4 kl.podstawówka-jak jest u Was?

IP: 195.116.105.* 11.03.05, 13:35
Przeraża mnie ogrom zadań domowych typu referaty,
wiersze,wypracowania,ćwiczenia itp.;ogrom uczenia się i ogrom ciężaru plecaka
córki(czasami ponad 10 kg).Czy Wasze dzieci w tym wieku tak samo "uczą się" w
domu po 4 godz.? Przyznam,że nie zawsze tak jest, ale czasami jak się zbierze
i praca na plastykę, referat na religię, nauka na sprawdzian z techniki
(niedługo karta rowerowa), to wtedy zajmuje jej to jakieś 4 godz.! W
podstawówce! Jest dobrą uczennicą,średnią ocen na półrocze miała ponad 5,ale
wymaga to od niej dużo pracy w domu. Ciekawa jestem jak to jest u Was?
    • Gość: ela Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 14:54
      4 godziny nauki dla czwartokasisty to zdecydowanie za długo, moja córka średnio
      na prace domowe poświęca pół godziny dziennie (są dni ,ze tylko 10-15 minut, a
      zdarza się ok. 40, jeżeli ma coś do napisania z polskiego). W szkole mojej
      córki najwięcej prac domowych zadawanych jest z matematyki(4-5 zadań
      codziennie). Oprócz tego czyta sporo książek (oprócz lektur). Na I semestr IV
      klasy miała średnią 5. Mój syn ,który jest w 3 klasie gimazjum, a zależy mu na
      stopniach, żeby dostać się do dobrego liceum też nie uczy się w domu 4 godziny
      dziennie, choć w jego przypadku nie byłoby to za dużo.Pozdrawiam
    • basia961 Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? 13.03.05, 07:16
      Cztery godziny? Tyle może zbierze się przez cały miesiąc!
      Piotrek jest bardzo dobrym uczniem i, przede wszystkim, bardzo zdolnym
      dzieckiem. Zawsze jest przygotowany do zajęć, sam zgłasza się do wszelkich prac
      "dla chętnych" ale nie siedzi przy lekcjach po 4 godziny. Może twoje dziecko nie
      potrafi się uczyć, długo siedzi przy zadaniach ale większość czasu marnuje?
      Materiał klasy czwartej nie jest specjalnie duży, nie jest też trudny. Spróbuj
      kontrolować dziecko w czasie odrabiania lekcji. Naucz je podkreślać w
      podręczniku wiadomości ważne, do zapamiętania. Wtedy z całego tematu zostanie
      tylko kilka zdań. Wodolejstwa zapamiętywać nie trzeba.
      A może traci czas na lekcji? Może rozmawia z koleżanką? Zapytaj nauczyciela.
      Jest też inna przyczyna - może (nie obraź się) chce mieć świetne stopnie bo ty
      tego od niej wymagasz, bo chce zaspokoić twoje ambicje? Nie wszystkie dzieci
      muszą mieć "czerwony pasek", czasem lepiej żeby miały czas na swoje
      zainteresowania, nawet jeśli nam, dorosłym wydają się błahe i niewarte uwagi.
      Pozdrawiam, mama czwartoklasisty.
    • Gość: margu Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? IP: 195.116.105.* 15.03.05, 09:22
      Dziękuję Wam za odpowiedzi i zazdroszczę wolnych popołudni...Chociaż wczoraj
      córka też tylko parę minut (dosłownie) poświęciła nauce-zdarzają się też i
      takie popołudnia.
      Co do mojej ambicji, to owszem zawsze byłam ambitna, ale nigdy nie wywieram
      jakiejś presji na swoich dzieciach. Czasami siedzę z zapłakaną córką ("mamo,bo
      dostanę na pewno 1; bo nie zdążę się nauczyć") i tłumaczę jej,że oceny nie są
      najważniejsze;że 1 czy 2 poprawi itd.
      Kiedyś mi opowiadała,że koleżanka płakała w szkole,bo dostała 4 z angielskiego
      i tata ją okrzyczy,że nie 5. Szczęka mi po prostu opadła- nigdy nie
      pomyślałabym,żeby za coś takiego można mieć pretensje do dziecka.
      Wydaje mi się ,że w tej szkole jest dosłownie jakiś "wyścig szczurów". To
      fakt,że jest ich w klasie b.dużo, bo 34 i klasa jest na dość wysokim poziomie.
      Od początku IV klasy, od września córka przejmowała się np.że dostanie 3 i
      wtedy nie dostanie świadectwa z paskiem. Długo musiałyśmy rozmawiać o tym,że
      przecież daleko jeszcze do półrocza, a co dopiero do końca roku i świadectwa.
      W domu w ogóle nie mówiło się o "świadectwie z paskiem"; ja zapomniałam,że to
      przecież od IV kl.są takie świadectwa, więc musieli ich tak nakręcić w szkole
      od samego początku roku.
      A co do sposobów nauki córki to faktycznie musimy tu wiele zmienić.
