wywiadówka w gimnazjum

IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 29.10.04, 10:43
Wczoraj byłam na wywiadówce III gimnazjum - usłyszałam klasa nie uczy się.
fizyka sprawdzian 21 jedynek(z pierwszego też było żle), geografia 19,
historia to samo(mają znać wszystkie podpisy pod zdjęciami też).
Wychowawczyni uczy fizyki, mówi kontakt mam tylko z 3-4 uczniami reszta nic
nie robi(nie rozumie) na pytanie co robić: odpowiedź ja nic nie będę robić a
oni mają się uczyć(chyba brać korepetycje). To jest gimnazjum nierejonowe. I
co faktycznie należy robić- muszę nauczyć się fizyki aby wytłomaczyć dziecku,
przecież widzę, że dziecko uczy się.
    • unsatisfied6 Re: wywiadówka w gimnazjum 29.10.04, 11:31
      Gość portalu: teta napisał(a):

      > Wczoraj byłam na wywiadówce III gimnazjum - usłyszałam klasa nie uczy się.
      > fizyka sprawdzian 21 jedynek(z pierwszego też było żle), geografia 19,
      > historia to samo(mają znać wszystkie podpisy pod zdjęciami też).
      > Wychowawczyni uczy fizyki, mówi kontakt mam tylko z 3-4 uczniami reszta nic
      > nie robi(nie rozumie) na pytanie co robić: odpowiedź ja nic nie będę robić a
      > oni mają się uczyć(chyba brać korepetycje). To jest gimnazjum nierejonowe. I
      > co faktycznie należy robić- muszę nauczyć się fizyki aby wytłomaczyć dziecku,
      > przecież widzę, że dziecko uczy się.

      to tragiczne .

      program jest więc dla 3-4 uczniów , reszta się nie nadaje - ABSURDALNE .

      dołącz do dyskusji - faktycznie monolog
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17047565
      • unsatisfied6 uczeń na końcu łańcucha 29.10.04, 11:32
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=17121747&a=17122779
    • unsatisfied6 Einstein też miałby problem 29.10.04, 11:55
      jeżeli może to cię pocieszyć , opisane przez ciebie gimnazjum nie jest
      wyjątkiem . takich jest większość , bo taki jest system naszej edukacji .


      statystyczny uczeń ma kłopoty , a statystyczny nauczyciel tłumaczy te
      klopoty defektem genetycznym ucznia , werbalizując to w trochę inny sposób
      np - mało pracuje , nie koncentruje się na lekcji itp .

      kłopoty z fizyką w gimnazjum są typowe - kompletnie niedopasowny program
      szkoły pdst do programu gimnazjum - uczeń często nie zna twierdzania
      Pitagorasa , nie ma zielonego pojęcia o wektorze , a na fizyce próbuje
      kumać co to jest przyrost prędkości - definicje są często sprzeczne
      ze sobą - z jednej strony traktują prędkość jako wielkość wektorową
      z drugiej , jako wielkość skalarną . tematy są pobieżnie omawiane
      i nawet Einstein z takim przygotowaniem statystycznego ucznia szkoły
      podstawowej często miałby problem ze zrozumieniem najprostszych koncepcji
      w fizyce .

      sprawa nie dotyczy samej fizyki . wielokrotnie już pisałem o angielskim .
      groteskowym jest błąd w jednym podręczniku z fizyki wyjaśniającym użycie
      v i s - wg autora speed i velocity to takie same charakterystyki ruchu .
      broń nas panie Boże od takiej fizyki i takich tłumaczeń . trudno się dziwić ,
      że uczeń może nie mieć zielonego pojecia o czym ta fizyka , jak ma się
      wrażenie , źe autor nie odróżnia velocity od speed .

