Studenckie wyjazdy naukowe zagrożone?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 21:33
gadaj zdrów! na wydziale zarządzania politechniki częstochowskiej niektórzy
nauczyciele przeklinają angielski jak mogą. jest kilka zajęć po angielsku (to
znaczy, hehe, jest osobna specjalność w języku angielskim, na którą się
trzeba zapisać i chodzić 2 lata, a osobnych wykładów nie ma) bo wykładowców,
którzy mówią w tym języku, można policzyć na palcach jednej ręki. my już niby
rękami i nogami w europie a znajomość języków obych jest przerażająco niska
(wśród studentów niestety też).
    • Gość: Romek brak funduszy? podniesiemy podatki i pokażemy się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 21:39
      Dostajemy pieniądze na wyjazdy naszych studentów, wysokość tych kwot zależy od
      wpłat Polski do tej Fundacji? To może by od razu ufundować stypendia na
      wyjazdy studenckie z jakiegoś ministerstwa? Wtedy pieniążki nie będą wyjeżdżać
      z Polski, a potem wracać jako prezent. No i można by zabiegać o celowość i
      jawność tych wydatków, bo obecnie to wątpię, aby Polacy mieli tu cokolwiek do
      powiedzenia.
      Druga kwestia: żeby obcokrajowcy do nas przyjeżdżali, powinniśmy im
      zaproponować coś więcej, niż Ceynowa i kolesie zechcą rzucić jak ochłap. Jeśli
      nie ma pieniędzy, to moze chociaż każdemu długonogą blondynkę jako
      przewodniczkę ;-)
    • Gość: benia Studenckie wyjazdy naukowe zagrożone? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 21:53
      ja bylam na Erasmusie we Francji, to prawda , ze jest tam wielu polskich
      studentow, niewielu jednak Franuzow chcialoby przyjechac do Polski, wybieraja
      kraje bardziej "atrakcyjne" i te, uczelnie na ktorych moga studiowac w swoim
      jezyku (ew. po angielsku), bo polski.........ich przeraza! te kursy jezykowe
      i wyklady po angielsku to bardzo dobry pomysl!!!!!
    • Gość: Zorientowany Wstrętni egoiści ze "Starej Unii" IP: *.chello.pl 15.10.04, 22:44
      Niech uczelnie zachodnie nie porównują liczby studentów, tylko wydatki
      poniesione na stypendia. Nasze są dziadowskie, trzeba dopłacać z własnej
      kieszeni, a ich dużo wyższe. A poza tym, czy to naprawdę tak boli jak się
      wesprze biedniejszego?
    • Gość: Pablo Re: Studenckie wyjazdy naukowe zagrożone? IP: *.usuarios.retecal.es 16.10.04, 00:21
      Wlasnie jestem na wyjezdzie w ramach Erazmusa w Hiszpanii. Na tutejszym
      uniwersytecie jest 460 osob takich jak ja, z przeroznych krajow. I zareczam, ze
      nie ma zajec po angielsku (nawet na anglistyce jest niewiele), w zasadzie
      wszystko po hiszpansku. Mysle wiec, ze problem lezy w atrakcyjnosci samego
      kraju, a nie w ofercie naukowej (studenci z Wloch w ogole nie musza chodzic na
      wyklady). A tutaj juz sami siebie pewnie nie przeskoczymy...
      • Gość: titt Re: Studenckie wyjazdy naukowe zagrożone? IP: *.botany.gu.se 21.10.04, 11:01
        Nie do konca - duzo osob uczy sie, lub chce sie uczyc hiszpanskiego. ale inny
        przyklad. Trudno mi mowic o atrakcyjnosci Szwecji-szczegolnie zima. (wiem,
        wiem, wiele osob ma inne zdanie). Do nauki szweckiego tez niewielu sie kwapi.
        Ale, atrakcyjnosc oferty edukacyjnej, szcegolnie w przedmiotach technicznych i
        niektorych nauk scislych, przyciaga tlumy zagranicznych studentow. I bardzo
        wazne jest to ze mozna sie wszedzie z latwoscia dogadac po angielsku, co wiecej
        na prosbe studenta przedmiot moze byc prowadzony po angielsku. (Wiecej, ja po
        szwecku nie bardzo mowie, wiec stawiam studentow przed faktem dokonanym, ze
        moje zajecia sa po angielsku i oni nie maja za bardzo prawa protestowac). A w
        Polsce? Ciagle bardzo niezrozumialy system (jaki obcokrajowiec da rade zapisac
        sie na zajecia w dziekanacie?),brak informacji, sredniowieczne programy, o
        znajomosci jezykow nie wspomne. Wszyscy znani mi obcokrajowcy, bedacy w Polsce
        w ramach wymiany, byli albo z pochodzenia Polakami, albo mieli w Polsce
        dziewczyne/chlopaka i mowili po Polsku. I jeszcze jeden kamyczek do znajomosci
        jezykow. Promotor do swojej przyszlej doktorantki przed tzw "rozmowa
        kwalifikacyjna" na studja doktoranckie:
        -A jak by sie pytali czy mowisz po angielsku to MOWISZ! (Wydazenie autentyczne).
Pełna wersja