Gość: ona
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
16.05.02, 20:16
Jestem tą, która pisała egzamin. Nie miało być żadnej pomocy z zewnątrz. A co u
mnie było ? Dziewczyna, jakiej mamusia uczy w szkole zabrała na salę ze sobą
telefon komórkowy i utrzymywała z nią sms-owy kontakt. A co poza tym ???
Później szanowna mama stała za szklanymi drzwiami (komisja była za daleko, aby
cokolwiek zauważyć) i podawała córeczce odpowiedzi (oczywiście po wcześniejszym
skonsultowaniu się z odpowiednimi nauczycielami). Dzisiaj słyszę jak mówi, że z
obydwu części ma minimum po 45 punktów. I to ma być sprawiedliwe ??? I jeszcze
jedna sprawa: połowę ocen na świadectwie dziewczyna ma załatwianych "po
znajomości". Tak wolno ???
Pozdrawiam