Gość: JB Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: *.telia.com 03.12.04, 10:01 Powyzszy artykol napisany jest w niezwykle perfidny i hipokrytyczny sposob. Do jednego tygla wrzucono tu bardzo rozne zagadnienia dotyczace stanu posiadania danych grup oraz ich predyspozycii intelektualnych. Ma to na celu wywolanie naturalnego wspolczucia a co za tym idzie akceptacii idei "szkol zbiorczych" zywcem wzietych z czasow PRL, za ktorymi Gazeta Wyborcza zdaje sie tak bardzo tesknic. Zaprzeczeniem tak promowanej na lamach GW idei socjalizmu, jest konkurencja, wolny rynek i promowanie intelektu - nie pomoze temu zanizanie poziomu dobrej klasy dla 1 czy 2 mniej zdolnych uczniow. Nasz kraj potrzebuje silnej klasy sredniej jako motoru intelektualnego i finansowego a te klase srednia stworza wlasnie ci zdolniejsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: 194.181.191.* 03.12.04, 10:14 Ludzie zastanowcie sie nad tym co piszecie! Zycze wam aby to wasze dziecko znalazlo sie w takiej "gorszej klasie", o ktora nikt nie dba. Ciekawe jakie wtedy bylyby wasze opinie na ten temat. Chcecie poglebic chora sytuacje, ktora uczy dzieci od malego ze biedniejszy i mniej inteligentny jest gorszy. To jest ochydne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: 62.29.137.* 03.12.04, 14:14 A oprócz tego, że jest to ochydne to masz jakieś sprostrzeżenia, komentarze a może sugestie jak to zmienić? Dziecko ma rodziców, jeśli nie potrafili zatroszczyć się o jego przyszłość, to ma pecha! Na pewno Państwo nie powinno zastępować dziecku rodziców. Masz jakieś ambicje, to zapłać za szkołe prywatną i koniec kłopotów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: *.proxy.aol.com 05.12.04, 04:31 Na szczescie, niedlugo zwolennicy teorii ze ludzie zawdzieczaja SOBIE samym wszystko, naucza sie ze musza korzystac z pomocy spoleczenstwa w ktorym sie wychowali i ktore lozylo na ich wychowanie. Nie bardzo wiem czy spoleczenstwa zechca przyjac tych "free traders" z powrotem. Mam cicha nadzieje ze odmowia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: 62.29.137.* 07.12.04, 15:33 Chroń Panie Boże dzieci przed wychowywaniem przez nasze społeczeństwo. Dlaczego? Tego chyba z IP x.aol.com nie widać. Prawda Ewo? Aby zachować zdrowy rozsądek należałoby z poglądów lewicowych wyjść najpóźniej po maturze, a dla dobra tego tzw. społeczeństwa (jeśli naprawdę chce się, aby nim było) najpóźniej przed drugim głosowaniem w wyborach powszechnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: 62.29.137.* 03.12.04, 14:24 Zgadzam się w całej rozciągłości! Nie wolno stosować urawniłowki. Artykuły Wyborczej przesycone są socjalistycznym bełkotem i tonem magazynu taniej sensacji. W Polsce na każdym szczeblu równa się do gorszych poprzez ścięcie tego, co wystaje ponad średnią. Jeśli gdzieś widać, że może być lepiej to się pokazuje, że jest dobrze , bo gdzieś tam jest jeszcze gorzej. Ten tym myślenia obowiązuje już od przedszkola, które w państwowym wydaniu jest tylko przechowalnią dzieci aż do studiów a może i nawet pracy. Tymczasem nierówność w pewnych granicach (nie mówię tu o Ameryce Południowej) jest naturalna i może być motorem do zmian, konkurencji. Sam przetoczyłem się przez różne szkoły państwowe jako człowiek z niezamożnego domu i mam dosyć patrzenia na urawniłowkę, gdzie dla tumanów, których kompletnie nic nie interesuje zaniża się poziom zajęć, w czasie których nauczyciel musi walczyć z hałasem w klasie zamiast przekazywać wiedzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: *.proxy.aol.com 05.12.04, 04:34 A to dlaczego wylaczasz Ameryke Poludniowa ze swojego rozumowania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: 62.29.137.* 07.12.04, 15:26 Zgadnij. Myślałem, że piszemy poważnie (w miarę). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Nie mozna stosowac "urawnilowki" IP: *.proxy.aol.com 05.12.04, 04:27 W krajach rozwinietych klase srednia tworza ludzie o ktorych piszesz. W krajach nie dorozwinietych klase srednia tworza pomagierzy zlodziei z elity. Jezeli elita pasozytuje na biednych w mniej rozwinietych krajach, kim sa czlonkowie klasy sredniej? Nadzorcami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Glosuje Na UPR Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 10:06 I bardzo dobrze ze jest segregacja. To nie komuna ze wszystkim nalezy sie porowno. Niewyobrazam sobie zeby moje dzicko musialo sie uczyc z jakims motlochem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MalyRycerz Bardzo by chciala pojechac na wycieczke za 1000 zl IP: *.eu.boschrexroth.com / *.boschrexroth.de 03.12.04, 10:08 a ile rzeczy ja chcialbym zrobic, chcialbym codziennie latac balonem i zadam zeby ktos mi to zapewnil Ludzie czy wyscie powariowali - to normalne ze istnieja roznice - przeciez i tka dzieci bogatych rodzicow po szkole ida do kina, dostaja super prezenty, wyjezdzaja na fajne wakacje - i co mamy zafundowac wzsystkim takie same wakacje Ludzie nie sa rowni majatkowo i tak pozostanie - nie kazdego bedzie stac na wszystko - czemu ograncizac wolnosc tych co chca pojechac na droga wycieczke To jest rownanie w dol i po prostu sprowadzanei wszystkich do jednego dziadostwa To jest ukrywanie problemu - wiadomo ze dzieci z biedniejszy rodzic jedza gorzej od tych z bogatszych - ale co jesli ja mam na to pieniadze to co moje dziecko ma jesc jakas glodowa zupke tylko dlatego ze tatus innego dziecka nie radzi sobie w zyciu bo na przyklad pije?? Segregacja jest czyms naturalnym - a szczegolnei segracja uczniow zdolnych od tych niezdolnych zreszta problem by sie skonczyl gdyby zlikwidowano panstwowe nieefetkywne szkolnictwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Bardzo by chciala pojechac na wycieczke za 10 IP: *.proxy.aol.com 05.12.04, 04:37 Skasujmy tez panstwowe zapomogi dla bogatych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magoo Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.bielsko.msk.pl 03.12.04, 10:09 opamiętajcie się nawiedzeni. Mam dwójke dzieci w szkolach (różnych), rozmawiam z rodzicami innych dzieci i jakos tego nie zauważyłam. To przygotowanie opinii publicznej do bardzo delikatnej sprawy w polsce jaka jest sprawa mniejszości naorodowej, ktora notabene wcale nia nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SlawojW Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: 212.160.172.* 03.12.04, 10:09 Problem stary jak świat. Tylko wyścig szczurów większy. Ja bym rozpędził tych niedouczonych pedagogów którzy udająże zarządzają personelem (nauczycielami i uczniami). To tak jak założenie że ministrem zdrowia, czy dyrektorem szpitala musi być lekarz. Nie ma większej bzdury. A w oświacie ten model powtarza się (zacierają ręce starzy komunistyczni karierowicze którzy dochrapali się bezpiecznych posad) - nie chcę obrazić tych niewinnych (wiem że tacy są). Nie powinno być segregacji, ale to nauczyciele muszą zainteresowac się by ci słabsi doganiali lepszych, ci gorzej wychowani brali przykład z tych lepiej wychowanych, by ci biedniejsi chcieli być bogatsi, a bogatsi nie myśleli że wystarczy być bogatym i głupim. Niestety nauczyciele często mają w dupie to wszystko i wygodnie im zając się tymi lepszymi (bo kto chciałby uczyć w tych gorszych klasach). Ale czy można wymagać tak wiele od belfrów, jeśli oni często nie umieją własnego pzredmiotu dobrze wykładać, egzekwować wiedzę, być konsekwentnym i obiektywnym w ocenianiu? Ktoś powie, że mało zarabiają. Zgoda ale dam sobie ręk uciąć że jesli zarabialiby więcej robiliby tak samo. Jesli ktoś jest uczciwy i ludzki to nawet za małe pieniądze potrafi być dobry. Niestety takich dobrych jest coraz mniej lub są coraz bardziej zagłuszonych przez tych partaczy. Smutna prawda ... Jakie rozwiązanie? KONTROLA ekspertów najlepiej zza granicy (nie związanych politycznie) całego szkolnictwa. OKRESOWA (częsta) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dust w 80tych tez tak bylo IP: *.mlyniec.gda.pl 03.12.04, 10:13 dzieci lekarzy i innych cukiereczkow w C, ale i dobrze bo tam panowal falcz i brak kolezenstwa. Cale szczescie bylem w innej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perse Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.12.04, 10:17 myślicie że na uniwersytecie jest inaczej?Dzieli się studentów na dziennych (gorszych) i zaocznych czy wieczorowych (płatnych). Po wejsciu do sekretariatu każdy student jest pytany o typ studiów i jak się okazuje, że jesteś z dziennych to słyszysz: "CZEGO?" i że "znowu się darmozjadom czegoś zachciewa". I komentarze, że