      tłumaczenia są "po łebkach" , przykłady mierne .
      • Gość: ataner Re: Einstein też miałby problem IP: *.eu.org 29.10.04, 15:26
        Absolwent SP nie zna ani tw. Pitagorasa, ani wektorów - nie ma tego w podstawie
        programowej. I nikt tego od niego nie żąda. Pojęcie: przyrost prędkości nie musi
        być używane, wystarczy powiedzieć, że to różnica prędkości.
        Przyznaję, że często fizyki uczą ludzie o marnym pojęciu co do możliwości
        przeciętnego ucznia. Spotykam się z tym udzielając korepetycji - zapis za bardzo
        sformalizowany - i po do to?
        Jednocześnie, mając wieloletnią praktykę nauczyciela fizyki, muszę przyznać, że
        coraz trudniej skłonić ucznia do systematycznej pracy, do uczenia się ze
        zrozumieniem. TO NASTAWIENIE SPOŁECZEŃSTWA, KSZTAŁTOWANE PRZEZ MEDIA SPRAWIA, ŻE
        UCZNIOWIE ZAKŁADAJA Z GÓRY: TO TRUDNE, NIE NAUCZĘ SIĘ, MUSZĘ ALBO WYKUĆ NA
        PAMIĘĆ ALBO TO "OLAĆ". I często wybierają to drugie wyjście, bo przecież całej
        klasy nauczyciel nie pozostawi na drugi rok. Takie nastawienie obserwuję coraz
        częściej. Rodzice wtóruja dzieciom. Przecież znany polityk czy prezenter
        telewizyjny mówi z rozbrajająca szczeroscią: "ja nigdy nie rozumiałem
        fizyki/matematyki, odpisywałem, kombinowałem i jakoś ukończyłem szkołę".
        Jeśli nauczyciel stosuje sprawdziany ułożone przez metodyków, udostępnione np.
        przez wydawnictwo podręcznika i są z tych sprawdzianów oceny 1, 2, to wskazuje
        na w/w postawę uczniów.
        • unsatisfied6 Re: Einstein też miałby problem 29.10.04, 22:22
          Gość portalu: ataner napisał(a):

          > Absolwent SP nie zna ani tw. Pitagorasa, ani wektorów - nie ma tego w
          podstawie
          > programowej. I nikt tego od niego nie żąda. Pojęcie: przyrost prędkości nie
          mus
          > i
          > być używane, wystarczy powiedzieć, że to różnica prędkości.
          > Przyznaję, że często fizyki uczą ludzie o marnym pojęciu co do możliwości
          > przeciętnego ucznia. Spotykam się z tym udzielając korepetycji - zapis za
          bardz
          > o
          > sformalizowany - i po do to?
          > Jednocześnie, mając wieloletnią praktykę nauczyciela fizyki, muszę przyznać,
          że
          > coraz trudniej skłonić ucznia do systematycznej pracy, do uczenia się ze
          > zrozumieniem. TO NASTAWIENIE SPOŁECZEŃSTWA, KSZTAŁTOWANE PRZEZ MEDIA SPRAWIA,
          Ż
          > E
          > UCZNIOWIE ZAKŁADAJA Z GÓRY: TO TRUDNE, NIE NAUCZĘ SIĘ, MUSZĘ ALBO WYKUĆ NA
          > PAMIĘĆ ALBO TO "OLAĆ". I często wybierają to drugie wyjście, bo przecież całej
          > klasy nauczyciel nie pozostawi na drugi rok. Takie nastawienie obserwuję coraz
          > częściej. Rodzice wtóruja dzieciom. Przecież znany polityk czy prezenter
          > telewizyjny mówi z rozbrajająca szczeroscią: "ja nigdy nie rozumiałem
          > fizyki/matematyki, odpisywałem, kombinowałem i jakoś ukończyłem szkołę".
          > Jeśli nauczyciel stosuje sprawdziany ułożone przez metodyków, udostępnione np.
          > przez wydawnictwo podręcznika i są z tych sprawdzianów oceny 1, 2, to wskazuje
          > na w/w postawę uczniów.

          ja się takim postawom nie dziwię . jak od poczatku podaje się uczniowi
          błędne definicje , to gorzej dla ucznia myslącego , bo z tego nic nie wymyśli .

