Dlaczego szkoła stresuje

29.10.04, 09:09
Dlaczego polska szkoła stresuje uczniów? Gdy chodziłem do szkoły (a było to
dawno, studia skończyłem 12 lat temu)zawsze towarzyszył mi stres. Ciągłe
odpytywanie, klasówki, udawadnianie uczniom ich niewiedzy itp. Myslałem, że
coś się w tej mierze zmieniło, ale niestety. Teraz do szkoły chodzą moje
dzieci. Syn najwyraźniej stresuje sie na lekcjach angielskiego. Podobno pani
jest bardzo wymagająca. Niestety jakoś efektów ostrego podejścia do uczniów
nie widać. Syn robi za to duże postępy ucząc sie tegoż angielskiego w
prywatnej szkole j.o. Tam uczy go Amerykanka, na lekcjach panuje pełen luz a
dzieci wszystko umieją. Myslałem,że jest to efektem selekcji, wszak do szkoły
językowej nie chodzą ci, którym na wiedzy nie zależy. Jednak chyba tak nie
jest, bo ja sam przezywałem niedawno cos podobnego. W ubiegłym roku też
chodziłem na angielski do szkoły, gdzie połowa zajęć była z nativem, a połowa
z polskim lektorem. I chociaż ten ostatni starał się być miły,bo takie śa
założenia szkoły,na jego lekcjach czuło się pewne napięcie, strach przed
popełnianiem błędów itp. Efekty mojej nauki tez chyba nie były najlepsze. W
tym roku zapisałem się do innej szkoły, gdzie ucza sami obcokrajowcy. Na
zajęciach z Amerykaninem panuje pełen luz, zero nerwowości a już po miesiącu
nauki widze ,że zrobiłem postępy. I tak sobie myślę, że najlepsze intencje
polskiego nauczyciela zawsze pójda na marne, bo jest on wychowany w polskiej
szkole, przesiąknięty jej atmosferą i nawet nie chcąć zawsze podświadomie
będzie robił coś co stwarza to trudne do opisania napięcie psychiczne u
uczniów.
    • unsatisfied6 monolog 29.10.04, 09:48
      twoje uwagi są zbieżne z moimi przemyśleniami .


      zachęcam do dyskusji - na razie , jak widzisz ,
      jest to raczej monolog .

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=17046064
    • Gość: Sowa Re: Dlaczego szkoła stresuje IP: *.tvgawex.pl 29.10.04, 10:29
      Udawadnianie niewiedzy może jeszcze mobilizować, ale dołowanie z pewnością
      nie.Jeśli nauczyciel w liceum po miesiącu nauki robi sprawdzian opisowy z
      bilogii
      i wystawia z góry na dół prawie same jedynki ( zresztą świadczy to o nim,że nic
      nie nauczył), bo nie jest tak jak w ksiażce , a w ogóle przyszliście z
      beznadziejnych szkół musicie nadrobić zaległości - tylko uczniowie z naszego
      gimnazjum są mądrzy! To chyba może być stresujace. a poza tym uczeń, który
      napisał egzamin gimnazjalny i otrzymał 98 nie jest głupi, co na siłę próbuje
      się mu wmówić.Szkoda,że w polskich szkolach są tacy nauczyciele.Uczeń nie moze
      spokojnie uczyć się, bo "zżera" go stres.


      • unsatisfied6 Re: Dlaczego szkoła stresuje 29.10.04, 12:14
        warto w tym kontekście zastanowić się nad wynikami kandyjskich psychiatrów
        w Polsce - doszli do absurdalnego przekonania , ze 100% społeczeństwa
        w Polsce ma głęboką depresję nadającą się do leczenia szpitalnego .