jak nie płacę to nie powinnam nic wymagać od pań sekretarek, który zajmują się swoimi paznokciami i ploteczkami. Podobnie na egzaminach panstwo z grup płatnych mogą zdawać kilka razy a czasem wręcz nie muszą bo ich egzaminy polegają na rozmowie o "wdziękach Maryni" i małym rauciku z panem profesorem... A ostatnio dowiedziałam się od szefa (studiujacego zaocznie bo się nie dostał na dzienne), że my dzienni jesteśmy głupsi, bo większość zaocznych to ma i studia i pracę, a my tylko studia bo pracy nikt nam nie da, bo ONI nie lubią tych po dziennych a to Oni będą na kierowniczych stanowiskach gdy zaczniemy szukać pracy... Czy to nie absurd? Co się probiło w tym kraju i dlaczego tylu idiotów dostaje stanowisko szefa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m kretynizm IP: 80.224.166.* 03.12.04, 10:21 przyklad: w mojej podstawowce a zwlaszcza w mojej klasie wiekszosc dzieci byla z rodzin niestety patologicznych (niestety - nie dla mnie - mi to nie przeszkadzalo, niestety dla tych dzieciakow bo to w koncu nie ich wina), klasa byla uwazana za najgorsza w szkole, wiekszosc uczniow slabych, majacych problemy z opanowaniem wiedzy czesto z uwagi na brak zainteresowania ze strony rodzicow, moi rodzice nie nastawala ani na wychowawce ani na dyr, zebym uczyla sie w innej klasie (niektorzy rodzice tak...) i co - jakos sie nie uwstecznilam, skonczylam studia, a co ciekawsze - wiekszosc osob z mojej klasy "wyszla na ludzi" mimo szeregu problemow od nich niezaleznych, a dlaczego - wychowawca byl kolesiem genialnym i zawsze wszystkich traktowal jednakowo niezalenie na pochodzenie, wyniki w nauce itp, i zawsze mobilizowal tych slabszych uczniow do nauki, wysilku, a dla mnie nigdy to nie byl problem wytlumaczyc cos z matematyki komus kto tego nie rozumial. ludzie - uczcie sie tolerancji (to do nienormalnych rodzicow "lepszych dzieci") a jak macie z tym problem to pogadajcie z moimi rodzicami, oni jakos potrafili pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: kretynizm IP: 62.29.137.* 03.12.04, 14:38 No chyba nie twierdzisz, że ukończenie studiów w Polsce jest jakimś specjalnym wyczynem. Jeden z moich profesorów mowił że poziom jest już tak niski, że jest w stanie kurę wypromować na doktora. Gdyby studia trzymały poziom, to prawdopodobnie byłyby problemy z naborem. Tolerancja? Co ty p..dolisz? Co ma do tego tolerancja? Dziecko, idź sobie przemyśleć parę rzeczy. Tolerować to ja sobie mogę, że ktoś jest buddystą lub nosi pomarańczowe trampki ewentualnie irokeza na głowie. Natomiast jeśli ma on coś dostać moim kosztem (!) za moje pieniądze? Osiągnąłeś/Osiągnęłaś coś w życiu własną cieżką pracą, że tak jej nie szanujesz? Ja stanowczo dziękuję wszystkim pasożytom i "garbom". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: 150.254.89.* 03.12.04, 11:00 tam gdzie twoje miejsce wieśniaku Odpowiedz Link Zgłoś
wroclawianka2 A MATOŁ ZA NASZE PIENIĄDZE... 03.12.04, 11:01 Sprawa nabiera rumieńców, gdy mniej inteligentny uczeń (w tym wypadku uczennica) za sprawą swojego ojca wchodzi na piedestał! Przykładem niech będzie córka byłego prezydenta Wrocławia - Bogdana Zdrojewskiego (obecnego posła Platformy Obywatelskiej). Była uczennicą dziewiątego LO im. Julka Słowackiego z "problemami". Miała trudności w nauce, czyli ... nie nadążała za przeciętnymi. Sprawę załatwił tatuś - prezydent Wrocławia. Szkoła otrzymała nowe, plastykowe okna, a córcia możliwości przechodzenia do następnych klas! Sprawa piękna i humanitarna, ale... nowe okna tatuś zafundował za pieniądze podatników, czyli nasze! Dodatkowo córcia okazała się osobą ważną i na koszt wrocławskiego ROTARY wyjechała "na pobieranie nauki" w Stanach Zjednoczonych! Chwała dyrekcji dziewiątego LO we Wrocławiu i organizacji rotariańskiej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: A MATOŁ ZA NASZE PIENIĄDZE... IP: 62.29.137.