    • Gość: roman mój syn najwięcej czasu poświęca na angielski IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.05, 11:17
      nie chodzi na dodatkowe kursy i z językiem ma najwięcej problemów.
      Jego klasa liczy 25 uczniów, nie są dzieleni na grupy na angielskim i z lekcji
      wynosi praktycznie tylko zestaw tego co trzeba zrobić w domu.
      Ilość osób na lecji języka obcego powinna być mniejsza niż 15, bo jeśli na tej
      samej lekcji są uczniowie chodzący od czterech lat na Longmana i tacy co do
      czwartej klasy mieli 1 godz angielskiego w tygodniu, to nauka na lekcji jest
      iluzją
      • basia961 Re: mój syn najwięcej czasu poświęca na angielski 15.03.05, 12:33
        W szkole podstawowej nie dzieli się uczniów, przynajmniej ja nigdy o tym nie
        słyszałam. Nauczyciel "idzie" swoim programem. W szkołach językowych uczeń ma
        dużo większy materiał do opanowania, uczy się intensywnie. Posyłam syna na
        lekcje angielskiego do dobrej szkoły bo wiem że inaczej języka nie opanuje. W
        klasie jest 23 uczniów, wielu z nich nie ma ochoty na naukę czegokolwiek, nie
        tylko języka. I, powiem wprost, zupełnie nie interesuje mnie przyszłość tego
        tłumu. Jeśli rodzicom wszystko jedno to mnie tym bardziej. Ja dbam o moje dziecko.
    • Gość: magdalena Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? IP: *.chello.pl 15.03.05, 13:28
      Mam już podstawówkę poza sobą, ale pamiętam jak w klasie IV pani od przyrody
      wymyśliła, aby dzieci napisały wierszyki o ........budowie różnych narządów
      wewnętrznych człowieka. Synowi przypadło serce. Nie napisał wiersza o
      przedsionkach, komorach i zastawkach oraz tętnicach wieńcowych, ale wiedział
      jak zbudowane jest serce i jak płynie krew. Dostał pałę. Pani "w zastępstwie
      ucznia" wymodziła następujący wierszyk " Jakże to miło jest i wesoło, kiedy
      przedsionek tańczy z komorą, tra- la-la, tra-la-la".
      Rzadko pojawiałam się w szkole poza wywiadówkami, jednak tym razem nie
      wytrzymałam. Udałam się do szkoły , aby zapytać jaki cel miała
      zadawana "twórczość". Odpowiedź była nie mniej szokująca niż pomysł pracy
      domowej " a niech posiedzą na tyłku przy lekcjach, zamiast latać po podwórku".
      Może masz takich nauczycieli?
    • Gość: margu Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? IP: 195.116.105.* 16.03.05, 14:25
      Rany boskie!!! Zadanie domowe po to,żeby na tyłkach siedzieli?!!-to tylko
      nauczyciel mógł wymyślić, ale stwierdzam,że wszystko możliwe,bo jak to moja
      siostra mówi:nauczyciel to nie zawód, to stan psychiczny...
      Może oni faktycznie po to zadają te zadania...
      Mam wrażenie, że z matematyki nauczycielka się nie wyrabia i np.zaczyna nowy
      materiał, przerobi z dziećmi 1 zadanie w szkole, a 6 zadań mają do domu-niczym
      studenci zaoczni muszą sami "dojść" do tego jak je rozwiązać.
      A jeżeli chodzi o dzielenie klasy, to u nas jest dzielona klasa (jest ich 34),
      ale na chłopców i dziewczynki- na lekcjach w-f i właśnie na jęz.angielskim.
      • Gość: Ciekawa Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? IP: *.broker.com.pl 16.03.05, 21:28
        pracuję jako nauczyciel języka angielskiego i podział na grupy mam tylko
        (niestety) w klasach powyżej 25 uczniów, tak stanowią przepisy. Jak przebiega
        nauka w klasach np. 24 osobowych można sobie wyobrazić. Niestety, nie mamy na
        to wpływu.
      • basia961 Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? 17.03.05, 06:52
        Margu, czegoś tu nie rozumiem, na początku piszesz że klasa jest dobra, teraz że
        nauczycielka matematyki "przerabia" w czasie lekcji tylko jedno zadanie. To co
        nauczycielka siedzi i w nosie dłubie? Jeśli rozwiązanie jednego zadania trwa
        godzinę to klasa nie jest dobra, jest bardzo słaba! Zresztą i tak nie uwierzę że
        na 34 uczniów są sami geniusze. Nauczyciel czy chce czy nie - musi wytłumaczyć i
        temu najgorszemu. Może w takiej sytuacji dobre byłyby zajęcia wyrównawcze dla
        tych którym nie wystarczają normalne lekcje? Naciskaj szkołę, może się uda.
        WF u mnie nie jest dzielony, chłopcy ćwiczą z dziewczynkami. Warunki są świetne,
        gmina postawiła piękną, wielką salę gimnastyczną - mieści trzy boiska do
        koszykówki + trybuny + małe sale dodatkowe. Teraz wspólne lekcje dzieciom nie
        przeszkadzają ale później, jak dziewczynki zaczną dojrzewać, nabierać wypukłości
        tu i ówdzie, będzie problem - będą wstydzić się i opuszczać lekcje.
