Język obowiązkowy inaczej. Ochota na ukraiński

IP: *.chello.pl 12.01.05, 23:21
Tak to jest jak moda przewaza nad zdrowym rozsadkiem.
Niech sie wszyscy ucza angielskiego. Obowiazkowo, od pierwszej klasy, bo to
jest jezyk swiatowwej komunikacji i w nastepnych latach sie to wylacznie utrwali!
A jak chca rosyjski lub ukrainski to prosze bardzo, ale nie tworzmy przymusu w
imie krotkotrwalej mody.
    • Gość: bangi Re: Język obowiązkowy inaczej? IP: 129.81.192.* 12.01.05, 23:45
      Zgadza sie - nauka angielskiego powinna byc na pierwszym
      miejscu. Angielski to teraz praktycznie JEDYNY jezyk,
      ktorym mozna sie porozumiec praktycznie na calym
      swiecie, a takze jezyk nauki i biznesu.
      Koniec i kropka - panowie i panie z UMCS-u!
    • Gość: milhaus pani Anna zawisza nie widzi powodu IP: *.campus.unimaas.nl 13.01.05, 00:12
      zeby jakis jezyk mial priorytet nad innym. ciekawe jakie ona zna jezyki?
    • Gość: Krokodyl To wszystko jest nieporozumieniem IP: *.ostnet.pl 13.01.05, 00:24
      A dlaczego nie zezwolic ludziom uczyc sie jezykow jakich chca? Znam kilka
      jezykow i nigdy w zyciu nie przyszlo mi do glowy, by kogos zmuszac do nauki
      jakiegos obcego jezyka. To wszystko jest postawione na glowie. I oczywiscie
      uwazam ze na Lubelszczyznie czy na rzeszowszczyznie bardziej przydaje sie
      ukrainski niz angielski.
      Zygac mi sie cchce jak widze ulotki naszego regionu przygranicznego po
      angielsku, a nie po polski, slowacku, ukrainsku. Troche wysilku i KULTURY i
      kazdy zrozumie o co chodzi.
      Niestety angielski jest jezykiem snobow i nie pieprzcie mi farmazonow, ze bez
      niego nie da sie zyc! Tak mysla na kazdej prowincji.
      • Gość: ZZ Re: To wszystko jest nieporozumieniem IP: *.top.net.pl 13.01.05, 12:35
        Krokodylu, przeczytaj teraz o faktach:
        Realia Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny są takie, że sprowadza się nauczycieli
        Ukraińców i daje się im prawo stałego pobytu.

        Ci ukraińscy nauczyciele uczą

        ANGIELSKIEGO!

        Zresztą nie gorzej, niż polscy nauczyciele.
    • Gość: mi Re: Język obowiązkowy inaczej. Ochota na ukraińsk IP: *.nrockv01.md.comcast.net 13.01.05, 01:50
      Wydaje mi się, że rosyjski obowiązkowy już przerabialiśmy?? A może mnie pamięć
      zawodzi??
      • Gość: maruda Re: Język obowiązkowy inaczej. Ochota na ukraińsk IP: *.gdynia.mm.pl 13.01.05, 10:25
        Gość portalu: mi napisał(a):

        > Wydaje mi się, że rosyjski obowiązkowy już przerabialiśmy?? A może mnie pamięć
        > zawodzi??

        *************************

        Teraz przerabiamy obowiązkowy angielski.

        A potrzebni są ludzie władający językami sąsiadów: szwedzkim, litewskim,
        czeskim, słowackim, duńskim, niemieckim, rosyjskim, ukraińskim.

        Tak jak oni uczą się po polsku (na forum pojawili się obcokrajowcy, ćwiczący
        swój język polski). Należy podchodzić do sprawy praktycznie. Potrzebuję osób
        biegle władających technicznym rosyjskim, niemieckim i duńskim. Dam bardzo dobrą
        pracę od zaraz (proszę nie traktować tego jako oferty, bo na forum to
        niedozowlone). Trudno znaleźć takie osoby (a w tym wypadku powinny to być
        kobiety - mój partner uważa, że są bardziej odpowiedzialne i samodzielne).
        Dukanie po angielsku nie jest potrzebne.