* 03.12.04, 14:44 Wydaje mi się, że nie ma takiej organizacji budżetowej jak ROTARY (?!) Natomiast jeśli należysz do wrocławskiego ROTARY, to rzeczywiście pojechała za Twoje pieniądze i ja na Twoim miejscu na najbliższym zebraniu zażądałbym od władz wyjaśnień ! PS. Tak sobie czytam to forum i Twój post zachwycił mnie bezinteresowną zawiścią. Wypowiedź w tonie innej "przesympatycznej" niejakiej kasi_blond vel złotowłosej vel innej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: A MATOŁ ZA NASZE PIENIĄDZE... IP: *.proxy.aol.com 06.12.04, 09:24 Chodzilam do 12tki i dzieki podobnej sytuacji udalo mi sie uniknac powtarzania klasy z powodu jezyka niemieckiego. Widze ze nic sie nie zmienilo. Z jednym wyjatkiem: wtedy, za komuny, jak poluzowano jednemu uczniowi bo tatus byl wplywowy to i nam, pozostalym osiolkom, sie udalo. Wroclawianko, co to jest organizacja rotariańska? bylabym wdzieczna za odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taki Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.ifr-pan.krakow.pl 03.12.04, 11:31 Szkoła to nie tylko miejsce gdzie uczy sie chcemii, polskiego, geografii itp. ale także miejsce gdzie nasze dzieci uczą się tolerancji i współżycia z ludźmi z różnych środowisk bo tego jak widać w swoich rodzinnych domach się nie nauczą. To często spotykane, że ocenia się ludzi po tym gdzie mieszkają, jak chodzą ubrani, wykształceniu. Chciałbym aby moje dzieci umiały rozmawiać z każdym i akceptować ludzi takimi jakimi są. Rodzice pomyślcie o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matthbed Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.lodz.mm.pl 03.12.04, 11:33 opisywane zjawisko to nie jest jedynie kwestia segregacji w szkołach. to tylko kolejny przykład rozwarstwienia społeczeństwa z powodu różnego poziomu zamożności. ale tak było, jest i będzie. ci którzy lepiej sobie radzą w życiu (obecnie - lepiej zarabiają), zapewniają swoim dzieciom więcej możliwości rozwoju. gdyby przyjąć kryterium siły fizycznej, prawdopodobnie to rolnicy czy robotnicy staliby na wygranej pozycji. ale, że dziś więcej można osiągnąć przy pomocy pieniądza a nie pięści, to jest jak jest. takie społeczeństwo zbudowaliśmy, takie przyjęliśmy normy i zasady. nadal niedoskonałe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec To niestety prawda! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 11:39 Moj syn trafił do gimnazjum do klasy, gdzie 90 % stanowią dzieci dojeżdzajace z okolicznych wsi, wszystkie dzieci mają słabe wyniki w nauce (potwierdzają to oceny na świadectwie z podstawówki), duża częś ma opinie o dyslekcji, dysgrafii i jakiś "opóźnieniach". Dyrekcja twierdzi, że dzieci same się tak pogrupowały! Dopiero po nastraszeniu złożeniem skargi do Kuratorium przeniesiono mojego syna do "normalnej" klasy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerry WSZYSTKO ZALEZY OD NAUCZYCIELA! IP: 82.148.37.* 03.12.04, 11:55 zrobiono kiedys eksperyment. Grupe dzieci o podobnych wynikach podzielono na dwie klasy. Jednemu nauczycielowi powiedziano ze jego klasa to niestety matoly a drugiemu ze to geniusze. No i nauczyciel geniuszy przychodzil do klasy z radoscia i jego uczniowie zaczeli odnosic duze sukcesy. Ten drugi nauczyciel uwazal ze jego praca to "orka na ugorze" jak wspomniano w artykule i rzeczywiscie uczniowie zaczeli sie staczac. Pasowaloby to na horror science fiction ale ta historyjka to prawda! Tak wiec wszystko zalezy od nauczyciela a nie od sytuacji materialnej rodzicow ucznia. Tylko ze nauczycielom sie nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek.69 Nie widzę, w czym problem. 03.12.04, 12:01 Już tak jest ten świat urządzonu, że kogo stać, kupuje batona, a kogo nie stać - dostaje darmową zupkę. po co dzieciaki już w tak młodym wieku uzależniać od pomocy społecznej? Całe życie będa przeświadczone, że im się należy. Odpowiedz Link Zgłoś
michalfront sporo racji... 03.12.04, 12:18 Sporo racji... A poza tym, całkowity brak segregacji to faktyczne równanie w dół do najgorszych. Nigdy nie wychowamy elit zdolnych do kierowania tym krajem jeśli będziemy równać "w dół" Nierówności społeczne były, są i będą... Za naszych czasów też były... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dawid Re: Nie widzę, w czym problem. IP: 192.5.109.