        nie uważam , że winę ponosi nauczyciel - jest elementem
        przekazującym stres a sam zarzucany masami papierów i zamianami
        programowymi czuje się tak samo zagubiony i dołowany w systemie jak uczeń .
        • Gość: Patyczak Re: Dlaczego szkoła stresuje IP: *.udn.pl 29.10.04, 13:53
          Szkoła... po tym tygodniu nie nadaję się już do niczego... 8 sprawdzianów przez
          tydzień (i nie mówcie mi nic o Prawach Ucznia!!! :/), a ponadto inne
          przedmnioty, na które się trzeba przygotować... prace domowe, kilkuminutowe
          speakingi na angielskim oraz nauczyciele, którzy twierdzą, że to własnie ich
          przedmiot jest najważniejszy... Tylko, że my tych najważniejszych mamy 21 (np.
          ekonomia, rachunkowość, psychologia, nie mówiąc o przedmiotach
          ogólnokształcących). Teraz 3 dni wolnego... trzeba zebrać siły, bo w następnym
          tygodniu kolejne 5 sprawdzianów... Nie mam juz siły. Może jestem źle
          zorganizowana, może za ambitna... a moze po prostu mam być maszynką do nauki,
          bo na inne rzeczy nie ma czasu...

          Pozdrowionka.

          Szkoła naszym drugim domem.
        • randybvain Re: Dlaczego szkoła stresuje 29.10.04, 15:42
          mozesz podac zrodlo tej hipotezy?
          • Gość: Lola Re: Dlaczego szkoła stresuje IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.04, 21:34
            Ja już dawno zakończyłam edukację i dopiero teraz, jak pracuję to mam stres!
            • Gość: Zoltan Re: Dlaczego szkoła stresuje IP: *.c.net.pl 31.10.04, 00:01
              Polska szkoła stresuje, bo:
              1.tzw. wymagania edukacyjne (minimum) z większości przedmiotów są zbyt
              wyśrubowane, na ogół niemożliwe do opanowanie przez przeciętnego, a nierzadko i
              dobrego ucznia, brak kształcenia sensownie profilowanego w szkołach
              ponadgimnazjalnych
              2.w klasach jest często grubo ponad 30 uczniów, a zdarza się, że i 40 (czym
              mniej klas, tym większe oszczędności dla organu prowadzącego szkołę), więc
              trudno na lekcjach o dyscyplinę i efektywność nauczania (frustruje to uczniów i
              nauczycieli)
              3.encyklopedyzm w nauczaniu, czego konsekwencją jest nauka pamięciowa (zakuć,
              zdać, zapomnieć), frustrująca, zazwyczaj nieefektywna i nieefektowna, stąd u
              uczniów poczucie nudy
              4.za dużo sprawdzianów i prac domowych (po 6-7 godzinach w szkole, dla higieny
              psychicznej uczeń musi odreagować; wyjątkiem są sytuacje, gdy trzeba przeczytać
              lekturę lub uczyć się języka obcego, gdyż jego opanowanie wymaga
              systematycznej i czasochłonnej pracy), wystarczyłby jeden większy sprawdzian
              i 1 projekt zadaniowy dla podzielonych na grupy uczniów w semestrze, resztę
              ocen uczniowie mogliby otrzymywać za pracę na lekcjach
              5.nauczyciele są zazwyczaj sfrustrowani, co przenosi się często na uczniów
              (niewyobrażalna szkolna biurokracja absorbująca energię i dużo czasu wolnego
              nauczycieli, bardzo częste zmiany podstaw programowych, prawa
              oświatowego, "dworskie" układy w wielu szkołach, nędzne zarobki, nieracjonalne
              zasady awansu zawodowego itp.)
              To jedne z najważniejszych przyczyn dużego stresu szkolnego w Polsce.
              Oczywiście ma on też podłoże pozaszkolne (frustracja części rodziców, która
              przenosi się na dzieci, sytuacja w kraju powodująca wyścig szczurów lub rodząca
              poczucie odrzucenia społecznego, marazmu, stąd szukanie przez część młodzieży
              oparcia w subkulturach, sektach, sięganie po używki)
    • belfer_junior wszystko zależy 31.10.04, 17:02
      1. Na prywatnych zajęciach grupa jest mało liczna, więc nauczycielce
      (niezależnie od narodowości) łatwiej zapanować nad uczniami.

      2. Za lekcje prywatne rodzic dodatkowo płaci, więc i dziecko ma zakodowane,
      żeby szanować nauczyciela. Lekcje "państwowe" może olać.