          mało , jeżeli uczniowi mówi się , że on ma się tego nauczyć na sprawdzian ,
          to już prawdziwy horror dla ucznia - mozna to tylko olać , bo godzinami może
          siedzieć nad tym co nauczyciel powiedział i co zapisał i nic z tego nie
          jest w stanie zrozumieć , bo z tego po prostu nic nie da się zrozumieć .
      • Gość: nie wiem Re: Einstein też miałby problem IP: *.chello.pl 31.10.04, 01:05
        o co chodzi z tym "speed" i "velocity"?
    • unsatisfied6 i rodzice i nauczyciele 29.10.04, 12:06
      i rodzice/(ich dzieci) i nauczyciele muszą sobie zdać sprawę z tego nie są
      winni miernoty tej edukacji - edukacja stanowi o PRZYSZŁOŚCI tego narodu
      a ludzie mający w rękach los obywateli tak dbają o przyszłość Polski jak
      dbają o jej teraźniejszość - bez zmian systemowych nie może być lepszej
      szkoły .
    • Gość: ala i as Re: wywiadówka w gimnazjum IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 29.10.04, 16:24
      Najdziwniejsze jest to , że nauka fizyki zaczęła się w gimnazjum, podobnie
      geografii-poprzednio były tylko elementy w bloku przyrodniczym(dziwaczny twór
      polskiej oświaty). Nad wynikami powinni zastanowić się nie tylko rodzice, ale
      też uczący nauczyciele. Powód nie tylko tkwi w nieuctwie uczniów. A może w tym
      gimnazjum utworzono wyselekcjonowaną klasę najsłabszych uczniów?
      • Gość: teta Re: wywiadówka w gimnazjum IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 29.10.04, 18:19
        Nie to jest gimnazjum dwujęzyczne, dzieci zdawały egzamin aby sie tam dostać
        • Gość: anka Re: wywiadówka w gimnazjum IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.10.04, 20:54
          Bardzo złym pomysłem jest połączenie przedmiotów w szkole podstawowej w jeden
          blok/ biologia +geografia/i całkowity brak fizyki chociaż minimum. mam dwójkę
          dzieci i wyrażnie widzę róznicę między starym systemem a nowym. starszy syn
          idąc do gimnazjum znał podstawy fizyki przekształcenia wzorów jednostki i
          fizyka w gimnazjum nie sprawiała mu problemów ,. młodszy idzie już nowym
          systemem i w pierwszej klasie gimnazjum zero umiejętności , ogromne problemy z
          przedmiotów scisłych. Według mnie ten nowy system jest o wiele gorszy, a już
          lączenie na siłę przedmiotów jest wielkim błędem
          • unsatisfied6 relatywizm w fizyce a relatywizm w edukacji 29.10.04, 22:48
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > Bardzo złym pomysłem jest połączenie przedmiotów w szkole podstawowej w jeden
            > blok/ biologia +geografia/i całkowity brak fizyki chociaż minimum. mam dwójkę
            > dzieci i wyrażnie widzę róznicę między starym systemem a nowym. starszy syn
            > idąc do gimnazjum znał podstawy fizyki przekształcenia wzorów jednostki i
            > fizyka w gimnazjum nie sprawiała mu problemów ,. młodszy idzie już nowym
            > systemem i w pierwszej klasie gimnazjum zero umiejętności , ogromne problemy
            z
            > przedmiotów scisłych. Według mnie ten nowy system jest o wiele gorszy, a już
            > lączenie na siłę przedmiotów jest wielkim błędem

            twój pkt widzenia jest z pozoru słuszny .

            jeśli weżmiesz za pkt odniesienia swoje własne doświadczenia , to oczywiscie
            masz rację .

            twój błąd polega na tym , że oceniasz edukację względem przeszłości
            na jednakowym zbiorze danych przestrzennych .

            należy ją natomiast przede wszystkim oceniać względem terźniejszości w różnych
            krajach i znajdywać optymalne rozwiązania .

            przy twoim podejsciu oceny , bardzo prawdopodobnym jest to , że z pozoru możemy
            iść do przodu , a w rzeczywistosci , w odniesieniu do innych krajów ,
            faktycznie bedziemy się cofać .

            świat się zmienia - nie można ciągle do programu edukacyjnego coś dodawać .
            za twoich czasów nie było komputerów i języka angielskiego (rosyjski
            nie stanowił takiej dużej trudność jak angielski ) .