* 03.12.04, 16:54 > dostaje darmową zupkę. po co dzieciaki już w tak młodym wieku uzależniać od > pomocy społecznej? Całe życie będa przeświadczone, że im się należy. pewnie. niech sie biora za robote. handel narkotykami chyba jest dla nich najbardziej dostepny. tylko sie niedziw, ze jak podrosna to tobie i malzonce ryja obija i ukradna odtwarzacz cd z fabii :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.izacom.pl / *.izacom.pl 03.12.04, 12:16 co tu duzo mowic jak w jednej z poznanskich szkol jest w klasie 35 dzieci ztego 10 takich ktore nie powinny sie tam znalezc kiedys byly klasy terapeutyczne lub wyruwnawcze teraz dyrektorzy oszczedzaja ale jakim kosztem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asdf tak powinno byc IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.04, 12:34 Na tym przeciez polega indywidualizacja toku nauki, ktora jest rzecza dobra, ze kazde dziecko uczy sie na poziomie na jakim jest. Na co 4 godziny angielskiego dziecku, ktore ledwo czyta po polsku? Oczywiscie powodem jest czesto bieda rodzicow, takie czy inne pochodzenie ale co to zmienia? Mamy znowu "rownac w dol" jak bylo za komuny, marnowac najbardziej uzdolnionych, zeby tylko ci najgorsi sie zle nie poczuli? Zreszta prosze zauwazyc, ze utworzenie osobnej klasy dla dzieci na nizszym poziomie jest z dydaktycznego punktu widzenia, najlepsza rzecza dla tych dzieci. Ucza sie prostszych rzeczy, takich ktore moga pojac i cos sie nauczyc, zamiast udawac, ze rozumieja cos z materialu wykladanego dla dzieci, ktore wygrywaja olimpiady naukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Re: tak powinno byc IP: 194.181.191.* 03.12.04, 12:40 Zastanawiam sie skad znasz dydaktyczny punkt widzenia. Ja skonczylam pedagogike i wiem, ze dzieci gorzej uczace sie maja lepsza motywacje do pracy i osiagaja duzo lepsze wyniki w nauce, kiedy chodza do klasy z bardziej zdolnymi uczniami. A dzieci zdolne naprawde nie robia sie od tego glupsze. Moze zamiast uczyc dziecka od malego podzialu na lepszych i gorszych nauczyc go, ze slabszym kolegom nalezy w nauce pomoc a nie ich wysmiewac czy uwazac za gorszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vp Re: tak powinno byc IP: 195.117.30.* 06.12.04, 19:52 > Zastanawiam sie skad znasz dydaktyczny punkt widzenia. Ja skonczylam > pedagogike i wiem, ze dzieci gorzej uczace sie maja lepsza motywacje do pracy i osiagaja duzo lepsze wyniki w nauce, kiedy chodza do klasy z bardziej zdolnymi uczniami. A ja z doświadczeń wyniesionych z podstawówki stwierdzam, że Twoje pedagogiczne teorie są funta kłaków nie warte. Dzieci gorzej uczące się wyzywają te zdolniejsze od "kujonów" i "lizusów", na każdym kroku okazują im swoją pogardę. Coś o tym wiem, bo ja byłam tym "kujonem i lizusem" ile wyzwisk sie nasłuchałam to moje, a ile pretensji od rodziców za porysowaną i pociętą żyletkami torbę, kurtę podeptaną butami w szkolnej szatni i tak dalej. Dzieci gorzej uczące się nie miały żadnej motywacji, ani im się śniło podciągać w górę, przecież łatwiej zbluzgać i ściągnąć kogoś w dół, niż solidnie pracować przez całe lata, no nie? Ale do pożyczania zeszytu, żeby odpisać zadanie to byłam pierwsza koleżanka. Potem te zeszyty oddawali mi poplamione, pomięte i jak psu z pyska wyciągnięte, nauczyciele mieli pretensje do mnie "taka dobra uczennica a jaki brzydki zeszyt... ". No i oczywiście do mnie pretensje, że nie pomagam słabszym. A gdy pytałam jednej drugiej panienki, czy zrozumiała zadanie które z mojego zeszytu przepisała, słyszałam ZAWSZE odpowiedź w stylu: nie wymądrzaj się, nie mam zamiaru być taką kujonicą jak ty, jakby nie ty to by całej klasie pał nie postawili itd. A jaką miały uciechę te "mniej zdolne" dzieci na wuefie, bo byłam grubsza, mniej zręczna no i okularnica - to przecież wstyd taki, że powinnam się powiesić, no nie? Co więcej nauczyciele przejmowali tę presję z wuefistą na czele, który uwielbiał powtarzać, żebym ruszyła swoją grubą dupę, albo pytał troskliwie czy bez okularów zobaczę drabinkę, kazał mi powtarzać po n razy jakieś ćwiczenie, żeby za każdym razem reszta klasy miała powód do rechotu. Nienawiść była tym większa, że nie uległam presji. Kilka osób zdolniejszych nie wytrzymało i wyrównało w dół. Ja jedna miałam odwagę się stawiać. Ja jedna nie zgodziłam się na ucieczkę z lekcji (a wtedy to jeszcze był wyczyn, a nie bułka z masłem jak dziś), po prostu powiedziałam, że nie ucieknę, bo nie będzie mi Gośka rozkazywać. Oczywiście zostałam tchórzem numer jeden, choć kilka osób po cichu podziwiało mnie za odwagę, to w grupie byłam wyzywana i rzecz jasna było moją winą, że potem cała klasa dostała nieobecności. Żeby było ciekawiej, to