      3. Niestety, zamordyzm często bywa jedyną metodą na utrzymanie porządku podczas
      zajęć - zdarza się tak zwłaszcza w grupach, w których przeważają dzieci z
      prostych, niewykształconych rodzin, które nie mają motywacji do nauki, bo nie
      myślą (ani one, ani ich rodzice) perspektywicznie. Takie dzieci często
      przeszkadzają, rozbawiając resztę uncziów. A nauczyciel ma do wyboru:
      a) zająć się tłumaczeniem jednemu dziecku, że to co robi, jest be (tłumaczenie
      trzeba na ogół powtarzać co lekcję, a w klasie dzieci jest sporo), jednocześnie
      nie zwracając uwagi na to, co w tym momencie robią pozostali uczniowie;
      b) Wprowadzić mało przyjemny, ale za to skuteczny terror.

      Mimo iż nie jestem zwolennikiem BEZCELOWEGO stresowania uczniów, w
      uzasadnionych przypadkach (trudne środowisko) jest to jedyna metoda: najpierw
      postraszyć, a potem pokazać kawałek ludzkiej twarzy :-) Niestety, odwrotna
      kolejność nie da efektu, choćby nie wiem jak świetny był nauczyciel.
      • grrrrw Re: wszystko zależy 31.10.04, 18:11
        Dodam jeszcze: ten prywatny naucziel moze po prostu duzo mniej wymagac, a
        panstwowy wymaga tego, co w programie.
        Nauczyciel prywatny moze przyjac metodę "chwalenia za wszystko co popadnie"
        (nie wnikam w przyczyny), w rezultacie uczniowi się tylko wydaje, ze jest
        swietny z przedmiotu, a prawda wyjdzie na egzaminie.
        • belfer_junior to też zależy :-) 31.10.04, 18:21
          Są nauczyciele, którzy "za dnia" uczą państwowo, a po południu dorabiają sobie
          prywatnie i mają porównanie. Prywatnie czasem trzeba się sporo nastarać (korki
          z mało zdolnym uczniem, za które tenże płaci, by np. zdać do następnej klasy -
          tu efekt po prostu widać, zda albo nie zda), a czasami liczy się zadowolenie
          ucznia/klienta (szkoły prywatne, w których nacisk jest na bezstresowe i
          motywujące ocenianie, czyli najgorsi mają czwórki, najlepsi szóstki itd).
          Naprawdę, nie ma na to reguł.
    • Gość: blus Bezstresowe wychowanie za wszelką cenę IP: *.imp.gda.pl 31.10.04, 20:42
      No własnie do czego to podobne ,żeby stresować w szkole dzieci zwłaszcza MOJE
      dziecko. W szkole powinna panować miła sympatyczna atmosfera , którą nauczyciel
      powinien utrzymywać za wszelką cenę tzn jak mu uczniowie założą kosz na smieci
      na głowę powinien z usmiechem pogratulować im kreatywności i inteligencji w
      wymyslaniu dowcipów. Wstawienie "1" uczniowi powinno odbijać się na premi
      nauczyciela. Jakikolwiek stopień rózny od pełnej szóstki powinien być mozliwy
      do poprawienia w kazdym czasie i miejscu nawet przez internet jeżeli leniwemu
      nauczycielowi nie chce się powprawiać na lekcji , czy tuz po lekcji.
      Zadawanie prac domowych to przezytek jak już musi to niech zadaje , ale niech
      się nie czepia, że nikt tego nie odrabia. Jak nauczyciel nie potrafi
      wytłumaczyc i nauczyć w ciagu 45 minut tzn ,że minął się z powołaniem.
      Społeczeństwo powinno być wychowywane bezstresowo. Niech zaciaga się trawka
      jeżeli chce , pije piwko słucha muzyki. Praca owszem ale nie niewolnicza. Praca
      powinna być ciekawa rozwijająca maksimum przyjemności zero stresu.
      Nie po to człowiek zyje ,zeby się przemęczać ,stresować.
      • pawro2001 Re: Bezstresowe wychowanie za wszelką cenę 02.11.04, 15:55
        Chyba nie zauważyłeś, że większośc dzieci nie zakłada nauczycielom kosza na
        głowę. Nauczyciel jak sama nazwa wskazuje ma uczyć. Jak to jest możliwe, że
        dziecko zaczyna odrabiać zadanie domowe i przychodzi do rodzica po pomoc, bo
