PROTESTUJĘ..........!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

13.11.04, 12:33
Hej. Jestem studentką medycyny i bardzo zbulwersowały mnie wczorajsze
wiadomości dotyczące zdawania końcowego egzaminu po stażu.Wydaje mi sie , że
skoro my studenci medycyny mamy zdawać taki egzamin,to dlaczego osoby
kończące inne kierunki i inne uczelnie (państwowe, artystyczne, prywatne,
itd. )nie miały by zdawac takiego egzaminu?Mimo, że studiujemy 6 lat ,
pózniej mamy staż, i jeszcze mamy pracować za 848 zł. miesiecznie--jeżeli
znajdziemy pracę,to czy to nie za wiele?Państwo polskie chce obniżać
bezrobocie, a tu co widzimy.., kolejni absolwenci zasilają szeregi
bezrobotnych, przez jakiś beznadziejny egzamin, który tak prawdę mówiąc ,
wcale nie jest wyznacznikiem naszej wiedzy.Znów młodym ludziom ogranicza sie
swobodne życie i możliwosc lepszego jutra. I jak tu w takim przypadku być
obywatelem tego kraju?Wcale sę nie dziwię że młodzi lekarze wyjeżdżają, sama
chętnie też to zrobię i nawet nie bedę tęsknić za NADWIŚLAŃSKIMI
KRAJOBRAZAMI.
    • fan_gazety Re: PROTESTUJĘ..........!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.11.04, 15:14
      Popieram - kolejny znak, że biurokracja w Polsce zbiera żniwo, Może kiedys
      zeżre samą siebie??
    • r.richelieu Re: PROTESTUJĘ..........!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.11.04, 15:23
      może dlatego by wyeliminować tych, co raka tarczycy biorą za brak
      mikroelementów w organizmie i fanaberie głupiej baby. Owszem, po każdym
      kierunku powinien być egzamin w sytuacji powszechengo zezwolenia na ściąganie,
      kupowanie prac, lewactwo i kradzieże.
      • fan_gazety RR, no co Ty? 13.11.04, 16:12
        Prześmiewczaś?
        • eirinn Re: RR, no co Ty? 13.11.04, 17:12
          Chwileczkę, ale pomyłka lekarza a pomyłka dajmy na to socjologa czy anglisty to
          chyba drobna różnica, prawda?
          • fan_gazety Jasne, że jest to różnica 13.11.04, 17:33
            Ale jedyny sposób, by lekarze popełniali jak najmniej błędów, to rzetelna nauka
            i dobra praktyka, a nie próba zagadania problemu jakimś tam egzaminem. To
            typowa para w gwizdek. Za chwile powstaną firmy przygotowujące lekarzy do tych
            egazminów... Czy o to tu naprawdę chodzi?

            Mówi się, że Sejm rozwiązuje problemy kraju ... powołując podkomisje. Jak nie
            wiesz co zrobić - powołaj kolejny twór, oto rada. Tymczasem przecież każdy
            student AM przechodzi szczegółowe egzaminy. O co więc chodzi? Po co powoływać
            kolejny byt, zamiast poprawiać działanie już istniejących?
            • Gość: Richelieu* Re: Jasne, że jest to różnica IP: 195.117.90.* 13.11.04, 18:10
              więc dlatego mówię, nie pozwalać na ściąganie. Nie jestem prześmiewcza ;) w
              powyższym. Lekarz rodzinny, pierwszego kontaktu czy jak go tam zwał jakoś
              dziwnie zawsze zbiera największych trójkowiczów ze studiów, którzy zamiast mieć
              podstawy ze wszystskiego mają podstawy podstaw specjalizując się w grypie,
              zapaleniu płuc i korzonkach. Z rakiem tarczycy to akurat przykład mój własny,
              który niestety ściśle pasuje do do kawału o lekarzu leczącym Chińczyka na
              żółtaczkę. Egzamin jest bez sensu, bo to jednorazowe zdarzenie w czasie którego
              można mieć lepsze lub gorsze samopoczucie i nie jest w stanie sprawdzić
              przygotowania. Chodzo mi bardziej o takie pilnowanie ściągających w czasie
              całych studiów, jak jest na Zachodzie.
              • fan_gazety Re: Jasne, że jest to różnica 13.11.04, 19:24
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > więc dlatego mówię, nie pozwalać na ściąganie.
                ** Nie pozwalać!! Nawet staram się to od lat już długich z uporem maniaka
                realizować. Be żadnych puszczań oczek itp., z powagą, be dwuznaczności :-).
                Uczniowie czasem dziwnie patrzą, mówiąc: "I o co tyle hałasu? Przecież wszyscy
                wokół robią mniejsze lub większe przekręty".

                > Z rakiem tarczycy to akurat przykład mój własny,
                > który niestety ściśle pasuje do do kawału o lekarzu leczącym Chińczyka na
                > żółtaczkę.
                ** Mam nadzieję, że już tylko gorzki humor po tym pozostał.

                > Egzamin jest bez sensu, bo to jednorazowe zdarzenie w czasie którego
                > można mieć lepsze lub gorsze samopoczucie i nie jest w stanie sprawdzić
                > przygotowania. Chodzo mi bardziej o takie pilnowanie ściągających w czasie
                > całych studiów, jak jest na Zachodzie.
                ** Jasne, bezwględnie. To mi przypomina też mruganie sobie nawzajem światłami,
                niby to w solidarności przeciwko (???) policji. Ręce opadają. Nigdy nie mrugam.
    • Gość: fun jeżeli jesteś pilną studentką, masz do tego zawodu IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.11.04, 20:50
      conajmniej trochę daru, to nie wiem dlaczego tak bardzo protestujesz przeciwko
      temu egzaminowi? Może jednak nie jesteś pewna, że go zdasz? Taki egzamin
      sprawi, że do zawodu bedzie przedostawać będzie się coraz mniej "plew" i
      podniesie jego rangę i prestiż. Bo teraz niestety wśród lekarzy na NFZ-owskich
      posadkach najwięcej jest zwykłych obiboków. Legendy krążą o tym, ile etatów i
      dyżurów potrafi obskoczyć niejeden lekarz. I nie jest to dowcip. Wystarczy
      przejść się po kilku przychodniach, popatrzeć na godziny przyjmowania pacjentów
      przez niejednego "lekarza" a wtedy człowiek stwierdzi, że wielu potrafi być w 2
      lub 3 miejscach naraz. Rano, kiedy się chcesz zarejestrować mówiż, że nie ma
      już miejsc, potem przychodzisz na 1,5 godziny przed koncem pracy pani doktor a
      jej już nie ma. Kiedyś szukałem tak pani doktor przez tydzień. I nie znalazem.
      • Gość: Richelieu* Re: jeżeli jesteś pilną studentką, masz do tego z IP: 195.117.90.* 13.11.04, 21:01
        zgłoś to do Uwagi, przysłużysz się społeczeństwu
        • czesiekkk Re: Egzamin 14.11.04, 11:33
          A dlaczego to lekarzy ma nie dotykać bezrobocie?, w tej chwili prawie każda
          grupa zawodowa jest narażona na bezrobocie. Po drugie jest mnóstwo zawodów
          których wykonywanie wymaga ukończenia studiów kierunkowych+stażu (praktyki)
          +zdanego egzaminu państwowego. Dlaczego lekarze, leczący ludzi, mieliby nie być
          poddani temu rygorowi?
          • fan_gazety Po co?? Żeby za łatwo nie mieli :-) ?? 14.11.04, 12:15
Pełna wersja