na tej lekcji zostało 7 osób, choć wszyscy z początku przyklasnęli "świetnemu" pomysłowi, a tylko ja mówiłam od początku, że się nie zgadzam. Potem do mnie cały czas były pretensje, gdyby nie ta kujonica, to by całej klasie nic nie zrobili (a co zrobili - trochę szumu, obniżona ocena z zachowania - na "poprawne" bo "nieodpowiedniego" nikomu nie dano, "nagannego" nie dano nikomu w całej historii szkoły, a ja na koniec dostałam "wyróżniające" zaś "wzorowe" dostała tylko jedna dziewczyna, która wtedy uciekła - z tych zdolniejszych zastraszonych, czy gdybym była lizusem tak by to wyglądało?). Zadziwiające, że liczba chętnych do przepisywania zadań wcale się nie zmniejszyła. I to wcale nie były dzieci z marginesu społecznego może poza wymienioną Gośką, która miała starszych braciszków łobuzów, jeden wkrótce trafił do więzienia. Działo się to w latach 80-82, wtedy nie było bezrobocia, a dzieci dzieliły się i tak same według tego, co kto ma. Niestety, ja jedyna nie miałam chińskiego piórnika ani nawet pachnącej gumki, chodziłam w juniorkach i fartuszku, no i na pewno też stąd było to odrzucenie. Z tym, że nie z biedy brakowało mi tego, tylko rodzice nie byli na tyle obrotni, żeby dowiedzieć się w którym akurat sklepie "rzucili" trampki i nie polecieli natychmiast żeby je wystać, ani też nie kupowali dolarów od cinkciarzy żeby kupić jakieś rzeczy w Peweksie. Byłam od początku napiętnowana jako ta frajerka, na dodatek okularnica, "kujonica", jdynaczka i z definicji samolub. No a gdy przypadkiem powiedziałam, że mam w domu 1500 książek, to oczywiście dołaczyła się do tego łatka szurniętej z rodzicami włącznie. Tak więc droga Polu, jeżeli wierzysz teoriom pedagogicznym, to możesz się nieźle zdziwić, gdy trafisz do prawdziwej szkoły. Nawiasem mówiąc, ja z wykształcenia jestem nauczycielką, WSZĘDZIE gdzie miałam okazję uczyć (już po jednej lekcji praktyk to widać) wystarczyło kilku tępych łobuzów w klasie, aby piękne hasełka o "lepszej motywacji słabszych" między bajki włożyć. Zdolniejsi zawsze byli nielubiani za "kujoństwo" może nie aż w tak drastycznej formie, jak to miało miejsce w moim przypadku, ale ZAWSZE. W ani jednym przypadku nie zauważyłam podciągania się tych gorszych na wyższy poziom, za to bardzo często równanie w dół przez same dzieci z obawy przed odrzuceniem. > A dzieci zdolne naprawde nie robia sie od tego glupsze. Moze zamiast > uczyc dziecka od malego podzialu na lepszych i gorszych nauczyc go, ze slabszym kolegom nalezy w nauce pomoc a nie ich wysmiewac czy uwazac za gorszych. Owszem nie robią się głupsze, tylko bardziej zastraszone i mają gorsze oceny, żeby nie odstawać od średniej. Na testach i tak wypadają lepiej, bo nadrabiają inteligencją, a to jest cecha wrodzona. Nie tracą umysłowo, tylko psychicznie. Co do podziałów, to nawet w stadzie zwierząt wytwarza się hierarchia, to jest zjawisko naturalne a nie wyuczone. W stadzie małp inteligentniejsza jest niżej w grupie od głupiej ale silnej. Gdy się taką małpę oddzieli od innych wtedy może pod okiem człowieka wykonywać skomplikowane zadania, w stadzie ze strachu przed silniejszą kombinuje tylko jak nie podpaść i swoich umiejętności w pełni nie wykorzystuje, choć cały czas przecież je ma. Człowiekowi znacznie bliżej do małpy niż się niektórym wydaje. Co do tego kto kogo wyśmiewa i jak wygląda "pomaganie słabszym", to sobie jeszcze raz poczytaj powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żubr Re: tak powinno byc IP: 62.29.137.* 07.12.04, 14:45 Że też chciało Ci się pisać... Mam identyczne spostrzeżenia i w części również doświadczenia. Cóż, obawiam się, że może być jeszcze gorzej: chyba wczoraj minister(o Boże!) Jaruga-Nowacka ogłosiła reformę lewicy w kierunku: "obrony interesów mrówek a nie mrówkojadów" (słowo daję, tak powiedziała !). Tak więc niedługo w tym kraju będą jedynie mrówkojady czerwone albo Pruszkowsko/Wołomińskie. Inne wyjadą albo zostaną zeżarte. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gospodyni domowa Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:39 czytam wszystkie wypowiedzi i mnie przeraża to co widzę , mam dwoje dzieci w szóstej klasie , jestem z zwykłej , normalnej rodziny mieszkającej na wsi , i widzę żeby moje dzieci uczyły się najlepiej to i tak są spalone na samym stracie dlatego , że nie mają odpowiedniego pochodzenia , jedynym wyjściem jest prywatne gimnazjum . To naprawdę przykre i chore. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agga Re: RÓWNOŚĆ TAK, ALE NIE ŚLEPA ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:39 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e.e. Skonczmy wreszcie z mitem rownosci! IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.12.04, 12:42 W latach 70/80 chodzilam do elitarnej klasy w podstawowce (na wstepie: albo umiesz czytac, albo pochodzisz z inteligenckiej - ! - rodziny, albo przejdziesz test psychologiczny, ze sobie w tej klasie poradzisz), jezyk zachodni obowiazkowo od 3 klasy (dla przypomnienia: rosyjski wchodzil w 5), nowoczesny program matematyki. Kuratorium postanowilo popsuc eksperyment i dolozylo do klasy kilka osob z rodzin patologicznych, alkoholicznych albo z opoznieniem w rozwoju. Szkola nie dala za wygrana: nie obnizyli poziomu, nie rownali do najslabszych. Wiekszosc z nich sie wykruszyla, ci, ktorzy nie sprawiali wielkich klopotow zostali przepchnieci przez 8 lat. Tyle ze niewiele z tego skorzystali: na koniec szkoly umieli czytac i rachowac, a i to z trudem, naprawde. Byly tez klasy B i C, tez z wczesnie wprowadzanym jezykiem zachodnim, ale bez tego tempa, jakie nadano naszej klasie. Istnieje ponoc w ekonomii taka zasada statystyczna (moge cos platac w szczegolach, czytalam o tym juz w zastosowaniu do czegos innego), ze wiekszosc produkcji jest dzielem 20% pracownikow, z czego zdaje sie 5% jest "genialnych", 15% dobrych, a pozostale 80% to tylko tlo. I ze jesli wziac te najlepsze 20% w zludnej nadziei, ze beda pracowac na 100%, okaze sie, ze nastapi ten sam podzial: sposrod nich wyodrebni sie znow te 5, 15 i 80%... U nas tez nie bylo samych geniuszy (choc prawie wszyscy - poza tymi przepchnietymi - poszli do liceow i na studia, ok. 10 osob zrobilo doktoraty), tez byl podzial 5-15-80. Ale ci "przepchnieci" nie mieli szans znalezc sie w pierwszych 20%, podczas gdy w klasie B lub C moze by mieli. Moze nie, ale przynajmniej mogliby probowac. I moze skonczyliby technika a nie zawodowki. Przestanmy wreszcie tkwic w utopijnym wyobrazeniu o tym, ze wszyscy sa rowni, bo nie sa. Ani finansowo, ani intelektualnie. I ani ministerialne zarzadzenia, ani lamanie rak przez "spolecznikow" nic tu nie zmieni. Mozna probowac uczyc dzieci, ktorym bardziej sie poszczescilo w zyciu, dzielenia sie tym z innymi: zdolny uczen lub jego rodzic pomoze slabszemu w nauce, zamozny kolega kupi cukierki dla calej klasy (i tak: uwazam, ze to powinny byc cukierki, a nie schabowy, bo to nie upokarza, ale sprawi radosc). Tylko nic na sile, ideowo. A poza tym czasem po prostu sie nie da: pamietam jedna z "przepchnietych" przez nasza klase - ojciec mojej przyjaciolki, inzynier o spolecznikowskich zapedach, douczal ja matematyki i poddal sie, kiedy okazalo sie, ze ona nie potrafi liczyc inaczej niz "na pieniadzach". 2 zl + 3 zl bylo OK, 2 jablka + 3 jablka - blokada. Do liczb jako pojec abstrakcyjnych w ogole nie mieli szans dojsc. A kto wie, jak byloby w "gorszej" klasie, gdzie zajelaby sie tym nauczycielka z przygotowaniem do takich problemow? Wbrew pozorom "gorsze" klasy moga niektorym dac lepszy start zyciowy niz stres i upokorzenia w klasach "elitarnych". No i nie mylmy kilku spraw: owszem, przykre jest, jesli w dobrobycie plawi sie ktos, o kim wiemy, ze zyje z oszustw i rozboju, ale jesli po prostu poradzil sobie w zyciu, to czemu go pietnowac w dodatku wraz z dziecmi? Publikacje Gazety maja czesto taki oskarzycielski ton wobec tych, ktorych stac na poslanie dzieci na wycieczke lub wykupienie im obiadow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agga Re:RÓWNOŚĆ TAK, ALE NIE ŚLEPA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:47 Kochani! Nie istnieje społeczeństwo równych - niestety. Idąc tropem równości należałoby zlikwidować szkoły muzyczne i uczyć muzyki wszystkich uczniów, bo są równi. Cóż, że nie jednakowo zdolni - równi. Fuj dyskryminacja!! Takimi posunięciami niszczy sie ideę klas autorskich, niszczy się ideę zajęć wyrównawczych - bo to getto. Ludzie zadbajmy o zdrowy rozsądek! Dzieci są różne i różne mają potrzeby. Dajmy szansę dziecku o dużych zdolnościach lingwistycznych, czy matematycznych. Dlaczego za rozwój talentu mają płacić rodzice? Dosyć tej głupiej urawniłowki. Lepiej podziałałby obowiązek noszenia mundurka. Wtedy nie byłoby licytacji - kto ma bardziej kasiastych starych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leonp "Wśród ślepych jednooki jest królem" Raport mniejs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:53 1. Sytuacja jaka została opisana w artykule panuje przynajmniej od reformy edukacyjnej - Więc gratulje dziennikarzom refleksu - hehe;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: 194.181.191.