        Planujmy rzeczowo naszą przyszłość, a nie kierujmy sie jakimiś bzdurnymi
        sympatiami czy antypatiami.



      • Gość: ZZ Re: Język obowiązkowy inaczej. Ochota na ukraińsk IP: *.top.net.pl 13.01.05, 12:40
        Tylko że za komuny na studia filologii rosyjskiej raczej nie szła intelektualna
        elita. Panowało przekonanie (chyba na podstawie filmu "Czterej Pancerni"), że
        rosyjski jest bardzo łatwy i podobny do polskiego. Tymczasem jest trudny, także
        dla Polaka.
        Postawa nauczycieli-rusycystów ma coś w sobie z postawy chłopów czy górników:
        studiowałem rusycystykę, więc państwo ma wziąć mnie na utrzymanie.
    • nchyb Czytanie ze zrozumieniem 13.01.05, 10:42
      Kilka osób wpisujących swojekomentarze ma chyba problemy z czytaniem ze
      zrozumieniem. Napisane w artykule jest wyraźnie:
      "...Chodzi o to, aby do wybranych szkół wprowadzić jako obowiązkowy DRUGI
      język - rosyjski lub ukraiński (...) To wpisuje się w strategię regionu. Dzięki
      temu łatwiej mogłoby nastąpić zbliżenie narodu polskiego i ukraińskiego. To
      szansa na rozwój gospodarczy. Chcemy, by MENiS przyznało więcej pieniędzy na
      naukę jednego z tych przedmiotów. Zyskałoby je kilkanaście szkół."

      Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by dziecipoznawały język angielski, który w
      większości tych szkół jest już obowiązkowy. A że przyokazji mają dzieci szansę
      poznać drui język obcy, w dodatku swoich sąsiadów - to tylko można przyklasnąć
      pomysłodawcom i życzyć, by pieniądze się znalazły.