            blokowe nauczanie , to współczesne rozwiązania na edukację - oczywiście
            te też muszą być kompetntnie realizowane , by uzyskać dobry wynik kształcenia .
            moim zdaniem , blokowe nauczanie isnieje w Polsce z nazwy tylko , nie
            przypominajac w niczym blokowego nauczania w Nimczech lub w Ameryce .
            • Gość: anka Re: relatywizm w fizyce a relatywizm w edukacji IP: 5.2.* / *.chello.pl 31.10.04, 18:50
              jak wyglądało blokowe nauczanie u mojego młodszego syna a przypuszczam zę także
              w wielu szkołach. Otóz syn nigdy nie wiedział czy ma biologię czy geografię,
              dopiero po interwencji rodziców pani ustaliła w podziale co jest kiedy.Połowa
              zeszytu to biologia, druga geografia. ćzęsto dzieci wpisywały np, lekcje z
              biologii nie w tej połowie zeszytu i nigdy nie wiedziały co jest zadane.Pani
              miała wykształcenie biologiczne więc brzydko mówiąc "olewała geografię".To jest
              parodia nauczania a nie nauczanie blokowe przedmiotów.A na dodatek przy i tak
              maksymalnie ci ężkich tornistrach dźwiganie dwóch książek i dwóch zeszytów w
              jednym mimo iż w danym dniu jest on niepotrzebny.Uważam że przedmioty świetnie
              łączą się same na tyle ile trzeba i nie można tego robic na siłe bo daje to
              odwrotny skutek. A swoją droga syn jest bardzo dobrym uczniem i klasa była
              naprawde niezła.
      • unsatisfied6 przyczyna a skutek - pomylenie pojęć 29.10.04, 22:31
        Gość portalu: ala i as napisał(a):

        > Najdziwniejsze jest to , że nauka fizyki zaczęła się w gimnazjum, podobnie
        > geografii-poprzednio były tylko elementy w bloku przyrodniczym(dziwaczny twór
        > polskiej oświaty). Nad wynikami powinni zastanowić się nie tylko rodzice, ale
        > też uczący nauczyciele. Powód nie tylko tkwi w nieuctwie uczniów. A może w
        tym
        > gimnazjum utworzono wyselekcjonowaną klasę najsłabszych uczniów?

        zdecydowanie ostatnim ze wszytkich powodów miernoty edukacji jest uczeń .
        to nie on kształci , a jego się kształci .

        wyraźnie natomiast obserwuje się mierniactwo , przypisując
        je uczniowi - bo znajduje się ono w nim jako rezultat miernego
        nauczania , a nie jako skutek nauczania .