* 03.12.04, 13:11 Prosze tylko bez przesady. Nikt nie mowi tu o likwiacji szkol autorskich czy zaprzestaniu nauczania muzyki bo nie wszyscy sa w tym kierunku uzdolnieni. Mowa tu o nauce w zakresie ogolnym. Jesli dziecko jest humanista - istnieja przeciez klasy humanistyczne, jesli umyslem scislym - klasy matematyczno-fizyczne lub biologiczno-chemiczne. Istnieja szkoly muzyczne, sportowe, lingwistyczne itd. Nalezy tylko w pore rozpoznac uzdolnienia dziecka i skierowac go do konkretnej klasy. Ale nie mozna przekreslac dzieci, ktore konkretnych zdolnosci nie maja - a uwierzcie, ze dzielenie ucznow na lepszych i gorszych to przekreslanie tych gorszych. Z nimi nikt nie bedzie chcial pracowac bo przeciez sa gorsi. Szkola podstawowa i gimnazjum to miejsca gdzie uzdolnienia dziecka maja sie uksztaltowac. I wszyscy powinni miec ku temu szanse. Czy rowne? Owszem. Ale roznie oceniane. Jestem za mundurkami szkolnymi. Bo to co dzieje sie teraz w szkolach to rewia mody - a nie wszystkich stac by za ta moda podazac i miec markowe ciuchy. Ci ktorzy ich nie maja sa niestety czesto wysmiewani i czuja sie gorsi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tg Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.lauderhill-fl.gov 03.12.04, 13:48 Czytam i oczom nie wierze. Ludzie, wiekszosc z Was nie rozumie problemu! To juz jest dramat narodowy. Polski kanibalizm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tosia Re: Segregacja klasowa w polskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 13:12 Co wy za bzdury wypisujecie. Jeżli w szkole są osoby, którym posiłki finansuje opieka społeczna, a finansuje na tyle skromnie, że dziecko może dostać tylko zupę, to rodzice pozostałych mają nie kupować obiadów, żeby tamte biedneijsze dzieci nie widziały, że inni jedzą cały obiad? To super, wponiedziałek dam mojemu dziecku kanapki i powiem, żeby nie jadło obiadu. We wtorek moej dziecko będzie w grupie dyskryminowanych bo zamiast jeść obiad będzie jadło kanapki i będzie patrzyło jak inne dzieci idą do stołówki. Nie widzicie, że to chore? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tivr segragacja była jest i będzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 13:16 pierwszy kontakt: jako dzieciak w trzeciej klasie podstawówki - hehe, podzielili, rozdzielili, dobrali i stworzyli elitarną klasę artystyczną, ze mną w grupie. Cóż, pokrzywdzeni narzekali, wybrani byli szczęśliwi. Bywa Odpowiedz Link Zgłoś
zuchna Re: segragacja była jest i będzie 03.12.04, 14:58 Chłe, chłe... A w szkole, gdzie uczę (w dużym mieście na G. Śląsku) rodzice dzieci dojeżdżających do gimnazjum z prowincji wyrazili prośbę, żeby ich dzieci nie mieszać z miastowymi. Zdumiałam się. Ale po krótkim namyśle stwierdziłam - słusznie! Dzieci grzeczne, wychowane. Są wśród nich bardzo zdolne i mało zdolne - jak to w gromadzie. Ale się lekcję da prowadzić, wyobraźcie sobie! No i ci słabsi pojmą wszystko - wystarczy dobrze wytłumaczyć. A bida z miejskich slumsów (taki rejon) - brudna i niedożywiona a nade wszystko momentalnie bojkotująca każdą próbę wlania jej jakiejkolwiek wiedzy w łepetyny - biega między nimi po korytarzach i dokucza im tyle samo co sobie nawzajem. Wszyscy żyją i mają się dobrze. Nauczam i klasę "wsiową", i "miastową". W tej pierwszej raczej uczę, a w tej drugiej - raczej wychowuję - albowiem w domu młódź rejonowa miejska nie doświadcza wychowywania (w sensie pozytywnym). I teraz czekam sobie, aż przyjdzie "jaśnie oświecona wizytacja" i nakaże wymieszanie dzieci - dla ich dobra, rzecz jasna. Albowiem podział (brudni - umyci; dożywieni - niedożywieni; miejscy - wiejscy itd) jawnie w oczy kole... Odpowiedz Link Zgłoś