      W szkole mojego synka (podstawówka na Dolnym Śląsku) obowiązkowy jest
      angielski, a w 6 klasie jeszcze niemiecki (język bliskich sąsiadów). Dodatkowo
      wprowadzana jest nauka czeskiego (równie bliscy sąsiedzi). Czy jest powód do
      lamentu? Nie, raczej do radości. Gdyż dodatkowe, pozaszkolne kursy sąbardzo
      dużym wydatkiem dla rodziców.
      Nie rozumiem więc pojękiwań części z was. Chyba, że rzeczywiście nie rozumiecie
      co czytacie i nie dostrzegacie, że ma to być nie nauka wyłącznie ukraińskiego,
      ale DWÓCH języków obcych.
    • Gość: tretre wracaj do swoich angoli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.05, 10:48
      a w Polsce z anglicyzacją wara!
    • Gość: ZZ takiego!!! IP: *.top.net.pl 13.01.05, 10:56
      Bezrobotni, niedouczeni rusycyści skrzyknęli się i chcą być na siłę utrzymywani
      przez rodziców.
      A jazda na Ukrainę, uczyć polskiego! Zarówno tamtejszych Polaków jak i
      Ukraińców. Bardzo wielu Ukraińców chce się uczyć polskiego.
      Powinna być swobododa w wyborze nauki języka obcego. Oprócz oczywiście
      angielskiego, bo bez znajomości tego języka ani rusz.
      • Gość: basia Re:Przyszłość moich dzieci IP: *.pl / *.pl 14.01.05, 07:33
        Jestem z Lublina. Przyszłość moich dzieci widzę raczej na zachodzie niż na
        wschodzie. Rosyjski i Ukraiński w niektórych szkołach - mam nadzieję że nie w
        tej do której chodzą moje dzieci! Filolodzy z UMCS - boicie się o swoje stołki?
        Brakuje chętnych na wasze studia? Wara od moich dzieci!
        • Gość: N.C. Re:Przyszłość moich dzieci IP: *.wlb.vectranet.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 14.01.05, 16:54
          Basiu, czy przeczytałaś dokładnie artykuł?
          Widzisz przyszłość dzieci na zachodzie, świetnie. Niech więc uczą się
          angielskiego i niemieckiego, a jeżeli dodatkowo poznają rosyjski lub ukraiński,
          to będą o wiele bardziej na tym zachodzie cenieni od tych, którzy znają
          wyłącznie angielski. Zwróć uwagę, że mowa jest o drógim obok np. agielskiego
          jeżyku obcym, a nie o wprowadzaniu języka "wschodniego" zamiast angielskiego.
          Pozdrawiam
          • Gość: basia Re:Przyszłość moich dzieci IP: *.pl / *.pl 15.01.05, 07:13
            Owszem jest mowa o drugim języku, tylko dlaczego ma to być obowiązkowo rosyjski
            lub ukraiński. To ja chcę decydować jaki język poznają moje dzieci. W niektórych
            szkołach- u nas jest rejonizacja, chyba że ją w przypadku gimnazjów zniesiemy.
            Jeśli będą pieniądze na obowiązkową naukę tych dwóch języków to też powinny się
            być na naukę innego, wybranego, języka. I kluczowy jest tu właśnie wybór, nie nakaz.
            • Gość: N.C. Re:Przyszłość moich dzieci IP: *.wlb.vectranet.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 15.01.05, 12:37
              Basiu, ja myślę sobie tak. Jeżeli coś Ci dają, to nie masz za wielkiego wpływu
              na to co Ci dają. Jeżeli chcesz mieć wybór, nic nie stoi na przeszkodzie, byś
              zapisała dziecko na dodatkowy jeżyk. A jak znam życie, to pewnie i tak
              nikomunie starczy pieniędzy, by ten drugi język zbyt wcześnie wprowadzić :-((
              W moim rejonie znaleziono pieniądze na dodatkowe lekcje wf. W części szkół to
              dodatkowy basen, w innych gimnastyka, w szkole mojego synka ping pong. Bo
              akurat takego trenera mają. Mój synek wolałby dodatkowe zajęcia z piłki nożnej
              (są szkoły, gdzie są właśnie takie zajęcia) lub na basenie. Ale wpływu na to
              nie mamy. I powiem, a raczej szczerze napiszę, że specjalnie to mi nie
              przeszkadza. Chodzi na basen odpłatnie, japłacę za dodatkowy język, którego nie
              ma w szkole i mam nadzieję, że jakąś przyszłość mu zapewniam, czy to na
              zachodzie, czy w Polsce :-)))
              • Gość: basia Re:Przyszłość moich dzieci IP: *.pl / *.pl 15.01.05, 16:42
                Pewnie że płacę za dodatkowe zajęcia: angielski (dla ducha) i judo (dla ciała).
                Cóż z tego że lekcje angielskiego są w szkole (od 1 klasy), przez cztery lata
                poznano jeden czas. Jeśli są pieniądze na drugi język w szkole - powinien być
                wybór jaki to język. Dlaczego dzieci w lubelskim mają obowiązkowo uczyć się
                rosyjskiego (ukraińskiego) a w innych województwach drugiego zachodniego? I
                tylko o takie samo traktowanie wszystkich dzieci proszę.
                A i jeszcze jedno, nikt mi (Tobie też) niczego nie daje. Za bezpłatną państwową
                szkołę płacimy płacąc, coraz wyższe niestety, podatki.Pozdrawiam
                • nchyb Re:Przyszłość moich dzieci 15.01.05, 18:28
                  Basiu, co do podatków itp masz rację, to jest finansowane naszymi podatkami.
                  Ale nie ma tu sensu roztrząsanie problemów ekonomicznych itp oraz tłumaczenie,
                  że starcza wyłącznie na minimum, i musisz wiedzieć, że to niezbędne minimum
                  masz zagwarantowane w postaci obowiązkowej nauki jednego języka obcego (o
                  poziomie nie wypowiadam się, bo to zależy od nauczyciela a nie o programu i
                  podatków). Czyli to - co jest ponad to minimum, to TO WŁAŚNIE DOSTAJESZ, nawet
                  jeżeli uważasz inaczej i inaczej to nazywasz.

