mar.kis
07.03.05, 20:54
Szanowni Państwo, od 17 lat jestem nauczycielem języka niemieckiego w liceum
ogólnokształcacym i z całą stanowczością chcę zaprotestować formule egzaminu
z języka obcego. Wszyscy, bo mówię w imieniu wielu nauczycieli, a nie
spotkałem nikogo, kto akceptowałby ten egzamin w jego nowym kształcie,
uważamy nową maturę za degradację ezaminu dojrzałości. W przeciwienstwie do
innych przedmiotów ten jest tak zbudowany i oceniany, że zdają go prawie
wszyscy, nawet uczniowie bardzo słabi, czyli "jedynkowi".Powoduje to bardzo
wysoka punktacja zadań sprawdzających sprawnosci receptywne oraz żenujący
sposób oceny sprawności produktywnych, gdzie liczy się przede wszystkim
umiejętność przekazania informacji, a nie znajomość języka. Rozwiązania zadań
receptywnych uczniowie podają na chybił trafił i w ten sposób udaje im się
zabrać dużo punktów, zaś z zadaniami produktywnymi radzą sobie podając
internacjonalizmy, czy wręcz polskie słowa, które przypominają te z języka
obcego.Obco krajowiec domyśliłby się pewnie, o co chodzi, jednak my uczymi
języka i sprawdzamy znajomośc języka, a nie zdolnośc komunikacji przez
przypadek! Tą drogą uczniowie, którzy popełnili 70 błędów językowych,
zaliczają wypowiedź pisemna z dobrym wynikiem. Sam czułem się jak kretyn,
informując bardzo słabych uczniów o wynikach próbnego egaminu, które były
bardzo dobre, o zgrozo także na poziomie rozszerzonym. Dawniej egzamin
dojrzałości motywował, był celem nauki. Zdawali go uczniowie, którzy
rzeczywisci coś umieli, zwłaszcza, gdy był to egzamin pisemny. Władzom
oświatowym chodzi o pokazanie, że udała się ich żałosna reforma, tymczasem
trzyletnie licem to nie szkoła, lecz kurs przygotowawczy do matury. Musi
powrócić cztroletnia szkoła, inaczej ranga polskiego szkolnictwa upoadnie juz
na samo dno. Pozdrawiam Czytelników - mar.kis