        spychanie winy z czynników nadrzędznych na podrzędne , to wynik takiej
        absurdalnej oceny wad systemu , z której wynika groteskowa konkluzja ,
        że system jest doskonały , a tylko uczniowie do niczego .
    • Gość: blus Na czym polega problem nauczania fizyki w Polsce? IP: *.imp.gda.pl 01.11.04, 11:16
      Problem jest i nie da sie tego ukryc . Z kimkolwiek kto ma dziecko w
      gimnazjum , czy liceum ,nie rozmawiam o fizyce to skarzy się ,że dziecko ,źle
      trafiło pani (lub pan) jest jakaś dziwna nic nie tłumaczy dziecko nic nie
      rozumie , nie potrafi zrobić najprostszego zadania itp. Nagle się okazuje ,że
      wszyscy fizycy szkolni sa do bani. Skąd to sie wzięło ? Odpowiedż jest prosta.
      Fizyka jest przedmiotem , w którym reforma poczyniła najdotkliwsze spustoszenia.
      Zabrano jeden rok nauki 6 klase . Co prawda elementy fizyki pojawiają się na
      przyrodzie w 6 klasie podstawówki, ale przyroda jest z reguły uczona przez
      geografów , czy biologów i tematy fizyczne mają niski priorytet i jest ich mało.
      Zabrano więc rok nauki i dorzucono astronomię ,która była kiedyś odrębnym
      przedmiotem w liceum, dorzucono jeden dział nazwany przesyłanie informacji.
      Ograniczono ilość godzin poniżej dopuszczalnego minimum. Po prostu tego
      materiału przy takiej liczbie godzin Nie da się przerobić. Koniec kropka,
      mógłbym tu zakończyć wywód. Ale jeszcze parę faktów. Przyznane godziny na
      fizykę to 4 w gimnazjum i 3 w liceum ( dla profilu tzw podstawowego w
      rozszerzonym jest trochę lepiej) 4 w gimnazju oznacza ,że przez dwal lata jest
      po godzinie tygodniowo fizyki ,a w jednej klasie 2 godziny tygodniowo. 3
      godziny w liceum to oznacza ,że w każdym roku uczymy sie fizyki przez godzinę w
      tygodniu. Teoretycznie w roku szkolnym jest 35 tygodni do przepracowania czyli
      powinno być 35 lekcji w ciągu roku. Z mojego doświadczenia wynika ,że nigdy nie
      ma 35 lekcji , a średnio wypada to 28 godzin na rok bo są święta, akademie ,
      rekolekcje, wyścia do kina, wycieczki itp. Jak ja sie kiedyś jeszcze uczylem w
      szkole to pewną zasadą było robienie powtórzenia przed sprawdzianem potem
      sprawdzian , a potem omówienie sprawdzianu . Gdyby to zastosować teraz i
      zakładając ,że w semestrze są tylko dwa sprawdziany to z omówieniami przed i po
      zajmą one 12 godzin. Na przerabianie nowych tematów zostaje 16 godzin.
      Natomiast programy zatwierdzane przez ministerstwo , są rozpisywane na około 33
      godziny z teoretycznych 35. Idżmy dalej ile czasu nauczyciel może poświęcić z
      45 minut lekcji na omówienie nowego tematu?Jak wam się wydaje?. Zanim uczniowie
      łaskawie zejdą się do klasy bo niesłyszeli dzwonka , sprawdzenie obecności,
      odpytywanie z poprzednich lekcji, sprawdzanie prac domowych, wyjasnianie
      pojawiających sie problemów, wpisywanie uwag do dziennika i uspakajanie klasy
      wierzcie mi ,że jeżeli stanowczo i momentalnie nie reaguje się na wybryki
      uczniów to grozi to osławionym koszem na głowę za jakis czas. Suma sumarum na
      nowe treści zostaje średnio 20, a napeno nie więcej niż 30 minut na lekcji.
      Czyli w wersji optymistycznej mamy 0.5h *16 = 8h na nauczanie państwa pociech
      fizyki w ciągu roku.Jeżeli ktoś uważa ,że nie jest to parodia to gratuluję
      samopoczucia. Co więcej kiedyś bylo 3 lata fizyki w szkole podstawowej , gdzie
      uczeń dowiadywał się zupełnych podstaw jak dźwignie , magnesy prawo archimedesa
      itp, a potem 4 lata w liceum była poważna fizyka w rozsądnym czasie, gdzie o
      dziwo był czas i miejsce na pokazy eksperymentów i dyskusje problemów.
      Jakiś programowy geniusz z ministerstwa wymyslił,że obecnie najpierw przez 3
      lata gimnazjum uczymy się wszystkiego wszystkich działów fizyki za wyjatkiem
      relatywistyki , a później przez dwa i pół roku liceum uczymy się jeszcze raz
      tego samego + relatywistyka w czasie jeszcze krótszym (3/4 czasu). Jest to
      jawna kpina bądź sabotaż. Chyba chodzi tylko o to by większośc do fizyki zrazić
      bądź udowodnić im ,że to jest czarna magia niemożliwa do nauczenia się.
      Naprawdę nie ma w tym winy nauczycieli z reguły są dobrzy lub bardzo dobrzy
      robią co mogą ale dostali zadanie niewykonalne realizację programu w zakrótkim
      czasie. Nie ma winy autorów podręczników, naprawdę niektóre są wspaniałe.
      Jest t5u ewidentna wina ministerstwa , które nic sobie nie robi z apelów i