        Angielski też nie jest dzielony, w klasie jest 23 uczniów, o 2 za mało.Nie
        wiedziałam że jest taki przepis.
        Pozdrawiam wiosennie
        • Gość: margu Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? IP: 195.116.105.* 17.03.05, 09:37
          Basiu, to ,że klasa jest dobra wnioskuję z tego,że na 34 uczniów na półrocze
          dziesięciu z nich miało średnią ocen powyżej 5, a niektórzy z nich nawet
          powyżej 5,5. Z tego co wiem to tylko dwoje uczniów jest b.słabiutkich
          wymagających douczania. Nie wiem może się mylę oceniając w ten sposób klasę....
          A co do nauczycielki matematyki to jest ona też ich wychowawczynią i nieraz
          jakieś sprawy organizacyjne załatwia na matematyce, stąd też bierze się to,że
          przerobią 1 zadanie (przed zadaniem z nowego materiału jest też część
          tearetyczna,która też zajmuje pewnie na lekcji trochę czasu), a np.na powtórce
          przed klasówką potrafią przerobić na lekcji naprawdę dużo zadań-ok.10 z
          podpunktami.
          Lekcje wyrównawcze z matematyki u nas istnieją.
          Zazdroszczę pięknej sali gimnastycznej,ale współczuję dziewczynkom tych
          wspólnych zajęć.
          • basia961 Re: 4 kl.podstawówka-jak jest u Was? 18.03.05, 07:58
            Srednia!Teraz jest jakiś dziwny pęd do liczenia tej nieszczęsnej średniej.
            Przecież ona o niczym nie mówi! Każda szkoła to inni nauczyciele, każdy z nich
            ma inne wymagania, ocenia inaczej. U mojej córki (już studentki) ocena pozytywna
            była za 75%, pozytywna to znaczy 2. U Piotrka ocena pozytywna jest za "coś
            jednak wie". Teraz mieszkamy na wsi i Piotrek chodzi do wiejskiej szkoły.
            Dlaczego go tam posłałam - dla dziecka ważna jest więź z kolegami, musi ich mieć
            blisko, to ważniejsze od "dobrości" szkoły - opinia psychologa. Gdyby oceniać
            klasę Piotrka po średniej też byłaby dobra, a wiem że dobra nie jest. Takie
            środowisko, nauczyciel niewiele tu poradzi.
            Wychowawczyni Piotrka uczy historii, nie zajmuje lekcji na sprawy klasowe, na to
            jest godzina wychowawcza. Zadaje prace dla chętnych, chętnym jest zwykle
            Piotrek, czasem dobiera sobie kolegów. Ostatnia praca "Kościół w średniowieczu",
            zadana z dnia na dzień, w wykonaniu Piotrka i dwóch jego kolegów, liczyła osiem
            bitych stron. Oczywiście że korzystali z netu, siedzieli całe popołudnie,
            grzebali, szukali. Ja w tym nie pomagam, czasem radzę tylko gdzie mają szukać.
            Napisali, wołają mnie żebym sprawdziła. Złapałam się za głowę - tyle szczegółów,
            dat i nazwisk! Mówię - chłopaki przecież wy macie to przeczytać na lekcji,
            reszta klasy ma zapamiętać, i ciach - wycięłam do trzech stron. Byli
            niepocieszeni. Nauczycielka powiesiła pracę na tablicy - to było dla nich
            większą nagrodą niż szóstki.
            Przyrody uczy też dobra nauczycielka. Potrafi zachęcić dzieci, zainteresować.
            Szóstek nie stawia (Piotrek jest niepocieszony) ale zawsze zauważy i doceni
            starania.
            Podobnie z matematyką - nauczyciel jest lubiany, chociaż może dlatego że uczy
            też informatyki?
            I tu jest coś czego nie mogę zrozumieć. Dzieci lubią swoich nauczycieli, i te
            które dobrze sobie radzą i te słabe. Rodzice - przeciwnie, pani od historii zła
            bo każe wypełniać ćwiczenia, od przyrody - bo pyta na lekcji, pan od matematyki
            - drań bo zadaje kilka zadań. Pani od angielskiego - jak można wymagać
            czegokolwiek, a jeszcze wybrała podręcznik w którym nie ma słowa po polsku, zgroza!
            Piotrek jest bardzo ambitny, może nawet zbyt ambitny. Jest w 4 klasie a już
            wybiera sobie gimnazjum. Parę dni temu w Wyborczej były wszystkie lubelskie
            gimnazja - liczba uczniów w klasie, osiągnięcia, średnia z testu. Przeczytał
            dokładnie i wybrał te najlepsze. Pytam - po co ci to. "Muszę iść do dobrego
            gimnazjum" - usłyszałam.
            Pozdrawiam serdecznie w wiosenny poranek
Pełna wersja