagadnieniach edukacji
          na tym poziomie. Ona tez twierdzi, ze nie Powinnas sie zastanawiac. W 4 klasie
          widac barki jak na dloni ( poiwnna tez byc zmiana wychowawcy) i trzeba
          nadrabiac. Do egzaminu w 6 klasie moze nie starczyc czasu. Czym to sie moze
          skonczyc pisalem juz wczesniej.
          pozdrawiam
          • Gość: ewa Re: Re przenieś albo zgłoś do kuratorium, że prog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:24
            sama jestem nauczycielką i wiem doskonale że są klasy b. słabe z krórymi zrobi
            się mało, bo tyle można i są klasy b. dobre z którymi można zrobić b. dużo i
            jeśli chodzi o program i sprawy wychowawcze. W tych klasach dzieci rozwijajaą
            sie i dużo nauczą , a w słabych równaja do najniższegom poziomu niestety.
            Przenieś córkę tak szybko jak się da , niekoniecznie w tej samej szkole musi
            być dobra klasa.
            • Gość: ela Re: Re przenieś albo zgłoś do kuratorium, że prog IP: 213.199.204.* 10.10.04, 09:58
              zgłoszenie do kuratorium też nic nie daje, bo to jedna sztama.Sama wiem na
              swoim przykładzie .Jak zdzwoniłam ze skargą , to za porę minut cała szkoła
              wiedziała o telefonie -jak mogłam na ich koleżankę naskarzyć.I tak rozmyła
              się ta cała sprawa. Czy warto !!!!!!! Rodzic i tak wychodzi na durnia ,a
              dyrektor jako pracodawca będzie ( musi) bronić nauczyciela choć w duszy ma inne
              zdanie.
Pełna wersja