                  Do rzeczy, czy Twoje dziecko jest w podstawówce? Jeżeli tak, to i tak masz ( a
                  raczej twoje dziecko) szczęście. W moim regionie w podstawówce język obcy
                  nauczany jest (obowiązkowo) od 4 klasy ( u Ciebie od pierwszej, miałaś lepiej
                  niż wiele innych osób). Mój synek uczył się od pierwszej, gdyż płaciłam za to.
                  W podstawówkach obowiązkowy (to znaczy,że uczony bez dodatkowych kosztów) jest
                  tylko 1 język obcy i jeżeli jest możliwość nauki jeszcze jednego dodatkowego,
                  to ja nie oglądając się na to przyklasnęłabym pomysłowi, niezależnie od tego
                  czy to byłby chiński, koreański, esperanto a nawet suahili, że o języku
                  najbliższych sąsiadów tj. rosyjskim lub ukraińskim nie wspomnę.
                  I naprawdę, wierz mi, znam to z doświadczenie, dla pracodawców z zachodu ( o
                  którym marzysz dla swojej pociechy) nie wystarczy już znajomość wyłącznie
                  zachodnich języków. Jeżeli Twoje dziecko będzie znać np. angielski, francuski
                  lub niemiecki, a do tego ukraiński lub rosyjski, to będzie mogło stawiać
                  warunki (oczywiście przy innych walorach wymaganych przez pracodawcę). Czy
                  lubimy wschód, czy też nie, nie ma sensu udawać, że on nie istnieje, a nawet
                  trzeba zauważyć, że odgrywa ogromną rolę w gospodarce świata zachodu.

                  Czyli, w innych województwach dzieci mogą uczyć się dodatkowego języka,
                  niekoniecznie zachodniego, tylko wtedy, gdy samorządy zechcą znaleźć na to
                  pieniądze, lub gdy znajdzie się społecznik (a są takowi), który zechce się w
                  danej szkole udzielać. A po za tym,nie martw się na zapas, mowa jest o
                  wybranych szkołach, to pewnie będzie kilka, po znajomości itd. więc twoja
                  pociecha ma spore szanse, że ją ten obowiązek ominie

                  A co do czasów, mój synek uczy się czwarty rok, a nie mają jeszcze
                  rozgraniczenia, jaki to jest konkretnie czas. Czyli co, ilość poznanych czasów -
                  zero? Niekoniecznie jest tak, nie zna nazw konkretnych czasów, ale wie, jakiej
                  formy użyć, dobrze mówi. A to się liczy. To jeszcze nie matura, gdzie musi
                  rozróżniać zaprzeszły dokonany od niedokonanego itp. Na razie ma bez problemu
                  się dogadać, a to mu idzie. Tego również życzę Twojemu dziecku!
                  Pozdrawiam

                  • Gość: basia Re:Przyszłość moich dzieci IP: *.pl / *.pl 16.01.05, 07:15
                    Chodzi o czwartą klasę podstawówki.U nas też jeden język jest obowiązkowy od
                    klasy 4, gmina opłaca naukę języka od klasy 1. Ten drugi język miałby być w
                    gimnazjum i wyżej. I bardzo podoba mi się że miałby być, chcę tylko żeby była
                    możliwość wyboru, żeby nie był to obowiązek nauki takiego języka jaki wybrali
                    filolodzy słowiańscy z UMCS. Dyrektor najlepszego gimnazjum w mieście, cytowana
                    w artykule, wyrażnie mówi: nie ma chętnych do nauki rosyjskiego. Czy trzeba więc
                    administracyjnie nakazać uczniom i rodzicom wybór języka? Ja nie udaję że języki
                    sąsiadów nie istnieją, na Lubelszczyżnie nie da ich nie zauważyć.
                    Wracając do czasów w angielskim: w szkole- jeden czas, słówek może 50, na 23
                    uczniów 20 nie potrafi nic. W czwartym roku nauki! Posyłam Piotrka na angielski
                    do szkoły językowej, w drugim roku nauki posługuje się swobodnie kilkoma
                    czasami, potrafi powiedzieć kilka zdań na dowolny temat( oczywiście temat na
                    poziomie dziesięciolatka), tłumaczy ze słuchu teksty piosenek. Jestem bardzo
                    zadowolona ze szkoły językowej, Piotrek zresztą też.
Pełna wersja