      analiz Polskiego Towarzystwa fizycznego.
      Jaka jest skala durnoty ministerialnej niech pokaże przykład. Lekcja według
      programu opracowanego przez metodyków ( ale to nie ich wina) i zatwierdzona
      przez ministerstwo. Do realizacji przewidziano dwadzieścia pare punktów, każdy
      jest omówieniem jakiegoś pojęcia bądź umiętności . Jeden z punktów brzmi rola i
      znaczenie odkrycia Mikołaja Kopernika. Dwadzieścia parę punktów do dyspozycji
      30 minut. Średnio mamy 80 sekund na realizacje punktu.
      PROSZE PAŃSTWA, UPRZEJMIE INFORMUJĘ ,ŻE PANOWIE MINISTROWIE PRZEWIDZIELI NA
      REALIZACJĘ PUNKTU ROLA I ZNACZENIE ODKRYCIA mIKOŁAJA KOPERNIKA , 80 SEKUND.
      Mikołaj Kopernik największy polski uczony dostał 80 sekund w programie
      gimnazjum od ministerstwa. To jest skala problemu pod tytułem fzizyka wszkole
      średniej w Polsce.
    • Gość: MP To jest chore od nasienia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 16:28
      Problem z edukacją zaczyna się na poziomie podstawy programowej. To gniot na
      tyle mdły i ogólny, że każdy nauczyciel - nawet największy ignorant i obibok -
      jest w stanie wmówić rodzicom i nadzorowi, że realizuje co trzeba. Bardziej
      namolnych zbędzie zapewnieniem, że jeszcze mają czas, że w następnych klasach
      się nauczą. Problemy wychodzą spod dywanu, gdy przychodzi koniec okresu nauki i
      strach przed (banalnym) końcowym egzaminem.
      Ciebie i Twoje dziecko zapewne najpierw oszukiwano w podstawówce. Oszukiwał
      nauczyciel - sam lub wspólnie z autorem podręcznika i jego pozytywnym
      recenzentem. Bo nie jest prawdą, że np. fizyki w podstawówce powinno być mało.
      Propedeutyczne elementy (np. wiedzy o stanach skupienia) powinny być już w
      nauczaniu podstwowym. Na przyrodzie powinny być omówione (ze wskazaniem
      przykładów praktycznych) wszystkie dalej uczone działy fizyki. W podstawie jest
      to mniej więcej 1/4 treści. To oznacza, że powinno im się poświęcić co najmniej
      80 godzin lekcyjnych w ciągu trzech lat. To więcej niż w "starej" szóstej
      klasie! Niestety, jakimś cudem przechodzą przez recenzje programy i podręczniki
      przyrody, w których na zagadnienia fizyczne trudno doliczyć się przeznaczenia
      razem i dwudziestu godzin. Co gorsza, niektóre hasła tej nieszczęsnej
      ogólnikowej podstawy programowej realizowane są w ten sposób, że zamiast kilku
      czy kilkunastu lekcji poświęca się im kilka słów gdzieś na marginesie czegoś
      zupełnie innego. W skrajnych przypadkach zapis podstawy jest jedynie zacytowany
      żywcem w podręczniku. Ale to nie pełnia szczęścia. Sa bowiem programy i
      podręczniki, gdzie niektórych przewidzianych podstawą haseł nie ma wcale!
      Jeśli dziecko w podstawówce nie bawiło się dźwigniami i bloczkani, nie łączyło
      prostych obwodów, nie topiło nurków kartezjusza, nie dmuchało suszarką toreb
      śmieciowych (by zrobić z nich balon na ciepłe powietrze), nie bawiło się
      magnesami i nie skręcało elektromagnesów, nie obserwowało odrzutu armat na
      gumkę, nie ważyło odważników w wodzie i nie robiło tysiąca innych rzeczy, to w
      gimnazjum może tylko siedzieć jak na tureckim kazaniu. W najlepszym razie
      wykuje kilka bezmyślnych regułek.
      Co może zrobić rodzic, który zaufał szkole i nie interesował się przez osiem
      lat, czy jego dziecko jest uczone, czy tylko przechowywane w szkole? Może wziąć
      swoje dziecko na poważną rozmowę i powiedzic: "patrz i przyjrzyj mi się
      uważnie. Tak bowiem wygląda ktoś naiwny i głupi." Będzie to najlepsza lekcja
      życia! A potem powinien wynająć korepetycje. Chyba że rozmowę o naiwności
      zamierza za rok ponownie powtórzyć.
    • werty126 Re: Kto studiuje fizykę/chemię ? 01.11.04, 21:30
      Na studia fizyka/chemia idą albo pasjonaci, z których wyrastają naukowcy (1 %),
      albo ci, którzy nie dostali się tam , gdzie chcieli, i załapali wolne miejsca
      (konkurs świadectw) na tych kierunkach( 99 %).Znam takich kilkunastu i uważam,
      ze większość z nich to frustraci i nieudacznicy.Głupi program i mala liczba
      godzin to jedno, a źli nauczyciele to drugie.Dobry nauczyciel z byle-jakiego
      programu umialby wybrać to, co ważne , i zainteresować uczniów. Natomiast
      fizyką/chemią interesuje się niewielu młodych ludzi, a ci, którzy są tych
      przedmiotów ciekawi, nie liczą na szkołę tylko sami dochodzą do wiedzy.
      Przepraszam tych nielicznych nauczycieli fizyki /chemii, którzy są pasjonatami.
Pełna wersja