        czegos nie rozumie. Po 2 minutach tłumaczenia rozumie wszystko. Co zatem
        nauczyciel robił przez 45 min?
        • Gość: blus A co robiło dziecko przez 45 min? IP: *.imp.gda.pl 02.11.04, 19:57
          Spytaj dzieciaka co robił na lekcji jak nauczyciel tłumaczył ten problem.
          Oczywiście dzieciak powie ,że nauczyciel nic nie tłumaczył , ale prawda na ogół
          jest taka ,że dzieciak gadał z koleżanką- kolegą albo był skoncentrowany na
          zrobieniu dowcipu dzieciakowi z ławki przed albo odrabiał pod ławką inny
          przedmiot albo patrzył w okno i myślał o przyjemniejszych rzeczach niż szkoła.
          Miałem kiedys uczennice, która bez przerwy gadała z koleżanką. Na moją uwagę
          dlaczego nic nie notuje i nie stara się zrobić zadania , kóre właśnie omawiamy
          szczerze wyznała ,że nic nie musi notować bo ojciec i tak jej wszystko tłumaczy
          w domu. Nawiasem mówiąc jak przyszedł kiedyś ojciec to miał prtensje dlaczego
          nic w szkole nie jest tłumaczone i on potem musi siedzieć z córką w domu. A
          córka traktowała szkołę jak miejsce spotkań i kontaktów towarzyskich, czego
          brakowało jej w domu.
    • Gość: blus Dyscyplina za wszelką cenę. IP: *.imp.gda.pl 31.10.04, 20:48
      W głowach się szczeniakom poprzewracało. Karnosc i dyscyplina tym róznimy się
      od małp ,że ludzie potrafią siedzieć 45 minut grzecznie w ławce , a małpy nie .
      Jak się komuś nie podoba obrana droga ewolucji to proszę bardzo banan w łapę i
      na drzewo a nie do szkoły. Spójrzcie na Szwecje jak włściwie tam przez wieki
      karano przestępców , a dzieci uczono dyscypliny i szacunku do starszych , to
      Szwecja była czysta bezpieczna i przyjemna . Niech zyje dyscyplina, jak komuś w
      szkole za nudno to niech walczy o wprowadzeniu na powrót kary chłosty do
      szkoły. Jak dwa razy na lekcji dostanie w d*pę to nie będzie się skarżył ,że na
      lekcji było nudno.
    • Gość: blus III droga ? IP: *.imp.gda.pl 31.10.04, 20:57
      A może tak.Troche tego i troche tego. Zachować właśćiwe proporcje - umiar we
      wszystkim po prostu umiar. Jak nauczyciel ma uczyć . Przez 5 minut ma pokazać
      jaki jest mądry , a potem przez 3o minut ma pokazywać jakie to proste. Z
      dyscypliną to trochę na odwrót. 10 minut zero stresu miła przyjemna atmosfera
      pełen luz , a potem pełna mobilizacja włączamy stres optymalny - optymalny
      rozumiecie, który uaktywnia organizm bez stresu nikt niczego nigdy nie osiągnął.
      Od czasu do czasu trzeba też zrobić ćwiczenia pt tytułrm jak pracować pod
      zwiększonym stresem takie przygotowanie do real life jakaś niespodziewana
      kartkówka , czy coś takiego.
      • werty126 Re: III droga ? 02.11.04, 21:20
        Zapominacie, że nauczyciel "państwowy" ma w klasie 30-40 uczniów, z których nie
        wszyscy są zainteresowani pracą na lekcjach i zdobywaniem wiedzy, a "prywatny"
        na korkach jeden egzemplarz (sorki za słowo), ktory dobrze płaci, więc się
        przykłada. Także samo tatuś jednej córeczce w komfortowych warunkach wyjaśni
        problem szybciej niż nauczyciel calej klasie. Program nauczania jest jaki jest,
        moim zdaniem nie przewiduje sytuacji, w których nauczyciel traci czas na
        zwracanie uwagi krnąbrnemu dzieciakoiw, nie musi poświęcać czasu na zjedzenie
        zupki przez uczennicę (patrz inny wątek), nie przerywa tłumaczenia bo ktoś chce
        siusiu (albo na papierosa), nie uwzględnia spóźnionych uczniów. Program
        nauczania przewiduje tylko nauczanie,realizacja materiału przed wszystkim, a
        nie wychowanie, może stąd wiele problemów?
Pełna wersja